październik 2018
1 października 2018
Wczoraj wielki dzień. Reprezentacja Polski pokonała w finale siatkarskich mistrzostw świata reprezentację Brazylii 3:0 i obroniła tytuł mistrzowski wywalczony przed czterema laty. Oglądałam mecz z wielkim zainteresowaniem i na szczęście bez skoków ciśnienia. Brawo Biało-Czerwoni!!!
Ktoś dał taki wpis na jednym z portali – Jakich grzybów nie lubią Brazylijczycy? – Kurek!
Może nie wypada mówić o takich sprawach w tak radosnym dniu, ale co tam, powiem. Rozbawił mnie w czasie pierwszego seta komentator, który uparcie powtarzał, że zawodnik ten lub ów się „ośmiał”. Ja się też śmiałam, gdyż nie jest to poprawna forma używana w języku polskim. Możemy powiedzieć śmiał się, uśmiechał, zaśmiewał, ale wyrazu ośmiać według słownika Szobera używamy w znaczeniu wyśmiać, ośmiewać. Komentator przestał używać tej formy w dalszych komentarzach, widocznie ktoś go sprowadził na właściwą drogę. Mam jakoś wyczulone ucho na nieprawidłowości języka polskiego, choć nie jestem żadną specjalistką w tej dziedzinie. Pamiętam jak ksiądz kiedyś ogłaszał w kościele, że ktoś zgubił „portmonejkę”. Wczoraj przyczepiłam się do błędów językowych, dzisiaj znowu, ale mam nadzieję, że nikt już nie da mi okazji to takich wpisów. Ze zwycięstwa Polaków cieszę się z całego serca. Lubię jak rodacy odnoszą sukcesy.

2 października 2018
Jesień, chandra za pasem, osłabienie i myśli nieprzychylne dla samej siebie. Staram się wykonać postawione sobie zadania, gdyż inaczej nic bym nie robiła odkładając sprawy na później. Dla mnie denerwującym się staje niezborność ruchowa, wszystko leci mi z rąk. Nie wiem dlaczego, ot tak sobie. Sił brakuje. Dzisiaj córka pompowała materac, gdyż jutro przyjeżdżają goście i potrzeba więcej miejsc do spania. Ja nie mogę sobie z tym dać rady. Trzeba deptać, gdyż pompowanie powietrza opiera się na napędzie nożnym. Do alkomatu nie mam siły w płucach, do napompowania materaca w nogach, taka ze mnie dziarska staruszka. Obszywam ręcznie ręcznik, gdyż przecięłam go na dwa mniejsze, taka płachta nie zdaje egzaminu i suszenie po wypraniu nastręcza trudności. Mam maszynę przecież, ale nie czuję się na siłach aby ją wyjąć ze schowka, a zapomniałam powiedzieć, aby ją wyjęto i wolę już obszyć póki co krzyżykowym ściegiem. Przy okazji kiedyś obszyje się jak należy. Niby już wszystko mam zrobione, jeszcze tylko trochę prasowania, ale nie jestem z siebie zadowolona. Może pomoże odczytanie tego tekstu 
Cohen leci w tle, to mi zawsze poprawia nastrój.

5 października 2018

    


4 października nastąpił bolesny upadek staruszki na uliczce wiodącej na bazar - liczne potłuczenia, rozbite okulary i okropne samopoczucie. Szybki powrót do domu i poszukiwanie, zresztą bezskuteczne, właściciela owej uliczki. Z jednej jest strony piękny chodnik, także z drugiej, a środek pozostał pełen wykrotów, wgłębień, rozpadlin i nierówności. Dlaczego nikt nie zdobył się na położenie kostki na tym odcinku? To tędy suną codziennie szeregi staruszków w całego osiedla na bazarek robić zakupy. Nie odpuszczę, dowiem się do kogo należy ten grunt, zaraz jadę do wydziału geodezji wyjaśnić sprawę i później porozmawiam z właścicielem.

Tak oto wyglądała staruszka po wypadku. Popatrzcie na tę twarz pełna bólu i wypełnioną bezradnością. Rysunek odręczny córki Katarzyny przedstawiający matkę w godzinach wieczornych, gdy ból zawładnął jestestwem staruszki.
 
6 października 2018
Staruszka ma sposób na rwące bóle pourazowe, najlepiej brać tabletki, które potrafią zdziałać cuda. Koniecznie chciałam uczestniczyć w koncercie kończącym Bydgoski Festiwal Muzyczny i dlatego medycyna musiała mnie wspomóc. Prowadzona pod rękę, jako że chwiejna ostatnio jestem, zajęłam miejsce w filharmonii. Najpierw Kilar wzbił się pod niebiosa przeraźliwymi dźwiękami Bogurodzicy słyszalnymi chyba w całym wszechświecie. Jakoś nie mogłam się w pełni zachwycić, ale trudno, każdy utwór może przybrać formę dostępną tylko wybranemu twórcy. Chóry, potężne – AM, UKW, UTP z Bydgoszczy i UMK z Torunia wybrzmiały doskonale. Oklaski, oklaski, oklaski….
IX Symfonia Beethovena zabrzmiała pięknie w wykonaniu Orkiestry Symfonicznej Filharmonii Pomorskiej. Dla mnie monument jest zawsze oszałamiający, a to jest dzieło monumentalne. Oda do radości wybrzmiała wspaniale. To właśnie z Dziewiątej...
Tak przy okazji usłyszałam ciekawostki od melomana który wie wiele. Beethoven zgłosił się jako 16-letni młodzieniec do Mozarta w celu pobierania  nauk zasad muzyki. Mistrz zdziwił się bardzo, że tak późno i nie rokował sukcesów. Geniusz jednak dał o sobie znać i w przyszłości to Beethovena nieśli na rękach przez miasto po wykonaniu IX Symfonii. Uczeń prześcignął mistrza. Prekursor romantyzmu w muzyce, uznawany za jednego z największych twórców muzycznych wszech czasów. Dla mnie jednak Mozart jest ukochanym muzykiem, ma lekkość, wdzięk i urok, ale cóż, znawcy muzyki twierdzą co innego. To jest ta iskra boża, która tkwi w człowieku. Beethoven pisał Dziewiątą gdy był zupełnie głuchy.  Byłam, słyszałam, przeżyłam mimo bólu…
Kolorowe fontanny też zobaczyłam. Całe wakacje się wybierałam i nie doszłam, a teraz widziałam. 
 
