październik 2016
ę1 października 2016

Październik w tym roku będzie wyjątkowy. Jedyny raz w naszym życiu przeżyjemy miesiąc, w którym będzie 5 poniedziałków, 5 sobót, 5 niedziel. Coś takiego zdarza się raz na 823 lata! Ostatni raz coś takiego zdarzyło się w 1191 roku, a następne będzie miało dopiero w 2837r.  Należy to jakoś uczcić!!!
Zrobię wszystko, co tylko będę w stanie, aby dla mnie też był wyjątkowy, na mój sposób. Dokonam gruntownych zmian, gdzie się da, będę pracować jak mrówka, a Niebiosa poproszę, aby mnie we wszystkich moich poczynaniach wspierały. Zaczynam już od dzisiaj, najpierw przestawianie „graciątek” w pokoju, który nijak nie daje się oswoić. Najchętniej bym coś niecoś wymieniła, ale nie ma na to pieniędzy. W kuchni już nic nie zmienię, w sypialni też nie, ale duży pokój to dla mnie rozpacz. Jedna ściana cała w oknach i nie wiadomo jak meble ustawić. 
Obiecuję: przysiądę się do korekty materiałów do opracowania Miłkowic; nie będę marnowała czasu na czytanie byle czego w internecie; pokorę ustawię w każdym kącie, aby nic mi ponad możliwości nie przychodziło mi do głowy; gości, którzy do mnie się wybierają, ugoszczę z całego serca; nie będę stawiała veta przy byle okazji; złożę datek na remont wieży kościelnej; zastosuję skromność w spożywaniu pokarmów; i sama już nie wiem co mam jeszcze obiecywać samej sobie. A ty Panie wspomóż mnie, abym kupiła chociaż część nowych mebli do centralnego pokoju, gdyż ze starymi już nie wytrzymuję. Nie należę do ludzi, którym raz kupiony stół wystarczy na całe życie. Chciałabym wiedzieć, chociaż orientacyjnie, na ile lat ma mi zakup wystarczyć, gdyż jest to główna przyczyna, że nie mogę podjąć stosownych decyzji. Przecież meble można wziąć na raty, może jakoś by się załatwiło, ale jak tylko na rok czy dwa, to naprawdę nie ma sensu.

   
Stół ma być tylko okrągły, rozkładany, abym wszystkich pomieściła, inne mnie nie interesują. Który stół jest ładniejszy? Rzeczywistość została zaklęta, zobaczymy co czas przyniesie. Październik  wygląda na dłuuugi miesiąc. 

2 października 2016
Czytam „Wierność” A. Romaniuk i muszę podzielić się fragmentem, który mnie naprawdę rozbawił. Magdalena Czajkowska wspomina wieczór spędzony w towarzystwie Herberta i T. Chrzanowskiego. Mieszkała w Anglii od dzieciństwa, władała tylko literacką polszczyzną. Zbyszek Herbert przebywał w Szkocji i przysłał Chrzanowskiemu, który u nich przebywał, widokówkę. Wyjęła ze skrzynki, zerknęła na adresata i przy okazji zobaczyła pierwsze słowa „Stary Kutasie!”. – Co mogło znaczyć to słowo, którym się dwaj nie byle jacy polscy literaci określają? Doszłam do wniosku, że musi być to coś takiego jak chojrak, dziarski chłop, nie byle kto. Zbyszek wrócił, siedzimy wszyscy razem, gadamy, Ded (Chrzanowski) opowiada, jak czegoś tam dokonał. Nie pamiętam, co to było, ale strasznie mi tym zaimponował. „Ty stary kutasie” – powiedziałam z podziwem w głosie. Efekt mych słów był piorunujący. Określenie używane w przenośni, że ktoś z krzesła spadł, w tym wypadku traktować należy dosłownie. Pamiętam tylko wyraz twarzy Deda leżącego na podłodze. Z trudem zdołał wycedzić: Co??? Coś ty powiedziała?” Zwaliłam wszystko na Zbyszka – kto to widział, pisać coś takiego na odkrytce.
Herbert miał duże poczucie humoru, zjednywał sobie ludzi swoim sposobem bycia, nie obnosił się ze swoją poezją jak „kura z jajkiem”, jak to powiedział o jednym ze swoich kolegów po piórze. 

U nas też praca wrze. Mam już pierwszy projekt okładki wykonany przez moją córkę, a ja zmagam się z edycją tekstów. Kontakty, które z takim trudem nawiązaliśmy w Bogdańskimi w Turku, nie wniosły nic nowego. A tak liczyłam na zdjęcia rodzinne.
 


3 października 2016
Człowiek ma wolną wolę i powinien mieć wybór. Zacznę od błahej sprawy. Lubię słuchać radia, szczególnie muzyki, jaką lubię. Ostatnio powołano radio „Pogoda” podobno pod gusta emerytów. Idea piękna, ale ja nie mogę tego słuchać, ciągle przeboje masakrują mój spokój. Jedne lubię, inne już zdecydowanie mniej. Radia tego nie słucham, ale niech ono sobie działa, i niech cieszy tych, którzy je lubią. Ja słucham RMF Classic - Najpiękniejsza Muzyka Filmowa. Mam prawo wyboru.
Dzisiaj "Czarny poniedziałek". Protest kobiet przeciwko zaostrzeniu przepisów aborcyjnych. Sprawa naprawdę poważna. Minister Waszczykowski wypowiedział się na ten temat prosto i szczerze - „Niech się bawią”. Macie demokrację, protestujcie więc sobie, bawcie się, a my swoje będziemy robić… To jest poszanowanie woli społeczeństwa!?  Może jest im na rękę, że przyćmi to sprawę trybunału, doczeka się do końca kadencji, obsadzi miejsca swoimi ludźmi, i koniec.
Ja jestem przeciwko przerywaniu ciąży, to jest straszna sprawa dla kobiety i nikomu tego nie życzę. Czy chciałabym urodzić dziecko pochodzące z gwałtu, albo miałabym donosić ciążę, gdy wiadomo, że płód i tak nie przeżyje narodzin, tak jak to było niedawno. Nie chciałabym, i dlatego popieram protestujące kobiety. Kilku starych facetów, którzy wyszli już z obiegu, albo nigdy w nim nie byli, decydują o losie milionów kobiet. Ciekawa jestem gdyby w ich rodzinie doszło do takich problemów, też by byli tak zacietrzewieni?!
To nie tylko to, ale sprawa In vitro, badań prenatalnych… Niech się szanowna władza zastanowi, co robi. Póki czas. Orban już dostał po nosie, referendum nie jest ważne.

