listopad 2018
1 listopada 2018
1 listopada Dzień Wszystkich Świętych, 2 listopada Dzień Zaduszny. Modlimy się w intencji zmarłych, odwiedzamy cmentarze, palimy światełko pamięci, przypominamy sobie co nas z nimi łączyło. Płyną słowa modlitwy: „Wieczny odpoczynek racz im dać, Panie, a światłość wiekuista niechaj im świeci. Niech odpoczywają w pokoju. Amen.” Płoną znicze, symbol naszej wiary w życie wieczne, niosą radość i prawdę, rozjaśniają mroki niewiedzy, łączą nas z bliskimi.
 
               

2 listopada 2018

Już rankiem byłam w kościele gdyż chciałam wypełnić moje zobowiązania wobec zmarłych z mojej rodziny. Ksiądz na szczęście objaśnił, że modlitwy zalecone przez papieża nie muszą być odczytane, wystarczy, aby o nich pomyśleć. Widocznie wiele osób o to pytało, pozostało jeszcze odwiedzenie cmentarza. Ponieważ pogoda była piękna, chętni do grzybobrania też, nie mogłam przeoczyć takiej okazji. Z początku las był czyściutki, ale zaczęły się pojawiać lisówki pomarańczowe, grzyb podobny do kurki, ale bardzo trujący. Rosły tego całe kolonie. To był już dobry znak. Coś tam jednak rośnie. W  małej kotlince pojawiły się też podgrzybki, mało tego, ale zawsze coś. Wyglądało na to, że rok 2018 przejdzie do historii jako bezgrzybny, ale nie, coś jednak znalazłam.  Życie duchowe plącze się z codziennością. Moje skromniutkie zbiory podgrzybków, które sprawiły mi taką radość, jak nigdy jeszcze w czasie grzybobrania. I tak to wszystko dzisiaj się splątało. Jutro, gdy nic nie wypadnie, jadę do lasu. Zobaczymy, zobaczymy… Pozostał jeszcze do odwiedzenia cmentarz. Niedaleko był cmentarz w Żołędowie i tam dopełniłam warunków odpustu. Byłam oczarowana starym XVIII-to wiecznym kościółkiem i cmentarzem, tak czystym i zadbanym, że oniemiałam. Ani jednego chwaściku, liścia, a przecież obok rosły potężne dęby! Warto niekiedy trochę zboczyć z głównej trasy. Dołączę zdjęcia Żołędowa ściągnięte z internetu, gdyż tak mnie zamurowało, że zapomniałam sama zrobić. Więc kolejno.

Krzyż na cmentarzu w Bydgoszczy, wokół którego płoną znicze. Gdy ktoś nie może odwiedzić grobu osób bliskich, tutaj zapala znicz na znak łączności duchowej ze zmarłymi.


 

Żołędowo- kościółek i cmentarz(internet)


 


3 listopada 2018
Co wyrośnie z tego kota? Krępy, łapki grube i mięsiste, podobno łagodny, ciumka i łagodnie warczy przy jedzeniu, lubi się przytulać. Jego właścicielka jest nim zauroczona. Patrzę na jego krępą budowę i nasuwa mi się porównanie do parobka parającego się pracą fizyczną! Gdyby tak pacnął mnie łapką, to chyba mógłby mnie przewrócić. Nie mam jakoś „ciągot” do takich muskularnych osobników. Z gustami się jednak nie dyskutuje. Każdy lubi to, co mu się podoba. Przedstawiam Malina. To kumpel Lesia, o którym pisałam już wcześniej.. Lesio to smukły, elegancki, bystry kociak. „Piorą się” i kochają, śpią razem. Prowodyrem jest Lesio, ale Malin też się wciąga do zabaw. Najbardziej jednak lubi spać na kolanach swojej pani, a Lesio uwielbia siedzieć przed komputerem i grać w kocie gry. Zauważyliście już różnice między tymi dwoma kocimi osobnikami?  



4 listopada 2018
Listopad obdarował nas niedzielą bez słońca, niezbyt ciepłą, ale ja jestem nieugięta. Grzybobranie jest dla mnie sprawą priorytetową. Raniusieńko przygotowałam obiad, zaliczyłam kościół i poszłam w las. Ubrana w zimową puchową kurtkę, beret, szal i rękawiczki, szukałam szczęścia w mchach i ściółce. Moje miało kształt brązowych łebków ukrytych w trawie. W jednej części lasu grzyby były, inne rejony przemierzałam bez urobku, ale w sumie nie było najgorzej. Coś tam znalazłam. Bardzo pomogła mi moja córka. Zadzwoniła do mnie i gdy dowiedziała się, że jestem na grzybach, życzyła mi powodzenia. Przyszło natychmiast, znalazłam chyba z dziesięć sztuk w minutę!
W szukaniu grzybów stosuję strategię podobną do życiowej, a wynika to z mojego usposobienia. Idę żwawym krokiem do przodu, zbieram to, co jest na mojej drodze, i nie zawsze się to sprawdza. Lepsze wyniki mają grzybiarze kluczący wokół drzew, powolutku penetrujący w skupieniu leśne poszycie. Oni zbierają grzybów najwięcej. Tutaj też jest haczyk. Kręcąc się tak w kółko, można łatwo stracić orientację w terenie. Lasu aż tak dobrze się nie zna i można napytać sobie biedy. Trudno, mam taką metodę zbierania grzybów jaką mam, usposobienie też, tego chyba już nie zmienię. Dzisiaj przyniosłam także trochę opieńków, zrobię je na kolację. Gdy jutro nic nie napiszę, oznaczać to będzie, że złożyłam swoje istnienie w darze umiłowanym grzybom i leśnym ostępom.
Oto listopadowe grzyby zebrane przez staruszkę, jeszcze nie oczyszczone. Teraz już wypucowane ściereczkami, pokrojone, suszą się w suszarce. Zupa grzybowa w planie, a może sos grzybowy, kotlety, krokiety z grzybami? Kilkanaście darmowych, upolowanych grzybów, a tyle możliwości. :)



5 listopada 2018
Jakoś dotrwałam, jednak myśli mam nieco halucynogenne. Muszę zwiększyć ilość cynamonu w potrawach, tylko nie gałki muszkatołowej, gdyż to jest niebezpieczne, będzie jeszcze gorzej. Zaczynam więc rozmowę staruszki A ze staruszką B.
A – Dlaczego starzy ludzie tak często popadają w drzemki?
B – Chcą aby życie szybciej minęło.

A – Dlaczego starzy ludzie jedzą mało i powoli?
B – Boją się, że zwiększona masa ciała, wpłynie na koszt pogrzebu.

A – Dlaczego starzy ludzie garbią się i wpatrują z ziemię?
B – Szukają dodatków do emerytury.

A – Dlaczego starzy ludzie mają słaby wzrok?
B – Nie jest im już tak bardzo potrzebny. Gdy nie zdobyli wiedzy wcześniej, teraz już braków nie nadrobią.

A - Dlaczego ludzie starzy tak mało mówią?
B – Rozumieją już, że słowa nie mają istotnego znaczenia, to tylko forma porozumiewania się. Liczą się czyny.

