31 marca 2026
 Moje problemy ze snem pogłębiają się. Obudziłam się w środku nocy i dziwnym trafem zaczęłam czytać wiersze, przemawiają do mnie bardziej niż proza . Jakoś tak dziwnie się składało, że los obdarowywał mnie znajomością z poetami. Mimo różnicy wieku znajdowałam zawsze z nimi wspólny język. Cieszę się, że zdołałam zasłużyć sobie na wsparcie w obcowaniu ze sztuką.
"Na jawie przędę z mgieł obrazy senne..." Przytaczając ten cytat, chyba na tym zakończę sprawę. Sama już nie wiem jaki wiersz powinnam tutaj zamieścić, który byłby fundamentem poezji autora, autorów.
Niech będzie Jan Kasprowicz. Szukałam przecież jego śladów w Inowrocławiu, byłam na Harendzie... Doceniam piękno jego poezji. Nie, nie, to nie był mój znajomy, nie o nim mówię, ale związek z tym wpisem ma.
"Gdy ja, w dal mając zatopione oczy,
Na jawie przędę z mgieł obrazy senne,
By okryć nimi to morze bezdenne,
Co z takim szumem swoją wieczność toczy."
30 marca 2026
Stara kobieta wysiaduje, oczekuje, realizuje wszystko wspólnie z Bercikiem!
- Dzisiaj poszłam na pobranie krwi do laboratorium sama! Tak się złożyło. Szczęśliwie wróciłam do domu, ale napojono mnie wodą dla otrzeźwienia. Teraz poniedziałek upływa pod znakiem lenistwa, muszę dojść do siebie.
- Naprawdę wyprowadza mnie już z równowagi polityka i poczynania Trumpa, Putina i Nawrockiego. Uspokójcie się chłopcy i nabierzcie trochę rozumu dla swojego dobra i innych ludzi.

- Podobno Wagi będą miały szczęście w relacjach i partnerstwach. No, no! Jedynym partnerem, którym się opiekuję – też mi partnerstwo – jest Bercik. Wczoraj dostał od Asi mebel do osobistego użytku, do drapania - wdrażanego przez staruszkę z nieustającą gorliwością, chyba zrozumiał na czym rzecz polega - resztę czynności obwąchiwania i chowania się, opanował sam. Jestem dumna z mojego kotunia!
- W totolotka nie gram, nic nie mogę trafić, ale w piątek wróżka zarezerwowała dla mnie szczęśliwe liczby 15, 42, 56. Wykreślę i wygram 2 złote. Mam się stroić w kolor brązowy, będzie trudno, nic już nie mam w takiej tonacji kolorystycznej, tak kilka lat temu preferowanej przeze mnie.
To na tyle, na przedostatni dzień marca. Jutro emerytura, trzynastka i coś jeszcze na dorzudkę. Pójdzie się w handlową część miasta, będzie z czym. 
29 marca 2026
"Dziesiątki tysięcy protestujących wyszły na ulice największych amerykańskich miast, domagając się końca – jak to określali – "autorytarnych” rządów prezydenta Donalda Trumpa. Setki zaniepokojonych Amerykanów mieszkających za granicą zorganizowały równoległe manifestacje."
Nazywają Trumpa "pomarańczowym klaunem". Daleka jestem od przypinania ludziom łatki, ale Trump przekracza granice.
Tak to jest, gdy się takich narwanych ludzi dopuszcza do władzy. Wojna na Bliskim Wschodzie komu jest potrzebna? Giną ludzie, straszne zniszczenia, odbudowanie infrastruktury związanej z przemysłem naftowym będzie trwała lata. Bo on chce, bo on zrobi, bo on zadecyduje, kim on jest w końcu?! Trumpowi niedługo braknie broni, ma jeszcze zamiar rozprawić się z Kubą! A co, nie wolno mu?!
Ten nasz prezydencik też wpatruje się w niego jak w obraz i uważa że to jest słuszna droga, spotka go ten sam los. Nawrocki był najwyższym rangą gościem konferencji CPAC jako jedyny prezydent! Niech jedzie jako osoba prywatna, a nie jak o prezydent. Jest bardzo aktywny na arenie międzynarodowej, bardzo! Złożył już wizyty w USA, a także w krajach takich jak Czechy, Słowacja i Węgry, oraz w państwach basenu Morza Bałtyckiego. Niech jeździ tam, gdzie mamy w tym jakiś interes, a nie tam, gdzie on ma ochotę jechać. Pojechał popierać Orbana! Też mi dopiero sojusznik! Nawet kibole już mają dosyć jego decyzji, a to przecież kumpel w ustawkach. Jak dalej będzie tak się prowadził, to Polacy postąpią z nim tak samo jak Amerykanie z Trumpem. Prezydent powinien się trzymać ustalonych zasad, a nie postępować jak udzielny władca. Ja mam dosyć narwańców, którzy dorwali się do władzy!!!
28 marca 2026
Zmienia się moda ogródkowa. Kiedyś kwiatki rosły w rządkach, teraz wszystko idzie na żywioł. Mnie osobiście takie ogródki się bardzo podobają. Widziałam w zeszłym roku w mieście całą łączkę w takie kwiaty polne-ogrodowe. Działkowicze już też idą tym tropem. Zobaczymy jak to będzie wyglądało po posianiu. Niedługo zacznie się już sezon do kopania, grabienia, siania. Ja kilka kwiatków wsadzę do donic na balkonie, ale nie wiem jak do tego ustosunkuje się mój kotek.  Nie ukrywam że czekam na wiosnę z wielką niecierpliwością. Pogoda trochę kieruje się w stronę zimy, ale miejmy nadzieję że to jej minie.
Dzisiaj zmiana czasu, mnie to nie robi różnicy, ale ludziom którzy muszą wstawać rano do pracy, no to chyba jest trochę problemu. Czas, aby ustalić jeden czas, i się tego trzymać.
27 marca 2026
Sprawy dobre i złe!!!
- Dzisiaj znalazłam się wczesnym rankiem na dworcu. Pociąg, na który oczekiwaliśmy, wyświetlany na tablicy informował że ma opóźnienie jedną minutę, 2 minuty, i w rezultacie przyjechał bardzo punktualnie. No proszę, polskie koleje punktualne, dokładne. Naprawdę może to cieszyć.
- Zdarza mi się że lekarstwa kończą się w najbardziej nieoczekiwanym czasie. Biorę ich sporo. Jedno opakowanie starcza na 28 dni, drugie na 30, i tego nie skorygujesz, bo zawsze coś jest nie tak. Wkładam leki do pudełek zawsze napełnioną stroną, łatwiej się wyjmuje, i w pewnym momencie okazuje się, że niżej już nic nie ma.  Poszłam więc dzisiaj do przychodni, jakoś dogadałam się z lekarzem, zapisał mi ten lek, którego mi brakło. Bałam się, że odeślą mnie z kwitkiem, ale się udało.
- Dzisiejszy poranek powitał nas mrozem. Trawa była zupełnie oszroniona. Mam nadzieję, że śnieg nie spadnie, choć to nigdy nie jest wiadomo.
 - Wczorajszy mecz Polska - Albania zakończył się zwycięstwem Polski, ale to nie był ładny mecz. Kotłowanina na początku przerażała. Jak nam wbili pierwszego gola, zaniemówiłam. Ja wcale nie jestem taką fanką meczów, ale gdy grają Polacy to sadzam się przed telewizorem. Gdy sobie pomyślę że tacy silni, młodzi mężczyźni gonią po boisku za piłką, a mogliby tyle rzeczy w domu czy w ogrodzie zrobić, to nie jestem zadowolona... 
- Bercik odzyskał szafę, na której z upodobaniem sypia. Dzisiaj na balkonie było zimno jak dla niego, uciekł do domu. Teraz już nie chce oglądać bajeczek, postawił na gry. Zainteresowany jest warcabami. Patrzył z ciekawoscią na gry w innym telefonie, a od moich myszek i rybek odwrócił się ze znudzeniem. Ładnie to tak?!
25 marca 2026
Nic tak nie cieszy jak kwiaty w domu obsypane kwieciem! Bercik kilka pąków unicestwił, ale przecież reszta została i cieszy oko. Nie wiem czy wytrwają do świąt, ale będzie co będzie.
24 marca 2026
Ale się prezydent Nawrocki popisał! Dziwię się że ręcznie nie wyjaśnił dziennikarzowi swoich racji. 
Pytanie przedstawiciela mediów związane było z późniejszym spotkaniem Nawrockiego z Orbanem w Budapeszcie. Orban trzyma z Putinem, po co więc prezydent Polski tam się pcha?
"Po zakończeniu briefingu prasowego pytanie próbował zadać reporter TVN24 Mateusz Półchłopek. Dotyczyło ono spotkania z premierem Węgier Viktorem Orbanem. Dziennikarz zapytał Karola Nawrockiego, czy nie przeszkadza mu "zażyłość" Orbana z Władimirem Putinem. Oburzony prezydent odpowiedział: - O co chce pan dopytać? Pan nie słuchał konferencji prasowej? Robiliście materiały o tym, że mnie ściga Putin? Pan redaktor się ogarnie i słucha, co mówi prezydent Polski - powiedział zdenerwowany Nawrocki w stronę reportera."
Panie Nawrocki. Nie mam pewności czy pana wybrano na prezydenta, nikt tego nie sprawdził. Teraz zachował się pan poniżej godności pełnionej przez pana funkcji. To, że mianuje się pan prezydentem nie znaczy jeszcze, że będziemy pana szanować. Aby tak było, trzeba sobie na szacunek zasłużyć. Rzuca się pan jak ryba w sieci i sam tak naprawdę nie wie, czego chce.
Pan się czuje jak udzielny król, ale przecież byli królowie Polski, których nie szanowano np. Michał Wiśniowiecki władca nieudolny. Po wojnie Polski z Turcją w 1672 roku po serii klęsk podpisano haniebny traktat pokojowy w Buczaczu, oddający na pastwę muzułmanów część ziem wschodnich. Dobrego słowa nikt o nim nie powiedział. Było jeszcze kilku, o których lepiej zapomnieć.
Jak pan się nie ogarnie i dalej tak będzie postępował o panu też będziemy starali się zapomnieć. 
23 marca 2026
Nauka idzie do przodu. Niemożliwe, staje się możliwe. Będzie można skuteczniej leczyć raka. Jest nadzieja na tańsze i bardziej dostępne leczenie.
Molekularne nożyczki w akcji
Kluczową rolę w tym procesie odgrywa technologia CRISPR-Cas9, często nazywana "molekularnymi nożyczkami". To narzędzie pozwala naukowcom dokładnie przecinać i modyfikować DNA.
Badacze opracowali specjalny system dwóch cząsteczek. Jedna z nich trafia wyłącznie do limfocytów T, druga dostarcza instrukcję genetyczną – kod dla tzw. receptorów CAR, które pozwalają komórkom odpornościowym rozpoznawać i niszczyć raka.