5 października 2016

Zimno, pada, jesień buro-szara. Moje myśli przepełnia eugenika, marszów białych i czarnych wymowna kolorystyka. A ja jestem tu i niech przemówi dziś liryka, poetyka, nastrojowa muzyka... Wybierać każdy może, to, co sercu pomóc może. 

Póki milczysz, ja wiem, że wciąż jeszcze jest czas
Chcę być światłem dnia, co pieści twą twarz
Proszę, pozwól mi dziś na tę ostatnią z prób
Nim odejdę stąd po śladach twych stóp

http://w221.wrzuta.pl/audio/asS0QF4wA9V/kalina_jedrusik-s.o.s
 

6 października 2016
Dzisiaj posiedziałam sobie ponad dwie godziny w przychodni, abym mogła wejść do lekarza, jako pierwsza. Musiałam po południu wyjechać, wizyta u lekarza była zaplanowana kilka miesięcy wcześniej i szkoda by było, abym wypadła z kolejki. Takie wyjścia bywają kształcące. W naszej przychodni ustalony jest czas przyjęć i tak naprawdę nie ma sensu, aby przybyć wcześniej, ale niekiedy trzeba być czujnym. Szczególnie starsze panie przybywają z czasowym wyprzedzeniem. Byłam jednak najszybsza, udało się. Normalnie nie zależy mi, która tam będę przecież i tak muszę być przyjęta. Ledwo zdążyłam zdjąć kurtkę, a już kolejka zaczęła się formować. Spytałam, ot tak sobie, dlaczego moja sąsiadka przyszła tak wcześnie. Powiedziała, że woli posiedzieć przed czasem przyjęć lekarza, niż później, gdy już przyjmuje. Może i w tym jest jakaś logika, ale przecież i tak czekać trzeba. Wszystko kiedyś się skończy, przebrzmi, nie potrzeba będzie leczyć ciała, najwyżej duszę, ale teraz póki co, trzeba dbać o jedno i drugie.
Podoba mi się epigramat greckiego poety z III w. p.n.e. Kallimacha w tłumaczeniu M.Czajkowskiej, który chciałabym przytoczyć w nadziei, że dla kogoś przecież będę też czymś więcej niż staruszką borykającą się obecnie z układem tekstów w Wordzie.
Gdy dowiedziałem się o Twojej śmierci, rozpłakałem się, wspominając, jak często zmęczyliśmy naszą rozmową słońce, aż zaszło na krańce niebios.
Teraz, choć jesteś, drogi przyjacielu, garstką prochu leżącą w spokoju, wciąż głos Twój słowikiem brzmi w moich uszach, bo śmierć bierze ze sobą wszystko, lecz tego odebrać nie może.

7 października 2016
Znowu toczę boje na Facebooku na temat zdejmowania lub niezdejmowania butów, gdy idziemy w gości. Zwyczaj ten nigdy nie obowiązywał w Polsce w czasie uroczystości towarzyskich, rodzinnych lub innych, gdy przyjmowaliśmy w domu znajomych i przyjaciół. Daliśmy im możliwość przebywania w naszych domach w butach. Nie mówimy o sytuacji, gdy wpada do nas znajoma i woła już od progu: - Mam takie niewygodne buty, zdjąć muszę, aby nogi mi trochę odpoczęły. No to niech zdejmuje, nie ma sprawy. Domownicy też nie będą cały czas przebywać w pomieszczeniu w butach, ani to zdrowo ani higienicznie. Goście zaproszeni na uroczystą kolację mają prawo być w butach! Nie po to wydaje się ciężkie pieniądze na buty i sukienkę, aby prezentować się później w rajstopach.
W sejmie jedna z posłanek zdjęła buty, widocznie nie mogła już wytrzymać ucisku, i reporter, który to ujawnił w prasie, ma rok zakazu robienia zdjęć w sejmie. Dobrze mu tak, kobieta znosi niekiedy katusze, ale który facet jest to w stanie zrozumieć, gdy nosi jakieś tam mokasyny.
Wróćmy jednak do zmuszania gości do zdejmowania obuwia. Gdy jest plucha, to wypada przynieść obuwie na zmianę – kiedyś nakładano na buty krótkie kalosze i je zdejmowano przy wejściu – teraz wyszły z mody. Kiedy podłoga jest ważniejsza niż goście, nie zapraszajmy gości i cieszmy się ładną podłogą.
Może jeszcze przytoczę opowiadanie jednej pani, która w domu miała majstra do jakiejś tam roboty. Jako człowiek „obyty”, zdjął w przedpokoju obuwie, a że miał jakieś kłopoty ze stopami; nie wiem, grzybica, nieuprane skarpety, tak zmienił powietrze w domu, że musiała prać dywany, gdyż wietrzenie nie pomogło. A co począć, gdy zdejmuje ktoś buty, a tu na palcu dziura. Wcale nie oznacza to niedbalstwa, każda pani wie, że może się to stać zawsze i wszędzie, gdy skarpety lub rajstopy nie mają stosownych umocnień na palcach i piętach.

