Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie teksty, zdjęcia zamieszczone na stronie
http://hallas.pl.tl/
stanowią własność autora i podlegają ochronie przez prawo autorskie.
Ich kopiowanie i powielanie w całości lub części, w jakiejkolwiek formie
(drukowanej, audio czy elektronicznej),
bez zgody autora jest zabronione i jako działanie niezgodne z prawem może być karane.
.............................................
marzec 2015 - marzec 2025
31 marca 2025 Nie czekaj, aż ktoś przyniesie ci kwiaty. Zasadź własny ogród i udekoruj własną duszę.— Luther Burbank
Radością ludzi starych i samotnych są kwiaty, ale nie tylko. Chyba każdy z przyjemnością patrzy na grę barw kwietnych. Zakwitł mój zygokaktus. Pojawiają się nowe kwiatki, stare niestety obumierają. Jest jeszcze kilka małych pączków. Bardzo się cieszę że kwiat ubarwia moje okno. Kwitnie także maleństwo, ma delikatne, żółtawe kwiatki. Ten, który stał za karę na balkonie, gdyż nie przejawiał ochoty do kwitnienia, jest już w domu, ale czy zdoła zakwitnąć, nie mam pewności. Kaktusy kwitną teraz, zamiast na gwiazdkę. Nikt nikogo nie zmusi do kwitnienia, tak jak do miłości, albo jest, albo jej nie ma.
30 marca 2025
Do której grupy się zaliczasz? Tylko szczerze. Można chyba coś z tym zrobić, gdy coś poszło nie tak...
29 marca 2025
Apostoł Paweł napisał: To, co widzialne, przemija, a to, co niewidzialne – jest wieczne. Wszyscy starają się zadbać o staruszków. To jedz, a na to nawet nie powinieneś spojrzeć. Określają ilość spaceru codziennego, godzin snów... Ja jestem zwolenniczką złotego środka. Masz na coś ochotę, to po prostu to rób. Na pewno nikomu nie zaszkodzi kawałek ciasta, ale pół blachy to już tak. Chodź na te spacery, chodź, no na pewno się będziesz lepiej czuł, to więcej niż pewne. Najtrudniej jest ze snem. Nie wiadomo dlaczego najlepiej się śpi w dzień, a w nocy jest problem. Zmuś się człowieku do spania, jak wcale ci się spać nie chce. Najtrudniej zasnąć, gdy człowiek jest czymś podekscytowany, zmartwiony, czy zwyczajnie w dzień zbyt długo spał! U mnie zbyt duży wysiłek fizyczny powoduje bezsenność. Powinno być inaczej, ale nie jest.
„Ile powinno się spać w wieku 70 lat? ..optymalny czas snu dla osób powyżej 65. roku życia wynosi 7 godzin. Uczestnicy, którzy spali tyle, czuli się wypoczęci i skoncentrowani. Dla noworodków zaleca się 14-17 godzin snu, dla niemowląt 12-15, a dla dzieci w wieku przedszkolnym 10-13 godzin. Dorośli powinni dążyć do 8 godzin snu na dobę, aby odpowiednio zregenerować organizm. Co jest dobre na sen dla starszej osoby? Warto zadbać o odpowiednią higienę snu
Osoby starsze często doświadczają pogorszenia jakości snu, budząc się w nocy i wstając wcześniej, niż by chciały. Jednak dbając o jego higienę oraz odpowiedni wybór materaca i pościeli, można temu zapobiec. Ważne jest, aby przewietrzyć pomieszczenie, pamiętając, że seniorzy lepiej zasypiają w nieco cieplejszej sypialni, podczas gdy młodsi preferują chłodniejsze temperatury. Ponadto powinni unikać nadmiaru wody i jedzenia przed snem, co również może poprawić jakość odpoczynku.”
Piękna ta starość, oj piękna! Niezdarna, niedospana, niedowidząca, niedosłysząca, z zaburzeniami na wszystkich życiowych płaszczyznach, nic na to się nie poradzi. Mnie pan doktor pocieszył, że im dłużej będzie się żyło, tym będzie trudniej... Przecież sama o tym wiem! Przygotuj się na życie po drugiej stronie, to się teraz liczy.
Dzisiaj będę miała zrobione półki na balkonie, ustawię skrzynki z kwiatkami i świat się rozświetli ich pięknem promieniującym na mój sposób postrzegania świata, póki jeszcze jest spokój, tego też nikt nie zagwarantuje, ale trzeba mieć nadzieję. Plecak jednak należy wyszykować na wszelki wypadek! Po pierwszym wszystko się załatwi.
26 marca 2025
Zadziwienia staruszki.
Niedługo trzeba będzie wysiać rzeżuchę. Nie zapomnijcie kupić nasion. Święta bez rzeżuchy - nie godzi się. Staruszka to osoba najczęściej słaba. Schorowana. Słabo radząca sobie trudnych sytuacjach życiowych. Wszystkie staruszki są takie? Oczywiście, że nie. Większość jednak boryka się z takimi problemami.
- Nie ma czego zazdrościć staruszkom. Staruszki często bywają oszukiwane. Nie wydaje im się w sklepach reszty tak jak należy. O pewnych sprawach się w staruszce mówi, a o innych nie, podobno dlatego, aby staruszka się nie denerwowała. Staruszki też nie są w stanie zrobić w pełni wiosennych porządków.
_ Mycie okien to dosyć kaskaderska praca dla staruszki. Jednak jakoś umyć je trzeba. Rodzina jest chętna, oczywiście, tylko - a to termin nie pasuje, może wtedy, a może wtedy. Wtedy staruszko czekaj, albo musisz poszukać kogoś, kto to zrobi.
- Zbliżają się święta i do drzwi pukają różni ludzie prosząc o pieniądze albo jedzenie. Bardzo współczuje tym osobom, ale boję się drzwi otwierać. Jak się zachowa ten niespodziewany gość po drugiej stronie drzwi, nigdy nie wiadomo, dlatego też z bólem odmawiam w takiej sytuacji pomocy. Miałam już różne doświadczenia i wolę nie ryzykować.
- W sklepach stoją osoby z wózkiem, do których zbierają artykuły żywnościowe dla biednych osób. Każdy daje co może, ale tak sobie pomyślałam, czy te wszystkie datki dotrą do właściwych osób? Czy nie lepiej byłoby zbierać pieniążki i kupić to, co danej osobie jest potrzebne?
- Byłam dzisiaj w Biedronce. Promocje są nieoczekiwane. Niekiedy trzeba nabyć aż 6 produktów danego sortu aby uzyskać promocję - 6 butelek oleju, 6 butelek mleka, 6 kg cukru... Gdzie to trzymać i jak długo trzeba będzie się biedzić, aby to skonsumować? Zachodzę w głowę, komu to jest potrzebne w takich ilościach? Po sześć nigdy nie kupuje, ale na 3 to się niestety od czasu do czasu skuszę. Starsze osoby może pamiętają, jak w Polsce były kartki na żywność? Pamiętam, że miałam wtedy takie ilości cukru, że już nigdy w życiu się to nie powtórzyło.
- Teraz ciągle słyszę, że mam zorganizować plecak z wyposażeniem na wypadek, gdyby trzeba było opuścić swoje mieszkanie. Ja sobie w ogóle tego nie wyobrażam! Nie wiem gdzie ja bym mogła uciekać? Plecak jednak sobie kupię i umieszczę w nim wszystko to, co mogłoby się przydać. Miałam kilka plecaków, kiedy jeszcze dzieci jeździły na obozy czy chodziły na wycieczki, ale wszystko powyrzucałam, bo mi się wydawało, że to jest niepotrzebne. Teraz będę kupować od nowa.
27 marca 2025
„Często dajemy naszym dzieciom to, czego nam brakowało.” Kirk Douglas Jesteśmy rodzicami, kochamy nasze dzieci. Chcemy, aby wszystko w ich życiu układało się jak najlepiej. Wspieramy je z całego serca. Dzisiaj dostałam tak tekst, który chcę przekazać wszystkim. Bardzo mnie wzruszył.
26 marca 2025.
„W każdym człowieku jest małe ziarnko dobra.” To jest chyba prawda, gdyż najgorszy drań wzruszy się płaczem małego dziecka. Podobno część populacji ludzkiej rodzi się z genem agresji. Inni obracają się w środowisku, gdzie przemoc jest normą. Jeszcze inni uważają, że jak się komuś zrobi coś na złość, ośmieszy się go, upokorzy. to jest dominacja agresora, który do takiej sytuacji doprowadza. Jest akurat odwrotnie, ale taki człowiek zaślepiony dokuczaniem komuś, tego po prostu nie rozumie.
Najbardziej przeraża fakt, że do takich ataków agresji dochodzi wśród młodych ludzi, a niekiedy nawet dzieci. Jak jednak spojrzeć na osoby, które przyglądają się takim faktom i nie reagują? Przecież to są ludzie współwinni. Oczywiście, że każdy boi się o swoje bezpieczeństwo, ale są sytuacje gdzie trzeba postąpić tak, jak nakazuje sumienie. Staruszka nie będzie się biła z jakimś osiłkiem, ale może wyjąć telefon, zadzwonić i poprosić o pomoc.
Formy agresji w internecie też są przykre. Objawia się może trochę inaczej, ale też stwarza ludziom problemy. Jakiś dureń tworzy nowe profile, pisze niemądre wierszyki, stara się kogoś poniżyć, wedrzeć się do cudzego komputera. Tacy ludzie powinni się zastanowić nad swoimi wyczynami. Chcesz się śmiać? To śmiej się z siebie Mam nadzieję, że przyjdzie czas, że ci co tak postępują, zrozumieją swój błąd. Przecież nie sądzę, że to są ludzie zupełnie źli. Oni chyba nie rozumieją zasad dobrego wychowania. Może to chorzy ludzie?
25 marca 2025
Pogadałam sobie dzisiaj z SI. Przyczyną tej konwersacji była moja wizyta u lekarza i wizja przyszłości dla staruszki. Czepiają się jej coraz to nowe choroby i lekarz stwierdził, że powinnam być zadowolona z tego co jest, gdyż można ze mną normalnie rozmawiać, co podobno u ludzi w moim wieku bywa utrudnione. Taka znowu nie jestem z siebie zadowolona i pomyślałam że może SI by mnie wspomogła. Najbardziej jednak interesuje mnie wizja przyszłości. Oj będzie się działo, o ile oczywiście da się zakończyć wojny wyniszczające świat.
W 2014 roku Stephen Hawking powiedział BBC, że "pełen rozwój sztucznej inteligencji może oznaczać koniec rasy ludzkiej".
To bardzo interesująca i kontrowersyjna wypowiedź Stephena Hawkinga. Chciał on podkreślić potencjalne ryzyko związane z rozwojem sztucznej inteligencji (SI), zwłaszcza jeśli jej możliwości staną się trudne do kontrolowania. Według niego, jeśli SI osiągnie poziom superinteligencji, mogłaby ewoluować w sposób nieprzewidziany, stając się zagrożeniem dla ludzkości – zwłaszcza gdyby jej cele nie były zgodne z celami ludzi.
Z drugiej strony, wielu ekspertów w dziedzinie technologii i etyki argumentuje, że kluczem do bezpiecznego rozwoju SI są odpowiednie regulacje, badania i współpraca. Warto pamiętać, że SI to narzędzie, które może być zarówno pozytywne, jak i negatywne, w zależności od sposobu, w jaki zostanie użyte.
Korzyści:
Usprawnianie procesów: SI może automatyzować rutynowe zadania, co oszczędza czas i zwiększa efektywność.
Postęp w medycynie: Umożliwia diagnostykę chorób, rozwijanie nowych leków czy personalizowaną opiekę zdrowotną.
Lepsza analiza danych: SI może szybko przetwarzać i analizować ogromne ilości informacji, co wspomaga podejmowanie lepszych decyzji.
Poprawa bezpieczeństwa: Wykorzystywana jest w systemach rozpoznawania zagrożeń, takich jak cyberbezpieczeństwo czy systemy ostrzegania przed klęskami żywiołowymi.
Wspieranie nauki i edukacji: Tworzenie dostosowanych do potrzeb uczniów programów edukacyjnych oraz pomoc w badaniach naukowych.
Zagrożenia:
Bezrobocie technologiczne: Automatyzacja może prowadzić do utraty miejsc pracy w niektórych sektorach.
Prywatność i bezpieczeństwo danych: Istnieje ryzyko nieautoryzowanego wykorzystania danych osobowych przez systemy SI.
Brak przejrzystości: Decyzje podejmowane przez zaawansowane systemy SI mogą być trudne do zrozumienia i weryfikacji przez człowieka.
Zastosowania militarne: Rozwój SI może prowadzić do stworzenia autonomicznych systemów broni.
Zależność od technologii: Nadmierne poleganie na SI może osłabić ludzkie
Póki co pędźcie do Pepko. Czapka przydatna na upalne albo wietrzne dni w cenie 10 zł za sztukę. Ja kupiłam dwie, przydadzą się. To dobra cena.
24 marca 2025 U mnie kwiaty rosną, ale nie chcą kwitnąć! Bardzo nad tym ubolewam. Dostałam od mojej córki Kasiuni sadzonki zygokaktusów. Rosną, rosną, bez umiarkowania rosną, ale kwitnąć nie mają zamiaru. Jakieś tam pączuszki mają, ale znikoma jest ich ilość. U córki natomiast kwitną obficie. Pewien pan mi poradził, że mam wynieść kwiaty na balkon, one muszą trochę ochłodzić się i dopiero później zaczną kwitnienie. Te, które mają jakieś tam pączki oszczędziłam, ale jeden nie kwitnie zupełnie. Poszedł za karę na balkon. Zobaczymy co z tego wyniknie. To jest sprawiedliwość?!
Obsypany kwieciem to kaktus u Kasi, obok moje. Ostatni to sierotka na balkonie...
