czerwiec 2018

1 czerwca 2018

Dzień Dziecka kojarzy nam się ze szczęściem i radością. Każdy z nas nosi w sobie takie dziecko objawiające się spontanicznością, miłością do siebie i innych, poczuciem wolności i fantazją. I dobrze, cieszmy się życiem, póki jest z czego się cieszyć, gdyż i tak nas z którejś tam strony zaraz coś łupnie.
Zdrowie naszego układu nerwowego zależy od aktywności naszych nóg!!! To nie żarty. „… ćwiczenia powodujące pracę mięśni nóg sprawiają, że do mózgu wysyłane są sygnały niezbędne do produkcji zdrowych komórek nerwowych.” Myślę, że sporo jest w tym przesady, gdyż chodzenie rodziłoby mędrców, a to do końca chyba tak nie jest, jednak aktywność fizyczna jest wskazana. Może wystarczy maszerować wokół stołu jak p. Dulski?!
Najważniejsze, że u nas się zachmurzyło i zaczęło popadywać, umiarkowanie, to może i lepiej, ważne aby długo. Grzmi gdzieś daleko i obficie skrapia umęczoną ziemię deszczyk. Jesteśmy za to wdzięczni, kot Kiszot i ja staruszka. Zupełnie zatraciłam poczucie czasu, miałam wrażenie, że dzisiaj jest też święto, ale nie. Nie zmieni tego nawet młoda kapusta z ziemniaczkami i kotlecikami. Kotleciki trochę szemrane, gdyż bazą jest kasza i jajka, ale bardzo smaczne. Wróciła wegetarianka, to dlatego. Kot też grymasi z jedzeniem, nie chce puszkowego pokarmu, przerzucił się na śmietanę i masło zagryzane suchą karmą. Trochę schudł, tak twierdzi właścicielka kota, ale może mu to wyjdzie na zdrowie. Mnie koniecznie trzeba Henryka! To woda mineralna z Inowrocławia, wspaniała. Prowadzą sprzedaż wysyłkową. Bardzo poprawia się talia po jej systematycznym zażywaniu. Jednak miesiąc kuracji i przerwa. Mam więc przerwę, mam też zanik tali. Ubolewam nad tym, ale za miesiąc odzyskam ją, jak się uda.

2 czerwca 2018

Mężczyźni w starszym wieku są naiwni, albo takich udają, aby sprawić komuś przyjemność. Zdjęcia upiększone i wygładzone na Facebooku wystawiam niekiedy dla draki. Bawi mnie to, że wyglądam tak nieskazitelnie. Mój zaawansowany wiekiem znajomy, bo tylko takich mam, z żółtodziobami się nie zadaję, zachwycał się moją nieskazitelną cerą!? Mówiłam mu, że takie zdjęcia obrabia się w specjalnych programach i mają się nijak do rzeczywistości, ale on nie wierzy. Mnie już na urodzie nie zależy. Po co mi ona.
Ja się nie maluję, gdyż na większość kosmetyków mam uczulenie. Moje córki próbowały nadać mi szlify, ale zrezygnowały, gdyż moje oczy łzawiły i wyglądałam jak kupka nieszczęścia. Nie mam specjalnie zmarszczek, ale też nie wyglądam tak uroczo jak na załączonym zdjęciu z Facebooka. Zresztą i tak bym się tak nie pacykowała, dla mnie to zbyt ostry makijaż. Najlepszy kosmetyk to wypoczynek, odpowiednia ilość snu i dobra maseczka, najlepiej z naturalnych produktów. Przy okazji podam przepis na maseczkę, która naprawdę czyni cuda, gdy się ją regularnie stosuje.
Żółtko jajka rozmieszać z kapką oliwy, dodać miodu ociupinkę – tylko wtedy gdy nie ma się tendencji do zaczerwienienia twarzy, miód wygładza twarz ale i zaostrza dolegliwości – i kropelką cytryny, ale naprawdę kropelkę, cytryna podrażnia, więc może lepiej nie. Rozsmarować maseczkę na twarzy i szyi, odczekać 10, 15 minut aby wyschła. Skorupkę, gdyż taka powstaje, zmyć letnią wodą i wklepać krem. Gotowe, będziecie wyglądać olśniewająco. Najlepiej zrobić to w przeddzień wielkiego wyjścia. Można przedtem drobnymi płatkami owsianymi oczyścić twarz stosując kolisty masaż.
Ja już nie robię teraz takich maseczek, gdyż szkoda mi jajka, wolę je zjeść, ale nie każdy przecież boryka się z takimi problemami finansowymi jak ja. Wypoczynkowymi teraz także. Kiszot uporczywie domaga się głaskania o piątej rano! Ale i tak lubię go z całego serca. Ma taką dobrą i śliczną buźkę. Martwię się tylko, że tak mało je, ale może teraz się to poprawi. Spadł deszcz i powietrze się ochłodziło.
Bezpłatny budzik Kiszot, no może nie tak znowu bezinteresowny. Jak już poderwie człowieka na nogi, trzeba go głaskać, głaskać, głaskać...Ajakąmnatruralnie pięk
ną buzię, mimo że liczy sobie już

14 lat!!! 


3 czerwca 2018
Apel kota Kiszota!
Bardzo proszę abyś zrozumiała moje zachowanie! Kot jest zwierzęciem łownym, poluje w nocy a w dzień śpi. Moje zwyczaje zmieniły się, gdyż mieszkam z ludźmi i dlatego w nocy staram się zachowywać cicho, ale kiedy słoneczko już wzejdzie na niebie, ja staje się aktywny. Przychodzę do Ciebie, ale Ty udajesz że mnie nie widzisz, nie słyszysz, chociaż miauczę!
Dzisiaj przechadzałem się obok Twojego łóżka, przecież słyszałaś, wyciągałaś rękę i mnie głaskałaś, a później zasypiałaś, a ja nie wiedziałem już co mam robić. Kładłem się na dywanie i czekałem, ale dopóki nie miauknąłem, nie budziłaś się. Wskoczyłem więc na łóżko i wtedy zerwałaś się i zaczęłaś mnie głaskać. Poskutkowało! Przesuwałem się po całym pokoju ocierając się o meble, zaprowadziłem Cię do kuchni, grzecznie zjadłem śniadanie. Dzisiaj mi smakowało, tylko takie puszeczki kupuj, innych nie ruszę. Poszliśmy na balkon, tam było chłodno. Jestem grzecznym kotem, pozwoliłem Ci na wyczesanie mojej sierści, głaskanie. Prawie zasnąłem mrucząc i podkulając nóżki pod siebie. Kiedy wstałaś, ja też wstałem i poszedłem za Tobą. Znowu spałaś! Lepiej by było, abyś dała sobie już z tym spokój.
Teraz jest południe, ja śpię na fotelu, który z dobrej przecież woli oddałaś mi do użytku. Będę spał tak długo jak będę miał ochotę i proszę nie wtrącaj się do mojego rozkładu dnia. Staraj się raczej do niego dostosować, gdyż nie masz innego wyjścia. Dziękuję Ci że o mnie dbasz, jestem zadowolony z Twojej opieki, ale pamiętaj, koty chadzają własnymi drogami i trzeba się z tym pogodzić.
Twój grzeczny, miły i zadowolony
kot Kiszot
Zasnęłaś znowu, a ja ciepliwie czekam kiedy obudzisz się. Doceń to!




Nareszcie otwierasz oczy, doczekałem się. 
I koniec, komentarza nie będzie, cieszę się że mam kota. Mam słabość do kotów. Kot może liczyć na moje wybaczenie, tolerancję i miłość dozgonną. 

4 czerwca 2018
O laboga, co się dzieje?! Romanse i tajemnice!
Nowoczesna się prawie rozpadła w związku z romansem Petru, a teraz poseł Pięta z PiS! Jeszcze nie wiadomo, czy był winien - nie wiem czy to w takiej kategorii można rozpatrywać - a już został wykluczony. Podobno do wyjaśnienia sprawy.
„Beata Mazurek poinformowała także, że poseł Pięta zostaje wycofany z prac komisji śledczej ds. Amber Gold oraz komisji ds. służb specjalnych.
Odwołanie Pięty to pokłosie publikacji o romansie, jaki miał mieć poseł PiS. "Uwiódł samotną, poszukującą miłości i pragnącą dziecka kobietę. Mamił wpływami w spółkach Skarbu Państw" - pisał "Fakt". Dziś Radio ZET podało, że choć Izabela P. starała się o pracę w Kancelarii Prezydenta Andrzeja Dudy i "korespondowała w tej sprawie z jednym z urzędników kancelarii", pracy nie zdobyła. "Korespondencję przerwano natychmiast po tym, jak przeczytano wpisy Pani Izabeli w mediach społecznościowych" - przekazał radiu informator.”
Dobrze, że jeszcze Prezydent się nie zaplatał w te sprawy.
Czy mam prawo spojrzeć na kogoś kto mi się podoba w sposób, no powiedzmy, zalotny? Czy będą mi groziły z tej racji konsekwencje służbowe? Ten ktoś podoba mi się i będę chciała mu pomóc, i co wtedy?! 
- Jarosław Kaczyński trafił do szpitala! Fakt poinformował, że prezes w szpitalu pojawił się osłabiony, poruszał się o kulach. Już wcześniej wyszły na jaw poważne problemy kolana Jarosława, który poddał się rehabilitacji. Jak informuje tabloid, Kaczyński natychmiast powinien poddać się operacji, przed którą uparcie się wzbraniał. 
Dlaczego to jest owiane taką tajemnicą, czy choroba to też problem wstydliwy? Nie mówię że to temat publiczny, ale naród ma chyba prawo wiedzieć o osobie publicznej co nieco ... 