Z punktu widzenia savoir vivre jest to – sugerowanie że buty należy zdjąć- niedopuszczalne, skandaliczne i obraźliwe dla gościa. Wyobraźmy sobie np. ministra czy premiera chodzącego po czyimś domu w skarpetkach. W perspektywie savoir vivre nie ma różnicy pomiędzy ministrem premierem, a panem Kowalskim. Gość zaś może (i powinien) przynieść ze sobą drugie buty i w przedpokoju zdjąć te, w których przyszedł, a założyć te przyniesione – „wizytowe”.

Kiedy taki zwyczaj u nas się zakorzenił, ano wtedy, gdy nastąpiła migracja ludności, powstawała klasa średnia, bogatsza niż proletariat, a że wywiodła się z warstw niższych chłopskich lub robotniczych - no bo z jakich miała się wywodzić? Urządzała swoje domy na wysoki połysk, i tego połysku strzegła jak oka w głowie, zmuszając odwiedzających do szanowania tego, co z trudem osiągnęła. I mamy ten utrwalony nawyk, który rozprzestrzenił się po kraju jak morowe powietrze i minie kilka pokoleń, aby znowu wróciło wszystko do normy. U nas nie Japonia, my tutaj mamy Polskę!!! 

9 października 2016
Bóg uczynił wszystko doskonale w oznaczonym czasie. Ludziom dał możność zastanawiania się nad dziejami świata. Lecz nie są oni w stanie objąć dzieł, których Bóg dokonuje od początku świata aż do jego końca. (Kazn. Salomona) 3,11 BNT-WP

Najtrudniejszą sprawą jest zrozumienie dzieła stworzenia, intencji naszego życia. Kiedy starość zagości już pod naszym dachem zaczynamy oceniać, porządkować kadry naszego życia, zastanawiać się nad tym, czy można było je przeżyć inaczej. Teraz widać to jak na dłoni. Kiedy jednak czujemy się przegrani, skrzywdzeni, niedocenieni, szukamy powodów naszych decyzji. Niestety, wybieraliśmy złą drogę, mimo, że rozsądek i serce podpowiadało inaczej. Zgadzam się z teorią, że mamy tutaj swoją rolę do spełnienia i gdy właściwie wybieramy, nawet gdy jest trudno, czujemy się spełnieni, gdy wybieramy źle, czujemy pustkę, niedosyt i żal, ale żal możemy mieć tylko do siebie.
Oglądałam film na kanale Stopklataka, naprawdę polecam, niekiedy dają tam dobre filmy, które do mnie trafiają. Był to film „W pogoni za szczęściem”. Oparta na faktach historia mężczyzny, który pewnego dnia zostaje bez pracy i dachu nad głową. Mimo tego nie rezygnuje z marzeń, udowadniając sobie i innym, że chcieć to móc. Podbramkowe sytuacje, jakie zdarzyły się w jego życiu – żona odeszła, musiał walczyć o opiekę nad synem, którego kochał, stracił możliwość zarobku, został bezdomnym. Imał się różnych zajęć, ale nie poddawał się, wyszedł na prostą i w końcu założył swoją firmę i dorobił się dużego majątku. Film trzymał w napięciu jak najlepsze filmy Hitchcocka.
W życiu musimy zaufać, działać  i być wdzięcznym za to, co daje nam życie. Nigdy nie wiadomo, co obróci się przeciwko nam, a co przyniesie sukces. 

  10 października 2016

Andrzej Wajda nie żyje!
"Niezależnie od tego, czy przychodzimy z lewa, czy z prawa, zacznijmy od minuty ciszy. I od przypomnienia sobie tych wszystkich chwil, w których Wajda dotknął jakiejś głębokiej cząstki nas samych - naszego człowieczeństwa, naszej polskości, naszych emocji. Artysta, który robił to tak często i w sposób tak dojmujący, zasługuje na nasz wieczny szacunek i wieczną pamięć. Wszelki spór niech będzie sporem z jego dziełem, ale pamięci po nim nikt z nas nie powinien naruszać." Michał Oleszczyk.
Mam takie osobiste wspomnienie związane z dziełami Wajdy. Dzisiaj będziemy mogli oglądać w Programie 1 "Pana Tadeusza". Ciągle wracacają do mnie słowa mojej mamy; - Gdy już będą grać "Pana Tadeusza" przyjadę, aby nie wiem co się działo.
Nie przyjechała, nie zdążyła, śmierć była szybsza. Teraz upomniała się o twórcę wspaniałych filmów. 