 8 października 2018
Wczoraj byłam w kinie na filmie „Kler”. Muszę iść z duchem czasu! Sala pełna, mimo że to godziny południowe, film bulwersujący, mówiący o ludziach w instytucji kościoła. Mojej wiary to nie osłabiło, ale poruszyło mnie do głębi. Trzech księży, jeden pełen wiary, drugi karierowicz, trzeci ojciec rodziny, a arcybiskup Gajos przeszedł chyba już wszelkie granice – soczysty język, zboczenia seksualne, biznes przy budowie świątyni i co najważniejsze, wszyscy, oprócz tego, który chciał żyć zgodnie z kanonami wiary, wychodzą obronną ręką ze wszystkich tarapatów.
Podsumowując, temat nie jest mi obcy, mieszkałam przez lata na wprost kościoła i rodzina kręciła się też wokół tej instytucji:
- kościoła nie trzeba wcale niszczyć, kościół mając takich księży, sam się zniszczy
- pedofilów, homoseksualistów z kościoła należy usunąć, nikt nikomu nie kazał być księdzem, nie nadajesz się, odejdź i nie przysparzaj kłopotów wiernym i instytucji kościoła
- kościół nie może stać na pieniądzu, wszystkie posługi kościelne powinny być darmowe, księża powinni dostawać pensję tak jak pozostali członkowie społeczeństwa
- takiego syfu w mieszkaniach, tych należących także do księży, w życiu nie widziałam! Kto tak mieszka? Na stołach "bajzel" przyprawiający o mdłości!!!
Jedna z osób towarzysząca mi w kinie powiedziała, że należałoby zniwelować rasę ludzką i odtworzyć ją na nowo z normalnymi zasadami moralnymi. Przyznaję rację! Tak można opowiedzieć o każdej grupie społecznej, więc kim my w końcu jesteśmy, ludźmi czy ludzkimi śmieciami?!
Boli mnie głowa, bardzo boli, właśnie wysłałam pismo do kościoła w sprawie odszkodowania. Nie mam już siły na takie utarczki, ale robię to dla zasady. Film nie miał na to wpływu. 

10 października 2018
Do urodzin jeszcze kilka dni, ale uroczystość główna już się odbyła. Wymusiła to potrzeba czasu, gdyż teraz rodzina jest w całości. Zawodowe zobowiązania nie pozwalają na to, aby byli ze mną w dniu, kiedy 77 lat stanie się rzeczywistością namacalną. To dwie kosy, wóz albo przewóz. Wieczór był uroczysty, zwieńczony koncertem wnuka! Babcia była przeszczęśliwa. Takie chwile się w życiu liczą. Lubię moją rodzinę i przyjaciół. Co czas przyniesie, nikt z nas nie wie.

  

12 października 2018


Ostatnie minuty przed odprowadzaniem gości na dworzec. W przedpokoju spakowane walizki i spięta troską twarz babci martwiącej się o wszystkich i o wszystko.  Wszystko kiedyś się kończy. Goście odjechali i zostałam sama. Nie jest łatwo, ale muszę sobie z tym problemem poradzić. Rad dostałam wiele. W pierwszym rzędzie była propozycja powrotu Lesia, najpiękniejszego kota świata. Lesio nie wróci, nie zniosłabym aby został kiedyś sierotą. Nie chcę kota, psa to już zupełnie nie chcę, nie będę miała przyjaciela ani przyjaciółki, którzy byliby tutaj na stałe. Jestem sama, będę sama i tak już zostanie.
Po tym nieszczęsnym upadku nie czują się dobrze, nie śpię jak należy, nie jem jak należy, mam kłopoty z mówieniem, myśleniem, borykam się z bólami głowy. Zbity policzek, to znaczy kość policzkowa, boli mnie w dalszym ciągu, i dostałam skierowanie na prześwietlenie. Zobaczymy jaki będzie wynik. Jakoś z tym trzeba żyć.
Moja córka, animalska, pojechała do Pragi bronić zwierząt. Hodowla jest dla nich męcząca, a planeta cierpi. Naprawdę już niedobrze się robi, gdy człowiek ma przełknąć kęs mięsa. Ja wcale nie chcę aby zwierzęta żyły pod presją śmierci nagłej i niespodziewanej, ale nich wymyślą jakieś substytuty białek równających się wartością, wtedy nie tknę nawet mięsa. Mój mózg musi mieć dostawę żywności pozwalającej mu normalnie pracować. Może zupki jakoś podołają wezwaniu https://gotowanie.onet.pl/porady/tresciwe-zupy-warto-je-jesc-12-swietnych-przepisow/mcw4ps2
Jednym uchem słucham debaty kandydatów na prezydentów Warszawy. Pan Jaki i Trzaskowski obiecują i manipulują ludźmi. Tylko kandydat PiS dostanie dotację od rządu, po co więc debata. Ten kto ma kasę, ten ma władzę.

13 października 2018
Pobiegłam, nie, to już nie to, poszłam statecznie jako nobliwa staruszka wysłać kartki wnuka, których przez tydzień nie mógł donieść do poczty, ale mnie poprosił abym koniecznie wysłała je właśnie w sobotę, gdyż to pilne! Spełniając tę drobną prośbę, zyskałam co nie co, spotkała mnie miła niespodzianka. Dostałam od komitetu wyborczego, nie zdradzę opcji politycznej, świeżutką drożdżówkę! Wzięłam, a dlaczego miałam nie wziąć, drugie śniadanie darmowe mi się trafiło. Szkoda, że nie rozdają kasetek z pieniędzmi. Wracałam alejką wśród pięknych, umajonych kolorami jesieni drzew i rozmyślałam na temat mnie nurtujący od dwóch dni. W czwartkowy wieczór zadzwonił domofon i zaanonsował się ks. proboszcz mojej parafii! Trochę mnie wbiło w ziemię, gdyż takiej wizyty się nie spodziewałam. Był też członek rady parafialnej. Rozmowa była bardzo miła, ale nie ogarniałam jaki był cel wizyty, niezręcznie było się pytać wprost. Oczywiście mój upadek na alejce przelotowej należącej do kościoła był nicią przewodnią dyskursu jaki prowadziliśmy. Zadaję sobie w dalszym ciągu pytanie, czemu zawdzięczam wizytę. Gdyby chodziło o identyfikację mnie jako osoby fizycznej, nie miało by to sensu, gdyż podałam wszystkie dane. Może więc na plan pierwszy wysunął się mój podeszły wiek, który podkreśliłam w piśmie skierowanym do księdza? Chęć niesienia pomocy poobijanej starowince zmotywowała wysłanników parafii do złożenia mi wizyty!!! To byłby piękny motyw! I tak chyba trzeba myśleć. I teraz nikt już nie powie, że pozostawia się samotne staruszki same sobie. Naprawdę jestem wzruszona tym ludzkim gestem ks. proboszcza. I jak tu można mówić źle o Kościele?! 

14 października 2018
Okazuje się, że można samemu się uszczęśliwić. Może i można, gdy nie ma się tego, czego się pragnie, człowiek obywa się tym, co ma. No to zacznijmy napawać się szczęściem, gdyż nasz mózg da się nabrać na wszystko, co mu zaaplikujemy. Na zdjęciu staruszka wygląda na szczęśliwą!!! Dobrze jest też natrzeć bolące miejsca maścią przeciwbólową, natychmiast humor się poprawia. Mózg przyjmuje to jako dobrą zmianę.

1. Bądźmy wdzięczni za wszystko co mamy.

- Okazuje się bowiem, że wdzięczność – uważana zresztą za przejaw inteligencji emocjonalnej – wyzwala dopaminę. Sprawia też, że podwyższa się poziom serotoniny – podobny efekt daje na przykład zażywanie Prozaku!
Ja jestem wdzięczna za nieustający brak kasy, gdyż łatwiej przejdę przez ucho igielne. Naprawdę, niekiedy się cieszę, że nie mam pieniędzy. Nie muszę "gonić" po sklepach i kupować niepotrzebnych rzeczy!