Efekt? Organizm sam zaczyna produkować "uzbrojone" komórki odpornościowe, które działają jak precyzyjnie zaprogramowani zabójcy nowotworów. To ogromna zmiana – nie tylko technologiczna, ale i praktyczna. Odpada bowiem potrzeba skomplikowanej produkcji w laboratorium, a także wyniszczającej chemioterapii przygotowawczej.
Rak znikał w dwa tygodnie
Najbardziej spektakularne są jednak wyniki eksperymentów. W badaniach na myszach z humanizowanym układem odpornościowym jedno wstrzyknięcie nowej terapii wystarczyło, by usunąć wszystkie wykrywalne nowotwory w ciągu dwóch tygodni.
Dotyczyło to nie tylko agresywnej białaczki, ale także szpiczaka mnogiego i – co szczególnie zaskakujące – guzów litych, które dotąd były wyjątkowo oporne na terapię CAR-T. Co więcej, komórki odpornościowe tworzone bezpośrednio w organizmie okazały się skuteczniejsze niż te hodowane w laboratorium. Naukowcy podejrzewają, że zachowują one większą "świeżość" i zdolność do namnażania się.
Aby opóźnić demencję należy stosować dietę.
Dieta MIND jest bardzo konkretna w swoich wytycznych. Jej fundamentem są: zielone warzywa liściaste (takie jak szpinak czy jarmuż), owoce jagodowe (truskawki, borówki, jagody), orzechy, ryby i drób, oliwa z oliwek, produkty pełnoziarniste (owsianka, brązowy ryż, pełnoziarniste pieczywo).
Dla zdrowia mózgu trzeba wyeliminować słodycze, żywność typu fast food oraz potrawy smażone, a znacznie ograniczyć jedzenie czerwonego mięsa oraz tłustych serów. Pod ostrzałem znalazły się również masło i margaryna, będące źródłem nasyconych kwasów tłuszczowych.
21 marca 2026
Wczoraj był obchodzony dzień wróbelka. To taka mała, szara, niepozorna ptaszyna żyjąca w stadkach. W ubiegłym roku widziałam takie miejsca gdzie ćwierkały, podskakiwały wróbelki. W tym roku jeszcze nie trafiłam na nie. Lubię takie małe ptaszki. Trochę jest to przykre, bo kiedyś wróble były praktycznie biorąc wszędzie.
"W ostatniej dekadzie Polska straciła aż 1,5 miliona par lęgowych wróbli. To ponad 20-procentowy spadek populacji tych ptaków, które jeszcze niedawno były stałym elementem naszego codziennego krajobrazu.
Przyczyn znikania wróbli jest wiele, ale eksperci wskazują na dwie kluczowe.
Pierwsza to drastyczny spadek dostępności pożywienia. W przeszłości wróble korzystały z rozsypywanych przez rolników ziaren. Dziś, wraz z intensyfikacją i modernizacją rolnictwa, to źródło praktycznie zniknęło, oraz urbanizacja i mniej miejsc na gniazdowanie.
Spadek liczby wróbli to nie tylko kłopot dla ornitologów. Te niepozorne ptaki odgrywają kluczową rolę w miejskich i wiejskich ekosystemach. Pomagają w regulacji populacji owadów, w tym wielu szkodników roślin.
Ich znikanie może oznaczać problemy dla rolnictwa - wzrost liczby szkodników i konieczność sięgania po chemiczne środki ochrony roślin. Przykład z historii? W Chinach masowe tępienie wróbli w latach 50. XX wieku zakończyło się plagą szarańczy i szeroko zakrojoną klęską głodu."
Trzeba odróżnić wróbla od mazurka. Jakoś na mazurki nie trafiałam, ale one są. 

20 marca 2026
Pierwszy dzień wiosny w 2026 roku przypada na 20 marca o godzinie 15:46. W tym dniu rozpoczyna się zarówno wiosna astronomiczna, jak i kalendarzowa.
Kalendarzowa wiosna – 21 marca
Wiosna kalendarzowa zawsze zaczyna się tego samego dnia – 21 marca. To symboliczna data, którą przyjęto dla ułatwienia, choć w rzeczywistości początek wiosny może wypadać w innym terminie, zgodnie z ruchem Słońca.
Astronomiczna wiosna – 20 marca
Początek wiosny astronomicznej wyznacza równonoc wiosenna, czyli moment, gdy Słońce przechodzi przez punkt Barana. W 2025 r. nastąpi to 20 marca o godzinie 10:01 czasu polskiego. Od tego momentu noc stanie się krótsza od dnia, a światło słoneczne dłużej będzie ogrzewać naszą planetę.
Meteorologiczna wiosna – 1 marca
Meteorolodzy określają pory roku na potrzeby badań klimatycznych i statystycznych. Według tej definicji wiosna zawsze rozpoczyna się 1 marca i trwa do 31 maja. To ułatwia im porównywanie danych pogodowych w różnych latach.

U mnie też wiosna. Zagroziłam kaktusom że wyniosę je na klatkę schodową i postawię na parapecie i wyobraźcie się sobie – wszystkie mają pączki i już lada moment okryją się kwieciem. Nazywam je teraz wielka- nocnikami! Miały kwitnąć w grudniu, ale one wolą kwitnąć przy końcu marca. Zostaną więc w moim mieszkaniu. Nie mam sumienia się ich pozbywać. Oby tylko Bercik się z nimi nie rozprawił.
19 marca 2026
Ku pamięci!!!
Mój przyczynek do dyskusji o książce „Nieznajoma z portretu” Camilli de Peretti. Autorka splata prawdziwą historię obrazu Gustava Klimta z losami trzech kobiet na przestrzeni ponad stu lat. Brzmi ciekawie dla mnie dlatego, że sztuka, także malarska, może wpływć na losy człowieka.
"Obraz Gustava Klimta z 1910 roku, skradziony w 1997 roku, pojawia się ponownie, cudownie odnaleziony, w roku 2019. Te trzy daty wyznaczają ramy czasowe epopei, która przenosi nas z Wiednia do Nowego Jorku i porywa w wir amerykańskiego snu." Od czyścibuta do milionera...
W czasie tej lektury należy uruchomić wyobraźnię. Autorka stworzyła swoją wizję losów obrazu. Marttha, kobieta z portretu zmarła szybko na hiszpankę, ale jej portret przetrwał splatając losy bohaterów splątaną nicią wydarzeń – opowieścią o ludzkich losach, rozpiętych między czasem i miejscem, między marzeniami i rzeczywistością, miłością i zdradą...To na tyle, reszta do wczytania.
"Był pełen strachu, który od lat ściskał mu trzewia, ale każdy strach niesie w sobie nadzieję, że kiedyś zniknie."
Isidor, syn Marthy, zamordował swojego ojca, właściciela obrazu, trochę przez przypadek, ale traumę tego czynu niósł ze sobą przez całe życie. Obraz zmieniał właścicieli, ale w końcu znalazł swoje miejsce w galerii.
17 marca 2026
Mam gościa. odwiedził mnie wnuk. Ma kilka dni wolnego i wykorzystał żeby odwiedzić babcię. Nareszcie mam z kim porozmawiać. Wychodzimy na spacer, gramy w scrabble, warcaby. Dzisiaj po południu pokazywał mi zdjęcia z ostatniej jego wycieczki do Japonii. Ciekawych rzeczy się dowiedziałam. Był tam chyba ze 3 lub 4 tygodnie. To naprawdę obrazuje ile człowiek może zobaczyć świata, innej kultury, poznać smaki kuchni, nawiązać kontakty z ludźmi. Trochę już jeździł się po świecie, nawet jako niemowlę latał już samolotem. Przez wiele lat aż do jego dorosłości, co roku jeździliśmy nad morze najczęściej do Jastarni. Pamiętam jak wypytywałam go o przypływy i odpływy morza. Dla mnie była to egzotyka, nigdy tego nie widziałam.

W czasach mojej młodości jeździło się z wycieczkami po kraju. To były też miłe wspomnienia. Dopiero w dorosłym życiu udało mi się kilka razy odbyć wojaże zagraniczne. Niewiele tego było, no ale zawsze coś tam. Teraz siedzę w domu i nawet nie marzę o tym, że wybiorę się gdzieś w dalszą podróż. Bywam tak zmęczona, że każda prawie odległość dla mnie jest ciężarem. Zobaczymy co będzie. Na dzień dzisiejszy cieszę się z pobytu wnuka.
16 marca 2026
Ważna informacja
milkowice.pl.tl/Nowo%26%23347%3Bci.htm

Zarząd Stowarzyszenia nadał Andrzejowi Tyczyno honorowy tytuł „Zasłużony dla ratowania dziedzictwa kulturowego Ziemi Dobrskiej”.
W związku z licznymi w tym roku jubileuszami w Miłkowicach, między innymi 110 lat OSP, 890-lecie wsi, 90-lecie wybudowania pierwszej remizy i 95-lecia utworzenia tam Koła Gospodyń Wiejskich, planowana jest organizacja wystawy, poświęcona historii Miłkowic.
Uczestników zebrania szczególnie zainteresowała 300 rocznica nadania miastu Dobra przez Augusta II Mocnego w dniu 21 listopada 1726 roku, wolności propinacji, czyli pędzenia okowity. Zbiegnie się to z planowanym w tym roku zebraniem wyborczym Stowarzyszenia, co może być okazją do szczególnego świętowania. Jednogłośnie zdecydowano o podniesieniu składki rocznej do 30 złotych. Zarząd Stowarzyszenia nadał Andrzejowi Tyczyno honorowy tytuł „Zasłużony dla ratowania dziedzictwa kulturowego Ziemi Dobrskiej”. To trzeci taki tytuł nadany w 18-letiej historii SPZD. Wcześniej otrzymali je pani Halina Studzińska i ksiądz prałat Zygmunt Chromiński.
15 marca 2026
Ja już tego wszystkiego, co się obecnie na świecie dzieje, nie mogę wytrzymać. Ludzie chyba potracili rozum. Tyle lat budowania, tworzenia, nadziei i teraz to wszystko znowu obraca się w niwecz. Może taka modlitwa pomoże?!
"Polskie przysłowie mówi: „Póki życia, póty nadziei” – myśl, która mogłaby być mottem św. Judy Tadeusza. W kulturze, która doświadczyła zarówno wzlotów, jak i upadków, święty ten uosabia niezbędną dla przetrwania wiarę, że zawsze istnieje jeszcze jedna możliwość, jeszcze jedna droga, jeszcze jedna szansa."
https://nasza-wiara.pl/modlitwy/modlitwa-do-sw-judy-tadeusza/
Aby modlić się do św. Judy Tadeusza, możesz skorzystać z następujących modlitw:
Modlitwa do św. Judy Tadeusza: Proś o wstawiennictwo w trudnych chwilach życia, prosząc o pomoc w sytuacjach, które wydają się beznadziejne.