23 marca 2025 Słoneczko wzywa na działki, balkony, ogródki, tak pięknie przyświeca! Rośliny, obecnie byliny i krzewy, wychylają zielone pędy i pączki z otoczki zimowej. Wszyscy działkowicze i balkonowicze stawiają się na posterunku. Ja też, mimo że się zarzekałam że już skończę z nasadzeniami na wiosnę... Wczoraj wyrzuciłam ziemię ze skrzynek i donic, usunęłam zbędne korzenie, przygotowałam wszystko do nasadzeń. Balkon uprzątnęłam, oczyściłam złuszczoną farbę na metalowych poręczach i przygotowałam wszystko do malowania, trudno, to będzie konieczne, tylko niech się trochę ociepli. Dzisiaj kilka rad praktycznych, gdyż wszystko na wiosnę trzeba wypucować, a że niedługo będziemy sadzić kwiatki, to tania pielęgnacja też się przyda.
Co niszczy ocet? To przydatny środek, ale nie dla tych powierzchni
Ekrany to niejedne powierzchnie, których lepiej nie myć octem. Czego jeszcze unikać? Żelazko posiada specjalną powłokę ochronną, a użycie octu szybko może ją uszkodzić. Może także doprowadzić do korozji elementów grzewczych. Drewno nie znosi kwasów, więc zastosowanie octu może pozostawić brzydki ślad i sprawić, że meble staną się matowe. Granit i marmur powinien być czyszczony wodą z mydłem. Nawet jednorazowe użycie kwasu może go trwale uszkodzić.
Najlepszy domowy nawóz dla petunii Fusy z kawy – świetnie zakwaszają glebę i dostarczają azotu, co wspomaga wzrost. Po prostu lekko je wysusz i dodaj do podłoża. Skorupki jajek – zawierają wapń, który wzmacnia strukturę rośliny. Najlepiej rozdrobnij je i wymieszaj z ziemią. Nawóz ze skórek banana – bogaty w potas i fosfor, które wspierają obfite kwitnienie. Skórki banana pokrój i zakop w doniczce lub przygotuj wywar: mocz skórki w wodzie przez 24 godziny, wyciągnij skórki, a płynem podlej petunie.
Domowa odżywka z banana – bratki będą kwitły jak szalone
Banany są bogate w potas i fosfor – pierwiastki kluczowe dla prawidłowego wzrostu i kwitnienia bratków. Aby przygotować odżywkę bananową, potrzebujemy bardzo dojrzałego banana ze skórką.
Nawóz stosujemy do podlewania bratków co dwa tygodnie. Regularne stosowanie tej odżywki sprawi, że rośliny będą kwitły długo i obficie.
Ahoj, ziemnolubni, wasz czas nadchodzi!!!
22 marca 2025 Modlitwa w trudnościach do Boga: Oddal udręki od mego serca, uwolnij mnie od utrapień!
Na wszystkie troski najlepsza jest praca lub zajęcie pochłaniające nas w zupełności. Ostatnio z pracowitością średnio mi wychodzi, gdyż bóle kręgosłupa wręcz uniemożliwiają ją. Jednak nigdy nie rezygnuję. To co jest do zrobienia,zrobię, tylko po-wo-lu-sień-ku. Wczorajszy wieczór spędziłam przed telewizorem. To nic nagannego. Dziennik, a potem film "Lunana. Szkoła na końcu świata". Mnie takie filmy zawsze wzruszają. Mam chyba w sobie coś z siłaczki. Zadziwia mnie zawsze to, że w tak nieprzystępnych miejscach ludzie mieszkają i stamtąd nie chcą, czy nie mogą się ruszyć! Może jesteśmy przywiązani do swoich miejsc na ziemi? Patrząc na warunki życia tych ludzi rodzi się pytanie - jak my śmiemy narzekać na nasze codzienne niedogodności!!! Rozbraja mnie życzliwość i serdeczność ludzi tam żyjących.
"Ugyen jest młodym nauczycielem w Bhutanie, który planuje wyjechać do Australii, aby zostać piosenkarzem. W ramach nagany przełożeni wysyłają go do najbardziej odległej szkoły, która leży w położonej w lodowcu himalajskiej wiosce Lunana. Po wyczerpującej podróży Ugyen przybywa na miejsce, gdzie musi żyć bez prądu i ogrzewania. Co więcej, w szkole nie ma okien i tablicy. Choć biedni wieśniacy ciepło witają swojego nowego nauczyciela, on staje przed trudnym zadaniem nauczania wiejskich dzieci bez żadnych materiałów i pomocy. Zdesperowany chce się poddać i jak najszybciej odejść, ale stopniowo zostaje pokonany przez prostotę, życzliwość i chęć uczenia się najmłodszych i ich rodzin."
Później przełączyłam przypadkowo na "Znachora" i musiałam obejrzeć do końca. Oczy musiałam przemywać, gdyż łzy podrażniły je okropnie, ale widocznie miały działanie oczyszczające, gdyż dzisiejszy dzień jest pełen radości.
21 marca 2025 Mamy już wiosnę, cieplusieńko, kwitną kwiaty na skwerach i w ogródkach, niebo mami lazurem, wietrzyk ucichł, pięknie na świecie. Problemem jest tylko to, że staruszkowie zamiast kipieć radością, snują się powolutku, po cichutku, podpierając się laseczkami i wystawiają na słońce przybladłe, pomarszczone twarze. Marzec to trudny miesiąc, byle go jakoś przetrwać. Mnie nie jest łatwo i innym, z tego co słyszę, też nie. Jednak przyjdzie kwiecień, okrzepniemy, przyzwyczaimy się do zmian i wahań klimatu, jak przetrwamy, to jakoś postawimy czoła wezwaniom losu.
Chodzę na rehabilitację, jak już informowałam, i zastanowiła mnie kobieta, która siedzi już od tygodnia, kiedy tylko zajdę, na krześle i czyta tę samą gazetę wyłożoną do zabrania przez chętnych. Niby nic nadzwyczajnego, ale nie widziałam aby wchodziła do wnętrza, tam gdzie mamy zabiegi, tylko siedzi i czyta. Czy przez tydzień nie da się przeczytać dziesięciu stron? Nic mi do tego, jak chce spędzać dzień w przychodni, to jej sprawa. Zastanawiam się czy to samotność ją tutaj przygnała, czy inne sprawy. Nie mam odwagi podejść i zapytać, bo niby o co bym pytała? Chodzę wcześniej i później, jak mi się tam układa, a ona zawsze jest na posterunku. Takie są odcienie starości. Jaka będzie dalsza nasza droga, nie wiemy, a może być różna. Nie ma co jednak gdybać, gdy pojawią się problemy, będziemy szukać pomocy i rozwiązań.
20 marca 2025. Nigdy nie należy się poddawać. Dzisiaj odebrałam wyniki prześwietlenia. Kręgosłup w ruinie - trawestując powiedzenie pewnej pani, mogę stwierdzić. Ja będę chodzić, bo chcę chodzić! Powoli, odpoczywając, ale chodzę. Sama mówię do siebie - Dlaczego chodzisz tak szybko, a później musisz odpoczywać, chodź równomiernym krokiem. Niekiedy się to udaje, a niekiedy nie.
Każdy chce być w życiu dobrze traktowany. Spójrzcie na to zdjęcie. Kot nie ma poczucia niższości. To jest równoprawny partner życiowy. Też bym chciała tak umieć postępować. Wszyscy jesteśmy mieszkańcami planety Ziemia.
Wiosna to czas gdy do nas docierają rozliczenia opłat za mieszkanie, wodę, prąd... Wypadłam nie najgorzej, co nie znaczy że we wszystkim. Czynsz poszybował w górę, tak to należy ująć. Zaskoczył mnie rachunek za prąd. Moje choroby przyczyniły się do ograniczonej aktywności i tak wygląda wykres za ubiegły rok. Jednej raty nie płacę. Jednak jak widać, gdy stan zdrowia się poprawiał, wykres poszedł w górę. Coś za coś. Wolę już płacić wyższe rachunki niż chorować. Znowu chodzę na rehabilitacje, ale dla mnie każde wyjście to wyprawa. Jak mnie nie ma w domu, nie obciążam licznika.
19 marca 2025 Każda śmierć jest stresująca dla umierającego i jego bliskich, gdyż nie wiemy co nas czeka po drugiej stronie, a rodzina czuje się osamotniona. Podciąganie trumien dla celów politycznych jest przykre dla wszystkich, to nie my decydujemy kiedy będziemy umierać! Ludzie cierpiący na choroby krążenie siedzą jak na tykającej bombie, nigdy nie wiadomo kiedy przyjdzie koniec. Coś wiem na ten temat, gdyż ledwo w ostatniej chwili wywinęłam się kostusze spod kosy.
Śmierć Barbary Skrzypek to właśnie taki przykład. Zapchane tętnice to główna przyczyna zawałów.
"Na co zmarła Barbara Skrzypek? - Przyczyną zgonu była niewydolność krążenia w przebiegu bardzo rozległego zawału tylnej ściany serca z obecnością skrzepliny i upośledzeniem drożności gałęzi okalającej lewej tylnej [tętnicy] wieńcowej."
Czy stres powoduje taki przebieg choroby? Może, ale nie musi. Gdyby tak było, to zawał by nie czekał. Kierując się takimi kryteriami nie można by było nikogo powołać do sądu, przesłuchać, gdyż jego życie mogłoby być narażone. Dlaczego znowu PiS wykorzystuje śmierć tej kobiety do rozgrywek politycznych? No właśnie, dlaczego?
Putin ograł Trumpa! On decyduje i stawia warunki. Wygląda na to, że dwaj panowie będą chcieli dokonać nowego podziału świata, i co wy na to ludzie żyjący na planecie Ziemia? Ukraińcy będą musieli pogodzić się na utratę terytoriów, i to jeszcze zgodzić się na warunki Putina. Sprawiedliwość, gdzie ona jest?!
18 marca 2025.
"Ludzie to zawsze dzieci swoich matek. Bez matki nie ma poety, nie ma bohatera." (M. Gorki)
Moje córki to świetne dziewczyny, a właściwie kobiety. W niektórych dziedzinach przerosły mnie swoją inteligencją i zaradnością życiową i ja muszę się radzić i jak mam postąpić? Takie mamy czasy.
Sam fakt, że martwisz się czy będziesz dobrą matką, świadczy o tym, że nią jesteś – tak ludzie mówią. Gdy się przejmujesz tym, co się wokół ciebie dzieje, to znaczy, że zdajesz sobie sprawę ze wszystkich za i przeciw. Sama już nie wiem, czy jestem dobrą matką, choć staram się nią być.
Codziennie komunikuję się z moimi córkami. Chcę wiedzieć, co się u nich dzieje. Z drugiej strony zapewniam sobie bezpieczeństwo. Przecież mogę dostać wylewu zawału i nie wiadomo czego tam jeszcze, a nikt do mnie nie będzie codziennie przebiegał rano, żeby sprawdzić co się ze mną dzieje.
Ostatnio wszelkimi sposobami staram się schudnąć. Nie chcę dożyć stu lat, ale też nie chcę być choPrzygotowałam sobie dzisiaj śniadanie wiosenne dzięki Biedronce i upustom, które zdołałam w sklepie uzyskć. Rozesłałam wieści o tym wydarzeniu i czekałam odzewu. Oczywiście był, jak najbardziej korzystny dla mnie. Problem w tym, że ja na śniadanie jadam ostatnio płatki z morwą, gdyż hamuje ochotę na słodycze. To naprawdę działa. Wiosenne śniadanie zjadłam z trudem, a po śniadaniu posiliłam się czekoladą z nadzieniem z czarnej porzeczki, aby sobie poprawić smak. I właściwie co ja osiągnęłam? Może mniej kalorii po tej "zielonce", ale musiałam przegryźć coś słodkiego, bo morwa nie działa.Tym już się nie pochwaliłam, aby nie przedłużać obfitej korespondencji. Czy ja daję dobry przykład dzieciom? Sama już nie wiem...
Czy moje córki mówią mi o wszystkich dobrych i złych wydarzeniach w życiu? Nie zawsze, nieraz dowiaduje się o czymś już po faktach dokonanych. Tłumaczą to tym, że mogłabym się denerwować. Trochę racji w tym jest, bo ja się naprawdę wszystkim bardzo przejmuję. Do rodzinnych anegdot przeszedł fakt, że o sprawie z dzieciństwa jednej z córek dowiedziałam się po ponad 20 latach. Był taki czas, że nieczynne były przedszkola, a szkoły w sobotę pracowały, inne zawody też. Kiedy mój małżonek musiał zabrać ze sobą dziecko do pracy, pokusili się o to, aby moja córka, przedszkolak przecież, jeździła na jakimś wysokościowym dźwigu w ramach atrakcji. Ani jedno, ani drugie w domu nawet nie pisnęło słówka na temat tego wyczynu, dopiero śmierć mojego męża rozwiązała tajemnicę bez obawy o konsekwencje. O czym to świadczy? No chyba o tym, że trzymałam wszystko żelazną ręką. Musiałam dla dobra wszytkich. Jak ja pragnęłam być bluszczem szukającym wsparcia, ale to się nie udało...
Nie będę już się dalej bawić w wywody. Życie dyktuje nam drogi, którymi musimy kroczyć. Czy ja jestem dobrą matką? Sama już nie wiem. Jedno wiem - bardzo kocham moje dzieci!!!
17 marca 2025 Istota wspomnień polega na tym, że nic nie przemija. (..) Czas zaciera w pamięci drobne, nieistotne sprawy, a zostawia esencję dobra, tego, dzięki któremu nasze życie było piękne. Magda Zawadzka
Niezbyt lubię biografie, gdyż wyciąga się wydarzenia z życia danej osoby, których ona może sama nigdy by nie chciała ujawnić, jednak gdy o swoim życiu opowiada ktoś bezpośrednio, to jest zupełnie inna sprawa.
Opowieść o życiu z Gustawem Holoubkiem snuje Magdalena Zawadzka w książce "Gustaw i ja". Wspaniała, wciągająca, barwnie zarysowana droga życiowa pary, którą chyba każdy w Polsce zna. Dwie indywidualności, które nawzajem się uzupełniają i idą przez życie 35 lat w zgodzie, miłości i szczęściu. Nie brak spraw trudnych z którymi im przyszło się zmierzyć, ale ludzie tej miary napotykają na różne przeszkody, ale zawsze zdołali je pokonać. Jan Holoubek to ich ukochany syn. Pani Magda została sama. Duża różnica wieku. przyczyniła się do tego, że mąż zmarł szybciej. Lata szczęścia, które przeżyła, zostaną z nią, nikt jej tego nie odbierze. Piosenka wykonaniu Gustawa Holoubka "Całuję twoją dłoń madame" robi wrażenie. Zapraszam do oglądania. Sama podsłuchała mi ją kilka razy.