2. Opisuj to co czujesz!
- Należy podjąć próbę opisania tego, co się czuje. Najlepiej z użyciem jednego–dwóch słów, posługując się metaforami. 
Potok myśli przelewa się przez moją głowę! Nie mogę o wszystkim napisać, muszę wybierać to, co wiąże się z tematem.

3. Podejmuj decyzje!
- Podjęta decyzja przynosi na ogół wielką ulgę, nawet jeśli jest problematyczna, niepopularna, a jej skutki nie zawsze wszystkich cieszą.
Jasne, ważne aby coś robić, a nie rozpaczać i kwękać. Dzisiaj podjęłam decyzję, że przejdę się alejką strojną w barwy jesieni i zrobiłam to, czy się to komuś podobało czy nie. Decyzji już dzisiaj podjęłam wiele, mój mózg powinien być zadowolony.

4. Przytulaj się!
Im dłużej trwa przytulenie, tym lepiej. Oksytocyna szybciej się wówczas uwalnia. Podobnie działa… masaż, w trakcie którego uwalnia się także serotonina (a zmniejsza się wydzielanie kortyzolu, hormonu stresu). Badacz dodaje: esemesy i kontakt przez media społecznościowe nie dają takich rezultatów. Więc jeśli już spędzamy wirtualnie dużo czasu, to upewnijmy się, że poprzytulamy się do siebie w najbliższym możliwym czasie. Długo i często.
I tutaj jest najtrudniej! Nie mam do kogo dzisiaj się przytulać, a przecież nie złapię człowieka na ulicy i zacznę się do niego „łasić”. Mogę sobie tylko wyobrazić, do kogo chciałabym się przytulić, ale też nie wiadomo, czy ten ktoś będzie chciał się tulić. Tego punktu szczęśliwości nie dopełnię.

http://dobrewiadomosci.net.pl/18348-samemu-sie-uszczesliwic-pewne-sposoby-codziennego-praktykowania/

 15 października 2018
Dlaczego ludzie się zakochują? Proces zakochania zachodzi w mózgu. Odpowiadają za niego substancje chemiczne - hormony. To, czy będziemy zakochani, czy nie leży w dużej mierze poza naszą kontrolą.
Dzisiaj rozmawiałam z pewną panią, która zasugerowała, że dlatego nie chcę się spotkać z panem X, gdyż chyba jestem jeszcze nim zauroczona! Czymś, co miało miejsce 60 lat temu!? Na litość Boga, wszystkie hormony już wyparowały przed laty i nic mnie to już nie obchodzi, a nie chcę się spotkać, gdyż nie mam na to ochoty, a że on chce, to jest jego problem. Może ksiądz nie chce dać mu rozgrzeszenia? Bardzo mnie to ubawiło.
Zakochanie się to jest naprawdę trudna sprawa, niezależna od nas i naprawdę trzeba dużego wysiłku woli aby wyzwolić się od uczuć będących niekiedy bez sensu. Przecież ta szalona miłość, szczególnie nieodwzajemniona, doprowadza ludzi do czynów strasznych, a niekiedy nawet do śmierci.
Czytam na potęgę, gdyż czas nagli, Grzebałkowskiej „Komeda osobiste życie jazzu”. Krzysztof Komeda pytany o przyczynę kłótni z żoną Zofią odpowiedział, że to jego pokuta za Marię, która kochała go bez pamięci, a on zerwał zaręczyny. Tak to się w tej nieszczęsnej miłości niekiedy układa. Oto kołysanka Komedy.
Na Wyspie Młyńskiej widziałam już kilkakrotnie parę całującą się namiętnie. Młody przystojny facet prowadził wózek, na którym siedziała kobieta, szczupła, drobna, bez rąk i nóg. Niech im się wiedzie, nie o to chodzi, ale jak sobie radzą w takim związku? To chyba nie jest łatwe dla obu stron. Tak samo niedobranie wiekowe, fizyczne, dzieląca ludzi przepaść intelektualna. Takie związki się zdarzają, ale czy one są łatwe, raczej nie. Moja koleżanka zawsze powtarza, że ją z mężem nie połączyła szalona miłość, ale są dobrym małżeństwem. To fakt, no więc jak to ma być?

16 października 2018
Pamiętam ten dzień jak dzisiaj, 40 lat temu dokonano wyboru kard. Karola Wojtyły na papieża, o godz. 16:30 16 października 1978. Przyjął imię Jana Pawła II.
Takie rocznice zawsze kojarzę z datami rodzinnymi, jest wtedy łatwiej i piękniej dla mnie, było to dzień po urodzinach mojej mamy – byli ten sam rocznik 1920. Moja najmłodsza córcia siedziała jak zwykle na moich kolanach, bujałyśmy się na bujaku, tak było najwygodniej, i wszyscy oglądaliśmy transmisję z tego wielkiego wydarzenia. Pierwszy Polak papieżem, co już przepowiedział Słowacki, a lubię takie przepowiednie:
Pośród niesnasków – Pan Bóg uderza w ogromny dzwon,
Dla Słowiańskiego oto Papieża otwarty tron.

Podczas inauguracji pontyfikatu wypowiedział swoje expose - Nie lękajcie się. Otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi!
Papież odbył 104 podróże apostolskie. Zawsze całował ziemię kraju, do którego przybywał. Jan Paweł II był na wszystkich kontynentach, odbył też niemal 100 pielgrzymek na terenie Włoch. Jan Paweł II 7 czerwca 1999 roku przybył do Lichenia. Moja mama była akurat chora i byłam u niej, ale zdecydowała abym na ten dzień pojechała do Lichenia. Bardzo chciałam tam być. Stałam całą noc z tysiącami wiernych w jednym z sektorów przed świątynią. Zaczął padać deszcz, zrobiło się zimno. Kupiłam na jednym ze straganów płaszcz foliowy i jakoś dotrwałam do przyjazdu helikoptera, z którego wysiadł Jan Paweł II. Papieża widziałam tylko z daleka, ale i tak było to wielko przeżycie.
Był papieżem, który przeprosił za „winy kościoła, za inkwizycję, podziały w Kościele, czyny przeciw miłości, pokojowi, prawom narodów, godności kultur i religii, czyny godzące w godność kobiet i jedność rodzaju ludzkiego, przeciwko prawom człowieka oraz społeczności Żydów.” Jego słowa zmieniły nasz świat: - I wołam, ja, syn polskiej ziemi, a zarazem ja: Jan Paweł II papież, wołam z całej głębi tego tysiąclecia, wołam w przeddzień święta Zesłania, wołam wraz z wami wszystkimi: Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój! I odnowi oblicze ziemi. Tej Ziemi!.
Jego pontyfikat naznaczony był cierpieniem. 13 maja 1981 Mehmet Ali Agca przeprowadził zamach na papieża. W 1992 roku u papieża zdiagnozowano chorobę Parkinsona, z którą zmagał się do śmierci. Ustanowił Światowy Dzień Chorego. Zmarł w 2005 roku. Była to lekcją znoszenia cierpienia i przyjęcia śmierci.
Towarzyszyłam w ostatniej drodze Ojca Świętego w uroczystościach kościelnych, oglądając pogrzeb i zamykającą się przez powiew wiatru księgę Pisma Świętego, symbolu kończącego się Jego życia ziemskiego.
Pytania dzieci do Ojca Świętego