Nowenna do św. Judy Tadeusza: To forma modlitwy, która trwa dziewięć dni i ma na celu prośba o konkretną łaskę lub podziękowanie za otrzymane dary.
Litania do św. Judy Tadeusza: Pełny tekst modlitwy, który pozwala wyrazić ufność w jego wstawiennictwo przed Bogiem.
Modlitwa dziękczynna do św. Judy Tadeusza: Proś o łaskę, której pragniesz, i proszę Cię o wsparcie w trudnych chwilach.
Te modlitwy są szczególnie polecane w sytuacjach, które wydają się być beznadziejne lub w których brakuje nam nadziei.
14 marca 2026
Musiałam dzisiaj zrobić zakupy. Dostosowałam ubranie do panującej pogody. Wyruszyłam na bazarek i do Biedronki. Szłam sobie i szłam, co kilkanaście kroków przystanęłam aby odpocząć. Za chwilę wolnym krokiem ruszałam w dalszą drogę. Szłam sobie i szłam. Za mną szła staruszka z chodzikiem, szła sobie i szła. Wprost na nas zmierzała staruszeczka z torbą pełną zakupów, i szła sobie i szła. Za nią szło małżeństwo, ona powolutku, on trochę szybciej podpierając się laską, szli sobie i szli. Młodsi osobnicy wyprzedzali nas schodząc na jezdnię. Nie chcieli zaburzać naszej wędrówki. Szli, szli, szli, dziarsko, a w oczach ich tańczyła wiosna. Wszyscy szli. ale każdy szedł inaczej. Staruszkowie odpoczywali na ławeczkach, po chwili wstawali i szli sobie i szli.

Zwolnienie ruchu w miarę starzenia się może znacząco wpłynąć na jakość naszego życia – wyjaśniła dr Ahmed.- Może ograniczać nie tylko aktywność fizyczną, ale także społeczną. Ważne jest, aby zrozumieć przyczyny leżące u podstaw i określić, czy istnieją potencjalne interwencje, które mogą pomóc spowolnić lub wyeliminować spadek.
Seniorzy poruszają się wolniej ze względu na wyższy koszt energetyczny
Badanie wykazało, że komórki mięśniowe stają się mniej wydajne w przekształcaniu energii w siłę mięśni i ruch
Starsi dorośli osiągają cele poprzez modyfikację ruchów w celu oszczędzania energii
-
- 13 marca piątek 2026
- Nie mam czasu dzisiaj aby przedstawić wyraziście swój punkt widzenia, ale postaram się w skrócie powiedzieć o co mi chodzi.
- Zagrożenie Polski jest od Wschodu, Rosja i Białoruś są naszymi wrogami i musimy zbroić się aby bronić kraju. Teraz, a nie za rok, dwa czy trzy, bo nie będzie czego bronić. Wtedy nie będzie mowy o suwerenności, gdyż możemy ją stracić!
- Każda umowa jaką zawiera się, ma określone warunki, to nie jest nic nowego.
- Błaszczak wziął 100 mld zł pożyczki na sprzęt z Korei Płd. Oprocentowanie utajniono - to było od 4 do 6 procent - i z tego nie robi się problemu, a spłacać trzeba!
- Trump rozpętał wojnę na Bliskim Wschodzie, której nie wygra tak łatwo jak mu się wydaje. On się na tej wojnie wyłoży! Prowadzić to może do światowego konfliktu, tam zbyt wiele krajów już jest w to zaangażowanych. Niech tylko nie wciąga nas w ten konflikt. Ukraina idzie trochę na bok, a to jest dla nas niebezpieczne.
- Prezydent Nawrocki jest człowiekiem chwiejnym, z przykrością muszę to powiedzieć, to nie jest prezydent wszystkich Polaków. Załatwił z Glapińskim pożyczkę, no to niech ją przekażę na wojsko. Jakoś bank do tej pory nie mógł uzyskać żadnych dochodów, a teraz będzie udzielał pożyczek? Ktoś tu kręci.
- Mentzen uderza w Prezesa PiS, stawia warunek, że może połączyć się z PiS ale tylko wtedy, gdy odejdzie Kaczyński.
- Wydaje mi się że PiS z prezydentem łącznie, uważają nas wszystkich za idiotów, którym można wmówić to, co oni chcą osiągnąć. Ja to widzę w ten sposób, że oni chcieliby takich pieniędzy jak były z Funduszu Sprawiedliwości, gdzie robili z nimi co chcieli, a nie przeznaczali na to co trzeba, i tu jest problem.
- 12 marca 2026
- Z przerażeniem patrzę na to wszystko, co się dzieje na świecie. Tak mi się wydaje że w państwie stanowiska prezydenta, króla, nie są zbytnio potrzebne. Prezydenckie weto robi więcej bałaganu niż pożytku. Ustawy sejmowe lepiej by było, aby zatwierdzał tylko Senat, jako ciało zbiorowe. Była by wtedy większa możliwość mądrego rozstrzygnięcia sprawy.
Przecież nie potrzeba być ekonomistą, czy prawnikiem, żeby widzieć, że podejmowane obecnie decyzje nie są mądre. Propozycja Glapinskiego jest tak rozłożona w czasie, że co za to będzie można zrobić? Kiedy Polska będzie się zbroić, jak już Rosja na nią napadnie???? Pieniądze są potrzebne teraz, natychmiast. Nie mam żadnego szacunku, mimo że powinnam, do naszego prezydenta.To co robi, jest naprawdę niepoważne. Albo jest prezydentem, albo jest podnóżkiem Kaczyńskiego!
Nagromadzenie złota jest zabezpieczeniem na trudny czas, ale przecież ten czas teraz mamy. Drugą wojną też mieliśmy zgromadzone złoto. Było złoto państwa, były dary społeczeństwa. Ludzie dawali kosztowności aby ratować Polskę, zebrano je zbyt późno. Nie popełniajmy znowu takich błędów.
"Ostateczną kwotę trudno dzisiaj ustalić wobec rozbieżnych danych. Fundacja FON szacuje, iż „złota było 350 kg oraz 2,5 miliona dolarów z tzw. Funduszu Drawa, czyli z dotacji wojennej dla AK od prezydenta D. Roosevelta. Władze komunistyczne twierdzą, że otrzymały 208 kg złotego FON-u oraz 30 tys. dolarów w złocie”. A reszta?
Rozpętanie wojny na Bliskim Wschodzie przez Trumpa uważam za szaleństwo. Jeszcze nam się oberwie, dosyć mamy wojny na Ukrainie! Z nim chyba nie jest dobrze. Najgorsze to jest to, że tacy ludzie decydują o losach kraju czy świata.
"Część Amerykanów mocno krytykuje Trumpa za taniec, który pojawił się w sieci po wiecu w Kentucky.
"Olej po prawie 4 dolary za galon, 8 amerykańskich żołnierzy zginęło, 140 rannych amerykańskich żołnierzy, amerykańskie tankowce bombardowane w Zatoce Perskiej, pliki Epsteina wciąż ukryte. Co za idealny moment, by tańczyć jak głupek z klaunem z mediów społecznościowych, Jake'em Paulem" — pisze o tańcu Trumpa z Paulem Brian Krassenstein na platformie X."
Ręce opadają gdy się na to wszystko patrzy.
11 marca 2026
"Jak się komuś mówi że młodo wygląda – to koniec z młodością."
Starym się jest, i nie ma co mamić się, że na starość się wygląda dobrze. Nie wygląda się lepiej, tylko coraz starzej. Bardzo rozbawiają mnie wpisy na Facebooku, gdy panie sobie nawzajem mówią, jak to pięknie wyglądają! Nawet w młodości nie każdy wygląda pięknie. Każdy jest jaki jest i musi z tym przejść przez życie. Starsze panie na rozdaniu Orłów też nie tuszowały starości!
Poszłam do fryzjera, ponieważ już z tymi moimi włosami to naprawdę nie wiem co mam robić, są cienkie, jest ich coraz mniej. Trzeba już chodzić z gołą głową, w czapkach i beretach jest za gorąco. Gdy wychodzę z zakładu fryzjerskiego, to nawet jestem zadowolona z tej swojej fryzury, ale jak już sama się czeszę, to nieszczególnie. Podoba mi się srebrzystość moich włosów w dzień pierwszy, ale drugi dzień jest już małym rozczarowaniem.

Spoglądam niekiedy na fryzury moich sióstr staruszek. Bywa, że na głowie mają umiejscowiony każdy włosek oddzielnie, i przejrzysty wgląd w skórę głowy. Zdecydowanie też już idę w tym kierunku. Oglądałam już w sklepie medycznym peruki przygotowane na tę okoliczność. Wiem, wiem, choroba nowotworowa też niesie taki układ. Zobaczymy co nam los przyniesie. Załączę zdjęcie pierwszego dnia od fryzjera. Zrobiłam, abym miała dowód, że włosy mogą wyglądać porządnie! Mogą, ale za kilka dni już nie muszą. Trzeba się uśmiechnąć, gdyż nie zmienimy kolei losów
"Człowiek nie mądrzeje na starość, ale staje się ostrożny."
10 marca 2026
W czasie rozdania Orłów wytrwałam do końca i warto było. Największe wrażenie zrobiło na mnie wystąpienie Krystyny Jandy, która została laureatką tegorocznych Orłów. Płakałam ze wzruszenia... Aktorce przyznano nagrodę za Osiągnięcia Życia.
"Sala przyjęła tę legendę polskiego kina długą owacją na stojąco. Po odebraniu nagrody aktorka wygłosiła przemówienie, które zostało przyjęte z dużą uwagą przez publiczność.
- Przeczytam, bo mam mętlik w głowie. Mówię, kochani, bez wahania, bo jesteśmy jedną wielką rodziną zgromadzoną wokół pojęcia sztuki. Jestem w zawodzie 50 lat i od 50 lat nie opuszcza mnie poczucie szczęścia, że uprawiam ten zawód. To jeden z najpiękniejszych zawodów świata. Przez całe życie zdarzało mi się płakać w filmach i teatrach, słuchając muzyki, stojąc przed obrazem czy wreszcie czytając książki. Moja wdzięczność za to nie ma granic — za tę naukę człowieczeństwa, empatii i piękna. Zawsze uważałam, że jestem przede wszystkim aktorką, że miarą aktorstwa jest człowieczeństwo. A pewnego szczęśliwego dnia spotkałam Andrzeja Wajdę…
Tzw. Polskie Oscary zostały rozdane. Na 28. gali rozdania Orłów Polska Akademia Filmowa przyznała nagrody dla najlepszych polskich produkcji filmowych i serialowych.Najlepszy film:
"Brat" (reż. Maciej Sobieszczański)
"Dom dobry" (reż. Wojciech Smarzowski)
"Franz Kafka" (reż. Agnieszka Holland)
"Ministranci" (reż. Piotr Domalewski)
"Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej" (reż. Emi Buchwald)
https://kultura.gazeta.pl/kultura/7,114438,32648031,orly-2026-rozdane-poznalismy-tytuly-najlepszych-polskich-produkcji.html
9 marca 2026
Wczoraj nie mogłam się zebrać na wpis, ale myślę o wszystkich kobietach i życzę im wszystkiego najlepszego, zdrowia i szczęścia, uśmiechu na codzień, a najbardziej tego, aby nie dały się stłamsić i żyły tak, jak one same chcą.