Poeta Henry Wadsworth Longfellow, w środku wojny secesyjnej , napisał ten wiersz
I w rozpaczy skłoniłem głowę;
„Nie ma pokoju na ziemi”, powiedziałem;
„Albowiem nienawiść jest silna
i szydzi z pieśni
pokoju na ziemi, dobrej woli ludziom!”
Wtedy zabrzmiały dzwony głośniej i głębiej: „Bóg nie umarł ani nie śpi, niesprawiedliwy
upadnie , prawość
zwycięży,
pokój na ziemi, dobra wola ludzi”.
„Pieśni o Hiawatha” Wielki Duch zwołuje narody dymem fajki pokoju, a następnie ofiarowuje im fajkę pokoju jako zwyczaj tworzenia i utrzymywania pokoju między narodami.
"O moje dzieci! moje biedne dzieci!
Słuchajcie słów mądrości,
słuchajcie słów ostrzeżenia,
z ust Wielkiego Ducha,
od Mistrza Życia, który was stworzył!
"Dałem wam ziemie do polowania ,
Dałem wam strumienie do łowienia ryb,
dałem wam niedźwiedzia i żubra, dałem wam sarnę i
renifery,
otręby i bobry dałem,
bagna pełne dzikiego ptactwa,
rzeki pełne ryb,
Dlaczego więc nie jesteś zadowolony?
Dlaczego więc będziecie na siebie polować?
„Jestem znużony waszymi kłótniami, znużony
waszymi wojnami i rozlewem krwi, znużony
waszymi modlitwami o zemstę,
waszymi kłótniami i niezgodą;
Cała twoja siła jest w twoim zjednoczeniu, Całe twoje niebezpieczeństwo jest w niezgodzie;
Dlatego odtąd bądźcie spokojni,
I jak bracia mieszkają razem.
14 marca 2025 Dzisiaj staruszka sobie trochę popłacze, ponarzeka, pobiadoli. Od czasu do czasu mogę to zrobić, prawda? Jak trochę się użalisz, to jest lżej. Pamiętam taką sytuację, o której opowiadała mama. Polną miedzą wśród łanów zbóż szła jej znajoma i głośno płakała. Mama, która również zmierzała w tym samym kierunku, podeszła do niej i pyta.
- Co się stało? Dlaczego tak zawodzisz?
- Nic się nie stało, muszę sobie od czasu do czasu popłakać abym się poczuła lepiej - odpowiedziała.
Może miała rację, taki upust złych emocji oczyszcza człowieka. Więc dzisiaj ja popłaczę. Pojechałam zrobić prześwietlenie kręgosłupa. Jest mi coraz trudniej się schylić aby założyć buty, ubrać się. Leczenie mam zacząć od stwierdzenia stanu faktycznego, co jest oczywiste. Wracając do domu zahaczyłam o duży sklep, który zawsze budzi u mnie emocje ze względu na pionowo spadające w dół ruchome schody. Nic tam nie miałam szczególnego do kupienia, ale przecież jak człowiek wędruje wśród tylu dóbr, to zawsze coś znajdzie!
Postanowiłam zapoznać się z urządzeniami do utrzymywania czystości w domu. Stoisko to znajdowało się piętro niżej. Ja mam duży problem z korzystaniem z ruchomych schodów ostro opadających w dół. Skąd mi się wziął, nie wiem, ale teraz mam lęk wysokości. Zawsze w takich sytuacjach korzystam ze wsparcia mojej córki, zamykam oczy i jadę. Córki nie było, a obcych ludzi wstydziłam się prosić o pomoc. Znalazłam schody, po których zakosami zeszłam na dół. Schody też sprawiają mi trudność! Odwiedziłem kilka sklepów, uzyskałam potrzebne informacje i należało wjechać do góry. Na szczęście znalazłam ruchome schody pnące się pod znośnym kątem, skorzystałam z nich. W górę łatwiej niż w dół. Mogłam już spokojnie przejść do przystanku autobusowego. Taka prosta sprawa, a dla starego człowieka problem! To dlatego tak nie lubię starości.
Na szczęście odkryłam miejsce, gdzie mogłam zakupić prażynki bez soli!!! Nigdzie indziej w mieście ich nie ma. Teraz delektuję się ich smakiem, obym tylko nie zjadła całej torby. Kilogramy czekają aby mnie obdarować swoją obecnością!
Spotkałam znajomego, człowieka w średnim wieku, który tak się roztył, że dla mnie to było przerażające. Oczywiście nic nie powiedziałam, ale obawiam się, że może być chory na cukrzycę, gdyż to jest niemożliwe aby prężny, elegancki mężczyzna stał się raptem tak otyły. Współczuję mu, gdyż sama też mam problemy z nadwagą, ale winna jest tarczyca. Chudnięcie to jest naprawdę trudna sprawa do pokonania w pewnym okresie wiekowym. Zbędne kilogramy to nic dobrego.
Oczyszczona ze złych emocji, mogę zabrać się do działania.
13 marca 2025 Mam dzisiaj trudny dzień. Nie daję rady pokonać przeszkód w internecie. Zawsze się coś przyplącze. Tracę nadzieję na unormowanie sprawy, ale zawsze trzeba mieć nadzieję, prawda? Jakoś nie mogę też uwierzyć że ktokolwiek zdoła dogadać się z Putinem w sprawie rozejmu, to chyba nie leży w jego interesie. Zobaczymy co zdoła ugrać Trump kiedyś obiecujący światu że zakończy wszystko w 24 godziny. Nawet w 24 miesiące to będzie trudno załatwić, a nawet lata... Bardzo bym chciała aby to piekło już się skończyło, ale do tego potrzeba woli obu stron i niby jakie to miałby by być warunki rozejmu?! kto powinien stracić agresor czy napadnięty kraj?! Miejmy nadzieję, miejmy.
Dzisiaj trochę obrazków. Zwróciły moją uwagę.
Niezwykła „sosna na szczudłach” rośnie w polskim lesie. Wygląda jak z bajki!
Mama i jej szefunio, kto tego nie pamięta. Z rąk nie schodził taki mały dyrektorek. Niekiedy sobie myślę jak udało się to wszystko przetrwać. Ale się udało, jak widać.
12 marca 2025 Zapraszam na stronę Miłkowic. Prezentuję tam książkę ks. Kazimierza Rulki pochodzącego z Miłkowic. "Tych, których cenię najbardziej" Ks. Kazimierz Rulka
profesor Wyższego Seminarium Duchownego we Włocławku, dyrektor seminaryjnej biblioteki. "Liczba prac ks. K. Rulki obejmowała w 2009 roku 272 pozycje: a wśród nich książki, artykuły naukowe i popularnonaukowe, biografie, hasła encyklopedyczne, biogramy oraz recenzje."
Wybrałam do prezentacji ks. Stanisława Szewczyka proboszcza parafii Miłkowice i ks. Wacława Blizińskiego z Liskowa, którego działania odbiły się szerokim echem po okolicznych miejscowościach i miały duży wpływ na życie ludzi. milkowice.pl.tl/Ks-.--Kazimierz-Rulka--g-Tych%2C-kt%F3rych-ceni%26%23281%3B-najbardziej-g-.htm
11 marca 2025. Dzisiaj kulturalnie, mam nadzieję że niebanalnie. Zaczynamy.
- Teatr TV spektakl "Związek otwarty" Krystyna Janda, Marek Kondrat, obsada super! Małżeństwo w średnim wieku przeżywa długotrwały kryzys. Mąż nałogowo wdaje się w coraz to nowe romanse, o czym bezceremonialnie i ze szczegółami informuje żonę. Jako zwolennik „związku otwartego” nie widzi w tym nic złego. Wręcz przeciwnie, swoją postawę uważa za nowoczesną, kontestującą mieszczańskie schematy. Dy sytuacja się odwraca i żona mówi o swoich dokonaniach na miłosnym polu, małżonek wpada w szał...
Nieme rybki są świadkami małżeńskich potyczek. “Kobieta bez mężczyzny jest jak ryba bez roweru” - mówi bohaterka sztuki. No tak!
- „Orły” rozdane. „Dziewczyna z igłą” tryumfuje. Film Magnusa von Horna dostał 11 Polskich Orłów! Krótka treść. „Dziewczyna z igłą” przenosi widzów do Kopenhagi, tuż po zakończeniu I wojny światowej. Wszędzie dookoła jest brud, smród i ubóstwo, a ludzie muszą odnaleźć się w tej parszywej rzeczywistością. Jedną z osób, której los nie oszczędza jest młoda pracownica fabryki, Karoline, której mąż od czasu wybuchu wojny nie daje znaku życia, a ona sama ledwo wiąże koniec z końcem. Nadzieją na lepszą przyszłość jest związek z właścicielem fabryki, ale to kończy się klasycznie - niechciana ciąża, obietnica małżeństwa i finalnie wygnanie młodej dziewczyny przez matkę jurnego bogacza. W tej sytuacji Karoline zostaje sama z dzieckiem, którego nie chce. Wówczas na jej drodze pojawia się Dagmar, która zapewnia ją, że po porodzie sprzeda jej noworodka ludziom, których stać na czynienie dobra. Kusząca oferta.
- „Szklane ptaki” Opowieść o miłościach Krzysztofa Kamila Baczyńskiego autorka Katarzyna Zyskowska, to moja ostatnia lektura, wstrząsająca opowieść. To miłość na trzy głosy – zaborcza matka, żona przez matkę znienawidzona i motający się między kobietami Krzysztof. „Co czuła Barbara zamknięta w trzydziestometrowym mieszkaniu z zaborczą matką Baczyńskiego? Jaką tajemnicę skrywała ta zapomniana przez potomnych kobieta? Co łączyło młodego poetę z Jarosławem Iwaszkiewiczem i Jerzym Andrzejewskim? I czy ten genialny chłopak naprawdę musiał zginąć w powstaniu warszawskim?”
To jest właściwe pytanie, czy Baczyński musiał brać udział w walkach? Co było ważniejsze jego twórczość, czy karabin w dłoni? W powstaniu zginął on i jego żona.
K.K. Baczyński, Erotyk, dn. 2 II 42 r. Jeszcze w mroku owinę, tak jeszcze różą nocy
i minie świat gałązką, strzępem albo gestem,
potem niemo się stoczy,
smugą przejdzie przez oczy
i powiem: nie będąc — jestem.
Jeszcze tak w ciebie płynąc, niosąc cię tak odbitą
w źrenicach lub u powiek zawisłą jak łzę,
usłyszę w tobie morze delfinem srebrnie ryte,
w muszli twojego ciała szumiące snem. (…)
10 marca 2025.
Spsób na opadające powieki! Długotrwały dosyć czas poświęcony na rozwiązanie problemu opadających powiek, zaowocował wykonaniem podpórki-półki pod monitor. Monitor znajduje się teraz dość wysoko, dlatego chcąc czy nie chcąc, patrząc na monitor muszę podnosić powieki. Sytuacja nieco się poprawiła, natomiast widoczność niekoniecznie.
Wykonanie takiej półeczki zajęło mi sporo czasu, gdyż projektując półkę, nie miałam ją z czego zrobić. Nie będę się chwalić, co zaanektowałam w celu zrobienia podpórki. Znalazłam trochę okleiny i jak mogłam zakryłam to, co niekoniecznie chciałam, aby było widoczne dla oczu. Widzę defekty mojej pracy, no ale postaram się jakoś je usunąć.
Powiadomiłam córki o mojej innowacyjnej metodzie rozwiązywania problemu opadających powiek. Usłyszałam, że jednak lepiej zgłosić się do lekarza. Chyba tak zrobię, zarejestruję się i wezmę skierowanie, które usilnie starano się mi wcisnąć na ostatniej wizycie. Póki co, ta innowacyjna metoda będzie w moim domu obowiązywać. Gdybym miała tutaj w domu mężczyznę, to bym wymogła na nim wykonanie jakiegoś lepszego rozwiązania, ale poniewa jestem zdana na siebie, wykonałam to tak, jak potrafiłam. Mimo wszystko z okazji Dnia Mężczyzn składam wszystkim panom najlepsze życzenia. Życzę dużo zdrowia. i aktywnego włączenia się w tok prac domowych, gdy macie jeszcze taki obowiązek i inni tego oczekują!!!
Gra dla każdego, uniwersalna, choć może trochę bardziej wciągająca w czasie. Trzeba dobrać parami obrazki i je usunąć aby zlikwidować wszystkie na planszy. Na pasku zadań u góry jest funkca Narzędzia, gdzie można cofnąć jakiś ruch, uzyskać podpowiedź. Gdy jeszcze w to nie graliście, radzę od podpowiedzi zacząć, zobaczycie wtedy jak to działa. Powodzenia! Mahjong | graj online za darmo
9 marca 2025. Pokłosie Dnia Kobiet. Dostałam też wczoraj kwiat, bardzo sobie cenię ofiarodawcę i jego gest! Piękne róża, prawda? Inne życzenia drogą internetową, telefoniczną. Choć mi się wydaje, że bardziej z obowiązku. Na co jednak liczyć w wieku 84 lat? Jest ok.
Sobie też zrobiłam prezent. Kupiłam sobie sałatkę! W doniczce, którą mogę podlewać. Stoi na oknie i w miarę potrzeby zrywam jeden lub dwa listki. Gdy kupuję całą główkę, to mi więdnie, przecież ja nie jestem w stanie tyle tego zjeść. Jednym słowem jestem zadowolona.
