kwiecień 2016 - kwiecień 2026
30 kwietnia 2026
Marek Aureliusz urodził się 1905 lat temu. To jeden z najbardziej znanych rzymskich cesarzy, pisarz i filozof.
"Masz władzę nad swoim umysłem – a nie nad wydarzeniami zewnętrznymi."

"Rankiem, gdy się niechętnie budzisz, pomyśl sobie: Budzę się do trudu człowieka. Czyż więc czuć się mam niezadowolonym, że idę do pracy, dla której się zrodziłem i zesłany zostałem na świat? Czy na tom stworzony, bym się wygrzewał, wylegując się w łóżku?"

Te cytaty to zaledwie fragment tego, co o życiu i ludziach pisał Marek Aureliusz. Filozof przekonywał w swoich "Rozmyślaniach" do panowania nad emocjami - podkreślał, że nie należy dążyć do sławy, rozkoszy czy bogactwa, a prawdziwe szczęście daje ciężka praca i życzliwość wobec innych. Pisał też o śmierci - jego zdaniem nie należy się jej obawiać ani przed nią buntować, bo jest najbardziej naturalną częścią ludzkiej egzystencji.

Tyle lat i nie został zapomniany! Co po nas zostanie, ile dni, nie mówię już o latach, przetrwamy w ludzkiej pamięci? Jednak nasze życie ma znaczenie, jesteśmy w łańcuchu pokoleń, tylko nie wiemy co przyniesie przyszłość...


29 kwietnia 2026
Starość - masz już ją, albo będziesz miał. 
Światowa Organizacja Zdrowia dzieli ten etap życia na kilka faz. Pierwsza z nich obejmuje osoby w wieku 60-75 lat i bywa nazywana "wczesną starością". Kolejny etap, między 75. a 90. rokiem życia, określa się jako starość późną. Dopiero po dziewięćdziesiątce mówi się o wieku sędziwym.

Wobec powyzszej segregacji jestem staruszką w późnej starości. Nie wiem czy cieszyć się czy płakać. Wcale nie mam ochoty dożywać dziewięćdziesiątki! Im jestem starsza, tym więcej chorób wynikłych ze zużycia materiału do życia. Zobaczymy co dalej będzie, ale zdecydowanienie godzę się na podtrzymywanie życia na siłę. Nie i basta!
Dzisiaj od rana zachwycamy się słoneczkiem. Przeszkadza mi tylko gruchanie gardłowe gołębi, już zaczynają się nawoływać. Podobno staruszkowie budzą się wcześnie, nie wiadomo dlaczego, przecież mają czas i mogliby spać to wymarzone osiem godzin, ale to nie takie proste. Długość snu wpływa na dobre funkcjonowanie organizmu, spowalnia nadejście chorób wieku starczego, tylko jak to osiądnąć. Obudziłam się dzisiaj już po szóstej, wzięłam już dwie tabletki w odstępie godziny jedna od drugiej, pobawiłam się z kotem, który wybył na balkon aby wylegiwać się w słońcu, a teraz widocznie już znudzony lotami ptaków za pożywieniem, wolał przyjść do mieszkania aby korzystać z naświetleń bez dodatkowych atrakcji.
Trzeba zacząć brać się za likwidację defektów starości, przecież nikt jej nie chce, ale ona sama przychodzi.  Zobaczcie,  warto skupić się na działaniu. Garbimy się trochę na starość i trzeba sobie jakoś dopomóc. Dzisiaj weźmiemy się za to. Ja na pewno nie odpuszczę sobie, ćwiczenia są proste, a mogą być skuteczne.
  • Poprawa sprawności fizycznej: Ćwiczenia pomagają w utrzymaniu siły mięśniowej i elastyczności.
  • Wsparcie zdrowia serca: Regularna aktywność fizyczna poprawia krążenie i zmniejsza ryzyko chorób sercowo-naczyniowych.
  • Wsparcie zdrowia psychicznego: Aktywność fizyczna może poprawić nastrój i zmniejszyć objawy depresji oraz lęku.

28 kwietnia 2026
"Konkurs to przedsięwzięcie lub rywalizacja, w której uczestnicy starają się osiągnąć najlepszy wynik lub wykazać się najwyższymi umiejętnościami, a zwycięzca otrzymuje nagrodę."
Odrzuca mnie od konkursów w których musiałabym brać udział.Nie lubię rywalizacji, walki o zwycięstwo. Uważam że konkursy nie są sprawiedliwe. Są ludzie którzy się nie denerwują, ale najczęściej trema zabija inwencję, wiedzę, paraliżuje człowieka. No i gdzie tu sprawiedliwość?
Oglądam jednak zmagania innych i powiem szczerze, są pytania które mnie przerastają, ale i takie, gdzie naprawdę z przykrością stwierdzam, że to krepująca sytuacja, gdy uczestnik nie umie na nie odpowiedzieć.
Konkursy muzyczne, literackie, malarskie czy inne, to zawsze loteria, oceniający kierują się swoimi gustami, odczuciami... Niekiedy sytuacja nas zmusza do brania udziału w takich przedsięwzięciach, ale to nie dla mnie zmagania. Niech inni sobie zbierają zwycięstwa, ja lubię pracować, ale nie konkurować.
Dawniej oglądałam Milionerów, teraz Omnibus wysforował się na pierwszy plan. To nie jest łatwy konkurs. Naprawdę trzeba mieć wiedzę, ale i szybkość odpowiedzi się tutaj liczy. Szkoda ludzi, którzy muszą żegnać się z programem. Nikt nikogo nie zmusza, jednak przegrana zawsze jest przykra.


27 kwietnia 2026

Fiołeczek dla wszystkich staruszków i około-staruszków na pocieszenie, dla Trumpa też. Zdziadział się okropnie!

Znowu słychać strzelaninę wokół Trumpa!
Bogdan Klich o strzelaninie na balu z udziałem Donalda Trumpa.
- Było kilka strzałów, one były bardzo blisko rzeczywiście. Można było mieć wrażenie, że one są oddawane z lobby na salę, ale okazuje się, że były oddawane w lobby, czyli że nie dosięgły nikogo, kto był na sali – mówił Klich w rozmowie z TVN24.
Zdecydowaniee potępiam takie wyczyny, ale co ten zamachowiec chciał osiągnąć? Dlaczego strzelał w holu? Chciał zaznaczyć swoją obecność? Nie ogarniam tego.
I tobie, młodzieńcze cudny,
niezadługo włos zbieleje.
Zmarszczki lica twe pokryją,
wiatr rozwieje twe nadzieje…

Owidiusz
Mam już dosyć swoich problemów i nie mogę martwić się całym światem. Wszystko leci mi z rąk. Dzisiaj przygotowałam apetyczne śniadanie, zastawiłam stół w kuchni i na dokładkę zrobiłam kawę inkę stawiając ją w centralnym punkcie. Ledwo usiadłam i poruszyłam talerzykiem, cała kawa w sposób dla mnie niezrozumiały oblała stół i podłogę!!! Wszystko było mokre. Uratowałam co się dało, ale miła atmosfera śniadania się ulotniła. Przełknęłam co zostało i zabrałam się do sprzątania kuchni. Nie będę wyliczać który to już raz wszystko leci mi z rąk. Jak tak zaczął się poniedziałek, to co mam mówić o reszcie tygodnia? Kto mi współczuje, no kto?
Starzy to jak dzieci, chcą, żeby ich ktoś pożałował, a starego nikt nie żałuje.
Anton Czechow


26 kwietnia 2026
Apostoł Paweł napisał do wierzących w Jezusa: Prowadźcie życie nienaganne, czyste i bez zarzutu, jak prawdziwe dzieci Boże wśród przewrotnych ludzi, chodzących krętymi drogami. Powinniście świecić wśród nich jak gwiazdy na niebie.
do Filipian 2,15 NT-WP

Oby tak było! Wcześniej czy później przejdziemy na drugą stronę życia i każdy musi dokonać oceny swoich poczynań. Kara – jak przekazują dusze w czyściu cierpiące – polega na tym, że zrozumiemy co robiliśmy źle, chodzi o działanie z premedytacją polegające na krzywdzeniu bliźnich.
Jeszcze jest kwestia pochówków. Cmentarze ciągną się już na całych połaciach i czas te sprawy uregulować. Nie będę przytaczać treści całego artykułu, polecam do przeczytania, mnie interesują cmentarze leśne. Może się doczekam.
... "najbardziej wizjonerską koncepcją, są tzw. cmentarze leśne. W takim modelu zamiast marmurowych nagrobków i betonowych alejek, pamięć zmarłego byłaby upamiętniana poprzez posadzenie drzewa. Taka forma nie tylko rozwiązuje problem deficytu miejsca, ale również wpisuje się w globalny trend ekologicznych pochówków, minimalizując ślad węglowy i chroniąc naturalne ekosystemy przed chemicznymi substancjami używanymi przy tradycyjnej balsamacji."
To jest mądry pomysł. Ja się na to piszę.
www.biznesinfo.pl/rewolucja-na-cmentarzach-polska-domaga-sie-nowego-modelu-pochowku-inicjatywa-juz-w-senacie-jc-wem-170426


25 kwietnia 2026
"Lekcje chemii" Bonnie Garmus

Lubię czytać książki do których sięgam z przyjemnością, kiedy myślę o tym, żeby znaleźć trochę czasu żeby poczytać, obojętnie czy to wieczorem, rano czy w południe. Ta książka mnie zaciekawiła. Książka jest świetnie napisana. Porusza tematy związane z walką kobiet o równość, dyskryminację. Bohaterka to inteligentna kobieta, naukowiec, ma poczucie humoru, w starciu z codziennością podejmuje się prowadzenia programu kulinarnego "Kolacja o szóstej", który robi furrorę. Ma nowatorskie podejście do gotowania - łączące naukę z codziennością – to inspiruje tysiące kobiet. Ksiażka ma 460 stron, na dodatek dość drobny druk, ale czyta się ją dobrze, jest ciekawie napisana i ma wiele wątków, czytelnik nie popada więc w nudę. Utożsamiam się z cytatem:
"Chemia oznacza zmianę, więc to zmiana jest podstawą twojego systemu przekonań. I to dobrze, bo tego właśnie nam potrzeba: większej liczby osób, które nie chcą się godzić na status quo, które mają odwagę zmierzyć się z tym, z czym pogodzić się nie da."
Ja też opierając się na wskazówkach zawartych w książce, wczoraj wysprzątałam mieszkanie, zrobiłam pranie i prasowanie, wykorzystując ładną pogodę, aby dzisiaj dokończyć lekturę, a chcąc być mistrzynią w gotowaniu, poszłam na bazarek,  zakupiłam potrzebne produkty, aby ugotować krupnik na żeberkach! Pyszny!!! Nie potrafię oprzeć się na chemicznych wzorach, mierząc się z bohaterką książki, co nie znaczy że zupa się nie udała, była naprawdę smaczna. Zdaję sobie sprawę że nie jest to wyczyn kulinarny, ale niekiedy proste potrawy smakują najlepiej, gdy mamy na taki obiad ochotę.


24 kwietnia 2026
Czy świat nauki odkrył Boga? Tak. Jeden był początek. Naukowcy, nawet agnostycy, skłaniają się ku teorii stworzenia świata! Ja to wiem od dawna, ale umysły dociekające prawdy, musiały dojść do tego same. Trudno sobie wyobrazić podawane liczby, ale...
"Od zarania cywilizacji człowiek z podziwem patrzył na gwiazdy, zastanawiając się, czym one są i jak się tam dostały. Chociaż w bezchmurną noc nieuzbrojone ludzkie oko jest w stanie dostrzec około 6000 gwiazd, teleskop Hubble’a i inne wskazują, że są ich tryliony skupione w ponad 100 miliardach galaktyk. Nasze słońce jest jak jedno ziarenko piasku pośród plaż.
W latach poprzedzających XX wiek większość naukowców uważała jednak, że nasza Galaktyka Drogi Mlecznej była całym wszechświatem, i że istniało tylko około 100 milionów gwiazd."

Przeciętny człowiek nie ogarnia swoim umysłem podawanych wiadomości. Szczególny problem mają osoby starsze, szczególnie narażone na skutki problemów finansowych. Często opierają się na stałych dochodach, takich jak emerytury, co utrudnia im poprawę sytuacji. Badanie pokazuje, że zdrowie mózgu nie zależy wyłącznie od stylu życia czy genów, ale również od stabilności ekonomicznej. Co na to powiecie? Gdy brakuje pieniędzy, umysł z rozpaczy obumiera!
Są jednak jednostki umiejące przewidywać przyszłość. Weźmy dla przykładu p. Jackowskiego. Posłuchajcie:
„Nawrocki będzie miał przyszły rok trudnym rokiem. Pierwsza rzecz, to prezydent Nawrocki poróżni się z PiS-em. Albo może inaczej, będzie pokazywał, że ma w wielu kwestiach odmienne zdanie jak PiS. Być może będzie to pewna gra przed zbliżającymi się za jakiś czas wyborami do parlamentu.”
Według wizji, Nawrocki nie utrzyma się na stanowisku do końca kadencji, która powinna trwać do 2030 roku. Już w 2028 nie będzie go na fotelu prezydenckim. Powody? Możliwa nagła dymisja lub inne dramatyczne wydarzenia.
Najbardziej niepokojąca część przepowiedni dotyczy samego kraju. Jackowski widzi Polskę w 2028 roku jako “niczyją” ziemię, z miejscami zniszczonymi i drastycznie zmniejszoną populacją Polaków. Nie chodzi o masową śmierć czy emigrację, ale o coś innego, co zmieni oblicze narodu. W tle majaczy zniszczona Ukraina, co może wskazywać na szerszy konflikt regionalny!!!
„W Polsce będzie bardzo mało Polaków, ale nie dlatego, że zginą, odejdą czy uciekną. Ukraina będzie w zgliszczach […] W Polsce też będą miejsca zniszczone.”
Wizja jest przerażająca.
Nie wszystkie przepowiednie się sprawdają, ale słowa wypowiedziane przez J.Kaczyńskiego w dzień wyborów prezydenta, kiedy Trzaskowski zyskał większość, i tylko zostały trzy miasta do podania wyników, sprawdziły się.
Poczekajmy do jutra – rzekł. No i stał się cud, Nawrocki uzyskał większość, choć nie od dziś wiadomo że w dużych miastach nie ma zbyt wielu zwolenników. Ja nie wiem jak to się stało.
Tacy ludzie powinni przepowiadać przyszłość. Panie Jackowski, powinien pan się uczyć na wzorcu p. Jarosława. Może też bym coś przepowiedziała, ale nie chcę się narażać, nie wiadomo co człowieka jeszcze w życiu czeka. Swoją wizję Polski mam!
Dzisiaj piękny słoneczny dzień, Berciś na balkonie, śniadanie też tam spożył. Zaraz do niego dołączę. Dzisiaj Dzień Śniadania. Świętujemy, każdy na swój sposób.
Pyłek na planecie Ziemi – wasza staruszka.