Wiosna już na dobre zawitała, noce jeszcze zimne ale słoneczko grzeje jak szalone, tu i ówdzie wyhnie z burej trawy kwiatek, ptaszek zaśpiewa, ktoś się uśmiechnie, albo sobie zaśpiewa. Wiosna to wiosna. Bercik nie chce zejść z balkonu, wygrzewa się na słońcu, boję się, że dostanie udaru słonecznego. Pranie schnie już na balkonie, na suszarkach, nie prezentuję go w górnej części balkonu. Trzeba będzie pomyśleć o kwiatach na balkon, tylko jak one się utrzymają przy takim apetycie na zielone mojego białaska?! Zobaczymy co z tego wyjdzie.
Na balkon bezpieczny dla kota warto wybrać rośliny doniczkowe i zioła, które nie zawierają toksyn, np. petunie, fiołki afrykańskie, begonie, nagietki, kalatea, bazylia, mięta, melisa czy kocimiętka.
7 marca 2026
Trump pochwalił Karola Nawrockiego. Podkreślił, że „polski prezydent jest wspaniałym człowiekiem i od samego początku go popierał, chociaż nie był faworytem w wyborach prezydenckich”. – Wielka lekcja dla całej Europy. Będzie wielkim prezydentem, już jest wielkim prezydentem – ocenił
Dwóch takich prezydentów to wielki skarb ludzkości, co jeden to mądrzejszy, aż strach się bać, co oni zrobią!
Przemysław Czarnek został ogłoszony kandydatem partii Prawo i Sprawiedliwość (PiS) na premiera w wyborach parlamentarnych w 2027 roku. Decyzję tę ogłosił prezes PiS, Jarosław Kaczyński, podczas konwencji w Krakowie. Czarnek jest obecnym posłem PiS i byłym ministrem edukacji, a jego wybór ma być kluczowym krokiem w poprawie notowań partii.
Pamiętamy jak mu szło kierowanie resortem oświaty! Jak byłby takim premierem jak ministrem, to miej nas Boże w swojej opiece. Dużo i głośno mówi, jak większość pisowców, ale co mówi, to już nie jest ważne, byle przegadać konkurencję.
Jaki będzie człowiek przyszłości?
Ludzkie mózgi raczej nie będą się znacząco powiększać, ponieważ zbyt duża głowa utrudniałaby poród. Ludzkie mózgi zmniejszą się wraz z rozwojem komputerów i sztucznej inteligencji. Po co nam duże mózgi, skoro coraz bardziej polegamy na maszynach? Zwierzęta udomowione również straciły masę mózgu, więc ludzi może czekać taka sama przyszłość. Staniemy się wtedy bardziej ulegli i niesamodzielni.
W ciągu ostatnich kilkuset lat ludzie stawali się przeciętnie wyżsi i więksi, jednak trend ten nie może trwać bez końca. Bardzo duże ciała wymagałyby innej budowy szkieletu i tkanek, dlatego istnieją naturalne ograniczenia wzrostu.
Zmiany w budowie ciała mogą dotyczyć szczęki i zębów. Już dziś ludzie mają mniejsze szczęki niż dawniej, przez co często brakuje miejsca na wszystkie zęby. Jeśli w przyszłości nasza dieta będzie jeszcze bardziej miękka i przetworzona, szczęki mogą się dalej zmniejszać.
Ludzie staną się bardziej jednolici, z ciemniejszą karnacją. Być może nasi przyszli potomkowie będą także bardziej atrakcyjni, niż jesteśmy obecnie. Tłumaczy się to większą swobodą w wyborze partnerów przez kobiety - cechy atrakcyjne u mężczyzn będą coraz częściej przekazywane potomstwu.
Być może powstanie nowy gatunek ludzi. Obszary miejskie i wiejskie będą stawać się coraz bardziej zróżnicowane genetycznie. Nie tylko na Ziemi stworzymy większy miks. Jeśli ludzkości uda się zamieszkać w kosmosie, człowiek może wyewoluować w zupełnie nowy gatunek. Na Marsie ludzie mogą być wyżsi i z jaśniejszą karnację przez mniejszą ilość światła i mniejszą grawitację. Potwierdzają to obserwacje NASA - astronauci w stanie nieważkości rosną o kilka procent.
Jacy teraz jesteśmy, oceńmy sami. Widać to gołym okiem. Mój kot Bercik patrzy na mnie tak przenikliwym wzrokiem, że aż się boję. To już chyba jego ostatnie wcielenie, ma siłę przenikania i czyta moje myśli, ja nie potrafię przewidzieć co on zrobi i gdy jestem mało uważna robi "kszszy"!
6 marca 2026
Dzisiaj od rana, kiedy usiadłam przy komputerze, wpadł mi w oko adres chłopskich pamiętników. Kiedyś już je zaczęłam czytać, ale gdzieś mi się to wszystko odsunęło. Teraz lektura pochłonęła mnie na nowo. Ludzie sobie jakoś radzili bez dotacji unijnych i osiągali zupełnie dobre rezultaty. Obecnie z dotacjami też mają zrobić trochę porządku. Przecież powinni dostawać je rolnicy, którzy rzeczywiście tym rolnictwem się trudnią, a jest, jak jest.
Ja najbardziej uczulona jestem na sytuację seniorów, co jest chyba oczywiste, przecież sama jestem staruszką. Byłam dzisiaj w Biedronce, coś ostatnio za często robię tam zakupy. Tymi wszystkimi ulgami, to nam trochę utrudniają życie. Zdecydowanie nie są mi potrzebne zdublowane ilości towarów, ale zawsze, jak coś jest tańsze, to lepiej kupić, tak na wszelki wypadek! Nie jestem zachłanna, ale promocje kuszą. Przy kasie znalazła się staruszka, która zapomniała kodu do swojej karty płatniczej. Była zupełnie bezradna. Zrobiło mi się jej naprawdę żal. Sama też kiedyś miałam taką sytuację. Najlepiej takie dane gdzieś sobie zapisywać, bo pamięć starszych ludzi jest wybiórcza. Wszyscy się zastanawiali co zrobić, naprawdę współczuli kobiecie. W końcu wpadłam na pomysł, że może ma pieniądze w portmonetce i może zapłacić gotówką. I rzeczywiście tak było. Kobieta była tak zdenerwowana, że swoją kartę płatniczą i jakieś tam dokumenty zostawiła obok kasy. Kiedy to zauważyliśmy, ona zdążyła już wyjść ze sklepu. Jakaś pani pobiegła jej szukać. Nie wiem czy ją znalazła, czy nie, do sklepu już nie wróciła, więc może zdołała kartę oddać. Starość bardzo urozmaica życie, nie ma wątpliwości!
Dzisiaj na obiad ugotowałam prażoki z kiszoną kapustą polane usmażonym boczkiem z cebulką. Zaprosiłam na obiad córkę, też wielką amatorkę tego dania. Nie gotuję często, ale jak już ugotuję muszę się przyznać, że to jest najlepsze danie obiadowe!!! Jeśli dawno nie gotowaliście takiego obiadu, to zgromadźcie co należy, i go przygotujcie. Rodzina będzie bardzo wdzięczna, a nawet warto ugotować to dla samego siebie. Wolę taki obiad, niż na przykład te wszystkie rarytasy kuchni śródziemnomorskiej. Zobaczyłam na półce dzisiaj w Biedronce macki ośmiornicy, to aż mi się słabo zrobiło. Najbardziej wolę kuchnię polską.
5 marca 2026
Spędziłam dzisiaj sporo czasu w przychodni. Miałam zaplanowane wizyty. Jest co prawda wyznaczona godzina spotkania z lekarzem, ale to nie zawsze się sprawdza. Bywa, że pacjent przebywa u lekarza dłużej niż zaplanowano. Rozglądałam się po przychodni w oczekiwaniu na swoją kolej. Wszystkie miejsca zajęte były przez seniorów. O ile trafiali się młodsi osobnicy, to były osoby towarzyszące. Zrobiłyśmy też z jedną panią w kolejce dobry uczynek, przeuściłyśmy staruszkę poza kolejką. Bardzo nas o to prosiła, gdyż córka przyjechała po nią zwalniając się na godzinkę z pracy, ale ta godzinka się nieco przesunęła. Staruszka chodziła opierając się o kule. Zaraz poczułyśmy się lepiej, gdyż zrozumienie dla drugiej osoby nas uskrzydliło. Poczułyśmy się niebiańsko, jakby nad naszymi głowami zabłysła aureola dobroci. Mała rzecz, a od razu człowiek się lepiej poczuł.
Pomyślałam sobie że sprawa staje się społecznie skomplikowana. Wygląda na to, że służba zdrowia jest powołana do obsługi staruszków. Dobrze że pani doktor była młodsza, zrobiła na mnie duże wrażenie. Ubrana była normalnie, spodnie jakaś bluzka, ale miała w sobie to coś. co nazywałabym kwintesencją kobiecości – ładna, zgrabna, sympatyczna. Widać było także że i szczęśliwa mężatka. Mąż postarał się o bardzo ładną biżuterię na jej dłoni. Z przychodni wyszłam z receptą i skierowaniem do zakupu pasa-sznurówki, który będzie chronił mój kręgosłup lędźwiowy.Trzeba będzie także robić te nieszczęsne ćwiczenia. Mnie nie chodzi o długość życia, ale o jakość życia. Skierowanie na operację odrzuciłam już w pierwszym etapie. Ja po prostu nie pójdę już do szpitala. Muszę jakoś sobie radzić w inny sposób.
Jest zapowiedź, że za 45 lat roboty wykonają wszystkie zadania, które dziś wykonują ludzie. To wynika z raportu uniwersytetów w Oksfordzie i Yale. Operacje też przeprowadzą. Będą się opiekować staruszkami. Jak w tym wszystkim będą się czuli ludzie? Dobrze, że mnie już nie będzie.
4 marca 2026
AI to wspaniały partner do rozmowy i pomocy. Dostałam z Archiwum Akt Dawnych mapę z XVIII wieku przedstawiającą dorzecze rzeki Warty. Trudno było się rozeznać w tak starym dokumencie. Dla AI to nie był jednak problem. Wyszukała co należy i na końcu nałożyła na obecną mapę tę starą lokując stary i nowy dwór. Bardzo mi się jej praca podoba. Wszystkie mapy można obejrzeć na stronie Miłkowic milkowice.pl.tl/Nowo%26%23347%3Bci.htm

3 marca 2026
Mnie osobiście, i nie tylko mnie, trudno wyobrazić sobie życie bez książek. Dzisiaj Święto Pisarzy. Książka to dla bibliotekarza to warsztat pracy, dla nas wsparcie. Bibliotekarz doradzi, odszuka książkę na której ci zależy, zostawi dla ciebie, jak o to poprosisz.
Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich pokreśla rolę czyelnictwa dla naszego osobistego rozwoju.
? Co dzieje się w mózgu, gdy czytamy?
✔ aktywują się obszary odpowiedzialne za empatię
✔ wzmacnia się koncentracja i pamięć robocza
✔ powstają obrazy mentalne – mózg „widzi” sceny
✔ uruchamia się mechanizm „flow” („jeszcze tylko jedna strona…”)
Czytanie redukuje stres i wspiera funkcje poznawcze seniorów, mało tego, wypełnia ich życie.
"Książka czeka" - Łochocka Hanna
Książka nas uczy, książka cieszy,
czasem zadziwi
nas niemało
albo po prostu tak rozśmieszy,
jakby się dobry
żart słyszało.
Książka też mądrze nam doradza
różne wskazówki,
wzory daje.
Książka w szeroki świat wprowadza,
dalekie z nami
zwiedza kraje.
Lubimy książkę - przyjaciółkę.
Wiesz co ci powiem?
Nie odwlekaj.
Masz trochę czasu? Spójrz na półkę,
sięgnij po książkę!
Książka czeka!
2 marca 2026
Co decyduje o tym że starość już przyszła? Słabość, kochani, słabość!
Musisz liczyć się z tym, że nie możesz już robić tego, co chcesz zrobić, tylko musisz robić to, na co starcza ci sił. W sobotę nie miałam siły posprzątać mieszkania, gdyż musiałam wyjść do sklepu, prasować wysuszone pranie, gdyż inaczej trzeba by było wszystko nawilżać. Zresztą nie czułam się zbyt dobrze, takie gwałtowne zmiany pogody są dla mnie naprawdę trudne. Dzisiaj zabrałam się do pracy. Z ledwością przebrnęłam przez wszystkie etapy sprzątania. Bercik na szczęście korzysta z pięknej pogody i przesiaduje na balkonie. Nie plącze się wtedy pod nogami, sprawdzając co ja robię. Uważam, że dzisiaj wywiązałam się z podjętych zadań i tylko mogę wykonywać lekkie prace i odpoczywać.
Jest problem ze mną! Przecież mogłabym zaprosić jakąś panią do sprzątania, ale ja naprawdę nie lubię patrzeć jak ktoś wykonuje daną pracę nie tak, jak ja uważam, że powinna być zrobiona. Przyszła pani do mycia okien kiedyś tam. Udostępniłam jej myjkę elektryczną, wszystko przygotowałam, pokazałam jak się tym sprzętem posługiwać. Efekt był taki, że ona te okna chciała myć prawie na sucho. Co mi po takim myciu? Ja mam problem już nie tylko z oknami, ale z normalnym sprzątaniem także. Może gdybym brała jakieś witaminy, czułabym się lepiej, no ale lekarka powiedziała, że nie mogę tego robić. Z roku na rok jest gorzej, trudniej, jestem mniej sprawna. Gdy człowiek jest młody i życie toczy się pod górkę, to ma dość siły aby te trudności pokonać, starość jest jednak beznadziejna pod tym względem. Ktoś, kto jest w takim chociażby średnim wieku, to myśli że życie do 100 lat jest radością. To nieprawda, jest męką bo musisz sprostać zadaniom, na które nie masz siły. Jesteś zdany na opiekę innych ludzi, ja tego nie wytrzymam.
"Starość kobiet traktowana jest przez nie jako piekło." - Mądrość Syracha
Przytaczam ten aforyzm dlatego, że mężczyźni nie mają z tym problemu, nie sprzątają i już.
1 marca 2026
Zdarzeń dzisiaj jest naprawdę dużo, ale ja wybrałam wywiad z panią Beatą. Znam ją. Jest to osoba od niedawna niewidoma, ale to osoba pełna życia. Myślę, że każdy z nas powinien tego wywiadu wysłuchać i zastanowić się co robi ze swoim życiem. Ona, w obliczu nieszczęścia, trudnej sytuacji, potrafiła się odnaleźć. Posłuchajcie sami. Ja jestem naprawdę pod wrażeniem.
https://www.radiopik.pl/45,0
2016-03-01 16:39
Marzec – trzeci miesiąc w roku, według używanego w Polsce kalendarza gregoriańskiego, ma 31 dni. Nazwa miesiąca pochodzi od łacińskiej nazwy Martius - miesiąc Marsa. Staropolska nazwa marca to brzezień, inna nazwa, obecnie niespotykana, to kazidroga. W marcu następuje na półkuli północnej równonoc wiosenna, a na południowej równonoc jesienna. Meteorologicznie jest to w Polsce miesiąc wiosenny.
Dla mnie to spełnianie się wiosennej odnowy – malowanie w toku. Nie mogę się doczekać finału. Wieczorami, aby trochę dojść do siebie, oglądam filmy. Wczoraj „Chcę żyć”. Siła ducha może zdziałać wiele, Wzruszając opowieść o niepełnosprawnym chłopcu, miłości, jakiej doświadczał mimo przeciwności losu. Dzisiaj obejrzałam, prasując firanki i dokonując drobnych poprawek sprzętowo-dekoratorskich, film „Historia kina w Popielawach”. Uwielbiam takie pomieszane realiów z baśnią. Jest to opowieść o prototypie kamery filmowej zbudowanym przez wiejskiego kowala w połowie ubiegłego wieku. W sto lat później urządzenie zostaje zniszczone podczas pożaru. Młody chłopak podejmuje się rekonstrukcji, a ile się tutaj dzieje w sferze uczuć. Szkoda, że do kompletu nie dali jeszcze „Jasminum” . Byłabym w siódmym niebie.
Spoglądam przez okno, śnieg bieli się za oknem. No niechby już ten mój przydymiony kwintecik zmaterializował się na ścianach pokoju. Do emerytury dorzucili mi jednorazowo 50 zł, a o 6,76 wzrosła moja pozycja miesięczna. Można ze szczęścia się zwinąć w kłębuszek.
2016-03-02 22:14
Pomalowane! Bez przygód się nie obyło, bezpieczniki „wywaliło” kompletnie przy wymianie gniazdek. Gdyby sąsiedzi nie udzielili wsparcia, nie wiem, co by było. Ciemności zapanowały egipskie. Dzisiaj myłam podłogi, okno, wieszałam firanki, ustawiałam meble. Pan elektryk ze spółdzielni dokończył pracę i założył bezpieczniki, a przy okazji przestawiał szafy i wkładał do komody szuflady. Przerosły mnie te czynności. Taki facet na przychodne to naprawdę by był użyteczny.  Jutro jeszcze raz nałożę farbę, dzisiaj byłam już bez siły. Dominująca biel i szarość dają wrażenie pokoju dla nastolatki, tak powiedziała moja córka. Widocznie dziecinnieję. To i owo by się jeszcze przydało wymienić, ale kasa się skończyła. Przydałby się taki kosmaty, szary dywanik. Póki co, nie ma go! Widocznie marzenia spełniają się tylko w połowie. Chciałaby dusza do raju…
2016-03-03 21:24
Dzień jest zbyt krótki. Jutro biorę się do dalszych prac, malowanie wychodzi mi bokiem, ale jak już doszłam do wprawy, pomaluje wszystkie drzwi. Zostało farby, nie ma co trzymać w pudełku, gdyż nie wiem kiedy znowu pójdę za głosem malowania.
 Problemem jest firanka. Zamówiłam, tania (60 zł) i według mnie śliczna, ale na moje okno zbyt krótka. Serce mi pęka, ale cóż. Jednak nie odeślę, najwyżej powieszę w kuchni. Co prawda takiej wystrojonej kuchni jeszcze nie widziałam, ale co tam. Będę miała moją ulubienicę na oku. W pokoju niech wisi stara, wysłużona. Biel mebli rozświetli pokój. Jutro przychodzi ekipa robocza do przenoszenia ciężkiego materaca i dywanu. Ten, który mam jest popielaty, ale nie kosmaty. Dostanę jeszcze stolik z Ikei, czarny, ale dla mnie to nie jest problem. Wybieleje.
Firanka Marsylia, taka zawisła u mnie w pokoju.
Jeden pan przestał się do mnie odzywać, był taki aktywny, ale chyba mu się już to wieczne wspomaganie mnie znudziło. Trudno, zostanie wykreślony, nie to nie. Swoją drogą myślę sobie, że wszyscy faceci, których drogi otarły się o moją drożynę losu, powinni z wdzięczności za to, że nie zadomowili się tutaj na dłużej, odbyć dziękczynną pielgrzymkę. Uniknęli losu przemeblowywacza, naprawiacza, załatwieniowywacza, dostarczyciela… A firaneczki szkoda, mogła być ozdobą pokoju. Spójrzcie sami. Jakiś „fiśnięty” projektant zaplanował okno z boku pokoju, zamiast na środku. Jak tak firankę tam powiesić?! Zdenerwowałam się i tyle. Co mi tam Komisja Wenecka i jej postanowienia, których rząd nie przyjmuje do wiadmomości, ja mam swoje problemy.
2016-03-05 13:33
Finito! Sypialnia oddana do użytku. Unifikacja mebli, nie ma już tak, że każdy z innej parafii. Biel dominuje, ściany w ciepłej szarości. Detale się jeszcze dopracuje. Ten fotel trochę razi, ale może w przyszłości kupię jakiś pokrowiec z lnu i paproci. Plecy mnie bolą, nie ukrywam. Wczoraj ekipa wspomożenia staruszki wszystko ustawiła. "Juka żywota" schowana trochę w kącie i nie widać jej na zdjęciu, ale istnieje. Szkoda, że nie ma tej pięknoty firankowej. W poniedziałek zadzwonię, może uda mi się ją zamienić. Zabieram się do doprowadzenia reszty mieszkania do użytku. Bałaganu zdecydowanie nie lubię.
Panią Krysię ze sklepu z farbami pozdrawiam. Polecona mi farba odebrała mi zdrowie, malowałam i malowałam, a skutek był opłakany. Mimo wszystko Panią pozdrawiam. 