11 października 2016

Kim ja byłabym bez ludzi, którzy stanęli na mojej drodze, nieważne, czy wzdłuż czy w poprzek! Ci, którzy mieli dla mnie odrobinę serca nauczyli mnie miłości; ci, którzy rzucali kłody pod nogi uzmysłowili mi, że można żyć inaczej, lepiej, bez nienawiści i obłudy; ci, którzy przeszli mimo, gdzieś z boku, też zostawili ślad może większy, niż im się wydaje.
Zbliża się końcówka życia i co ja teraz mam z tym wszystkim począć? Posegregować i poustawiać na półce oddzielne dla każdego karteluszki w kolorach czerwonych, czarnych i szarych? Może zadzwonić do każdego, kto coś znaczył i wyraźnie mu to powiedzieć? Byłby z tym problem, gdyż nie kolekcjonuję numerów telefonów, a teraz książek telefonicznych się nie używa, wyszły z mody. Biorę pod uwagę także zorganizowanie zjazdu ludzi, którzy coś znaczyli dla mnie. To byłaby dopiero zabawa! Te spojrzenia kose, ciekawskie, współczujące, ale może także radosne, choć nie takie znowu szczere. Oczywiście, poproszenie każdego znaczącego coś dla mnie człowieka o napisanie kilku słów, kim ja dla niego byłam, a kim on dla mnie, też przyniosłoby trochę radości dla obydwu stron. Płeć nie ma znaczenia, tylko liczy się siła oddziaływania danego człowieka na moje ego, także to jakie ja na nim wrażenie zrobiłam.
Chyba trochę słaba ze mnie kreatorka i odnowicielka przeszłości, nigdy nie potrafiłam wyartykułować swoich uczuć, odczuć, miętosiłam je we wnętrzu i teraz się męczę, gdyż nie wiem, czy przyjmują po drugiej stronie za dobrą monetę taką przytłumioną osobowość. Jestem już teraz zagubiona w bezczasie, a co będzie później...

12 października 2016
Inteligentni ludzie są bałaganiarzami, przeklinają, pracują nocą. Jest uzasadnienie takiej postawy życiowej.
http://www.buzzhearts.com/pl/blog/inteligentni-ludzie-czesciej-mniej-spia-wiecej-balagania-i-przeklinaja/1281/?rd=n
Wcale nie mam zamiaru nikogo zachęcać do takiego postępowania, w końcu albo ma się wysokie IQ, albo się nie ma. Oni nie są brudasami, nie przeklinają non-stop, a że lubią nocne życie. Bardzo bym chciała wznieść się na szczyty, aby załatwić sprawy, które mnie przyginają do ziemi. Dzwoniłam dzisiaj do drukarń i jestem niepocieszona. Nie przyjmują do druku tekstów w Wordzie ani PDF, musi być to zrobione w programie do druku Designer. Sprawa nie jest prosta, gdyż program jest nieco skomplikowany. Na dodatek trzeba dołączyć najlepsze z możliwych zdjęcia o dobrej rozdzielczości. I tutaj pies jest pogrzebany. Moje zdjęcia kopiowane, przerabiane nie nadają się do tego, a oryginały są trudne do uzyskania. Zdjęć w opracowaniu jest w dziesiątki! Drobiazgiem jest suma, jaką trzeba na wstępie wysupłać, a chodzi o tysiące, a nie złotówki. Pozostaje sposób na pół-chałupniczy – wydrukować tak jak to jest zrobione i dać do oprawy. Może lepiej kupić drukarkę laserową i samemu to zrobić, ale jeden egzemplarz to będzie 250 do 300 stron. Jestem na etapie wybieranie czcionek, marginesów, wielkości liter w tytułach rozdziałów i podrozdziałów. To wcale nie jest takie proste, jak się wydaje. Word to chytre zwierzę i nie sprawia kłopotów, gdy pisze się coś tam, ale gdy trzeba coś dopasowywać, to wredny jest jak mało który program do pisania.
Czy ja mam mieć dobry humor?! Na dodatek sprzątam w przerwach, gdyż jako starsza osoba nie mogę już godzinami siedzieć przy tekstach wymagających nieustannej uwagi. Lubię aktywne noce, ale rano jestem wykończona. Zdrowy rozsądek zwycięża. Zaznaczam, że bałaganiarą nie jestem, co wobec powyższych ustaleń czyni mnie człowiekiem drugiej kategorii. Podsumowując, dzisiaj mam ten gorszy dzień.

13 października 2016
Zimno odczuwamy zdecydowanie bardziej intensywnie niż ciepło! Jeden centymetr kwadratowy skóry człowieka to aż dwanaście receptorów zimna i tylko dwa receptory ciepła. Narzekanie niewiele nam pomoże.
Ja już to wiem! Noszę, tak jak starszej pani przystało, szal na ramionach, piękny, z kaszmiru albo ciepłą, puchatą narzutkę. Nocą nakładam na marznące stopy bawełniane skarpetki o luźnych ściągaczach i sypiam w bawełnianych piżamach.
Kłopot sprawiają mi okna. Wezwałam specjalistę od regulacji. Wyregulował, ale w dalszym ciągu wieje. Trzeba wymienić uszczelki – stwierdził. Uszczelek jednak nie było takich jak trzeba, skomunikowałam się więc z panami od uszczelek, przyszli, przymierzyli i stwierdzili, że nie pasują, więc zwinęli manatki i odeszli. Mają w czwartek do mnie dzwonić czy hurtownia posiada takie wyjątkowe uszczelki, które będą pasować do moich wypucowanych aż do przesady okien. Nie mogłam myć tak po łebkach, gdyż każdy ze specjalistów miał wgląd do intymnych wrąbków w moich oknach. Musiały godnie się prezentować. Obecnie wieje sobie bez przeszkód, szczególnie, gdy wiatr dmucha od wschodniej strony. Sypialnia jest przewietrzona bez wietrzenia, szczególnie nocą daje się to odczuć. Jako staruszka odczuwam to szczególnie i bywa, że na kołdrę narzucam jeszcze koc. Być może, że u mnie jest więcej niż dwanaście receptorów na centymetr kwadratowy?! Staruszki biedne są z tym przemarzaniem. Kota muszę sobie przywabić, może będzie mnie dogrzewał.

Nadmienię, że przeczytałam o pewnej pani, która sypiała z ogromnym wężem, gdyż takie miała pragnienie. Wąż przestał jeść. Zrozpaczona właścicielka skontaktowała się ze specjalistą i okazało się, że ten niewdzięcznik przygotowywał się do skonsumowania swojej opiekunki. A gdyby kot też miał takie zakusy? Co prawda staruszki nie są już tak apetyczne, ale kto tam wie, jakie gusta mają koty… Pan Jarosław też ma kota. Ciekawa jestem gdzie kot sypia? Pan Jarosław to też stary człowiek, może też już mu jest zimno i miło mu w łóżku przytulić się do kota.  

