Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie teksty, zdjęcia zamieszczone na stronie
http://hallas.pl.tl/
stanowią własność autora i podlegają ochronie przez prawo autorskie.
Ich kopiowanie i powielanie w całości lub części, w jakiejkolwiek formie
(drukowanej, audio czy elektronicznej),
bez zgody autora jest zabronione i jako działanie niezgodne z prawem może być karane.
.............................................
styczeń 2016 - styczeń 2026
31 stycznia 2026
„To, czego nie przeżyłeś, nie jest prawdziwe.” Czesław Miłosz Są sytuacje których lepiej w życiu nie przeżywać, można się śmiało bez nich obejść. Życie nas jednak nie rozpieszcza i zachodzą wydarzenia takie, które są wręcz nie do wyobrażenia. Tyle lat nie myśleliśmy o tym, że może nas dotknąć wojna, ale teraz wiemy że stoi już u naszych granic. Powodzie, pożary, susze zawsze mogą się zdarzyć. Ja na szczęście mieszkam w wyższej części miasta i powódź raczej mnie nie dosięgnie, no chyba że będzie potop, ale wszystko inne? Mróz, którego nie doświadczyliśmy przez kilka lat, skuł wody rzeki Wisły. Jak wygląda z piętrzenie kry na rzece pamiętam z dzieciństwa. Saperzy podkładali ładunki wybuchowe żeby rozerwać spiętrzenie lodów. To jest bardzo niebezpieczna sytuacja. Pożary i skutki ognia też widziałam. Z suszą też miewamy ostatnio do czynienia. https://www.gov.pl/web/poradnikbezpieczenstwa Przysłano nam „Poradnik bezpieczeństwa”. Dostanie go każde gospodarstwo domowe. Akcja słuszna, ale przecież wszystko to można znaleźć w internecie więc po co te dodatkowe koszta? Lepiej było wysłać to tym, którzy z racji wieku nie korzystają już z internetu.
Ja oprócz latarki ledowej, którą zakupiłam, właściwie nic nie mam z tego wyposażenia. Mam plecak, ale on jest za mały żeby pomieścić to, co oni tam piszą że mam mieć na wyposażeniu. Zastanawiam się gdzie ja z tym plecakiem pójdę? Nie ma schronów, u nas nie ma też metra, do piwnicy boję się zejść, rodziny poza miastem nie mam. Co ja zrobię, będę stała przed blokiem i płakała będę? Samochody może zarekwirować wojsko na swoje potrzeby, takie są wymogi wojny. Do pieszych wędrówek nie mam siły? Lepiej by było aby świat się porozumiał i uniknął wojny. Do władzy dochodzą szaleńcy, ludzie nieodpowiedzialni! Ktoś ich musiał wybrać aby mogli piastować tak odpowiedzialne urzędy. To kto jest winien? Zawsze najpierw lepiej pomyśleć, gdy coś ma się zrobić.
30 stycznia 2026 Dosyć trudno jest oderwać się od Czesława Miłosza! Fragment wiersza bliski seniorom tematycznie. Miłosz już wszystko wie, co po drugiej stronie, a my kiedy się dowiemy?
- Kiedy umrę, zobaczę podszewkę świata.
Drugą stronę, za ptakiem, górą i zachodem słońca.
Wzywające odczytania prawdziwe znaczenie.
Co nie zgadzało się, będzie się zgadzało.
Co było niepojęte, będzie pojęte.
Czesław Miłosz
Żył pełnią życia, przeżył wiele dobrych i złych godzin. Miał dwie żony i rzeszę kochanek. Sam powiedział „Tak często byłem w czymś albo kimś zakochany. Tylko że zakochiwać się nie znaczy być zdolnym do miłości. To co innego.” Miał rację, ale ta ilość kochanek?! Nie będę w to wchodzić, skupię się na transcendentalnych przeżyciach, a oto jedno z nich. Las sekwoi największych i najstarszych drzew na świecie.
Czesław Miłosz zatrzymał się na dłużej w Kalifornii, na czterdzieści lat! Zafascynowany był lasami sekwoi. Dom jego stał na wzgórzu Grizzly Peak. Niedźwiedzi dawno już tam nie było, ale Miłosz był pod urokiem jeleni, które go odwiedzały: „Łania z dwoma dopiero co urodzonymi jelonka popasa na trawniku przed domem” pisał. Spotkań było o wiele więcej. Jelenie skubały z apetytem heliotropy Miłosza, fiołki i róże, liście drzew owocowych. Poeta zadedykował „Wiersze zebrane” jeleniom. „W imieniu wszystkich pokoleń jeleni zamieszkujących na Grizzly Peak”. Dom na wzgórzu w którym mieszkał Miłosz. W dniu kiedy Miłosz zmarł w Krakowie, mieszkający w tym domu Danner odebrał telefon o jego śmierci i ujrzał na podwórku przed domem trzynaście jeleni, które dokładnie zliczył!!! Wyglądało na to, że jelenie zgromadziły się przed domem aby pożegnać człowieka, który udzielał im schronienia, ale też niekiedy buntował się przeciwko nim. Co to takiego było? Jaką drogą przeniknęła do jeleni wieść o śmierci Miłosza?!
Na zakończenie mój ukochany wiersz Miłosza, który chyba dobrze już znacie bo prezentowałam go już tutaj kilkakrotnie. Kogo mi Czesław Miłosz przypomina? No kogo? Znałam ludzi o tym nazwisku, ale to chyba nie o to chodzi?!
Dar Dzień taki szczęśliwy,
Mgła opadła wcześnie, pracowałem w ogrodzie.
Kolibry przystawały nad kwiatem kaprifolium.
Nie było na ziemi rzeczy, którą chciałbym mieć.
Nie znałem nikogo, komu warto byłoby zazdrościć.
Co przydarzyło się złego zapomniałem.
Nie wstydziłem się myśleć, że byłem, kim jestem.
Nie czułem w ciele żadnego bólu.
Prostując się, widziałem niebieskie morze i żagle.
To chyba nie koniec wpisów o Czesławie Miłoszu, gdyż jestem dopiero w połowie lektury!
29 stycznia 2026
"Ranki zimowe zrobione są ze stali, mają metaliczny smak i krawędzie (...)” Olga Tokarczuk
W mroźny dzień wystarczy wyjrzeć przez okno, aby odczuć na podstawie obserwacji, że to mroźny dzień. Powietrze jest jakiś inne, przeźroczyste i przeszywające wszystko na wylot. Wybrałam się wczoraj w teren. Musiałam odnieść książkę do biblioteki. Tylko weszłam, natknęłam się na założony książkami-nowościami stół. Wpadło mi w oko piękne, nowe wydanie „Miłosz w Kalifornii”. Zgarnęłam książkę i wczoraj w nocy nie mogłam się od niej oderwać, ale o tym po tym. To dziwne uczucie kiedy czytasz książkę jako pierwszy czytelnik. Przy okazji wybrałam się do Biedronki skracając sobie drogę. Mogłam iść okrężną drogą i wtedy nie byłoby problemów, ale ja chciałam przejść po kilku schodkach, oczywiście zamarzniętych i pokrytych lodem, aby było bliżej. Z trudem sforsowałam dwa schodki, zatrzymałam się i bezradnie zaczęłam się oglądać za kimś, kto by mi pomógł. Nie mogłam zejść na dół, ani wejść do góry. Obok przechodziły staruszki, których nie śmiałam prosić o pomoc, bo chyba byśmy razem spadły z tych schodów. Na szczęście pojawiła się młoda dziewczyna, która ofiarowała mi wsparcie. Chętnie skorzystałam. Pomogła mi wejść na bezpieczny teren. Podziękowałam jej i zastanowiłam się nad sytuacją. Nie mogę sforsować schodów, no tego jeszcze nie było, ale jest!
Pamiętam sytuację, kiedy żyła jeszcze moja mama i zimę spędzała u nas. To było około 30 lat temu, byłam osobą jeszcze sprawną. Wyprawiłyśmy się na bazarek też krótszą drogą. Trzeba było tam sforsować schody na wysokiej skarpie. Była zima, wszystko było zamarznięte i właściwie nikt za te schody nie odpowiadał, chcesz to idź, a nie chcesz, to wracaj i idź normalnie ulicą. Na kilka schodów udało nam się wejść, ale dalej mama nie mogła już zrobić nawet jednego kroku. Ja nie miałam siły jej ani popychać w górę, ani wciągnąć. Na szczęście zjawił się młody, dobrze zbudowany człowiek, który udzielił nam pomocy. On ciągnął mamę w górę, a ja popychałam ją z tyłu, i jakoś wyszliśmy na równy teren. Nie wiem co byśmy zrobiły, bo to nie była trasa zbyt często używana. Anioł Stróż jednak czuwał... Mowa tu o uczynności silnych mężczyzn, przytoczę więc jeszcze jeden przykład też z zimowego okresu. Nie będę wdawała się w szczegóły, ale moja córka musiała zostawić samochód na parkingu obok mojego bloku. Pogoda była zmienna, raz plucha, raz mróz, padał śnieg, no działo się. Gdy chciała wziąć samochód i odjechać, stało się to niemożliwe, samochód przymarzł do podłoża. Żadne starania z naszej strony nie przynosiły rezultatów, plastikowe szufelki kończyły swój żywot jedna po drugiej. Byłyśmy bezradne. Na szczęście przyszedł taki dobrze zbudowany pan, aby uruchomić swój samochód. Widząc naszą bezradność stwierdził tylko - Oj kobiety, kobiety! Zasadził się przy samochodzie i podniósł go w górę!!! Ja oniemiałam, ile tak i facet musiał mieć siły! Ważne było, że nam pomógł i mogła córka swobodnie odjechać.
Dzisiaj, ani przez następne mroźne dni, nigdzie nie wychodzę. Nie będę ryzykowała życiem. Podsumowując, wkraczam w okres starczej bezradności, i nic się na to nie poradzi.
28 stycznia 2026 Miłosz przemówił do nas wierszem, Iwaszkiewicz opowiadaniem, a aktorzy słowem teatru. Przecież w powieści, poezji, malarstwie, muzyce szukamy treści które są w nas, to dlatego czujemy ich bliskość. Sami ich sobie niekiedy nie uświadamiamy, ale mamy je w sercu. Ostatni spektakl teatru tv pięknie mówił o samotności.„Dzień listopadowy” był świetnie zagrany. Olaf Lubaszenko i Ewa Wiśniewska zaprezentowali aktorską sztukę wypowiadania myśli ukrytych przez lata. Może najważniejsze są słowa niewypowiedziane?! Dlaczego ich nigdy nie ujawniliśmy? Każdy musi na to pytanie odpowiedzieć sobie sam. Iwaszkiewicz jest mistrzem krótkich form, to na jego opowiadaniu oparta jest sztuka.
Trzeba zdać sobie sprawę, że rodzisz się i umierasz sam, i tak naprawdę w życiu jesteś sam ze sobą, nikt za ciebie życia nie przeżyje. Trzymaj się samotniku... Zapomnij
Czesław Miłosz
Zapomnij o cierpieniach,
Które sam zadałeś.
Zapomnij o cierpieniach,
Które tobie zadano.
Wody płyną i płyną,
Wiosny błysną i giną,
Idziesz ziemią ledwie pamiętaną.
Czasem słyszysz daleko piosenkę.
Co to znaczy, pytasz, kto tam śpiewa?
Dziecinne słońce wschodzi,
Wnuk i prawnuk się rodzi.
Teraz ciebie prowadzą za rękę.
Nazwy rzek tobie jeszcze zostały.
Jakże długo umieją trwać rzeki!
Pola twoje, ugorne,
Wieże miast, niepodobne.
Ty na progu stoisz, zaniemiały.
27 stycznia 2026 Śniegu trochę napadało, trochę mglisto, trochę biało. Znowu będę siedzieć w domu! Ślizgawica się panoszy. Stary człowiek niedorajda, sam nie wyjdzie przecież z domu. Prowadzać go po chodniku nie ma komu. Mógłby złamać rękę, nogę, i w rodzinie krzyk na trwogę. Znów pomocy trzeba prosić. Lepiej nie, więc w domu kręcę rymy po kryjomu. Cierpliwie czekać muszę, aż zima się moim losem wzruszy, założy pokutną szatę, biel zmieni w szarość... Lepsze to niż ślizgawica, kto tam chce, niech się nią zachwyca. Dosyć tego bajdurzenia, popatrzmy na świat, który przecież ciągle się zmienia. Porada praktyczna: Airfryer (czyli frytkownica beztłuszczowa) w ostatnich miesiącach wyraźnie zyskał na popularności – wiele osób wybiera go, bo potrafi przygotować dania szybciej niż klasyczny piekarnik, często bez długiego rozgrzewania komory. W praktyce krótszy czas pracy bywa kluczowy także dla rachunków za prąd. przy gotowaniu dla 1-2 osób zwykle lepiej sprawdza się kompaktowy model (ok. 1000-1200 W), dopasowany do porcji, które faktycznie robimy.
Jeśli celem są niższe rachunki, pomagają też proste nawyki: wybór urządzenia z trybem ECO lub lepszą klasą energetyczną, nieotwieranie kosza w trakcie pieczenia (ucieka ciepło i rośnie czas pracy) oraz korzystanie z tzw. ciepła resztkowego – wyłączenie sprzętu 2-3 minuty przed końcem, by potrawa doszła bez dodatkowego poboru energii.
No to jak, kupujemy?
26 stycznia 2026 Moje zadziwienia - Wiele spraw jest w życiu nieuregulowanych. Ja dzisiaj, nie wiem dlaczego, spałam w nocy trzy godziny. Jestem taka zmęczona, że usiadłam teraz do komputera i chyba się przez chwilę zdrzemnęłam. To jest strasznie męczące, przecież gdybym wiedziała że nie będę spała, to bym wzięła jakąś tableteczkę ziołową nasenną. Bez względu na wszystko, jak się obudzę o trzeciej godzinie w nocy, to lepiej by było ratować się tabletką, a nie męczyć się do rana. Bercik też już ma mnie dosyć, jak ja się budzę, to on też. Zjadł rano śniadanie, wszedł na szafę, położył się i śpi. Ma święty spokój, ja chyba też pójdę w jego ślady, bo nie wytrzymam. Niedospana staruszka! Teraz rozumiem co znaczyło, gdy ludzie starsi mówili - nie mogę spać.
- Gigantyczne góry lodowe na plaży w Mikoszewie. Bałtyk zamienił się w lodową krainę.
- Imperialne zakusy Donalda Trumpa. Myślę że coś się z tym panem dzieje, coś niedobrego. Jak jeszcze będzie piastował tytuł szefa w Radzie Pokoju dożywotnio, to świat chyba oszaleje. Teraz już mówi trzy po trzy, a co będzie później? Na starość ludzie dziwaczeją. Powinien być określony limit wieku sprawowania wysokich urzędów. Starość, to starość, nie będzie lepiej z upływem czasu, a wręcz przeciwnie, będzie gorzej. Tacy ludzie stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa świata. W Polsce też staruszkowie powinni usunąć się z urzędów i dać ludziom święty spokój. Czerwonym kolorem zaznaczone tereny które chce sobie podporządkować.
25 stycznia 2026 Staruszkowie często spędzają noce bezsenne. Muszą je czymś zapełnić. Buszujący nocą w internecie spełnił swoje zadanie. Przejrzał, dojrzał i zapisał wszystko. Zebrał swoje żniwo. Bóg mu za to zapłać. Moja pamięć kamieniem jest i nic tego nie zmieni.