17 października 2018
Kochani seniorzy, nie wolno się poddawać, gdyż nigdy nie wiadomo kiedy zaistnieje granica oddzielająca nas od innych osobników homo sapiens. Wysłuchuję różnych historii i nie wiem czy płakać czy się śmiać. Kiedyś i ja wkroczę w ten świat nieprzewidzianej magii starości, a może już wkraczam, tylko o tym nie wiem. To tak jak z ludźmi uzależnionymi od jakichś używek, nigdy się nie przyznają, że mają problem. Oto przykłady.
Pewna staruszka ma już zaniki pamięci i nie radzi sobie z codziennością. Dzieci pracują i nie ma kto się nią zająć. Rodzina postanowiła po uzgodnieniu ze staruszką, że sprzedadzą jej dom i pieniądze przeznaczą na opłacenie pobytu w domu spokojnej starości. Procedura już w toku, ale spytana o tę sprawę przez sąsiadkę staruszka odpowiedziała, że nic o tym nie wie. I uzgadniaj z taką panią detale, gdy meritum sprawy wywietrzało jej z głowy. Pobyt w takich domach nie jest tani, dzieci nie chciały spadku, aby opłacić pobyt matki, ale chyba ją zawiozą bez jej wiedzy, widocznie jej już wszystko jedno. Ja jestem za domami opieki, gdyż dzieci przecież „nie rozerwą się”. Na chleb zarobić trzeba.
Zapominanie to ludzka rzecz i każdy z nas zapomina, ale niekiedy wydaje się nieprawdopodobne, że pewne sprawy, ludzie z którymi się pracowało, uciekają z pamięci. Najlepiej machnąć na takie sprawy ręką i nie stwarzać problemów. Zapomniano nas, to trudno. Bywa jednak strasznie, gdy syn odwiedza matkę w szpitalu, a ta pyta: - Pan to kim jest? Dla mnie zabawną sprawą jest szukanie miłości w wieku starczym. Każdy czuje się samotny, ale może się zdarzyć, że oblubieńca nie rozpoznasz…
Cały czas szumi mi w głowie pieśń kościelna odśpiewana przed mszą św. w niedzielę. „Boże Abrahamów”. Znacie? Deszcz by się przydał i na to wierni liczą. Nie każdy jest Jańciem Wodnikiem mającym układy z Niebem. Rozmawiałam z pewną panią, miłą i kulturalną, uczynną, wierną katoliczką i ta stwierdziła, że jeszcze tej pieśni nie słyszała?! Nie wiedziałam w końcu, czy ze mnie żartuje, czy ma lukę w pamięci? Jak możecie to śpiewajcie, podrzucam tekst, może deszczu uprosimy ździebełko i będą grzyby. Pamięć to zawodna, jak widać, sprawa.
Boże Abrahamów, Boże, Królu nieba, 
Użycz nam deszczu (pogody, zdrowia),
bo nam go (jej) potrzeba,
Nie każ nas suszą (morem)
Ani głodnym czasem,
By lud Twój wiedział, /
Żeś jest Bogiem naszym.


18 października 2018
Jestem nareszcie właścicielką Bydgoskiej Karty Seniora. Mogę korzystać z ulg https://www.bydgoszcz.pl/seniorzy/bydgoska-karta-seniora-60/aktualna-lista-znizek/
Brzmi to bardzo zachęcająco. Przejrzałam wszystko i zastanawiam się jak wykorzystam ten przywilej. Zniżki są na usługi pełnopłatne, a ja z takich rzadko korzystam, a już na pewno nie w tym miesiącu. Niech on już minie, październik mój ukochany!
Podoba mi się program „Złota rączka” od połowy października wchodzący w życie. Wykonawcą usług naprawczych będzie pracownik techniczny MOPS. Usługa oraz materiały potrzebne do jej wykonania do wysokości 50 zł. brutto będą bezpłatne, natomiast koszt materiałów przewyższający tą kwotę pokrywany będzie ze środków własnych osoby zgłaszającej usterkę lub naprawę. Zgłoszenia usług naprawczych przyjmowane będą telefonicznie przez wyznaczonego pracownika MOPS w godzinach 9:00 – 13:00, tel. 52 32 54 450
W grudniu nastąpi otwarcie Bydgoskiego Centrum Usług Senioralnych wraz z Klubem Seniora. W obiekcie, który mieścić się będzie przy ul. Fredry, starsi Bydgoszczanie będą mogli skorzystać z usług m. in. opiekuńczych i doradczych. Muszę się tym zainteresować. Po tej mojej „wywrotce” zaczynam inaczej patrzeć na świat.
Dobrze, że róg obfitości się otworzył w tych dniach. Frykasów zostało co nie co po gościach. Obdarowuje mnie teraz także moja działkowiczka, prawie że pełnoprawna, jabłkami, orzechami, kwiatami i na dodatek, po powrocie z Pragi, słodyczami i przysmakami „miłemi” mojemu podniebieniu. Chcę tylko przypomnieć, jak się je byle co, je się wtedy więcej i człowiek tyje. Jakoś przeżyję, choć wszystko drożeje, na bazarku także. Dzisiaj młoda mama pomstowała na cały głos, że kilogram marchewki już kosztuje 3 zł, a kosztował 1,20. Bo kosztuje, a to pełnia sezonu i wszystko powinno być tańsze, a co będzie zimą? Wszystko drożeje jak licho. Teraz prąd będzie droższy nawet o 15 proc, to średnio 17,50 zł miesięcznie więcej w opłatach. Wszystko więc podrożeje. To naprawdę dobra zmiana.

19 października 2018
O kim i o czym powinni mówić przedstawiciele poszczególnych ugrupowań politycznych w wypowiedziach przedwyborczych? Najlepiej o sobie! Ale nie, mówi się tylko o konkurencji. Aby tylko to, ale raz ta sama sprawa jest zarzutem, a gdy odnosi się do swoich ludzi, nie wadzi nikomu. Chodzi o te nieszczęsne taśmy. Czy my się kiedykolwiek dowiemy kto zlecił nagrywanie polityków u Sowy?
„Komentując zarzuty opozycji, że Morawiecki okazał się człowiekiem dwulicowym, szef PiS powiedział, że opozycja nie ma nic do zaproponowania poza "powtarzaniem PiS, PiS, PiS". - Najczęściej pada w tych zarzutach moje nazwisko, a coraz częściej Mateusza Morawieckiego. Zaczyna być dla mnie pod tym względem pewną konkurencją - ocenił Kaczyński.”
To jedna sprawa medalu, a druga to: W dzienniku tv w programie I od samego początku do godziny 19,56 mówiono tylko o potknięciach PO i ZSL, prawdziwych i wyimaginowanych. Specjalnie czekałam kiedy to się skończy. Dopiero Morawiecki zaczął trochę mówić o swojej partii, trochę... To właściwie o co w tym chodzi? Pójdę na wybory, to mój obywatelski obowiązek, ale ciężko będzie wybrać ludzi, którzy mają mnie w samorządach reprezentować. Takim gadaniem zniechęca się ludzi.
Szczególnie śledzę drogi reprezentantów na prezydenta Warszawy. Rafał Trzaskowski to syn Andrzeja, znanego jazzmana, kompozytora, pianisty. No i przede wszystkim ma prezencję, jest wykształconą osobą. Mnie się bardzo podoba!!! :) Patryk Jaki mniej już mi przypadł do gustu. Trochę sobie żartuję, ale takich kobiet będzie więcej, zobaczycie. 
Najlepiej aby wybrać dobrych kandydatów, zaangażowanych w sprawy mieszkańców, zabiegających o poprawę warunków życia ludzi, i uczciwych! To jutro ruszamy do urn wyborczych, przejrzystych, składając kartki aby nikt nas nie podglądał. 