14 października 2016
Wczoraj Dylanowi przyznano Nobla. Trochę mnie to zdziwiło, ale przecież nikt mnie nie pytał o radę, widocznie mu się należy.
Wśród Polaków mianowanych do Nagrody Nobla, która jednak nie została im przyznana znajdują się m.in. Stefan Żeromski, Eliza Orzeszkowa, Zbigniew Herbert, papież Jan Paweł II, Tadeusz Mazowiecki i Leszek Balcerowicz.
My przecież też mamy noblistów. Nagrodą Nobla wyróżnionych zostało dotychczas sześciu Polaków:

Maria Skłodowska-Curie (dwukrotnie w 1903 r. w dziedzinie fizyki i w 1911 r. w dziedzinie chemii)
Henryk Sienkiewicz (w 1905 r. Literacka Nagroda Nobla)
Władysław Reymont (w 1924 r. Literacka Nagroda Nobla)
Czesław Miłosz (w 1980 r. Literacka Nagroda Nobla)
Lech Wałęsa ( w 1983 r. Pokojowa Nagroda Nobla)
Wisława Szymborska (1996 r. Literacka Nagroda Nobla)

Dłoń
(Wisława Szymborska)

Dwadzieścia siedem kości,
trzydzieści pięć mięśni,
około dwóch tysięcy komórek nerwowych
w każdej opuszce naszych pięciu palców.
To zupełnie wystarczy,
żeby napisać „Mein Kampf”
albo „Chatkę Puchatka”.


Wiersz na czasie, gdyż każdy ma dłoń i pisze, Nobla jednak nie dostaje. Ostatnio poleca się mi książki dla pań. Jestem zdegustowana, chyba odstaję od normy. Znowu sięgnę po listę… A może ja mam już płeć pośrednią?!

15 października 2016

Polacy to naród, w którym złość i zawiść są reprezentacyjną etykietą. Nawet jak rodak nie ma w tym żadnego interesu, to i tak ci dosoli, gdy ma okazję. Inne nacje trochę są inne w tej materii. Nie mogę tego zrozumieć, ale u Polaków to taka bezinteresowna zawiść uprawiana w polityce, życiu społecznym i codziennym. Oglądam dziennik w jedynce, aby się zorientować, o czym powiedzą, co ukryją, czego wagę pomniejszą, a co wyciągną na pierwszą linię.
W życiu codziennym jest to samo. Postanowiłaś się odnowić „ubraniowo”, kupujesz fajne ciuchy, robisz się na bóstwo poświęcając trochę grosza, ale twoja znajoma nie zauważa, choć widzisz, że błądzi wzrokiem. Nie licz na to, że powie - dobrze wyglądasz, sama musisz się przejrzeć w jej zamroczonych oczach. Oczywiście, że to nie jest prawdziwa przyjaciółka, to te przyszywane tak postępują.
Pewna pani twierdziła „Nie osądzaj, staraj się zrozumieć”. I miała rację, czegoś tym ludziom brakuje, sami nie są dowartościowani. Modły, gdyby nawet ogarnęły naszą ziemię rodzinną jak długa i szeroka, nie na wiele się zdadzą. Ludzie się modlą, ale gdy modły się skończą, zaraz zaczną bluźnić na władzę z prawa lub lewa, na sąsiada, rodzinę i przechodniów. Przez osiem lat partia miłościwie nam panująca ani razu się nie ugięła, aby wspólnie obchodzić uroczystości państwowe, więc jak teraz wierzyć, że zawiść pogrzebią w dołku?! Nie będę już się nad tym rozwodzić, gdyż jakoś nie ma we mnie wiary w pojednanie naszego narodu. Mojżesz prowadzał lud po pustyni 40 lat, aby wymarło pokolenie, które było w niewoli, aby się oczyściło. U nas muszą zniknąć dwie przeciwstawne partie i dopiero wtedy jest szansa na spokój. Może na kilka lat wysłać polityków na pustynię?! 

16 października 2016
Wczorajsza noc wprawiła mnie melancholijną tęsknotę za lasem, tajgą, może puszczą lub pusztą. Leżałam w ciemnościach i słuchałam zawodzenia wiatru. Jękliwie rozpaczał, targał gałęziami drzew, świstał i szarpał się wewnętrznie nie mogą się zdecydować czy dalej lamentować i skowyczeć, łkać i drżeć, czy już zamilknąć. W końcu jakoś zasnęłam i zaspałam dzisiaj na poranną mszę. Powodem były uszczelki, które własnoręcznie zakupiłam i przykleiłam, mimo że zbytnio nie pasowały, ale nie miałam wyboru. „Uszczelacz” nie zadzwonił, uszczelek więc nie znalazł w hurtowni albo o mnie zapomniał, a ja nie miałam żadnego pomysłu jak rozszyfrować numer z którego dzwonił, gdyż załatwiałam wiele spraw w międzyczasie, a przecież wszystkich telefonów nie będę zapisywać w komórce!
Dzisiaj dokupiłam cienkie uszczelki i dokleiłam do tych mniej ważnych elementów okna. Jakoś przycichło, ale nie mam pewności, czy będzie dobrze. Jak może rozwijać wyobraźnie zwykły wiatr, który przez szczelinki dostaje się do pokoju. Przyznać trzeba że w mieście B. wiatry wieją ze zdwojoną siłą. Czuję się tutaj prawie jak nad morzem, szczególnie gdy mewy o poranku przyłączają się zawodzenia wiatru, a wrony donośnie kraczą. Pora roku, która nadchodzi rozbudzi we mnie smutek, no chyba że ktoś mnie pocieszy, albo ja kogoś pocieszę. 