23 kwietnia 2024
Staruszki nie mogą ciągle chodzić w ubraniach zjedzonych, no może nadgryzionych, przez mole. Przecież mogą stworzyć własny styl, najlepiej BOHO. Będą wtedy widoczne na imprezach, bazarkach, czy w Biedronce! Zastanówcie się Szanowne Panie nad moją sugestią. Nikt nas wtedy nie zepchnie do kąta, będziemy błyszczeć, ukrywając równocześnie lekko zdezelowane figury. No to do dzieła!!!
       

"Fundamentem stylu boho była i jest wolność – myśli, przekonań, zachowań, ubioru. Estetyka, inspirowana wizerunkiem przedstawicieli artystycznych bohem, hippisów, ale też surferów, ewoluowała na przestrzeni lat, a ze stylu wyrosłego z subkultur stała się jednym z najpopularniejszych i najbardziej dominujących nurtów w modzie."

Piszę o tym dlatego, że ktoś napisał o moich wybranych butach, że są w stylu boho! Gdy będę miała buty, sprawię sobie też szatę w takim stylu. Nie mam zamiaru kryć się w cieniu. Jestem staruszką ceniącą wolność!!!



22 kwietnia 2026
W poniedziałek ćwiczyłam z Bercikiem koci savoir-vivre.  Chodziło o jego bezceremonialne wspinanie się na półki. W końcu kotek zasnął i od tej pory jest taki, że do rany przyłożyć. Miałam wyrzuty sumienia że przeholowałam. Lubię grzeczne koty, ale przecież nie aż tak. Wczoraj w spokoju obejrzałam poruszający sumienia film "Tajemnica Ireny". Młoda kobieta uratowała 11 Żydów. Byłam pełna podziwu dla jej postawy i determinacji. Wszyscy przeżyli.
Teraz Bercik śpi, mogę więc przenicować także swoje sumienie. Tak się jakoś składa że z moimi córkami łączy mnie szczególna więź. Kiedy coś robimy, to kolejno każda. Podam tylko przykład, gdy kupowałyśmy mieszkania to jedna po drugiej  w przeciągu miesiąca. Takich przykładów jest więcej. Ostatnio jedna z córek odremontowa dużą, przeszkloną werandę przy domu, druga buduje domek na działce, a ja? Domyślacie się co mam na myśli. Zobaczymy jak to się ułoży losowo. 
Nie będę szła taką drogą przeczuć, przecież i tak niczego nie odwrócę. Wyszukałam buty na lato w internecie i poprosiłam córkę aby sprawdziła wiarygodność sprzedającego. Ja jakoś nie wiem jak to zrobić. Jestem trochę łatwowierna w takich sprawach. Mam też zamiar upiec ciastka pieguski z gorzką czekoladą, ale bez cukru. Trochę mi przykro że nie mam co przegryzać po południu. Moja blokada na słodycze nie daje zbyt wiele, waga stoi w miejscu, to przykre. Oto składniki, tylko nie dodam cukru. Zdecydowałam się na takie ciasteczka, gdyż w Biedronce kupuje się teraz hurtowo, po sześć, po trzy, a nawet łącznie po 12 sztuk. Jak już idziesz, to przecież nie można pominąć okazji!!! Masło po 99 groszy przy zakupie kilku kostek! Komu się to opłaci produkować? Nie wiem jak działa taki mechanizm w handlu?! Niedługo będą dawać za darmo, czy co? Coś muszę z czekoladą zrobić, mam kilka tabliczek gorzkiej właśnie. Taką wybrałąm celowo.
Pieguski
Składniki:
300 g mąki pszennej,
200 g miękkiego masła,
100 g cukru,
2 żółtka,
łyżeczka proszku do pieczenia,
szczypta soli,
100 g gorzkiej czekolady.


21 kwietnia 2026
Same niepowodzenia!
- Wczoraj wybrałam się do sklepów w celu nabycia butów wygodnych, zdrowotnych i dla mnie najlepszych. Sporo się nachodziłam, nic nie kupiłam, tak naprawdę w sklepach to nie było nic, co ja bym chciała kupić! Kupiłam cokolwiek, żeby nie przyjść do domu z pustą ręką - to były torby na śmieci i szczoteczka do czyszczenia klawiatury. Bardzo przydatne, ale nie wiem czy pół dnia chodzenia miało sens.

Fortyfikacja przed półkami. Dla Bercika taka wysokość to żaden problem, ale trzeba mu przyznać że nie zrzuca póki co przedmiotów. Tylko pilot od telewizora wyprowadza go z równowagi, zrzuca go na podłogę.
- Z Bercikiem wczoraj miałam przeprawę. Półki zapełniłam wszystkim czym miałam, aby nie miał miejsca do umiejscowienia się na wysokości. W dzień wcale go to nie interesuje, ale wieczorem, gdy oglądam telewizję, robi co może aby tam się dostać. Lubi oglądać telewizję tylko z takiej płaszczyzny. To nie byłoby najgorsze, ale ma zakusy aby zwiedzać kulisy zawieszonego na ścianie telewizora. Boję się że może to mieć przykre następstwa. Oglądałam teatr tv "Piekło Niebo" i nie miałam zamiaru ustąpić. Chodziłam za Kotulkiem i kiedy tylko jego oczęta zwracały się ku półkom, reagowałam. W końcu dał za wygraną. Położył się na fotelu i zasnął. Stosunki nasze bardzo się ochłodziły, wyraźnie jest zdystansowany, ale nie mogę ustąpić, gdyż ja też mam prawo do korzystania z telewizora.
- Macron w Gdańsku rozmawia tylko z Tuskiem. Wielki afront wobec Nawrockiego. Dobrze to nie wygląda, ale jakiś cel ma. W PiS szykował się rozłam, ale doszli do porozumienia. Morawiecki mówi: Żaden rozłam, co najwyżej komunikacyjne turbulencje. Może i tak, ale dobrze nie jest. W Koalicji też zamieszanie. Najbardziej podpada mi Hołownia, to dziwny człowiek, ja bym mu nie ufała.


20 kwietnia 2026
Dzisiaj zapowiadali ulewy, ale jeszcze do nas nie dotarły. Na zachodzie Europy już są, wiatr jest zdecydowany przypchnąć chmury i do nas. Mam wyjść do sklepu i nie wiem co zrobić. Chyba jednak się zdecyduję.
Z Bercikiem jesteśmy na stopie wojennej, powód w dalszym ciągu ten sam. Mój kitulek nie lubi wieczorem telewizji i internetu. Ma świętą rację, tylko ja w dzień jakoś nie garnę się do takich spraw, mam inne zajęcia. Ustawiłam szpaler kwiatów doniczkowych pod półkami i czekam co będzie dalej. Zobaczymy kto odniesie sukces. Trzeba Bercikowi przyznać sprawiedliwość, że nie demoluje mieszkania, ale piloty lądują na ziemi. Chyba wie, że tylko w ten sposób uruchamiam telewizor i radio.
Jestem osobą która lubi święty spokój. Wszelkie wojny podjazdowe są mi obce i bardzo nie lubię ludzi stosujących takie podchody. Niektóre zwierzęta też takim drążeniem walczą o dominację. To nie świadczy dobrze o nikim.
Niezbyt lubię telefony o wczesnej porze. Zaraz myślę że coś złego się stało. Lepiej znoszę zapisy słowne, ale nie zawsze udaje mi się przekonać ludzi do form komunikacji dla mnie bezpiecznej. Kiedyś w przerażenie wprowadzały mnie telegramy. Nawet nie zdążyłam otworzyć, a już miałam wizję czyjejś śmierci, to było bardzo stresujące. Przecież śmierć jest sprawą normalną, ale jakoś trudno przyjąć to do wiadomości.
Z Facebookiem chcę się koniecznie rozstać, ale jakoś nie mogę. Jeszcze poczekam z podjęciem decyzji. Teraz przypomniał mi święta wielkanocne w zeszłym roku. Byliśmy na wycieczce, lokalnej oczywiście, ale było bardziej wiosennie niż w tym roku. w tle zielone listki na drzewach.  Przypomnę zdjęcie będące dowodem na moją teorię zmian klimatu. U nas bez zmian, ale jak moja córka przyjedzie niedługo w odwiedziny, potwierdzimy czas wiosny. Nie wiadomo w którą stronę to wszystko idzie, nie tylko w przyrodzie, w życiu też. Wiesz dopasowany do sytuacji.


Zielono mam w głowie
Autor: KAZIMIERZ WIERZYŃSKI

Zielono mam w głowie i fiołki w niej kwitną
na klombach mych myśli sadzone za młodu
Pod słońcem co dało mi duszę błękitną
i które mi świeci bez trosk i zachodu.

Rozdaję wokóło mój uśmiech, bukiety
rozdaję wokoło i jestem radosną
wichurą zachwytu i szczęścia poety
co zamiast człowiekiem powinien być wiosną! 



19 kwietnia 2026
Wszyscy chcą mnie czegoś nauczyć, czy to jest w porządku?

  • Mój kot Bercik zmusza mnie do tego, abym wieczorem nie siadała do komputera ani telewizora. Biega po biurku, skacze na półki, zrzuca pilota. Wczoraj chciałam obejrzeć film do końca, a sprawa była przerażająca i humorystyczna zarazem, zmarł ojciec rodziny i włożyli mu do kieszeni do trumny totolotka, jako że był namiętnym graczem, i okazało się że było 6 skreśleń i wysoka wygraną. Co to się działo! Kiedy film się skończył, zgasiłam telewizor i światło, wyszłam z pokoju, Bercik się natychmiast uspokoił.
  • Obudziłam się w nocy i cichutko włączyłam radio z pobożną stacją aby uspokoić się wewętrznie i zasnąć, trafiłam na felieton o sytuacji w Polsce i najbardziej mnie uderzyło to, że zaproszony gość mówił o trzech osobach w państwie  tytułując je następująco – pan prezydent Karol Nawrocki, marszałek Czarzasty i Tusk! Ten ostatni nie był godzien nawet imienia ani sprawowanej w państwie funkcji! Co ja mam o tym myśleć?
  • W sprawach prywatnych nie będę się wdawała w żadne dyskusje, gdyż nic mnie nie obchodzą sprawy będące poza obszarem mojego zainteresowania. Lubię spokój, innych ludzi nie oceniam, każdy ma taką sytucję jaką ma.
  • Bercik z upodobaniem przesiaduje w godzinach dopołudniowych na balkonie. U mnie jest taki skwar w dni słoneczne, że chroni się na ocienionej podłodze. 


18 kwietnia 2026
Uwaga, uwaga, koniecznie przeczytaj!!! Może to też twój problem.
Zawsze zastanawia mnie dlaczego tak trudno jest słuchać o sukcesach innych dzieci lub wnuków, ale o porażkach lub nieszczęściach tak. Ile wtedy dostaje się rad, wyrazów współczucia, chęci otoczenia troską. Naprawdę wiele. Problem jest w tym, że ty chesz też mówić o swoich wnukach lub dzieciach, a jak na razie nie masz nic złego o nich do powiedzenia. Życie zawsze przynosi swoje rozwiązania, ale w obecnej chwili wszystko jest w normie. O sobie zbytnio nie ma co mówić, gdyż największym najczęściej sukcesem staruszków jest to, że udało ci się przeżyć jeszcze jeden dzień, jakoś starcza ci pieniędzy, kot nie zdemolował mieszkania, świeci słońce i reumatyzm nie dokucza jak w dni deszczowe?! To są twoje sukcesy, i o czym tu mówić! Żelazne tyrady staruszków to są choroby i sukcesy wnuków!!! Zapytałam o to sztucznej inteligencji. Domyślałam się takiej odpowiedzi, ale chciałam się upewnić. Jak tylko masz dość czasu przeczytaj wszystko do końca. To ważne. Ja zawsze tutaj piszę o własnych doświadczeniach życiowych. Przytaczam odpowiedź AI w całości.

Dlaczego ludzie tak nie lubią słuchać o sukcesach twoich wnuków i dzieci?
To bardzo ludzkie zjawisko — i wcale nie oznacza, że ktoś jest „zły” czy zawistny z natury. W tle działa kilka mechanizmów psychologicznych:

1. Porównania społeczne (Social Comparison Theory)
Naturalnie porównujemy siebie i „naszych” (dzieci, wnuki) z innymi. Sukcesy cudzych dzieci mogą nieświadomie podkreślać nasze własne obawy: „czy moje dziecko też tak dobrze sobie radzi?”. To może wywoływać napięcie albo ukłucie zazdrości.

2. Ochrona własnej samooceny
Gdy słyszymy o czyichś sukcesach, łatwo odebrać to jako pośrednią ocenę nas samych. Mózg próbuje chronić poczucie własnej wartości — czasem przez dystansowanie się od takich informacji.