I tak bym mogła dłużej, ale opieńków zjadłam zbyt mało. Przepraszam, gdyby ktoś poczuł się dotknięty moimi słowami, ale ja przecież piszę o sobie!
 
6 listopada 2018
Nieco nerwowo w domu i kraju ojczystym. Przemeblowanie będzie konieczne, choć już sił nie starcza!
Starcie z Donaldem Tuskiem na komisji śledczej do spraw afery Amber Gold było trochę przykre. Pani Małgosia Wassermann nie znalazła bowiem dowodów na bezpośrednie związki Tuska z twórcami piramidy finansowej. Po co więc marnować czas i pieniądze, nasze pieniądze. Pani Małgosi mi trochę żal, nie ma coś ostatnio dobrej passy. Postępuje też mało elegancko. Po „królowej”, jak ją mianował Morawiecki, można by się było spodziewać więcej taktu i mądrości. Potrzebne  były te insynuacje o swoich wpływach w rządzie, a teraz wyłączanie mikrofonów? Tusk wypadł lepiej niż komisja! Niech oni to wszystko kończą i dadzą nam święty spokój. Co udowodniły powołane komisje, nic! Ludzie tylko znaleźli zatrudnienie. Są służby specjalne i niech się tymi sprawami zajmują. Tusk miał rację mówiąc, że nie będzie kontrolował prokuratora, po to został ten powołany, że ma sprawę prowadzić. Niech osądzają tego, kto zawinił, a nie premiera. Jak jest trój-władza, to znajdźmy winnych tam, gdzie oni są. Swoją drogą, czy normalnie myślący człowiek lokuje spore sumy w niepewnym interesie licząc na krociowe dochody? Jak ryzykuje, to ma ryzyko! Trafili na pazernych, na dodatek naiwnych ludzi, naciągnęli ich i tyle.
PiS postawił na wiernopoddańczych Polaków, ale tak źle jeszcze nie jest, ludzie patrzą i osądzają. Przecież gołym okiem widać, że głosowanie w wyborach było nie tyle na kandydatów, ale przeciwko partii nam rządzącej. Komu i po co to potrzebne? Trzeba było wykazać trochę mądrości i nie gadać bzdur. Kto przy zdrowych zmysłach uwierzy, że Pisowcy przejęli kraj w ruinie, jak to obwieściła nam JW. Beata, i za rok czy dwa, wywindowali się do czołówki!? Albo Morawiecki o strasznych polskich drogach? Może jeździ polnymi drogami i nie widzi, tego co trzeba? Prawość i uczciwość, tędy droga do budowy Polski. TRZEBA DOCENIAĆ TO CO ZROBILI POPRZEDNICY I NA TEJ BAZIE BUDOWAĆ PRZYSZŁOŚĆ, A NIE DEPTAĆ OSIĄGNIĘCIA INNYCH I BUDOWAĆ POMNIKI SWOIM LUDZIOM! Tak nie było i nigdy nie będzie. Upadek może przyjść szybciej, niż nam się może wydawać. Wszystko ma swój czas i swoje możliwości. PO popełniła sporo błędów, ale też dużo dokonała, tylko ja nie wiem dlaczego oni o tym nie mówią. Chociażby światowy kryzys finansowy, który w Polsce przeszedł bezboleśnie? Szarganie postacią Wałęsy jest dla mnie karygodne. Wiele jest spraw, które PiS zaszkodzą, gdy działacze tej partii nie pójdą po rozum do głowy. Nie podoba mi się to wszystko i wiem, że do niczego dobrego nie doprowadzi.
 
8 listopada 2018

Mgła, rankiem mgła i o szarej godzinie mgła! To płaczą anioły nad naszym losem. Łzy rozbijają się na drobne kropelki, a umęczona matka ziemia przyjmuje je z pokorą. Mgliste poranki i wieczory, szare dni i noce, pchają nas w czeluść wąwozu smutku. Wiatr nawet schował się za ścianą starego domu i nie wyjdzie do jutra. Nikt nie słyszy moich myśli, mojej troski o wszystko czego nie ogarniam, nie rozumiem, nie mogę zrealizować…
I koniec mgielnych asocjacji! Myśli moje osiadły jak ciasto, które zaraz dostanie zakalec...
Dostałam właśnie smsa, cztery rybki, z groźbą, że jak nie wyślę ich czterem osobom, będę miała pecha przez cztery lata. Niech więc już lepiej ja wezmę na kark jarzmo niepowodzeń, niż miałby się z tym męczyć następne osoby. Nie lubię, gdy ktoś mi coś narzuca.
Lepiej zająć się przyziemnymi sprawami. Rewelacyjna metody ratowania biszkoptu przed osiadaniem mną wstrząsnęła. Odważni niech stosują, ja nie mam odwagi. Upieczone ciasto chronię jak tylko mogę, ale żeby nim wstrząsać?! Do głowy by mi to nie przyszło. A jednak inni wiedzą lepiej!!! 
• Ważne jest, aby włożyć ciasto do piekarnika, który już osiągnął określoną temperaturę, gdyż inaczej może nie wyrosnąć. Nie należy też otwierać piekarnika w trakcie pieczenia.
• Od razu po wyciągnięciu ciasta z piekarnika warto zrzucić z ok. 30 cm na podłogę albo energicznie uderzyć tortownicą z biszkoptem o blat. Zabieg ten ma zapobiegać opadaniu ciasta dzięki szybkiemu uwolnieniu pęcherzyków powietrza.
Formę do ciasta wykładamy papierem do pieczenia wyłącznie na dnie! Dzięki temu przyklei się do boków i nie opadnie. To bardzo ważna zasada.
• Co zrobić, aby przeciąć biszkopt na 2 równe części? Obkroić ostrym nożem boki biszkoptu, a następnie przyłożyć kawałek nitki w miejscu nacięcia i przeciągnąć ją tak jakby ona kroiła ciasto.
 