17 października 2016
Poszłam spać o pierwszej, obudziłam się o piątej! Przecież nie będę wszczynać rwetesu o tak wczesnej godzinie. Leżę więc w łóżku, włączyłam Jedynkę aby się wsłuchać to, co w świecie piszczy i rozbudziłam się zupełnie, to podobno wina Super Księżyca, którego wyrzekają się w tym miesiącu astronomowie, ale media insynuują, że jest, mimo, że ma być dopiero 14 listopada.
Faktem jest, że nie śpię. Słucham radia. Ogłoszono konkurs i rodacy zmagają się z super trudnymi zagadnieniami. Pytanie pierwsze dotyczyło określenia wieku daty 1410. Facet się dał namówić, że to wiek XIV, a nie XV! Gratuluję rzutkości myślowej. Drugie pytanie dotyczyło wspinania się po stopniach i wysnucie wniosku, o jaki wynalazek ludzkości chodziło. Też nie poszło. Pomyślałam sobie, podstawili ludzi, gdyż mają konkurs, a nie mają nagród, a radio musi jakoś nadrabiać braki gdy sponsorów brak, a mówić o czymś trzeba. Wyłączyłam urządzenie i zerwałam się z łoża. Może coś sensownego zrobię, pomyślałam sobie.
Przypomniała mi się sytuacja, gdy pewna pani starała się udowodnić, że istnieje w obliczeniach coś takiego jak rok zerowy, a konkretnie: Ile lat mija od 1 r. p.n.e. do 1 r. n. e.? Twierdziła, że dwa. Lata te jednak oddziela tylko północ z 1 dnia p.n.e. na 1 dzień n.e. Rok zerowy istnieje tylko na papierze, w obliczeniach go nie ma. Nic nie powiedziałam, gdyż było mi jej trochę żal. Powiedziałam tylko, tak myślisz? Do dzisiaj żałuję że nie wyjaśniałam sprawy, a może nie?!
Jeszcze w latach sztubackich ktoś zawzięcie kończył II wojnę 8 maja, a wojna skończyła się tak naprawdę 2 września 1945 roku, w Europie 8 maja 1945. 9 maja też ktoś kończy, nie powiem kto. To wszystko mi się przypomina przez ten wielki księżyc, który dopiero próbuje być wielkim księżycem.
To nie znaczy, że ja jestem taka mądra, nie, nie. Mam swoje słabe strony, ale dlaczego też mam wszystko tutaj ujawniać. Za oknem noc, ściana odległego wieżowca pobłyskuje już światłami, ludziska się budzą. Tak naprawdę, o której bym nie obudziła się w nocy, zawsze gdzieś się świeci. Nie jestem więc samotna na tym świecie. Ktoś czuwa, tak jak ja.
 
18 października 2016
Dodaję wpis już dzisiaj, gdyż jutro raczej czasu na to nie będzie. Dostało mi się nie za swoje winy, ale ja naprawdę nie miałam zamiaru poprawiać cudzych tekstów.  Dosyć „obsuwek” mam w swoich. Może warto przypomnieć zasadę pisowni skrótu mgr,  nie zawsze piszemy go przecież bez kropki.


Skrót od rzeczownika magister w M. l. poj. zapisujemy bez kropki zgodnie z zasadą polskiej ortografii i mówiącą, że jeśli w skład skrótu wchodzą pierwsza i ostatnia litera skracanego wyrazu, nie stawia się po nim kropki. W przypadkach zależnych pisownia zależy od wybranej konwencji oraz od płci osoby ze stopniem naukowym magistra:
• mgr. – skrót zapisywany z kropką to znak, że mamy do czynienia z którymś z przypadków zależnych i że mowa jest o magistrze- mężczyźnie: Widziałeś dziś gdzieś mgr. Kowalskiego?;
• mgra, mgrowi, mgrem itd. – skrót zapisywany z końcówkami deklinacji męskiej, dotyczy osób płci męskiej;
• mgr – skrót zapisywany bez kropki nawet w przypadkach zależnych to znak, że mamy do czynienia z magister-kobietą: Dziś musimy sobie poradzić bez mgr Kowalskiej – nie będzie jej na szkoleniu.
Uwaga! Jeśli mówimy o dwóch osobach mających stopień magistra, możemy zastosować dwa rodzaje zapisu: Mgr Trąbka i mgr Bąbka/ Mgr mgr Trąbka i Bąbka.


Odmiana nazwisk słowiańskich zakończonych na –o to następny kwiatuszek. Są odmienne.

Nazwiska słowiańskie zakończone na –o, np. Fredro, Kościuszko, Lato, Lubaszenko, Puzio, Cyzio powinniśmy odmieniać. Jeżeli w polskim nazwisku męskim przed –o występuje spółgłoska twarda, to powinno się ono odmieniać tak jak rzeczowniki żeńskie, np. Fredro, Fredry, Fredrze, Fredrę, Fredrą, Fredrze (tak jak np. mama). Jeżeli natomiast w nazwisku męskim przed –o występuje spółgłoska miękka, to odmieniamy według deklinacji męskiej, np. Puzio, Puzia, Puziowi, Puzia, Puziem, Puziu (tak jak np. rzeczownik pospolity dziadunio).

Następne wpisy będą już lakoniczne, gdyż „Gość w dom, Bóg w dom”, z czego bardzo się cieszę.