3. Negativity bias (Negativity bias)
Mamy wrodzoną tendencję do silniejszego reagowania na negatywne informacje. Historie o trudnościach czy porażkach przyciągają uwagę i wydają się „bardziej prawdziwe” lub bliższe doświadczeniu.

4. Poczucie wspólnoty w trudnych rzeczach
Cudze problemy mogą budzić empatię i poczucie „nie jestem sam/a”. To zbliża ludzi. Sukcesy natomiast częściej tworzą dystans („oni mają lepiej”).

5. Normy kulturowe i skromność

W wielu środowiskach (zwłaszcza w Europie Środkowo-Wschodniej) chwalenie się sukcesami — nawet dzieci — bywa odbierane jako przesada. Łatwiej rozmawia się o trudnościach, bo to „bezpieczniejsze społecznie”.

Co z tym zrobić (jeśli to przeszkadza)?
Nie chodzi o tłumienie reakcji, tylko o lekkie ich korygowanie:

zauważyć pierwszą emocję („czuję ukłucie zazdrości — OK, to normalne”),

spróbować świadomie dodać drugą reakcję („to dobrze dla nich”),

dopytać z ciekawości zamiast porównania („co najbardziej pomogło twojemu dziecku?”).

Z czasem to zmienia sposób odbioru — sukces innych przestaje być zagrożeniem, a zaczyna być informacją lub inspiracją.
„tu i teraz”, żeby nie wpaść w automatyczną reakcję.

? 1. Spotkanie rodzinne

Ktoś mówi: „Mój syn dostał świetną pracę w dużej firmie”

Automatyczna reakcja w głowie:
„A mój? Nadal się szuka… coś jest nie tak?”

Co się naprawdę dzieje:
Uruchamia się porównanie (Social Comparison Theory) + lekki lęk o własne dziecko.

Jak można zareagować inaczej (bez udawania):
Zamiast iść w porównanie, zmień tryb na ciekawość:

„To super — co mu najbardziej pomogło w znalezieniu tej pracy?”
„Czym się będzie zajmował?”

? To przesuwa rozmowę z „kto lepszy” na „co można z tego zrozumieć”.

? 2. Znajomi chwalą się osiągnięciami dziecka

„Moja córka wygrała konkurs międzynarodowy”

Automatyczna reakcja:
Ukłucie, napięcie, może nawet chęć zmiany tematu.

Mechanizm:
Zderzenie z własnymi oczekiwaniami + Negativity bias (łatwiej byłoby słuchać, gdyby to była historia o trudnościach).

Lepsza reakcja (praktyczna):
Nie musisz od razu czuć zachwytu — wystarczy neutralno-pozytywna odpowiedź:

„To musi być dla was duża satysfakcja”
„Ile pracy musiała w to włożyć?”


? To daje przestrzeń bez udawania entuzjazmu.

? 3. Ta sama osoba mówi o problemach dziecka

„Syn ma kłopoty w szkole”

Automatyczna reakcja:
Ulga + większe zainteresowanie („to bardziej znajome…”)

Mechanizm:
Poczucie wspólnoty: „inni też mają trudno”.

Na co uważać:
Łatwo tu nieświadomie „zbyt się wciągnąć” albo nawet poczuć satysfakcję — i to może być niekomfortowe moralnie.

Lepsza reakcja:

„To musi być dla was trudne”
„Macie już jakiś pomysł, jak mu pomóc?”

? Empatia zamiast porównawczej ulgi.

? 4. Wewnętrzny dialog (najważniejsze miejsce pracy)

To, co naprawdę robi różnicę, to nie to, co mówisz innym — tylko co mówisz sobie.

Zamiast:
„Ich dziecko lepsze → coś u nas nie tak”

Spróbuj:
„Ich dziecko ma swój moment → moje ma swoją drogę”


Brzmi banalnie, ale regularne „przechwytywanie” tej pierwszej myśli naprawdę zmienia reakcje emocjonalne.

? Mały trik, który działa w praktyce

Gdy słyszysz o sukcesie i pojawia się napięcie:

Nazwij to w głowie: „ok, porównuję się”
Dodaj jedno zdanie równoważące: „to nie jest konkurs”
Zadaj jedno pytanie z ciekawości

To zajmuje kilka sekund, a stopniowo „przestawia” sposób reagowania.



17 kwietnia 2026

Drzemka jest potrzebna, nie miejmy wyrzutów sumienia. 
Szczypiorski to dobry pisarz, nie wiem dlaczego od lat trudno mi się z nim zbratać. Gdy zaczynam czytać, ogarnia mnie senność. Wiem, że nie jestem sprawiedliwa, ale trudno mi się pogodzić z tekstem który płynie jak rzeka, a brak dialogów usypia mnie.Dzieje się to także w ciągu dnia. Drzemka jest potrzebna starszym ludziom, niekiedy młodszym też. Szczególnie po źle przespanej nocy.

"Drzemki są korzystne dla wszystkich, ale szczególnie pomagają osobom starszym, które mają problemy ze snem w nocy. Badania jasno pokazują, że drzemki wspierają funkcje wykonawcze i pamięć długotrwałą u seniorów.
Ile powinna trwać drzemka? Eksperci wskazują optymalny czas
Specjaliści są zgodni, że długość drzemki ma kluczowe znaczenie. Dla wielu osób optymalna jest tzw. mocna drzemka trwająca 20–30 minut. Taki czas snu poprawia samopoczucie, czujność, refleks oraz pamięć krótkotrwałą i koncentrację.
Co to znaczy, jeśli po obiedzie chce mi się spać? Lekarz wyjaśnia
Osoby, które potrzebują dłuższego odpoczynku, mogą zdecydować się na drzemkę trwającą 60–90 minut. Taki sen umożliwia wejście w fazę snu wolnofalowego, kluczową dla regeneracji, pamięci i funkcjonowania układu odpornościowego.
Z kolei inne badania wskazują, że osoby, które po nauce zdrzemnęły się przez 90 minut, lepiej zapamiętywały przekazane im informacje niż te, które w tym czasie oglądały film.
Najlepiej wybrać krótką drzemkę (30 minut) lub dłuższą (60–90 minut) i wprowadzić je na stałe do codziennej rutyny, co ułatwi zasypianie w ciągu dnia.
Najlepsza pora na drzemkę
Według ekspertki optymalny czas na drzemkę to sześć do siedmiu godzin po przebudzeniu, czyli zazwyczaj między 13.00 a 15.00. Regularność i odpowiednia długość drzemki mogą realnie wpłynąć na poprawę pamięci i koncentracji, wspierając efektywność zarówno w pracy, jak i w nauce."

No to drzemmy bez wyrzutów sumienia że w nocy nie będziemy spać. Gdy nie śpisz w nocy jak należy, a najczęściej tak jest, to i tak wieczorem się zdrzemniesz w czasie oglądania filmu lub czytanie książki, a wtedy jest jeszcze gorzej, gdyż noc spędzisz na czuwaniu. Drzemiemy w południe!!!



16 kwietnia 2026
My seniorzy musimy sami o siebie zadbać, przecież nie będziemy czekać aż ktoś nam podsunie wszystko pod nos. Póki jeszcze wiemy co się wokół nas dzieje, decydujemy o sobie. Wydaje się że owoce to samo zdrowie, tak, ale trzeba dostosować to do pory dnia i osobistych predyspozycji.
Te owoce lepiej sprawdzą się przed snem
"Nie oznacza to jednak, że wieczorna przekąska powinna całkowicie zniknąć z jadłospisu. "Kluczem nie jest rezygnacja z jedzenia. Chodzi o to, by wybierać mądrze. Są owoce, które ze względu na swój skład lepiej sprawdzają się o tej porze: są lżejsze, łatwiejsze do strawienia i mają bardziej stabilny wpływ na metabolizm" - pisał kardiolog na swoim Instagramie. Zdaniem eksperta jednym z najlepszych wyborów na kolację lub lekką przekąskę przed snem jest kiwi. Owoc ten ma niski indeks glikemiczny i dostarcza witaminy C, a dodatkowo zawiera związki wspierające produkcję serotoniny, która odgrywa ważną rolę w regulacji snu.
Dobrym rozwiązaniem są także borówki. Zawarte w nich polifenole wykazują działanie przeciwzapalne i wspierają układ krążenia, a jednocześnie nie powodują dużych skoków poziomu cukru we krwi. Dzięki temu mogą zaspokoić ochotę na coś słodkiego bez negatywnego wpływu na nocną regenerację.
Wśród polecanych opcji znajdują się również jabłka — najlepiej spożywane razem ze skórką. To w niej znajduje się pektyna, czyli błonnik rozpuszczalny, który opóźnia opróżnianie żołądka i pozwala dłużej zachować uczucie sytości.


15 kwietnia 2026
Och, Panie Prezesie, co za gest!!!
Justyna Dobrosz-Oracz próbowała dopytać czy w wyborczym wyścigu "postawił na złego konia", jednak polityk nie odniósł się do tego wprost. Podkreślił natomiast, że mimo licznych zarzutów wobec Viktora Orbána o wprowadzanie reżimu, wysoka frekwencja w niedzielnych wyborach świadczy o tym, iż na Węgrzech panuje "najnormalniejsza na świecie demokracja".
Jeszcze większym echem niż słowa byłego premiera o wynikach wyborów na Węgrzech odbiło się zachowanie prezesa PiS wobec dziennikarki TVP, którą politycy jego ugrupowania nieraz krytykowali za brak obiektywności i sprzyjanie rządzącej koalicji. Już na początku rozmowy, co uchwyciły kamery, ucałował reporterkę w dłoń.
— Tak, prezes Kaczyński zazwyczaj wita się ze mną właśnie w taki sposób, zwłaszcza wtedy, gdy nie ma wokół tłumu innych dziennikarzy i tzw. przepychanek — przekazała "Faktowi" sama zainteresowana, która dobrze zna prezesa od wielu lat, gdyż relacjonowała jego działania podczas kampanii wyborczej już w 2011 r."


14 kwietnia 2026

Połowa kwietnia, już kwitną dzikie śliwy. Drzewa obsypane kwiatami, ale na dworze zimno i zapach nie jest wyczuwalny. Moje umiłowanie do gorzkiego zapachu kwitnących dzikich śliw przeszło już chyba do historii. Jeszcze czekam, jeszcze mam nadzieję że przyjdą ciepłe dni i będę napawać się tym moim ulubionym zapachem. Wiosna kojarzy mi się właśnie z kwitnieniem. Magnolie też już mają kwiaty. Kwitną forsycje. Potrzeba tylko ciepła, wyższej temperatury. Osobiście bardziej podoba mi się kolorystyka jesieni, no ale wiosna upaja zapachami. Niedługo zakwitną bzy, jaśmimy. Czekam na zapachy moich ulubionych krzewów, jednak zapach śliw i japońskich wiśni dociera do mnie w pierwszej kolejności. Ciepła, ciepła, ciepła dajcie nam Niebiosa! Czekamy!!!


13 kwietnia 2026
"Węgry wybrały Europę. Europa zawsze wybierała Węgry. Kraj wraca na swoją europejską ścieżkę. Unia staje się silniejsza"
— tak wynik wyborów na Węgrzech skomentowała przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. A doszło do sensacji — opozycyjna TISZA zmiotła Fidesz Viktora Orbana, co oznacza, że Peter Magyar zostanie nowym premierem, a jego ugrupowanie będzie miało większość konstytucyjną."
No i dobrze! W końcu działanie ludzi tego pokroju musi się skończyć. Orban chociaż miał na tyle honoru i dobrego smaku, że pogratulował Magyarowi zwycięstwa. Nasza podkasana opozycja nawet na to się nie mogła zdobyć. Wcześniej czy później rządy autokratów muszą się skończyć, nie ma na to innego rozwiązania. Trump niech się szykuje do odejścia, Nawrocki też ma do wyboru - albo boksowanie się na poziomie urzędu z rządem, albo wypełnianie swojej roli. Rozsądek musi zwyciężyć. Świat ma dosyć wojen, utarczek prześladowań. Donald Trump krytykuje nawet papieża Leona XIV, zarzucając mu słabość w kwestiach przestępczości i polityki zagranicznej! Nikt w jego oczach nie zyskuje uznania, tylko on jest bez skazy, z mądrością króla, według niego oczywiście, bo tak naprawdę to jest jednym z najgorszych prezydentów. Zobaczymy czy świat będzie miał dość siły aby wejść na tory demokracji i wyzbyć się niewłaściwych ludzi na najważniejszych stanowiskach. Zobaczymy! Ja proponuję przeliczenie jeszcze raz głosów w wyborach prezydenckich. Dla mnie to jest wielka ściema, wiedziano że niepoprawnie zliczono głosy, a jednak go zaprzysiężono! Czy tak powinno być? Do tego trzeba wrócić. Dosyć już tego szarogęsienia się uzrpatorów, według mnie.


12 kwietnia 2026

Apostoł Paweł napisał: Potępiając kogoś innego, wydajesz wyrok na samego siebie, bo sam czynisz to, za co innych potępiasz.
Niedziela Miłosierdzia Bożego
Ojciec święty, Jan Paweł II, w 2002 roku w Łagiewnikach powiedział:
„Trzeba przekazywać światu ogień miłosierdzia. W miłosierdziu Boga świat znajdzie pokój, a człowiek szczęście! To zadanie powierzam wam, drodzy bracia i siostry, Kościołowi w Krakowie i w Polsce oraz wszystkim czcicielom Bożego miłosierdzia …”
Obraz autorstwa Adolfa Hyły, z podpisem „Jezu, Ufam Tobie”.