9 listopada 2018
100 rocznica Niepodległości obfituje w artykuły związane z Marszałkiem. To był świetny facet, kochał się bez pamięci, a jak się odkochał, to zrywał związek i brnął w nowy. Im był starszy, tym kobiety były młodsze. To chyba logiczne. Miał pięć pań, niekiedy równocześnie. Na zdjęciu z lekarką Lewicką. Ładna była i jak tu nie stracić głowy dla takiej piękności.
„Marszałek miał chyba bardzo wysoki poziom testosteronu i adrenaliny, która w nim, jak to się mówi, buzowała. Znajdował dla nich ujście także w działaniach męsko-damskich. Takie osoby jak on szukają przystani uczuciowej, ale i spełnienia w wielu wymiarach.”
https://kobieta.onet.pl/w-ten-ostatni-romans-pilsudskiego-nie-chce-mi-sie-wierzyc/4ckyvsl
Teraz to nudy na pudy, wodzowie kochają koty, mają żony na całe życie i o czym tutaj mówić. Piłsudski to był facet z krwi i kości. Jego pomnik stoi w teraz cieniu nowego wodza, którego statua przewyższa Marszałka! A zasługi dla Niepodległej? Jak je równać i co właściwie równać? Coś mi się wydaje, że jak się nic nie zmieni, stanie tam w przyszłości jeszcze jeden pomnik… Ciekawa jestem z kim się wielkoscią zmierzy nasz nowy marszałkunio. A może tam Tusk będzie miał jakiś maleńki pomnik? Przecież piastuje ważne stanowisko i ma zwolenników w narodzie. Jak oni go nienawidzą i boją się go! Wczoraj w „Alarmie” jako jego oskarżyciel przemawiał CIEŃ człowieka, gdyż nie mógł się ujawnić w obawie o życie i zdrowie! To było piękne! Oni nawet sobie nie zdają sprawy jaką przysługę czynią Donaldowi. Naród już pokazał, że głupi nie jest i nie da się nabrać na lep. Tusk na przesłuchaniu za dobrze wypadł, teraz trzeba mu przywalić, ale skutki będą odwrotne panowie władza.
Czekamy teraz na Marsz Niepodległości. Ja aż się boję! Naprawdę. Premier i prezydent pójdą z obstawą, a wódz? Może pojedzie w kuloodpornym pojeździe!? Zbytnio tego nie rozumiem, gdyż narodowcy nie rzucą się przecież na swoich, teraz mówią o nich patrioci! Dlaczego więc te zdwojone środki ostrożności? Na dodatek trzeba było się ukorzyć przed policją. Ciekawa jestem jak będą prześwietlać lekarzy w sprawie zwolnień policjantów, tym już na sucho nie ujdzie. Parę lat Ziobro już sądzi się z lekarzami w sprawie śmierci ojca. Dziwię się, że Panu Bogu nie wytoczył procesu! Wolałabym już te romanse i związki Marszałka, a nie zagrywki wobec Tuska i Wałęsy i opozycji, która niewiele ma do powiedzenia. „Historia jest nauczycielką życia”. Powiedzcie mi kto, czego i od kogo się uczy?

10 listopada 2018
„Świat przemija wraz z pożądliwością swoją…” My także przemijamy, wyciszamy się i godzimy się na wiele rzeczy. Wiemy, że to co było, to było, i nie wróci. Nie wiadomo dlaczego niekiedy myślimy o sprawach, które dawno poszły w zapomnienie, a kiedyś budziły wielkie emocje. Wydają się błahe i reagujemy na nie uśmiechem. Dzisiaj zbierałam grzyby aby się wyciszyć. Zupełnie miałam przyzwoity zbiór.

Wszystko przemija, przychodzi kres wszystkiemu, co na tej ziemi istnieje i kiedykolwiek powstało. Takie mnie naszły nostalgiczne „momenta”. Chyba zrezygnuje z czarnego kostiumu, kieszonka pusta i nie ma nadziei, że coś tam umieszczę. Może wybiorę na daleką wędrówkę sukienkę w kratkę, którą może gdzieś dostanę. Chyba nie cofają duszyczek odzianych nieco inaczej?! Będę bardziej kobieca, może zrobię większe wrażenie i coś tam ugram. To moje przemijanie, ale świat idzie do przodu, musi sobie radzić z napięciami i unikać wojen. Pierwsza była krwawa, druga była straszna, o innych nie chcę myśleć. Zobaczymy jak jutro będziemy obchodzić okrągłą rocznicę odzyskania niepodległości, ale nie spokoju wewnętrznego w kraju. Czy Polacy nigdy nie dojdą do porozumienia? Ciężko mi Boże!

11 listopada 2018

"Słowa ojczyste" - Łochocka Hanna
A w tej naszej ojczyźnie
wiatr piosenkę nam gwiżdże,
szumią kłosy i brzozy, i sosny.
Lecz najmilszym w niej dźwiękiem
polska mowa brzmi pięknie,
słowa, które z tej ziemi wyrosły...

 12 listopada 2018
Denerwowałam się wczoraj, popijałam melisę i zagryzałam darowanym mi przez córkę rogalem marcińskim. Chcę to podkreślić, gdyż podobno gdzieś w mieście rozdawali darmowe, ale ja tam nie pobiegłam. Już siły nie te. Oglądałam transmisje w telewizji z obchodów 100-lecia Niepodległości. Byłam wzruszona, ale i trochę zniesmaczona, a nawet rozbawiona. Myślę, że Niepodległa upomniała się o swój honor i skarciła swoje niepokorne dzieci.
- Donald Tusk zachował się fatalnie mówiąc o „współczesnych bolszewikach”. Jacy tam z rządzących bolszewicy, robią głupstwa, to fakt, ale to nie ten kierunek. Tej wpadki nie zniwelowała nawet patriotyczna mowa na drugi dzień w czasie składania kwiatów pod pomnikiem Marszałka. Chyba w odwecie nie powitano go jak należy w czasie przemówienia Dudy, to nieładnie, bardzo nieładnie, ale się specjalnie nie dziwię. Tego bolszewizmu Tuskowi nie zapomną przez długie lata.
- Morawiecki przyparty do muru ogłosił - „Pójdźmy razem w Marszu ku chwale Niepodległej.” I słusznie ale dlaczego z siłami nacjonalistycznymi, i dopiero wtedy, gdy Gronkiewicz-Waltz odwołała marsz? Powinien być organizowany przez siły rządowe, a nie przez miasto. Przyjechała cała Polska, ćwierć miliona ludzi, a w takim tłumie wszystko się zdarzyć może.  Politycy szli w jednym marszu z narodowcami! Co prawda rozdzielono marsz na dwie części, ale wrażenie było fatalne. Wszyscy szli jak w kordonie. Wojsko na przedzie, jakieś pojazdy wojskowe z tyłu, barierki, policja... To było straszne! Za żołnierzami bielała na środku siwiutka głowa Jarosława, z boku Morawiecki prowadził za rączki dwójkę latorośli, ale prezydent mi się gdzieś zapodział… W drugiej strefie marszu wrzało, race, krzyki, flagi nie tylko biało-czerwone, oj nie. „- To się nie powinno absolutnie wydarzyć - oznajmił Dworczyk pytany o incydent spalenia flagi Unii Europejskiej. Przyznał też, że na marszu było "kilkanaście flag ONR i kilka flag włoskich neofaszystów". I po co to? Lepiej aby tego marszu wcale nie było!
- Rozbawiła mnie sytuacja, gdy po zakończeniu oficjalnych uroczystości na placu Piłsudskiego podeszła do prezydenta starsza pani z różami białą i czerwoną. Prezydent ucałował jej dłonie i myślałam, że na tym się zakończy, ale nie. Ujęła go pod ramię i odbywała z nim dalszą wędrówkę pod pomnik w otoczeniu polityków. Nie wiem kto to był, ale podejrzewam, że mamusia dumna z syna. Co on biedny miał zrobić? Tak to ze staruszkami jest, jak już coś postanowią, to i zrobią.
Czy Niepodległa może być dumna z takich wyczynów swoich dzieci po stu latach? Wątpię. Dzieci są jednak takie, jak się je wychowało. Gdyby nie te incydenty, nie byłoby najgorzej. Może się czegoś wszyscy nauczymywkraczając w nowe lata pracy dla Niepodległej.