6 czerwca 2018

Wczoraj miałam popołudnie bez internetu, i to nie jest nieszczęście, ale bałam się, że u mnie coś się stało z laptopem, gdyż w smartfonie wszystko działało, a tutaj cisza. Wróciło jednak wszystko do normy.
Dzisiaj od rana jestem już aktywna, tak ustalił Kiszot. Trochę zaszalał, chyba się nudził o świcie. Porządkował pokój na swój sposób, trudno, każdy ma prawo mieć swoją wizje piękna. Narzuty zabezpieczające kanapę i fotel zastałam pozwijane i stłamaszone. Żałuję tylko, że nie zdążyłam przybiec z aparatem aby uchwycić zabawę kociutka ze swoim własnym cieniem. To było piękne! A to muszka się zdarzy na balkonie, to cień zaszaleje, i zawsze jakieś atrakcje się wymyli, gdy kot ma dobry humor. Lubię patrzeć w te miodne oczy, słuchać miauknięć nawet o piątej rano, bo tak to już jest, że gdy się kogoś lubi, akceptuje go się takim, jaki jest i to jest właśnie to, sympatia i już.
Zaczął się sezon na ogórki małosolne - ogórkowy niedługo się rozpocznie, gryzipiórki nie będą miały o czym pisać, posłowie ponad 50 dni będą opalać się i odpoczywać, flirtować i na normalnych ludzi się zgrywać, z kasą w kieszeni. Moje ogórki kiszone nabrały już barwy „kiszeniowej” i dzisiaj stanowiły doskonały komponent śniadania. To te małe radości emeryckie - ogórki tanieją. Trzeba cieszyć się chwilą, ta już nie wróci.
Koku Istambulowa jest prawdopodobnie najstarszą osobą na świecie. Rosjanka twierdzi, że skończyła 129 lat. I wcale nie jest szczęśliwa. Twierdzi, że właśnie obchodziła 129 urodziny, ale jak przyznała, wolałaby umrzeć. Nie przeżyła bowiem ani jednego szczęśliwego dnia.
To chyba nie wymaga komentarza! Czy dla nie nie byłoby lepiej, gdyby przeżyła 29 lat w szczęściu, niż 129 tylko pracując, bez  błysku radości i spełnienia?! Może być też tak, że na starość nic się już nie pamięta i mówi się, co ślina na język przyniesie. Tak czy inaczej lepiej nie żyć zbyt długo. Chwile szczęścia łatwo wtedzapomnieć…

7 czerwca 2018
Godziny dopołudniowe spędzam w przychodni, w różnych godzinach! Dzisiaj już od 8,20 u p. doktor, później rehabilitacja, zakupy na bazarku… Ubrałam się trochę zbyt lekko i odczułam chłód, za to teraz w domu jestem ubrana jak należy, bluza średniej grubości, leginsy i skarpetki! Trochę pogoda mnie zmyliła. W czasie zabiegów mam jednak dużo czasu na rozmyślania.
-  Darmowe leki to 1/3 kwoty, resztę płacę. Rząd o mnie nie zadbał należycie, ale nich już lepiej dadzą pieniądze dzieciom, im bardziej są potrzebne  niż mnie.
- Julia Roberts okrzyknięta najpiękniejszą kobietą świata trochę się z tego tytułu podśmiewa twierdząc, że usta ma jak wrota, a siedzenie jak końskie siodło… Jest miła, wdzięczna i ludziom się podoba, mnie też. Jest też mądrą kobietą, gdyż podziela moje poglądy. Powiedziała:
"Kiedy ludzie odchodzą od ciebie, pozwól im odejść. Twoje przeznaczenie nigdy nie jest związane z tymi, którzy cię opuszczają. I nie oznacza to, że są złymi ludźmi. Chodzi o to, że ich czas w Twojej historii życia się skończył". To jest trafne spostrzeżenie. Kiedy ktoś pojawia się w twoim życiu, to jest jakiś powód. Nic nie jest przypadkowe, wszystko ma swoje miejsce i czas. Tak trochę przewrotnie przytoczę przykład z życia pewnej staruszki, w mieszkaniu której zjawił się złodziej.
- Mieszka we wsi xy rodzina bardzo zamożna. Staruszka pozostała w swoim dawnym domu, syn wybudował obok rezydencję, ale matka najlepiej czuje się u siebie, na starych śmieciach. Póki sobie radzi, jest tak jak ona chce. W niedzielę wszyscy pojechali do kościoła, domy zostały pod boską opieką. Dom syna jest odpowiednio zabezpieczony, ale staruszce wystarczał zamek w drzwiach. I to skusiło złodzieja. Miał ponad godzinę czasu, podjechał samochodem, wdarł się do domu staruszki i ukradł pięć tysięcy złotych! Tylko to, nic więcej. Trochę się zdziwiłam, gdyż po co trzymać tyle pieniędzy w domu, ale kiedy człowiek zbliża się do dziewięćdziesiątki ma własne priorytety. Staruszka ciułała na godny pogrzeb, aby nie obarczać syna, tak jakby to pięć tysięcy dla niego dużo znaczyło. Staruszka ma własny honor i sama za życia decyduje co i jak ma być. Podły złodziej pozbawił ją wszystkich oszczędności. Teraz już trudno będzie drugi raz zaoszczędzić taką kwotę.

Mnie jak zwykle dziwi, jakim cudem staruszka tyle odłożyła! Może jak ma się swój ogródek, nie musi wszystkiego kupować, to jest łatwiej. Ja nic nie uciułałam, z trudem dociągam do końca miesiąca. Teraz sobie drwią ze mnie, że gdyby złodziej przyszedł do mojego domu – obym nie wypowiedziała tego w złą godzinę, odpukać! – i nie znalazł pieniędzy, ze złości by wszystko porozbijał w mieszkaniu. Niech lepiej nie staje na mojej drodze to złodziejskie nasienie, niech mnie omija z daleka. Ja bezpieniężna jestem!

8 czerwca 2018

Robi się znowu gorąco, ale jeść coś trzeba. Upiekłam w trybie błyskawicznym ciasto z agrestem i truskawkami. Akurat te owoce kupiłam. Może nic nadzwyczajnego, ale smaczne. Polecam niezbyt pracowitym kuchareczkom
10 czerwca 2018
Wczoraj spotkało mnie bardzo miłe wyróżnienie. 
Z okazji 10-lecia działalności Stowarzyszenia Przyjaciół Ziemi Dobrskiej przyznano honorowy tytuł 
ZASŁUŻONY DLA RATOWANIA DZIEDZICTWA KULTUROWEGO ZIEMI DOBRSKIEJ