Ostatnie dni są takie, że człowiek budzi się i nie wie co go spotka. Trump zmienia zdanie zależnie od okoliczności. Putin normalnie wpuścił go w maliny. Mówi o pokoju, a wzmaga działania wojenne. Ciekawa jestem czy by też wezwał go tak jak Zełenskiego i udzielił mu reprymendy? Wyobrażacie to sobie? Ja też nie. Gra, którą chcę dzisiaj zaprezentować, to pasjans, którego bardzo lubię. Może ją znacie? Ten pozwala na cofnie ruchów, które nie są korzystne. Gdy będziecie mieli cierpliwość, to stwierdzicie, że pasjansa zawsze można ułożyć, gdy nie popełni się błędu. Na prawo układamy karty od Asa w górę, na lewo możemy przenosić karty aby uzyskać zamierzony efekt. Na pasku z lewej strony zaznaczone są czynności – cofnij, nowa gra i inne. Na obrazku zaczęłam trochę układać, tak dla przykładu. Zapraszam. gra-pasjans.pl/freecell/
8 marca 2025 Dzień Kobiet! Proszę wybierzcie sobie Anioła Stróża, niech będzie z Wami. Mój jest taki piękny! Patrzę i patrzę, napatrzeć się nie mogę.
Aniele Wyrzeczenia się, prowadź mnie do wewnętrznej wolności, uzdalniaj mnie do mądrego korzystania z rzeczy i ucz koncentrowania się na tym, co robię. Pomóż mi być wolnym od rozproszeń. Bądź moim doradcą, abym nie zboczył z dobrej drogi życia, pomóż mi powstać, gdy upadnę, dodawaj odwagi. Amen. https://deon.pl/wiara/aniol-wyrzeczenia-sie-to-moj-towarzysz-na-wielki-post-wylosuj-swojego-aniola,3062891
Należy kliknąć Wylosuj Anioła
Opieki Anioła doświadczyłam kilka razy w życiu, wręcz namacalnie! Kiedyś w czasie lania cyny z okazji Nowego Roku, gdy gościłam u córki, odlał się dla mnie prawdziwy anioł z pięknymi ażurowymi skrzydełkami. Wiem, że był obok mnie i dodawał mi otuchy. Mam go do dnia dzisiejszego. Trzymam w pudełeczku od pierścionka. Zwinął się już biedaczek ze starości, ale będzie ze mną do końca moich dni. Dzisiaj też zajrzałam do Niego. Nich będzie ze mną, strzeże mnie i wspomaga. Dziękuję za opiekę.
7 marca 2025. Coraz bliżej rozwiązań dla nas trudnych. Dla nas, to znaczy dla Europy. Może dobrze zająć się grami i przestać myśleć o tym wszystkim. Jak wczoraj poszło z pamięcią? Nie wyrzucajcie tej gry, nawet jak się trochę nie udało. Po prostu ćwiczenie czyni mistrza. Dzisiaj taka fajna łatwiutka gra. z ptaszkami śpiewającymi w tle. Zawsze można wyłączyć, po prostu trzeba poszukać Ustawienia i odłączyć to, co nam się nie podoba. Każdy stopień wyższy, stwarza większą trudność, to jest oczywiste. Grę trzeba ściągnąć i sobie ją gdzieś zapisać aby nie szukać za każdym razem. Seniorzy jednak mogą wszystko. Obrazek pokazuje jak gra wygląda. Nie mogłam jej skończyć, ptaszki wyfruwają. Do dzieła gracze! Bird Sort Puzzle ?ᄌマ Play on CrazyGames
6 marca 2025. Jak z pamięcią u Szanownych Państwa seniorów? Tak sobie?! No oczywiście, że tak sobie. Coś na ten temat wiem. Pamięć można jednak ćwiczyć, poprawić ją i czuć się lepiej. Gra, w którą pamiętam grały moje córeczki, gdy były małe. To były karty, które się odsłaniało. O internecie i komputerach nikt wtedy nawet nie słyszał, ani nie myślał, że coś takiego może zaistnieć. Na nas teraz przyszedł czas, abyśmy również ćwiczyli pamięć, gdyż te nieszczęsne szare komórki w naszym mózgu albo zanikają, albo robią się leniwe, albo brak połączeń... Wszystko przed nami, czasu mamy dużo, a gry bywają dość ciekawe. Warto sprawdzić swoje umiejętności i możliwości. No to do dzieła. Ja gram w różne gry. Kolejno je zaprezentuję. Niektóre są łatwe, ale bywają trudne. Z tego linku trzeba wejść, aby zacząć grać. Naciska się kwadraciki i szuka par. Są różne poziomy gry i różne obrazy, można sobie wybrać. Tak wygląda gra, z której się startuje. Powodzenia! Gra jest na czas. Ciekawa jestem jaki osiągniecie. Zagraj w iMaSz Pamięć
5 marca 2025.
Doceniaj, a nie oceniaj! Jestem staruszką. Mam żyć, więc żyję. Staram się żyć tak, jak wskazuje mi na to moje sumienie. Sprawy losowe istnieją i ja nie mam na to wpływu. Nie dam się stłamsić. Dość mam rad i zacieniowanych aluzji co do mojego życia od ludzi postronnych. Starość to trudny okres w życiu człowieka. Ludziom się wydaje, że już teraz nie masz żadnych innych obowiązków. Owszem, obowiązki się ma tylko innego rodzaju. Ludzie powinni to docenić. Tyle się słyszy o doradztwie dla ludzi starych. Dajcie nam szanse, a nie oceniajcie, że robimy to czy owo źle. W każdym życiowym etapie mamy jakieś swoje upodobania, gusta, możliwości. Weźmy pod uwagę literaturę. Sama miałam taki okres, że dla mnie poezja w wykonaniu Osieckiej czy Jasnorzewskiej Pawlikowskiej była czymś nadzwyczajnym. Czytałam teraz wierszy innych autorów i ich blask przygasł, ale sentyment pozostał.
Teraz już wiem, że są inni autorzy, którzy poruszają problemy dla mnie w tej chwili istotniejsze i ważniejsze. Czy ja marnowałam w jakiś sposób czas? Nie, ja po prostu dochodziłam do pewnego punktu, w którym znalazłam inne upodobania. Każdy powinien czytać to, co go w tej chwili interesuje, co jest dla niego ważne. Jak można podśmiewać się z tego, że ktoś lubi kryminały albo harlequiny, chcesz to czytaj. W końcu przyjdzie również czas na inną lekturę.
To samo jest z muzyką, sposobem na rekreację, upodobania kulinarne, na sposób ubierania się i tak dalej. Chcesz oglądać seriale, to oglądaj. Modlić się to, módl się. Chcesz śpiewać w chórze kościelnym, to śpiewaj. Nie masz siły, to bądź w domu i ciesz się kwaitkami na balkonie... Doceniajmy to, że ci starzy ludzie przejawiają energię do działania i nie oceniamy tego, co oni robią, bo robią to, na co pozwalają im siły, sytuacja i choroby, które się za nimi wloką jak pies z podkurczonym ogonem. Swoją drogą, pies czy kot mogą być wielkimi towarzyszami człowieka w tych trudnych, końcowych dniach na tym świecie, niekiedy może jedynymi. Dzisiaj Popielec. Ludzie kornie chylą głowę przy posypywaniu ich czoła popiołem. Niech chylą, ale niech nie omija ich człowieczeństwo, bo to jest najważniejsze. Powiedziałem wszystko, co mi leży na sercu. Staruszkowie też się kiedyś wyzwolą od rad i porad. My swoje wiemy, prawda?
Tekst po polsku HEBRAJCZYCY:
Leć, myśli, na złotych skrzydłach;
Leć, odpoczywając na górach i pagórkach,
tam, gdzie powietrze łagodne i ciepłe
wypełnia słodki zapach ojczystej ziemi!
Powitaj brzegi Jordanu,
zburzone wieże Syjonu.
O moja piękna ojczyzno utracona!
O wspomnienia, tak drogie i nieszczęsne!
Złota harfo dawnych proroków,
czemu milczysz wisząc na wierzbie?
Obudź pamięć w sercu,
opowiedz o minionych czasach!
Tak gorzki, jak los Jerozolimy
Niech będzie twój lament.
Niech Bóg obudzi w tobie melodię,
która da nam siłę, by znosić cierpienia!
Tekst pochodzi z https://www.tekstowo.pl/piosenka,giuseppe_verdi,nabucco.html Chór Niewolników z opery Nabucco to jeden z najbardziej rozpoznawalnych i poruszających fragmentów w historii muzyki operowej. Skomponowany przez Giuseppe Verdiego, utwór "Va, pensiero" stał się symbolem walki o wolność. Piękna muzyka!!!
4 marca 2025. Sytuacja na świecie się krystalizuje, niekoniecznie korzystnie dla Ukrainy i dla nas. Trump wstrzymał pomoc dla Ukrainy!!! W taki sposób chce doprowadzić do zawarcia pokoju. Pokoju korzystnego dla Rosji, ale nie dla Ukrainy, która poniosła olbrzymie straty. Na dodatek jeszcze chcą zmusić Zełenskiego do ustąpienia. Mamy teraz jasny obraz sytuacji, bez względu na to, jak by się zachował Zełenski w czasie spotkania, chodziło o to, aby wywołać konflikt i mieć pretekst do tego, żeby zerwać wszelkie umowy. Świat będzie miał niezły orzech do zgryzienia.
Mnie też ostatnio spotykają nieco nieprzyjemne sprawy. Ludzie nie poznają mnie na ulicy. Dzisiaj też moja sąsiadka, z którą już się dawno nie widziałam, ale to taka mniej więcej moja rówieśnica, zatrzymała mnie i bardzo zdziwiona zapytała.
Nie wiedziałam, czy to pani, czy nie pani, czy miałam powiedzieć dzień dobry?
Ale dlaczego miałyśmy się nie pozdrowić? - odrzekłam nieco zdziwiona.
Tak się pani zmieniła? Ile kilogramów pani przytyła, pani Halinko?
Co ja na to miałam odpowiedzieć - dużo kilogramów! To podobno tarczyca ma taki wpływ na to, że tyje się nie wiadomo od czego. Biorę leki, ale to widocznie nie rozwiązuje sprawy. Jak dalej tak pójdzie, to ja chyba będę ważyła 100 kg.
Nieleczona niedoczynność tarczycy – jakie są konsekwencje?
Przyrost masy ciała i otyłość Hormony tarczycy wpływają na tempo przemiany materii. ...
Choroby sercowo-naczyniowe Niedoczynność tarczycy prowadzi do zaburzeń gospodarki lipidowej, co objawia się wzrostem poziomu cholesterolu i trójglicerydów we krwi. ...
Depresja i zaburzenia psychiczne ...
Problemy z płodnością ...
Zmiany skórne i wypadanie włosów …
Teraz wiadomo dlaczego ludzie nie mogą poznać mnie na ulicy.
3 marca 2025 Siedzę i narzekam, że stara jestem, że nieudolna jestem, że nie mogę robić tego, co chciałabym zrobić, że nie mogę się schylać, że mnie wszystko boli... Niedzielę spędziłam na obijaniu się, krzyżóweczkach, muzyczce, odbieraniu telefonów, lekturach. Największym wypadem było wyjście ze śmieciami i przyspieszony spacer wokół bloku. Jeden człowiek tylko mnie odwiedził i to na krótko. Wieczór spędziłam przed telewizorem. Myślałam że obejrzę Sanatorium miłości, ale najpierw zajrzałam do Polsatu i Taniec z Gwiazdami mnie bardzo wciągnął. Bardziej mi się podobali uczestnicy i ich taniec, zerknęłam później do Sanatorium i szybko wybyłam. Ale się działo!
Najbardziej zaszokowana byłam Szapołowską. 71 lat i zdecydować się na taki dość karkołomny występ, to naprawdę odwaga. Wydaje mi się że wypadła zupełnie dobrze. Nie wiadomo jak sobie da radę z szybszymi rytmami, ale trzymam za nią kciuki, za innych też, jest tam więcej znanych nazwisk. W przerwach i po zakończeniu programu oglądałam film o Zełenskim. Jego młodość nie wskazywała że stanie się tak ważną postacią w państwie. Widocznie każdy ma zapisaną swoją rolę życiową w gwiazdach. Oj coś mi się wydaje że pan Zełenski się trochę ugnie przed Trumpem. Los narodu jest najważniejszy. Trump straci na popularności, gdy nie zmieni kierunku działań. Myśli, że może wszystko, ale mija się z prawdą. Może być zaskoczony reakcją świata.
2 marca 2025 Sytuacja na świecie coraz bardziej się komplikuje. Żyć jednak trzeba. Nie wiadomo ile przed nami jeszcze spokojnych dni. Dzisiaj ugotowałam zupę porową z mięsem mielonym. Łatwa w przygotowaniu i sycąca. Odpowiednia dla ludzi z samotnych. Dobrze jest wzmocnić się w obliczu tego, co się na świecie dzieje.
Ze względu na stan zdrowia uczestniczę w mszy Mszy św. w internecie. Najczęściej wybieram kościoły, gdzie kazania głoszą zakonnicy. Dzisiaj też tak postąpiłam. W nawiązaniu do Ewangelii kapłan wypowiadał się o bardzo szkodliwej roli plotki w naszym życiu. Porównał plotkarzy do terrorystów. Przyznałam w myślach mu zupełną rację. Ja też nienawidzę plotkarzy. Kilka razy w życiu przez takich ludzi czułam się bardzo pokrzywdzona. Zaskoczył mnie jednak finał modlitw. Z tej racji modlono się za rządzących! No weźmy to na zdrowy rozum. Kto rozsiewa plotki, pomówienia, fałszywe oskarżenia. No kto? Naprawdę jest to bardzo przykre. Nie mam wątpliwości, że takie rzeczy nie ujdą nikomu na sucho. Karma wraca. Każdy kto karmi się plotką będzie ukarany. Tak mówię ja osoba doświadczona przez życie. Sugerował też, że gdy posłużyłeś się plotką i wiesz, że to nie jest prawdziwe, powinieneś daną osobę przeprosić. Wiem z doświadczenia, że przeprosiny następują dopiero wtedy, gdy sąd wyda wyrok. Po co to jest komu potrzebne to ja naprawdę nie rozumiem.