14 listopada 2018
Sodoma i Gomora na tym świecie od dawien dawna. Wtorkowa "Gazeta Wyborcza" napisała, że według właściciela Getin Noble Banku Leszka Czarneckiego, szef KNF Marek Chrzanowski w marcu 2018 roku miał zaoferować przychylność dla tego banku w zamian za około 40 mln zł; Czarnecki nagrał tę ofertę i zawiadomił prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez szefa KNF.

Znowu afera - "Marek Chrzanowski złożył oficjalny dokument, w którym była jego dymisja i odebrał odwołanie z funkcji szefa KNF, ta sprawa od strony formalno-prawnej jest już zamknięta" - powiedział szef KPRM Michał Dworczyk. Zobaczycie, jeszcze ten co zgłosił sprawę - czyli Czarnecki - pójdzie siedzieć, dlatego że nie zgłosił tego od razu – sprawiedliwość w wykonaniu partii rządzącej to specyficzna sprawiedliwość. Jak robią to przeciwnicy, to brudna sprawa, jak swoi wmieszani w taką samą sprawę, to nie ma o czym mówić, przecież tak było z „taśmami prawdy”.
Mam dosyć swoich spraw i nie mogę myśleć o wszystkim co się na świecie dzieje, Melania Trump też na swoją rękę zwalnia urzędników państwowych. Wczoraj moja córka podrzuciła mnie do fryzjera aż do Fordonu i mam włosy obcięte na krótko, bardzo krótko. Więcej z nią nie pojadę, gdyż ona w zmowie z fryzjerką powoduje, że płacę tylko połowę rachunku. Fryzjerka jest niezła, ale ja swój honor mam! Mam jeszcze kilka spraw z których nie wiem jak wybrnąć, ale muszę im stawić czoła. Najważniejsze że czuję się już osobą wolną, że nikt mi nie depcze po piętach i sugeruje mi modelu postępowania. Ci, których to dotyczy, dobrze wiedzą o co chodzi. Nie chodzi o rodzinę, z nimi można dojść do porozumienia, tylko o osoby postronne. 

15 listopada 2018
Życie mija, przepływają dni i godziny, możesz tylko czekać kiedy wpłyniesz do „wód niebieskich” i rozliczysz się ze wszystkich swoich poczynań na ziemi. Na tym się to wszystko zasadza, zrozumiesz co zrobiłeś źle i będziesz żałował i cierpiał, ale to już będzie trochę za późno. Może więc lepiej zastanowić się nad tym, co jeszcze można naprawić, komu pomóc, kogo przeprosić i pogodzić się ze swoim losem, gdyż nic co nas w życiu spotyka, nie jest przypadkiem. Mamy możliwość wyboru i gdy źle wybieramy, cierpimy, ale może być też tak, że przychodzimy na ten świat aby coś naprawić, zadośćuczynić, zrobić dla innych. Sama się nad tym zastanawiam i teraz, kiedy już złowróżbna liczba lat 77 stała się faktem, staram się uporządkować niektóre sprawy, które dla mnie są solą w oku, jedne zamykam, inne rozpatruję i staram się rozpętlić.

Moja córka uwieczniła matkę swoją na zdjęciu będącym żywym dowodem jej lat. Posuwam się w otchłań starości, skóra na twarzy traci blask i elastyczność, ale oczy jeszcze się śmieją do świata, jeszcze szukają czułych punktów w przestrzeni… Tak łatwo mnie życie nie zmoże, nie dam się. Póki tli się we mnie płomyczek istnienia, jeszcze postaram się coś zrobić dla siebie i ludzi, no chyba że już mnie wysłali na emeryturę działań i teraz będę tylko wypoczywać nudząc się jak mops, gdyż dla mnie takie życie, to przygasanie. Zobaczymy! Macie mnie na zdjęciu z krótko przystrzyżonymi włosami, nie wiem czy to lepiej, czy gorzej, w każdym razie inaczej. Zmiany mnie inspirują, czuję że energia inaczej krąży, tylko czy staruszka za zmianami nadąży ze swoimi niedomaganiami, wywrotkami i zamyśleniami… Czas pokaże.


16 listopada 2018
Wczoraj nastawiłam się na patriotyczną nutę. Niepodległa mnie inspiruje. Zastanawiałam się nad drogą do ustanowienia hymnu Polski.
Efektem tego jest wpis na stronie https://milkowice.pl.tl/Nowo%26%23347%3Bci.htm
Chyba wszyscy znamy te pieśni, porywające, chwytające za serce, nasze, polskie z całym bagażem obciążeń jakie niosła nam nasza historia. Walka, walka i nieustająca walka, ale zastanowienia się dlaczego tak się działo, już jakoś mniej. Trudna była ta nasza droga do Niepodległej. Szczególnie tragiczna w wymowie jest pieśń „Z dymem pożarów” ze słowami Ujejskiego. Rzeź galicyjska, lub rabacja, tak określono to wydarzenie. W lutym 1846 zniszczono w Galicji ponad 500 dworów. Zamordowano w okrutny sposób około 3000 osób, niemal wyłącznie ziemian, urzędników dworskich i rządowych oraz kilkudziesięciu księży. W Galicji bieda chłopska była wielka, pańszczyzna i inne obowiązki wręcz niewolnicze. Kiedyś musiał przyjść bunt. Byli również tacy, którym na takim obrocie sprawy zależało. Chłopi wywalczyli pewne prawa dla siebie, ale jakim kosztem. Kornel Ujejski mówi o tym w swoim wierszu.

O, Panie! Panie! ze zgrozą świata,
Okropne dzieje przyniósł nam czas;

Syn zabił ojca, brat zabił brata,

Mnóstwo Kainów jest w pośród nas.

Ależ o Panie! oni niewinni,

Choć naszą przyszłość cofnęli wstecz,

Inni szatani byli tam czynni;

O! rękę karaj, nie ślepy miecz!

Hymnem Polski został „Mazurek Dąbrowskiego” i chyba to dobrze się stało.