2016-03-06 13:51
 Wstawiłam do piecyka zapiekankę z kaszy jaglanej z bakaliami, jabłkami, zalaną śmietaną z jajkami i mam trochę czasu aby coś napisać. Popołudnie poświęcę lekturze, gdyż czytam tylko wieczorami, a w środę mam już być „wyczytana”. „Czasy secondhand. Koniec czerwonego człowieka” Swietłany Aleksijewicz, białorusko-ukraińskiej pisarki, w 2015 roku laureatki Nagrody Nobla w dziedzinie literatury. W swojej twórczości porusza tematykę II wojny światowej. Homo sovieticus. Doskonale wie, co jest dobre, a co złe. Paszport radziecki przechowuje jako najcenniejszy skarb. Nie zginął wraz z upadkiem komunizmu. Pozostał. „Wiecznie żywy, chętnie opowiada o swoich bohaterach i męczennikach, o nadziejach i rozczarowaniach, o złości, frustracji i zderzeniu z rzeczywistością. To z tych opowieści, domowych i osobistych składa się nowa niezwykła książka wybitnej białoruskiej autorki. Swietłana Aleksijewicz po raz kolejny oddaje hołd zwykłemu człowiekowi.”
Czyta się to dosyć trudno, gdyż wspomnienia bohaterów książki bulwersują. Jak można tak się przywiązać do ustroju, wodzów, swojej nędzy i niedoli… Ale widocznie można, ludzi lepi się propagandą jak lalki z plasteliny. Chcemy czy też nie, przesiąkamy tym, co nam wbijają do głowy. To jest naprawdę niebezpieczne.
Ciągle kołacze mi w głowie opowiadanie kobiety, której rodzice, właściciele majątku ziemskiego, wysiedleni zostali na Syberię. Dziewczynka tam się urodziła, nie wiedziała nawet czy ją ktoś kochał. Ojciec odszedł do innej kobiety, matka pracowała jak inni zesłańcy, a dziecko siedziało głodne i zmarznięte w ziemiance. Wszyscy zmarli, a nią los motał na wszystkie strony. W końcu dotarła do siostry matki, która, mimo że biedniutka, dała jej to, czego tak pragnęła, miłość i zainteresowanie. Kiedy dziewczynka gadała jak najęta, gdyż do tej pory prawie się nie odzywała, nie miała do kogo, nazywała ją czułymi słowami, a między innymi mówiła do niej – Mój ty kochany „brzęczuszku”. Ten brzęczuszek był tak wzruszający.
Książkę warto przeczytać, ale trzeba się uzbroić w wewnętrzną cierpliwość i nie poddawać się emocjom, sceny z życia tych ludzi są przerażające. A najgorsze jest to, że ci ludzie tęsknią do tych czasów i wcale im w nowej rzeczywistości nie jest lepiej.
Wszyscy, którzy burzą pomniki żołnierzy radzieckich z II wojny, powinni książkę przeczytać i wtedy młot zadrżał by w ich dłoniach.
2016-03-07 19:35
Wrócę jeszcze do książki, która mnie tak fascynuje. Jedna z osób tak ładnie mówi o samotności. Przytoczę ten fragment dla podtrzymaniu na duchu wszystkich samotnych. Może nie jest tak źle. Ludzie wybierają samotność, i to jest ich wybór, ale są ludzie skazani na samotność, mimo, że chcieliby, aby było inaczej, i tutaj jest już trudniej.
„ Z nikim nie jest mi tak dobrze jak z sobą samą, lubię rozmawiać z sobą… Przede wszystkim o sobie… To świetne towarzystwo… W każdym z nas dzieje się tyle różnych rzeczy. W nas. Z nami. Tam we wnętrzu jest cały kosmos. A my prawie nie zwracamy na to uwagi. Wszyscy zajęci są tym, co na zewnątrz, tym co na wierzchu. Samotność to wolność.”
Trzeba pomyśleć sobie o tym, jak byśmy się czuli, gdyby obok nas znajdował się ktoś, kto ma trudny charakter – oszczędzę opisów – ktoś, kto nas denerwuje, kogo nie lubimy. Lepiej w takiej sytuacji być samemu. Życie to loteria, nigdy nie wiadomo na kogo się trafi.
2016-03-08 17:23
Dzisiaj Dzień Kobiet, ale dla mnie to pracowity dzień. Maluję drzwi, zostało farby i trzeba to wykorzystać. Gdzie mam puszki z farbami trzymać? Do piwnicy boję się zejść. Zrobiłam sobie przerwę i oglądałam Teleexpress. Podana informacja o sposobie rozwiązania zakupu kwiatów przez pewnego męża rozbawiła mnie – Kup kwiaty sobie i mamom!!! Dołączono 50 zł. To już jest szczyt wszystkiego. Lepiej więc kupić sobie samodzielnie kwiaty i pomyśleć, że ofiarował je ktoś, od kogo pragnie się je dostać. Na jedno wychodzi. Bukiet tulipanów dla Pań. Wierszyk Anonima to dodatek.
Kto się czubi ten się lubi Takie jest przysłowie,
Więc wypada je przypomnieć
w tym Dniu Święta Kobiet.
Choć czubimy się czasami -
Lubicie nas przecież.
Bo bez dziewczyn strasznie nudno
Byłoby na świecie. (...)
2016-03-10 19:36
Jako malarz pokojowy na chwilę obecną, dzisiaj jako malarz drzwiowy, proponuję po przemyśleniach przy pracy fizycznej jako najbardziej kreatywnej wyjście z impasu, w którym znalazło się państwo polskie w związku z Trybunałem Konstytucyjnym. Biorąc wszystko na zdrowy rozum proponuję:
- uznanie i zaprzysiężenie trzech sędziów wybranych przez poprzedni parlament, zostali wybrani prawomocnie i nie mam co do tego żadnych wątpliwości
- zostawić dwóch sędziów wybranych obecnie, trójka nadprogramowa niech honorowo zrzeknie się tej funkcji
Ja mam tego już dosyć, to jakieś błędne koło. Czy nie czas skupić się nad rozwojem gospodarki a nie stwarzać sytuacje konfliktowe?! Albo teczki, albo sędziowie, banki, komisje, podkomisje, a ja nie mam czasu na tego rodzaju "budrodrejki" tworzone chyba tylko po to, aby coś się działo i aby ukryć rzeczywiste problemy. Ja muszę mieszkanie doprowadzić do stanu używalności!
Dzisiaj Dzień Mężczyzn ale się zastanawię czy będę go honorować... Czy ja wiem, oni i tak zawsze sobie zrobią święto, gdy mają na to ochotę, a kobiety "tyrają" . 
2016-03-12 21:24
„Że też chce ci się tak pracować!” Chodzi oczywiście o porządki malarsko- sprzątaniowe w moim wykonaniu. Takie pytania w różnych odcieniach często padają z ust moich rozmówców. Myślę, że w podtekście słychać – nie wiadomo jak długo będzie się tym cieszyć. Nawet gdyby to trwało tylko rok, to i tak zdąży mnie to uszczęśliwić. Oczywiście, że to z mojej strony wiele wysiłku, gdyż siły już nie te, ale jakoś daję radę. Faktem jest też to, że uzyskuję pomoc od osób mi bliskich. Najgorzej jest z finansami, bo przecież za darmo nic nie dają. Trochę się zdenerwowałam, gdyż pewna osoba pomknęła bez mojej wiedzy do Ikei i nabyła komódkę za 39 zł!!! Sprawdziłam i to cudeńko kosztuje 100 zł drożej. Ja przelewam na konto osoby pieniądze, osoba mi odsyła. I co ja mam zrobić? Nie będę się tym wszystkim przejmować, najważniejsze, że błysk jest. Jutro odpoczywam. Niech wszyscy, którzy czują się zaniedbywani, przygotują się na rozmowy.
Pragnę donieść, że w międzyczasie uprzejmy pan z Muzeum Powstania Warszawskiego poinformował mnie, że osoba, której datę śmierci chcę ustalić, zginęła w czasie powstania. Pozostaje mi tylko postarać się o dokumentację i zostaną do ustalenia już tylko dwie daty zgonów. Anioł Opiekun chyba zadziałał. Podziękowania ślę do Nieba i chwalę zaradność mojego Dobroczyńcy, który popycha moją intuicję we właściwym kierunku. Wiesz jak ja Ciebie lubię Aniołku, a może nawet kocham.
2016-03-13 22:24
 Przywdziała noc ciepłą jesionkę, na watolinie, solidną, ciemną. Przechadza się teraz pod moim oknem, rada, że dzisiaj chociaż nie moknie w deszczu. Jest taka piękna. Spoglądam na nią ukradkiem, aby nie pomyślała, że robi na mnie aż takie wrażenie. Jem rozmrożone truskawki, ich woń przywołuje zapach lata. Taka byłaś wtedy ciepła i gwieździsta, wypełniona aksamitem spojrzeń, parująca słowami dusznych westchnień, rozpostarta nad łąką i rzeką. Myślę o tobie i czuję jak płyniesz przez mgły, zbierasz krople rosy, lekka i radosna. Teraz czas zaczaił się za rogiem i trzyma cię za rękę, czekasz, kiedy księżyc oświetli drogę, a ty staniesz w cieniu drzewa spoglądając uparcie w moje okno. Przychodzisz tak każdego wieczora, już 27 173 razy, a ja niezmiennie czekam na szarą godzinę, tak lubię w cieniu twojego granatowego płaszcza marzyć… Ile razy jeszcze się spotkamy nocy ciemna?!
2016-03-14 20:14
Nie ukrywam, lubię wiersze. Z dużym zainteresowaniem czytam „Uparte serce. Biografia Poświatowskiej” Kaliny Błażejowskiej. Ciekawa lektura. Wydaje się, że o Poświatowskiej powiedziano już wszystko, ale okazało się, że zawsze można powiedzieć więcej. Ładna była, zdolna i ciekawa świata.
"Biografia Haliny Poświatowskiej to poruszająca opowieść o krótkim, lecz intensywnym życiu jednej z najpopularniejszych polskich poetek. Zadebiutowała w wieku 21 lat. W tym samym roku została wdową po szczęśliwym, choć krótkim małżeństwie. Uratowała ją operacja serca, przeprowadzona w Ameryce dzięki hojności tamtejszej Polonii. Nie na długo. Zmarła w wieku zaledwie 32 lat. Kalina Błażejowska odsłania jej nieznaną twarz: zbuntowaną, ironiczną, daleką od sentymentalnego wizerunku, z którym jest kojarzona."
Tak pragnęła żyć, kochała i brała to, co niósł los, ale także nie pozwalała, aby ktoś decydował za nią. Spotkała na swojej drodze wielu ludzi jej życzliwych, pomocnych, miała wsparcie w rodzicach i krewnych i najważniejsze - miała talent. Jej erotyki są urzekające i trafiające do serca. Wybrałam wiersz, który można rozumieć wprost, ale także doszukiwać się głębszych treści.
ty miły jesteś ślepy
więc cię nie winię
ale ja miałam dwoje oczu widzących
na nic
widzącymi oczyma
nie dostrzegłam twojego serca
chwytnymi rękami
nie ujęłam
i wymknęło mi się
jak ziemia bogu
żeby zataczać się po orbitach
samotności
i stałeś się odległy
jak Mleczna Droga
widny już nocą tylko
bezsenną...
Słabe i zdradliwe serce poetki przypominało jej o śmierci, ale jakoś nie odżegnywało się od miłości, bez której nie potrafiło żyć.