Ciekawa jestem jak długo Amerykanie będą tolerować postępowanie Trampa! To, że wybrali takiego człowieka na prezydenta, obróci się przeciwko nim. Przecież on rządzi jak udzielny władca. Otoczył się ludźmi, którzy mają jakiś dziwny pogląd na świat. W interesie państw imperialnych jest wzajemne poparcie, gdyż oni nie czekają na nic innego jak na to, aby zagarnąć terytoria dla nich wygodne. Ja nie widzę bezkonfliktowego rozwiązania problemu Ukrainy. Po drugiej wojnie światowej też wielcy tego świata podzielili świat tak, jak dla nich to było wygodne. Czy Polskę ktoś zaprosił na konferencję teherańską czy jałtańską? Nie! Czy historia się powtórzy i Rosja z USA będą decydować o Ukrainie bez Ukrainy? Europa popiera Ukrainę, ale USA nie! To Rosja jest agresorem, a nie Ukraina. Wszyscy widzimy, że dzieje się źle, ale dlaczego nie umiemy nic na to poradzić? Sławetne powiedzenia o historii.
Historia jest pisana przez zwycięzców.
Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.
Historia uczy, że ludzkość niczego się z niej nie nauczyła.
1 marca 2025 Chyba wczoraj cała Europa, a nawet cały świat, z zapartym tchem śledzili to, co się działo w czasie spotkania Zełenskiego i Trumpa. „Ekipa Donalda Trumpa jest niezdolna do wymuszenia na Rosji pokoju i będzie szukała winnego; prezydent Ukrainy nie był psychicznie przygotowany do rozmów i wpadł w zastawioną na siebie pułapkę - ocenia w rozmowie z Wirtualną Polską dr Adam Eberhardt, zastępca dyrektora Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego.”
To chyba najtrafniejszy komentarz. Tam nie ma dobrego wyjścia z sytuacji. Rosja nie ustąpi. No to na jakich warunkach ma być zawarty pokój, a nawet rozejm? Ja się nie dziwię Zełenskiemu, że chciał udowodnić swoje racje. Trump i jego ekipa zachowali się fatalnie. Takie jest moje zdanie.
Chyba niełatwo będzie to wszystko odkręcić. Tramp wie, że przegrywa i nie dotrzyma słowa, a on się nie przyzna do porażki. Podlizuje się Putinowi. Putin to przebiegła bestia. Dla mnie państwem rozgrywającym będą Chiny które wykorzystają sytuację. I co z nami wszystkimi? Co z Europą? Przecież ani ONZ ani Unia nie mają przecież armii. Oby znalazło się jakieś wyjście z sytuacji.
niedziela, 1 marca 2015
Marzec, jak podaje Wikipedia, to „trzeci miesiąc w roku, według używanego w Polsce kalendarza gregoriańskiego, ma 31 dni. Boże zmiłuj się, tyle dni, to jakiś wężowy miesiąc, będzie się ciągnął i ciągnął.
Nazwa miesiąca pochodzi od łacińskiej nazwy Martius (‘miesiąc Marsa’; zobacz: kalendarz rzymski). Od niej wywodzi się większość nazw tego miesiąca w językach europejskich. Staropolska nazwa marca to brzezień, Inna nazwa, obecnie niespotykana, to kazidroga.Bardzo ładnie się nazywa, może wrócimy do tej nazwy? Idy marcowe (łac. Idus Martii) − w kalendarzu rzymskim święto środka miesiąca (piętnasty dzień) marca, święto poświęcone rzymskiemu bogowi wojny – Marsowi. Odbywał się wtedy przegląd wojsk.
Idy marcowe są szczególnie znane, ponieważ podczas tego święta w 44 roku p.n.e. Juliusz Cezar został zamordowany, otrzymując 23 pchnięcia sztyletem, zadane przez grupę ok. 60 zamachowców, w tym jego przyjaciela, Brutusa. Taki typ, niby przyjaciel, a jednak wróg, czyha na niejednego człowieka! Uważajcie na takich w marcu. Przysłowia dotyczące staruszków, marzec szczególnie ich sobie upatrzył i niejeden zgon przypada na ten miesiąc. Zobaczymy jak się odniesie do mnie. - gdy przyjdzie marzec, umrze niejeden starzec
- marzec dziwne broi fochy, zmiata starce i Janochy(st. pol. chłopiec, młodzieniec)
- radował się starzec, kiedy minął marzec: nie baj baju, umrzesz w maju
Od siebie dodam ku pokrzepieniu serc przysłowia włąsnej produkcji, które dodadzą sił: - niejeden marzec przeżył już każdy starzec
- w marcu noś głowę wysoko i spoglądaj ku jasnym obłokom
- doczekasz niejednego maja, gdy będziesz jadał z wolnego wybiegu jaja
Na wszelki wypadek dbać należy o dobre uczynki, aby godnie przejść na drugą stronę życia. Kierujcie się wskazówkami ludzi mądrzejszych od was w swoich poczynaniach - Izajasz 1,16-17 Biblia Tysiąclecia Przestańcie czynić zło! Zaprawiajcie się w dobru! Troszczcie się o sprawiedliwość, wspomagajcie uciśnionego, oddajcie słuszność sierocie, w obronie wdowy stawajcie!
Szczególnie wzruszyły mnie wdowy i sieroty. Miejcie na nie baczenie, a na mnie szczególnie! Tyle tytułem wprowadzenia. Co dalej będzie, poczkamy, zobaczymy.
poniedziałek, 2 marca 2015
Jeszcze wczoraj lekce sobie ważyłam ostrzeżenia omarcu i chorobie, a dzisiaj wygrzewam się w łóżku oddając się lekturze. Mogę sobie na to pozwolić, nic mnie nie gna i nie pędzi do pracy czy innych zajęć. Ja decyduję, jestem bez obciążeń, bez zobowiązań. Dobrze, że sama sobie podaję posiłki - pokarmów mam duże zasoby - przygotowuję duże ilości napojów i mam nadzieję, że wszystko rozejdzie się po kościach. Do środy muszę być zdrowa.
Dzisiaj imieniny Heleny. Znałam panie o tym imieniu, były czarujące dopóki nie obrosły tłuszczykiem. Dobre i to, okres świetności się liczy. Oglądałam niedawno zdjęcie p. Komorowskiej. Jaka ona była śliczna w okresie młodości. Wracając do Helenek, może kilka z nich przypomnę, nawet była święta Helena, a ja patronki nie mam!
Wystarczy kliknąć aby przybliżyć sobie wybraną Helenę.
wtorek, 3 marca 2015
Nie muszę studiować medycyny, wiem dokładne z ilu stawów składają się dłonie człowieka! Sama ciekawa jestem gdzie ja się tak „doprawiłam”. Wczorajszy dzień spędzony w ciepłej pościeli to koszmar. Ja nie nadaję się do takiego „leżakowania”. Naświetlam chore miejsca lampą na podczerwień i staram się wyjść z impasu. Dzisiaj poderwałam się już na nogi, gdyż leżenie jest gorsze niż siedzenie. 7 milionów braci i sióstr w chorobach reumatycznych szczególnie wiosną i zimą ma podobny problem.
Czas zapełniam sobie teraz pogaduszkami w Skype i jakoś leci… Komunikatory się zmieniają. Pamiętam erę Tlenu! Kiedyś był bardzo popularny, inna sprawa, że hakerzy mieli go już tak opanowanego, że robili tam co chcieli. To było nieprzyjemne. Później przyszła moda na GG. Jeszcze to mam, ale zaglądam bardzo rzadko, tylko wtedy, gdy ktoś się odezwie. Skype mam w użyciu, jest bardziej użyteczne, nie trzeba tyle pisać i zawsze wie się, z kim się rozmawia. Facebook służy mi jako skrzynka kontaktowa do prowadzenia mojej strony. Twitter udostępniający usługę miniblogowania jest dla mnie nudnawy. Nie widzę powodu aby takie mini notatki zamieszczać.
Oczywiście wszystkie komunikatory mają jeden cel, mają zbratać - albo skłócić - ludzi. Zależy, na kogo się trafi. Najlepiej stawiać na wypróbowanych znajomych, wiesz, czego możesz się po nich spodziewać, i nawet jak pojawią się różnice zdań, gdyż każdy ma prawo mieć swoje zdanie, nie prowadzi to do konfliktów.
Zabieram się znowu do chorowania, jako że na dociekania archiwalne nie mam siły. Dorzucę tylko „wkrętosłowie” zastosowane przez Juliana Tuwima, mistrza słowa, które mnie urzekło. Tuwim przebywa ze mną od kilku dni, a teraz spotęgował swoją obecność, gdyż mam dla niego więcej czasu.
Pikadorczycy (pikador - konny uczestnik korridy, który kłuje byka piką osłabiając w ten sposób mięśnie jego karku, czym powoduje obniżenie pozycji rogów do poziomu mulety) recytowali swoje wiersze na Nowym Świecie w kawiarni Pod Pikadorem - podoba mi się to określenie, kłują słowem i wierszem. Kiedy Jarosław Iwaszkiewicz zgłosił się jako współuczestnik, został powitany przez Tuwima, tutaj przytoczę dosłownie: „Pan ma takie śliczne imię; Jarosław! Światosław! Jarosław Swietozarowicz! Swietozar Jarosławowicz!” – entuzjazmował się Tuwim. Jak się nim nie zachwycać? „Wiosny” Tuwima jednak nie przytoczę, nie mam odwagi.
środa, 4 marca 2015
Usterki sprzętowe napływają falami, tak jak chmary czarnych ptaków, osiadają na domostwie, osaczają mnie i kraczą, wtedy zaczyna się wszystko psuć. U mnie kanapa, fotel, umywalkowe wężyki, i na dodatek blender. Jeszcze wszystko nie jest naprawione, a blender chyba trzeba będzie nowy kupić, gdyż gdzieś zadział się paragon kupna jako że był to prezent i paragonu nie dostałam. Stary służył chyba ze dwadzieścia lat, a ten szybko jakoś padł. Powoli zaczynam wychodzić z obsesji sprzetowych kompensując niepowodzenia skutecznymi naprawami, a nawet, jak się wczoraj okazało, chęcią pomocy ze strony osób trzecich, bliżej mi nieznanych. Ostrzeżenie!!!
Dostałam smsa, brzmiało to mniej więcej tak – Zostawiono w twoim domu przedmiot, zrobiono to podstępnie, teraz przynosi ci same nieszczęścia. Powiem gdzie on się znajduje i kto go zostawił, ale wyślij smsa na numer…” No popatrzcie, jak to trafili, w samo sedno! Ja taka skora nie jestem do korzystania z takiej pomocy. Popytałam tu i tam i co się okazało. Ludzie dostają takich i podobnych w brzmieniu i wymowie smsów wiele. Wystarczy odpowiedzieć i już płaci się 30 zł. Prosty interes, prawda! Nikt cię nie zmusza, wysyłasz sama i sama płacisz. Napisałam do operatora z prośbą o zablokowanie uzdrowiciela moich domowych niepowodzeń i mam nadzieję, że na jakiś czas będzie spokój.
Piszę o tym dlatego, aby ostrzec wszystkie osoby chętne do współpracy z takimi pomocnikami duchowymi. Wykasować, zablokować, i dać sobie spokój z naciągaczami. Kilka takich kontaktów i rachunek telefoniczny będzie okrąglutki.
Ja osobiście mam nadzieję, że to już koniec moich niepowodzeń. Chyba wystarczy na ten okres, należy mi się czas odpoczynku, aż do następnych odwiedzin czarnych ptaków.
czwartek, 5 marca 2015
Na wczoraj musiałam wyzdrowieć na tyle, aby iść na spotkanie ze Stanisławem Tymem. Jakoś się udało. Tym to autor wielu sztuk teatralnych, skeczy, słuchowisk radiowych, scenarzysta, felietonista jednym słowem omnibus literacki. Jest członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich.
Jak zdołałam zaobserwować w Googlach odbywa właśnie maraton po Pomorzu. Mimo, ze wiek odbija już się na jego twarzy, jest pełen werwy i humoru. Bawił nas kawałami żydowskimi, swoim życiorysem, szczególnie latami młodości, kiedy to w wieku 15 lat przystępował do zapasów z różnymi kierunkami studiów - studiował chemię na dwa podejścia, zdawał egzaminy, ale z hukiem wylatywał z Politechniki Warszawskiej, przetwórstwo na SGGW, a także na Wydziale Aktorskim PWST. Nabawił się przez to nerwicy, a studia skończył jako ekstern, gdyż stawki liczono wtedy zależnie od wykształcenia. W czasie studiów pisał teksty i występował w kabaretach studenckich. Był też bramkarzem i szatniarzem w klubie Stodoła. Życie miał barwne i ciekawe, w czasie spotkania położył jednak nacisk na elementy ekstremalne aby ubarwić życiorys.
Lubię spotkania biblioteczne, zawsze to jakiś kontakt z indywidualnościami artystycznymi. Z Tymem nudzić się nie sposób. Potrafi rozbawić.
sobota, 7 marca 2015
Ja już się chyba nie zmienię! Znowu cały dom przemeblowałam!!! Na szczęście jestem zadowolona z rezultatów. Osiągnęłam właściwą harmonię wnętrza. Włączyłam lampy boczne i cieszę się tym, co mam. Malutkie szczęście też jest ważne.
Potrzebuję świeżych kwiatów do wazonu, ale chyba jutro nikt nie przyjdzie z naręczem tulipanów, a szkoda! Z takiego prezentu byłabym zadowolona. Niechby wręczył, co tam przyniósł, pożegnał się w drzwiach i sobie odszedł. Mężczyźni nie mają pojęcia, co to znaczy być bezinteresownym.
Najważniejsze, że wszystko zrobione. Teraz zagadałam się na Skype i zapomniałam, że włączyłam pranie. Swetry trochę poleżały w pralce, a to szkodzi ich urodzie. Rozciągałam, trzepałam, układałam, ale nie wiem, czy nie będzie załamań struktury włókien.