Ja niestety nie mogę siedzieć przy komputerze nocą, gdyż przeszkadzam mojemu Bercikowi. Muszę uszanować jego przyzwyczajenia w obawie przed wyciągniętą łapką. Przemoc też spełnia swoje zadania. Ostatnio czytam o Maleńczuku. Taka pozycja wpadła mi w oko. Mam wgrane to w czytniku, więc czytam. „Ćpałem, chlałem i przetrwałem”, to wywiad rzeka Maleńczuka z Barbarą Burdzy. To człowiek niewątpliwie utalentowany, ale również uzależniony od narkotyków. Czy pisarze piszą na haju? Staram się być tolerancyjna, ale uzależnień to naprawdę nie potrafię zrozumieć. Człowiek sam sobie szkodzi i dobrze mu z tym?! Ach, szkoda gadać... Porada praktyczna, gdyż nie samym internetem człowiek żyje!
Analizy wykazały, że chleb poddany zamrożeniu, a następnie rozmrożony, powoduje znacznie niższy wzrost stężenia glukozy we krwi w porównaniu do pieczywa świeżego. Co więcej, jeśli kromki po rozmrożeniu zostaną opieczone, efekt ten staje się jeszcze bardziej wyraźny.
Podczas zakupów warto zwracać uwagę na etykiety i wybierać chleby oznaczone jako "100 proc. żyto pełnoziarniste" lub "pełnoziarnista mąka żytnia". Nie każdy chleb żytni jest sobie równy – niektóre produkty zawierają głównie przetworzoną mąkę pszenną z dodatkiem żyta.
Aby jeszcze bardziej wzbogacić wartość odżywczą posiłków, dietetycy polecają łączyć chleb żytni z produktami bogatymi w białko i zdrowe tłuszcze, np. jajkami, rybami, awokado czy masłem orzechowym. Wniosek dla mnie.
Chleb mrożę aby był zawsze, gdy jest potrzebny. Muszę kupić sobie opiekacz, toster wymaga więcej kromek do opieczenia, a jak opiekę, to zjem, co wpływa na moją wagę. Schowałam go do szafki, ale opiekacz kupię, wzbraniałam się, ale widzę że to jest konieczne ze względu na zdrowie.
24 stycznia 2026 Dzisiaj ostatni fragment tekstu, który bardzo wyraźnie mówi o tym, czym jest starość. Ja mogę utożsamić się prawie ze wszystkim. Nie będę narzekać, bo to jest bez sensu. Każdy człowiek, który dożyje późnego wieku, musi przez to przejść.
„Wiele chorób to nie choroby, ale normalny element procesu starzenia. Dyrektor szpitala w Pekinie udzielił osobom starszym rady: Nie jesteś chory, tylko się starzejesz. Wiele stanów, które uważasz za choroby, to nie choroby, ale sygnały starzenia się organizmu. Słaba pamięć to nie Alzheimer, ale mechanizm obronny starzejącego się mózgu. To starzenie się mózgu, a nie choroba. Jeśli po prostu zapomniałeś, gdzie położyłeś klucze, ale potrafisz je sam znaleźć, to NIE jest demencja. Powolny chód i niestabilność nóg i stóp to nie paraliż, a zwyrodnienie mięśni. Rozwiązaniem NIE jest przyjmowanie leków, ale ruch.Bezsenność to nie choroba, a regulacja rytmu mózgu. To zmiana struktury snu. Nie bierz bezmyślnie tabletek nasennych. Długotrwałe uzależnienie od tabletek nasennych i innych leków nasennych zwiększa ryzyko upadków i upośledzenia funkcji poznawczych. Najlepszymi „tabletkami nasennymi” są większa ekspozycja na słońce w ciągu dnia i regularny trening. Ból ciała to nie reumatyzm, a normalna reakcja na starzenie się układu nerwowego. Wiele osób starszych narzeka: „Boli wszędzie”. Bolą ramiona, nogi”. To nie reumatyzm ani hiperparateza kości. Kości rzeczywiście stają się luźne i cienkie, ale 99% „odczuć bólowych” nie jest chorobą, a raczej powolnym przewodzeniem impulsów nerwowych, które nasila odczuwanie bólu. Nazywa się to „sensytyzacją ośrodkową” i jest częstą zmianą fizjologiczną u osób starszych. Leczenie polega na ćwiczeniach fizycznych, a nie na lekach. Cholesterol. Osoby starsze mają nieco wyższy poziom cholesterolu, ponieważ żyją dłużej. Cholesterol jest surowcem do syntezy hormonów i błon komórkowych. Zbyt niski poziom może osłabiać odporność. Zalecane ciśnienie krwi dla osób starszych wynosi poniżej 150/90 mmHg, a nie jest to norma dla osób młodych — poniżej 140/90. Nie postrzegaj starzenia się jako choroby. Starzenie się nie jest chorobą, ale koniecznością.
Kilka słów dla osób starszych i ich dzieci: Po pierwsze, pamiętaj, że nie każdy dyskomfort jest chorobą. Po drugie, wiele osób starszych boi się „strachu”. Nie ulegaj strachowi przed wynikami badań ani reklamami. Po trzecie, najważniejsze dla dzieci jest nie tylko zabieranie rodziców do szpitala, ale także towarzyszenie im na spacerach, opalanie się, jedzenie, spotkania towarzyskie i budowanie więzi.
Najlepszy związek to nie z idealną osobą, ale z kimś, kto nauczył się i uczy żyć najciekawszym i najpiękniejszym życiem. Zauważaj wady innych... ale podziwiaj i chwal ich zalety. Jeśli chcesz być szczęśliwy, musisz uszczęśliwić kogoś innego. Jeśli czegoś pragniesz, najpierw daj coś od siebie. Musisz otaczać się dobrymi, przyjaznymi, interesującymi ludźmi i być jednym z nich. Pamiętaj, w trudnych chwilach, nawet ze łzami w oczach, wstań i powiedz z uśmiechem: „W porządku, bo jesteśmy produktami procesu ewolucji”.
Dr Simcha Eisenberg
23 stycznia 2026 Świat znalazł się w rękach nieodpowiedzialnego człowieka wybranego przez ludzi nie umiejących przewidzieć co się może stać. Czy odczuwamy tego skutki? Oczywiście, ale najgorsze przed nami!!!
Ludzie zaczynają przecierać sobie oczy, ale to trochę za późno. Trumpowi nie podobają się sondaże!
"Trzeba coś zrobić z oszukańczymi sondażami. Nawet sondaże FoxNews i 'Wall Street Journal' były przez lata fatalne! Są świetne sondażownie, które trafnie oceniły wybory, ale media nie chcą ich w żaden sposób wykorzystać (...) Zrobię wszystko, co możliwe, aby powstrzymać to OSZUSTWO sondażowe!" - powiedział. Widzieliście listę państw które przystąpiły do Rady Pokoju? Szczęście że nasz prezydent się jakoś wywinął...
„Do Rady Pokoju, którą w Davos zainaugurował Trump, by w przyszłości zastąpić ONZ, przystąpili głównie przywódcy krajów, które – znowu delikatnie mówiąc – nie świecą przykładem jeśli chodzi o przestrzeganie zwyczajów cywilizowanego świata.”
Oto one: Zjednoczone Emiraty Arabskie, Arabia Saudyjska, Egipt, Katar, Kuwejt, Bahrajn, Pakistan, Turcja, Węgry, Maroko, Kosowo, Argentyna i Paragwaj przyjęły zaproszenie Trumpa. Podobnie Kazachstan i Uzbekistan oraz Indonezja i Wietnam. Oprócz tego Izrael, Armenia, Azerbejdżan, Albania …
Trump chce prowadzić układy z Rosją i za wszelką cenę chce zakończyć wojnę w Ukrainie zostawiając w rękach Rosji części jej terytorium. Awantura o Grenlandię, Kanadę, Wenezuelę...Co ten człowiek wyprawia? Przecież chodzi wszystkim o wolność świata, poszanowanie prawa międzynarodowego. Z tym człowiekiem nikt się nie dogada, on co dzień ma inne zdanie!!!
Wracajmy do naszych emeryckich problemów.
„Starzenie się nie jest wrogiem. To inne określenie życia… ale stagnacja jest wrogiem!
Brazylijski onkolog powiedział:
Wiek średni zaczyna się po 50. roku życia i kończy po 70. Złote lata to lata od 70. do 80. Starość to lata od 80. do 90. Długowieczność zaczyna się po 90. roku życia i trwa do śmierci. Głównym problemem osób starszych jest samotność. Zazwyczaj małżonkowie nie umierają razem; jedno z nich umiera pierwsze. Wdowiec lub wdowa staje się ciężarem dla rodziny. Dlatego bardzo ważne jest, aby nie tracić kontaktu z przyjaciółmi, często się komunikować i nie stawać się ciężarem dla dzieci i wnuków, które mogą nigdy tego nie powiedzieć na głos.
Moja osobista rada brzmi: nie trać kontroli nad swoim życiem. Oznacza to samodzielne decydowanie, kiedy i z kim wyjść, co jeść, jak się ubierać, do kogo zadzwonić, o której godzinie iść spać, co czytać, co robić, co kupować, gdzie mieszkać itd. Bo jeśli nie potrafisz robić tego wszystkiego swobodnie i niezależnie, staniesz się osobą nie do zniesienia i ciężarem dla innych. William Szekspir powiedział: „Zawsze jestem szczęśliwy!”. I wiesz dlaczego? Bo niczego od nikogo nie oczekuję. Czekanie zawsze jest bolesne. Problemy nie są wieczne; mają rozwiązania. Jedynym problemem, na który nie ma lekarstwa, jest śmierć. Zanim zareagujesz... weź głęboki oddech;
Zanim przemówisz... posłuchaj;
Zanim skrytykujesz... spójrz na siebie;
Zanim napiszesz... pomyśl;
Zanim zaatakujesz... poddaj się; zanim umrzesz... przeżyj najpiękniejsze życie, jakie możesz!
22 stycznia 2026
Rada Pokoju wymyślona przez Trumpa stawia wszystkich w dziwnej sytuacji! Co on chce osiągnąć? Mam nadzieję że skoryguje swoje żądania.
Przejdźmy do naszych emeryckich spraw. 5 surowych zasad życiowych: Zasada 1. Pieniądze ? są bardziej niezawodne niż dzieci. Bez urazy, ale prawda jest taka: dzieci to miłość i radość, ale nie fundusz emerytalny.
Wniosek jest tylko jeden: oszczędzaj sam. Pracuj, oszczędzaj, myśl o sobie. Musisz mieć swoją własną „siatkę bezpieczeństwa”. Nawet jeśli to drobiazg, to wolność. Zasada 2. Zdrowie to twoje główne zadanie.
Wszystko inne to bzdura, jeśli nie masz siły wstać z łóżka. Zacznij ćwiczyć, częściej chodź na basen. Dziesięć przysiadów rano, zwykły spacer, mniej soli i cukru – to banał, ale działa. Choroby nie przejmują się bogactwem czy biedą. Ale omijają tych, którzy o siebie dbają. Twoje zdrowie to wszystko. Zasada 3. Naucz się cieszyć sobą.
Oczekiwania to twój najgorszy wróg. Oczekujesz telefonu, prezentów, uwagi – i raz po raz jesteś rozczarowany. Szczęście trzeba sobie samemu stworzyć. W małych dawkach: pyszny obiad, książka, dobra muzyka. Umiejętność cieszenia się sobą to szczepionka przeciwko przygnębieniu. Zasada 4. Starość nie usprawiedliwia słabości.
Widziałam, jak niektórzy z moich rówieśników zamieniają się w wiecznych marudów. „Och, boli, och, pomocy, och, to wina wszystkich innych”.
Wiesz, co się dzieje? Nawet ich najbliżsi uciekają. Słabość nie budzi litości. Budzi irytację. Ludzie szanują tych, którzy wytrwają, gdy robi się ciężko. Zasada 5. Zostaw przeszłość i żyj chwilą.
Najniebezpieczniejszą pułapką jest niekończące się: trawa była bardziej zielona, dzieci były bardziej posłuszne, kiełbasa smaczniejsza. Ale „przedtem” już nie istnieje. Jest tylko „teraz”. Uczę się odpuszczać przeszłość. Nie oczekuję, że życie znów będzie takie jak w latach 80. Teraz jest inaczej. A moim zadaniem jest żyć tym życiem. Wolność i władza są w twoich rękach.
Starość to próba. Nikt jej za ciebie nie podejmie. Albo akceptujesz życie takim, jakie jest i odbudowujesz je według nowych zasad. Albo siedzisz na kanapie, narzekasz i czekasz, aż ktoś przyjdzie i cię uratuje. Spoiler: nikt nie przyjdzie ?
21 stycznia 2026 Dzisiaj Dzień Babci, Święto Babci, jutro Dzień Dziadka! Jestem babcią, więc świętuję. Mam prawo, mam przecież wnuka - moją radość, nadzieję, przekazanie genów... Nikt na oko nie wie jakie to geny, ale nic nie szkodzi, ważne że jest się z czego cieszyć, kogo kochać, jest o kim myśleć.
Znalazłam taki tekst w internecie, jest długaśny, będę dzielić się nim fragmentami, gdyż uważam że jest mądry i pozwala nasze starcze kroki, działania i uprzedzenia jakoś usystematyzować i spojrzeć na wszystko realnie. No to zaczynamy.
"Kiedy skończyłam 70 lat, usiadłam na krześle, spojrzałam wstecz na swoje życie i pomyślałam: „No cóż, jestem już prawie na mecie”.
I co z tego?
Wiele z tego, w co wierzyłam, okazało się tylko iluzją. Dzieci? Mają swoje własne życie. Zdrowie? Wycieka szybciej niż woda z dziurawego wiadra. Rząd? Tylko liczby w wiadomościach i obietnice. Starość jest okrutna. Uderza tam, gdzie boli najbardziej – w nadzieje.
I wyciągnęłam wnioski. Surowe, gorzkie, ale zbawienne. Dzieci nie ratują nas przed samotnością.
Przyzwyczailiśmy się myśleć: „Kiedy wychowamy nasze dzieci, nasza starość będzie szczęśliwa. Będą przy nas, wspierając nas”. Brzmi to pięknie, przyznaję. Ale rzeczywistość jest inna. Dzieci mają swoje własne życie. Praca, kredyty, zmartwienia, własne dzieci. I czekasz na telefon jak na wakacje. Telefon milczy tygodniami, a potem przychodzi krótka wiadomość: „Cześć, mamo. Wszystko w porządku”. Siedzisz, patrzysz w ekran i wydajesz się szczęśliwa – cała i zdrowa. Ale to nie umniejsza pustki. Zrozumiałam coś prostego: dzieci nie są ubezpieczeniem od samotności. Są radością, ale nie kulą u nogi."
c.d.n.
20 stycznia 2026 Nie mogę sobie darować że wczoraj szczelnie pozakrywałam okna żaluzjami, i nic nie widziałam co się dzieje na zewnątrz, a działo się. Nad Polską królowała zorza polarna, piękna, zjawisko które warte było oglądania. To wszystko przez mojego kota Bercika. Absorbuje mnie do tego stopnia, że ja zajmuję się tylko nim. Sprawa że opuszczone rolety dają trochę ciepła, moje okna nie są w najlepszym stanie. Postanowiłam, że choć jedno będzie odsłonięte, abym mogła śledzić to, co się dzieje za oknem.