"Uśmiecham się do ciebie. Czym jest uśmiech? Światłem przez gwiazdę posłanym gwieździe. Zapachem który trawy wiąże w brzęczącą łąkę. Łagodny kolor zieleni kolor moich oczu wplątał się w twoje palce. Trzymasz w ręce rozszeptane ciało łąki. Trawa cierpkim wąskim kształtem opowiada o moich oczach patrzących nieskończenie. Uśmiechasz się do mnie."
2016-03-15 12:12
Czy noce są po to, abym podążała krętymi drogami życiorysu Poświatowskiej i rozwiązywała krzyżówki? Zdecydowanie nie, noce są do spania! Obudziłam się o pierwszej i do czwartej „buszowałam w zbożu”. Mam tego dość. Będę brała środki nasenne, melisa widocznie nie ma już mocy. Rano trzeba było się zerwać z łóżka, gdyż spisywali liczniki, a także umówiłam się z elektrykiem, jako że jedna żarówka w żyrandolu na korytarzu odmówiła współpracy. Kupiłam wszystkie nowe, energooszczędne, były w promocji na święta i postanowiłam stawić czoła oświetleniu w przedpokoju.
Z towarzyskich usług, a szczególnie, gdy chodzi o prąd, nie mam zamiaru korzystać. Ostatnia awaria z tej racji kosztowała mnie założenie plomby – 37 zł i wymiana bezpieczników ponad 40 zł. Ja dziękuję za takie oszczędności! Przyszedł elektryk, za kilkanaście złotych zrobił co należy, i obyło się bez sensacji. Darmowo, to nie znaczy oszczędnie! Jeszcze muszę założyć jedno gniazdko w kuchni, ale to już w następnym miesiącu. Gniazdka znajdują się tam w takich miejscach, że dech zapiera, ale tam, gdzie są potrzebne, to ich nie ma. Z tym jeszcze poczekam, przecież w święta na stole też coś musi stać!!!
Teraz już nie grozi mi żadna wizyta i zabieram się do dalszych działań, spowolnionych, gdyż jestem senna. 
2016-03-16 18:49
Zapytano mnie, dlaczego prowadzę zapiski w Dniewniku? Sprawa nie jest jednoznaczna, powodów jest kilka.
- Mam ochotę i piszę, lubię to robić. Jeszcze bardziej lubię pisać wiersze, ale „przycięli mi palce prawej ręki i uszkodzili lewą komorę serca” więc jestem wewnętrznie zmrożona. Może kiedyś odtaję – odmiana tego czasownika nastręcza mi trudności! – wtedy zacznę pisać.
- Sprawia mi radość, że mogę się z innymi podzielić swoimi radościami i troskami, tym co mnie boli, smuci, cieszy, denerwuje; swoimi pragnieniami i wspomnieniami, jednym słowem swoimi przeżyciami.
- Pomagam w ten sposób sobie i innym, którzy doznają takich samych życiowych problemów jak ja, gdyż starość podobne ma oblicze, mimo, że niektórzy starają się to pokryć nadmierną aktywnością, w tym ja także, albo zapadają się w sobie, co jest jeszcze trudniejsze.
Mogłabym wymienić jeszcze kilka powodów, ale lepiej przejdę do realiów dnia dzisiejszego. Zaplanowałam czyszczenie dywanów. Wyjęłam odkurzacz i ten drań zamilkł! Moja ukochana córka, „wspomożycielka i ratowaczka w trudnych sprawach” ma jutro udostępnić swój, zawieźć do naprawy mój, i praca potoczy się jak należy. Dzisiaj zajęłam się firankami. Zaraz powieszę, piorą się teraz – pralka jeszcze działa!!! Przeczytałam, że aby wybielały ponad normę, należy namoczyć je w wodzie z rozpuszczonym proszkiem do pieczenia, co uczyniłam. Piorę w proszku „date” jest naprawdę wart polecenia. Jaki będzie efekt, zobaczymy.
2016-03-17 20:38
Za wszystko w życiu trzeba płacić. Osobiście zainwestowałam w sen, tak, opłaciłam przespaną noc. 23 zł zapewnią mi sen na cały miesiąc. Problemem jest jednak ostrzeżenie, że tabletki uzależniają. Będę więc zmuszona dawkować sobie ten lek tylko w wyjątkowo trudne noce, reszta może jakoś się znormalizuje. Tak naprawdę wszystko należy opłacić, gdyż inaczej nie da się żyć. Są tacy, którzy nawet płacą za miłość lub jej namiastkę.
Pożyczonym odkurzaczem odkurzyłam dywany i wszystkie wyczyściłam. Nie wiem dlaczego moje włosy są zupełnie mokre, gdy zabieram się do zbyt intensywnej pracy fizycznej. Może to objaw jakiegoś osłabienia?! Noc zapowiada się raczej trudna, gdyż ja po dużym zmęczeniu źle sypiam. Pani doktor radziła mi brać Acard. Zapytała mnie czy biorę ten lek zapobiegający zawałowi serca i udarowi niedokrwiennemu mózgu.
- Mam brać okazjonalnie, tak? – zapytałam z głupia frant.
- Okazjonalnie? Codziennie! – rozkazała. Pośmiałyśmy się trochę, gdyż lata to ja już swoje mam, ale nie odpuszczam, żadna praca mi nie jest obca. Zmagałam się także dzisiaj z szyciem maszynowym. Musiałam dostosować firankę do okna kuchennego, gdyż stara popękała poziomo. To było obezwładniające. Wyszłam na spacer, aby dojść do siebie. Słoneczko postawiło mnie na nogi.
2016-03-18 16:32
Dzisiaj odpoczywam! Dawno już się tak nie nudziłam. Przekładam się z kanapy na fotel, drzemiąc, rozwiązując krzyżówki, jedząc, czytając i znowu wszystko w odwrotnej kolejności. Stopa życiowa mi się trochę poprawiła, dawny zakład pracy przesłał pieniądze na wielkanocne zakupy, dług został zniwelowany, uspokoiłam się. Nawet gdyby marzec mnie usidlił, odejdę z tego świata z czystym kontem, ale spokoju we mnie nie ma. Moja rodzina to nieustający podróżnicy, jeden wraca, drugi wyjeżdża, a ja się martwię. Powinnam wyjść na przechadzkę, ale nie mam ochoty, jednak muszę się przemóc, gdyż boję się że mój mózg zasklepią białka sklejające neurony. Bezsens łażenia po parkach czy ulicach mnie dobija. Czy ruch we wnętrzu własnego lokum to aktywność fizyczna, czy praca uaktywniająca?! Trudno, pójdę na tę „łazęgę”.
Choroba Alzheimera kliknij w napis
2016-03-19 11:15
„Choć miłość jest ryzykiem, bardziej niebezpieczne jest życie bez niej.”
Charles Martin, amerykański pisarz, spłodził książkę „Gdzie rzeka kończy swój bieg”. Uwiodła mnie kiedyś blaskiem miłości, która nigdy się nie kończy. Dopadłam teraz "Otulonych deszczem", a ponieważ akcja zaczyna się pobytem głównego bohatera w klinice będącej przedpolem zmagań ludzi z depresją i chorobami psychicznymi, co rusz pojawiają się nazwy leków hamujących te przypadłości, między innymi Zoloft. Pamięć do nazw leków mam nijaką, swoje lekarstwa odróżniam po pudełkach i rzadko kiedy odczytuję ich nazwy. Nie widzę potrzeby, jakoś zawsze trafiam na to, co jest mi potrzebne. Miałam kiedyś koleżankę, chyba jakieś wcielenie lekarza z poprzednich bytów, gdyż znała wszystkie nazwy leków, dawki i zastosowanie dla całej swojej rodziny, co mnie i mamę wprawiało w niemały podziw. U mnie na tym polu zupełny zastój, dobrze, że odróżniam Apap od Acardu.
I stało się. Pani M. proponowała mi spotkanie z seniorami w celu aktywizacji tej grupy społecznej, kusiła pieniędzmi. Chodzi o to, aby byli kreatorami swoich działań, a nie tylko biernymi odbiorcami. Odmówiłam. To była już któraś z rzędu odmowa dotycząca występów publicznych. To nie jest zarozumiałość z mojej strony, ani krygowanie się, nie znaczy to, że nie chcę pomóc, ale ja tego już nie chcę robić. Uzasadniłam swoje stanowisko i „nieugiętość” w tej sprawie, a że akurat wracałam od kardiologa, opowiedziałam o leku, który nareszcie wyrównał moje ciśnienie i powołałam się na Zoloft, który kołatał gdzieś w mojej podświadomości w związku z lekturą. Pani M. odpowiedziała grzecznie, że zna ten lek. Sprawa dla niej była chyba jasna, kobieta ma zaburzenia i dlatego nie chce się udzielać i zaszczycić tak ważnego gremium swoją obecnością.
Ja biorę lek na Z, ale to jest Zofenil leczący nadciśnienie tętnicze. Teraz nie wiem, czy prostować moją pomyłkę, czy dać spokój. Leczenie depresji to żaden wstyd, ale dlaczego ja mam sobie dorabiać jeszcze jedną dolegliwość, tak jakby moich było mało?!
Co do tych publicznych wystąpień, to jestem naprawdę nieugięta. Nie mam problemu z zabieraniem głosu gdy wiem o czym mam mówić i znam temat, a że mam lekkość wysławiania się, więc trema mnie nie zjada. Jednak noc po takim „wygadaniu się” jest trudna, nie mogę zasnąć, to fakt. Może Zoloft będzie mi jednak potrzebny?!
Są takie durne testy na Facebooku, gdzie możesz się o sobie dowiedzieć wszystkiego. Ludzie w tym biorą masowo udział, gdyż miło jest przeczytać, że ma się IQ równe Eisteinowi. Ja niestety też się dowartościowuję taką drogą. Myślę, że jest to oddziaływanie broni elektromagnetycznej, której działanie ujawnił nawiedzony polski polityk, a gdy on coś wieszczy, to trzeba w to wierzyć. Jakże by inaczej ludzie mogli się takimi głupstwami zajmować?! Tam właśnie się dowiedziałam, że powinnam wykonywać zawód prawnika. I to akurat jest prawda. Niekiedy w życiu sobie myślałam, że w roli adwokata mogłabym się sprawdzić. Co jednak będzie z tą bronią? Ogłupią nas doszczętnie czy co?
2016-03-20 16:02
 W Niedzielę Palmową jak zawsze pojawia się mój dylemat związany z winą Judasza Iskarioty. Jak ja mam się doszukać winy tego człowieka, gdy jego zdrada była częścią boskiego planu? Zrobił to, czego od niego oczekiwano, a na dodatek przepłacił to życiem. 30 srebrników na zawsze stało się synonimem zdrady. Widzę tutaj winę i karę, a raczej konsekwencje, jakie ponosi człowiek za swoje czyny.