21 października 2016
75 lat stuknęło! Uhonorowane zostało wspaniałym przyjęciem, bardzo miłą atmosferą, koncertem na flet w wirtuozowskim wykonaniu osoby, o której nie mogę publicznie pisać, wspaniałą deklamacją wierszy Tuwima przez ową osobę i życzeniami pozostałych uczestników urodzinowej fety, które powinny się spełnić co do joty.
Ponieważ nie uzyskałam zgody na publikację zdjęć, pozostał tylko stół, gdy pierwsi goście zaczęli już przybywać. Stół z wyposażeniem nie zgłasza żadnych zastrzeżeń. Tort marcepanowo-orzechowo-śmietanowy z biszkoptem pulchnym jak puch, kompot śliwkowy przyrządzony na karmelu i inne atrakcje przygotowane przez córkę Katarzynę uświetniły przyjęcie. Przepisy podam w bardziej łaskawym czasie. Dzisiaj były małe poprawiny i dalej wszystko będzie toczyło się według harmonogramu, który został omówiony i zaakceptowany. Na zdjęciu widoczny fragment stołu z pierwszym bukietem goździków, gdyż marcinki były niedostępne. Zostaną dopiero doniesione w sobotę, jako że wtedy pojawiają się na bazarze. No trudno, wszystko mieści się jeszcze w granicach jubileuszowych obchodów.
Wszystkim internetowym znajomym także serdecznie dziękuję za życzenia i pamięć.

23 października 2016

Wczorajszy wieczór pełen napięcia. Ogłoszenie wyników konkursu. Veriko wspaniała, ale Kim też grała przepięknie, szkoda, że nie było dwóch pierwszych miejsc.

15. Międzynarodowy Konkurs Skrzypcowy im. Henryka Wieniawskiego w Poznaniu zakończony. Wygrała go Veriko Tchumburidze, Gruzinka z Turcji, niezwykle ekspresyjna i energiczna ulubienica publiczności. To był dobry konkurs dla Polaków.
Wyniki ogłoszono w sobotę 22 października późnym wieczorem w Auli Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Oto werdykt jury:

I nagroda (30 tys. euro) - Veriko Tchumburidze
II nagroda ex aequo (po 20 tys. euro) - Bomsori Kim i Seiji Okamoto
IV nagroda (10 tys. euro) - Luke Hsu
V nagroda (10 tys. euro) - Richard Lin
VI nagroda (5 tys. euro) - Maria Włoszczowska
VII nagroda (5 tys. euro) - Ryosuke Suho

24 października 2016

Kultura motorem rozwoju! Byliśmy w operze Nova. Karol Szymanowski (1882-1937) "Stabat Mater" na sopran, alt, baryton, chór mieszany i orkiestrę op. 53. "Harnasie" balet-pantomima w trzech obrazach na tenor solo, chór mieszany i orkiestrę do scenariusza kompozytora i Jerzego Mieczysława Rytarda, op. 55.Szymanowskiemu folklor nie był obcy. Miał podobno olbrzymi sentyment do wiejskiego krajobrazu Ukrainy. Kiedy Polska odzyskała niepodległość, Szymanowski, jako wielki patriota, zdał sobie sprawę, jak wielką wartość integrującą naród może mieć sztuka. To właśnie z tego okresu pochodzą: „Stabat Mater”, „Harnasie” czy „Pieśni kurpiowskie”Wyjście do opery na tak ciekawy balet, który zresztą uwielbiam w wykonaniu artystów w Bydgoszczy, to niezapomniane przeżycie. Jestem naprawdę pod wrażeniem, tym bardziej że szary koloryt sceny i postaci to moje klimaty. Dostroiłyśmy się z moją córką do scenerii, tak myślę.

    

 26 października 2016
Obejrzałam film „Wołyń” Smarzowskiego. Do dzisiaj nie mogę dojść do siebie. Ciśnienie mam w granicach 190/95 i mimo leków nie opada. Zdwoiłam dawkę. Realizm w sztuce filmowej chyba przerasta moją wrażliwość. Polacy, którzy zginęli – 50 do 60 tysięcy - zostali zapomniani i trzeba przywrócić pamięć o ofiarach. Nie jestem jednak przekonana, że trzeba to robić w tak drastyczny sposób. Rozporządzenie jednego z dowódców UPA:

Z dniem 1 marca 1943 r. przystępujemy do powstania zbrojnego. Jest to działanie wojskowe i jako takie skierowane jest przeciwko okupantowi. Obecny jednak okupant jest przejściowym, nie należy więc tracić sił w walce z nim. Właściwy okupant to ten, który nadchodzi [ZSRR]. Jeśli chodzi o sprawę polską, to nie jest to zagadnienie wojskowe, tylko mniejszościowe. Rozwiążemy je tak, jak Hitler sprawę żydowską. Chyba że usuną się sami…
Jednak nie ogłoszono możliwości wyjazdu Polaków, a oni wierzyli w lojalność sąsiadów Ukraińców. Dantejskie sceny mordów dzieci, kobiet, rozerwanie wpół oficera polskiego mającego prowadzić rozmowy. pożary, stosy trupów, chyba nigdy nie będzie można usunąć z pamięci.
Przecież od dziecka o postępowaniu UPA na Wołyniu wiedziałam, czytałam później o tej zbrodni, ale to co zobaczyłam na filmie, przeszło moją wytrzymałość psychiczną. Ja nie jestem w stanie oglądać takich obrazów… Film potrzebny, dobrze zrobiony, na wskroś uczciwy, aktorzy świetni, ale Smarzowski, co już wcześniej miałam się okazję przekonać, nie jest reżyserem dla mnie. Mnie wystarczą symbole, tutaj pokazano  nie chorą fantazję autora, ale fakty, które przerażają.