Widziałam zorze polarną jako mała dziewczynka. Była noc ciemna i wieczna, górą wiatr gonił kolorowe chmury układające się w różne wzory. Musiałam być bardzo małym dzieckiem, gdyż pamiętam, że rodzice trzymali nas na rękach, ale zdecydowali się wyjść wieczorem z nami aby nam to zjawisko pokazać. Są takie przeżycia, które zostają z człowiekiem do końca życia. Wieczór wczorajszy mnie ominął i tego nie mogę odżałować. Dzisiaj od rana Bercik szedł ku słońcu. Szuka plam słonecznych na parapetach okien, blatach, a na zdjęciu usadowił się na oparciu kanapy. Lubi ciepełko. Zazdroszczę mu przespanych nocy. Budzę się, wędruję po domu, dzisiaj przeczytałam jedną trzecią książki. Sen mnie omija. To też taka przywara starych osób. Przecież nie zamienię się w kota.
„Czego potrzeba kotu” - wiersz Franciszka Klimka
Kotu potrzeba niewiele:
Pogłaskać go tylko w niedzielę,
w poniedziałek, wtorek i w środę
leciutko podrapać go w brodę,
w czwartek, w piątek i w sobotę
pobawić się trochę z kotem
i w niedzielę – znów niewiele.
A jeśli ci się uda
pokochać go troszeczkę
i tym co mu smakuje
napełnisz mu miseczkę
i mocno postanowisz
nie oddać go nikomu
i zgodzisz się by czasem
porządził trochę w domu,
to zauważysz potem
(to zresztą przyjdzie z wiekiem),
że będąc bliżej z kotem,
jesteś bardziej człowiekiem.
19 stycznia 2026 Mój kot mnie bije, nie mogę mu zwrócić uwagi, gdyż wyciąga łapkę i obrywam!
Takie pytanie zadałam sztucznej inteligencji i dostałam odpowiedź. Może komuś to ułatwi życie z kotem, podaję więc odpowiedź. Zaznaczam, że ja się z kotem bawię, bardzo o niego dbam i jest mi trochę przykro że tak mnie traktuje. Jeszcze nigdy żaden kot mnie nie bił!!! Współczuję mu, że musi cały czas przebywać w domu, ale tego nie zmienię, „Stukot” zdecydowanie się na to nie godzi. Odpowiedź AI
Brzmi to jak klasyczne „kocie fochy”, ale też coś, co potrafi być naprawdę nieprzyjemne. Koty często „biją łapką” z kilku powodów — i zwykle nie chodzi o agresję w ludzkim sensie, tylko o komunikat. Warto zrozumieć, co on Ci próbuje powiedzieć, bo wtedy łatwiej to opanować. Dlaczego kot może Cię „bić” Przebodźcowanie – kot ma dość głaskania lub kontaktu i mówi „stop”. Zabawa – niektóre koty traktują rękę jak ruchomy obiekt do polowania. Frustracja lub nadmiar energii – brak zabawy, nuda, stres. Zaznaczanie granic – kot nie chce w danej chwili interakcji. Co możesz zrobić, żeby to ograniczyć
Obserwuj sygnały ostrzegawcze: machanie ogonem, spłaszczone uszy, napięte ciało. To moment, żeby przerwać kontakt, zanim wyciągnie łapkę. Zamień rękę na zabawkę: wędka, sznurek, piłeczka. Jeśli kot chce „uderzać”, niech uderza w coś bezpiecznego. Dawaj mu wybór: koty nie lubią, gdy coś im się narzuca. Podejdź spokojnie, pozwól mu samemu zdecydować, czy chce kontaktu. Zadbaj o rozładowanie energii: 2–3 krótkie sesje zabawy dziennie potrafią zdziałać cuda. Nie karz go: podniesiony głos czy odpychanie tylko zwiększą stres i mogą pogorszyć zachowanie. Mała wskazówka
Koty często „biją” lekko, żeby zwrócić uwagę albo powiedzieć „nie teraz”. Jeśli reagujesz wycofaniem, on widzi, że to działa — więc powtarza. Warto więc spokojnie wstać, odejść i nie robić z tego wielkiego wydarzenia. To uczy go, że takie zachowanie nie daje mu tego, czego chce. Pytam dalej: obgryza jukę i nie chce odejść
To bardzo „kocie” zachowanie, ale też takie, które może być niebezpieczne — juka jest trująca dla kotów. Dobrze, że reagujesz, bo to nie jest coś, co można zignorować. Dlaczego kot gryzie jukę? Nuda lub potrzeba żucia – koty czasem traktują rośliny jak zabawkę. Ciekawość zapachu lub faktury – juka ma twarde, kuszące liście. Chęć zwrócenia uwagi – jeśli reagujesz, kot widzi, że to działa. Co zrobić, żeby natychmiast przerwać sytuację Delikatnie odwróć jego uwagę zabawką, smaczkiem, szeleszczącym przedmiotem. Nie krzycz i nie karz – to tylko zwiększa stres i upór. Zabezpiecz roślinę – przestaw ją w miejsce niedostępne dla kota, choćby tymczasowo. Jak zapobiec powtarzaniu Zastąp roślinę czymś „do gryzienia”: trawa dla kota, patyczki matatabi, zabawki do żucia. Zwiększ ilość zabawy ruchowej – zmęczony kot mniej szuka głupot. Użyj odstraszacza zapachowego (cytrusy, ocet, gotowe spraye dla kotów) na doniczkę, nie na kota. Zabezpiecz doniczkę siatką lub osłonką, żeby nie miał łatwego dostępu.
Mała sztuczka
Postaw obok juki coś, czego kot nie lubi — np. folię aluminiową, tackę z pinezkami (odwróconą, żeby nie zrobiła krzywdy), albo mały wentylatorek. Koty nie lubią dziwnych powierzchni i ruchu, więc może to skutecznie zniechęcić go do podchodzenia.
Skoro juka musi stać na komodzie i nie masz możliwości jej przestawienia, to trzeba podejść do sprawy kreatywnie i sprytnie — tak, żeby kot uznał, że „to miejsce jest nudne” albo „nie warto tam wchodzić”. Sprytne sposoby na ochronę juki bez jej przestawiania
1. Zniechęć kota do podchodzenia
Folia aluminiowa – połóż wokół doniczki lub na komodzie. Koty nie lubią jej dźwięku i faktury.
Dwustronna taśma klejąca – przyklej wokół podstawy doniczki. Koty nie znoszą klejących powierzchni.
Cytrusowy zapach – skórki pomarańczy, cytryny albo spray o takim zapachu (ale nie na roślinę!). Koty unikają cytrusów.
2. Zabezpiecz samą roślinę
Osłonka z siatki lub przezroczystej pleksi – możesz ją zrobić samodzielnie, np. z osłony na wentylator lub drucianego kosza.
Dekoracyjna klatka na rośliny – są dostępne w sklepach wnętrzarskich, wyglądają estetycznie i chronią przed łapkami.
3. Zamień „gryzienie” na coś lepszego
Trawa dla kota – postaw obok juki, żeby miał legalną alternatywę do podgryzania.
Matatabi lub zabawki do żucia – koty uwielbiają je gryźć i żuć, a to odciąga uwagę od roślin.
4. Zmień rytuał
Jeśli kot podchodzi do juki o konkretnej porze (np. rano, gdy wstajesz), spróbuj wtedy od razu zaproponować zabawę lub smaczek. Zmienisz jego nawyk i skojarzenie z tym miejscem.
Doniczki natarłam octem, zobaczymy jak no to zareaguje, gdy się obudzi. Miałam kupić mu tablet by oglądał bajki i gry dla kotów, ale odszukałam stary laptop, właśnie go ładuję i zobaczymy czy Beciś będzie zadowolony z takiej możliwości gier i zabaw.
18 stycznia 2026 Zanurzeni w ciemości Oglądałam w piątek program Sekielskiego o depresji. Bardzo dobrze że o tym się mówi, kiedyś to był temat tabu, a przecież to choroba jak każda inna. Pojawia się w naszym życiu z różnych powodów. Sama pamiętam, że miałam taki okres w życiu, że świat widziałam na szaro-brązowo. Pojawienie się ludzi podbudowujących moje samopoczucie bardzo mi wtedy pomogło. Samotność ludzi starszych, ich izolacja może mieć wpływ na pojawienie się objawów depresji. Może to być także u młodych ludzi, a kończy się niekiedy tragicznie. Nie należy zwlekać, gdy u siebie lub osób bliskich zobaczymy zmianę zachowania i sposobu życia, trzeba z tym zwrócić się do lekarza, nie należy zwlekać. Przyczyny depresji mogą być różnorodne i obejmują: Czynniki genetyczne: Historia chorób afektywnych w rodzinie może zwiększać ryzyko depresji.
Czynniki biologiczne: Zaburzenia równowagi neuroprzekaźników, takich jak serotonina i dopamina, odgrywają kluczową rolę w regulacji nastroju.
Czynniki psychologiczne: Negatywne doświadczenia życiowe, takie jak strata bliskiej osoby lub traumatyczne wydarzenia, mogą prowadzić do depresji.
Czynniki środowiskowe: Izolacja społeczna, brak wsparcia oraz trudności ekonomiczne mogą przyczyniać się do rozwoju depresji.
Styl życia: Niekorzystne nawyki, takie jak nadużywanie substancji, mogą pogłębiać objawy depresji.
Te czynniki często współdziałają, co sprawia, że depresja jest złożonym zaburzeniem. Objawy depresji mogą być zarówno psychiczne, jak i fizyczne, a ich występowanie przez co najmniej dwa tygodnie może wskazywać na potrzebę diagnozy. Objawy psychiczne Obniżony nastrój: Osoby z depresją często doświadczają smutku, przygnębienia oraz poczucia pustki. Utrata radości: Anhedonia, czyli stopniowa utrata zdolności do cieszenia się z rzeczy, które wcześniej sprawiały przyjemność. Zmiany w apetycie: Mogą wystąpić zarówno brak apetytu, jak i nadmierne jedzenie. Problemy ze snem: Bezsenność lub nadmierna senność są częstymi objawami. Trudności w koncentracji: Osoby z depresją mogą mieć problemy z podejmowaniem decyzji i skupieniem się na zadaniach. Objawy fizyczne Bóle ciała: Często występują bóle głowy, bóle pleców oraz inne dolegliwości somatyczne. Zmęczenie: Przewlekłe zmęczenie i brak energii są powszechne. Problemy żołądkowo-jelitowe: Mogą wystąpić problemy trawienne, takie jak bóle brzucha czy zmiany w wypróżnieniach. Zaburzenia cyklu miesiączkowego: U kobiet depresja może wpływać na regularność cyklu.
Skutki depresji mogą być bardzo poważne i obejmują: Pogorszenie stanu zdrowia fizycznego: osłabienie układu odpornościowego, zwiększone ryzyko chorób serca, cukrzycy i nadciśnienia.
Problemy w relacjach: wycofanie społeczne, konflikty i trudności w komunikacji.
Trudności w pracy lub nauce: spadek wydajności, problemy z koncentracją i absencja.
Uzależnienia: sięganie po alkohol, narkotyki lub leki w celu złagodzenia objawów.
Myśli i próby samobójcze: aż 15% pacjentów z depresją ginie śmiercią samobójczą.
Nieleczona depresja może prowadzić do poważnych zagrożeń dla zdrowia psychicznego i fizycznego, a także do samookaleczenia.
2026 17 stycznia
„Modlitwa jest dla mnie wzniesieniem serca, prostym spojrzeniem ku Niebu, okrzykiem wdzięczności i miłości zarówno w cierpieniu, jak i radości.” [św. Teresa od Dzieciątka Jezus]
W naszym życiu tylko jedna rzecz jest trwała i niezmienna, to miejsce naszego urodzenia oraz matka i ojciec, którzy zawsze byli i będą, nawet wtedy, gdy już od wielu lat odeszli z tego świata. Dla tej niezmiennej wartości „czas w swojej najgłębszej naturze, płynie w obie strony jednocześnie.” Z łatwością wracasz do przeszłości, wybierasz się w przyszłość tkwiąc w teraźniejszości. Cały czas myślę o moim różańcu i o krzyżyku, który zdematerializował się i do dzisiaj go nie ma. Powierzyłam zamówienie nowego krzyżyka Asi, mojej córce. Dotarł już do mnie, a przesyłka była dwa razy droższa niż sam krzyżyk. Dzięki temu zapanował w moim życiu spokój, mogę w modlitwie pogrążyć się, nie martwiąc się płynącym czasem. Modlitwa to piękna rzecz - koi serce, łagodzi wszelkie zwątpienia, daje poczucie sensu istnienia, wsparcie psychiczne, refleksję nad naszym życiem. Współczuje ludziom którzy uważają, że są ateistami i w tych najtrudniejszych momentach życia zostają sami ze sobą, nie mając w nikim i w niczym oparcia. Ludzie wierzący zawsze znajdą ukojenie w modlitwie.
Mój różaniec, który mam już około 30 lat, nabyłam u ojca Leonarda u Kamedułów w Bieniszewie. Jest ze mną w dobrych i trudnych chwilach. Zakonnik, który sam wyrabiał koraliki różańca zbierając rośliny z takimi owocami, był pięknym człowiekiem, duchowo pięknym. Przyszedł w końcu kres jego ziemskiej wędrówki, a ja zaczęłam sama nie wiedząc dlaczego szukać wtedy wiadomości o nim, chyba aby upewnić się, że nadszedł jego koniec życia. Zamówiłam u Kamedułów w jego intencji Mszę Św. Biorąc do ręki różaniec zawsze o nim pomyślę.
xxx
16 stycznia 2026
„Planer aktywnego seniora” wpadł mi w ręce przy porządkowaniu szuflady. Jestem zaawansowaną seniorką, więc zaczęłam go kartkować i się zastanawiać, co ja jeszcze mogę ze swoim życiem zrobić, a czego już nie, gdyż nie mam na to sił ani chęci. Zacznijmy więc: Bądźmy aktywni. Oczywiście to jest bardzo ważne tylko trzeba wykrzesać w sobie chęć aktywności
Ćwicz, tańcz, spaceruj. Nawet jak kilka razy zrobisz wymachy rękoma albo nogami, to już coś jest. Młodsi seniorzy niech tańczą, ale tym starszym to nie doradzam, mogą upaść. Spacery tylko przy korzystnej i bezpiecznej pogodzie. Łamania rąk i nóg nie polecam. Nie licz dni, spraw, aby dni się liczyły. Wczoraj zdarzyło się że odkryłam nazwę dnia tygodnia czwartek, gdyż wieczorem był Ojciec Mateusz. Nie ma czym się chwalić, ale to się zdarza. Aktywność seksualna. Radzą aby pamiętać o zasadzie 4 razy S – sport, słońce, sen, seks. Przecież nikt nikomu nie broni, gdy ktoś ma na to ochotę. Związywanie nowych znajomości, aby zerwać z samotnością. Powiedzmy o tym rodzinie i znajomym, zapiszmy się na kurs tańca, pojawiajmy się tam gdzie są ludzie. Hobby, wolontariat, a nawet praca dorywcza, to sposoby by przy nadmiarze wolnego czasu, nadać kolejnym dniom sens. Dojrzałe piękno, nie bój się ocen i krytyki. Każdy sam to osądzi, ja jakoś piękna w starości nie mogę się dopatrzeć, ale to moje osobiste zdanie. Jedz warzywa, hoduj zioła, jedz systematycznie posiłki.