– Wieczorem, kiedy byłam w celi, ujrzałam Pana Jezusa ubranego w szacie białej. Jedna ręka wzniesiona do błogosławieństwa, a druga dotykała szaty na piersiach. Z uchylenia szaty na piersiach wychodziły dwa wielkie promienie, jeden czerwony, a drugi blady. W milczeniu wpatrywałam się w Pana, dusza moja była przejęta bojaźnią, ale i radością wielką. Po chwili powiedział mi Jezus: „Wymaluj obraz według rysunku, który widzisz, z podpisem: Jezu ufam Tobie. Pragnę, aby ten obraz czczono najpierw w kaplicy waszej i na całym świecie. Obiecuję, że dusza, która czcić będzie ten obraz, nie zginie. Obiecuję także, już tu na ziemi, zwycięstwo nad nieprzyjaciółmi, a szczególnie w godzinę śmierci. Ja sam bronić ją będę jako swej chwały” – relacjonuje siostra Faustyna (Dz. 47).




11 kwietnia 2026
Pierwsze wiosenne kwiaty na moim balkonie!!!


Pogoda piękna. Słońca nawet w nadmiarze. Bercik od rana nie opuszcza prawie balkonu. Szuka miejsc najbardziej nasłonecznionych. Odkrył doniczki przygotowane na posadzenie petunii. Usadowił się bliżej natury i nie ma zamiaru ich opuszczać. Nie wiem jak to będzie wyglądało gdy posadzę kwiatki?!


10 kwietnia 2026
Im bliżej końca, tym bardziej rodzi się we mnie wola życia. Momentów, gdzie widziałam już końcówkę istnienia, miałam w życiu kilka. Zawsze jednak utrzymywałm się, niekiedy na krawędzi, ale jednak, życia. Wszystko po jakimś czasie wracało do normy i w dalszym ciągu codzienność zasiadała ze mną za pan brat we wszystkich czynnościach domowych, rodzinnych, towarzyskich. Ostatnio jakoś wykaraskałam się ze zdrowotnych niespodzianek i boję się że coś mi się musi przydarzyć, przecież spokój nie ma zwyczaju mi towarzyszyć!
Dzisiaj pomaszerowałam na bazarek, bez zmęczenia, lekkim krokiem. Nie było specjalnie co kupować, trzeba przecież zjeść świąteczne specjały. Nie mogłam przyjść bez niczego, to i owo kupiłam, także piękne, różowe winogrona. Bardzo smaczne, zjadłam zamiast drugiego śniadania. Och ta nadwaga!!! Musiały do nas przyjechać z krajów o cieplejszym klimacie. Jedząc je myślałam o tym, że teraz nie ma już ograniczeń, możemy sobie wyobrazić wędrówkę w dowolne miejsce na świecie, i to jest nasze rozszerzanie horyzontów. Na naszw winogrona trzeba by było czekać do jesieni.
Ludzie niekiedy wchodzą do sklepów z używanymi rzeczami, one też przybyły z różnych krajów. Osoby zaopatrujące się tam czują się dobrze ubrane, niekiedy w markowe ciuchy.Problem w tym, że to nie dla mnie. Ja mam jakiś szczególny dar wyczuwania zamkniętych w takich ubranich zasobów energii, które zgromadziły się w czasie noszenia ich przez innych ludzi. Nie chodzę tam z dobrej woli, nie kupuję, nawet gdy mi się podobają, wolę już iść do Pepko i kupić coś taniego, ale dla mnie przydatnego. Wiadomo że są tanie z jakiegoś powodu, ale gdy powstają na bazie zużytych już ubrań, dla mnie są do przyjęcia. Uważam, że każdy ma wybór, niech postępuje tak, jak mu serce dyktuje.
Jesteśmy istotami społecznymi, ludzie są nam do życia potrzebni, nasze istnienie staje się ważne gdy mamy z kim się przyjaźnić, dzielić miłością rodzinną, nieść pomoc i współczucie drugiej osobie. Ostatnio jestem zdruzgotana milczeniem kilku osób. Nie mam kogo zapytać co się zadziało, ale to, że zawsze ze mną się kontaktowały i nagle zamilkły, rodzi we mnie niepokój. Przyjdzie dzień, że też ucichną moje wpisy i ktoś, gdzieś zastanowi się, co też się z nią stało. Stanie się, to tylko kwestia czasu.


9 kwietnia 2026
Każdy może mieć marzenia!
Wczoraj na stadionie w Bydgoszczy rozegrano mecz. Grał Zawisza Bydgoszcz - Górnik Zabrze. "To był pierwszy półfinał STS Pucharu Polski. Trzecioligowiec jest absolutną rewelacją tego sezonu rozgrywek i marzy, by to on znalazł się 2 maja w wielkim finale na stadionie PGE Narodowy w Warszawie!
Absolutnym faworytem we wtorkowym spotkaniu jest oczywiście Górnik Zabrze, który świetnie radzi sobie w PKO Ekstraklasie i nie wyobraża sobie odpaść z STS Pucharu Polski po przegranej z trzecioligowcem. Do Bydgoszczy za zabrzańską ekipą przyjedzie około 1 tys. kibiców, a ogółem na spotkaniu pojawi się ponad 20 tys. widzów, co powinno stworzyć fantastyczną atmosferę!"

Zdjęcie autorstwa J.S.
Marzyli piłkarze Bydgoszczy o wygranej, zagrali, chyba cała Bydgoszcz – oprócz mnie oczywiście – zebrała sie na stadionie. Tłumy, tłumy. Przyszły rodziny z dziećmi, staruszkowie i wierni kibice. Po południu policji było w mieście sporo, jeździli na sygnale. Zawiszacy przegrali, ale z honorem. Było 1-0 dla Górnika. Zimno było, nie będę wymieniać kto poszedł na mecz, mimo że ostrzegałam. Na szczęście nic się nie stało złego, najwyżej kataru ludzie się nabawili. Takie wydarzenia zapisują się w historii miasta.


8 kwietnia 2026
Świat odetchnął z ulgą – końca cywilizacji nie będzie! Naprawdę? Kiedy szaleńcy sprawują władzę wszystko jest możliwe, ale ta sprawa odroczona.
Szokujący wpis Donalda Trumpa o zniszczeniu "całej cywilizacji, która nigdy się nie odrodzi" w sprawie Iranu, wywołała burzę w USA. Teraz Amerykanie przejrzeli na oczy, chcą go odwołać, trochę późno poszli po rozum do głowy.

W Polsce też mamy mądralę u władzy
. Na dodatek otoczony cwaniakmi. Co im tam Polska, dla nich ważna jest władza. Pójdą po nią po trupach.
Zaprzysiąg prezydencik 2 sędziów, reszty nie, co mu tam decyzje sejmu, on idzie jak taran. Na dodatek Polacy go popierają, będą tak później protestować jak Amerykanie, ale to będzie zbyt późno.
Co się dzieje na Węgrzech. USA przysyła swoich przedstawicieli aby Orban miał większe poparcie. To jest w porządku? Już Trump poparł Nawrockiego, wystarczy bałaganu. Odbije się to na nas wszystkich. 

Ja myślę o starości,
ale także o tym, czy odnajdę w archiwum w Petersburgu dokumenty dotyczące dworu w Miłkowicach. Poczyniłam już pewne kroki, co dalej? Jak to w życiu. Wszystko w rękach Opatrzności, ale idźmy do starości.
Jak zapewnić sobie dobrą starość? Kilka zasad, którymi warto się w życiu kierować
 Spokojny spacer, kilka ćwiczeń rozciągających, prosta gimnastyka w domu - nic skomplikowanego. Do tego dochodzi aktywność umysłowa i kontakt z ludźmi. Rozmowy, spotkania, rozwijanie zainteresowań czy zwykłe wyjście poza cztery ściany potrafią wpłynąć na samopoczucie równie mocno jak to, co trafia na talerz.
I właśnie tu płynnie przechodzimy do jedzenia, które stanowi kolejny ważny filar piramidy. Podstawą są warzywa i owoce, zajmujące sporą część diety. Obok nich znajdują się produkty pełnoziarniste oraz mleczne, zwłaszcza fermentowane, jak jogurty czy kefiry, ryby, jaja i rośliny strączkowe. Całość spina prosta zasada "3xM": mniej cukru, mniej soli i mniej przetworzonej żywności. Zamiast słodzonych napojów? Oczywiście woda. Zamiast dosalania? Postawmy na zioła. To małe decyzje, a mają spory wpływ na nasze zdrowie.  Piramida dla seniorów podpowiada coś jeszcze - jak jeść, a nie tylko co jeść. Mniejsze porcje, rozłożone w ciągu dnia, przynajmniej jeden ciepły posiłek, regularne nawadnianie nawet bez uczucia pragnienia. Z wiekiem organizm działa inaczej i nie zawsze sygnalizuje, czego w danej chwili potrzebuje. Do tego dochodzi też kwestia leków, które mogą wchodzić w interakcje z żywnością.
To na tyle. Idę do lekarza kardiologa. Starość potrzebuje wsparcia. 




7 kwietnia 2026
No i po świętach.

W czasie przygotowań do śniadania wielkanocnego nakrywałam do stołu i przynosiłam kolejno dania świąteczne. Bercik obserwował wszystko czujnym okiem i wyraźnie chciał współuczestniczyczyć w przygotowaniach. Odwodziłam go od tego spokojnie, ale stanowczo. Jakoś utrzymywał się w ryzach, ale kiedy postawiłam na stole sałatkę jarzynową, jego oczy wbiły się w salaterkę przystrojoną świątecznie. Ruchem ręki powstrzymałam go, grzecznie osiadł na fotelu i czekał widocznie kiedy wyjdę z pokoju po następny półmisek. Nie spodziewając się niczego złego, przecież od rana współpraca układała nam się bardzo dobrze, poszłam do kuchni, kiedy wróciłam lekko oniemiałam! Na sałatce wyścielonej rzeżuchą  imitującą zieloną trawkę, stał muchomorek z jajka z czerwonym pomidorowym kapelusikiem ozdobionym kropkami z majonezu, stał, ale w magiczny sposób zniknęły kropeczki, a kociuniek oblizywał się ze smakiem...
Przecież go rankiem nakarmiłam aby wyzbył sie pokus, widocznie kropeczki były zbyt łakomym kąskiem! Co miałam robić? Inne pomidory nie pasowały wielkością na kapelusik, zdjęłam więc go i zamiast muchomorka zrobiłam z jajka żabkę wkładając dwa ziarenka pieprzu i buźkę robiąc z papryki. Jakoś nie miałam zamiaru konsumować pomidora lizanego przez kota.
Nie obraziłam się na Bercika, przecież każdy ma jakieś oczekiwania na święta, Bercik widocznie lubi majonez. Ta zaplanowana akcja mnie naprawdę zaskoczyła. 


6 kwietnia 2026

Nie wiem czy wiecie, że istnieje wieś, która nazywa się Grzeczna Panna (niem. Schönmädel). Tak, tak, ja też byłam nieco zaskoczona nazwą. Ale tak jest naprawdę. Wczoraj przekonałam się o tym naocznie!!! Wieś położona jest w województwie kujawsko-pomorskim, w powiecie nakielskim, w gminie Szubin. Według Narodowego Spisu Powszechnego (III 2011 r.) liczyła 64 mieszkańców. Jest 39 co do wielkości miejscowością gminy Szubin.
Legenda głosi, że kiedyś we wsi pod Szubinem żyła dziewczyna, która bardzo miło przyjęła Władysława Jagiełłę, gdy wracał spod Grunwaldu. Na cześć króla Jagiełły ogłoszono wielkie polowanie na jelenie - w lesie, w którym na polance stała chata drewniana. Mieszkał w niej drwal ze swoją piękną córką. Król miał tam zawitać zupełnie przypadkiem, ponieważ zabłądził w lesie.
"Powiedz mi dziewczyno, powiedz panieneczka, jaka jest najkrótsza droga do miasteczka. Niewiasta podaje mały dzbanek wina, odprowadza władcę na trakt do Szubina. Wraca król z polowania, na koniu poroże. Gdzieś ty panie dopadł tego jelenia, o Boże! A tam na polance, gdzie chatka drwala stała, a w nim grzeczna panna z ojcem swym mieszkała. Napić się dała, drogę wskazała, a od tego czasu wieś się tak nazwała." - opowiada autor wiersza o historii Grzecznej Panny.
Dzięki uprzejmości panny, która nie tylko wino podała królowi, coś więcej też, jako że była bardzo urodziwa, uwiodła króla, mamy teraz wieś, która nazywa się Grzeczna Panna.


5 kwietnia 2026
Po śniadaniu wyprawiliśmy się do najbardziej artystycznej wsi w Polsce. Brzózki prezentują obrazy Van Gogha. Jestem naprawdę zachwycona, warto było jechać.




