17 listopada 2018
Miesiąc listopad przesunął języczek wagi i teraz dni już będą spadać z górki. Są takie właśnie miary czasu, że naprawdę lubię, gdy mijają szybciutko. Listopad dla mnie właśnie tak wygląda, byle do końca. Ja wiem, że czas ucieka, ale jakoś to mi nie przeszkadza gdy taki szczupło-pieniężny miesiąc mija. Pozwoliłam sobie dzisiaj zarwać nockę, gdyż zaczytywałam się w książce „Nieczułość” Martyny Bundy i bawiłam się nieźle. Opisuje straszny czas wojny, ale później podchodzi do wszystkiego z dystansem. Opis pojawienia się w obejściu prosiaczków z grzywkami ubawił mnie nieźle. Świnka Biała uciekła z chlewika i „puściła” się z dzikiem. Na świat przyszło właśnie takie potomstwo z czarnymi grzywkami, które postanowili golić, aby sprawa nie wyszła na jaw. Wiele jest takich epizodzików i tego mi było właśnie potrzeba, trochę humoru i radości, bez względu na to, jakie to życie jest.
Gdy się jeszcze nie uśmiechnęliście i sytuacja jest napięta, warto wpatrując się wieczorem w telewizor potrzymać sobie palce w konfiguracjach, jakie przedstawione są na obrazku. Gwarantuję, że pomoże, ale gdyby coś było jeszcze nie tak jak trzeba, proszę napisać, wypłacę odszkodowanie w pieniądzach z PRL-u. Odkryłam właśnie klasery wypchane monetami… Po co to mój mąż zbierał, nie było lepiej coś kupić dzieciom? Leżą znaczki, jakieś pocztówki, nie wiem co z tym robić. Stoją w rzędach słowniki i encyklopedie, do których nikt już nie zagląda, przedawniły się, to fakt, ale też w dobie komputeryzacji nie są nikomu już potrzebne, a wyrzucić szkoda.
Taka jestem szczodra w rozdawnictwie słów, myśli i eksponatów przeszłości, gdyż mam sprzątać kuchnię, a nie chce mi się okropnie! No trudno, muszę iść zmagać się z opornym zanieczyszczeniem szafek. Same się nie umyją.
18 listopada 2018
Aby przeżyć trzeba się życia uczyć. Nie jestem w stanie odpowiedzieć na pytanie kiedy ludzie są szczęśliwsi, a kiedy borykają się z życiem ciągnąc za sobą tren nieszczęść… Powiedzcie sami co jest lepsze dla jednostki ludzkiej:
 - Aby przetrwać lepiej nie okazywać uczuć. Nikt cię wtedy nie zrani, gdyż nie ujawnisz co ci w sercu pika.
- Lepiej zbyt wiele nie wiedzieć o innych, nie musisz wtedy zamartwiać się, że nie pomogłaś im w nieszczęściu. Nie mogłaś pomóc, gdyż nic o ich losie nie wiedziałaś.
- Nic nie wiesz o nędzy i głodzie w niektórych państwach Afryki. Nie zamartwiasz się, nie pomagasz, gdyż nie znasz sprawy.
- Nie myjesz rąk, gdyż nic nie wiesz o bakteriach które są na twoich rękach. A że chorujesz? Taka widocznie wola Nieba.
- Stosujesz opryski w okresie kiedy pszczoły zbierają pyłek. Pszczoły wymrą, ale to nie twoja wina, skąd mogłeś wiedzieć, że tak to się skończy.
Przykładów można podać tysiące. Wiedzieć czy nie wiedzieć?! Kto jest szczęśliwszy, kobiecina która żyje samotnie w chatce na skraju lasu, w biedzie, ale bez całej koronki problemów które niesie bogactwo, cywilizacja, wykształcenie… Zbliża się Światowy Dzień Ubogich. Lepiej pomagać czy lepiej przyjmować pomoc? Jak to się dzieje, że człowiek staje się bezdomny, bez środków do życia? Kto jest winien, on czy Los? Ja sobie nie wyobrażam życia bez stabilizacji. Narzekam to fakt, ale to takie marudzenie. Ze wszystkich tarapatów wychodzę obronną ręką i jakoś utrzymuję się w pionie.

19 listopada 2018
Dzień Mężczyzn, to dzisiaj światowe obchody. Wszystkiego najlepszego Panowie!
U nas w Polsce jak zwykle indywidualnie, krajowo, to 10 marca lub 4 kwietnia. Nie wiem więc kiedy u nas się obchodzi, kiedyś trzeba aby równowaga płci została zachowana, choć to nie dla wszystkich jest jasne. Jakiś tam duchowny zastanawiał się nad „obsługą mężczyzny” przez kobietę w łóżku! Jak to ciekawie brzmi, to tak jakby prostytutka wywiązywała się z zadania. Radio Maryja będzie uczyć "Jak być dobrą żoną w sypialni". Nie wiem czy przewidują audycję jak być dobrym mężem w sypialni i nie tylko. Jak mąż zareaguje, gdy żona żona zgłosi w łóżku, że boli ją głowa? Mąż będzie mógł wtedy użyć siły i zmusić ją do obcowania cielesnego? Pójdzie do innej? Bo cóż go tak pędzi, ta zdrożna chuć? Kobiecie pozostanie wtedy tylko modlić się tylko do Anioła Stróża o opiekę, tylko nie wiem czy takimi sprawami się zajmują aniołowie. Co zrobi „uległa” żona - będzie spisek knuć, psami chłopa szczuć, szponami skórę mu pruć, życie mu zatruć? Robi się wesoło!

20 listopada 2018
Jakbyś człowieku nie postąpił, wszystko ma swoje reperkusje. Obecnie staram się nadać bieg sprawie mojego niefortunnego upadku. Czekałam miesiąc i nikt się nie odzywał, zadzwoniłam i trochę ruszyło z miejsca. Jaki będzie efekt, zobaczymy, ale u mnie zaowocowało to powiedziałabym dostojeństwem w poruszaniu się po mieście. Jakoś nauczyłam się chodzić powoli i ostrożnie, żadnych sprintów, marszobiegów, idę tak jak powinna poruszać się stateczna staruszka. Na coś więc to się przydało.
Nadeszły chłody, czas już najwyższy, w moim domu też chłodnawo, mimo, że kaloryfery włączone. Postanowiłam ubierać się ciepło, aby nie chorować niepotrzebnie. Piję oczywiście czystek i liść białej morwy na uodpornienie organizmu, ale to nie pomoże, gdy będę regularnie podmarzać. Wyjęłam z szafy ciepłą bluzę, skarpety za kolana, wełniane oczywiście – kiedyś mnie bardzo śmieszyły, a teraz to moje ulubione – łapciuszki z futrem kupione od górali i czuję się tak, jakbym była zawinięta w wełniany kokon! Ciepło mi jest nareszcie!
Z tymi kapciami to było od początku nie tak. Leżały już chyba ponad rok. Co je założyłam, nie mogłam w nich chodzić, a to pukały o podłogę, a to spadały mi z nóg. Chciałam poobrywać obszycia, ale nie bardzo się dawało, więc odstawiłam do szafowej nadbudówki, gdzie trzymam buty. Przyjechała jesienią córka, dałam jej do pochodzenia, aby je jakoś zagospodarować, boć to przecież wyrzucony grosz… O dziwo, przymierzyłam je po jej wyjeździe i stał się cud, to najlepsze kapcie jakie miałam, nie mówiąc o tym, że nowe, trzymają ciepło. Chodzę w nich i wszelkie mankamenty gdzieś zniknęły, a o mały włos już bym je wyniosła do skrzynek z odzieżą. Fotel do komputera, który kupiłam w jakimś szaleńczym porywie, wczoraj upchnęłam. Niech służy, może przeżyje swoją drugą młodość, a ja czuję się wolna i szczęśliwa. Jak to nigdy nie wiadomo co będzie miało wpływ na nasze życie, postępowanie, co okaże się przydatne, a czego nie da się udomowić, kiedy zdołamy otworzyć okno na świat wyzbywając się zbędnych rzeczy, myśli, przeżyć. 
 