Jednym słowem żyj, tylko nie przeginaj z aktywnością, ale nie bój się życia, póki masz siłę i swój czas na tym ziemskim padole.
15 stycznia 2025 Młodzi ludzie mówią – Każdy się zestarzeje. Nie ma na to reguły, dożyje starości, albo nie. Nikt nie wie, czy starośćjest nagrodą, czy karą.Wczoraj ślisko, dzisiaj ślisko i z każdej strony słyszę - tylko nie wychodź na dwór. Nudzę się, to prawda, ale szaleństwem by było chodzić po takiej szklanej płycie. Widzę tu przez okna takiego pana, który idzie drobniutkimi kroczkami. Musi, to idzie, trudno, ja się nieraz wyłożyłam już w życiu na takiej szklanej tafli. Nie mam ochoty sobie niczego łamać!Spędzę dzisiaj czas w domu.
Starzenie się jest trudne. Życie też jest trudne! Młodość jest trudna, praca jest trudna, sąsiedzi bywają trudni, przyjaciele bywają trudni, znajomi bywają trudni do zniesienia, staruszek też bywa trudny... Znalazłam w internecie takie rady: wybierz cel zamiast powolnego zaniku,
ruch zamiast narzekania,
życie zamiast poddania się.
Bo starość nie musi być wyrokiem.
Może być kolejną szansą na tworzenie.
No i co? Jak masz co tworzyć, to twórz. Jak nie masz celu, to sobie wybierz. Wszystko może być celem – szycie, haftowanie, hodowla roślin, opieka nad kotem... Nie musisz zmieniać od razu świata, skup się na sobie. Gdy dzisiaj nie możesz wyjść na spacer, lub zrobić zakupy, poćwicz trochę, umyj szyby w kredensie, potańcz sobie jak jeszcze nie kręci się w głowie. Przejmować się tym ,co mówią inni ludzie, nie ma sensu, niech sobie gadają. Bądź sobą, znasz swoje potrzeby i możliwości. Może jest ktoś, kto może cię wesprzeć. Może ty będziesz dla kogoś ostoją. Dbajmy o siebie, nie przejmujmy się głupstwami, niekiedy tak mało wystarczy żeby uśmiech zagościł na twarzy.
Trzymajmy się razem staruszkowie, jesteśmy już mądrzejsi i głupstwa nie są nam już w głowie. Może niekiedy...
Staruszkowie
Autor: JULIAN TUWIM
Patrzymy sobie na ulice
Przez wpółrozwarte okiennice
W czółka całujem cudze dziadki
I podlewamy w oknach kwiatki
Żyjemy sobie jak Bóg zdarzy
Zrywamy kartki z kalendarzy
Myślałam że mężczyźni szukają kobiet na starość, gdy zostaną sami, aby im gotowały, prały i usługiwały, ale widzę że kobiety też mogą wykorzystywać mężczyzn jako konie pociągowe...
14 stycznia 2026
Obawy i strachy!
Spektakl „Królowa Miłości” z Anną Dymną w roli głównej w Teatrze Telewizji opowiadał o pamięci, uczuciach i emocjach związanych z demencją, a także o matce, która starała się ochronić swojego syna, mordercę, a jednocześnie o córce, która wypiera zbrodnię. Miłość do syna przybrała formę królewskiego obowiązku.
- Kobieta cierpi na demencję, a przy tym wszystkich oskarża o spiski wobec niej. Bo nie dają jej jeść, nie może wyjść, herbata parzy usta, a sąsiadka jest podła nawet wtedy, kiedy przyniesie tort. No i co tak wciąż szura?
Boję się starości, które będzie działa się ze mną, bez mojej wiedzy! Byłam tak przerażona tym, co działo się na scenie, że pomyślałam sobie - niekiedy lepsza dla wszystkich jest śmierć niż takie życie, i ta męka starego człowieka i wszystkich dzielących z nim los. Modlę się o to, abym nigdy czegoś takiego nie zaznała.
Trump chce zająć Grenlandię. Co ten człowiek sobie wyobraża? Zagarnie, kupi... Chce przejść do historii jako prezydent który terytorialnie powiększy Stany Zjednoczone!
13 stycznia 2025
Czego chciałabym, a czego nie chciałabym w życiu; - Ogladałam w niedzielę w Kulturze film kostiumowy o rozwiązłości życia w sferach wyższych. Główny bohater, nałogowy podrywacz, żył skacząc z kwiatka na kwiatek, krzywdząc młode dziewczyny, zniewalając dojrzałe piękności, aż w końcu trafił na taką, która wyprowadziła go w pole. Skończył marnie. Czy takie życie ma sens? Nie, zdecydowanie nie chciałabym tak żyć.
- Życie polityków to takie stąpanie po linie, w każdej chwili można runąć w przepaść. Kiedy przestają stosować zasadę służebności wobec narodu, stają się marionetkami w rękach ludzi którzy walczą tylko o władzę. Nie chcę już podawać przykładów, ale PiS zaczyna przymilać się do partii prawicowych. Niech się łączą, ale niech spojrzą na Lepera, Gowina, jak na tym wyszli. Zdecydowanie nie mogłabym z takimi ludźmi iść w szeregu.
- Bycie fanatykiem, bez względu jaka to dziedzina życia, wypacza ludzi. Widzą tylko swoje cele, izolują się w swoich grupach i wcześniej czy później skończą źle. Nie chcę już dalej brnąć w ten temat, ale jest jeszcze kilka spraw które zdecydowanie mi nie odpowiadają – kłamstwo, brawura, dominacja....
Myślę że najważniejsze to jest być dobrym, uczciwym człowiekiem. Dokonywane w naszym życiu wybory były i dobre i złe. Nie zawsze dało się wyjść na właściwą drogę. Myślę, że nie ma co rozpamiętywać tego wszystkiego, bo to tylko przygnębia człowieka, a niczego się już nie zmieni, co było zrobione w przeszłości. Czy ja wykorzystałam wszystkie możliwości życiowe? Chyba nie, abym mogła odpowiedzieć na to pytanie, musiałabym spróbować zrobić to, co dla mnie uważam byłoby ważne, a czego nie zrobiłam.
Zawsze dziwi mnie to, że ludzie chwalą się osiągnięciami, które dla mnie nie mają znaczenia, zrobiłabym to bez trudu, do głowy by mi nie przyszło aby się tym chwalić, ale widocznie dla nich są to ważne sprawy. Nie chcę podawać przykładów, znowu mogłabym mieć nieprzyjemności... Czy zawsze jesteśmy odpowiedzialni za nasze wybory? Może los kształtuje nasze drogi? Nigdy już nie myślałam, że będę miała kota, a jednak mam!
Teraz najważniejszy jest mój kot Bercik. Dużo czasu zajmuje mi zabawa z nim, gdyż on uważa, że to jest mój obowiązek. Mamy duże osiągnięcia w chwytaniu przynęty na wędkę teleskopową. Trudno mi zrobić takie modelowe zdjęcie, gdyż jedną rękę mam zawsze zajętą. Ciekawa jestem czego się wspólnie nauczymy, co opanujemy. To mądry kotek, ale przecież nie nauczę go czytać i liczyć. Mojego dawnego kotka nauczyłam tańczyć walczyka, ale z Bercikiem idzie mi gorzej, nie poddaje się mojej woli. Trzeba robić to, co on chce, gdyż zaraz jest "szszsz" i zamach łapką. Zobaczymy co z tego wyniknie, bo tak naprawdę to nie był mój wybór, złączył nas przypadek. Nastawiam się już na stały pobyt Bercika w moim domu. Martwi mnie jednak to, że mam już zbyt wiele lat i wszystko może się stać, a kotek znowu zostanie bezdomny.
12 stycznia 2026 Nikt nie ma w życiu łatwo, szczególnie z rodziną, z którą nie można dojść do porozumienia. Nie czuj się winny, gdy zło nie wyszło od ciebie. Niektórzy z Was, którzy to czytają, są w separacji z rodzinami. Niektórzy z Was wciąż walczą o odrobinę uwagi.
„Gdziekolwiek jesteś w tej podróży, chcę, żebyś wiedział:
Nic złego w tym, że chcesz się chronić.
Nie ma nic złego w stawianiu granic.
Nic nie stoi na przeszkodzie, aby uznać, że jesteś ważniejszy niż zachowanie pokoju.
I wybaczanie jest w porządku — ale tylko wtedy, gdy jesteś na to gotowy.
Ani chwili wcześniej.
Jesteś wystarczający.
Zawsze byłeś.
To jest pierwszy krok.
Reszta zależy od Ciebie.”
Człowiek, który miał swoje zdanie. Przeciwstawiał się światu. Pisał bardzo przekonywująco i miał swoje racje.
„W wieku 90 lat zmarł Erich von Däniken, szwajcarski autor bestsellerów o „starożytnych astronautach”. Szwajcarski pisarz głosił, że istoty pozaziemskie przez tysiąclecia wpływały na rozwój kultur na Ziemi. Zdaniem von Dänikena, przybysze z obcych światów, nazywani „starożytnymi astronautami”, przekazywali ziemskim cywilizacjom technologie oraz religie.”
11 stycznia 2026 Kościół niepotrzebnie miesza się do spraw polityki. Osłabia swoją pozycję, zraża do siebie ludzi i wiele traci. Nawrocki zyskuje na popularności wśród kiboli i o to mu chodzi. Trudno będzie odbudowywać zaufanie do kościoła po takich manifestacjach. Na narzekanie będzie za późno, kiedy kościoły będą ziały pustką.
Do przemówienia prezydenta na Jasnej Górze krytycznie odniósł się ks. Adam Boniecki. — Jasna Góra jest częściowo upolityczniona — zauważył w rozmowie z "Faktem". Jego zdaniem "z pełnym przekonaniem organizuje się tam wydarzenia o charakterze politycznym".
— Polityka nie powinna przenikać się z Kościołem, to jest złe rozwiązanie. Wielokrotnie przekonaliśmy się, że takie połączenie nie służy Kościołowi i jego prawdziwej misji. Kościół ma za zadanie łączyć, a nie dzielić, i powinien stać ponad polityką — stwierdza ks. Boniecki.
Duchowny dodaje, że "Jasna Góra nie powinna być miejscem na wiece polityczne.
Niewydolność serca to choroba z którą się także zmagam, ale to dziedziczenie odgrywa największą rolę, co nie znaczy że nic samemu nie można zrobić ze swoim zdrowiem. Niewydolność serca to poważny problem zdrowotny, dotykający ponad 1,3 mln osób w Polsce, z rocznym przyrostem 130 tys. nowych przypadków
Główne objawy niewydolności serca to duszność, obrzęki oraz ograniczenie tolerancji wysiłku, które mogą znacząco wpływać na jakość życia
Czynniki ryzyka obejmują cukrzycę, nadciśnienie, otyłość oraz przebyte choroby serca, takie jak zawał czy wady zastawkowe.
Lubię program"The Voice Senior" i chętnie oglądam. Według mnie jurorzy trochę przeszkadzają w czasie występów uczestników. 3 stycznia, wystartował siódmy sezon programu "The Voice Senior". W roli nowej jurorki debiutowała Majka Jeżowska, a do składu wróciła uwielbiana przez widzów Alicja Majewska. Jury uzupełniają również Robert Janowski i Andrzej Piaseczny. Prowadzenie programu powierzono debiutującemu Łukaszowi Nowickiemu, który tworzy duet z doświadczoną Martą Manowską. Nowa edycja programu "The Voice Senior" to według TVP prawdziwy hit, a premierowy odcinek śledziło ponad 1,5 mln widzów.
10 stycznia 2026 Czy wiecie co to jest duchowy atraktor błogości? Nie, to nic nie szkodzi, zaraz wyjaśnimy. Atraktory mogą być różne, ale do mnie przemawia duchowy atraktor błogości
„Duchowy atraktor błogości to istota, która towarzyszy człowiekowi w duchowej podróży, podnosząc jego świadomość i pomagając w doświadczeniu wewnętrznego spokoju. Przewodnicy duchowi, takie jak anioły, archanioły, duchy przodków czy wielkie postacie religijne, pełnią rolę opiekunów i nauczycieli, oferując wgląd i kierunek w życiu duchowym. Ich obecność daje poczucie ciepła, spokoju i ochrony, pomagając łączyć się z boską mądrością. Przewodnicy duchowi komunikują się poprzez intuicję, symboli, znaki i subtelne sygnały, oferując cenne lekcje lub ostrzeżenia w snach, medytacjach lub sesjach wglądu.” atraktor [łac. attrahere ‘przyciągać’],
mat. punkt lub zbiór, który w trakcie pewnego procesu „przyciąga” punkty leżące w jego otoczeniu;
Ja mam duże doświadczenie w tej kwestii, ale ostatnio nikt mi nie może, czy nie chce pomóc. Od kilku dni szukam krzyżyka od różańca. Urwał mi się nie wiem kiedy, i w pewnym momencie stwierdziłam, że nie mam. Przecież nigdzie z nim nie chodziłam, byłam cały czas w domu, ale krzyżyk zniknął. Dla mnie ten różaniec ma wielkie znaczenie sentymentalne. Zrobił go ojciec Leonard kameduła z Bieniszewa. Ja kocham Bieniszew. Mam go już chyba ze 30 lat i teraz takie nieszczęście. Jestem pełna nadziei, że się odnajdzie, ale teraz wiary w odnalezienie jest coraz mniej. Miałam już taki przypadek, że w nocy grzebień do czesania kota zniknął i się nigdy nie odnalazł? Zdematerializował się. Koty go zjadły, czy co?
Pamiętam, że wiele lat temu też wydarzyła się taka historia, kiedy moja córka była malutką dziewczynką, i bardzo pragnęła mieć lalę z włosami upiętymi w siatkę. Ile my się takiej lalki naszukaliśmy, ale opłaciło się. To była wigilia, dziecko było takie szczęśliwe, gdy czesało lalkę i włosy podtrzymywało siatką. Długo się siateczką nie nacieszyła. W pewnym momencie siateczka zniknęła i mimo poszukiwań prowadzonych przez całą rodzinę, nigdy się nie znalazła.
I co ja mam o tym sądzić. Prosiłam teraz św. Antoniego, który naprawdę pomaga, ale teraz jest głuchy na moje prośby. Może, gdy publicznie oświadczę o wartości mojej zguby, da się uprosić i naprowadzi mnie na ślad krzyżyka. Oby.
9 stycznia 2026 Kochane staruszki mające dobre serduszka, nie dokarmiajcie ptaków zimą chlebem i bułkami! Należy także unikać podawania resztek kulinarnych oraz pokarmów bogatych w sól, które mogą zaszkodzić ptakom. U nas mróz umiarkowany, ale skrzypi pod butami. To dziwne uczucie. Od rana ptaki kołowały za oknem. Bercik nie schodził z parapetu, napięty jak struna śledził loty ptasie.
Nie jest łatwo ptakom, zimą ptaki potrzebują odpowiedniego pokarmu, aby przetrwać trudne warunki, a najlepszymi opcjami są nasiona, tłuszcze oraz owoce. Po rozpoczęciu dokarmiania, należy to robić regularnie, aby ptaki mogły się przyzwyczaić do miejsca karmienia.