HALINIE STUDZIŃSKIEJ





Zapraszam na zapoznanie się z przebiegiem uroczystości na stronie Miłkowic
milkowice.pl.tl/ZAS%26%23321%3BU%26%23379%3BONY-DLA-RATOWANIA-DZIEDZICTWA-KULTUROWEGO-ZIEMI-DOBRSKIEJ.htm
11 czerwca 2018
Łyżka dziegciu beczkę miodu zepsuje! Spotkało mnie w ostatnich dniach tyle serdeczności i dowodów uznania, że naprawdę robi się na sercu radośnie. Nawet prasa się nami zainteresowała. https://milkowice.pl.tl/Turek-24-_-X-lat-Stowarzyszenia-Przyjaci%F3%26%23322%3B-Ziemi-Dobrskiej--_____-----Turek-24.htm
Myślę, że już czas zająć się swoim zdrowiem i robieniem lub nierobieniem tego, na co ma się ochotę. Co do tego dziegciu! (Dziegciem nasi przodkowie nazywali gęstą, ciemnobrunatną ciecz, smołę o bardzo nieprzyjemnym zapachu, otrzymywaną podczas suchej destylacji kory i drewna brzozowego.
Na zdjęciach jestem trochę wymęczona i sterana życiem, to nie jest przesada!
Po pierwsze – z przejęcia nie mogłam spać, wzięłam środek nasenny, ale o piątej kociątko zrobiło pobudkę. Nie mogłam później zasnąć i w rezultacie spałam około 4 godzin. Po tak przespanej nocy nikt dobrze nie wygląda.
Po drugie – jak zwykle nie miałam się w co ubrać! Miałam sobie nawet kupić jakiś ciuszek, ale sama nie chciałam tego robić. Pocięłam o 10 w nocy sukienkę chcąc z niej zrobić spódnicę, ale to była zorżeta i moja maszyna nie chciała szyć. Sukienka była zbyt elegancka aby ją założyć, pocięłam i nie mam ani sukni ani spódnicy. Muszę to zanieść do krawcowej, może coś z tego zrobi. W czasie takiego kilkugodzinnego siedzenia puchną mi nogi, więc nie mogłam założyć kusej sukieneczki. Jak coś jest nie tak, to się tego nie pokazuje.
Po trzecie – bluzka była ok, ale te porcięta to chyba nie wypadły dobrze. Już tego nie zmienię, ale trzeba było założyć jakieś inne, wisi tego w szafie pełno, ale wybrałam właśnie takie.
Tak to dołożyłam trzy łyżki dziegciu i mam lekki niesmak. Że też nigdy w życiu nie jest tak jak się chce. No niech tam, ale tytuł mam. To uwieńczenie moich poczynań i niech tak zostanie.
 Tak to wygladało. 

Obok mnie po prawej prawdziwa hrabianka, krewna w linii prostej Bogdańskich, z lewej młody chłopiec tak mile się uśmiechający. Muszę się dowiedzieć kto to jest! 
Wręczanie nagrody przez Prezesa. To był tak miły pan, że wierzyć się nie chce, że jeszcze są tak sympatyczni i dobrzy ludzie. Jestem naprawdę pod wrażeniem. Ksiądz Prałat siedział przy stoliku, ale wszyscy wstali na tę okolicznośc, więc tak to wypadło. 

12 czerwca 2018
Tak wytwarzają się odruchy warunkowe. Kot Kiszot poszedł już do domu. Miał prawo, mnie jednak jest przykro. Dzisiaj obudziłam się o piątej, chociaż wcale nie było powodu. Śniło mi się chyba że mam nakarmić kota! Nikt nie miauknął, nikt nie przyszedł do pokoju aby go głaskać, a ja i tak mam nockę zarwaną. Powiało w domu pustką. Jedyny plus, to to, że odzyskałam miejsce na fotelu. Kiszot, tylko wszedł do domu, wybrał sobie właśnie tam miejsce do spania, polegiwania, drzemania, bawienia się i niekiedy konsumpcji przysmaku, jakim stał się ostatnio boczek wędzony.
Kiszot był bardzo rozmowny. Miauknięcie, ja coś powiedziałam, odpowiedział i tak można było długo gawędzić, tylko nie wiem czy wiedzieliśmy do końca o czym mówimy. Ja raczej się domyślałam o co chodzi, a on wiedział co wymiaukuje. Krótki dźwięk - otwieraj balkon, krótkie i częste z marszem w kierunku kuchni – jeść mi się chce, długie w siadzie u drzwi wejściowych – mam potrzebę wyjścia na korytarz aby obwąchać sąsiadów, krótkie połączone z ocieraniem się o krzesła – nie wiesz, że czas na głaskanie, czy co?
A te oczy, wpatrzone w człowieka, takie śliczne! Mordkę to ten Kiszocik ma cudną! U mnie trochę schudł, a może wyczesałam go do granic możliwości. Codziennie dwa razy, rano i wieczorem na balkonie, gdzie polegiwał chłodząc się w rześkim, wieczornym wietrzyku.
Namawiają mnie na kotka, namawiają, ale ja tak się boję, że po mojej śmierci pójdzie do jakichś niesympatycznych ludzi, albo co gorsza coś się stanie i będzie musiał umierać na moich oczach, ja już wolę rozmawiać sama ze sobą, gdy zajdzie potrzeba, niż mieć zwierzątko.
Na tym kończymy wątek koci, nie ma u mnie kota, nie ma.
Kot na fotelu pod baldachimem, aby nikt mu nie przeszkadzał. I nie myślcie, że sfiksowałam na punkcie kota, ja lubię koty i już. Kiszot był gościem i dużo było mu wolno, miał się czuć dobrze i chyba tak było, było także wiadomo, kto tu rządzi. Trzeba przyznać, że był taki grzeczny, że to wprost niewyobrażalne. W młodości bywało różnie, ale teraz to już stateczny 14-letni pan kot. Może coś szaleństwach młodości napiszę, ale na dzisiaj już dosyć. 

13 czerwca 2018
Wczorajszy dzień dla mnie zaszedł mgiełką. Robiłam zakupy w Biedronce, potrzebowałam dużo picia. Wzięłam z domu wózeczek dla bogaczy innego sortu i chodząc po sklepie skusiłam się jeszcze na to i owo. Omamiła mnie biała kiełbasa pakowana w folię! Mam nadzieję, że to już ostatnie jej podrygi, jako że pracuje się już nad białkiem, które będzie można sobie wyhodować lub kupić, ale póki co, jemy kiełbasy. Przy kasie, jak zwykle harmider– pakujesz produkty, podajesz kartę z trudem wygrzebaną z torebki, śledzisz kiedy możesz wpisać pin, pchają się za tobą klienci, dzieci biegają strojąc do ciebie miny, a ja lubię te małe szkraby, i jakoś nie zgarnęłam do wózka kiełbaski… Może kasjerka nie zauważyła, może komuś zależało abym zostawiła, stałam przecież obok kasy upychając wszystko w wózku, ale nikt nie powiedział – pani zapomniała o kiełbasce. Przyszłam do domu i zobaczyłam, że nie mam kiełbaski. Bardzo ubolewałam, gdyż miałabym na tydzień kolacyjki. No trudno, nie pójdę się wykłócać o kiełbaskę, gdyż niczego nie dowiodę. Opowiadałam później o tym wydarzeniu mojemu znajomemu pełna boleści za zaginioną kiełbaską, a on uraczył mnie opowieścią, aby mnie trochę podbudować – teraz posłuchajcie!
Pan ów bywa w Biedronce jako wczesny klient - i tak nie śpi, rankiem jest chłodno, pojechał więc do sklepu, wziął wózek i zobaczył na jego dnie lekko podniszczoną kopertę. Wziął do ręki, zajrzał do środka i zdumiony zobaczył pieniądze, całe czterysta złotych! Podszedł ze znaleziskiem do kasy, przywołano kierowniczkę, przeliczono komisyjnie pieniądze i uczciwy znalazca wszedł między regały już jako zwykły klient, który jak przystało na uczciwego człowieka, chrześcijanina, który wypełnił swój obowiązek, zaczął robić zakupy. Za chwilę zdumiony zobaczył obok siebie kobietę, która rozpływając się w podziękowaniach, ze łzami w oczach rzuciła się w jego kierunku obdarowując go wszystkimi możliwymi błogosławieństwami za zwrot koperty. Sam się wzruszył i starał się jakoś ją uspokoić, ale ona dalej dziękowała. Była to jakaś biedna osoba, która zajmowała się innymi ludźmi i wieczorem poprzedniego dnia, tuż przed zamknięciem sklepu, przyszła do Biedronki zrobić zakupy dla podopiecznych, a kopertę z resztą pieniędzy przez roztargnienie zostawiła w wózku. Rano więc skoro świt przybiegła do sklepu z nadzieją, że pieniądze odzyska. I odzyskała dzięki dobremu, szlachetnemu  człowiekowi! I niech ta opinia przy nim zostanie. Wzruszyło mnie to, że mam do czynienia z takim uczciwym człowiekiem!
Pan ten opowiedział mi tę historię z pewnym zażenowaniem, ale chciał mnie pocieszyć, że może i moją kiełbaskę odzyskam, ale ja już nie poszłam szukać kiełbaski, niech komuś smakuje. Trudno, bez kilku kiełbasek też jakoś przeżyję, a opowieść jaką usłyszałam, była balsamem na moje skołatane serce.
 