Jutro Dzień Kobiet, może chociaż życzenia mi ktoś złoży. Takie gadanie, że kobiety szanuje się i kocha cały rok, to wykręty męskie, aby nie nadwyrężać swojego budżetu i nie odkrywać prawdziwych uczuć lub ich braku. Ach...
niedziela, 8 marca 2015 Dzień Kobiet i z tej okazji samych dobrych dni, kiedy to naprawdę poczujecie się kobietami. Mnie rano wybudził telefon z życzeniami z tej to okazji! Nie ściemniam, naprawdę. To był raczej telefon kurtuazyjny, ale przecież z okazji... Być kobietą niezależnie od wieku, chciałoby się rzec. Przyjmuję życzenia aż do zmroku. Może być też serenada pod oknem wieczorową porą, wiersze, kwiaty, prezenty – przydałyby się nowe krzesła i stół, który jest dla mnie marzeniem, a jakoś nie mogę go spełnić. Stary mi się już znudził. Mogą być też inne prezenty, nie wiem tylko, kto z nimi przybiegnie… Wyrazem uczuć są podobno zdrobnienia, których chyba nie da się uniknąć gdy kobieta jest tego warta, aby zabiegać o jej względy. To język miłości - „Kochanie”, „Kotku”, „Żabko”, „Myszko”, „Misiu”, „Foczko”, „Króliczku”, „Rybko”, „Słonko”, „Aniołku”, "Skarbie", „Dziubasku” no i nie wiem, jak tam jeszcze. On kocha, jednak o miłości tak trudno mówić, takie słowa są wyrazem uczuć. Doceńcie to kobiety.
Niech tak już będzie, bo gorzej by było, gdyby nawet imienia nie wymawiał, tylko powarkiwał i żądał… Miłego dnia. Tak na marginesie dodam, że jeden pan powiedział, że wychodzi z domu, aby nie przeszkadzać w świętowaniu. Ciekawa jestem dokąd się udał? Może do innej pani?!
poniedziałek, 9 marca 2015
Dzisiaj zapowiada się dzień „załatwieniowy”. Muszę wezwaniom stawić czoła. Czekam z niecierpliwością na zamówione w bibliotece książki. Może to przyczyni się w jakiś sposób do rozwikłania spraw, jakich nie mogę wyprowadzić na prostą. W międzyczasie szukam ukojenia w twórczosłowym Tuwimie. To był naprawdę geniusz słowa.
Nie mówię, że stoję w równym rzędzie z Tuwimem, ale słowa też mnie „nachodzą”. Niekiedy dzieci mnie pytają, co to za określenie, kiedy nadaję nowe brzmienie wydarzeniu lub rzeczy, ale nie mam zamiaru się tłumaczyć, odpowiadam krótko – Jak zrozumiałaś o co chodzi, to właśnie to znaczy.
Tuwimem jestem oczarowana. Denerwuje mnie tylko ta skrajna prawica, która dopiekała mu do żywego i zatruwała mu życie. Ale to już tak bywa, im większy talent, tym więcej wrogów. Oto próbka tuwimwszczyzny:
Absztyfikanci Grubej Berty
I katowickie węglokopy,
I borysławskie naftowierty,
I lodzermensche, bycze chłopy.
Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajką wytwornych pind na kupę,
Rębajły, franty, zabijaki, ..................................................
W końcu życiowych zmagań popierał komunistów, to jestem w stanie zrozumieć. Tylko że idea to jedno, realizacja to już zupełnie coś innego, jak pokazało życie. Gombrowicz o nim pisał podsumowując twrórczoś tego okresu: „Miedzy jego niemoralną naiwnością (bo naiwność jest niemoralna), a nieuleczalną naiwnością kultury proletariackiej istniało zawsze głębokie porozumienie.” Wszystko w życiu skądś się przecież bierze, ma swoje korzenie i uwarunkowania. Był też zbieraczem, bibliofilem i szperaczem. Jest mi z tej racji teraz bliski. Jego nagromadzenie wiedzy na tematy, zdawałoby się proste, jest dla mnie budujące. Gromadził np. lunotekę. Był to zbiór metafor, porównań i epitetów, jakimi poeci określali księżyc. Kilka przytoczę: świeca Prozerpiny, Ahaswer nieba, pierś Seleny, krótki miecz Waregów, król nocy, słońce bezsennych, lampa mądrości, widmowy kasztelan, czerwony tygrys, czarny lew z platyny, blady hrabia, spokojny filozof, biała hostia światów, wygięty banan…
wtorek, 10 marca 2015
Ja, jako szeregowa archiwistka, doszłam do następnej prawdy. Albina Bogdańska nie nosiła takiego imienia, to była Wanda Anna Jadwiga Dąbska z męża Bogdańska. Zadzwoniła miła pani z archiwum i mnie o takim dictum fatum poinformowała. Akt jest w trakcie załatwiania do udostępnienia dla mnie. Daleko się nie posunęłam, ale znam chociaż prawdziwe imię. Trzy imiona świadczą o wysokim statusie społecznym rodziny! Tak mnie dodatkowo poinformowano.
Prawdopodobnie opracowujący tekst, na który się powołałam, pomylił imiona. Już była w rodzinie Bogdańskich Balbina, która chyba swojego imienia zbytnio nie lubiła, gdyż niekiedy podpisywała się Albina. Wcale się nie dziwię, że zaszła pomyłka, tyle tych nazwisk, niektóre imiona różnią się tylko drugim, lub trzecim imieniem, wszystko zdarzyć się może. Ja jednak wykonałam krecią robotę i na nic nie trafiłam. Teraz znam prawdę dotyczącą imienia.
Czekam na książkę sprowadzoną do czytelni z Płocka i na odkrycia pewnego miłego, młodego człowieka, który na wiosnę ma przeprowadzić badanie na miejscu. Może się uda dotrzeć do dat, które mnie interesują. Tak już bym chciała sfinalizować sprawę i odzyskać wolność, rozwinąć skrzydła i ulecieć w krainę lekkiej, podkasanej, muzy. Archiwistka, szczególnie tak uparta jak ja, to ciężkie i absorbujące zajęcie.
środa, 11 marca 2015
Co się robi, aby staruszka miała spokój na starość? Wyśpiewał to już Młynarski – staruszki nie informuje się o sprawach, którymi mogłaby się martwić. Ja też widocznie doszłam do takiego punktu. Wczoraj rozmawiałam z jedną córunią, coś tam przebąkiwała, ale bardzo oględnie, o interesującej mnie sprawie. Za chwilę miała przyjść druga córunia. Dostałam smsa informującego mnie, że córunia rozmawiała z mamą, ale sprawy nie wyjaśniła do końca i prosi, aby druga córunia nic mi na ten temat nie mówiła.
Wysłała wiadomość do mnie zamiast do siostry.
Obróciły to wszystko oczywiście w żart, ale stało się, doszliśmy do punktu, że staruszce nie mówi się tego, co nie trzeba. Staruszka ma być spokojna, szczęśliwa, radosna, zadowolona z życia. Jak trzeba, mimo niewiedzy, staruszka będzie szczęśliwa, co ma robić, ale wszyscy niech kochają staruszkę i już…
czwartek, 12 marca 2015 Zdjęcie pochodzi z przewodnika wydanego przec UMiG w Dobrej.
Oto słynne schody w szkole, gdzie uczęszczała autorka Dniewnika! Ich wyjątkowość polegała na tym, że uprawialiśmy niecny proceder zjazdu po poręczy od strychu, przez piętro szkoły do parteru, gdzie siła zjazdu groziła ubytkami na zdrowiu. Pęd był szalony i gdy ktoś nie potrafił wyhamować, mógł doznać dużych obrażeń. Oczywiście takie zjazdy odbywały się wtedy, gdy oko nauczyciela nie sięgało korytarza szkolnego.
Pani Kierowniczka szkoły zorientowawszy się w tym niecnym procederze swoich wychowanków, natychmiast poszła do mojego taty w celu poczynienia kroków zaradczych. Uczyniono to na drugi dzień montując zapory uniemożliwiające zjazd. Jednak kilka razy zdążyłam podnieść sobie adrenalinę zażywając tej szalonej jazdy. Och, jaka ta młodość jest lekkomyślna, szkoda gadać!
Zapraszam na stronę Miłkowic, gdzie przedstawiłam kilka ciekawostek, a jutro dołożę więcej. Będą dotyczyły perypetii w zapisie nazwiska i imienia osoby, którą mam obecnie na celowniku. Jak odpowiedzialna jest praca ludzi zajmujących się badaniami przeszłości, widać to wyraźnie na tym przykładzie. http://milkowice.pl.tl/Nowo%26%23347%3Bci-.htm
sobota, 14 marca 2015
Zawsze jestem mile zaskoczona, gdy mój wnuk wraca z wakacji lub ferii. Dostaję muszle, kamienie najprzeróżniejszych kształtów, coś, co stworzyła przyroda, i co mnie może olśnić, opowieści także, w swoim czasie o przypływach i odpływach. Wczoraj, kiedy mogłam wreszcie popatrzeć na to moje szczęście na Skype, obdarował mnie zdjęciem drzewa kauczukowego, które wypatrzył w Hiszpanii. Nie ukrywam, że zrobiło na mnie wrażenie. Nie wiem czy jest ładne, czy też nie, ale rzadko się takie okazy ogląda. Dzięki jego uprzejmości, oczywiście po uzyskaniu zgody i dopełnieniu wszystkich formalności , upowszechniam owo drzewo i prezentuję je w Dniewniku. Nie miałam pojęcia, że w Hiszpanii takie drzewa rosną.
Teraz ze spokojem i poświęceniem zabieram się do działań mogących odkryć minione dzieje, gdyż nareszcie udało mi się zidentyfikować żonę Tomasza Bogdańskiego. Przeprosiny w imieniu wszystkich błędnie zapisujących jej dane, umieściłam na stronie http://milkowice.pl.tl/Nowo%26%23347%3Bci-.htm
niedziela, 15 marca 2015
Przeglądałam zdjęcia i filmy z czasów wczesnego-babciowania, gdyż jak zwykle, gdy czegoś ktoś nie może odszukać, babcia ma mieć wszystko pod ręką. To były czasy radości bez granic! Podpinając się pod udzielone mi wczoraj pozwolenie, dorzucę garść wspomnień.
Z wnukiem spędziłam chwile niezapomniane. Wódz był oczywiście jeden i skupiał w swoich malutkich rączkach niepodzielną władzę, ja byłam opiekunką, to oczywiste, ale także kumpelką, wykonawczynią i uczestniczką wszystkich zabaw na poziomie wtedy wymaganym. Poczynając od klocków drewnianych, kiedy to postawienie klocka na klocku było wyczynem nie lada, poprzez wszystkie kombinacje lego. Później przyszły dinozaury. Tworzyliśmy rodziny, toczyliśmy zbiorowe walki, zaganialiśmy bractwo do zagród, segregowaliśmy, kroczyły zbliżone wielkością, kolorem, dzieliliśmy na mięso i roślinożerne. Tutaj musiałam polegać na opinii eksperta w tej dziedzinie, nie dorastałam wiedzą, niestety. Rycerskość dawała nam szanse wykazania się umiejętnością ostrzeliwania zamku z należytym ufortyfikowaniem z katapulty, okręty zapewniały wystąpienie w roli piratów, samochody zagrzewały nas do zwycięstw w wyścigach. Bionicle mnie zmogły, nie mogłam sobie z nimi poradzić! Odpadłam w przedbiegach, ale zostałam rozgrzeszona. Małe rączki pracowały niestrudzenie i nie było mocnych na specjalistę, który wszystkich wyprzedził, tylko ojciec był równorzędnym twórcą.
Niezapomniany był dzień, kiedy wnuk wyruszył do szkoły. Uroczystości powitania pierwszoklasistów minęły spokojnie, „tyta”(na zdjęciu) nie zrobiła zbyt wielkiego wrażenia, zakończenie było jednak łzawe. Obiecałam bionicla Gadunkę, w końcu dzień był ważny. Nie chciałam sama kupować, gdyż jak nadmieniłam, nie znałam się na tym zupełnie i prezent mógłby być nietrafiony. Świeżo mianowany uczeń, po zakończeniu przedłużającej się uroczystości, podszedł do mnie i zapytał:
- Babciu, masz Gadunkę?
Nie miałam, Gadunka była jeszcze w sklepie. Wszystkie plany trzeba było zmienić i natychmiast jechać kupić Gadunkę! Jednak dzięki temu uroczystość została zapamiętana szczególnie.
A Lucky Luke! To się działo. Odpowiednio odziany kowboj z coltem( dokładna replika broni!) odprowadzał misia Bulu-Bulu lub babcię, pod bronią, do więzienia namiotowego za najmniejsze przewinienie. Dostał od ciotuchny Asi namiot, który stał w pokoju. Siedziałam w nim na zmianę z misiem za karę, niekiedy Lucky Luke dołączył do nas, aby nam nie było smutno.
„No – broń, lub paluszek, uniesione w górę – bo się „źdenelwuję”!” I już maszerowałam, albo ciągnęło się wielkiego, burego Bulu-Bulu za ucho do namiotu. Dodatkową karą było wchodzenie przez okno namiotu. Szczęście, że byłam jeszcze wtedy sprawna fizycznie, teraz nie wiem czy temu wszystkiemu już bym podołała.
Jazda na „roli” przemiennie z babcią, kiedy to emeryci w parku dodawali nam ducha do walki, opanowanie jazdy na rowerze bez dodatkowych kółek! Stwierdzenie, że ktoś ma kłopoty, dodało nam sił do działania. Trzeba było widzieć miny rodzicieli stojących w oknie, kiedy wracaliśmy z przejażdżki – wnuk na rowerze jadący prosto i bez zachwiań i babcia truchtem podążająca obok. Przezorna babcia zabezpieczała tyły, tak na wszelki wypadek!
Oj działo się działo, ale teraz mam najdzielniejszego obrońcę, druha do spacerów, kolegę do gier. Wiem, że przyjdzie czas, a może już nadchodzi, kiedy grupa rówieśnicza będzie najważniejsza, ale to, co dostałam będzie ze mną, nikt mi tego nie odbierze.
wtorek, 17 marca 2015
Marzec znaczony jest w rodzinie rzędem grobów. Smutne to rocznice. Omamił mnie swoim urokiem Tuwim, może więc ten wiersz będzie tutaj stosowny. Pełgają w nim cienie wspomnień.
Julian TuwimA może byśmy tak, jedyna,
Wpadli na dzień do Tomaszowa?