21 listopada 2018
Szaro, smutno, zimno. Wszechobecne mgły snują się między niebem i ziemią. Wieczorny wiatr wdziera się każdą szczeliną do mieszkania, ale ja czuję się szczęśliwa, gdyż taki mam nakaz rodzinny. Nie mam wyjścia. Wszystko, czego tylko pragnę i w nieopatrznych słowach daję do zrozumienia, zjawia się w moim domu. Z tego powodu nie ujawniam swoich życzeń, no chyba wymknie mi się coś niechcący. Chodzę do lekarzy aby uniknąć dolegliwości i promienieć szczęściem. Wczoraj byłam u reumatologa, mam już nakaz rehabilitacyjny na kwiecień, pójdę znowu w marcu i zaopatrzę się w odpowiednie skierowania na jesień. Będę znowu jak nowa. W związku z moim upadkiem odwiedziłam dzisiaj geriatrę. Byłam ciekawa jak sobie taki lekarz poczyna. Po wywiadzie dostałam skierowanie na tomografię „głowisi”, odwiedziny u psychologa i skierowanie na szerokie badanie krwi. Może mi ciśnienie się unormuje, gdy naciągną ze mnie tego życiodajnego płynu?! Jutro zabiorę się za szukanie miejsc, gdzie badania przeprowadzę, a dzisiaj siedzę sobie w cieplutkim pokoju, oświetlonym świecami zapachowymi i nastrojowymi lampami, nagrzewam lampą na podczerwień, którą dostarczyła mi, a jakże moja córka - kolana i ręce, jeszcze wieczorem zajmę się zatokami. Wyzbędę się bólu i cała w skowronkach udzielę rad, czy mnie córki będą o to prosić, czy nie! Jestem matką i moim obowiązkiem jest mieć na wszystko oko… Humorek mam, jak widać, wisielczy ale spowodowała to muzyczka duetu Simon and Garfunkel dostarczona, a jakże, przez córki . Bardzo korespondują z nastrojowym blaskiem świateł i cieni w moim mieszkaniu. Pozdrawiam serdecznie. xxxxx

23 listopada 2018
Prawda, jak wiemy, ma różne oblicza. Zależy od tego, kto ją głosi. Przeciętny człowiek już ma dosyć tego, co się dzieje. Teraz Kaczyński sądzi się z Wałęsą. Kto z nich ma rację? Według mnie ani jeden, ani drugi. Jak Wałęsa mówi, że Kaczyński zadecydował o lądowaniu samolotu, nie wiemy czy to jest prawda. Kaczyńskiemu się tego w tej chwili nie udowodni, po co więc strzępić język?! Kaczyński mówi, że w Smoleńsku był zamach. Skąd to wie? Nikt jeszcze nie podał przekonywującego dowodu na to, że tam ktoś dokonał zamachu. Teraz sędzia się PiS nie podoba, będą zmieniać. To jakieś kpiny. Nałożyłabym karę na Wałęsę i Kaczyńskiego, obaj kręcą się w krainie domniemań.
Ja stoją mocno na nogach, pracuję w domu, gotuję obiady, a dzisiaj też jakaś akcja sabotażowa dała mi się we znaki w kuchni! Przygotowywałam flaczki jarskie z boczniakami oraz  pokrojonymi naleśnikami. Flaczki, których w wersji mięsnej nienawidzę i jeszcze nie jadłam widząc oczami wyobraźni te metry jelit pokrojonych na kawałki, wymagają ostrych i pikantnych przypraw. Przyprawiłam, a gdy spróbowałam, o mało się nie zachłysnęłam. Pobiegłam do komputera szukać ratunku i jakoś dałam sobie radę. Słoik z przecierem pomidorowym rozcieńczył zupę, dodane dodatki - cukier i cytryna - złagodziły smak. Na szczęście się udało. Nie miałam nic w zastępstwie, nie mówiąc już o czasie, który uciekał bezlitośnie. Obiad był, smakował, a ja nie miałam zamiaru się chwalić, że rozbolała mnie głowa z nerwów. Gdzie się ukrywa winowajca? Przyprawy winne czy ja? Kogo ukarać? Zdrowy rozsądek to dobra postawa życiowa.

24 listopada 2018

Jako zaawansowana staruszka mam zobowiązania wobec siebie. Muszę się trzymać w karbach aby jakoś egzystować. Zrobiłam dzisiaj rano plan prac do wykonania i trzymam się tego, gdyż inaczej nic nie będę musiała i nic nie będzie zrobione! Trzy punkty już zrealizowałam, zaraz zabiorę się do dalszych działań.
W sercu noszę nienawiść do Biedronki i księżyca! Nic nie mam przeciwko Biedronce, jednak gdy już tam pójdę, wszystko jest mi jakoś przydatne. Dzisiaj też tam byłam. Naród się kłębi, a wśród narodu ja, staruszka. Nie wzięłam karty pomna jak to się niekiedy kończyło. W portmonetce 50 zł i troszkę bilonu. Kupiłam co według mnie było potrzebne, gdyż gdzieś posiałam listę zakupów, same ciężkie towary typu mąka, cukier, wody, soki i takie tam. Nie myślcie, że kupuję jakieś luksusowe towary! Przy kasie zapłaciłam równo 50, 25 zł. Gdybym przekroczyła kwotę, byłby problem. Ale udało się. Tym razem ja byłam górą, a nie sklep Biedronka.
Z księżycem też mam ciągłe zatargi. Pełnia doprowadza mnie do pełnej bezsenności! Teraz już nawet nie kombinuję, gdy nadchodzi, tabletki nasenne muszą być, gdyż inaczej nie śpię do świtu. To jeszcze nie byłoby najgorsze, ale czytać nie można, zmęczenie bierze górę, nie będę się wgapiała w telewizor do 5 rano, nie mówiąc już o komputerze, leżę więc w moim ulubionym łóżku i myśli kłębią się pod moją umęczoną czaszką. Myślę o tym, o czym nie powinnam, co wyrzuciłam już z pamięci. W takie noce przebywając z wysrebrzonym kumplem księżycowym, widocznym czy też nie, przenoszę się w przeszłość i przyszłość, bryluję w rozmowach, które się nigdy nie odbyły, tańczę na balach z przyszłości walca na zmęczonych palcach i chyba przeszkadzam spać moimi myślami ludziom Bogu ducha winnym... Nie ma możliwości aby wyzbyć się tych „wrogów” staruszki, Biedronki i księżyca w pełni. Z jednej strony ich lubię i obyć się bez nich nie mogę, a z drugiej strony ich nienawidzę. Ślepa miłośc, niemądra miłość. 