14 czerwca 2018
"Niemal 2 tys. osób, które ukończyły 100 lat, otrzymuje z ZUS tzw. honorowe świadczenie w wysokości 3731,13 zł. Z danych ZUS wynika, że najwięcej stulatków mieszka w Warszawie - około 260. Na drugim miejscu jest Gdańsk (121), a dalej Kraków, Wrocław, Łódź i Poznań. Jedna z najstarszych osób, która ukończyła 100 lat mieszka we Wrocławiu. Zakład podał, że pan Jan ukończył w czerwcu 111 lat."
Należy zastanowić się, czy warto żyć tak długo! A co z tymi, którzy mają już teraz emeryturę idącą w tysiące? Dodatkowo dostaną te trzy tysiące? Tutaj nasuwa się myśl, co jest słowem a co czynem. Ja nie chcę tych 3731,13 zł, zbyt długo musiałabym na to czekać. Kwota ta nie jest waloryzowana, po sądny dzień taka już jest, pracowałeś czy nie.

15 czerwca 2018
Mundial. Zbiorowe szaleństwo świata rozpoczęte! Polacy są, a jakże, i mecze z ich udziałem będę oglądać. "Wyjście z grupy i jeszcze jeden wygrany mecz to już by była pełna satysfakcja" powiedział jakiś sportowy działacz. No dobre i to.
Oglądałam jednym okiem turniej wiedzy o mundialu i nie wypadłam dobrze, prawie nic nie wiedziałam, no chyba, jak to w testach, coś trafiłam. Jakoś się nawet tego nie wstydzę. Nie ja będę grać, nie ja kibicować całości, nie muszę wszystkiego wiedzieć. Oto skład naszej reprezentacji z cudownie ozdrowionym Glikiem. Pogrubionym drukiem nazwiska które coś mi mówią. Są to znane na całym świecie nazwiska, nie mam więc wyjścia, muszę je znać. „Biało-Czerwoni”. Spis dla takich dyletantek jak ja, mężczyźni zawsze mają wiedzę na ten temat, to sfera ich marzeń, albo gdzieś grali, albo chcieliby grać... 
Skład reprezentacji Polski na Mundial 2018

Bramkarze:
Wojciech Szczęsny (Juventus Turyn), Łukasz Fabiański (Swansea City), Bartosz Białkowski (Ipswich Town)
Obrońcy:
Jan Bednarek (Southampton), Bartosz Bereszyński (Sampdoria Genua), Thiago Cionek (SPAL Ferrara), Kamil Glik (AS Monaco), Łukasz Piszczek (Borussia Dortmund), Artur Jędrzejczyk (Legia Warszawa), Michał Pazdan (Legia Warszawa),
Pomocnicy:
Kuba Błaszczykowski (VfL Wolfsburg), Jacek Góralski (Łudogorec Razgrad), Kamil Grosicki (Hull City), Grzegorz Krychowiak (West Bromwich Albion), Rafał Kurzawa (Górnik Zabrze), Karol Linetty (Sampdoria Genua), Sławomir Peszko (Lechia Gdańsk), Maciej Rybus (Lokomotiw Moskwa), Piotr Zieliński (SSC Napoli),
Napastnicy:
Robert Lewandowski (Bayern Monachium), Arkadiusz Milik (SSC Napoli), Łukasz Teodorczyk (RSC Anderlecht), Dawid Kownacki (Sampdoria Genua).
 
16 czerwca 2018
Czy dla tej spalonej ziemi nie ma już nadziei na deszcz? Wszędzie piaskowe barwy ziemi, trawy wyschnięte, opadają liście. Gdyby nie zieleń drzew można by sądzić, że zbliża się jesień. W ogródku sąsiada kwiaty smętnie opuszczają główki, zwiędnięte liście straciły wigor i kolor, susza! 
Miałam wybrać się do lasu, ale trochę się boję. Już raz wędrowałam po zeschniętych trawach i wrzosach. Kurz unosił się przy każdym stąpnięciu, skrzypiały łamane stopami łodygi, tylko mchy trwały na posterunku. Nie chcę już oglądać takiego zastygłego w obumieraniu lasu. Zresztą chyba nie wolno chodzić do lasu w taką pogodę?! 
Jest to przykre, gdyż inne części Polski nie odczuwają takiego niedoboru deszczu. Nawet przyjęłabym z radością burzę, byle tylko ziemia dostała trochę wody, ale nie zanosi się na zmianę pogody. Kiedy w prognozach pogody informują, że dzień będzie słoneczny, niezakłócony opadami, serce mnie boli.
W naszym klimacie zdarzają się takie anomalie, już nasi przodkowie modlili się o deszcz. Pamiętam z dzieciństwa pieśń:
Boże Abrahamów, Boże Królu nieba, - Użycz nam deszczu, bo nam go potrzeba. – Nie karz nas suszą, ani głodem czasem, - By lud Twój wiedział, żeś jest Panem naszym.

Jan Kochanowski
Modlitwa o deszcz
Wszego dobrego Dawca i Szafarzu wieczny,
Tobie ziemia, spalona przez ogień słoneczny,
Modli się dżdża i smętne zioła pochylone,
I nadzieja oraczów, zboża upragnione.

Ściśni wilgotne chmury świętą ręką swoją,
A ony suchą ziemię i drzewa napoją
Ogniem zjęte; o, który z suchej skały zdroje
Niesłychane pobudzasz, okaż dary swoje!

Ty nocną rossę spuszczasz, Ty dostatkiem hojnym
Żywej wody dodawasz rzekom niespokojnym.
Ty przepaści nasycasz i łakome morze,
Stąd gwiazdy żywność mają i ogniste zorze.

Kiedy Ty chcesz, wszytek świat powodzią zatonie,
A kiedy chcesz, od ognia jako pióro wspłonie.
 
17 czerwca 2018
Dzisiaj miszmasz! Lubię takie składanki, piszę wszystko, co mi się przypomni.
- Każdy powinien słuchać muzyki, to boskie dźwięki i są balsamem na zbolałe, ale także radosne dusze. Nawet dzieciątka w brzuszku mamy reagują na dobrą muzykę uśmiechem. „Dzieci w brzuchach matki najmniej przepadają za popem. Płody reagowały natomiast na "Bohemian Rhapsody" Queen, a także odgłosy wydawane przez Myszkę Miki. Najlepszy wynik uzyskały utwory Mozarta i Bacha.”
- Jedzcie czereśnie! „Wystarczy przez cały sezon zjadać codziennie około pół kilograma czereśni, najlepiej zastępując nimi jeden z posiłków. Choć czereśnie w 80 proc. składają się z wody - owoce te są kopalnią witamin i soli mineralnych. Czereśnie są nie tylko smaczne i zdrowe, ale także posiadają liczne właściwości zdrowotne. Zawarte w nich witaminy i przeciwutleniacze działają odmładzająco. Ponadto korzystnie wpływają na stawy i tarczycę. Z tego powodu czereśnie poleca się osobom cierpiącym na opuchnięcia i zniekształcenia stawów. Owoce te do jadłospisu powinny włączyć także osoby zdrowe, bo dzięki temu mają szansę na uniknięcie artretyzmu.”
- Nie każdy nadaje się do tego aby być dziedzicem! Wiąże się to z uprawą roli. Mój niezastąpiony tłumacz dokumentów z języka rosyjskiego, jak się okazuje szlachetnie urodzony, przesłał mi historię dworu związanego z jego dziadkiem. Ostatnimi właścicielami majątku byli Frykowscy, rodzina, nad którą zawisło jakieś fatum. W dworze tym mieszkała Agnieszka Osiecka jako małżonka Wojciecha. Kochałam wiersze Osieckiej! Mąż jej gospodarzem to raczej nie był - Wojciech Frykowski polecił rozpędzić stado owiec, gdyż irytowało go ich beczenie, drażniły go również pszczoły z pobliskich uli. Bardzo mnie to ubawiło. Oto fragment dotyczący Frykowskich.
„Pod koniec lat 50-tych lub na początku 60-tych XX wieku dwór został kupiony przez Jana Frykowskiego, przedsiębiorcę pochodzącego z Poznania, syna Rocha i Joanny Gorgolewskiej. Kupiony majątek traktował jako lokatę kapitału. W 1963 roku po swoim ślubie zamieszkał w nim jego syn – Wojciech Frykowski (ur. 22.12.1936 r. w Łodzi). Wybranką Wojciecha została Agnieszka Osiecka. Ślub odbył się w Zakopanem. W tym czasie dwór posiadał dziesięć pokoi, dwie werandy, ogród, basen i gosposię. Wojciech Frykowski okazał się słabym gospodarzem. Polecił rozpędzić stado owiec, gdyż irytowało go ich beczenie, drażniły go również pszczoły z pobliskich uli. Ostatecznie zwolnił też zarządcę majątku. Gospodarstwo szybko zarosło chwastami. Małżeństwo rozpadło się po roku, zanim jednak do tego doszło we Frykowisku, jak nazywała majątek Osiecka, urządzano obiady, na które przyjeżdżali do Radonic Stanisław Dygat, Zbigniew Cybulski i Jerzy Skolimowski. W dworze powstały teksty do spektaklu Osieckiej Niech no tylko zakwitną jabłonie.
W 1967 roku Wojciech Frykowski wyjechał do Paryża. A następnie do Stanów Zjednoczonych, gdzie został zaproszony przez Romana Polańskiego. Panowie znali się już kilka lat, w 1961 roku Frykowski sfinansował wielokrotnie nagradzaną etiudę filmową Polańskiego - Ssaki, gdzie nawet wystąpił jako sprzedawca kiełbasek. W nocy z 8 na 9 sierpnia 1969 roku w willi Polańskiego w Los Angeles, Wojciech Frykowski został zamordowany wraz z żoną Polańskiego przez bandę Charlesa Mansona. Otrzymał 51 ran od noża, dwie rany postrzałowe i trzynaście ran na głowie od uderzeń kolbą rewolweru. Ciało Frykowskiego poddano kremacji 22 sierpnia 1969 roku w Los Angeles, a prochy pogrzebano na Starym Cmentarzu przy ul. Ogrodowej w Łodzi. Syn Wojciecha - Bartłomiej Frykowski, był operatorem filmowym m.in. w Panu Tadeuszu i Ogniem i Mieczem. Bartłomiej zmarł 8 czerwca 1999 roku w płońskim szpitalu na skutek wewnętrznego krwotoku po ranach od noża, które najprawdopodobniej zadał sobie sam w dworze należącym do Karoliny Wajdy. Spoczął podobnie jak ojciec na cmentarzu w Łodzi.
Jan Frykowski zginął tragicznie ze swoim bratankiem Bronisławem 11 grudnia 1968 roku podczas podróży samochodem do Warszawy. Jechali za ciężarówką, która wiozła drzewo. W pewnym momencie bele się zerwały i spadły na samochód Frykowskich. Obaj zginęli. Po śmierci Jana, rodzina sprzedała majątek w Radonicach.
Obecnie dwór znajduje się w rękach prywatnych osób, które odkupiły go od rodziny Frykowskich.”
mazowieckie.dipp.info.pl/baza-dipp/item/405-gmina-blonie/172-dwor-ra
 