20 października 2018
Dzisiaj pojawiły się w moim domu ukochane kwiatki, skromniutkie marcinki. Oznacza to tylko jedno, mam urodziny. 77 lat!  Zamykam ten czas moim wierszykiem.
Marcinki
Pierzaste strażniczki jesieni
Przybrane w różowe fiolety
Rozkwitają późną jesienią
Jak uwolnione od trosk kobiety.

Skromne, ciche i urokliwe
W baldachy kuliste zebrane
Mienią się barwami motyli
Cicho wysłanymi za bramę.

I trwać będą na posterunku,
Nic ich losu już nie odmieni,
Zbrunatniałe w mroźnych podmuchach
Zapóźnione kwiaty jesieni.

21 października 2018

Byłam już w kościele, zaliczyłam wybory i teraz mogę zastanowić się nad życiem i ugotować obiad. Dzisiaj musaka. Już jest w piecyku. Pozostaje zastanowić się nad innymi sprawami.
Oto ja, 77-latka. Wkraczam w nowy rok życia, nie wiem, czy się uda. Mam jeszcze ochotę aby czytać, przyglądać się ludziom i sobie, wyciągać wnioski. Opowieść o Komedzie, słynnym polskim jazzmanie, ciągle wwierca się w moją podświadomość. Artyści to trudny rodzaj rasy ludzkiej, dają z siebie wiele, ale żyć z nimi nie jest łatwo. Żona Komedy Trzcińskiego, Zosia, przegrała swoje życie starając się je organizować mężowi. Zabiegała o jego pracę i codzienność, ale była przy tym kobietą dominującą, a mężuś korzystał póki się dało, a później wyjechała i wcale nie miał zamiaru do niej wracać. I tutaj pojawia się problem, nie tylko tego związku, ale wszystkich, gdzie żona gra pierwsze skrzypce. Dla mężczyzny to nie jest łatwa sprawa, staje się pantoflarzem dla świętego spokoju, ale ucieka z domu gdzie się da, a to na ryby, a to do knajpy albo do kochanki. Tam czuje się ważny i coś wart.
Wczoraj w „Dziewczynach ze Lwowa” też był taki motyw. Henryk Pućko, gospodarz domu Marian Dziędziel, sympatia dominującej Marty Lipińskiej (Nowakowa) postawił się jako mężczyzna, aby móc wyjść z domu! Nowakowa była na tyle mądra, aby iść na ustępstwa, co z dumą podkreślała. Dzięki temu odniosła zwycięstwo. W życiu codziennym wiele kobiet ukrywa przed partnerem swoją inteligencję, większy zasób, wiedzy aby ten nie czuł się zdominowany. Te panie, które rządzą w domu niech tak się nie cieszą ze swojej dominacji, to może się źle skończyć. Ja nie mam takich problemów, gdyż nie mam nad kim dominować. Nawet kot Lesiu u mnie robił co chciał, a teraz, gdy zmienił otoczenie, stał się łagodniejszy.

22 października 2018
Jesteśmy po wyborach samorządowych w których nie ma pokonanych! Wszyscy odnieśli zwycięstwo! Cieszą się tak naprawdę tylko nieliczni, reszta robi dobrą minę. „Choć PiS wygrało wybory do sejmików województw, to prawda jest taka, że liczyło na znacznie lepszy rezultat. Koalicja Obywatelska, choć podbiła duże miasta, to nie zyskała nowych wyborców. Kluczowe dla wyników wyborów jest to, że Jarosławowi Kaczyńskiemu nie udało się zniszczyć PSL.” Nareszcie PSL się wybiło.
Kto ponosi winę za taki stan rzeczy? Winne są media i podawanie fałszywych i niezbyt mądrych informacji przez twarze kampanii wyborczej! Takich głupot jakie wygadywano w dzienniku Programu I to nawet największy zwolennik tej partii nie mógł chyba znieść. Jak nie zmienią sposobu promowania się, to sami się utopią w propagandzie. PiS nie wykorzystuje swoich osiągnięć, a niewątpliwie je ma. Gubi się w dyktacie i to może być początek końca. Podawali wyniki wyborów i kogo lansowali, nie wygranych, o nie, swoich ludzi, mimo, że byli na drugich miejscach. Tak się nie powinno postępować, ale nie wiem czy mnie wysłuchają. Warszawa, Łódź, Lublin pokazały swoją siłę. Polska w dalszym ciągu jest podzielona na PiS-owską i KO-wską część.
Mimo, że u nas w mieście B. po każdym nabożeństwie snuły się korowody wyborców, co widziałam na własne oczy, to jednak PiS nie zdominował sceny politycznej. Jedną staruszkę musiałam nawet sprowadzać po schodach, gdyż nie było poręczy, jako że głosowanie odbywało się w szkole, i tam takie urządzenia nie są potrzebne. Poczułam się nawet lepiej, gdyż wyszło na to, że jestem jeszcze żwawą staruszką, która potrafi pomóc innym. 

23 października 2018

Mam znowu założony holter ciśnieniowy. Mam nadciśnienie. 60% populacji powyżej 60-tego roku życia cierpi na tę dolegliwość. Rano o 9 założono mi to urządzenie w czasie pogody szaro-burej o niskim ciśnieniu atmosferycznym, to już z góry wiadomo, że będę miała ciśnienie jak niemowlę, ale tak wypadło. Męczę się z tym, co pół godziny pomiar. Mam apratu nie zamoczyć, nie myć się itp. Rano padało rzęsiście, szłam z parasolem, zmokłam i jak kura. W przychodni położyłam parasolkę obok wieszaka, gdzie umieściłam kurtkę, i gdy wyszłam z gabinetu, nie miała już uchwytu od parasolki! Głupio było mi pytać, czy ktoś nie odkręcił. Nie wiem już co dalej z tym zrobić, schować i czekać, aż następna ulegnie unicestwieniu i wtedy przełożyć rączkę?! Składane parasolki to są chyba jednorazówki, wiatr nimi mota i często się psują, ale uchwyty im tak ni stąd ni zowąd nie odpadają. Trudno, niektórzy ludzie honoru nie mają wcale. Staruszka niech nosi parasolkę bez uchwytu, dobrze jej tak, niech płaci haracz za lata życia!!!
Ze staruszkami to zawsze kłopot, jak ktoś mi jeszcze powie, że staruszki są szczęśliwe, to będzie miał ze mną do czynienia. Chyba, że osoby te nie wiedzą już co się wokół nich dzieje. Pobiegłam przed obiadem do sklepu, gdyż nie miałam olejku migdałowego, a gotowałam zupę dyniową. Dwie zupy, jedną na ostro, drugą łagodną. Taki mamy podział smaków w rodzinie. Spieszyło mi się bardzo, a pani przy kasie zamawiała taksówkę dla klientki, która miała telefon i owszem, ale sama tego zrobić nie umiała. Widać było, że ta pani to już zaawansowana staruszka była. Zrobiła zakupy i z tą torbą, niezbyt ciężką, ale dużą wybierała się do córki!!! Pytałam, dlaczego nie zaniesie tego najpierw do domu i dopiero wtedy odwiedzi córkę, ale nie udzieliła odpowiedzi. Przecież gdyby było to gdzieś blisko, to bym jej jakoś pomogła, ale ona wybierała się do córki! Nie wiadomo, gdzie ta córka mieszkała. Przecież nikt nie będzie jej doradzał, gdzie ma jechać, jak chce to i tak pojedzie. Serce pęka, gdy się patrzy na takie sceny. Ludzi w starości to chyba na tym świecie trzymają za karę. Boję się tego bardzo, tej bezradności, tego nieradzenia sobie w życiu. Lepiej abym tego nie doświadczyła.