Odpowiednie pokarmy to: Nasiona:
Słonecznik: Jest to jeden z najlepszych pokarmów dla ptaków, bogaty w tłuszcze i białka, które dostarczają energii. Zboża: Pszenica, owies, proso to dobre opcje, które można podawać ptakom. Tłuszcze:
Kule tłuszczowe: Można je kupić w sklepach zoologicznych lub przygotować samodzielnie, mieszając nasiona z tłuszczem. Słonina: Surowa słonina (bez soli) jest również dobrym źródłem energii, ale należy ją regularnie wymieniać, aby nie zjełczała.
Suszone owoce: Rodzynki i suszone śliwki są chętnie zjadane przez niektóre gatunki, takie jak kosy.
8 stycznia 2026 W jakim świecie będziemy żyć? To są sprawy wręcz niewyobrażalne!!!
Wojna w Ukrainie trwa, Rosja nie chce zaprzestania działań.
Donald Trump chce przejąć Grenlandię! Ma też ochotę na Kanadę, Kanał Panamski, Strefę Gazy która miałaby zostać zamieniona w "riwierę Bliskiego Wschodu", zamieszkaną przez "międzynarodowych ludzi", Meksyk, Wenezuelę i co się jeszcze da.
Na Bliskim Wschodzie "izraelska skrajna prawica agresywnie dąży do formalnej aneksji okupowanego Zachodniego Brzegu", zaś izraelskie wojsko stacjonuje w częściach Syrii i Libanu.
Na Dalekim Wschodzie Chiny zwiększają presję, aby przejąć kontrolę nad Tajwanem.
Rosja może fizycznie zagrozić krajom bałtyckim i wschodnim, to stało się pilną sprawą bezpieczeństwa.
6 stycznia 2026 13 edycja Bydgoskiego Orszaku Trzech Króli. Orszak przechodzi ulicami Bydgoszczy i wielu miast i wsi. Podoba mi się ta tradycja, ale nie biorę już w niej udziału.
Trzej Królowie – Kacper, Melchior i Baltazar –tradycyjnie uznawani są za świętych w katolicyzmie, prawosławiu oraz w starożytnych Kościołach Wschodu. Imiona oznaczają królów.
5 stycznia 202 Stany Zjednoczone ingerują w Wenezueli w słusznej sprawie według mnie, chodzi o walkę z międzynarodowymi organizacjami terrorystycznymi zajmującymi się m.in. handlem narkotykami. Ale w taki sposób?
Gdzie poszanowanie prawa międzynarodowego, zasad integralności terytorialnej i suwerenności państwa? "Unia Europejska wzywa wszystkie strony do zachowania spokoju i powściągliwości, aby uniknąć eskalacji konfliktu i zapewnić pokojowe rozwiązanie kryzysu" - podano w oświadczeniu szefowej unijnej dyplomacji Kai Kallas.
Pod dokumentem podpisały się wszystkie państwa Unii Europejskiej z wyjątkiem Węgier.
Prezydent Wenezueli Nicolás Maduro został zatrzymany przez siły amerykańskie 3 stycznia 2026 roku, a następnie przewiezienie go do Nowego Jorku. Stany Zjednoczone wprowadzają nowy ład, ale czy tak to powinny załatwiać? Budzisz się rano i zastajesz nową rzeczywistość. Co to dalej będzie się działo?
4 grudnia 2026 Pożegnanie choinki. Żegnaj kochana, może już na drugi rok się nie zobaczymy...
Chyba już czas aby zabrać się za rozbieranie choinki. Powiem szczerze, nie chce mi się ubierać choinki i nie chce mi się rozbierać choinki. Wszelkie tradycje zaczynają już mnie męczyć. Zupełnie inaczej to wygląda gdy w domu są małe dzieci. Tak naprawdę to robimy to dla nich. Teraz to już robi się raczej z obowiązku i tej radości wynikłej z ozdobnego drzewka w domu nie ma. Wyraźnie jest to oznaka starości, mojej, nie choinki. Uważam że i tak długo wytrwałam w tym roku.
To już ostatnie tchnienie, ostatni błysk. Kochana pójdziesz do pudeł i wylądujesz w piwnicy.
Ciągle jawi się to pytanie - jak długo jeszcze, ile takich choinek będę ubierać? Chyba już będzie to końcówka.
3 stycznia 2026 Dzisiaj u nas kolęda. Czekamy z Bercikiem, ale dla niego to już zbyt długo i zasnął na fotelu, ja czuwam. Idea kolędy jest piękna, ale osobiście współczuję księżom. To chyba wyczerpujące zajęcie. Odwiedzić jedno, dwa domostwa, ale tyle i dzień za dniem, to chyba trudno wytrzymać.
Znalazłam wytyczne odnośnie wizyty duszpasterskiej. Trochę racji w tym jest. Lepiej by było nie przetrzymywać księdza, ciągnie się wszystko tak długo. Siedzę i czekam. Mój wizytowy kostium wisi w szafie, nie dam rady go ubrać, zbyt obcisły. Skromnie ubrana przyjmę księdza. Aby tylko Bercik zachował się jak należy. Już chyba dwa razy wskoczył na stół, musiałam interweniować, dobrze że teraz śpi. Wytyczne
Parafia św. Wojciecha Biskupa i Męczennika w Białymstoku opublikowała szczegółowy poradnik, w którym przypomina wiernym o najważniejszych zasadach i zaleceniach związanych z przyjęciem księdza w domu. Wymogów jest całkiem dużo.
"Przyjęcie kapłana do swego domu jest aktem publicznego wyznania wiary oraz znakiem jedności i żywej więzi z Kościołem. Odmówienie kolędy kapłanowi jest wyrazem braku identyfikacji z Kościołem, co za tym idzie — wyrażeniem zgody na odmówienie też jakiejkolwiek posługi duszpasterskiej" — napisali księża.
Jak przygotować dom do kolędy?
Księża radzą, by na stole znalazły się: biały obrus, krzyż, dwa świeczniki, kropidło oraz miska z wodą święconą. Parafia zwraca uwagę, że niektórzy wierni pożyczają krzyż czy świece od sąsiadów, a brakuje im kropidła czy wody święconej. "
Wytyczne parafii dotyczą także stroju domowników. Zalecane jest przyjęcie księdza w stroju wizytowym i w butach, nie w kapciach. "O ile jest to możliwe, niech będą obecni w domu wszyscy domownicy, oczywiście w stroju wizytowym i w obuwiu, a nie w kapciach. Jeśli domownicy przyjmują na boso kapłana, jest to wyraz najwyższej pogardy" — zaznaczają księża.
2 stycznia 2026
W nocy pożegnaliśmy się ze śniegiem. Trudno, ważne jest to że był, rozbielił wszystko wokół, dał nam namiastkę zimy. Teraz znowu szaro, buro i ponuro. Coś tam leci z nieba, wygląda na to że to drobniutki śnieg. Chyba sobie nie poradzi z dodatnią temperaturą. Bercik też z ciekawością patrzył na śnieżny krajobraz. Wcale się nie dziwię, nie trafia się to często.
Staruszki raczej nie przechadzają się alejkami osiedla, siedzą w domu i czekają na bardziej sprzyjającą pogodę. Ja oczywiście także. Wertuję internet z przerażeniem. Sylwestrowe iluminacje pochłonęły wiele ofiar. To jest naprawdę przerażające. Kiedy takie zabawy, a właściwie igranie ze śmiercią, się skończą. Odetchnęłam kiedy moi bliscy odmeldowali się 1 stycznia. Przecież wystarczy chwila nieuwagi i wypadek gotowy.
1 stycznia 2026 Pragnę złożyć żarliwe życzenia:
szczęścia, dobrego zdrowia, powodzenia,
oby troski życia zaginęły w mroku
podczas nadchodzącego Nowego Roku!
Witałam Nowy Rok w łazience tuląc Bercika. Wystraszony nie wiedział już gdzie się schować. Huczało, pryskało ogniem, dzwoniło – tak witano Nowy Rok, a biedne zwierzaczki drżały ze strachu. Jakoś trzeba to przetrzymać, tradycja jest silniejsza od rozsądku.
Przeszłość minęła, przyszłości nie znamy, a teraźniejszość w każdej chwili staje się przeszłością, czasu nikt nie widzi, wyznaczają go tylko zegary.
Patrzmy w przyszłość, oby tylko była spokojna.
1 stycznia 2016
Nowy Rok 2016 przywitany! Wczoraj zmęczona przygotowywaniem zmian na Nowy Rok o jedenastej byłam już lekko nieprzytomna. Powiadomiłam, kogo należy, aby życzeń o północy mi raczej nie przesyłać. Przed 12 kanonada jednak postawiła mnie na nogi. Wypiłam melisę, i gdy huk przycichł, zasnęłam. Dzisiaj czuję się normalnie i jedyna rzecz, której pragnę, to zdrowie. Niech wiedzie mi się w tej dziedzinie nieco lepiej, niż w ostatnim kwartale odchodzącego roku. Wczorajsze zmaganie z zasobami wyposażenia mojego wnętrza wyniknęły z potrzeby zmian zainspirowane pobytem w IKEI. Nic tam szczególnego nie nabyłam, ale się napatrzyłam. Szczęśliwi ludzie, którzy nie widzą, nie mają wtedy problemów gdyż nie pragną.
Tak naprawdę, to najlepiej byłoby popaść w czteroletni letarg i obudzić się dopiero, gdy zakończy się zmaganie z rządami obecnie nam panującej partii. Tylko, że ja mogę się już nie wybudzić, to przecież kawał czasu! O ekonomii to ci ludzie raczej pojęcia nie mają. Ja się nie dziwię pani etnograf, że nie umie przewidzieć następstw swoich decyzji, ale po to ma się przecież doradców. Już Kazimierz Wielki stawiał na doradzających. Dostaniemy popalić, to nam się wszystkim odechce. Ja już nie liczę tego, co miało zasilić mój budżet, gdyż rozpłynęło się wszystko we mgle, będzie jeszcze trzeba zaciągać pasa, aby rząd mógł dotrzymał obietnic. Oby tylko nie odebrali tego, co jest. Niech już się dzieje, co ma się dziać. Upraszam mieszkańców Wrocławia mających znajomości w kręgach medycznych o kontakt. Potrzebuję kogoś, kto dotrze do lekarza, potomka Bogdańskich, w celu „ugadania” faceta o udostępnienie zdjęć. Przestał się odzywać, a tylko w jego zasobach może być zdjęcie dworu w Miłkowicach. „Pomożecie?”, a wtedy może „Damy radę! I co ja mam zrobić?!
2 stycznia 2016 Ładnie się zaczyna. Zdrowia mi brak, a leków brać nie mogę. Wezwałam dzisiaj posiłki, aby uporządkować piwnicę, ale zrezygnowałam, gdyż aura mi nie sprzyja. Nie będę biegać ze zbędnymi, zachomikowanymi na trudne czasy rzeczami po mrozie, aby je wyrzucić. Jutro mamy mieć -16 stopni C. Nigdzie nie wychodzę. Choinka już wylądowała w piwnicy i koniec iluzji. Święta się skończyły.
Obejrzałam celem przypomnienia „Dzień świra” i nie mam złudzeń. Rodacy dostarczają każdemu dostatecznie dużo radości. Jesteśmy, jacy jesteśmy. Teraz odkryłam, że jeden podkłada się, aby zdobyć lajki, podpuszcza ludzi wpisując głupawe komentarze, inny kłamie w żywe oczy… Mówić się nie chce. Miałam kiedyś kumpelkę, która kłamała jak najęta, bez zająknięcia. To podobno ma się w genach, tak jak zdradę czy skłonność do raka. Już myślą o tym, aby naprawić takie mankamenty osobowości majstrując koło genów.
Gdy rozbierałam choinkę włączyłam telewizor i obejrzałam fingowane rozprawy sądowe. To paradokumentalny serial „Czyja wina?”. Jakoś na niego nie trafiłam, gdyż entuzjastką seriali to raczej nie jestem. Obejrzałam odcinek o alkoholiku pozwanemu przez żonę, gdyż nadużywał alkoholu i rodzina była umęczona. Wysnuł teorię, że musi pić, gdyż przechodzi wtedy w stan transcendentalny pozwalający mu ratować ludzi, którzy utknęli w świecie równoległym. Oczywiście spotykał tam kolegów z branży. Inny odcinek, przecież choinki nie rozbierze się w dziesięć minut, traktował o kozie alkoholiczce. To był majstersztyk. Pędzące bimberek kobietki skarżyły się na zachowanie kozy wpadającej w alkoholowy szał. Zjadała kapustę i marchew w ich ogródkach. Koza lizała odpadki pozostałe po produkcji trunku i upijała się. Właściciel oskarżony był o to, że pił razem z kozą stanowiącą towarzystwo przy stole. Nie trudno się domyśleć kto został ukarany.
I dlaczego ja mam patrzeć, co dzieje się w polityce, przejdę na takie programy i na jedno wychodzi. Tu i tam szaleńcze pomysły. Teraz Teleexspress podał informację - Sprzedam jajka królika?! Od kiedy to króliki znoszą jajka? Może to dziobak, a może przecinek gdzieś się zadział? Jak tu żyć w takim świecie?! Same znaki zapytania i wykrzykniki stawiam.
4 stycznia 2016
Spłynęły do mnie w Święta herbaty – oczywiście nie tylko! – co zaowocowało u mnie zwiększoną chęcią do działania. Wzmogła się moja aktywność w dzień i w nocy. Ja zwykle pijam tylko zieloną herbatkę, ale te mają tak wysublimowany smak i zapach, że nie mogę się oprzeć. Ciśnienie idzie w górę, ale co tam, raz się żyje . Sporo wczoraj zrobiłam po takiej herbacianej dawce, ale dzisiaj po szczątkowo przespanej nocy, czuję się nieszczególnie.
Dostałam wczoraj filmik z wigilii u mojej córki. Trochę mi żal, że przy obecnym stanie zdrowia nie jestem już w stanie wyprawić się w tak daleką podróż. Tam można posłuchać muzyki, pośpiewać kolędy, a w domu to raczej już tylko posłuchać... I ta przestrzeń domowa. Zimno się zrobiło i do kościoła chyba zaprzestanę chodzić przez ten okres, a zresztą teraz kolęd też tam tak na lekarstwo. Dzisiaj byłam u lekarza i poprosiłam o skierowanie do sanatorium. Nie mogę brać lekarstw, a borowina bardzo mi pomogła na moje ręce, rehabilitacja też swoje zrobiła i moje łapki są sprawne. Nie lubię jeździć do sanatorium, ale trudno, trzeba się jakoś ratować. Coś się ze mną dzieje, zapomniałam numeru telefonu. Pani doktor ze swojego do mnie dzwoniła... Oj, niedobrze!
Aby nie było tylko w tonacji minorowej, przytoczę wynik testu, jaki sobie zrobiłam, tak dla draki. Koń by się uśmiał. Jak kobieta wygląda jak straszydło, mówi jej się wtedy o bogatym wnętrzu, aby jakoś wybrnąć z sytuacji. Tak to właśnie odebrałam. Wolałabym mieć lepsze „zwnętrze”, ale czasu nikt nie cofnie. Zresztą, co to ma teraz do rzeczy. Trochę prawdy to może i w tym jest, gdyż jedyny facio, któremu się zupełnie podporządkowałam, to osoba, o której nie mogę tutaj mówić. Byłam i jestem na jego skinienie. Tylko troszeczkę marudzę, ale ta osoba i tak mówi, że mam anielską cierpliwość… Jasne, że mam, dla takiej osoby!!!