18 czerwca 2018
Oto staruszka w nowej stylizacji, w kwiecistej sukience. To już z wyprzedzeniem prezent na imienny od mojej córki. Pocieszenie po nieszczęsnych spodniach, które przy butach na koturnie wyglądały żałośnie. Zwężane spodnie nie służą staruszce. Nosiłam  je do płaskich obcasów i było ok. Asia kupiła dla mnie nową sukienkę, abym poczuła się lepiej. To moje klimaty, fason, kolor, długość… Moje córki zawsze mi dobrze doradzą, prawda?
Miałam wczoraj  w oczach radość, cieszyłam się i ten ułamek kobiety, jaki we mnie został, błysnął. Staruszkę mało już rzeczy cieszy, wszystko wydaje się takie normalne, a jednak gdzieś w głębi duszy rozlewa się ten błogostan i nagle znajduje ujście, tak jak w czasie robienia zdjęć w Myślęcinku. Oto  kilka fotek, gdyż nie mogę zalewać mojego Dniewnika swoimi tylko radościo-marzeniami. Lubię jak Asia robi zdjęcia, trafia do mnie i potrafi wydobyć ze mnie iskierki, które drzemały spokojnie nie mając ujścia. Najbardziej podoba mi się to ostatnie zdjęcie, czuję się tak, jakbym kroczyła miedzą wśród pól w czasach młodości. Jedna sukienka i ile radości. 

   

    


      

 19 czerwca 2018

Nie tak miało być! Przegraliśmy 1:2 i na dodatek w słabym stylu. Nerwy, nerwy, nerwy… Na mecz niedzielny zaprosiłam gości i mam nadzieję, że nasi zagrają lepiej. Nie mam siły nawet pisać. Muszę wyładować się w jakiejś pracy fizycznej.





20 czerwca 2018
Jakie ty masz powody do zmartwienia? – powiedział ktoś, kogo uważasz za życzliwego człowieka! Staruszka nie ma powodu do zmartwień??? Staruszka martwi się o rodzinę i świat cały. Najgorzej jest latem. Ciągle ktoś gdzieś wypoczywa, obieżyświaty jedne, jeżdżą na krańce świata, a nawet jak podróżują po kraju ojczystym, to znowu obawa, że dostaną się do kotła jakiejś kolizji, ze zmęczenia spowodowanego upałem ktoś zaśnie za kierownicą, albo dzik lub jakiś jeleń wypadnie mu na drogę, a staruszka przewiduje wszystko i się martwi. Odpoczywa dopiero wtedy, gdy już kochana rodzina śpi spokojnie pod własnym dachem.
A kraj i świat? Nigdzie nie jest bezpiecznie! Tu zamach, tam eksplozja która też jest zamachem, każdy może się znaleźć w pobliżu. Trump jedno zażegna, drugie roznieci. Nałożenie ceł nikomu nie wyjdzie na dobre. Sprawy krajowe też spędzają staruszce sen z oczu; chleb ma podrożeć, benzyna, masło klarowane prawie 20 złotych – to już podwójna cena, a dla staruszki jest nieodzowne, pan Jarosław chory i słaby, a koty harcują – p. Beata wydała zawrotne sumy na utrzymanie wizerunku damy, poseł jeździ do Warszawy pociągiem, a bierze pieniądze za paliwo… Jak widać teraz jest tak jak i przedtem. Widocznie stąpanie po chodnikach władzy miesza ludziom w głowach.
A z sobą staruszka ile ma zmartwienia! Ogrom bakterii wewnątrz i na zewnątrz ciała – są tacy, którym to słowo się nie podoba, podobno jest rozlazłe – wywołuje drżenie skóry! „ … ludzkie ciało jest środowiskiem miliona różnych bakterii, wirusów i grzybów. Bakterie stanowią mniej więcej dwa kilogramy masy dorosłego człowieka. W różnych częściach ludzkiego ciała żyje ok. 1000 różnych typów bakterii. Jest ich więcej niż komórek naszego ciała. Bakterie zamieszkują m.in. jamę ustną, przewód pokarmowy, płuca, oczy, uszy, układ moczowo-płciowy i skórę. Sama skóra ludzka jest siedliskiem ponad 500 gatunków mikrobów – na naszych stopach żyją miliony bakterii, które żywią się potem i złuszczonymi komórkami skóry, podobnie na dłoniach może żerować nawet 5 milionów bakterii i wirusów.” Staruszka przejęta taką ilością natrętów, szczególnie na zewnątrz ciała, kupiła sobie mydło Protex i ruszyła do walki, ale nie wiadomo na ile to się zda! Dobrze, że nie musi się już całować, gdyż dobierałaby sobie jeszcze bakterii od całuśnika…
Czy wobec tylu problemów, z którymi staruszka nie daje sobie rady, ma mieć spokojną głowę? Dobrze, że pamięć już szwankuje, to dzisiaj nie wie o co się wczoraj martwiła! I jeszcze futbol pod psem. Jak w niedzielę znowu przegramy, to staruszce serce pęknie z żalu. Wylew tylu zarzutów pod adresm  świata i ludzi  powoduje koniec miesiąca i związane z tym łysiejące konto oraz przerzedzone włosy kobiet z przodu głowy. Powiedzcie że tak nie jest!   