Przekładałam i segregowałam gazety, przecież nie będę trzymać tego wszystkiego po wieczne czasy, i natknęłam się na artykuł w listopadowej Polityce „Goło, niewesoło”. Historia czterdziestoletniej kobiety, rozwódki, nauczycielki, która wdała się w romans z zakonnikiem filipinem. Zakonnicy ci nie składają ślubów, ich nadrzędnym celem jest pokazywanie ludziom, że można jednocześnie być wesołym i wierzyć. Było wesoło tak długo, aż kochanka wypadła z łask, z czym trudno było jej się pogodzić. Wysłała dwóch panów jako rozjemców, a raczej posłanników. Ci nic nie wskórali, ale ksiądz oskarżył ich i swoją byłą kochankę o nadszarpnięcie jego czci. Pani owa i jej poplecznicy zostali skazani przez sąd na karę grzywny, nauczycielkę zwolniono z pracy, wpadła w depresję. Filipin ma się dobrze, gdyż nie ma kto go ukarać. Jego superiorem jest rodzony brat!
I kto tu był winien? Oratorianin zniewalający czterdziestolatkę, czy może czterdziestolatka, która dała się uwieść jak niczego nieświadoma kurka i prowadzić na pokuszenie księdzu? Czy ksiądz naruszył zasady – filipini przyjmują święcenia kapłańskie – strząsając z siebie grzech jak kogut, gdy już zrobi co swoje, czy rozbudzona ponownie seksualnie kobieta, nie umiejąca się pogodzić z przegraną?! Gdy była wina, o ile to można nazwać winą, to kara też powinna być, pół na pół… 
2016-03-21 09:55
Stał się jakiś cud! Ciężar spłynął z moich ramion, sen przychodzi regularnie bez podtrzymywaczy, nic mnie szczególnie nie boli, jestem jakaś inna, lepsza, wyciszona i szczęśliwsza. Nie wiem, czemu mam to zawdzięczać, ale świat poweselał. Czyżby urzędowa wiosna rozpanoszyła się we mnie?!
Dzisiaj Światowy Dzień Poezji – …święto obchodzone corocznie 21 marca, ustanowione przez UNESCO jesienią 1999 roku. Główne uroczystości tego święta odbywają się w Paryżu.
Czytanie wierszy sprawia mi radość. Uczę się patrzeć na świat oczami innego człowieka, bardziej wrażliwego, spostrzegającego pełniej świat. Mam słabość do poezji i poetów, którzy jawią mi się jako wybrańcy bogów. Coś w tym chyba jest.
Dla wszystkich poetów większego i mniejszego formatu najlepsze życzenia zdrowia, radosnych podszeptów weny i nieustannego pięcia się na wyżyny Parnasu.
A oto mój wiersz, do którego często wracam, gdyż jest w nim wszystko, czego oczekuję od poezji i życia.
Czesław Miłosz – Dar
Dzień taki szczęśliwy.
Mgła opadła wcześnie, pracowałem w ogrodzie.
Kolibry przystawały nad kwiatem kapryfolium.
Nie było na ziemi rzeczy, którą chciałbym mieć.
Nie znałem nikogo, komu warto byłoby zazdrościć.
Co przydarzyło się złego, zapomniałem.
Nie wstydziłem się myśleć, że byłem kim jestem.
Nie czułem w ciele żadnego bólu.
Prostując się, widziałem niebieskie morze i żagle.
2016-03-23 22:17
Czy ten świat oszalał? Jak podała agencja AP: ISIS przeszkoliło przynajmniej 400 terrorystów, którzy mogą zostać wykorzystani do ataków w miastach UE. Informacje mają mieć potwierdzenie w raporcie służb bezpieczeństwa. Czy mamy już wojnę? Czy są jeszcze miejsca na świecie, gdzie można czuć się bezpiecznie? To, co stało się w Belgii, jest jakimś koszmarem. Jak nie zdołają tego opanować, to Europa przegra w walce z terrorystami.
Na dodatek doniesienia o śmierci dzieci, bestialskim ich traktowaniu… Jak na święta to spora dawka przerażających informacji. Trudno mi się skupić na czymś konkretnym, ciągle świdruje mi w głowie myśl - w jakim świecie będą żyły moje dzieci, wnuk, i młodsi ode mnie przyjaciele. Europa poszła zbyt daleko stosując zasady demokracji i humanitaryzmu, przybysze mają wobec nas chyba inne plany. Australia przyjęła słuszną zasadę: Gdy chcesz u nas mieszkać, przyjmij nasze normy społeczne i obyczajowe. Nie chcesz się dostosować, nie musisz u nas mieszkać. Nie wiem, czy to nie jest już zbyt późno, ale tutaj też takie normy powinny być zastosowane.
2016-03-24 20:14
Dzisiaj rozpoczyna się Triduum Paschalne… Istotą jest celebracja Misterium paschalnego: męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. Rozpoczyna się wieczorną Mszą w Wielki Czwartek (Msza Wieczerzy Pańskiej), kończy zaś drugimi nieszporami po południu Niedzieli wielkanocnej.
Wróciłam niedawno z kościoła. Piękna uroczystość. Kapłani w białych ornatach, śpiew kościelnych pieśni bez akompaniamentu organów, kadzidła i wierni pogrążeni w modlitwie. Dla mnie jest już trochę trudno wytrwać długo, ale tak długo jak zdołam jestem. Jutro trzeba już zabrać się za wypieki, ale do wieczora chyba jakoś się "obrobię".
2016-03-25 10:21
Spokojnych,
zdrowych,
wesołych
Świąt Wielkanocnych,
życzenia obok, proszę kliknąć w link.
http://cd.pl/zyczeniahal
2016-03-27 15:05
" Ukroimy szynki umoczymy w chrzanie
Jak to dobrze żeś Zmartwychwstał Wszechmogący Panie!"

2016-03-29 13:15
Święta minęły i chwali się to. Było miło i sympatycznie, ale nie można świętować ponad miarę. Poszłam w sobotę ze święconką. Teraz poprzedzone jest to wspólną, dość długą modlitwą. Następnie poświęcona byłam ja i mój koszyczek solidnie, dostaliśmy się pod kropidło z pierwszego moczenia. Wyszłam z kościoła z moim koszyczkiem skromnie udekorowanym, gdyż ja nie lubię przesady w niczym, ale nie obyło się bez małego dysonansu. Zaczepiła mnie kobieta z bogato udekorowanym i dużym koszem i zamiast życzyć mi wesołych świąt, doczepiła się do mojego koszyczka.
- Taki malutki koszyczek pani ma! Chyba pani jest samotna…
Ponieważ to Święta Wielkanocne, wszelką ironię schowałam za pazuchę i skromnie ubrałam odpowiedź w słowa godne chrześcijanki.
– U mnie tak to właśnie wygląda, spokojnych Świąt życzę.
 Okrasiłam wszystko uśmiechem i poszłam do domu przygotowywać świąteczne potrawy. Oto część z nich przygotowana do wydania na stół wielkanocny, a w środku mój maleńki koszyczek. Wystarczyło nam święconki dla wszystkich. Na śniadanie każdy z uczestników przyniósł przydzielone mu potrawy. Poniosłam bardzo umiarkowane koszty, co było bardzo dla mnie korzystne. Moja zagraniczna córka, mimo że nie mogła być z nami, dołożyła też wiktuałów. Jaką oni mają tam dobrą żurawinę, nie mogę się nią nacieszyć. Jest mi nawet z tego powodu trochę głupio, gdyż wszyscy znając tę moją słabość, nawet nie uszczknęli tego specjału, zostawiając wszystko dla mnie. Żurawinę jadam tylko na Wielkanoc aby mi się nie opatrzyła. 
Oprócz jadła była jeszcze wyprawa do Myślęcinka owiana wiosenną aurą, film „Młodość”, któremu chcę poświęcić chwilę uwagi, rozmowy, odwiedziny i trochę czasu dla siebie wykorzystanego na lekturę, TV, krzyżówki .
Nie będę streszczać filmu, gdyż nie byłoby to łatwe. Paolo Sorrentino nakręcił film o starości, gdzie główni bohaterowie Fred (Michael Caine) i reżyser Mick (Harvey Keitel) wracają do czasów młodości. To tragifarsa i horror; piękno i brzydota; realia aż do bólu i wysublimowane sceny przyrody i kultury. „U progu życia wszystko jest na wyciągnięcie ręki, pod koniec zniekształcona perspektywa oddala ludzi i rozmywa pojęcia. Pamięć i ciało to zawodne mechanizmy, więc jedyne, na czym możemy polegać, to emocje – mówi Sorrentino głosem swoich bohaterów; głosem ludzi żałujących, pożądających, kochających i cierpiących. Daj Boże taką starość.” Starość, jaka jest, wiem doskonale, piszę już o tym od kilku lat, nie będę się nad nią znowu pochylać. Mnie interesuje sprawa kultury szeroko pojętej, która według mnie, w tym filmie ma decydujące znaczenie. Dlaczego ludzie gro swojego życia poświęcają fikcji stworzonej przez innych a nie cenią swojego codziennego życia uważając go za mało znaczące?! Ja do tego tematu jeszcze powrócę, gdyż nurtuje mnie to od dłuższego czasu.
Rozpisałam się chyba zbytnio, jednak taka jestem zmęczona pracą, którą podjęłam na nowo ( opracowanie historii Miłkowic), że sprawy związane z malowaniem mieszkania, przygotowaniem Świąt, wydają mi się igraszką… To chyba dlatego, że miałam zbyt dużą przerwę. Ale ja się nie dam, zepnę siły i zrobię to, co zamierzyłam.
2016-03-30 12:10
Ostatnio niezbyt często sięgam po książki społeczno-obyczajowe, jakoś nie mam na nie czasu, ale wpadły mi w rękę i wciągnęły „Prawie siostry” Marii Ulatowskiej. Nawet się tego nie spodziewałam, widocznie potrzebny mi taki „podbudowywacz” życiowy. Fragment o wietrze wiejącym na sopockim molo przywiał wspomnienia. Stanęłam więc dzisiaj na balkonie lubując się ciepłymi powiewami wiosennego wiatru. Ostatnio motyw wiatru staje się ulubionym akcentem dla niektórych osób. Wiatr powiewa, nawiewa, wywiewa a człowiek pozostaje w myślach, pamięci i sercu, chcemy tego czy nie. Taki mój wierszyk mnie nawiedził. Przecież nie mogę być wiecznie archiwistką.:)
Nie powiem…
W ciszy nocy przerażone
sny krążyły nad dachami,
jak te zwidy, jak te mary
bezlitośnie rozbudzone.
Przyszły do mnie o północy,
na mych rzęsach się huśtały,
to kwiliły, to się śmiały
niepoprawne dzieci nocy.
Byłeś chyba z nimi w zmowie,
gdyż o tobie wciąż mówiły,
to nęciły, to kusiły...
O czym śniłam... nie , nie powiem.
|