5 stycznia 2016
Prawie zakończyłam początkowo-miesięczne bywanie z przychodni. To nie znaczy, że całkiem się odbiłam od służby zdrowia, o nie, dostałam nowe skierowania i będę walczyć z zastarzałymi dolegliwościami. Wykupiłam leki i ubawiłam się setnie w czasie pobytu w aptece. Szukano z determinacją możliwości sprzedania mi leku, który został w nowym roku zrefundowany. Nie był taki drogi, ale bez recepty go się nie dostanie. Okazało się, że po refundacji wzrosła cena tego leku!!! I co wy na to kochani? Zrefundowano, podbijając cenę. No jak tak te ulepszenia będą wyglądać, to dziękuję władzy za pomoc emerytom.
W czasie zdążania do przychodni muszę trzymać się w ryzach, gdyż u nas chodzi się do lekarza na umówioną godzinę, co jest naprawdę wygodne, ale nie dla mnie, w każdym razie nie zawsze. Wyszłam z domu kilka minut przed dziewiątą, a na dziewiątą miałam się stawić u lekarza. Lekko zdegustowana zaistniałą sytuacją, przyśpieszyłam kroku i zobaczyłam nadjeżdżający autobus MZK, który mógłby mnie wybawić z tarapatów. Przeszłam w sprint, ale okutana w szale i zimową kurtkę - dodam tylko że mam berecik moherowy, cieplutki że aż coś, zasilę szeregi kumpelek emerytek moherówek!!! – dobiegłam do chodnika, a kierowca zamiast poczekać na staruszkę, ruszył z kopyta. Zmagając się z myślami niegodnymi chrześcijańskiej duszy, przeszłam na szybki marsz uwalniając ciepło, które znalazło ujście oblepiając mnie potem. Zziajana wpadłam do przychodni. Ledwie zdążyłam zdjąć kurtkę, weszłam do gabinetu ku niezadowoleniu osób przychodzących do lekarza godzinę wcześniej uwzględniając stare standardy. Poszło wszystko gładko i muszę szczerze przyznać, że czuję się świetnie. Wzmożony ruch wprawił moje narządy wewnętrzne w rytm działania nie zawsze im dany, gdyż ostatnio jestem trochę zasiedziałym osobnikiem. Niech błogosławieństwo spłynie na kierowcę, który mnie zostawił, gdyby nie jego, trzeba to otwarcie powiedzieć, dość niegodny czyn, kwękałabym i stękałabym, a tak jestem staruszką pełną energii i dobrego samopoczucia. Nie ma więc niczego złego, co by na dobre nie wyszło.
7 stycznia 2016
Spędziłam kilka dni z Tiziano Terezani i jego „Nie nie zdarza się przypadkiem”. Trochę rozciągał się w czasie i przestrzeni, ale jakoś dobrnęłam do końca. Łączy mnie z jego stylem życia pragnienie samotności, bycie samemu, co nie znaczy, że bez kontaktów z ludźmi. Spodobało mi się jego określenie miłości: Czym jest miłość? Zwykłym pragnieniem, a zatem zależnością? A może jednym z najwyższych wyrazów wolności? To bowiem związek, który nie wiąże, i dlatego jest silny, tak jakby słoń się zgadzał na trzymanie go na jedwabnej nici.
Więcej podobieństw nie będę wyszukiwała, gdyż Tiziano zachorował na raka. Leczono go w najlepszych klinikach w USA, wspierał się medycyną Tybetu, Indii i Chin, ale w czasie ostatniej kontroli, mimo że czuł się dobrze, wykryto przerzuty. Chirurg przygotowany do operacji rozciął mu brzuch, zobaczył zawartość i zaszył… za co pacjent był mu wdzięczny. Czas, który mu został, przeżył tak jak chciał, nie godząc się na żadne chemioterapie.
Haiku, które mnie zafascynowało, a które przytacza autor, wiąże się z tajemnicą życia. Cień bambusa zamiata kamienne schodki
Ale kurz pozostaje.
Księżyc odbija się w stawie
Ale nie dotyka wody.
8 stycznia 2016 Minister Skarbu Państwa Dawid Jackiewicz powołał dziś na stanowisko prezesa TVP Jacka Kurskiego!!! Media mają być narodowe, promować wartości historyczne i chrześcijańskie. Pomyślałam, trzeba się dostosować. Zakup klęcznika byłby zupełnie na miejscu. W czasie dziennika stawiam klęcznik, różaniec w rękę i niech tam mówią, co chcą, ja wypełnię czas czymś bardziej pożytecznym niż wgapianie się w telewizor. Gdyby ktoś akurat wszedł do mieszkania, widać czarno na białym po czyjej stronie jestem.
Poszperałam w Internecie i to nie jest problem, klęcznik można kupić, taki starodawny lub klękosiad i to nie jest głupi pomysł. Pamiętam, że już kiedyś u mojej córki siadywałam na takim meblu i było to korzystne dla mojego kręgosłupa. Jasne, że nie cały czas, ale dla zachowania prawidłowej postawy. -Przebywanie w pozycji siedząco-klęczącej – poprzez przesunięcie środka ciężkości ciała ku przodowi angażuje mięśnie grzbietu do utrzymania pozycji wyprostowanej. Można go kupić w cenie od 200 do 300 złotych.
Niegdyś to w każdym porządnym domu był klęcznik. Ja to rozważę w swoim sumieniu i portfelu.
Póki co, pada śnieg, cudnie pada, napadał i bielusieńko wszędzie jest. Och, zapomniałabym!
Przyśnił mi się dzisiaj p. Jarosław K.. Bielusieńki był na twarzy jak opłatek. Na nogach miał czarne, błyszczące lakierki i szedł, taki wewnętrznie skurczony, na rozmowę. To chyba pod wpływem spotkania z Orbanem taką miałam wizję. Oby tylko nic złego się nie stało. Wcale mu źle nie życzę, tylko niech postępuje mądrze i niech pamięta, że premier i prezydent to nie papierowe lalki, oni mają decydować o losach Polski, a nie on, no chyba że zapatrzył się na Piłsudskiego, to by wiele wyjaśniało.
10 stycznia 2016 - Od rana trwa 24. finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Wolontariusze w całej Polsce zbierają datki, które w tym roku zostaną przeznaczone na zakup sprzętu medycznego dla oddziałów pediatrycznych oraz zapewnienie godnej opieki medycznej dla seniorów.
Zastanawia mnie, dlaczego są ludzie, którzy są przeciwko WOŚP. Jakoś nie chce mi się wierzyć, że takie organizacje są zostawione bez nadzoru i kontroli. Podobno wojsko i służby mundurowe mają zakaz współdziałania i pomocy?!
Chorąży Michał Bardoń. Na pytanie, dlaczego WOŚP ma sens, odpowiada: – Pomaganie zawsze ma sens. Nie uważam WOŚP za instytucję wyręczającą państwo, ale za taką, która swoimi działaniami właśnie mu pomaga. Nieważnie przecież, czy dane urządzenie ma „serduszko”. Ważne, że ma służyć i pomagać. A co jest szczególnie ważne w całej tej akcji? Skoro pomagam, to jestem człowiekiem przyzwoitym. A chyba warto nim być…
I to jest chyba istota sprawy. Nie chcesz, nie bierz udziału, ale nie przeszkadzaj. Takie jest moje zdanie. Dzisiaj sprzed kościoła wymiotło wszystkich z puszkami. Jest tak ślisko, że nie mam zamiaru nigdzie wychodzić, ale znajdę sposób aby wspomóc WOŚP.
11 stycznia 2016
Radio PiK prowadzi rozmowy ze słuchaczami. Wypowiedź jednego pana mnie uwiodła. W związku ze zmianą pogody na zimową, pojawiły się na chodnikach: śnieg, oblodzenie, błoto pośniegowe… Każdy z właścicieli posesji ma obowiązek odśnieżyć chodnik i uczynić go użytecznym do korzystania, w przeciwnym razie grożą kary, a nawet w razie wypadku ponoszenie konsekwencji prawnych w postaci płacenia odszkodowania. Ludzie starają się wypełnić obywatelski obowiązek. Sprawy komplikują się, gdy chdnik ma sprzątać miasto. Często ta część chodnika zostawiona jest w stanie dziewiczym. Obywatel, na którego się powołuję – zresztą wcale nie musiałabym się powoływać , gdyż znam sprawę z własnych obserwacji – zgłosił sprawę do straży miejskiej, prasy, urzędu miasta. Otrzymał rozbrajającą odpowiedź – miasto nie ma na ten cel pieniędzy!!! Spytał więc na kogo nałożyć mandat?! Powinno płacić miasto, a konkretnie prezydent, gdyż on jest poprzez swoich urzędników odpowiedzialny za te sprawy.
To byłoby sprawiedliwe i mądre, jak nie ma pieniędzy miejskich, to niech wyłoży ze swojej kieszeni, przecież ktoś musi tymi sprawami się zająć. Nie wiem jak potoczą się dalsze losy tej sprawy, czy w ogóle się potoczą. Dopóki nikt sobie zębów nie wybije, będzie chyba tak jak jest.
13 stycznia 2016
Mam pracowite dni! Mniej więcej mam już zrobione opracowanie strony Miłkowic. Sprawa, która dla mnie jest teraz istotna, to jaką wersję wybrać. Możliwości są trzy:
1. wersja dokumentalna – bez skrótów, dokumenty.
2. wersja do czytania – streszczenie poparte zdjęciami w oparciu oczywiście o dokumenty, ale bez ich przytaczania, no może niektóre, tylko z odnośnikami
3. wersja mieszana - trochę dokumentów, zdjęć i opracowanie całości.
Przygotowałam już taką małą podstronę, aby się zbytnio nie przepracowywać, gdyż nie mam jeszcze pewności, co wybiorę. Jest to trzeci wariant. Zobaczę, jak to może być przyjęte. Żałuję tylko, że wyrzuciłam poprzedni układ strony i teraz nie ma skali porównawczej, ale na to nic już nie poradzę. Zapraszam do odwiedznia mojej strony i gdyby ktoś miał ochotę, wyrażenia swojej opinii. Adres w kontaktach. http://milkowice.pl.tl/Pop%F3w.htm
Zaprosiłam już na niedzielę gości, którym ufam, i chcę wysłuchać ich opinii na ten temat. Muszę jeszcze do piątku przygotować dwie pozostałe wersje strony, więc jak widać, mam co robić. Jak już będę zdecydowana jaką drogę wybrać, przystąpię do działania. Opowieść o Gogolewskim jest bardzo pouczająca, typowo polska.
Zrezygnowałam już z poszukiwania powstańca z 1863 roku, który miał zginąć we dworze, gdyż to jest niemożliwe. Na pewno nie zginął nikt z rodziny właścicieli dworu, gdyż ich wszystkich już znam. Mógł być to rządca, krewny, a tego bez znajmości nazwiska nie da się ustalić.
Otwarta pozostaje sprawa zdjęcia dworu… Och, niech to się jakoś spełni, ale to pobożne życzenia. Pokładam nadzieję, w odkrytym niedawno studencie historii zajmującej się tym terenem, może dotrze do jakichś materiałów... Może.
14 stycznia 2016 „Nec Caesar supra grammaticos” - Nawet Cezar musi poddać się regułom gramatyki
Taki to już jest świat, są reguły, od których nie ma odstępstw. Władza ma służyć dobru ogólnemu, ma pełnić rolę służebną, słuchać głosu ludu, a nie działać wbrew wszystkim przyjętym porządkom, oczywiście póki mamy demokrację - a mam nadzieję, że jeszcze mamy. Czy to dobrze, że będzie się debatować o polskich sprawch w Brukseli? Lepiej by było, aby nie, ale to co się dzieje, nie nastaja dobrze. Jest prawo do demonstracji, oczywiście, tylko nic z tego nie wynika, demonstracja sobie, a władza sobie. Powoli ogranicza się zasięg zapowiedzianych reform, gdyż dopiero ze stołków widać, że nie wszystko da się zrobić, a już na pewno bez zabrania innym. Równowaga obowiązuje. Udzielony przez obywateli mandat do rządzenia nie równa się samowładztwu. Pokrzykiwania nie na wiele się zdadzdzą, istnieją twardze prawa rynku, zasady prawa i trzeba im się podporządkować. Jak się namąci, trzeba ponieść odpowiedzialność, życzę więcej rozwagi i mądrych decyzji.
Co by nie powiedzieć o PO, doprowadziło do stabilizacji gospodarki, lepiej aby tego nie rujnować. Powtórzę po raz któryś z rzędu prawidła, które powinny obowiązywać: wybrana partia sprawuje władzę jedną kadencję, poseł wybierany na cztery lata, wystarczy, niech wraca później tam, skąd przyszedł. Mamy budować społeczeństwo obywatelskie, pracy społecznej – za darmo! – wystarczy dla każdego. Rządzący mają mieć kontakt z narodem, a już dziennikarze „wyfrunęli” z Sejmu, gdyż zagrożone jest bezpieczeństwo posłów?! Kto im grozi??? Nie chce mi się pisać już o podatkach, bankach i innych „ulepszeniach”. Nie zapomnę PiS: - Rac, kamieni i rozróbek w Dzień Niepodległości , to była sprawa karygodna.
- Braku jakiejkolwiek współpracy z rządem, a wręcz deptania wszystkiego, jak tylko się dało.
- Wiecznych wojaży do Brukseli i nawoływania tylko w swoich sprawach itd., itp.
Gdyby opozycja postępowała tak, jak to robiła obecnie rządząca partia, to co by się teraz działo?! Nie przez przypadek napisałam łacińską sentencję na początku wpisu - Nawet Cezar musi poddać się regułom gramatyki! Gdy tego nie potrafi, niech nie zrzuca winy na innych. Pisać i mówić po polsku trzeba umieć.
16 stycznia 2016
Świta, to widok dla skowronków, a ja przecież z natury rzeczy jestem sową. Noc była z konieczności moim królestwem, gdyż dnia mi nie starczało. Teraz wszystko się zmienia, mam czas i spałabym, ale sen mnie zdradza i ucieka przed świtem do innej kochanki. Obudziłam się dzisiaj w okolicach godziny czwartej, nie mogłam już zasnąć z przyczyn ode mnie niezależnych. Włączyłam radio aby dotrzymywało mi towarzystwa w sytuacji, gdy Morfeusz już miał mnie dosyć. Moją wrażliwość satysfakcjonowała muzyczka miła w dotyku, jaką odszukałam po ciemku, aby pomóc sobie w odzyskaniu towarzysza nocy. To było tylko złudzenie, gdyż radiostacja przemówiła głosem stacji wspierającej obóz miłościwie nam panujący. Wybiło mnie to zupełnie ze snu. Doznałam wewnętrznego wybuchu wulkanu. Sen diabli wzięli. Wstałam, wzięłam mojego wspomagacza życiowego - laptopa do łóżka, i aby się uspokoić przebiegłam szybciutko pocztę, ulubione stronki i jakoś wróciłam do równowagi.
Nie trudno się domyśleć, że sprawa Brukseli wymaga odpowiedniego naświetlenia. Słuchając tego wszystkiego wydaje mi się, że żyję w jakiejś innej rzeczywistości. Ktoś chyba boi się, że nie dostanie pieniędzy z Unii... Demokracja więc rozkwita - manifestacyjnie - rankiem sunie strumieniem czarna ludzka lawa, w południe czerwona, a wieczorem mieszana. Zastrzegam sobie jako obywatelka kraju do tego typu działań sobotę i niedzielę, aby naród miał czas uczęszczać do pracy, gdyż bez tego nie będzie kołaczy. No chyba, że na swoje barki odpowiedzialność wezmą za te sprawy emeryci, oni czasu mają wiele i należy to chyba wykorzystać. To przecież trzon elektoratu!