21 czerwca 2018
„Przesilenie letnie na półkuli północnej – przesilenie czerwcowe, moment maksymalnego wychylenia osi obrotu Ziemi w kierunku Słońca, gdy biegun północny jest bliżej Słońca niż południowy: Słońce w tym dniu góruje w zenicie na szerokości zwrotnika Raka. Przesilenie letnie na półkuli północnej występuje w okolicach 20–21 czerwca. Na półkuli południowej przesilenie letnie ma miejsce w momencie, gdy na półkuli północnej występuje przesilenie zimowe, czyli 21–22 grudnia.
W momencie przesilenia letniego cała strefa podbiegunowa półkuli północnej jest oświetlona Słońcem i panuje dzień polarny. W strefie podbiegunowej drugiej półkuli panuje w tym samym czasie noc polarna. W obszarze między kołem podbiegunowym północnej półkuli a równikiem jest to najdłuższy[a] dzień w roku (dłuższy im większa szerokość geograficzna), na półkuli południowej jest to - automatycznie - najkrótszy dzień roku.”
Obudziłam się w tym budzącym się dniu przesilenia już o 4 rano. Piłam powoli garniec soku z pojemnika obserwując budzący się dzień, albo zamierającą noc, jak kto woli, i doznałam szoku. Na parapecie okniennym siedział czarny pająk! Już wcześniej miałam podejrzenia, że coś jest nie tak. Coś mnie ugryzło w policzek. Córka podejrzewała komarową, ale wydało się to bardziej podobne do ukąszenia pajęczycy. Takie rzeczy się u mnie nie zdarzają, a jednak się zdarzyły. To chyba relikt z przeszłości. Gdy gościł u mnie Kiszot, drzwi balkonowe dzień i skoro świt, stały otworem. Musiał mieć możliwość chłodzenia się i ja nie miałam nic przeciwko temu, rozumiałam go i byłam nawet zdenerwowana, że natura tak obficie wyposażyła go na letnie dni. Kto to by wytrzymał! Przez balkon, który nie jest zabezpieczony, wchodził kto chciał. Muchy, szczególnie te olbrzymki, wprowadzały niemałe zamieszanie bzycząc doniośle, pająków nie widziałam, ale zawsze mogły się wsunąć.
Pająk został zutylizowany, nie widziałam innej możliwości, o symbiozie istnienia nawet nie ma co marzyć. Pytanie tylko, czy jeszcze gdzieś się jakiś zadomowił. Zobaczyłam go chyba tylko dlatego, że była to bardzo wczesna godzina poranna i on widocznie wybrał się na polowanie, ale co on je? Sama ledwo ciągnę. Chciałam dzisiaj kupić na bazarku buraczki, jest to marzenie ściętej głowy, rolnicy twierdzą, że nic nie rośnie, gdyż jest zbyt sucho. Trzeba będzie przygotować zupkę cebulową z szarymi kluskami z płatków owsianych. Póki co, wyciągnę z szafy odkurzacz, poodsuwam meble i zrobię polowanie na pająki, a przy okazji posprzątam. „Według starego porzekadła pająk widziany z rana zapowiada radość, w południe – dobrą nowinę, a wieczorem – nieszczęście. Nie bez znaczenia jest miejsce spotkania, bo pająk znaleziony w domu lub na ubraniu wróży szczęście. Zabicie go natomiast grozi niepogodą i, jak stwierdzili biolodzy po tegorocznym lecie, plagą... komarów.” Może chociaż śmierć tego nieszczęśnika przyniesie deszcz!

22 czerwca 2018
Życie pozbawiło mnie już wielu spraw, rzeczy, doznań, uczuć, które nigdy się już nie ziszczą. Jednych dało mi w nadmiarze - niekoniecznie dobrych, a innych poskąpiło, to nie znaczy że nie chciało dać, ale ja ich nie chciałam wtedy przyjąć. Teraz jest mi przykro, jest mi żal tych niespełnień, ale są sprawy, których nie można odwrócić, nie można wrócić do czegoś, co miało swój wyznaczony czas i miejsce, jakiś sens wczoraj, ale nie ma już dzisiaj. Coś, co mogło stać się spełnieniem, stało się marzeniem, złudą i cierpieniem. Trzeba nauczyć się z tym żyć, przywołać uśmiech na twarz, gdyż cierpimy nie tylko my, ale cierpią z nami też ci, dla których jesteśmy ważni.
Gotowałam obiad. Miałam wielką ochotę na spaghetti z sosem pomidorowym. Sos się udał, ale makaron, kompletna klęska. Kupiłam taki z cieciorki, chciałam zabłysnąć! Przeczytałam instrukcję, zagotowałam wodę, włożyłam spaghetti do garnka, trochę poczekałam, zamieszałam i poszłam na balkon doglądnąć mojego ogródka warzywnego. Kuchnia to nie jest moje królestwo, kuchnia to mój obowiązek! Po określonym w przepisie czasie wróciłam i… makaronu w garnku nie było, była za to zupa makaronowa z niewielkimi, słabo widocznymi kawałkami cieniutkich kluseczek! Armagedon kulinarny! Wpakowałam do gara pozostały makaron, odczekałam połowę czasu przepisowego i taki al dente, którego nie cierpię, z przewagą twardości, wyjęłam do konsumpcji. Przecież coś na obiad musiało być. Uważajcie na makaron z cieciorki, ryżu i na inne gatunki mało używane. Stójcie i patrzcie co się dzieje. Normalny makaron nigdy się tak nie „rozpaćka”, nawet wtedy, gdy się go przegotuje o minutę, czy dwie.
Nie wrócisz do tego, co było, co w pewnej minucie rozgotowało się, co przeszło w inny stan skupienia, dlatego na wszystko w życiu miejmy oko. Co było, stało się, nie wróci już!!! No może będzie, ale już nie takie, jakiego byśmy chcieli.
"Musimy się nauczyć tracić. Musimy być świadomi tego, że bez względu na to, co zdobywamy, wcześniej czy później to tracimy." Albert Espinosa

 23 czerwca 2018

Dzień 23 czerwca to Dzień Ojcaświęto będące wyrazem szacunku i wdzięczności ojcom.
Do naszych kochanych Ojców zwracamy się, lub zwracaliśmy, różnie - ojczulek, papa, papcio, papunio, papuś, staruszek, tatko, tatuś, tatulek, tatulinek, tatulko, tatuniuś, tatuńka, tatunia, tateńko, tatuńcio, tatusiek, tatuś, ojciec, ojczysko, stary, rodzic, rodziciel, tato…
Mojego Tatulka już nie ma z nami 27 lat, ale pamiętam wszystko, niekiedy śni mi się i widzę go dokładnie. Był człowiekiem, który był opoką w moim życiu. Kochał nas bezgranicznie, zawsze można było na niego liczyć. Z takim kapitałem życiowym zawsze było mi łatwiej. Kochałam Cię Tato, kocham i będziesz zawsze w mojej pamięci. Ojcom też nie jest łatwo, dzieci jak to dzieci, mają to i owo za uszami. Pamiętam, gdy przyjechałam kiedyś do domu, byłam więc już nieco wyrośniętą osobą. Nosiłam półdługie włosy, a miałam ciemne i obfite, nie takie jak teraz, kiedy tato zobaczył mnie obciętą na zapałkę, usiadł na kanapie i nawet nie poszedł do kościoła, gdzie się właśnie wybierał… Ale jakoś to musiał przeżyć. Oj Tato, Tato, ile było w naszym życiu pięknych rzeczy dzięki Tobie. Tato musi być, go kto by dzieci nosił "na barana'? Najważniejsze, że kochałeś naszą mamę i nas.
Różnie to w życiu bywa i dlatego współczuję ludziom, których ojcowie zawiedli albo ich zupełnie w życiu dziecka nie było. To jest szczerba życiowa nie do zapełnienia.

24 czerwca 2018
Mecz Polska - Kolumbia rozegrany zostanie w niedzielę, 24 czerwca o godzinie 20:00.
Czy Polacy zdołają pokonać faworyzowaną ekipę Los Cafeteros?
Pokonają, ale wszyscy przed telewizory i kibicować proszę! Senegal przywiózł czarowników i wygrał, teraz my musimy pomóc naszym. Żaden ze mnie kibic, ale dzisiaj to nasze być albo nie być. Musi się udać. Nie wiem jak dotrwam do wieczora. Oglądamy zbiorowa, będzie większa moc oddziaływania.
Wygrana? Akurat. 

   25 czerwca 2018
Przegrany mecz nie usposobił mnie dobrze, graliśmy jakbyśmy chcieli przegrać! Nie jest nikomu łatwo, Nawałce szczególnie, gracze też mają nietęgie miny. Ja nie oceniam, nie wiem jak to jest, wejść na boisko i grać, gdy świat na ciebie patrzy, a ty nie wbijasz upragnionego gola. Gdyby chociaż jeden honorowy, ale nic, a tego ostatniego to nawet nie wiedziałam jak wbili, myślałam, że powtarzają jakąś bramkę! Biedni chłopcy.
Teraz kilka spraw z mojego podwórka. Na drugie imię mam Janina. Urodziłam się w czasie okupacji, była pula imion dla Polaków, jakieś trzeba było wybrać, dlatego załapałam się na Janinę. Imienin nie obchodzę, a do drugiego imienia mam stosunek obojętny. Ale pamiętam, że je mam. Nawet miałam kiedyś komplikacje, gdyż przy załatwianiu spraw majątkowych nie podałam tego imienia i były korowody prawne, a spraw majątkowych, jakie na mnie spadły, miałam niemało, to jest spraw, a nie pieniędzy. Dzisiaj rozbierany jest ostatni bastion rodzinny - kuźnia żywicielka. Stała się ruiną. Póki żył tato, nie było nawet mowy, aby sprzedać cokolwiek z kuźni. Chciało wyposażenie kupić muzeum do skansenu, nie! Pamiętam, że kiedy tato był już bardzo chory, przyjechał jakiś kowal i dosłownie uklęknął przed tatą, aby sprzedał mu chociaż kowadło, które podobno było doskonałej jakości, nie! Po śmierci taty wyposażenie kupił Niemiec, który interesował się takimi sprawami, a resztki zostały. Konserwator zabytków wydał zgodę. U nas chcieli kupić, a jakże, ale dosłownie za grosze. Córka poszukała więc lepszego kupca. Na koniec ktoś otworzył drzwi, zgarnął co tam jeszcze zostało i dobrze, chociaż się komuś przyda, ale mógł chociaż zapytać , a teraz kuźnia kończy swój żywot, ale ja mam mrowienie w okolicy serca. Przez tyle lat nieużywana, ale nie bezczynna! Przez lata służyła jako słup, a raczej wierzeje ogłoszeniowe. Trudno, wszystko się kiedyś kończy.
Dawno temu dziadunio Walenty  wydzielił kawałek ziemi i tato zbudował kuźnię, w dobrym miejscu, z dostępem z każdej ze stron wsi. Tato ciągot rolniczych nie miał, wysłał go więc Walenty w termin do kowala w Łodzi, gdzie długo miejsca nie zagrzał, był naturą zbyt induwidalistyczną, nie nadawał się do posług. Później terminował u kowala w okolicy i na koniec sam zaczął działalność. W tym był dobry. Wyposażenie kuźni kupił mu ojciec od kowala z Wilczkowa. 