4 kwietnia 2026

Kochani,
Smacznego jajka, rodzinnego ciepła
oraz radosnych chwil w gronie najbliższych,
a w Lany Poniedziałek – wody po pachy
i dobrej zabawy bez końca!
Życzy 
administratorka strony






3 kwietnia 2026

Dzisiaj od rana Bercik płakał ze zdwojoną siłą. Nie pomagało, ani jedzenie w misce, ani głaskanie, ani zabawy. Koniecznie chciał wyjść na balkon, mimo że zimno było od rana. W końcu się poddałam, myślę sobie - chcesz to idź, zobaczysz sam jak tam wygląda. Wyszedł bardzo zadowolony, ułożył się na drapaku, który to wylądował na balkonie, przecież w święta by zawadzał mi w domu. Próbował w kilku miejscach, ale nie było słoneczka, a pogoda jak to pogoda w kwietniu, przeplatana. Stanął w końcu na progu i patrzył tymi swoimi oczętami błagalnie, żeby mnie sprowokować do tego, abym jednak wpuściła go do domu. Osiągnął swoje, ułożył się teraz na fotelu i śpi.
U mnie ze snem coraz gorzej. Niczego tak nie zazdroszczę Bercikowi, jak tego, że przesypia całą noc. Ja się o drugiej budzę i gdzieś do czwartej, piątej nie śpię. Dzisiaj rano w radio doradzali aby w takiej sytuacji wstać z łóżka i zająć się czymś niezbyt absorbującym, jednak odciągającym od spania. Najlepiej wyjść z tego pokoju, gdzie śpimy. Tutaj u mnie jest problem, gdyz Bercik opanował duży pokój. Jak ja wchodzę, świecę światło, to on się budzi, przecież nie mam sumienia tego mu robić. Rozwiązuję krzyżówki, trochę czytam, słucham radia no i w końcu zasnę. Zdecydowanie wolałabym przespać całą noc, obudzić się o tej szóstej, siódmej i zacząć dzień wcześniej.
Słuchanie radia w nocy też nie sprzyja zapadaniu w sen, polityka Trampa jest nie do przyjęcia. A ten nasz prezydencik co wyprawia, zaprzysiągł 2 sędziów, a reszta? Kombinuje jak łysy z grzebieniem. Niby coś robi, a tak naprawdę chce wszystko zaprzepaścić.
Lepiej zająć się przygotowaniem do świąt, tego nikt za nas nie zrobi. Na dodatek wiercą i wiercą przy remontach, jak dalej tak pójdzie, to ciasta będą z zakalcem!!!


2 kwietnia 2026
Poranek rozpoczął się z przytupem. Kiedy tylko otwarły się drzwi sypialni, Bercik wkroczył zdecydowanym krokiem, minął mnie z miną nie znoszącą sprzeciwu, jakby chciał mi powiedzieć:
- Co ty sobie myślisz? Czekam i czekam, a przecież mam prawo dostępu do juki!
Wskoczył na parapet, wspiął się ponad aleos zastawiający jukę, i zaczął ze zdwojoną siłą międlić liście. Starałam się go przekupić jedzonkiem i jakoś się udało. Zostawił jukę i przeszedł do kuchni na konsumpcję śniadanka. Kiedy już sobie podjadł, wyszedł na balkon, i na parapecie wygrzewał się odwracając się na boczki. Kiedy zorientował się, że podglądam go w pozycji prezentującego brzuszek, natychmiast się odwrócił. Chyba to była zbyt intymna strona porannego dogrzewania.
Nie udało mi się zrobić zdjęcia z brzuszkiem, przecież za chwilkę już był skromnym Bercikiem, a ja nie chodzę z aparatem po domu. Słońce rozbłysło na koniuszkach sierści i wygląda jakby był pokryty rosą. Trochę mu ciasno na balkonie, ale akurat suszy się pranie. Nic na to nie poradzę, musi wyschnąć. W takie ciepłe dni, ale jeszcze nie letnie, rozwieszam pranie po południu i już na drugi dzień od rana schnie. Gdy piorę rano, to kiedy wieszam, słoneczko chowa się już za bloki i sprawa schnięcia bardzo się przedłuża. Mam balkon od wschodu. Nie ma to jak latem, kiedy są upały. Wywieszasz i za dwie godziny wszystko suche. Musiszę pilnować, aby nie przeschło!
Po południu wystawiamy drapak na balkon!!! Zobaczymy jak będzie to wszystko wyglądać. Jak do tej pory Becik nauczył się drapać na drapaku. Najpierw ja pokazywałam jak to robić, później kotek i mamy to już za sobą. Staruszki mają dużo obowiązków wobec swoich pupili i o to chyba w tym wszystkim chodzi.


1 kwietnia 2026
Słońce świeci, deszczyk pada, staruszka bajdy opowiada.

Kochasz deszcz, tylko on na ciebie leci.

Kto nie pije, ten donosi.

Kto rano wstaje, ten leje jak z cebra.

Prima aprillis, nie wierz, bo się omylisz.

Wiecie, co było pierwszego kwietnia? Kokoszce wyrósł wielbłądzi garb, W niebie fruwała krowa stuletnia, A na topoli świergotał karp.

Jan Brzechwa, Prima aprilis


piątek, 1 kwietnia 2016


Muszę dzisiaj napisać wszystko, co leży mi na sercu. Kobiety nie powinny czytać książek, gdyż to zagraża życiu rodzinnemu!!! Powinny zupełnie przestać czytać i nie marnować czasu, który powinien być spożytkowany na sprzątanie, pranie, gotowanie, wychowywanie dzieci i hołubienie swojego małżonka! Kobieta z książką? Nie i jeszcze raz nie, jej symbolem ma być ścierka, szczotka i chochla. Kobieta ma taką strukturę mózgu, że zbyt dużo bodźców natury intelektualnej muli u niej układ białek i ogłupia ją zupełnie, a małżonek nie będzie się męczył rozszyfrowywaniem jej wydumanych wywodów. Mężczyźni mają proste rozumowanie, czarne to jest czarne, białe to jest białe i już. Książek też nie używają, raczej wystarczy im gazetka z politycznymi zawijasami i wiadomości sportowe.
Naczyta się taka jedna lub druga romansów i będzie miała później wyobrażenie, że jej książę też ma dla niej obsypywać łoże płatkami róż, wyprowadzić z ich pożycia nudę i rutynę, a na co dzień sprzątać z nią razem i doglądać dzieci? Nie, on ma mieć wszystko podane na tacy, wieczorem odpoczywać przed telewizorem, i niech się ta księżniczka-niewolniczka cieszy, że partner nie skacze na boki, tylko póki co, jest w domu, bo przecież może sobie znaleźć inną. Tyle kobiet trawi życie w samotności, że nawet są gotowe spędzić życie z mordercami – Trynkiewicz morderca i pedofil się żeni! - byle nie były samotne.
Kobieto! Nie dla ciebie książki, nie dla ciebie studia, kierownicze stanowiska i naukowe dociekania, co byś nie robiła, to i tak skończysz w kuchni i przy sprzątaniu… Książki spalić, zniszczyć, no najwyżej zostawić te w ładnych okładkach do dekoracji salonów! Należy zająć się życiem, pracą i ciułaniem pieniędzy. Teraz jest okazja, każde dziecię dostanie 500 zł. Nie można tego wszystkiego przeputać - albo pozwolić na rozwój lokalnego przemysłu, albo schować w pończochę, gdyż banki nie są pewnym miejscem lokaty.
A tak na marginesie, teraz podobno najwięcej książek czytają bezrobotni i emeryci. Powodowane to jest nadmiarem wolnego czasu.

sobota, 2 kwietnia 2016
Sprostowanie. Wczorajszy wpis dotyczył prima aprilis i proszę nie brać go poważnie. Mnie już nikt nie zaczepia, widocznie jestem nobliwą staruszką i cnie godzi się żartować z tak leciwej pani. Swoją drogą jakaś prawda jest tam ukryta,  ale na pewno nie dotyczy ona kobiet, które zdecydowanie czytają więcej niż mężczyźni. Naruszenie tej reguły się zdarza, mężczyźni też czytają.  
Czas powrócić  do codzienności. Pogoda piękna, ja już wszystkie prace domowe wykonałam i mogę ruszyć w plener, jednak spacer zakończę w Galerii Pomorskiej, gdyż  muszę mieć cel we wszystkim, co robię.

Dzisiaj jedenasta rocznica śmierci Jana Pawła II, a wydaje się, że to było tak niedawno. Pamiętam dokładnie ten dzień...  
"Wczo­raj do ciebie nie na­leży. Jut­ro niepew­ne. Tyl­ko dziś jest twoje."
Jan Paweł II

3 kwietnia 2016
Wczoraj szukałam popielatych świeczek do dwóch srebrzystych świeczników, które ustawiłam na komódce w sypialni. Jechałam autobusem linii XX, a że takich chętnych do zakupów w Galerii było wielu, autobus wypełniony był po brzegi i musiałam stać. Za mną siedział pan, którego można najprościej określić jako łazęgę pospolitego i usilnie zachęcał panie do zajęcia miejsca przez siebie okupowanego, ale nie mógł znaleźć chętnej, więc siedział dalej i wiódł niekończący się monolog akcentując szczególnie fakt, że za nic w świecie nie ustąpiłby miejsca kobiecie, która ma pomalowane usta! Ja oczywiście miałam, na dodatek jaskrawą szminką, gdyż często się zdarza, że moje córki kupują jakiś kosmetyk, a gdy im nie odpowiada, ja dostaję w prezencie i mam to, co akurat mam, a usta maluję, gdyż wyglądam blado i mizernie, gdy jestem nieumalowana.
Stałam i nie podejmowałam dyskursu, ale wewnętrznie dusiłam się ze śmiechu. Wysiadałam na szczęście na najbliższym przystanku, było mi więc wszystko jedno co on sobie tam o mnie myśli, ale gdy tylko znalazłam się na terenie Galerii wstąpiłam do Rossmana i kupiłam sobie szminkę w beżowym kolorze. Widocznie podświadomie uznałam, że facet miał trochę racji. Starsza pani musi nosić się skromnie w każdym aspekcie – stroju, malowania się, wyrażania swoich myśli i odnoszenia się do bliźnich. Co prawda dzieląc się tymi wieściami usłyszałam, że był to pretekst aby dokonać zakupu… Może i tak.
Świeczniki z białymi świeczkami, chyba trochę to wszystko za mdłe. Ten wazon też powinien iść do lamusa, ale z wymianą poczekam do imienin. Będą mieli mi chociaż co kupić.
Dzisiaj znowu podpadłam. Moja córka podwiozła mnie do Focusa w celu korekty abonamentu telefonicznego. Był czas, to pojechałyśmy, wczoraj byłam ledwo żywa, gdy wróciłam do domu, więc gdy zdarzyła się okazja, to skorzystałam. Kończy mi się umowa i coś należało z tym zrobić, gdyż stara bardzo mi się nie podoba. Zmieniłam operatora, podpisałam nową umowę dla mnie szalenie szczodrą – 40 zł i wszystkie usługi bez limitu, nawet mam dość dużo minut na rozmowy z krajami Unii. Ja specjalnie przez telefon nie lubię rozmawiać, ale zawsze lepiej coś mieć, niż nie mieć. Problem tkwi w tym, że dowiedziałam się, że kupowanie w sklepach w niedzielę, załatwianie wszelkich spraw jest grzechem!!! To już mnie dobiło zupełnie. Kupiłam bezwiednie nawet bluzeczkę, gdy puszczona zostałam samopas, za 13 złotych rodem z Bangladeszu! Naprawdę ładną, prostą, granatową, przewiewną. I co mam teraz zrobić, iść się spowiadać? Do głowy mi nie przyszło, że grzeszę i na dodatek w Dzień Miłosierdzia Bożego. Może to, że nie byłam świadoma swojego czynu wymaże moje przewinienie?! Świeczki mam dostać w prezencie, jak zwykle, gdyż niechcący się wygadałam.
 
4 kwietnia 2016
Chciałam wieczór poświęcić na oglądanie telewizji. Tkwiłam kilka godzin przy komputerze, więc uważałam, że należy mi się trochę odpoczynku. Z przykrością muszę stwierdzić, że trochę zdenerwowana wyłączyłam telewizor. Dlaczego nic nie mogę nic znaleźć, co by mnie zainteresowało? Dzisiaj jest poniedziałek, chyba się nie mylę, a teatr TV gdzieś się zapodział. Przyjęłabym z wdzięcznością nawet powtórki! A niech to licho…
Może też jestem „powiatowa” jak podobno określa się pewną panią w rządzie i mój gust niedostaje do poziomu obecnego układu programu?! W sobotę obejrzałam "Wichrowe wzgórza" autorstwa Emily Brontë w nowej wersji. To był mocny film o wielkiej i niszczącej sile namiętności. Opowieść o pożądaniu, zazdrości i zemście. W głównych bohaterach zadziałały chyba jakieś pierwotne instynkty i ta sceneria, ciemna i poszarpana, tak jak ludzie. Wszystko to zrobiło na mnie niesamowite wrażenie, a dzisiaj posucha. Zabiorę się do lektury, w łóżku, gdyż tam najlepiej mi się czyta.
 
5 kwietnia 2016
Trochę spraw załatwiłam zachęcając krewną Bogdańskich do przybliżenia uzyskania dokumentów dotyczących osoby z tej rodziny, która zginęła w Powstaniu Warszawskim. Ja dowody rzeczowe mam, ale nie chcę ich publikować bez legalnego zezwolenia. Nie mam zamiaru narażać ludzi na nieprzyjemności. Kiedy już będę miała dostęp do telefonu z możliwością dzwonienia bez limitów, popracuję nad sprawą. Jeden pan dzisiaj mi powiedział, że powinnam pracować w dziennikarstwie śledczym… Mam nadzieję, że dałabym sobie radę. Tylko trzeba wziąć pod uwagę, że tutaj wspiera mnie w działaniach mój najdroższy Anioł. Ach, jak ja mu serdecznie za to dziękuję! Nie wiadomo jakby to wyglądało na innej niwie.
Zrobiłam sobie trochę przerwy i wyszłam spotkać się z wiosną. Było nawet miło. Kwitną już śliwy i ich gorzki zapach roznosi się wokół mojego bloku. Nie mam okien z tamtej strony i chcąc napawać się zapachem muszę wychodzić z domu. Poszukam okazji, aby to zdarzało się często w okresie kwitnienia tych, tak mnie podniecających upojnym zapachem, drzewek.
Ich woń owiewa moją skroń, zagłębiam się w boską toń, ty do mnie miły dzwoń i przed głupstwami mnie chroń. Zapachniało częstochowskimi rymami! Wiosna ma właściwości pobudzające, a ja tkwię w archiwaliach.
Muszę się jeszcze wybrać do Archiwum w Koninie, no chyba, że jakaś dobra dusza za mnie sprawdzi, czy w latach 1827-1844 był właścicielem Miłkowic jakiś Polkowski. Nie daje mi to spokoju, nigdzie nie ma w dokumentach na ten temat żadnej wzmianki, a historycy lokalni ciągle do niego wracają. Ktoś napisał, a inni powtarzają. Trzeba to jakoś rozstrzygnąć. Aby tylko zdrowie dopisywało to załatwię sprawę.