Dziennik już przybiera nową formę, polityka zajmuje nikły procent działań, tylko wzmianki, a reszta czasu antenowego zapełniona jest migawkami z życia ludu. Wczorajszy, zapisał się w mojej pamięci krawatem urzędnika z Krajny, pięknie wyhaftowanego przez miejscowego artystę, mający za cel promocję regionu. To słuszny kierunek, nie będę sobie głowy nabijać decyzjami władz, poznam moją drogą Ojczyznę od podszewki, pokocham taką, jaka jest.
Ochłonęłam nieco i mogę już przystąpić do realizacji dnia w kalendarzu oznaczonego jako sobota. Niech wichry codzienności niosą mnie w godziny życia, niech dom lśni rozjaśniony sobotnimi porządkami, zapach pieczonych kruchych ciasteczek obsypanych dyniowymi pestkami zapełnia wnętrze, niech ta oaza spokoju napełni moją duszę ciszą i bezpieczeństwem. Amen. Oto historia mojego życia, która bardzo mi przemówiła do wyobraźni.
17 stycznia 2016
Nie odkryję chyba Ameryki, ale chcę podać prosty sposób na pieczenie ryb. Ryby są drogie i szkoda ich marnować smażąc tylko lub gotując, gdyż najczęściej się rozpadają. Ja dzisiaj zrobiłam na obiad rybę smażoną w cieście naleśnikowym. Prosty sposób, a ryba jest naprawdę pyszna, nie wysycha, jest „zjadliwa”. I ma to dodatkowy walor, gdyż nie ma takiego ostrego zapachu ryby w kuchni. Ryby muszą być bez ości, najlepiej morskie.
Wyjęłam ryby z zamrażalnika, lekko rozmroziłam, posoliłam, zalałam lekko mlekiem, przełożyłam cebulą i odstawiłam na godzinkę, można dłużej, byle się zupełnie nie rozmroziły. Wyjęłam z zalewy, skropiłam solidnie cytryną, dodałam pieprz, obtoczyłam w cieście i smażyłam w dość dużej ilości tłuszczu aż do zarumienienia, z obu stron. Przełożyłam na inną patelnię, aby tłuszcz nie wsiąkał, podłożyłam nieco masła klarowanego i dotrzymałam na wolniutkim ogniu, aż nie ugotowały się ziemniaki i warzywa. Nie przykryłam pokrywką! Tracą chrupkość.
Panierką można robić także z żółtkiem i serem, i z różnymi dodatkami, ważne aby była panierka. Można rozbełtać jajko, moczyć rybę w mące i jajku i będzie to samo. U mnie, nie wiem dlaczego, w głębokiej pogardzie jest panierka z tartej bułki, więc wymyśliłam ciasto jako koszulkę na rybkę.
19 stycznia 2016
Jak słychać wokół, bycie staruszką/staruszkiem nie jest łatwe. Otoczeniu się wydaje, że gdy staruszka/staruszek są sprawni, to wystarczy. Problem jest w tym, że staruszków ciągle coś boli, doskwiera, uwiera, dusi, "bezśni" i organa szwankują. Ja na dodatek mam jeszcze szczególną wrażliwość na miejsca, w których przebywam, rzeczy których używam...
Przestawiłam w piątek meble abym mogła w cieple spędzać czas przy komputerze. Koło kaloryfera było bajecznie, ciepło i bezpiecznie. Cóż jednak z tego, że grzałam się w dzień, gdy przestawiona pod inną ścianę kanapa spowodowała taką bezsenność, że nawet nie pomagały tabletki. Może tam jest jakiś ciek wodny, a może w tym samym miejscu u góry lub na dole śpi człowiek, który dla mnie jest wampirem energetycznym?! Kanapa, ciężka jak licho!, przejechała na stare miejsce, ale ja siedzę przy biurku stojącym "o kilometry" od kaloryfera, otulona kocem i jeszcze zesztywniała z zimna. U nas za to ogrzewanie to ktoś odpokutuje. Podwyższyłam już w ubiegłym roku opłatę, aby uniknąć dopłat, ale gdzie tam i tak nie wyszłam na czysto. Wszędzie przekroczyłam limity i będę w następnym miesiącu regulować dopłaty, tak jakbym spała na pieniądzach. Przykre to, bo przecież jestem oszczędna, skrupulatna, dokładna…
Na dodatek teraz filmy w Jedynce uświęcone i bogobojne, oglądane już kilka razy, a ja nie lubię wracać do czegoś, co już przeżyłam, opłakałam i starałam się zrozumieć. W Kulturze „wyglancowany” film „Lekcja martwego języka” z Olgierdem Łukaszewiczem (porucznik Alfred Kiekeritz) nawet mnie zainteresował, ale Olgierd znowu grał człowieka chorego na gruźlicę ze wszystkimi konsekwencjami tej choroby. Mam już uraz do jego ról tego typu w związku z „Brzeziną” . Nie mogę tego zapomnieć i teraz znowu przeżyłam horror!
I z czego się tu cieszyć? Debata niedzielna u mnie niby owocna, ale wyniki płonne, sama już nie mam pomysłu jak to wszystko rozwiązać. Marznę i to może mieć wpływ na jakość moich działań, i niby jak ustawić meble abym się dociepliła i mieszkanie nie wyglądało jak izba bałaganiarza?!
Dzisiaj nabiegałam się po Centrum B,. złożyłam wniosek o sanatorium, choć nie lubię tej współlokatorskiej atmosfery, ale nie mogę brać tabletek usuwających ból, a tam stawiają jednak człowieka na nogi. Jutro znowu druga tura szpitalno-zdrowotnej pielgrzymki, jedyna radość z tego wszystkiego tylko taka, że pogoda piękna i biel śniegu raduje oczy staruszki. Jest ok, ale pomarudzić trochę muszę.
P.S. Po przedyskutowaniu i opiniach innych osób wyciągnięto wniosek: Inni nie grzeją i mają ciepło w mieszkaniu, w każdym razie wytrzymują, a ja mam podobno problemy z krążeniem i dlatego, mimo że grzeję, jest mi zimno!!! Może i coś w tym jest.
20 stycznia 2016
Obejrzałam debatę w Parlamencie Europejskim. Beata Szydło wypadła nieźle, dobrze że pojechała i podała swoją wersję wydarzeń. Nasuwają się następujące wnioski:
- Nie wiadomo czy dyskutanci znali temat spotkania, nie zawsze wynikało to z ich wypowiedzi.
- Celem naszego udziału w Unii jest chyba podłoże materialne, nie obyło się bez prośby o datki na górnictwo, którego kondycja się nie poprawiła i związki domagają się realizacji zobowiązań.
- Demokracja i praworządność sprowadza się do końcowej wypowiedzi premier odnośnie decyzji Kom.Weneckiej: - Decyzję komisji wnikliwie rozpatrzymy! – Oczywiście, co nie znaczy, wykonamy.
- Oklaski premier chyba były nie na miejscu, trzeba było zachować neutralność.
- Chwali się Polskę jako państwo dobrze rozwinięte gospodarczo, praworządne. Jest to chyba zasługą poprzedniej ekipy rządzącej, gdyż przez trzy miesiące do takiego stanu się nie dochodzi.
- Bulersuje mnie też sprawa miliona Ukraińców przyjętych przez Polskę? Nie jest jasne czy to w ostatnich trzech miesiącach, czy już wcześniej? Gdzie oni się osiedlili?
Wystarczy tych wniosków, są one moje i na nikim się nie wzoruję. Wczoraj umęczyłam się trochę słuchając wszystkiego z należytą uwagą i nic już nie zdołałam zrobić wieczorem, ale przecież jestem obywatelem mojego kraju i mam szacunek do poczynań rządu. Nikt tak naprawdę nie jest w stanie przewidzieć, co przyniosą zapowiadane zmiany i okaże się to dopiero w działaniu. Obyśmy wytrwali!!!
21 stycznia 2016
Dzisiaj Dzień Babci! Żyjcie Babcie w zdrowiu i szczęściu, i cieszcie się z wnuków.
Rano obudził mnie telefon. Przed wyjściem do szkoły wnuk chciał złożyć babci życzenia. To jest mój największy skarb! Warto być babcią, tyle szczęścia dostałam od życia opiekując się maleństwem, bawiąc i ucząc się z wnukiem, i od wnuka. W skrzynce pocztowej dzisiaj znalazłam własnoręcznie namalowaną laurkę i prezent, który mnie ucieszył i trochę rozbawił. Kiedyś dywagowałam na temat koronkowych rękawiczek i właśnie dostałam! Przeznaczę je na uroczyste okazje i jeszcze przydadzą się na okoliczność, o której nie będę dzisiaj wspominać…
Kto potrafi tak pięknie śpiewać, tylko wnuki. Nie moje przecież, a prawie się popłakałam...
22 stycznia 2016
Są sprawy w życiu, które mnie denerwują! Ostatnio problemy napływają do mnie ze wszystkich stron. - W mieście B. rewolucja komunikacji MZK. Dodano nowe linie, zmodyfikowano stare, a to wszystko z racji uruchomienia nowej linii tramwajowej do Fordonu. Muszę się nią kiedyś przejechać, estakada, super tramwaj, to trzeba zobaczyć. W związku z powyższym dzisiaj miałam trochę kłopotu z autobusami, gdyż nie wiem dokładnie jaką trasą jadą, które gdzie,ale jakoś do domu dotarłam. - W przychodni specjalistycznej, z której zazwyczaj korzystam jest remont, musiałam więc dotrzeć do znacznie oddalonego szpitala. Najpierw zrewolucjonizowane autobusy, później skręty w prawo… Jakoś nie mogłam dogadać się z rejestracją, wysyłali mnie do innej części szpitala mieszczącej się na zewnątrz. W myśl informacji miałam po wyjściu skręcić w prawo, co doprowadziło do tego, że zatoczyłam koło, wracając w to samo miejsce. Nikt nie wiedział czego ja szukam. Wszystko rozbijało się o ten skręt w prawo. W prawo mieściło się to i owo, raz, drugi, trzeci, wszystko było w prawo. Kiedy już doszłam do porozumienia z panią w okienku, okazało się, że należało iść najpierw prosto, a później w prawo. Taka informacja doprowadziła mnie do celu. Czy tak trudno było przedstawić od razu taką wersję? Nowe wezwania są zawsze trudne, nie lubię niespodzianek. Jestem już na to zbyt leciwa.
- Rozpętałam też wojnę internetową odnośnie PDF, który do tej pory służył mi do zakotwiczenia zapisów. Wczorajsza informacja od jednego z internautów nasunęła mi przypuszczenie, że w tym formacie można także pracować. Mój Adobe Reader 9 za nic nie chciał podjąć takich działań. Myślałam, że mam za starą wersję. Ściągnęłam 11, co nic nie dało, oprócz chaosu w komputerze. Dopiero rozmowa z innymi ludźmi postawiła mnie na ziemię.
- Zyskałam jednak, gdyż przy okazji ściągnęłam nową przeglądarkę RSWare Iron. Chrome się zaklinowało i nie chce mnie wpuścić do bibliotek, z których korzystam. Z związku z powyższym donoszę, że w 1683 roku w Miłkowicach istniała szkoła, uczył nauczyciel Walerian Iwiacowicz. Chcecie wiedzieć na jakich warunkach zatrudniano wtedy nauczycieli, zapraszam http://milkowice.pl.tl/Nowo%26%23347%3Bci.htm
Nauczyciel, jako że należał do pracowników parafii, musiał niekiedy rano śpiewać Godzinki. U mnie wywołują one ciarki na plecach, normalnie się boję. Ten nastrój mnie przeraża, zamiast wyciszać. Możecie sobie przypomnieć, gdy macie ochotę. towncar.wrzuta.pl/audio/2GtwbBtVPNY/godzinki_do_najswietszej_maryi_panny
Jeden dzień w tygodniu spędzała będę w bibliotekach internetowych - to znaczy trzy, cztery godziny, gdyż więcej czasu nie wykroję, a resztę dni to będzie już przygotowanie tekstu do druku. Może jakoś zdążę przed demencją starczą.
23 stycznia 2016
Dzisiejszy dzień pozostaje jako sobota sprzątaniowa. Tak już się utarło u mnie i jakoś nie mogę od tego odejść. Gdy nie przestawiam mebli, nie jest to zbyt trudne zadanie. Staram się też jakoś zadbać o siebie, chociaż coraz mniej mi się chce to robić. Nie wchodzę z zbyt zażyłe kontakty towarzyskie, gdyż mam cel nadrzędny, który mnie absorbuje. Wytyczyłam plan działania, przyjęłam formę pracy, mam osoby wspierające mnie i to wystarczy.
Biedzę się też nad ukróceniem reklam w pocztach. Mam ich kilka z okresu wzmożonej działalności internetowej, każda przypisana jest jakiejś sprawie i nie mogę, a może mi się już trochę nie chce, ich zlikwidować. Systematycznie piszę do moich adwersarzy – gdyż to przecież moi przeciwnicy – że jestem staruszką i nie jestem zainteresowana ofertami. Biadolę, że mam tylko kłopot z pocztą, gdyż muszę nieustannie usuwać przesyłki. Trochę poskutkowało, ale nie mogę uporać się z Interią, ci hurtowo przesyłają anonsy. Są chętni do ich ograniczenia, a jakże, ale tylko wtedy, gdy im zapłacę. Coś za coś. Nawet gdy do nich piszę, to mam maile zwrotne i koło się zamyka.
A ja przecież w swojej skrzynce pocztowej chciałabym dostawać piękne listy z wylewającymi się słowami uczuć, pochwał i nieustającego uwielbienia, ale takich, póki co, nie dostaję. Nikt się jakoś nie kwapi, aby do mnie pisać takie listy, tylko przesyłają mi sprawy informacyjne i urzędowe. Kiedyś było weselej, pisało się różne głupotki, robiło psoty i psotki, a teraz nikomu już się nie chce. Rewanże bywały różne, oj bywały. Co ja w tych wierszykach pisałam, tematyka, której już bym się nie podjęła, a teraz archiwalia dzień i noc. No może dla przypomnienia taki jeden wierszyczek , napisny w pociągu. Pamiętam ten dzień, spóźniłam się na pociąg, jak zwykle zresztą i się zadziało... Zamiast się denerwować, napisałam wierszyk, dla kogo, nie powiem... Nie powiem...
W ciszy nocy przerażone
sny krążyły nad dachami,
jak te zwidy, jak te mary
bezlitośnie rozbudzone.
Przyszły do mnie o północy,
na mych rzęsach się huśtały,
to kwiliły, to się śmiały
niepoprawne dzieci nocy.
Byłeś chyba z nimi w zmowie,
gdyż o tobie wciąż mówiły,
to nęciły, to kusiły...
O czym śniłam... nie , nie powiem.