Może tam jeszcze zmierzchem złotym
Ta sama cisza trwa wrześniowa...
W tym białym domu, w tym pokoju,
Gdzie cudze meble postawiono,
Musimy skończyć naszą dawną
Rozmowę smutnie nie skończoną.
Do dzisiaj przy okrągłym stole
Siedzimy martwo jak zaklęci!
Kto odczaruje nas? Kto wyrwie
Z niebłaganej niepamięci?
Jeszcze mi ciągle z jasnych oczu
Spływa do warg kropelka słona,
A ty mi nic nie odpowiadasz
I jesz zielone winogrona.
Jeszcze ci wciąż spojrzeniem śpiewam:
"Du holde Kunst"... i serce pęka!
I muszę jechać... więc mnie żegnasz,
Lecz nie drży w dłoni mej twa ręka.
I wyjechałem, zostawiłem,
Jek sen urwała się rozmowa,
Błogosławiłem, przeklinałem:
"Du holde Kunst! Więc tak? Bez słowa?"
Ten biały dom, ten pokój martwy
Do dziś się dziwi, nie rozumie...
Wstawili ludzie cudze meble
I wychodzili stąd w zadumie...
A przecież wszystko - tam zostało!
Nawet ta cisza trwa wrześniowa...
Więc może byśmy tak najmilsza,
Wpadli na dzień do Tomaszowa?...
środa, 18 marca 2015
Wiosna już nadeszła, nie mam wątpliwości. W ogródku u sąsiadki wychyliły główki krokusy, pierwiosnki i jakieś inne kolorowe kwiatki. Rankiem spoglądałam na nie z balkonu. Słyszałam także zaśpiew małych ptaszków usadowionych na gałęziach drzewa. Wyraźnie pachniała ziemia, widocznie ktoś wzruszył już rankiem swoje „włości” przydomowe. Słońce operowało zdecydowanie w przestrzeni powietrznej. Warunki były dla mojego prania korzystne. Wywiesiłam na suszarce w dolnej partii balkonu moje sweterki i bluzki, aby mojej garderoby nie udostępniać zaokiennej widowni. W trakcie wykonywania tej czynności, stojąc na uprzednio odkurzonej balkonowej powierzchni, obserwowałam symptomy wiosny.
Wiosna jest zaborcza, narzuca się z kolorami, zapachami, coraz wyższą temperaturą, a ja wcale się z tym nie czuję dobrze. Ogarnia mnie jakaś niemoc, boli mnie głowa, muszę się bardzo mobilizować, aby zrobić to, co sobie zaplanowałam. Mam nadzieję, że zdołam jakoś to wszystko pokonać.
Patrzę z czułością na moją jukę, wyznacznik długości i jakości mojego życia. Jaka ona zrobiła się eteryczna, niby smukła, prawie już sięga sufitu, ale liście sterczą tylko u wierzchołka, upodobniła się do palmy. Nie wyzbędę się jej, gdyż zwyczajnie się boję. Dawno temu dostałam ją w prezencie. Kiedyś takie rośliny były na topie. Nie byłoby w tym niczego nadzwyczajnego, ale w przededniu odejścia z tego świata ofiarodawcy, odłupałam jedną część i wsadziłam do doniczki, a drugą wyrzuciłam. Przecież nie wiedziałam, co się stanie! Teraz uważam, że juka to moje odbicie. Mam nadzieję, że wiosna postawi mnie i ją na nogi. Urody już obie nie odzyskamy, ale dobrze by było zdrowiej wyglądać.
czwartek, 19 marca 2015
Podjęłam zobowiązanie, strona w opracowaniu do 3 godzin dziennie i basta!!! Co zrobię, to zrobię, trudno, wiem, że czasu nie ma zbyt wiele, ale przecież świat ma też inne uroki niż przeglądanie starych dokumentów. Ja już czuję, że coś się dzieje – nie mogę zbyt długo czytać, ogarnia mnie zmęczenie, wolniej myślę. Tym jednak, co do tej pory zrobiłam, czuję się usatysfakcjonowana, gdyż jest to mój przyczynek do odtworzenia historii lokalnej. Są ludzie, którzy to doceniają, ale nie zawsze.
Wczoraj na spotkaniu bibliotecznym poprosiłam o pięć minut i ogólnie, krótko i zwięźle - naprawdę, przedstawiłam swoje dokonania. W końcu biblioteki nie odmawiają mi pomocy i wiele spraw dzięki nim załatwiłam. Zrobiłam to także dlatego, aby zachęcić do działań innych niż codzienne, a emeryci mają sprawy podobne, tego nie da się ukryć. Przyjęto to przyjaźnie i entuzjastycznie nieomal. Jedna z pań jednak już w drodze powrotnej dała wyraz swojemu stosunkowi do moich poczynań i stwierdziła krótko:
- Mnie by było szkoda czasu na coś takiego!
No trudno, każdy ma swoje priorytety. Gotowanie pomidorówki też jest ważne i ja to rozumiem, gdyż inaczej wszyscy byśmy poumierali z głodu, ja też to muszę robić, jednak wychylenie się poza ogólnie przyjęte normy dla mnie jest ucieczką od codzienności, i z tego co wiem, dla wielu emerytów także. Starość przynosi ograniczenia i tego nic nie zmieni. Gadanie, że staruszek żyje pełnią życia jest truizmem, żyje z takim rozmachem na jaki pierś pozwala, a pozwala na coraz mniej, dlatego warto wychodzić poza przyjęte ramy aby mieć osobistą satysfakcję.
piątek, 20 marca 2015
Pomroczność jasna na szczęście mnie nie dopadła, ale umysł już się lekko przyćmiewa, więc obawiam się teraz pomroczności ciemnej, z której mogę się nie wydostać.
Dzisiaj zaćmiło mnie zupełnie. Miałam oglądać zaćmienie słońca, ale ćmią mnie lekko zatoki, więc pochylona nad dziełem Tokarczuk „Księgi Jakubowe” zaćmiłam się żydowskim klimatem do tego stopnia, że ucięłam sobie drzemkę. Zaćmione słońce ukryło się w tym czasie przed moim wzrokiem, a później chmury przyćmiły burością niebo do tego stopnia, że nic nie było widać. Następnego zaćmienia już chyba nie doczekam przyćmiona wiekiem, teraz tylko mogę przejść do światów równoległych, może tam coś mają dla mnie, byle nie zaćmione ćmami niebo, albo przyćmione dymem papierosowym wnętrze, a jeszcze gorzej by było, gdyby zaćma zaćmiła mi pole widzenia.
Trudno, ominęło mnie zaćmienie, przyćmię więc światło, aby stworzyć niepowtarzalny nastrój dla przyjścia wiosny, która astronomicznie już się zameldowała, a jutro kalendarzowo rozjaśni blaskiem ziemię. Z moim udziałem czy beze mnie, przyćmi zimę. Nie muszę też pilnować zmiany czasu, zrobią to bez mojego udziału 29.03. 2015 roku. Będziemy spać o godzinę krócej. Mnie tam wszystko jedno, śpię kiedy chcę, a gdy nie przestawię zegarka, też nieszczęścia nie będzie. Wyspana kobieta wygląda lepiej, jednak starość i tak przyćmić zdołała urodę. Mnie to jednak nie przeszkadza.
sobota, 21 marca 2015
Pierwszy dzień wiosny kalendarzowej uczciłam żonkilami. Trochę poskąpiłam, mam tylko kilka, a nie pęk kwiecia, ale cóż, koniec miesiąca. Teraz oczarowana ich urokiem łatwiej już brnę przez „Księgi Jakubowe” Tokarczuk. Księga to potężna, niezwykła i trudna, archaiczna i splątana historycznie, stron około tysiąca licząca, nie wiem więc, kiedy nastąpi kres mojej kartkowanej wędrówki. Jak pielgrzym niestrudzony i ciekawy świata, zanurzony w kabałę, która jak się niekiedy okazuje jest mi bardzo bliska, choć z korzeniami owymi nigdy nie miałam nic wspólnego, odkrywam nowe światy. Autorka chyba trochę się rozpędziła, można było podróż ową trochę skrócić, uczynić ją mniej dokumentalną, ale bardziej literacką. Oto fragment wyjęty mi niemalże z ust, powtarzam to od lat, a jak widać jest także bliskie wielu ludziom i to odmiennej kultury i wiary… „Niektórzy ludzie mają zmysł spraw nieziemskich, tak jak inni świetny węch, słuch czy smak. Czują subtelne poruszenia w wielkim, skomplikowanym ciele świata. A ponadto u niektórych z nich ich wewnętrzny wzrok jest tak dalece wyostrzony, że widzą, gdzie upadła iskra, dostrzegają jej blask w najbardziej nieprawdopodobnym miejscu. Im gorsze miejsce, tym iskra świeci bardziej rozpaczliwie, tym silniej migocze, a jej światło gorętsze jest i czystsze.
Lecz i są tacy, którzy zmysłu tego nie mają, muszą więc ufać pięciu pozostałym i do nich sprowadzają cały świat. I tak jak ślepy od urodzenia nie wie, co to światło, a głuchy – co to muzyka, jak pozbawiony węchu nie ma pojęcia, co to zapach kwiatów, tak i oni nie rozumieją tych mistycznych dusz i biorą ludzi nim obdarzonych za wariatów, nawiedzonych, którzy sobie to wszystko z niezrozumiałych powodów wymyślają.”
Mimo krztyny mistycyzmu tkwiącej we mnie, jestem zmuszona oddać się dzisiaj zajęciom przyziemnym, a właściwie przykuchennym, bliższym ciału niż duszy. Piekę ciasto i ciasteczka, aby sprawić radość tym, którzy z chęcią je zjadają. Moja radością jest to, że mogę ich tymi specjałami obdarować.
niedziela, 22 marca 2015
„Jeżeli w waszym kraju osiedli się przybysz, nie będziecie go uciskać. Przybysza, osiadłego wśród was, będziecie uważać za tubylca. Będziesz go miłował jak siebie samego.”Kapłańska (3 Mojżeszowa) 19,33-34 Biblia Tysiąclecia
Wczoraj obejrzałam w TV Kultura film „Miłość Larsa”. Zrobił na mnie wrażenie! „Lars (Ryan Gosling) jest sympatycznym, ale wycofanym, zamkniętym w sobie facetem. Ciężki bagaż emocjonalny nie pozwala mu żyć pełnią życia. Mieszka samotnie w garażu obok domu, w którym żyje jego starszy brat Gus (Paul Schneider) i jego żona Karen (Emily Mortimer). Lars niechętnie korzysta z częstych zaproszeń brata i bratowej. Życie dzieli między pracę w biurze i niedzielne wyjścia do kościoła. Resztę czasu spędza samotnie w domu.
Pewnego dnia Lars zaprasza do swojego garażu Biankę – dziewczynę(lalkę, a właściwie lalę! p.mój), którą poznał przez internet. To spotkanie diametralnie odmieni życie Larsa, jego brata, bratowej i całej społeczności.”
To, że facet zakochał się w lali o kobiecych gabarytach ma posmak humorystyczno – dramatyczny, ale to, jak to przyjęła społeczność miasteczka, wzbudziło we mnie szacunek dla mądrości tych ludzi. Przyjęli go takim, jakim był. Samotność i trudności życiowe doprowadziły go do takiego stanu - starszy brat, który ma poczucie winy, że żył swoim życiem a brata zostawił samemu sobie, ale kiedy Bianka zawitała do domu, ludzie nie wyśmiali go, bez wahania pomogli wyjść mu z tej opresji; mądra lekarka, najbliższa rodzina i sąsiedzi, którzy jego urojenia przyjęli bez zmrużenia oka i traktowali jako prawdziwe, gdyż dla niego one były prawdziwe. Kiedy Lars uznał, że lala spełniła swoje zadanie, sprawiono jej pogrzeb i zaczęło się nowe życie. Ludzie dali mu szansę powrotu do normalności, a ksiądz w czasie pogrzebu Bianki podziękował Larsowi za to, że tyle ich nauczył.
I jak tu się nie wzruszyć! Czy my potrafilibyśmy przyjąć taką inność, zaakceptować i żyć z takim człowiekiem?! Myślę, że część społeczeństwa tak, a reszta? Tego już nie jestem tak pewna. Dobrze, że Polakom, którzy przybyli z Donbasu dajemy szansę aklimatyzacji w naszym społeczeństwie, bo to przecież Polacy, ale trochę inni. To tak jak z „Cudzoziemką” Kuncewiczowej, która wszędzie czuje się obca. Inność niekiedy boli.
Kupuje drukarkę, wezmę na raty, ale chyba już czas zrobić podsumowanie. Póki czas, póki jeszcze jest mój czas.
wtorek, 24 marca 2015
Wczoraj rano zaczytałam się we wspomnieniach o wojnie polsko-bolszewickiej i jakimś cudem znalazłam wzmiankę o interesujących mnie ludziach z majątku Łubki. Poszukiwania ciągnę do końca miesiąca i później „ogarniam” wszystko, podsumowuję i przygotowuję dla potomnych. Swoje zrobiłam.
Podjadałam w czasie 220 stronicowej lektury ciasteczka półkruche, które upiekłam dla pewnej osoby i dla mnie też coś niecoś zostało i tak się w nich rozsmakowałam, że zniknęły, ale jutro upiekę następną partię. Okazuje się, że im dłużej leżą moje półkruche szczęścia ciasteczkowe, tym są coraz smaczniejsze.
Niech mi nikt nie mówi, że od ciasta się tyje. Jak je się w miarę umiarkowanie, nic się nie złego dzieje. Ostatnio tyle zjadłam ciast i waga jak tkwiła w miejscu, tak tkwi. Tego już się chyba nie odwróci, wiek swoje robi. Jasne, że jak się je zachłannie, jak pewna pani fryzjerka, która użalała mi się, że nie może piec ciasta drożdżowego, gdyż świeże pochłania jedząc połowę blachy zaraz po wyjęciu z pieca, no to jasne, że to się odkłada w fałdach tłuszczu. Ciasto drożdżowe, gdy jest świeże, coś w sobie ma, ja też mam kłopoty z zachowaniem umiaru. Ciasteczek półkruchych nie mam wcale zamiaru się wyrzekać. Smaruję je białkiem i maczam w cukrze zmieszanym z cynamonem lub anyżem, albo obtaczam ziarnami słonecznika. Są naprawdę smaczne i takie swojskie.