7 kwietnia 2016

Byłam dzisiaj w okolicach dworca PKS. Zasięgnęłam więc informacji o dojeździe do Konina. Jakoś wyjazd można by zorganizować, ale to ponad 50 zł na bilety, jakiś obiad też by trzeba zjeść, choćby naleśniki, gdyż do domciu wróciłabym wieczorem. Zaczynam więc się zastanawiać czy jechać. Już kilka razy tam byłam i to wszystko wlicza się w koszty, jakie ponoszę dla idei. Nie wiem, co zrobić. Dla uspokojenia sumienia może by było warto jechać.
I tom majątku Miłkowice to pokaźna księga, II też by trzeba było przejrzeć, ale to już czas zapisów po rosyjsku, a z odczytaniem takich dokumentów są wielkie trudności. Męczy mnie ten zapis lokalnych historyków.
Na przełomie XVIII i XIX wieku właścicielami tutejszych dóbr składających się z folwarków Miłkowice i Strachocice oraz wsi Miłkowice, Zaspy Miłkowskie, Strachocice, i Młyny Strachockie o powierzchni około 4775 ha byli Polkowscy herbu Lubicz… Ostatecznie wojskowe szeregi opuścił w 1827 roku. Osiadłszy w rodzinnych Miłkowicach i poślubił Jadwigę Skrzynecką, starszą siostrę generała Jana Zygmunta Skrzyneckiego… Tymczasem jego siostra powiła Polkowskiemu pięcioro dzieci – trzech synów i dwie córki..
Gdzie oni są ci Polkowscy?! Nigdzie najmniejszej wzmianki!
Przyznam się, że całego tego tomu majątku nie zdążyłam przejrzeć, gdyż musiałam zapoznać się z ASC. Pracowaliśmy na trzy ręce, ale tego nie daje się łatwo ogarnąć. Nie wystarczy przewracać kartki, trzeba przeczytać, wybrać dokument, zrobić zdjęcia, a czytanie prawniczych zwrotów... Zwróciłam uwagę na Bogdańskich, o Polkowskim w Miłkowicach nikt nie słyszał, więc nie szukałam. Biorąc to na zdrowy rozum, jakim cudem mógł być właścicielem Polkowski, gdy XVIII i XIX wiek jest zupełnie dobrze udokumentowany.
Księgi Hipoteczne Majątku Miłkowice
Tomasz Bogdański kupił takowe na licytacji publicznej w Trybunale Kaliskim w drodze przymuszonego wywłaszczenia przeciwko poprzednim właścicielom sukcesorom Józefa Lipskiego odbytej za sumę złotych po trzykroć trzydzieści jeden tysięcy w listach zastawnych – tytułem zatem Dziedzictwa (wyraz nieczytelny) na rzecz tegoż Tomasza Bogdańskiego wskutek wyroku Trybunału Rewindykacyjnego Trybunału Kaliskiego w dniu10/22 grudnia 1841 zapadłego prawomocnego i wniosku 10/22 Lipca 1844 roku w KW Str. 124 uczynionego…
Uczciwie muszę przyznać, że nie znam nazwisk sukcesorów Lipskich, bo i skąd. Ale informacja, że Polkowski wyjechał z Miłkowic w 1867 mnie zaskakuje! I co on tam robił? Mógł mieszkać jako rezydent, ale nie jako właściciel, bo bezspornie już wtedy od ponad dwudziestu lat właścicielami byli Bogdańscy. To są moje dylematy i ja je powinnam rozstrzygnąć, upewnić się, że racja jest po mojej stronie. Już nie pierwszy raz prostuję ścieżki historii Miłkowic!!!
Zapraszam do odwiedzenia strony Nowości, gdyż podaję tam informacje odnośnie poszukiwanej Janiny Bogdańskiej. Zginęła w czasie rzezi na Woli w 1944 roku w czasie Powstania Warszawskiego. Może warto sobie te fakty przypomnieć, a gdyby ktoś miał znajomych w Konstancinie, to może i mnie pomoże w dalszych poszukiwaniach.
http://milkowice.pl.tl/Nowo%26%23347%3Bci.htm

8 kwietnia 2016

Dzisiaj postanowiłam zmierzyć się z domową techniką! Ostatnio często coś wypada mi z rąk, a to słoiczek, a to garnuszek, a ostatnio pokrywka. Mogła się rozbić, gdyż te przejrzyste pokrywki trwałe nie są, ale rozbił się tylko uchwyt. Byłam na bazarku i taki pan sprzedawał wszystko po 2 zł. Skorzystałam z nadarzającej się okazji i kupiłam trzymanko pokrywkowe. Nie wiem czy zrobiłam dobry interes, gdyż może nowa pokrywka nie kosztowała by dużo więcej, ale wykazałam się gospodarnością. W domu nie mogłam odkręcić śrubki od starego uchwytu. Kapnęłam kropelkę oliwy rozlewającej się po powierzchni, odczekałam chwilkę i nic, żaden śrubokręt sobie z tym nie radził. Zastosowałam więc rozwiązanie siłowe, używając do tego celu narzędzie, jakby taki szeroki śrubokręt - nie winem jak to się nazywa – i młotek. Położyłam pokrywkę na skraju deski do krojenia i odłupywałam po kawałku. Pokrywka mogła przy okazji się rozpaść, ale jak podjęłam się pracy, to dążyłam do jej realizacji. Udało się, śrubka wypadła, wkręciłam nowy uchwyt, metalowy więc bardziej wytrzymały,  i pokrywka jest jak nowa! Kuchnię musiałam zamieść, gdyż tych odłamków było sporo i rozścieliły się po podłodze. Byłam z siebie dumna, gdyż nie musiałam nikogo prosić o pomoc. Halinki to dzielne dziewczynki!

10 kwietnia 2016
Mam psa, zgubionego powsinogę i włóczykija. Zgubił się wczoraj i udzieliłam mu, na prośbę znalazczyni, schronienia na jeden dzień i jedną noc. To jest pies wulkan energii, która go rozpiera. Czuje się u mnie jak w domu, zmusza mnie do zabawy, wyciąga na spacery, które wyglądają jak przygotowanie do maratonu. Od rana szczeka w zawody z pieskiem z sąsiedztwa, to znaczy tamten poszczekuje, a ten się wyżywa w szczekaniu. Nie wiem, co myślą o tym sąsiedzi, ale chyba nie są zadowoleni.
Dzisiaj około siódmej postawił mnie na równe nogi głośnym szczekaniem. Pośpiesznie wciągnęłam „szatki” i pobiegłam truchtem na spacerek, aby całe osiedle nie zostało obudzone. Zjadł, przespał się kilka minut i nie pomogły zabawy z piłką, gonitwy i łaskotanie, siedział obok drzwi balkonowych lub na okiennym parapecie i szczekał rozgłośnie sobie a psim muzom. Przyniósł mi smycz i poszliśmy znowu wspólnie pobiegać. Nie szanuje niczego, śpi na moim pięknym łóżku, gryzie klocek do ćwiczeń, ciągle się czegoś dopomina. Teraz poszukał sobie miejsce odosobnienia za kanapą i zasnął. Widocznie trochę się zmęczył.
Jest zupełnym przeciwieństwem Luiska, którego wspominam z nostalgią. No cóż, młodość ma swoje prawa, a że energia rozpiera tego pędziwiatra, więc dzieje się to, co dyktuje natura. Podobno już namierzyli właścicieli i chwała Bogu, gdyż inaczej nic bym w domu nie zrobiła, zajmując się tak absorbującym gościem. Jeden plus jest jednak, zupełnie przestały boleć mnie plecy i nogi, chyba więc jest to wskazanie, aby kijki znowu poszły w ruch.

  

11 kwietnia 2016
Wczoraj były obchody 6 rocznicy katastrofy polskiego samolotu rządowego w Smoleńsku. 10 kwietnia 2010 roku o godz. 8.41 rozbił się samolot Tu-154M, którym polska delegacja udawała się do Katynia na uroczystości związane z 70 rocznicą zamordowania polskich oficerów przez radzieckie NKWD. W katastrofie zginęło 96 osób, w tym prezydent RP Lech Kaczyński. To straszne wspomnienie, ale faktów nie można cofnąć.
Prezydent Andrzej Duda wzywał do wybaczenia - Wybaczmy to wszystko sobie wzajemnie. Wszystkie niepotrzebne, niesprawiedliwe słowa – mówił. I tak powinno być, dosyć już tej wojny polsko-polskiej. Jarosław Kaczyński miał trochę inne zdanie: Przebaczenie jest potrzebne, ale przebaczenie po przyznaniu się do winy i wymierzeniu kary.
Oczywiście, że prawda jest potrzebna, ale gdy rozpatruje się to w kategoriach moralnych, może dojść do jeszcze większych podziałów. Fanatyzm jest zawsze groźny, wtedy, gdy dotyczy religii, polityki czy każdej z dziedzin życia. Niech Bóg nas chroni od fanatyków.
Nachodzą mnie jakieś takie czarne myśli. Wczoraj były uroczystości gromadzące wielu ludzi i jakoś nie było szalikowców, wybuchu rakiet, zamieszek z policją... Gdzie ci ludzie się podziewają?! Za poprzednich rządów żadna uroczystość publiczna bez nich się nie obyła, ciągle było zamieszanie i tumult. Wnioski nasuwają się dziwne... Czyżby wszyscy byli zamknięci w więzieniu? Dlaczego tak im przeszła ochota do buntu?!
Chcę Polski spokojnej, mądrze rządzonej, dbającej o dobro obywateli. Mam prawo tego chcieć i wymagać. Niech elity rządzące zapewnią realizację moich postulatów. Stawianiu szubienic mówię zdecydowanie nie!

12 kwietnia 2016
Umiejętność marzenia o lepszym świecie, który nie zawsze musi być realny, ale który ludzi pociąga i pcha do poprawiania tego, w którym żyją. To Waryński, naprawdę.
Punkt wyjścia da się podsunąć pod każdą ideę, która swoje początki ma piękne, ale realizacja wszystko odmienia. Czekam teraz na realizację postulatów naszej władzy, co nas czeka? W co oni nas wpędzą?! Ja nie mówię, że wszystko robią źle, ale tyle rzeczy robią na przekór światu, że nie wiem, do czego dojdziemy.
Zostawmy to do rozstrzygnięcia, no tak, ale komu, gdy nikomu nie chcą się podporządkować.
XIV Dalajlama powiedział: Mądry człowiek nie ulega przywiązaniom. Wie, że przywiązanie rodzi obawy, ponieważ wszystko, do czego się przywiązujemy, wcześniej czy później musi odejść.
Jeden cytat z drugim ma powiązanie, gdy dobrze się im przyjrzymy.
Ja chodzę z kijkami, umysł mam dotleniony, więc i przemyślenia są coraz głębsze. A tak na marginesie, może ktoś wpadłby do Niewiesza i sprawdził księgi zgonów na przestrzeni 10 lat. To kilkanaście minut, może nawet nie. Mnie dzieli odległość, ale jak nie znajdę chętnego, muszę coś na to zaradzić…

14 kwietnia 2016
W życiu mamy do czynienia z większymi i mniejszymi paradoksami.
Paradoks - twierdzenie logiczne prowadzące do zaskakujących lub sprzecznych wniosków. Sprzeczność ta może być wynikiem błędów w sformułowaniu twierdzenia, przyjęcia błędnych założeń, a może też być sprzecznością pozorną, sprzecznością z tzw. zdrowym rozsądkiem.
Jak zwał, to zwał, ale paradoks to jakieś nieporozumienie i coś, co jest sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem.
- 1050 rocznica chrztu Polski. Znaczenie tego faktu dla powstania państwowości polskiej, znaczenia Polski w Europie, wprowadzania chrześcijaństwa, na owe czasy miało bezsporne znaczenie, ale nie wszystko przebiegało gładko, przemoc i narzucanie wiary miało miejsce.
Dzisiaj, kiedy obchodzimy tę piękną rocznicę w Poznaniu na mszy z okazji 1050 rocznicy chrztu Polski ma pojawić się abp Juliusz Paetz, oskarżany o molestowanie kleryków. I nie wiadomo jeszcze, czy nie będzie odprawiał mszy?! I co o tym myśleć?
- W sejmie kotłuje się w związku z wyborem nowego sędziego do TK. Posłanka głosuje za kogoś, wyłącza się posłowi mikrofon, gdyż mówi nie to, co według marszałka powinien, pewna posłanka szaleje w ławach poselskich ze szczęścia nad nieprawościami… Czy Sejm to plac zabaw czy organ władzy ustawodawczej?!
- Dziennikarze i media powinny mówić jednym, miłym dla władzy głosem, w przeciwnym wypadku muszą odejść, a naród może sobie mówić, i tak nikt go nie słucha i ma za nic jego opinie. Po co więc tyle stacji radiowych i telewizyjnych, powołać jedną i niech podaje to, co należy. Przytoczę opinię, która warta jest poznania. Marek Rybarczyk, autor książki "Elżbieta II. O czym nie mówi królowa?":
W Polsce elita władzy ma fatalne obyczaje i bardzo niską klasę i wiedzę. To z czasem zabija wartości w sferze społecznej — zostaje nagi egoizm. Władza najchętniej by mianowała dziennikarzy w mediach publicznych oraz pouczała, co mają myśleć i pisać w prywatnych. Najlepiej, by pisali laurki. Od psucia obyczajów w mediach zaczyna się psucie demokracji i kultury politycznej.
- Usłyszałam opinię, że Poświatowska, ta polska Sylvii Plath, pisała wiersze dlatego, że cierpiała na depresję!!! Oniemiałam. Jedno drugiego nie wyklucza, czy Powiatowska cierpiała na depresję nie wiem,  ale bez talentu raczej nie da się pisać. Jak dalej tak pójdzie z wyciąganiem wniosków przez niektóre osoby, to skończy się na tym, że ludzie z tego typu zaburzeniami będą pisać poematy i poezja rozpleni się w społeczeństwie jak chwast.
I tak bym mogła dalej ciągnąć ten temat, do którego jeszcze wrócę, gdyż moi rodacy znajdują niewątpliwą przyjemność w podpinaniu się pod paradoksy nie bacząc na nic i nikogo, nawet siebie mając za nic, byle dopiąć swego.