 24 października 2018
Z holterem nie poszło dobrze! Rękaw był zbyt ciasny, ręka mi siniała gdy mierzyło się ciśnienie, a rosło i rosło, gdyż się denerwowałam. W końcu o 4 rano wszystko odłączyłam, gdyż musiałam pospać chociaż trzy, cztery godziny. O 8,30 już musiałam być w przychodni. Pani doktor powiedziała, że ja się nie pogodziłam ze swoją starością i stąd problemy! A niby jak ja się mam pogodzić? Chodzę wolno jak żółw, ciągle uważam abym czegoś nie wypuściła z rąk, jak jem, resztki jedzenia zatrzymują się niekiedy na bluzce, gdy coś się zatnie w mojej pamięci, to muszę czekać, aż mi się przypomni! I ja mam na to patrzeć z pobłażaniem, to przecież o mnie chodzi!!! Pójdę chyba do geriatry, albo poszukam sobie inspirującego zajęcia.
Postanowiłam być standardową staruszką, i niby jestem, ale nudzę się jak mops. Filmy, książki, krzyżówki, gotowanie i sprzątanie mi nie wystarczą, ja muszę mieć określone zadanie i w pełni się w nie angażować, wszystko inne jest dla mnie namiastką życia. Jedną kotkę, podobno bardzo miłą, nazwano Halinka! Chcą mi ją podsunąć, ale nic z tego. Jeszcze nie słyszałam aby kotu nadać takie imię. Zresztą kot nie rozwiąże sprawy. Mam przemawiać do kota, czy co? Och dolo emerycka!
Moją runą jest Perthro - oznacza to, co ukryte, przygotowanie do rzucania losem. Życie należy przeżyć godnie. Potencjał runy: prawo przyczyny i skutku, ujawnienie tego, co wcześniej było ukryte, realizacja marzeń. Może to dlatego tak trudno mi zaakceptować codzienność.

25 października 2018
Nie ma to jak wyspana staruszka. Ma ochotę do pracy i rozmów, czytania i grania w gry typu warcaby czy pasjans. Szczęśliwie ugotowała fasolę i zaraz ją doprawi, nic się nie przypaliło! Teraz zapoznała się z opinią oszalałej z oburzenia Krychy, która tak oceniła wyborców w Polsce: "Trynkiewicz na prezydenta! Wielbiciele zboków, złodziejstwa, zalotnych chamów i zaprzańców wybiorą go już w pierwszej turze…Polsce na złość…". Biedna! A gdyby tak wybrać ją na prezydenta!? To i tak wszystko jedno, gdyż teraz prezydent Duda w Berlinie rozprawia o żarówkach!
12 listopada ogłoszono święto, dublet święta niepodległości, przypadającego w niedzielę. 12 listopada dniem wolnym od pracy! Sejm przyjął projekt na dwa tygodnie przed. Ma się fantazję ułańską, prawda? Ludzie będą mieli wolne, tylko zapanuje chaos, gdyż nie uda się dać wszystkim wolnego. Co mają zrobić przewoźnicy PKP, dzień niby roboczy, ale świąteczny, jak mają jeździć pociągi? A inne służby: zaplanowane rozprawy sądowe, szpitale i sklepy… Czy ci obywatele nie mają prawa do świętowania? Nie można było o tym pomyśleć rok wcześniej, tylko robić wszystko na łapu-capu? To wszystko „bedłka”, Piłsudski też tak postąpił. A jakby tak powołać Jarosława na naczelnika państwa. Doskonała okazja! Niech naród wie, kogo ma, niech doceni, niech się w pochwałach i zaszczytach nie leni!!!
A oto mój przyczynek do uczczenia 100 rocznicy Niepodległości. Józef Piłsudski miał brata Bronisława., Studiował w Petersburgu. Brał udział w przygotowaniach zamachu na cesarza Aleksandra III wspólnie między innymi z z bratem Lenina, straconym po procesie. Bronisław został skazany na karę śmierci, zamienioną na 15 lat katorgi – rodzina sprzedała majątek aby go ratować -  i zesłany na wyspę Sachalin. Tam zetknął się z Ajnami. Prowadził badania kultury ludów tam zamieszkałych, ożenił się z krewną wodza, która urodziła mu syna o imieniu Sukezō i córkę Kyō. Wyjechał jednak do Europy, żona z dziećmi została, gdyż ojciec nie pozwolił jej jechać. Tak strasznie płakała po wyjeździe męża, że aż oślepła! W Japonii mieszka wnuk Bronisława Piłsudskiego Kazuyasu Kimura. Ma żonę i  trzy córki. Rodzina Józefa Piłsudskiego utrzymuje z nimi kontakty.
Ciekawa jest historia Ajnów, ludu który opisał Bronisław. Zamieszkują na wyspach od 7 000 lat. Mają niebieskie lub szare oczy i inny wygląd niż Japończycy, którzy ich podbili. Urzekły mnie kobiety tego ludu, które miały ciekawy tatuaż wokół ust, coś jakby wąsy. Wszystko to wiemy dzięki Bronisławowi Piłsudskiemu, który nagrał ich mowę, niepodobną do żadnej na świecie, spisał wiele podań i legend, utworzył słownik i oczywiście zrobił zdjęcia. Spuścizna rękopiśmienna i fotograficzna Bronisława Piłsudskiego znajduje się w Zbiorach Specjalnych Biblioteki Naukowej PAU i PAN w Krakowie.
  
Oto kobieta ludu Ajnów z niedźwiedziem tam obdarzanych kultem i Bronisław Piłsudski w otoczeniu dzieci.