24 stycznia 2016
Moja poczta nareszcie wolna, te kilka wiadomości, które mnie nic nie obchodzą, nie są już problemem. W swoim czasie dostawałam raz po raz przesyłki odnośnie żydowskich korzeni Polaków będących na świeczniku, prawie każdy coś tam miał na sumieniu, teraz już sprawa zamieciona pod dywan, gdyż Agata - żona prezydenta wywodzi się z rodziny żydowskiej i to jakiej!, nie wypada więc mówić o takich parantelach, są ok. Należy zabrać się więc za ludzi stanowiących zagrożenie. Pod nóż poszedł Ryszard Petru. Ojciec naukowiec, fizyk jeździł prowadzić badania do Dubnej w Rosji, miał brać udział w konstruowaniu bomby mezonowej, której jeszcze nikt na świecie nie wymyślił. Działanie jej miało być oparte na wykorzystaniu energii mezonów, hadronowych cząstek subatomowych złożonych z kwarków i antykwarków. Nic to, że działanie jej należy do gatunku science-fiction, ale przecież można by było uczynić z niej narzędzie do zagrożenia życia na ziemi, a że nie istnieje, nie szkodzi, Petru poniesie za to odpowiedzialność. Ja też miewałam życiowe kłopoty, gdy moja druga połowa była na mnie zła, a wobec mnie bezradna, wmawiała mi tatarskie korzenie, gdyż mam podobno skośne oczy. Dobrze, że nie kałmuckie lub jakieś buriackie… Psychologia zna takie schematy zachowań. Poznałam członków rodziny od 1804 roku i żadnego Tatarzyna tam nie ma, ale tego nigdy nie wiadomo, z kim jakaś matka którejś z babć zawarła związek małżeński, nie wiemy. Przecież takich działań poznawczych nie czyniłam, musiałabym przebadać ludność połowy Polski. Jak te rodziny się rozrastają to słów nie ma!
Popatrzcie sami, czy ja mam skośne oczy, no może troszkę, ale na "tatarkę" to raczej chyba nie wyglądam, na małą buntowniczkę, to może i tak. Ja tego mu nigdy nie zapomnę!
Pod obstrzałem znalazła się też Beata Szydło. Kibicowała siatkarzom - przegrali, teraz wybrała się na mecz szczypiornistów i też porażka. Radziłabym nie chodzić na mecze, mogą zwyczajnie nie wpuścić, to przesądna grupa ludzi. Radwańska na szczęście w ćwierćfinale, ale tam nie było takich gości.
Przecież nie mówię, że PiS wszystko robi źle, dobrze że się zabrali za komorników i sądy, może trochę porządku zrobią, ale w sprawach polityki do chyba wracają do czasów Rzeczypospolitej szlacheckiej, a to się nie sprawdzi, żyjemy w XXI wieku i trzeba uznać obowiązujące teraz realia. Może z biegiem czasu, gdy trochę porządzą, to się i czegoś nauczą.
25 stycznia 2016
TVP Info przerywa wywiad, żeby pokazać jak prezydent ściska dłonie skoczków narciarskich "Rozmowa Krzysztofa Ziemca z Małgorzatą Kidawą-Błońską trwała zaledwie od kilku minut, gdy prowadzący zadał pytanie na temat kryzysu imigracyjnego - A jak pani poseł odnosi się do postulatów... Pytam w kontekście protestów i w Polsce i całej Europie. Dzisiaj były mniejsze czy większe protesty antyislamskie czy związane z uchodźcami. Jak pani patrzy... - mówił coraz mniej pewnie Ziemiec.
Nagle rozmowa została przerwana, by nadać spotkanie prezydenta Andrzeja Dudy z kadrą polskich skoczków..."
To już w głowie się nie mieści! No gdyby jeszcze wygrali, entuzjazm, euforia, ale uściski dłoni!? Jak to wygląda, czy zasady dobrego wychowania już nie są w cenie?! Teraz tylko p. Ziemiec upaść na kolana i składać ukłony bijąc głową w posadzkę za to, że ma się robotę w tv, współczuje Panu.
26 stycznia 2016
Jestem wstrząśnięta decyzją ministra odnośnie pałacu w Lubostroniu. To moje szczególnie wyróżniane miejsce na terenie, gdzie obecnie się umiejscowiłam.
Zabytek przejmie hrabia Leon Skórzewski, który od lat walczył o odzyskanie nieruchomości - tak zdecydował minister rolnictwa. Majątek po wojnie został znacjonalizowany i stał się własnością Agencji Nieruchomości Rolnych, i teraz agencja zamierza odwołać się od ministerialnej decyzji do sądu. To ważna wiadomość także dla dzierżawcy obiektu, Kujawsko-Pomorskiego Urzędu Marszałkowskiego, który od lat inwestuje w pałac.
XVIII-wieczny pałac w Lubostroniu - kiedyś należał do arystokratycznych rodów, dziś goszczą tu turyści. Rocznie zwiedza pałac 30 tys. osób zainteresowanych historią i sztuką. Ale to może się zmienić. Pałac, własność Skarbu Państwa, teraz ma wrócić do dawnego, przedwojennego właściciela - hrabiego Leona Skórzewskiego
Mam pełne poszanowanie do prywatnej własności, ale w tym wypadku nie byłabym tak skora do oddawania. Pałac był bardzo zniszczony, został doprowadzony do pełnej świetności i teraz ktoś przyjdzie na gotowe?! Niech najpierw szanowny hrabia zwróci nakłady włożone w doprowadzenie pałacu do takiego stanu, w jakim jest obecnie, i dopiero można zaczynać rozmowy, takie postawienie sprawy byłoby uczciwe. Jakoś nie ubiegają się o własność dawni właściciele, gdy stoją tylko kikuty murów. Nie podoba mi się takie postawienie sprawy. Obecnie mamy wszyscy prawo do pałacu, w końcu za nasze pieniądze wypiękniał. Pan Skórzewski powinien odstać odszkodowanie i tyle.
Lubostroń jest także mój, w końcu to ja wywalczyłam dla niego drugie miejsce w plebiscycie!!! Teraz raptem You Tube ostrzega mnie, że naruszyłam prawa autorskie odnośnie filmiku. Zdjęcia robiliśmy sami, co widać, więc czego się czepiają?! Właściciel ma zastrzeżenia? Obejrzyjcie, póki co, gdyż mogą mi film usunąć.
27 stycznia 2016
Mój artykuł o Miłkowicach zamieściłam na stronie http://milkowice.pl.tl/Artyku%26%23322%3B-o-Mi%26%23322%3Bkowicach.htm nie w takiej formie jakbym chciała, ale nie z mojej winy. Coś się stało i strona artykułu zapisana w JPG jest tak rozmazana, że trudno przeczytać. Pracował ze mną ofiarnie mój przyjaciel, który nieopatrznie złożył ponad 10 lat temu przyrzeczenie, że będzie służył mi pomocą, gdy zaistnieje potrzeba i teraz cierpi. Ja się nie poczuwam do winy, nikt nie może rzucać słów na wiatr. Słowo się rzekło, kobyłka u płota!
Tutaj też muszę powściągnąć język, gdyż internaucie, który umieścił oszczerczy filmik o Prezydencie grozi więzienie – do trzech lat! Nie mogę sobie pozwolić na taką szczerbę czasową, gdyż pracę ukończyć trzeba, a mój czas kurczy się nieubłagalnie. Zmieniam się też nie do poznania. Zaproponowano mi, abym ustawiła kamerkę, gdyż jest zniekształcenie obrazu. Nie obraz się psuje, tylko ja się zmieniam, szczególnie, gdy mnie coś boli, a boli mnie często! Gdy patrzę na zdjęcia z Lubostronia to wydaje mi się, że jest tam inna osoba, a to tylko trzy lata temu. A co będzie za następne trzy lata, jak uda się dożyć?! W związku z tym nie będę wracać do czasów minionych, nie i już. Okropnie nie lubię przeglądać się w łazience w lustrze, ostrym jak szpile, widać tam wszystko. Zastanawiam się nawet czy nie zrezygnować z mycia… To na tyle, gdyż boję się, że znowu coś napiszę nie tak jak trzeba, a trochę chyba piszę od rzeczy.
28 stycznia 2016
Potrzeba jest matką wynalazków, wpadłam nareszcie na pomysł co zrobić, aby wklejany tekst był widoczny. Gdy tekstu jest zbyt wiele, wszystko się zaciera, trzeba dzielić na mniejsze odcinki. Co za czasy nastały, aby babcia musiała się troszczyć o takie sprawy, kiedy powinna siedzieć w fotelu i czytać miłe sercu książki. Co prawda babcie czytają, zapominają i znowu mogą czytać od nowa. Znałam taką staruszkę, jedna książka wystarczyła jej na wiele tygodni. Mówiła co prawda, że czyta, gdyż tak jej przypadła do serca, ale to tylko był kamuflaż.
Pogoda dzisiaj poprawiła się nieco i na moich oczach rozwichrzone, szaro-bure chmury odsłoniły słoneczko. Jak ono błyszczało, migotało i radośnie oblewało ziemię blaskiem. Jednak co kilka minut ginęło zazdrośnie zasłaniane przez królujące wszechwładnie niebieskie mgliste tumany, ale co ucieszyłam oko radością blasku, to moje. Może musi mi wystarczyć tego szczęścia na kilka dni, ale radości nikt mi nie odbierze. Co za zima! Płakać się chce. Śniegu pragnę, mrozu pragnę, blasku słońca dajcie mi niebiosa. Zaraz luty, chłop ma obuć ciepłe buty, tylko że może być mu zbyt ciepło w takich filcach. 29 stycznia 2016
Biednemu zawsze wiatr w oczy! Spojrzałam dzisiaj na stan mojego, pożal się Boże konta, i z wielkim zdziwieniem spostrzegłam, że moja emerytura obniżyła się o złotówkę! To chyba jakieś nieporozumienie, miałam podwyższyć moją stopę życiową, a tutaj proszę, pozbawiono mnie dwóch bułek, które mogłabym zjeść na śniadanie i kolację. Czy jutro mam zarządzić sobie post?! Może to i dobrze by mi zrobiło, ale ja nie lubię być głodna, a w nocy nie zasnę, gdy nie zjem czegoś solidniejszego.
Jestem rozgoryczona, zniechęcona i przybita. Ktoś tam dzisiaj wieczorem pałaszuje kanapkę, a ja biedna staruszka siedzę i ze łzami w oczach myślę o swojej stracie. Szczęście wielkie, że zdołałam już upiec ciasto drożdżowe, może więc posilę się nieco, tylko że ciasto, to dla mnie dodatek do kolacji a nie istota menu.
Ogarnia mnie melancholijny nastrój, zbolała jestem i owładnięta czarnymi myślami. Co będzie się działo w lutym w związku z moim okrojonym budżetem?! Mój czar staruszkowaty pryśnie jak czarny lakier, którym ostatnio dziewczyny pacykują paznokcie, zmieni się w czarny humor, a może nawet zbiesi się czarcim dziełem, gdyż czar-czarny-czarci wywodzą się z tego samego pnia, a ja zmienię się w czar-ownicę - która może być też czarowna, ale ja będę czarna z racji wieku, czego sobie już zdecydowanie nie życzę, i to przez odjętą mi od ust złotówkę!
Oto wszystkie staruszki, które zamieniły się dzisiaj w czar-ownice w związku z cięciami emerytalnymi. Witajcie siostry!!!:)
31 stycznia 2016
Dzisiaj miałam wolny dzień, nie musiałam gotować obiadu, więc „po kościele” wyruszyłam do naszego centrum handlowego do którego samodzielnie się nie udaję, gdyż to jest męczące. Wiatr powiewał, wdzierał się pod ubrania, ale gdy ja coś postanowię, to się nie wycofuję. Znęciły mnie dżinsy, które bardzo mi się w gazetce podobały i parę innych drobiazgów. Rozczarowanie było duże, takie spodnie to nadają się do lasu na grzyby. Po raz kolejny przekonałam się, że rzeczywistość może rozczarować … Ale coś przecież nabyć musiałam, gdy już tam się znalazłam. Pomna na delikatny poblask nowych skórzanych rękawiczek pani premier, które demonstrowała w czasie pobytu na Śląsku, postanowiłam też coś dla siebie zrobić. Moje rękawiczki pamiętają dawne czasy , są zwyczajnie zużyte, więc kupiłam za 10 złotych, też podobno ze skóry, ale raczej dla rodaków niższej kategorii chyba, kolor popielaty, gdyż takich jeszcze nigdy w życiu nie miałam. Resztę dodatków sobie odpuściłam, wygrzebię coś w takim odcieniu z szuflad, a stare rękawiczki pójdą do kosza. Nabyłam jeszcze hiacynt na Walentynki za niecałe trzy złote, promocja, gdyż wątpię czy ktoś by mi z takiej okazji jeszcze coś kupił, świeczuszkę i coś tam jeszcze. A że Obi było blisko, więc wstąpiłam, tam zawsze coś można wypatrzeć. I tak się stało. Wróciłam ze spankiem do sypialni, przecież już wiosna, i będę ją na nowo przerabiać. Wstawiłam tam pół-szafie, które stanowiło element przedpokoju, ale kolor mi się nie zgadzał, więc okleina rozwiązała problem, właśnie skończyłam. Mam teraz mebel w jasnym odcieniu.
Problemem jest wygląd łóżka, znudziłam się jego wystrojem, choć przyznać muszę, że tak dobrze jak tam, nigdzie mi się nie śpi, tylko to ogrzewanie, no jakoś tam będzie.
Kiedyś moja córka namawiała mnie na szary kolor do urządzenia sypialni, ale ja chciałam ciepłe odcienie, a teraz mam ochotę przyszarzeć i muszę jakoś to zorganizować. Pokoju nie przekształcę, zbyt duże koszty, ale łóżko da się upiększyć w takich odcieniach. Chodzi za mną taki zestaw, chyba dam radę. Starą narzutę zawsze można schować, niech czeka na swoje pięć minut, kiedy szarość mi się znudzi. Ładny ten pokój, prawda? Nie mój, ale cieszy oko.
Facebook "Lubię to"
Motto strony
„Pamiętaj, że każdy wiek przynosi
nowe możliwości.
Daj z siebie wszystko – inaczej oszukujesz samego siebie.”
O nic cię nie poproszę - fasti
Nigdy się nie ukorzę
o nic cię nie poproszę
zamknę słowa na klucz
wymyję w zimnej rosie
wierszyk jakiś napiszę
życie sobie osłodzę
ukradnę słowa sowie
wiatr pogonię w ogrodzie
nie będę już wiedziała
o wszystkich dylematach
miłości niespełnionej
uczuciach do końca świata
A kiedy czasem nocą
poszukam złudnych cieni
perliście zalśni rosa
na zimnym skrawku ziemi
i wtedy moje serce
w atramentowej toni
odszuka twoje myśli
i z bólem je dogoni
bo jesteś mym marzeniem
i będziesz do końca świata
w Różowej Księdze Uczuć
zapisanym tego lata
Bezsenność
w ciemnej ciszy nocy
kroczy cicho zegar
wybija wspomnienia
i czasu przestrzega
srebrny blask księżyca
o tarczę się oparł
oświetlił wskazówki
i wszystko zamotał
czyjeś smutne oczy
wpatrzone w mrok nocy
śledzą czasu przebieg
bezsenności dotyk
Sposób na samotność
Wymyśliłam sobie ciebie
W noc bezsenną o poranku,
Gdy uparcie w okno moje
Zerkał księżyc, bard kochanków.
Wymyśliłam sobie ciebie,
Gdyż ma dusza poraniona
Nadawała ciągle sygnał
„Skrzynka żalów przepełniona.”
Wymyśliłam ciebie sobie
Od początku, aż do końca.
Wiem, że nigdy cię nie spotkam,
Muza tylko struny trąca.