Pierwsza kuźnia drewniana, podkuwanie konia – od lewej Feliks Wercki właściciel sklepu, Zygmunt Kaźmierczak mieszkaniec Kątów - to część Miłkowic, Stanisław Kaczmarek - kowal, mój tato.
Po śmierci taty kuźnia niszczała, rozpadło się widoczne z prawej strony urządzenie służące do podkuwania koni, ale i tak kuźnia  służyła jako słup ogłoszeniowy. Każdy tędy musiał przechodzić, więc przeczytał ogłoszenie. Na zdjęciu "kowolka" z córką i wnuczkami. 

   Tyle zostało po kuźni...


Teraz żałuję, że wcześniej o tym nie pomyślałam, ale można było dojść do posiadania tego skrawka należnego nam przez zasiedzenie i postawić tam pomnik lotnika Kazimierza Mutkowskiego zestrzelonego we wrześniu 1939 roku nad Wolą Miłkowską. Mieszkańcy Woli nie zgodzili się na uwiecznienie miejsca jego zestrzelenia, podobno przeszkadzało by to w manewrowaniu maszynami rolniczymi w czasie prac polowych! Teraz już za późno, zgodziliśmy się wspólnie z moim bratem, że grunt przejmie kuzyn dziedziczący schedę po moich przodkach, gdyż to było ich siedlisko. Szkoda, że dobre pomysły przychodzą do człowieka zawsze po czasie. Tato chyba z takiego rozwiązania byłby najbardziej zadowolony. Żegnamy się z miejscem, gdzie nasz Tatunio spędził całe życie. Zamknęliśmy ten rozdział i tak musi być. Miłkowice to zadbana wieś i ruiny nie służą dobrze wizerunkowi.
 Proszę o kontakt!
W czasie spotkania w dniu 9 czerwca 2018 roku w Dobrej zgłosił się do mnie pan, który obiecał, że się ze mną skontaktuje. Podobno mój tato był w posiadaniu szczątków samolotu zestrzelonego nad Wolą Miłkowską i przekazał je temu panu. Szczątki zaginęły, trudno, ale może chociaż napisalibyśmy o ich stanie i losach. Nie było zbyt wiele czasu na rozmowę, ale proszę się teraz do mnie odezwać. Zawsze to kawałek losów tej ziemi.

26 czerwca 2018

Mózg to wykonawca rozkazów duszy! Taki komputer człowieczy. Pracuje na pełnych obrotach w młodości, ale później zamiera powolutku, nie tworzy nowych powiązań i staruszkowie przymierają zapominając słowa, miejsca i doznania, niekiedy zupełnie odmawia posłuszeństwa. Widocznie przechodząc na drugą stronę życia nie musimy być tak bogato wyposażeni, w innym wymiarze obudujemy swoje możliwości intelektualne, o ile je oczywiście mieliśmy. To dziwne, że jak nie mogę czegoś zapamiętać, to wystarczy że się boję albo zdenerwuję i już wszystko mój mózg koduje bez zastrzeżeń, hasła, kody itp. Widocznie taki rozkaz od mojej duszyczki umęczonej ze mną przez te prawie osiemdziesiąt lat. Niedługo zobaczymy jak to wygląda od środka.
Znam taką panią, która wręcz nie może znieść tego, że ja coś tam piszę, a ona nie. Zapisała się nawet na jakiś kurs pisania książek. Och kobieto! Na kursie można nauczyć się form i zasad, ale jak nie masz w sobie tego boskiego ognia, nie napiszesz nic, co wstrząsnęło by ludźmi. Ja, gdy coś piszę to dlatego, że mnie to bawi, że mogę wyrzucić z siebie słowa, które gromadzą się i mnie uwierają. Mogę się z kimś poprzekomarzać, sprawić komuś radość, dopiec, ale tak troszeczkę. Nie jestem ani poetką, ani pisarką i nie mam zamiaru pchać się na Parnas. Dopóki sprawia mi to radość, to piszę. Szymborskiej śniły się wiersze i to jest właśnie talent, który przychodzi właśnie w innego wymiaru, to posłannictwo, które na ziemi obdarowany musi wypełnić. Ja swoje zrobiłam jako archiwistka i wierzę, że ludzie, o których pisałam, dodawali mi skrzydeł, tylko to zdjęcie dworu!!! Niech już ktoś je znajdzie, abym mogła spokojnie odejść z tego świata.
Gdy się nudzę, podglądam innych, to znaczy bociany w gnieździe, ale podglądactwo to  podglądactwo. Podziwiam mądrość i miłość rodziców, ich opiekę nad dziećmi, wrodzony instynkt maluchów, które gdy same zostaną w gnieździe, nie wypadną z niego. Matkę - myślę, że to matka, która na każde poruszenie latorośli staje na swoich patykowatych nóżkach, nawet na jednej też - akrobatka bociania, i ojca, śpiącego obok dziatek, on tak znowu się nie przejmującego wszystkim. Czekam, kiedy zaczną się uczyć fruwać. Takich gniazd do obserwacji jest w necie wiele, ale ja przyglądam się temu jednemu. Może to kogoś zainteresuje? Gniazdo jest na dole strony. http://strony.nocowanie.pl/www,31806.html
 
27 czerwca 2018
Upragniony koniec miesiąca zbliża się wielkimi krokami, chwała mu za to! Nie ma nic piękniejszego niż pełnia finansowa. Trochę goryczy w tym wszystkim jest. Doniesiono mi też ostatnio, że kwiaty, które zawiozłam na grób męża i ojca moich dzieci, ktoś bezczelnie sobie przywłaszczył. Jak jeszcze raz ukradną, to włoży się do wazonu  pomalowane gałęzie. Ja nie jestem w stanie co tydzień kupować nowych bukiety. Nie wiem jak to może być, aby iść i przywłaszczyć sobie coś, co do mnie nie należy! Taka pani powiedziała, że jak istnieje życie pozagrobowe, to zmarli powinni też jakoś przypilnować swoich grobów, przecież nic więcej już tam nie mają do roboty. To taki makabryczny żart, ale naprawdę kradzieże są denerwujące. Lipiec też nie będzie łatwy, przecież są wakacje. Rozebranie kuźni  sporo kosztowało, nie myślałam że to taka droga usługa, ale trudno, zrobione zostało i koniec. Jakoś przetrwamy.
Przejdźmy do problemów z życia wyższych sfer, co tam zajmować się przyziemnością. Sejm nareszcie otrzeźwiał. „Rząd w nowelizacji odstępuje od wprowadzenia przepisów karnych do tej ustawy, które spotkały się ze sporą krytyką m.in. ze strony USA i Izraela. Zmiany uchylają art. 55a, który grozi m.in. więzieniem za przypisywanie Polakom odpowiedzialności za zbrodnie III Rzeszy Niemieckiej.” Ta ustawa to było jakieś zbiorowe zaczadzenie posłów! Musiał odbyć się zbiorowy akt potępienia świata dla Polski, aby otrzeźwieli.
Królowej angielskiej Elżbiecie II też mam co nieco do zarzucenia! Jak można faworyzować żonę jednego wnuka, a drugą odsuwać w cień?! 92 lata ma królowa i jeszcze nie zrozumiała pewnych spraw rodzinnych? Meghan ostatnio wkradła się w łaski królowej i pomiędzy księżnymi zaiskrzyło, albo tak domyślają się dziennikarze. Mnie Kate bardziej się podoba, ale to moja osobista opinia.