26 października 2018
Zastępca rzecznika dyscyplinarnego Przemysław Radzik – sędzia Sądu Rejonowego w Krośnie Odrzańskim – jako „parodię procesu” zakwalifikował udział sędziów w symulacji procesu na festiwalu Owsiaka. A użycie togi sędziowskiej i łańcucha z orłem podczas symulacji za obrazę godności zawodu sędziego. Te zarzuty znalazły się w liście z 11 października do sędziego Arkadiusza Krupy, który uczestniczył w tej symulacji edukacyjnej.
Ponieważ sytuacja jest nieco absurdalna, sędziowie zaczynają składać autodonosy, kablują sami na siebie! Przykład idzie z góry, ja nie mogę być gorsza, doniosę Wam też na siebie samą, staruszkę rozleniwioną!
-
 Przepuściłam przez palce dzisiejszy dzień, wczorajszy zresztą też, a przecież nie wiadomo ile zostało. Na szczęście rano zrobiłam pranie i wywiesiłam na balkonie, może chociaż dobrze podeschnie. Resztę dosuszy się w domu. Obiad odgrzewany od wczoraj nie zabrał mi wiele czasu. O! Zakupy zrobiłam nie za swoje pieniądze, jako że mi brakło tego "tałatajstwa" w tym miesiącu. W pokoju  ciągle mi coś nie pasowało. Jest bardzo nieustawny. Przestawiłam trochę, naprawdę ciut ciut, meble w domu, i jest jakiś lepszy przepływ energii. Siedzę więc i napawam się dobrym samopoczuciem. Nic już nie zrobię, gdyż muszę się dobrze czuć. Feng Shui zadziała, pieniądze ustawione w lewym rogu, totolotek kupiony. Zrobiłam wszystko co mogłam, wszystko musi się odmienić. Teraz będę czytać „Sekretne życie drzew” Petera Wohllebena. Autor otwiera przed nami sekretny świat drzew i roślin, jakiego nie znamy. Niedługo sałata do mnie przemówi z talerza, zaskrzypi, zaskrzeczy albo zaśpiewa. Nie wiem jak ją wtedy przełknę.
Tylko jeden raz przemówił do mnie i wnuka dąb!!! Byliśmy w Bieniszewie, znajduje się tam stary klasztor otoczony lasem. Przytuliłam się z moim malutkim wnukiem do pnia drzewa i słyszeliśmy wewnętrzne głosy przepływające przez pień! Kilka razy jeszcze podchodziłam do tego drzewa, gdy tam byłam, ale więcej już się do mnie nie odezwało, zresztą inne też milczały jak zaklęte.
Oto wnętrze pokoju, które mnie teraz przygarnia do siebie. Czuję się tutaj naprawdę świetnie. Zmiany są naprawdę nieznaczne, a coś się zmieniło na lepsze. To koniec donosów, co za dużo, to niezdrowo.
 
R.M. Rilke
prośba do lasu
lesie
przyjmij mnie
mamy z sobą tak wiele wspólnego
w mrocznym wnętrzu tajemnice ukrywamy
ten sam księżyc oświetla nasze poplątane ścieżki
te same chmury obmywają nas deszczem
przed wejściem zdejmę buty pokłonię się staremu bukowi
ja też chcę dać schronienie ptasim gniazdom
ja też chcę wyrastać z korzeni
ja też chcę
mieć
długie
życie
ja też
chcę
być
pod
ochroną
ja też chcę
umierać stojąc

27 października 2018
Dostałam magiczną gąbkę do czyszczenia. Jest rewelacyjna, aż dziw, że do tej pory o niej nie wiedziałam. Doskonale się sprawdza przy sprzątaniu. Naprawdę mogę ją z czystym sumieniem polecić. Oto zastosowanie(tekst z internetu)
Usuną dziecięce niechciane rysunki ze ścian, np. kredkami.
Wyczyszczą plastikowe zabawki, porysowane np. mazakami.
Usuną smar z zawiasów na futrynie.
Usuną ślady i plamy z drzwi.
Usuną osad z mydła na umywalce, wannie i prysznicu.
Usuną śladów zarysowań z listew przypodłogowych.
Usuną ślady palców ze ścian.
Usuną ślady po lakierze do paznokci ze ścian. Pewnie nie tylko ja obijam się paznokciami o ścianę, zostawiając kolorowe smugi :/.
Wyczyszczą fugi.
Sprawdzą się do czyszczenia szyby w prysznicu lub lustra.
Wyczyściłam nimi plamy na plisach w kuchennym oknie.
Wyczyszczą plastik, np. zarysowania na meblach ogrodowych.
Usuną resztki kleju po usunięciu naklejki.
Sprawdzą się przy czyszczeniu parapetów, zarówno tych wewnętrznych, jak i zewnętrznych.
Wyczyszczą biżuterię, ale trzeba uważać, by nie porysować czyszczonej powierzchni. Najlepiej sprawdzić w mało widocznym miejscu jaki jest efekt.
Usuną ślady z kawy i herbaty wewnątrz kubków.
Usuną zaschnięte plamy z blatów i stołów.
Sprawdzą się do czyszczenia tłustych plam z okapów kuchennych.
Wyczyszczą ślady z palców i zabrudzenia z szafek/mebli.
Można też ich użyć na przypalone plamy w piekarniku czy do czyszczenia rusztu.
I wszędzie tam, gdzie jest osad, zaschnięte plamy i trudne do usunięcia zarysowania.

28 października 2018

Las też jest stary. Przeżywa ciężkie chwile. Teraz gnębi go susza, a mimo to nie poddaje się, stroi się w jasne, wesołe kolory i stara się zapominać o tym, że nawet jego grzybniowi pobratymcy, żyjący z korzeniami drzew w symbiozie, nie wydali w tym roku owoców. Trzeba się ze wszystkim pogodzić. Były grzyby wyrosłe na zmurszałych pniach, ale ja nie zbierałam, bałam się. Podobno to opieńki! Nadają się do marynowania. Zaproponowano mi, że jako pierwsza spróbuję ich smaku i albo przeżyję i dam się przekonać że to jadalne grzyby, albo pożegnam się z tym światem. Mam teraz dylemat, gdyż nie wiem co uczynić mam! Ach, to nie jest najważniejsze, byłam szczęśliwa ze spotkania z lasem.
Namawiają mnie do wyjazdu w Bory Tucholskie, gdyż tam grzyby są, ale ja się boję. Daleko i tak naprawdę gdzie tych grzybów szukać, gdy nie zna się lasu. W jednym miejscu rosną, a w innym nie. Nie dam się namówić, to nie jest propozycja dla staruszki. Nie jestem ryzykantką.

29 października 2018
Świat idzie z postępem, nasz kraj też. Samochody elektryczne stają się faktem. Polska jest na drodze do wprowadzania tej innowacji technicznej. Samochodzik drogi, ponad sto tysięcy za sztukę! Dochodzi jeszcze do tego czas ładowania, zużycie akumulatorów, stacje doładowywań, ale koszt eksploatacji rzędu 5 zł na 100 km zachęcają do wdrażania pomysłu. Wszystko z czasem tanieje, tak było z telewizorami, telefonami komórkowymi, komputerami… Ja poszłabym jeszcze dalej, na przykład zastosowanie baterii słonecznych. Prototypy już istnieją. Są baterie do ogrzewania, mogą być i do samochodów. Jeszcze kilka lat i nasz świat się zupełnie zmieni. Przecież w obrębie naszego pokolenia zaszły już takie zmiany, że najstarsze pokolenie nie nadąża za nowinkami technicznymi. Babcie często powtarzają: - To nie dla mnie wnusiu, ja się na tym nie znam. Ale to błąd. Jak zaczniesz się zapoznawać, to się i zapoznasz. Może idzie to wszystko opornie, ale idzie.
Zmiana czasu trochę mi namieszała w rozkładzie dnia. Myślałam, że nie będzie z tym problemu, ale jest. Obudziłam się o brzasku i rozmyślałam o życiu. Powinnam zmierzyć się z tematyką, która staje w stosunku do mnie okoniem, której nie lubię i unikam jak ognia. Powstaje u nas nowe centrum dla seniorów i może tam zahaczę się na jakiś kierunek stwarzający mi kłopoty, takie, załóżmy, szydełkowanie albo nauka języka obcego?! Nie mam talentów w tym kierunku i gdybym zmierzyła się z czym wymienionym już wyżej albo podjęłabym jakieś działania badawcze dotyczące zmian klimatycznych lub wpływu krzyków rodziców na dziecko w okresie przedszkolnym, czy jeszcze innych dziedzin, byłabym usatysfakcjonowana i świat by też na tym zyskał. Z zachwytu nad swoimi pomysłami zasnęłam powtórnie, ale jak będzie wyglądał dzisiejszy dzień, a szczególnie noc, trudno powiedzieć. Miałam prać, ale jest już zbyt późno, zabiorę się za to jutro. Pościel powinno zmieniać się co tydzień, a ręczniki co trzy dni aby bakterie i roztocza nas nie zżarły. Prania wtedy będzie dostatecznie wiele. Oto rady w sprawie prania ręczników. Trochę błędów się popełnia przy praniu, ale przecież nikt nie robi wszystkiego dobrze. https://tipy.interia.pl/artykul_30594,jak-dbac-o-reczniki-by-byly-miekkie-i-pachnace.htm