28 października 2016
Marcinki dotarły. Spóźnione o tydzień, ale są. Podsypane aspiryną cieszą oko jubilatki. To koniec obchodów uroczystości urodzinowych, do których nie dołożyłam ręki ani grosza. Oprawą zajęły się moje córki, łącznie z zakupem urodzinowej garderoby. Przyjęłam ten gest dobrej córczynej woli, co miałam robić. W końcu ma się to 75 lat.
Byłam u lekarza po leki na przetrwanie następnego miesiąca życia i niestety, za darmo to raczej nie będę ich miała. 130 zł wyfrunęło z kieszeni. Taka to już moja dola, wszelkie bonusy mnie omijają. Trudno, będziemy sobie jakoś radzić.
Dostałam też zawiadomienie, że sanatorium przysługuje mi za dwa i pół roku. Będę wtedy wielce już szacowną staruszką. Wkroczę w 78 rok! Jak wtedy będę funkcjonować nie mam pojęcia. Ostatnio coś zbyt wiele dolegliwości mnie dopada. Obawiam się, że zaczyna się coś dziać ze stawami biodrowymi. Znając moje zdolności przewidywania przyszłości, szansa leczenia sanatoryjnego chyba nie zostanie wykorzystana. Co jednak przeżyłam, to przeżyłam, nikt mi wieku nie wydrze z kalendarza. Kartki, owszem, opadły, ale ja trwam.
 
Zmieniamy w niedzielę czas na zimowy, warto o tym pamiętać. Coś wiem o konsekwencjach nieuwagi i dlatego jestem za tym aby zerwać z tym zwyczajem. www.facebook.com/KRYS.28.01/videos/515679018620833/

30 października 2016
Ile kart książek jeszcze przerzucę, ile razy zasiądę do obiadu, pogram w Scrabble z moją rodziną? Nie wiem i nikt tego nie wie. Muszę jednak spojrzeć na swoje życie z góry, zastanowić się co zrobiłam dobrze, a gdzie „skrewiłam” wyznaczone mi działania, naprawić co się da – najczęściej się nie daje, gdyż sprawy uległy przedawnieniu – jednak dobrze jest mieć świadomość, że nie wszystkiemu co byłe złe są winni inni ludzie, to my, świadomie lub mniej świadomie, także przyłożyliśmy do tego rękę.
Nadchodzi czas udania się na cmentarze, uporządkowanie nagrobków i zadumę nad przemijaniem, które jest nieuchronne wpisane w nasze życie. Wiemy, że musimy odejść i zrobimy to wcześniej czy później, ważne jest jednak w jakim stanie ducha stąd odejdziemy. Lepiej pogrzebać wszystkie kłótnie, żale i spory i wyzbyć się nienawiści. Będzie łatwiej nam i tym po drugiej stronie bytu.
Zawsze dziwi mnie to w jakim stanie ducha staję nad mogiłami moich bliskich. Nad jednym grobem pochylam się z wdzięcznością, moje serce przepełnia miłość i radość ze spotkania, mimo, że przecież wiem, że ta osoba już odeszła i zostały tylko wspomnienia i nutka żalu w moim sercu. Inne mogiły odwiedzam z obowiązku, bo tak trzeba. Każdy sobie wypisał wspomnienia w sercach innych ludzi i dlatego trzeba się rozejrzeć i działać, póki czas. Człowiek nie umiera całkowicie, coraz więcej ludzi nauki skłania się do uznania życia po śmierci, a ja wiem to na pewno. Mnie nie trzeba przekonywać. Warto jednak przeczytać artykuł, którego fragment zamieszczam. 

Najbardziej rewolucyjną rzeczą, o której wiemy po rozmowach z pacjentami, jest to, że śmierć nie jest śmiercią. Śmierć to po prostu inna forma życia. Kontynuacja świadomości. Mamy dowody - kiedy człowiek nie oddycha, linia EKG jest płaska, brak funkcji życiowych, odruchów, a potem ci ludzie mówią, że w tym czasie czuli się bardziej żywi niż kiedykolwiek. Po 15 sekundach od zatrzymania akcji serca zatrzymuje się aktywność wszystkiego. Nie działa mózg, a ludzie doświadczają silniejszej świadomości niż kiedykolwiek. Na to mamy naukowe dowody. Ja mogę funkcjonować bez mojego ciała, ale moje ciało nie może funkcjonować beze mnie. Ciało potrzebuje świadomości. Świadomość jest wieczna, nie ma początku ani końca - jest ciągła.

http://www.polskatimes.pl/artykul/1059100,pim-van-lommel-zycie-nie-konczy-sie-na-smierci-po-niej-jest-po-prostu-inna-forma-zycia,id,t.html

 
suma wejść na stronę - 276896,
odwiedzających - 94102,
dzisiaj -40
Reklama
 
Motto strony
 
„Pamiętaj, że każdy wiek przynosi
nowe możliwości.
Daj z siebie wszystko – inaczej oszukujesz samego siebie.”
Nie, ja nie milczę (Halina S.)
 
Nie, ja nie milczę, ja czekam
na krawędzi cichych marzeń
na czas, który ku mnie idzie
i za chwilę się wydarzy.

Nie, ja się nie boję życia,
z uporem kroczę do celu,
nigdy nie milczę ze strachu.
Żyję jak chcę, przyjacielu.

Szeroko otwieram oczy,
wpatruję się w ciszę nieba
śledzę utarte szlaki gwiazd,
ważę ciężar słów, tak trzeba.
 
Image and video hosting by TinyPic
Firma JUNESSE
 
Każda kobieta chce młodo wyglądać. Chcesz powstrzymać proces starzenia? Stosuj produkty firmy Firma JUNESSE > Firma JUNESSE [kliknij]
 

=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=