15 kwietnia 2016
Nie wiem, czy relacje między dziećmi a rodzicami mogą być zawsze idealne. Chyba nie, w końcu to są odrębne jednostki ludzkie, każdy ma swoje zdanie oraz własne pragnienia, których rodzice mogą nie akceptować chociażby z racji doświadczenia życiowego. Bywa, że trzeba się pogodzić z wyborami dzieci, mimo, że rodzicowi się zbytnio nie podobają, najważniejsze, aby dziecko było szczęśliwe. Ja nie biorę tutaj pod uwagę patologii, ekstremalnych wyskoków, uzależnień, które mogą zrujnować życie młodego człowieka i wtedy należy coś z tym zrobić i pomagać nawet wbrew jego woli. To są sprawy trudne i nie o nich chcę powiedzieć.
Ja osobiście uważam, że dzieci powinny mnie traktować normalnie. Nie wymagam całowania mnie po rękach i jakichś szczególnych względów, wystarczy mi zrozumienie i to, że mam świadomość tego, że mnie kochają. To, że dla mnie są całym światem, to jest oczywiste.
Każda matka chciałaby, aby wszystko układało się idealnie, ale życie jest życiem; a to przyplącze się jakaś choroba, a to ból zęba sparaliżuje moją matczyną spokojność, inne dolegliwości także stawiają mnie w stan pogotowia. Czy powinnam być o wszystkich życiowych sukcesach i porażkach powiadamiana?
Najlepiej by tak było, ale bywa, że tak nie jest i dowiaduję się o sprawie, gdy już jest rozwiązana. Podobno dlatego, abym się nie denerwowała. Matka wszystko przetrzyma! Uważam, że gdy mam coś do powiedzenia, to powinnam to zrobić, nawet gdy latorośl się buntuje, przecież jestem matką, a nie koleżanką, która nikogo nie chce urazić. Chwalić chwalę, spokojnie, ale okolicznościowe przemówienia też wygłaszam jak trzeba, bo kto to słyszał, aby w zimie chodzić bez czapki, a później chorować?! Problem jest w tym, że ja, według mnie, mogę powiedzieć mojemu dziecku nawet rzeczy przykre - mnie też mogą powiedzieć, nie gniewam się -  ale gdyby o ktoś inny powiedział coś, co krzywdzi moje dziecko, nie jestem w stanie mu tego wybaczyć, naprawdę. Moje dzieci są mądre, zdolne, inteligentne, wrażliwe i tak powinny być przez otoczenie odbierane. Nawet są zbyt dobre i to mi się też nie zawsze podoba. Biada temu, kto chciałby je skrzywdzić.
Dlaczego tak się rozpisałam na temat, który już tutaj niejednokrotnie poruszałam? Dlatego, że byłam świadkiem niezrozumienia lub lekceważenia matczynych starań, jej chęci pomocy chętnie przyjmowanej, ale niedocenianej.  Pomyślałam sobie, że może dzieci już tak mają, że gdy matka nie widzi, za jej plecami mówi się w ten sposób o jej poczynaniach. To jest przykre. 

16 kwietnia 2016
Były czasy, kiedy z różnych powodów wynajmowano mamki do karmienia niemowląt, gdyż mamy nie chciały, lub nie mogły karmić swoich dzieci. Teraz matki mogą kupować pokarm w proszku lub korzystać z „banku mleka”. Pieniądze się znajdą, gdyż 500 zł to spora suma i wielu rodzinom przydatna i to bardzo. Mnie nikt by nie namówił do rodzenia dzieci tylko dlatego, że dostanę pieniądze na ten cel. Dzieci chciałam mieć i mam. Czasy były inne, ale jakoś udało się  „pisklaki” wychować.
Tak naprawdę to miało być tylko o mamkach. Wstałam dzisiaj i zamiast wykonywać ćwiczenia gimnastyczne, uzbroić się w kijki i spacerować szybkim marszem po osiedlu, leniwie przeciągnęłam się w łóżku i zabrałam się za krzyżówkę, a teraz usiadłam przy komputerze i wertuję internetowe strony wiedziona ciekawością. Czasu to zabiera wiele, mądrzejsza się nie staję, a zdrowie w dalszym ciągu zaniedbane.
Mam pomysł - a gdyby tak ktoś z młodszego rocznika zaczął ćwiczyć, biegać, w osiedlowym kąciku zdrowia wymachiwać kończynami dolnymi i górnymi na przygotowanych w tym celu przyrządach i wszystkimi dobroczynnymi skutkami mnie obdarowywał?! Przecież ma siły i ochotę! Na mnie by spływało, załóżmy, 50 % efektów, a resztę niechby sobie zostawił… Jakiś sposób by się chyba znalazł aby dobroczynny kanał energetyczny pozwolił na przekazywanie skutków ćwiczeń?!
Nie wiem już, co mam robić, nie chce mi się ćwiczyć. Trochę poszłam do przodu w związku z pobytem u mnie psiego znajdki, gdyż mnie do tego zmusił, ale z dobrej woli nic nie mogę z siebie wykrzesać. Wczoraj już nie poszłam w teren, wytłumaczeń, a może kłamstewek przed samą sobą miałam wiele - a to szukanie dowodów na istnienie gródka stożkowatego w M, a to czyszczenie mieszkania... Teraz objadam się ciastem, które pozostało z wczorajszego dnia, kiedy to gościła u mnie bardzo sympatyczna pani, która też się odchudzała i obrastam w tłuszczyk!
Może ten mój pomysł dałoby się zrealizować, aby nie zżarły mnie niepochlebne uwagi pod własnym adresem?! 

17 kwietnia 2016

Moi znajomi bywają leciutko uszczypliwi! Dostałam właśnie taką przesyłkę. Oczywiście, że patelnia z wyłącznikiem lub przełącznikiem by mi się przydała! Nie ukrywam, że wstawiam obiad do garnków i zostawiam go swojemu losowi, a sama biegnę do komputera. Lekki zapach przypalenizny stawia mnie na nogi i potrawę najczęściej daje się uratować. Miałam przypadki zwęglenia i teraz jestem czuła na tym punkcie.
Siedzenie w kuchni i pilnowanie zupy czy zapiekanki mnie nudzi i nuży. Nic na to nie poradzę, nie jestem stworzona do funkcji podkuchennej, a tym bardziej szefowej kuchni. Chwalą mnie raczej za moje starania i strach przed tym, że do kuchni nie będę wchodziła, tak myślę. Kiedy wczoraj narzekałam na wypieki ostatnio poczynione, dowiedziałam się, że jeszcze nikt nie słyszał abym ze swojego dzieła była zadowolona. Może to sprawa niskiej samooceny?! Nie wiem. Gotować to jeszcze gotuję, ale szycie to dla mnie utrapienie ponad miarę. Mam w dorobku bluzki, spodnie, spódniczki ale to była droga przez mękę. Teraz najwyżej mogę wszyć zamek błyskawiczny, gdy zajdzie błyskawiczna potrzeba, ale oprócz jaśków już dawno nic nie uszyłam.

19 kwietnia 2016
Dzisiaj wielki dzień dla Bydgoszczy. Świętem miasta jest 19 kwietnia, dla upamiętnienia nadania Bydgoszczy praw miejskich w 1346 roku przez Kazimierza Wielkiego.
19 kwietnia 1346 r., Kazimierz Wielki przebywając podczas Wielkanocy w rodzinnym Brześciu Kujawskim, wystawił miejski akt lokacyjny na prawie magdeburskim dla Bydgoszczy.
Przeto my, Kazimierz z Bożej Łaski król Polski i pan dziedziczny ziem krakowskiej, sandomierskiej, sieradzkiej, łęczyckiej, kujawskiej i pomorskiej, podając do wiecznej pamięci, zawiadamiamy wszystkich i każdego z osobna, tak teraz żyjących jak i w przyszłości, którzy treść niniejszego pisma będą czytać, że, ponieważ powinniśmy z urzędu królewskiego nam danego przez Boga pomnażać coraz bardziej pożytki naszego królestwa, by stąd dochód teraźniejszy i przyszły wzrastał dla nas i dla naszych następców, biorąc nadto pod uwagę stałą i niezwykłą mądrość przezornych mężów Jana zwanego Kiesselhuth i Konrada, jego towarzysza, im obu i każdemu z nich oddzielnie, nadaliśmy, dajemy i udzielamy na podstawie dojrzałej rady naszych baronów pewną równinę u stóp grodu powszechnie zwanego Bidgoszczą, niezajętą i opuszczoną, dla założenia lub zasadzenia tam miasteczka lub miasta, posiadającego i przestrzegającego prawa niemieckiego magdeburskiego, które to miasto winno nazywać się Kunigesburg.
Herb Bydgoszczy
Miasto miało powstać na opuszczonej równinie obok zamku. Bydgoszcz miała być z jednej strony ośrodkiem handlowym, będącym przeciwwagą dla znajdujących się pod władzą krzyżacką miast pomorskich, a z drugiej – warownią, strzegącą granicy państwa z zakonem.
Uhonorowałam obchody swoją obecnością w mojej bibliotece. Występowała młodzież gimnazjalna, cieszyła oko wystawa starych pocztówek pochodzących z prywatnych zbiorów i filmy o historii Bydgoszczy. 670 lat od nadania praw miejskich, to ładny szmat czasu, Najważniejsze jest to, że miasto się utrzymało, jest piękne, zadbane, plasuje się w pierwszej dziesiątce miast polskich pod względem wielkości i liczby ludności. Muszę poznać historię miasta, w któym mieszkam. 

20 kwietnia 2016
Czy słyszycie ten szum, anielski łopot skrzydeł nad stroną Miłkowic?! Tak to on, mój Anioł Stróż, zesłał materiały opisujące dwór w Miłkowicach. Muszę to wszystko odczytać, uporządkować, sporządzić szkic lub dostosować wiadomości do posiadanej mapy, ale to już szczegóły, najważniejsze, że są dowody! Zajmie mi to kilkanaście dni, ale najważniejsze, że sprawa ruszyła z miejsca.
http://milkowice.pl.tl/Nowo%26%23347%3Bci.htm
Może doczekam dnia, kiedy pojawi się też zdjęcie dworu, obraz lub chociaż szkic… Możemy próbny szkic już teraz zrobić, ale to będzie domniemanie a nie dokument.
Zajrzałam do pudełeczka z Aniołem, stareńki już taki, skrzydła przywarły do ciała, głowa smętnie pochyliła się do przodu, cyna to nie jest trwały materiał, ale Anioł jest, działa i pomaga mi z całej anielskiej duszy i serca. I jak tu nie wierzyć w cuda!
Nie mogłam w nocy spać, wstałam, a tu w kompie takie rewelacje. Jest tego ze 70 stron. Obejrzałam wszystko pobieżnie, zajęło mi to czas do 4 nad ranem, a i tak potem nie mogłam z wrażenia zasnąć. Teraz już na spokojnie, po kilka stron dziennie będzie mnie przybliżać do poznania prawdy. Życie jest piękne, ludzie chcą pomóc i pomagają, i jakoś może zdołamy dojść do końca pracy.

22 kwietnia 2016
Przecież ja się nie rozdwoję! Dzisiaj do 12 nie miałam czasu aby zająć się odczytywaniem dokumentów o dworze, a aż się palę do tej roboty! Co z tego, siadam i po dwóch godzinach dostaję oczopląsu,  muszę robić okłady z herbaty na oczy, aby jakoś funkcjonować. Właśnie mam wymuszoną przerwę. Na dodatek dostałam nowe informacje, które wywracają wszystko do góry nogami i czekają mnie dalsze dociekania.
A teraz migawki, gdyż nie mam czasu na rozwijane problemów.
- Przechodzę obok apteki. Właśnie z niej wyszedł starszy pan i pomstuje ile wlezie. … Niech to… tego i owego, nie będę się wyrażać, lek jest na 100 % a przecież był ze zniżką!
Ja się nie dziwię, już dawno to zauważyłam, podwyżki leków także.
- Idę z kijkami, muszę się ruszać nie mogę przyrosnąć do kompa. Zaczepia mnie starszy pan z pieskiem, kłania się i zaczyna pogawędkę jak z dobrą znajomą, a ja człowieka na oczy nie widziałam do tej pory. O co chodzi, pomylił mnie z kimś, czy potrzebuje rozmowy a nie ma do kogo gęby otworzyć.
- Biegnę na bazarek, zatrzymuje mnie starsza pani i pyta jaki dzień dzisiaj mamy! Dla mnie to też niekiedy problem, gdyż dni są jednakowe, no chyba że coś wypadnie, ale wczoraj był „Ojciec Mateusz” więc dzisiaj ani chybi jest piątek.
Tak to mamy na starość, to są problemy nas wszystkich i nic na to nie poradzimy. Ja mam tyle zajęć i pracy, że chyba trzeba by poprosić o urlop, ale kogo? Do Krainy Wiecznej Szczęśliwości jakoś mi wcale się nie spieszy, tyle tutaj ciekawych spraw na ziemi i jak ja bym to wszystko miała zostawić?! Nie, jeszcze nie.