25 listopada 2018

Życie ma się, jakie ma, z naszej i nie z naszej winy, a i tak w końcu „kamień na kamieniu, na kamieniu kamień”. Wiesław Myśliwski ujął to krótko: "A że żyć, żyłem, jak się dało czy musiało, to widocznie inaczej się nie dało, bo nikt przecież nie żyje, jak by chciał. A zresztą gdyby nawet się dało, jak by człowiek chciał, czy byłoby mu lepiej? Nigdy nie wiadomo, czy tak, jak człowiek by chciał, nie byłoby akurat gorzej. To może każdy ma nie tylko takie życie, jakie ma, ale i najlepsze, jakie mógłby mieć."
Wczoraj „dzieliłam” życie nocne z sąsiadami i jakoś na sen mi się nie miało. Ot życie! Podczepiłam się pod Marię Czubaszek, którą bardzo lubię, a która to kobieta pisarka i satyryczka ma coś do powiedzenia o życiu, na swoją modłę oczywiście.
Starość, której się doczekała tak jak niejedna staruszka, nie przeszkadzała jej mówić co myślała, zawsze z przekąsem i humorem. Kiedy jej zaprezentowano hejt na jej stronie, rozbawiło ją to do łez, zamiast zdenerwować. Ktoś tam napisał jej, że jest taka stara, że Mojżeszowi wisi 5 zł i jeszcze mu nie oddała. Starość nie odebrała jej też niezłych nóg, gdyż urody jej nie przybyło ani nie ubyło. Głosi też wszem i wobec, że starość nic nie musi, ale też nic nie może oraz, że z wiekiem się nie mądrzeje. Lubię takie osoby, które myślą podobnie jak ja. Noc miałam nieprzespaną, ale z p. Czubaszek, już wielką ziemską nieobecną, miło było.
A oto Maria Czubaszek, cytaty, które uderzają w sedno:
♦ Najpierw poprawnie, potem szczerze. Najważniejsze jest zdrowie. Zaraz po pieniądzach. Im dłużej żyję, tym bardziej uważam, że pieniądze są potrzebne do wszystkiego. I do tego, żeby być zdrowym – odpowiednio się odżywiać, wypoczywać i, kiedy zajdzie potrzeba, leczyć.(…) Nawet miłość, która jest ponoć najważniejsza, kiedy ludzie myślą tylko o tym, jak związać koniec z końcem i co wsadzić do garnka, można włożyć między bajki.
♦ Małżeństwo nie szkodzi tylko prawdziwej miłości.
♦ A co do intuicji, to podejrzewam, że ja czegoś takiego w ogóle nie mam. Gdybym miała, tobym nie wyszła za pierwszego męża, bo by mi intuicja podpowiedziała, że skoro przed ślubem nie był w moim typie, to i po ślubie nie będzie.

26 listopada 2018
Ważka czyli z punktu naukowego Odonata ma wiele nazw wewnątrz-gatunkowych, niektóre naprawdę ładne. Ktoś się natrudził wymyślając je, ale warto było. Wymienię tylko te, które przypadły mi do gustu: Gadziogłówka, Husarz, Lecicha, Łątka dzieweczka, Pałątka, Straszka, Zalotka, Żagnica…
Ważki - prymitywne, żarłoczne i... fascynujące. W niespełna dwie minuty zjadają tyle komarów i owadów, ile wynosi 20 proc. ich wagi! Pożyteczne.
Skąd akurat przytrafiły mi się ważki do wpisu? Przeglądałam zdjęcia rodzinne i przypomniałam sobie wydarzenie sprzed lat, kiedy jeszcze mój wnuk był mały. Chodziliśmy po łące i obserwowaliśmy ważki. Takie były piękne, kolorowe, lekkie w locie. W pewnym momencie zobaczyliśmy na trawie jedną leżącą nieruchomo. Podeszliśmy, lekko poruszyliśmy patyczkiem, ani drgnęła. Wnusio, zafascynowany wtedy światem owadów, chciał ją wziąć na rączkę, a ona niespodziewanie poderwała się do lotu. Zdumienie odebrało nam mowę, ale ukuliśmy wtedy powiedzenie „żywy trup”. Do dzisiaj pamiętam.
Wpisałam w Google hasło ważka i wyskoczyły mi informacje, wiersze o ważkach, nicki poetek ważek. Niektóre litościwie pominę, ale Jasnorzewską-Pawlikowską powołam z jej wewnętrzną ważką… -> "Skrzydła wewnętrzne" - za mało, by mnie wznieść.

"Często patrzysz mi z oczu, promienna,
Do modrego podobna płomienia,
I wskróś włosów przeświecasz mi złotem,

Ważko moja wewnętrzna, o Psyche,
Której skrzydła poskładane, ciche
Czuję w sobie i tęsknię za lotem.

Nieraz słyszę, prężna latawico,
Jak mnie gnuśną zowiesz gąsienicą,
W piersi mojej uderzając ściany,

Gdy przedwczesna i zła szukasz wyjścia
Ze mnie, mocno przywartej do liścia,
W centrum żeru i trosk kapuścianych..."

27 listopada 2018
„Historie o zwykłym szaleństwie” Charles Bukowski amerykański poeta, powieściopisarz, nowelista… Czytam obecnie. „Pisanie wybiera ciebie, a nie ty wybierasz pisanie.” Obwieścił na kartach swojej książki pisarz. I słusznie. Jednak lektura mnie męczy, niby facet pisze z pazurem, ale ciągle te knajpy, prostytutki, alkoholowe zwidy i zachowania. Miał sam z tym problem, lubił świat dolin społecznych, a ja nie. Czytam z niechęcią i niekiedy z obrzydzeniem. Bohater jego książki miał szalone pomysły. Młodej parze kupił w prezencie ślicznie wykonaną malutka trumienkę!!! Super się czuli. Wiele spraw mnie męczy. Jakoś słabo sobie z troskami i przykrościami, prawdziwymi i urojonymi, radzę. Jak się źle czujesz, to wszystko jest nie tak jak trzeba.
Zamówiłam sobie sukienkę aby się poczuć lepiej i niestety niewypał. Nic mi się nie podoba, ani fason, ani materiał. Na modelce wyglądało ładnie, a ja wyglądam jak dorsz, tłuściutki i szeroki w talii. Wzrost też mi robi niespodzianki, mam już trzy centymetry mniej. Wszystko to razem wymaga zakrywania a nie podkreślania figury. Suknie oddam, ale samopoczucie mi się nie poprawi.
Tracę też chyba smak. Nie wiem jak smakuje to, co jem. Inni jedzą i chwalą, a mnie się wydaje potrawa nijaka. Zwątpiłam w swoje kulinarne umiejętności, stwierdzenie zdolności, byłoby już na wyrost. Przeprowadziłam błyskawiczną sondę rodzinną odnośnie ulubionych potraw, które całe życie gotowałam. Trochę mnie podbudowali, ale nie wiem ile w tym prawdy, a ile działań, aby mi nie było przykro.
Manualnie też sprawdzam się tylko wtedy, gdy miecz losu wisi nad moją głową. W stanie wojennym, kiedy dzieciątka nie miały w czym chodzić, zaczęłam dziergać swetry. Nigdy nie miałam ku temu predyspozycji, ale jak zmusiła mnie do tego konieczność wyspecjalizowałam się w tej dziedzinie i moje wyroby wzbudzały uznanie otoczenia. Teraz mogę najwyżej wydziergać szalik, a i to z trudem, o swetrach nie ma co nawet mówić. O krawiectwie to już nawet nie wspomnę.
Co ja w końcu potrafię? Czy los musi mnie przyginać do ziemi, abym zrobiła to, co każda szanująca się matrona powinna umieć?! Staruszka matka, wdowa, do każdej pracy powinna być gotowa, a tak nie jest.