30 października 2018
Każdy z nas żyjąc na tym świecie coś po sobie pozostawia, dobra materialne, dobre wspomnienie i pamięć co najmniej na dwa pokolenia. Zawsze pragniemy aby pozostali członkowie rodziny żyli z sobą w zgodzie i trzymali się razem. Zostawiamy też jakiś swój dorobek duchowy, kulturalny, intelektualny i oczywiście grób na cmentarzu z imieniem i nazwiskiem, datami i jakąś sentencją do nas najbardziej pasującą wskazaną przez samego zmarłego albo wybraną przez bliskich. Sławni ludzie pieczętują na nagrobkach swoje osiągnięcia.
- Na grobie Roberta Baden- Powell'a, twórcy skautingu, znajduje się znak używany przez skautów podczas gier terenowych, oznacza on: "wykonałem zadanie, wróciłem do domu"
- Ludolf van Ceulen - pierwszy człowiek, który obliczył liczbę Pi do 35 znaków po przecinku ma zapis:"3.1415926535897932384264338327950"
- William Szekspir „Pylos w osądach, Sokrates w geniuszu, Maro w sztuce. Ziemia go grzebie, ludzie opłakują, do Olimpu należy.”
- Richard Nixon - 37. prezydent USA „Największym honorem, jaki może nadać historia, jest tytuł osoby przynoszącej pokój.”

Może ktoś z Was zechce odszukać na cmentarzach, których nie może odwiedzić groby ludzi, których znał. Oto adresy. Oczywiście, aby odszukać osoby, cmentarz musi mieć opracowanie w internecie. Na stronie Miłkowic są też linki do stron gdzie możemy odnaleźć metryki, informacje o zamordowanych w wojnach, cmentarze.

ksiegazmarlych24.pl/

 http://mogily.pl/start

http://www.grobonet.com/index.html

https://milkowice.pl.tl/Ciekawe-strony.htm

31 października 2018
Śmierć jest częścią naturalnego cyklu życia człowieka. Rodząc się, godzimy się na to, że umrzemy. Czy cali umieramy?  Według mnie nie, dusza jest nieśmiertelna, gdyż inaczej jaki sens miałoby życie? Gdy jesteśmy młodzi nie myślimy o śmierci, ale przychodzi czas, że zdajemy sobie sprawę, że nastąpi to lada moment. Istotne jest oswojenie strachu przed śmiercią, dlatego lepiej się do tego przygotować, choć tak naprawdę nikt nigdy na to nie jest gotów. Moment ten jednak nadejdzie, jest nieunikniony.                                           
Zmarli, których kochaliśmy, na zawsze pozostaną w naszych sercach. Śmierć nie odbierze nam pamięci o nich, wspomnień i radości, że mogliśmy razem żyć na tej ziemi. Teraz przeszli do innego świata i tam jest ich miejsce. Pozostały groby zastawione kwiatami i zniczami na dzień Wszystkich Świętych. Światło ma być łącznikiem z duszami zmarłych, tylko po co ten przepych na cmentarzach? Czy minimalizm nie byłby lepszy! Jeden znicz spełni taką samą rolę jak dziesięć ustawionych na płycie grobowej Grób powinien być sprzątnięty, omieciony z liści, umyty, po prostu zadbany. Czy nie wystarczy jedna doniczka chryzantem czy bukiet kwiatów i jeden znicz?! Nagrobek musi być, inaczej już być nie może, i koniecznie marmurowy lub granitowy! Moi bliscy też spoczęli pod ciężkimi płytami, choć mieli inne pragnienia. Życie wymusiło takie rozwiązania. Według mnie lepiej się za dusze tych ludzi pomodlić, powspominać ich, przywrócić naszej pamięci. W najbardziej tradycyjnej formie, prochy chowane są w urnach na cmentarzach, w grobach ziemnych, albo kolumbariach. Dobrze, niech tak będzie. Każdy może spocząć po śmierci w takim grobie, jaki sobie wybierze.

Niektóre cmentarze schowane są głęboko w lesie, opuszczone, gdyż nie ma już ludzi, którzy by o nie zadbali. Najczęściej są to u nas cmentarze ewangelickie, prawosławne... Pozostały tylko pojedyncze nagrobki porośnięte mchem jako dowód, że tam właśnie kiedyś było miejsce pochówku. Mnie marzy się cmentarz leśny, popularny już u naszych zachodnich sąsiadów. Wydzielone miejsce w lesie, a pod drzewami pochowane urny z prochami i tabliczką upamiętniającą osobę, która tam spoczywa, gdy takie jest życzenie rodziny. Uwielbiam las i gdybym tak mogła spocząć pod dębem lub sosną, słuchać szumu lasu, szeptów drzew, śpiewu ptaków i wodzić wzrokiem za przenikającym przez gałęzie światłem słońca, byłabym szczęśliwa. Mam nadzieję, że taki trend „chowalniczy” zdoła przeniknąć do nas zza granicy sąsiadów, tak jak kiedyś strojenie choinki, i ja znajdę miejsce spoczynku w miejscu, które miłe jest mojemu sercu. 



 
suma wejść na stronę - 276845,
odwiedzających - 94101,
dzisiaj -39
Reklama
 
Motto strony
 
„Pamiętaj, że każdy wiek przynosi
nowe możliwości.
Daj z siebie wszystko – inaczej oszukujesz samego siebie.”
Nie, ja nie milczę (Halina S.)
 
Nie, ja nie milczę, ja czekam
na krawędzi cichych marzeń
na czas, który ku mnie idzie
i za chwilę się wydarzy.

Nie, ja się nie boję życia,
z uporem kroczę do celu,
nigdy nie milczę ze strachu.
Żyję jak chcę, przyjacielu.

Szeroko otwieram oczy,
wpatruję się w ciszę nieba
śledzę utarte szlaki gwiazd,
ważę ciężar słów, tak trzeba.
 
Image and video hosting by TinyPic
Firma JUNESSE
 
Każda kobieta chce młodo wyglądać. Chcesz powstrzymać proces starzenia? Stosuj produkty firmy Firma JUNESSE > Firma JUNESSE [kliknij]
 

=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=