28 czerwca 2018

Wrócili do mnie Framerowie! Ktoś udostępnił na Facebooku i teraz rozsypała się lawina. Muszę chyba słuchać tak długo, aż będę miała przesyt, inaczej się od tych piosneczek nie odczepię. Wszystko kiedyś mija, rozpływa się we mgle, ale nie ginie jak widać, jeden impuls, drgnienie wspomnień, i znowu wraca ze zdwojoną siłą. Szczególnie te refreny rozgorzałe ogniem uczuć… Przeżyjemy i to.
Kiedy już wypierzesz pamięć z drgnień przeszłości, jesteś szczęśliwy człecze, że ten ktoś, to coś, znalazło inne ujście, zaczepiło się o wystającą gałąź przeznaczenia czekającą na niego w nurcie życia i przyssało się do otaczających ją kęp mchów i wodorostów uczuć, które chce dołożyć do napotkanej, a może skierowanej przez los w tym właśnie kierunku pączkującej nowej fali. Tak naprawdę w głębi duszy czegoś żal i Framerowie zaprzątają pamięć, ale to naprawdę nie ma już sensu, a może ma, może istnieje iskra, która nigdy nie umiera?! Zazdrość  łechce duszę?! Trochę się pogubiłam w tym wszystkim, może jednak lepszy Cohen, Mozart czy Beethoven, którzy są nieśmiertelni, ale jednak takie lśnienia i drgnienia też mają swój urok.

29 czerwca 2018
Postanowiłam zamieścić dziesięć klasycznych porad z przeszłości, które dzisiaj nie są tak często przekazywane i realizowane. Mogą przydać się młodym ludziom, ludziom w średnim wieku i jak się okazuje staruszkom także. „Jak one są wychowywane?” wiele osób pyta. Jak oni byli wychowywani? ja pytam. To, co się wydaje oczywiste, wcale nie jest takie oczywiste. Każdy popełnia błędy. Z bólem muszę przyznać, że mam też jeden słaby punkt. Walczę z tą słaboscią, ale bywa trudno. Ciekawa jestem czy domyślacie się co takiego czyni rysę na moim dobrym imieniu?
Dobre wychowanie jest ważne dla przyszłości nie tylko dziecka, ale tez i otoczenia. Ciężko jednak zdecydować, co to znaczy, że ktoś jest dobrze wychowywany.
1. Pytaj, jak czuje się druga osoba
Proste pytania, jak „Jak się masz?” może naprawdę wiele znaczyć dla drugiej osoby. Ważne jest jednak to, jak się zada to pytanie. Czy jest ono szczere, czy nie?
2. Sprzątaj po sobie
To powinno być oczywiste, ale niestety nie jest. Obecnie niektórym wydaje się, że talerze same się sprzątają ze stołu. Zawsze po sobie sprzątaj – czy jesteś w domu, czy nie!
3. Zapytaj o pozwolenie, nim coś zrobisz
Pytanie o pozwolenie jest w dobrym guście.
4. Nie komentuj wyglądu innych
Niezależnie od sytuacji, nie powinno się komentować wyglądu osoby, jeśli ma się zamiar powiedzieć coś niemiłego. Jeśli chcesz kogoś skomplementować, to dobrze, ale nie zapominajmy, że wygląd jest dla wielu osób drażliwym tematem.
5. Zwracaj się do ludzi po imieniu
To wydaje się zanikać ostatnimi czasy. Obecnie, ludzie coraz częściej mówią do innych używając ksywek, albo bezosobowo. Warto jest, przynajmniej na początku znajomości, zwracać się do drugiej osoby imieniem, aby okazać jej szacunek.
6. Szanuj starszych. Oto kolejny relikt. Obecnie młodzi ludzie nie szanują zbytnio starszych, a to naprawdę ważne, aby okazywać szacunek nauczycielom, rodzicom, dziadkom i innym.
7. Przytrzymuj drzwi, nawet nieznajomym
To też wydaje się oczywiste, ale niewiele osób o tym myśli. Jeśli przechodzisz przez drzwi, a ktoś jest za nimi, to należy je przytrzymać.
8. Pamiętaj o manierach przy stole
Nie należy mieć czapki lub kapelusza podczas jedzenia. Nie należy również bawić się telefonem – ale wciąż wiele osób to robi. Dobre zachowanie przy stole powinno być częścią nauki!
9. Szanuj prywatność innych
Nie oceniaj tego, co inni robią lub też nie. Szanuj ich za to, kim są i pozwól im być sobą.
10. Pamiętaj o okazywaniu wdzięczności
To prawie najważniejsza zasada. Bycie wdzięcznym jest ważne w życiu. Jeśli ktoś Ci pomógł, podziękuj mu!

http://doceniac.com/2018/06/25/10-zapomnianych-lekcji-z-przeszlosci-ktore-moga-przydac-sie-mlodym-ludziom/ 

30 czerwca 2018
„Ale Idę, Idę, bo inni tyż Idą i tak to my wzajem siebie jak owce, cielęta, na ten Pojedynek prowadziemy i próżne plany, próżne zamysły i postanowienia, gdy człowiek ludźmi przymuszony, w ludziach jak w ciemnym zagubiony Lesie. Otóż to idziesz, ale Błądzisz, i postanawiasz co, planujesz, ale Błądzisz i niby tam wedle woli swej układasz, ale Błądzisz, Błądzisz i mówisz, robisz, ale w Lesie, w Nocy, błądzisz, błądzisz... więcej” Witold Gombrowicz – Trans-Atlantyk
Idąc za tokiem rozumowania Gombrowicza, którego właśnie sobie układam czytając, chciałam nadmienić, że ja „tyż” staram się zrozumieć dlaczego tak a nie inaczej się dzieje, mimo że idę przymuszona , ale może błądzę, albo inni błądzą, sama już nie wiem, ale do rzeczy.
Założono przed moim blokiem nowe chodniki w czasie, gdy byłam w sanatorium. Uniknęłam bałaganu, którego bardzo nie lubię. Teraz z dwóch stron alejek wjazdowych pojawiły się szlabany. Dostaliśmy pilota – jak zgubisz płacisz 92 zł za nowy! – i zaczęło się. Mój pilot zawłaszczyła córka, gdyż to ona przyjeżdża tutaj prawie codziennie. A co będzie, gdy będą chciała zamówić taksówkę, a będę obarczona bagażami, a przecież sił już nie mam tyle, aby jak sarenka biegać z jednego końca na drugi i na dodatek z obciążeniem?! A jak przyjadą do mnie goście z walizami, a przecież przyjeżdżają, to gdzie mają się zatrzymać, jak przed klatkę nie można podjechać? Parking jest z tyłu bloku i kawałek drogi dzieli go od drzwi wejściowych.
Przy odbiorze pilota przedstawiłam moje racje, ale nikt na nie nie umiał odpowiedzieć. Nawet gdybym miała drugiego pilota, to nie mogę otwierać z okna, jak proponują, gdyż mieszkanie usytułowane mam z drugiej strony. Przy zakrętach chodników porobione barierki, kto się o nie będzie opierał? Staruszką jestem ale sensu tego wszystkiego nie widzę. Miało być udogodnienie, ale chyba ktoś trochę błądził. W bloku mieszka wiele starszych osób, przyjeżdżają do nich w odwiedziny dzieci i co? Każde dzieciątko ma mieć pilota, aby donieść rodzicom co tam im potrzeba? Podobno ma to rozładować tłok na parkingu! Kto przyjedzie z drugiego końca osiedla aby zaparkować przed naszym wieżowcem?! Można zrozumieć sens takich działań, gdy jest osiedle zamknięte, ale u nas jest otwarte, tylko że zablokowane. Potrzebna tutaj jest logika odważnego pisarza Gombrowicza, tylko że ja bałam się, że się zamotam pisząc w takim stylu i nikt mnie nie zrozumie, a o zrozumienie przecież mi chodzi.

 
suma wejść na stronę - 276885,
odwiedzających - 94101,
dzisiaj -39
Reklama
 
Motto strony
 
„Pamiętaj, że każdy wiek przynosi
nowe możliwości.
Daj z siebie wszystko – inaczej oszukujesz samego siebie.”
Nie, ja nie milczę (Halina S.)
 
Nie, ja nie milczę, ja czekam
na krawędzi cichych marzeń
na czas, który ku mnie idzie
i za chwilę się wydarzy.

Nie, ja się nie boję życia,
z uporem kroczę do celu,
nigdy nie milczę ze strachu.
Żyję jak chcę, przyjacielu.

Szeroko otwieram oczy,
wpatruję się w ciszę nieba
śledzę utarte szlaki gwiazd,
ważę ciężar słów, tak trzeba.
 
Image and video hosting by TinyPic
Firma JUNESSE
 
Każda kobieta chce młodo wyglądać. Chcesz powstrzymać proces starzenia? Stosuj produkty firmy Firma JUNESSE > Firma JUNESSE [kliknij]
 

=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=