 28 listopada 2018

Nie myślcie, że mnie nie spotykają żadne przykrości, ależ spotykają. Ktoś zawini, a później daje mi do zrozumienia, że moje milczenie jest oznaką starczej zaciętości! Naprawdę, to nie żarty, tak było. I niby ja mam, jako ta zawzięta staruszka, przemówić ludzkim głosem, pełnym pokory i zrozumienia. O nie! Mam swoją godność. Przy okazji niech mi wybaczą moje milczenie wszyscy czciciele PiS, mogą sobie nimi być, mnie to nie przeszkadza, ale niech mi nie wciskają kitu. Imperium zaczyna drżeć w posadach, chyli się i to tylko kwestia czasu, kiedy runie. Ukraino, daj sobie radę z Rosją, gdyż dla nas to namacalne zagrożenie.
Wyciągnęłam runę Perthro – oznacza to przygotowanie do rzucania losem. Życie należy przeżyć godnie.
Przesłanie runy: nie bój się zmian. Los stawia nas przed koniecznością dokonywania wyborów. Perthro jest powiązana z mistycznym ptakiem Feniksem, który spalał się w ogniu i odradzał z własnych z popiołów. Kieruj się w życiu także zdrowym rozsądkiem. Sama dokonuj wyborów. Pozostawiając bieg rzeczy przypadkowi, pozwalasz ludziom kształtować własne życie.
Norny, znane też jako Parki lub Mojry pilnują, aby życie nasze zgodne było z tym, co dane jest nam doświadczyć w tym wcieleniu. Zejście ze ścieżki przeznaczenia skutkuje początkowo napomnieniami i łagodnymi wskazówkami, jak mamy na nią wrócić. Jeśli jednak uparcie trwamy przy swojej wizji szczęśliwego życia, a nie jest to zgodne z naszym zadaniem tu i teraz, Norny przetną nić życia. Runa Perthro pokazuje celowość naszego pobytu na ziemi w tym wcieleniu. Nie bójmy się swego przeznaczenia – sami wybraliśmy sobie zadanie do przerobienia, tylko o tym nie pamiętamy. Naszym przeznaczeniem jest droga stałego rozwoju, idziemy nią doświadczając różnych sytuacji. Dlatego runa ta będzie wspierać wszystkie decyzje zgodne z naszą podświadomością, która wie i pamięta, czego mamy doświadczyć.
Jasno się wypowiedziałam? 

29 listopada 2018

Trochę późno zadebiutowałam jako "kiszeniówka jabłkowa", ale trudno, kiedyś trzeba zacząć. Pamiętam jabłka kiszone z dzieciństwa. Tato kisił zielone pomidory, które nie zdążyły dojrzeć na krzakach, a na wierzch kładł jabłka, chyba antonówki, ale nie jestem pewna. Smakowały doskonale. Przez długie lata był regres, jakoś nie wpadłam na to, że można tak zagospodarować jabłka, ale teraz mi o tym przypomniano. Pora roku spóźniona, gdyż liści zielonych z porzeczek czy wiśni brak, ale i bez tego kiszenie wyszło mi doskonale. Wczoraj zjadłam powolutku cały litrowy słoik! Dzisiaj zakiszę dużo większy. Nie będę się rozwodziła nad walorami tego typu przetworów, kto zainteresowany sam przeczyta, ale ja stałam się piewczynią kiszonych jabłek. Surowe niezbyt mi służą, ale kiszone spełniają wszystkie parametry. Może dacie się namówić, aby chociaż spróbować.
https://smaker.pl/przepis-kiszone-jablka-przysmak-slowian,121636,hajduczek-naturalnie.html

 30 listopada 2018
Nie będę lać wosku, nie mam już na takie sprawy ochoty. Walczę o to, aby nie zasnąć w ciągu dnia. Mój fotel z Ikei mnie obezwładnia. Wystarczy, że usiądę i zaraz czuję nieprzepartą chęć do opuszczania powiek… Nie ze wstydu, o nie, ale z wszechogarniającej mnie senności. Postanowiłam, ze nie zdrzemnę się i zrobię wszystko, aby wytrwać w tym zamyśle. Dzisiaj zasnęłam po 3 w nocy. Męczyłam się i nie powtórzę tej sytuacji. Przecież to moja wina, gdyby nie dzienne drzemki, do takiej sytuacji by nie doszło. Z kim w wieku senioralnym rozmawiam, to wszyscy to samo powtarzają, nie mogę spać!
Do późnych godzin rannych kręciłam się po domu czekając na informacje w sprawie odszkodowań za rozbite okulary. Jakaś szansa jest, ale zobaczymy jaki będzie końcowy rezultat. Pochodziłam trochę po mieście załatwiając bieżące sprawy, a po powrocie do domu, aby mieć jakieś zajęcie, upiekłam drożdżowe ciasto. Mam już przecieki, ze smakowało, i to bardzo. To było trochę nietypowe ciasto, drożdżowo-półkruche, czy jakoś tak. Do wypieku wzięłam mieszankę mąki tortowej i krupczatki, pół na pół, i wlałam do mąki rozgrzaną margarynę. Dało to doskonały efekt. Ciasto zyskało na smaku, konsystencji i właśnie kruchości. Mam już zamówienie na jutro, na dokładkę, co z przyjemnością uczynię. Dzielę się tą informacją, może jeszcze dzisiaj na Andrzejki ktoś upiecze puchate, smaczne ciasto. Kucharka ze mnie średnia, ale niekiedy coś uda mi się wyczarować w kuchni. W życiu uwodzenie już nie wychodzi, to chociaż smakami ciasta mogę kogoś oczarować. Niech się dzieje co chce, byle się nie zdrzemnąć. A może słuchać przed snem takich kołysanek, aby szybciej zasnąć, przecież podobno na starość dziecinniejemy.
 
 
suma wejść na stronę - 299932,
odwiedzających - 102567,
dzisiaj -51
Reklama
 
Motto strony
 
„Pamiętaj, że każdy wiek przynosi
nowe możliwości.
Daj z siebie wszystko – inaczej oszukujesz samego siebie.”
Bezsenność (Halina S.)
 
Bezsenność
w ciemnej ciszy nocy
kroczy cicho zegar
wybija wspomnienia
i czasu przestrzega

srebrny blask księżyca
o tarczę się oparł
oświetlił wskazówki
i wszystko zamotał

czyjeś smutne oczy
wpatrzone w mrok nocy
śledzą czasu przebieg
bezsenności dotyk
Firma JUNESSE
 
Każda kobieta chce młodo wyglądać. Chcesz powstrzymać proces starzenia? Stosuj produkty firmy Firma JUNESSE > Firma JUNESSE [kliknij]
 

=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=