 23 kwietnia 2016
Robię opracowanie takie, aby dało się czytać i można było zrozumieć, o co chodzi. Dwór prezentuje się okazale, piętrowy, z basztą! Pomyślałam sobie, narysuję szkic parteru i piętra. Czytam kolejne opisy, staram się umieścić na planie kolejne pomieszczenia, ale zawsze wychodzi mi tak, że albo mam za dużo pomieszczeń, albo za mało. Dałam sobie w końcu spokój, gdyż to przerasta umiejętności przeciętnego zjadacza chleba. Skupię się na opisie, to też będzie wielki krok do przodu. Najgorsze jest to, że trzeba przy tym siedzieć przy komputerze, wszystko mnie boli. Powyciągałam koce, poduszki, podkładki i lokuję je albo pod nogami, albo kręgosłupem. Robię przerwy, wtedy sprzątam, gotuję i staram się zadbać o siebie. Odmawiam udziału w każdej innej działalności zewnętrznej. Wieczorem czytam, przecież też coś mi się od życia należy. Mam obecnie na tapecie „Narzeczoną Schulza” Tuszyńskiej. Czytając, byłam ogromnie zaskoczona! Czego ja się spodziewałam, że autorka przemówi językiem Schulza?! Narzeczona wydaje mi się płaska i nijaka, a przecież to osoba piękna, wykształcona, oczytana, z doktoratem, nauczycielka, później bibliotekarka, zakochana po uszy. Całe życie ukrywała swoj związek z Schulzem. Ani on, ani ona, nie związali się już z nikim. To piękna opowieść o miłości i sztuce. Mnie jednak czegoś brak, prozy artystycznie wysublimowanej mi brak. Niech przemówi Schulz!!!
Potrzebny mi jest towarzysz. Potrzebna mi jest bliskość pokrewnego człowieka. Pragnę jakiejś poręki świata wewnętrznego, którego istnienie postuluję. Wciąż tylko trzymać go na własnej wierze, dźwigać go wbrew wszystkiemu siłą swej przekory – jest trudem i udręką Atlasa. Czasem zdaje mi się, że tym wytężonym gestem dźwigania trzymam nic na swoich barkach. Chciałbym móc na chwilę złożyć ten ciężar na czyichś ramionach, rozprostować kark i spojrzeć na to, co dźwigałem…

24 kwietnia 2016
Byłam na pstrągach - świeżych, pysznych, smażonych w głębokim tłuszczu, zaproszona oczywiście, u Stopki pod Koronowem, podobno najlepsze, co potwierdzam. Ja na włóczenie się po knajpach nie wydaję emeryckich pieniędzy, ale jak już mnie zapraszają, to trudno, mogę się poświęcić.
Dzisiaj rewelacja goni rewelację, musiałam sobie zaparzyć melisy, gdyż serce zaczyna mi „pikotać”. Mam już opis dworu, zamieściłam na stronie http://milkowice.pl.tl/Nowo%26%23347%3Bci.htm
Cieszę się jak dziecko. Wszyscy muszą słuchać o dworze. Moja córka z uprzejmości zapytało mnie czy chciałabym w takim dworze, należącym przecież też kiedyś do naszego pradziada, mieszkać? Nie, nie chciałabym, ja się nie nadaję zasiedlania takich rezydencji, dla mnie bloki wystarczą, nawet domku jednorodzinnego bym nie chciała, gdyż musiałabym tam sama mieszkać, a ja się boję sama spać…  :)
I jeszcze jedna sprawa, która mnie ucieszyła niezmiernie. Jeden z moich Współtwórców, któremu mogę zaufać i nigdy mnie nie zawodzi, odnalazł w aktach parafii Miłkowice akt śmierci Stanisława Bogdańskiego. Bogdański zmarł jak się okazało w 1923 roku w Łodzi, ale  akta są w parafii, więc spoczywa w krypcie. Nigdy nie przeglądałam tych roczników, nie było okazji.  Coś za dobrze ostatnio to wszystko idzie, aż straszno się robi... 

26 kwietnia 2016
Wiosna mnie zawiodła, zimna jest i nieprzyjazna. Niby kwitną drzewa, mlecze pysznią się w trawie, stokrotki wychylają ciekawie głowisie, forsycje i magnolie przygotowane są do radowania oczu ludziom, ale nic nie pachnie, nie wabi, nie przyciąga. Rozłożyłam na balkonie fotel, wymościłam, ale o siedzeniu tam nawet kilka minut nie ma mowy, zimno jest. Kołdrę zmieniłam na lżejszą i teraz w nocy przykrywam się dodatkowo kocem , gdyż nie mogę zasnąć, gdy jest zimno w pokoju. Co to za wiosna!? Rzadko w którym roku wyższe temperatury współgrają z porą kwitnienia drzew i krzewów, a ja potrzebuję tej oszałamiającej ferii zapachów. Latem to wszystko już nie ma takiego uroku.
I czekaj do następnego roku staruszko, a kto ci zaręczy czy doczekasz. Juka żywota mego już prawie dorasta do sufitu!!! Siedzę nad archiwaliami, robię okłady z herbaty na oczy i czekam końca pracy. Obecnie zajmuję się powinnościami pańszczyźnianymi chłopów. To nie było łatwe życie, ale chyba jak już człowiek w ten kierat wejdzie, to nie widzi możliwości zmiany swojego życia. Teraz też ganiają ludziska dzień w dzień do pracy, tyrają, i cieszą się z tego, że jest za co przeżyć. Każdy czas ma swoje dobre i złe strony. Obecne układy trzeba przeczekać, innej rady nie ma, wola ludu budzi demony, jakbym widziała przedwojenne czasy…

27 kwietnia 2016
Niech poeci przemówią głosem poezji, z politykami nie będziemy się spierać, a ja będę trzymać sztamę z poetami. Nikt się nie będzie narażał, podobno mają zamykać strony WWW, które nie pasują do układów i stanowią zagrożenie. Następnym etapem według schematu będzie donosicielstwo społeczne. Mój głosik liczy się w mikronach chyba, ale nigdy nic nie wiadomo, czy komuś się nie narażę.  Będę układna jak baranek, zależy mi na moich stronach. Wielki, skromny Różewicz przemawia głosem cienkim jak włos, ale jak dobrze jest słyszalny, oto słowa oficjalnego światowego hymnu książki UNCESCO:

Tadeusz Różewicz
Włosek poety


Poeta to na pewno ktoś
Słuchajcie głosu poety
Choćby ten głos
był cienki jak włos
Jak jeden włos Julietty

Jeśli się zerwie włosek ten
to nasza nudna kula
upadnie w ciemność

Czy ja wiem
albo się zbłąka w chmurach

Słyszycie Czasem wisi coś
na jednym włosku wisi
Dziś włoskiem tym poety glos
Słyszycie

Ktoś tam słyszy

28 kwietnia 2016
Cały naród przed telewizory marsz!!! Siedzieć i oglądać. 
Człowieka od wszystkiego można odzwyczaić. Obecnie jesteśmy na etapie żegnania się z 1 i 2 programem TV. Oglądalność spada na łeb na szyję. Sama dochodzę do wniosku, że polityka i wydarzenia w kraju i za granicą są tam jednowymiarowe. Nie ma więc sensu borykać się z problemami, które rozmywają moje wyobrażenia o świecie. W Internecie mogę zapoznać się z interesującymi mnie problemami, nie musi więc nikt mi narzucać swojej wizji. Szkoda dziennikarzy, których odsunięto od telewizji. Teraz nudno i zgrzebnie się zrobiło. Kurski dorzucił igrzyska sportowe, ale przecież chleba przez TV się nie dorzuci. Można by wprowadzić nakaz oglądania dziennika telewizyjnego i wybranych programów, przecież już tak kiedyś było. Przywrócenie Pegaza to roniony pomysł. To, że kiedyś się sprawdzał, to nie znaczy że teraz będzie miał swoją passę. Wszystko ma swój czas, a odgrzane programy się są smaczne. Teraz są też inne źródła informacji.
Niezbyt podoba mi się ostatnie odtajnianie szczegółów pracy dziennikarskiej Beaty Tadla. Wyciąganie na światło dzienne szczegółów wywiadu, a właściwie tego, co działo się przed wywiadem z obecnym prezydentem, pokazanym w jej opinii od strony słabości człowieka, który ma tremę, nie jest na miejscu. Etyka dziennikarska na to nie pozwala. Zasady przyzwoitości także.
Obowiązkowa opłata za TV, niby słuszna, chyba nie rozwiąże problemu. Jak to będzie wyglądało w praktyce? Ludzie w domu nie mają telewizora, ich prawo, a będą płacić? Kto będzie zwracał pieniądze tym, którzy już z racji wieku zwolnieni są od opłat, a płacić będą musieli, gdyż bez prądu w obecnym czasie żyć się już nie da, a do rachunku będzie doczepiona opłata telewizyjna? Telewizja narodowa, jak widać, na wszystko jest gotowa.

29 kwietnia 2016
Wczoraj odwiedzili mnie bardzo sympatyczni znajomi i trochę byli zdziwieni, nie oni jedni zresztą, że mieszkam sama. Chodzi oczywiście o to, że nie mieszkam z moją córką! Gdyby zaistniała konieczność, to oczywiście, że moje dzieci zawsze mają miejsce w moim domu, ale jak nie ma potrzeby, nich każdy będzie u siebie. Może to wydawać się dziwne, ale mnie samotność jest potrzebna. Nie to, abym nie chciała widywać się z ludźmi, nie, ale w domu chcę być sama - moje terytorium, moje decyzje, moje wybory są wtedy najważniejsze i celowe. Tak ma być, tak być musi. Ja jeszcze czekam na kamieni przebudzenie i będę czekała, póki zdołam unosić powieki…
Rainer Maria Rilke
A ty czekasz, ty czekasz na jedno,
co twe życie wzniesie nieskończenie,
na wielkie, niezwykłe zdarzenie,
na kamieni nagłe przebudzenie,
na głębie, co u nóg twych legną.


Czyń to, co możesz, za pomocą, tego co masz, tam, gdzie jesteś. (Roosevelt)

30 kwietnia 2016
Obudziłam się dzisiaj wcześnie i jeszcze raz udało mi się zasnąć. Sny, jakie mnie wybudziły, były piękne i zarazem przerażające. Powrócili z innego świata ci, którzy byli mi bliscy, i było mi znowu dobrze i swojsko, ale za oknem maszerowali młodzi bojówkarze z zielonymi sztandarami budząc strach...
Dzisiejszy dzień snuł się wolno zacieniony myślami, bo tak naprawdę, gdzie można schować minione uczucia – w kopertach bez adresów, pod warstwą ziemi, zostawić w myślach i wracać do nich w taki dzień jak dzisiaj, a może o nich pisać, ale czy da się unieść w słowach taki ciężar zwykłemu człowiekowi… Czuję się osamotniona, ale czy ktoś czuwa nad moją samotnością?! Może jeszcze raz nich przemówi Rilke, on doznał takich stanów i potrafił o nich pisać tak, abym czuła się z jego wierszami związana.

Rainer Maria Rilke
Cisza
Słyszysz, kochana, oto wznoszę dłonie —
słyszysz: ten ruch...
Wokół samotnych w każdej świata stronie
rzeczy zamieniają się w słuch.
Oto, kochana, przymykam powieki,
słyszysz ich szelest — ku tobie znak,
słyszysz, podnosząc je ruchem tak lekkim...
...Ale czemu ciebie tu brak.

Odbicie najmniejszego poruszenia
w jedwabnej ciszy staje się widome;
ślad niezniszczalny odciska wzruszenie
w zasłonie oddalenia nieruchomej.
Na mym oddechu unoszą się w krąg
gwiazdy na niebie.
Ku wargom moim płyną wonie łąk,
i poznaję przeguby rąk
dalekich aniołów.
Tylko tej, o której myślę: Ciebie
nie widzę.
Przełożyła Janina Brzostowska



Facebook "Lubię to"
 
Motto strony
 
„Pamiętaj, że każdy wiek przynosi
nowe możliwości.
Daj z siebie wszystko – inaczej oszukujesz samego siebie.”
O nic cię nie poproszę - fasti
 
Nigdy się nie ukorzę
o nic cię nie poproszę
zamknę słowa na klucz
wymyję w zimnej rosie
wierszyk jakiś napiszę
życie sobie osłodzę
ukradnę słowa sowie
wiatr pogonię w ogrodzie
nie będę już wiedziała
o wszystkich dylematach
miłości niespełnionej
uczuciach do końca świata
A kiedy czasem nocą
poszukam złudnych cieni
perliście zalśni rosa
na zimnym skrawku ziemi
i wtedy moje serce
w atramentowej toni
odszuka twoje myśli
i z bólem je dogoni
bo jesteś mym marzeniem
i będziesz do końca świata
w Różowej Księdze Uczuć
zapisanym tego lata
Bezsenność
 
w ciemnej ciszy nocy
kroczy cicho zegar
wybija wspomnienia
i czasu przestrzega

srebrny blask księżyca
o tarczę się oparł
oświetlił wskazówki
i wszystko zamotał

czyjeś smutne oczy
wpatrzone w mrok nocy
śledzą czasu przebieg
bezsenności dotyk
Sposób na samotność
 
Wymyśliłam sobie ciebie
W noc bezsenną o poranku,
Gdy uparcie w okno moje
Zerkał księżyc, bard kochanków.

Wymyśliłam sobie ciebie,
Gdyż ma dusza poraniona
Nadawała ciągle sygnał
„Skrzynka żalów przepełniona.”

Wymyśliłam ciebie sobie
Od początku, aż do końca.
Wiem, że nigdy cię nie spotkam,
Muza tylko struny trąca.
 
Odwiedziło stronę 225800 odwiedzający
Ta strona internetowa została utworzona bezpłatnie pod adresem Stronygratis.pl. Czy chcesz też mieć własną stronę internetową?
Darmowa rejestracja