Podam przepis, niech tam już będzie, niech inni też coś uszczkną z bogactwa smaku. Lepsze są dla mnie takie ciasteczka niż przekładane masami torty. Składniki:500 g mąki, 150 g margaryny lub masła, 2 zółtka, 1 jajko, ¾ szklanki cukru, 1 łyżeczka proszku do pieczenia, 1 łyżeczka sody, szczypta soli, 3 łyżki śmietany.
Wyrobić ciasto, schłodzić w lodówce, rozwałkować na grubość pół centymetra, wykrawać ciastka średniej wielkości – rosną!, obtaczać w czym kto lubi i piec do zarumienienia. Mogą być dosyć długo przechowywane, czas ma na nie dobry wpływ, kruszeją.
Tyle zdradziłam dzisiaj swoich tajemnic, inne pozostaną w ukryciu, nie wszystko co wiem, powiem, a bywa, że dużo wiem, może kiedyś wieczorową porą, kiedy wiosna mnie omami, powiem.
czwartek, 26 marca 2015
Wczoraj walczyłam z przeglądarkami, gdyż takie hasanie po internecie jakoś im nie służy, aż w końcu ściągnęłam nową. Ta, będąc jeszcze w stanie dziewiczym, działała bez zarzutu. Każda ma dla mnie coś nowego w pierwszej fazie wyszukiwania, tym razem też tak było. Odkryłam, że osoba o imieniu i nazwisku mojego taty, ulokowana w mojej rodzinnej miejscowości, złożyła dar na Funduszu Obrony Narodowej „DAR SERCA NARODU”. Trochę byłam zaskoczona, ale o pomyłce nie może być mowy, gdyż był tylko jeden człowiek w tej miejscowości z takimi danymi personalnymi!
Zrobiło mi się „miękko” na sercu, to cały mój tato! Był szczerym patriotą, nie takim od gadania, tylko od pracy na rzecz lokalnej społeczności, a i Ojczyznę jak widać wspomógł w potrzebie, gdy nadszedł trudny czas. Przecież nie był bogaczem, ale widocznie uważał, że nie powinien stać z boku, gdy inni też oddawali najcenniejsze niekiedy pamiątki.
Dla nas też taki był, sam by nie zjadł, ale dla nas oddałby wszystko, co miał. Jak tu nie wspominać z łezką w oku takiego człowieka, właśnie minęła 24 rocznica śmierci. Wcale nie żałuję, że stoczyłam takie boje przeglądarkowe, gdyby nie to, nie odkryłabym jeszcze jednego przyczynku do życiorysu mojego kochanego Ojczulka. http://milkowice.pl.tl/Nowo%26%23347%3Bci-.htm
Na tej stronie jeszcze myśliwi, mój tato także. Po ostatnim zawale, kilka lat przed śmiercią nie brał już udziału w działaniach koła, ale zawsze sercem był z kolegami myśliwymi. Odwiedzali go, kiedy juz zdrowie nie pozwalało na udział w pracach koła, aby razem powspominać, zawsze na „Huberta” przynosili dar lasu, zająca, który wisiał później i kruszał w spichrzu, a tato tak cieszył się z tej pamięci.
Myśliwi, aby godnie prezentować się na uroczystościach, sprawili sobie ciemno-zielone, eleganckie garnitury i tato zapowiedział nam, że jak umrze, mamy go w tym właśnie garniturze pochować. I tak też się stało, nikt by się nie sprzeciwił jego woli. Widocznie dobrze się czuł w tym gronie ludzi.
Mój tatko to był świetny tata, tacy ludzie powinni mieć dzieci, dają im szczęśliwe dzieciństwo, a to kapitał ważniejszy na życie niż majątek. Mam nadzieję, że uda mi się też odszukać wiersze, jakie drukował przed wojną… Mało wiem na ten temat, ale wiem, że taki fakt miał miejsce.
piątek, 27 marca 2015 - Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej – zgodnie z Konstytucją, najwyższy przedstawiciel polskich władz, gwarant ciągłości władzy państwowej, najwyższy organ państwa w zakresie władzy wykonawczej, czuwa nad przestrzeganiem postanowień i przepisów Konstytucji, zwierzchnik Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej. - „Czy politycy mają Polaków za idiotów? Czy Polacy kupią każdą wyborczą banialukę?” przeczytałam dzisiaj i chyba się z tym zgadzam. Obecna kampania wyborcza to istny cyrk, gadają i gadają, nie ma o czym, to o byle czym, byle zaistnieć i gadać. Teraz o wprowadzeniu euro, co im do tych głów strzeliło? Kandydaci nie mówią o swoim programie, tylko o tym, co robi według nich źle kontrkandydat!? Co to ma za sens?
Prezydent to nie prestidigitator, nie wyciągnie króliczka z rękawa i już wszystko będzie tak, jak on chce?! Czy ja mam jakiś defekt myślowy, czy nie zdaję sobie sprawy, co może zrobić, a czego nie może prezydent? To jest funkcja reprezentacyjna, to fakt, ale przecież chodzi o wojsko i gotowość militarną kraju?! W obecnym „rozwojowanym” świecie to jest bardzo ważne. Do tego trzeba mieć przygotowanie, aby dać sobie radę. Ja nie mówię, że czegoś się nie można nauczyć, można, ale na to potrzeba czasu, więc lepiej mieć w tym kierunku predyspozycje, wykształcenie, obycie polityczne, doświadczenie. Najważniejsze jest jednak zrównoważenie…
Kandydaci nawołują: "napisać prawo od nowa", obniżyć podatki, rodzina, praca, bezpieczeństwo, rozdział państwa i Kościoła, likwidacja senatu… Tak można gadać bez końca, tylko co z tego wynika? Czy ci ludzie nie rozumieją jakie będą ich uprawnienia gdy zajmą tę funkcję? Prezydent ma prawo inicjatywy ustawodawczej, ale to inicjatywa, a nie wprowadzenie ustawy w życie. Jak się chce rządzić, to trzeba być premierem, ale premier też sam nie może robić, co zechce, zmiany musi zatwierdzić Sejm, a tam trzeba mieć większość, aby przegłosować swoje racje i koło się zamyka.
Tak naprawdę to PO powinno już przejść do opozycji, gdyż ja też już mam powoli tego wszystkiego dosyć, ale kto ma zająć ich miejsce? Z dwojga złego lepiej wybrać mniejsze zło.
Boję się ludzi opętanych jakimiś szaleńczymi ideami, które destabilizują życie innych. Mamy przykłady, że takie manie bywają groźne. Ostatnia katastrofa airbusa linii Germanwings w Alpach! Andreas Lubitz miał kłopoty, ludzka sprawa, ludzie z zaburzeniami psychicznymi byli i będą, ale czy on powinien latać? Przecież tyle jest zawodów, które mógł wykonywać nie narażając innych, ale pozwolono mu latać! Czy słusznie, chyba nie! Herostratos, który dla sławy podpalił świątynię Artemidy w Efezie, uważaną za jeden z siedmiu cudów świata przeszedł dzięki temu do historii, ale nam nie potrzeba takich „herosów”, nam potrzeba ludzi zrównoważonych, nie możemy godzić się na przypadkowość, dzielenia znowu Polaków, zamieszanie Polski w wojnę. Więcej rozwagi kandydaci na prezydenta, więcej rozwagi i odpowiedzialności za słowa, które wypowiadacie. Rodacy, to nie ciemniacy… Sami się zastanówcie jak wasza prezydentura będzie wyglądała, co będziecie mogli, a czego nie będziecie mogli zrobić, obawiam się, że kandydaci nie zdają sobie z tego w pełni sprawy...
sobota, 28 marca 2015
Chyba się dzisiaj nie spisałam! Przemieszczałam się z Luisem z drogi osiedlowej na chodnik, skupiając się na psich sprawach i wtedy to natknęliśmy się na znajomego taszczącego ze sklepu zakupy. Po zdawkowych powitaniach i określeniu stanu pogody na dzisiaj, wzrok mój zatrzymał się na reklamówce zapełnionej wychwalaną przez wszystkich białą kiełbasą. Ponieważ dla mnie była to ilość zdumiewająca, może więcej niż kilogram, spytałam:
- Już zapasy na święta pan zrobił?
Na twarzy mojego rozmówcy odmalowało się lekkie zdziwienie:
- Na święta? Przecież jeszcze tydzień do świąt!
Nic już więcej nie powiedziałam, przytaknęłam tylko i szybko się pożegnaliśmy. Chyba popełniłam błąd! Już zapomniałam, że ród męski musi się należycie odżywiać, gdyż inaczej słaby jest, schodzi poniżej stu kilogramów wagi, a to źle wpływa na wydajność, humor i wyniki w pracy. No trudno, nie pójdę prostować, zagarnę sprawę pod dywan i już. Przysięgłam sobie jednak w duchu, że niczemu i nikomu nie będę się dziwić!
Osobiście takich zakupów nie robię, nie lubię zapasów na dłuższą metę. Kupiłam już wcześniej te wychwalone kiełbasy, ale dwie zupełnie mnie zadowoliły i na dłuższy czas mam przesyt, a przecież na święta będą obowiązkowe! Zaprowadziłam Luisa do domu, nakarmiłam, i poszłam do sklepu. Nabyłam kaszankę, aby odwrócić uwagę od białej kiełbasy – co to za kaszanka, to namiastka kaszanki! – przysmażyłam z kiełbasą śląską zrumienioną do chrupkości i spożyłam. Też teraz mam siłę i zaraz zabieram się do dokładnego sprzątania kuchni w ramach przedświątecznych porządków.
niedziela, 29 marca 2015
Miałam już wychodzić wieczorem z Luiskiem, ale musiał poczekać, gdyż zapowiedziano wywiad z Magdaleną Ogórek. Nie ukrywam, byłam ciekawa, co i jak powie.
Jestem pod wrażeniem, kandydaci patrzcie i uczcie się jak udziela się wywiadów!
Była przygotowana, to duży plus, mówiła na temat, nie traktowała konkurentów jak śmieci, skupiła się na temacie odnośnie uprawnień prezydenta, nareszcie! Mądra, elokwentna, wyrażająca się jasno, posługująca się piękną polszczyzną, taktowna i zadbana, stanowcza i nie dająca się zapędzić w kozi róg. Chyba pan Ziemiec też był zaskoczony, nie spodziewał się takich odpowiedzi, nastawiony był raczej na sztampę, a tu proszę, niespodzianka na całej linii. Bardzo mi się Pani podobała, bardzo, bardzo!!!
Boję się tylko jednego, jak Pani sobie poradzi z tym gniazdem os, które już kąsały w ciemno, a teraz co będzie, gdy już wiemy, i oni wiedzą, na co Panią stać?! Może to i na dobre wyjedzie innym kandydatom i ten bełkot, którym nas obdarowywano do tej pory, ucichnie…
Powodzenia, i niech Pani zbyt wielu wywiadów nie udziela, lepiej jeden dobry, wystarczy, a stwierdzenie: „Dla mnie najważniejsi są wyborcy. To z nimi spotykam się na co dzień. To bardzo intensywne spotkania i bardzo serdeczne. Wyborcy chętnie dzielą się ze mną problemami, a mój wolnościowy program odpowiada ich potrzebom - odparła na to Ogórek.” Nic dodać nic ująć, powodzenia Pani Magdaleno!
poniedziałek, 30 marca 2015
Wiatr wieje noc całą i ranek 10 w skali Beauforta! Świsty i gwizdy, chłostające ściany cienie gałęzi, oszalała noc Walpurgi… Wyszłam z Luisem na rytualny, poranny spacer i znosiło nas bez litości, szukałam zacisznego kątka, aby psina mogą zrobić, co należy. Podobno na Święta ma spaść tu i ówdzie śnieżek. Lubię takie odmiany.
Z Lusiem jutro się rozstajemy. Jego Pani wróciła już szczęśliwie z objazdówki po krajach Bałtu. Więź, jaką zadzierzgnęliśmy zbratani wiekiem, znowu na jakiś czas zostanie przerwana. Zobaczymy kto dłużej przetrwa.
wtorek, 31 marca 2015
Wczoraj z dużym sentymentem obejrzałam galę Wiktorów, a dzisiaj trochę się obijam, poszłam po grosz emerycki, kupiłam trochę czegoś tam na obiad aby sklecić danie – kasza jaglana zapiekana ze szpinakiem i serem feta - dogotowałam marchewki, gdyż sosu nie chciało mi się robić. Teraz muszę wyjść z Luisem, ale zasnął snem kamiennym i nie wiem czy mam go budzić?! Dzisiaj po obiedzie „dopucuję” łazienkę, wszystko już opryskałam środkami na bazie octu i po robocie z czystym sumieniem wieczorem zabiorę się do przeszukiwania lokalnych gazet ziemi kaliskiej.
A niech to, pada śnieg, przelotnie co prawda, ale pada! I tak się nie utrzyma, ale co krwi napsuje, to napsuje. Akcenty zimowe będą mi tutaj wprowadzać! Za oknem drzewo już brzemienne, pękają pąki i wychylają się różowe kaftaniki kwiatuszków, a tu znowu zima wraca. Okrucieństwo jest wszędzie, przyroda jest bezwzględna jak J.K zrównujący z ziemią wszystko, co się do tej pory działo w Polsce. Poczekamy, zobaczymy, jak on zakwitnie pąkiem postępu, gdy dojdzie do władzy. Niech już w końcu rządzi. Nie będę musiałą oglądać dzienników. Mam tylko jedną prośbę, niech póki co, tyle nie gadają, gdyż mam później mdłości…
Kończymy marzec i przechodzimy do przeplatanego kwietnia, to będzie się dopiero działo. Wieszczę czas trudny w przyrodzie, polityce... Zobaczymy co się sprawdzi.
Facebook "Lubię to"
Motto strony
„Pamiętaj, że każdy wiek przynosi
nowe możliwości.
Daj z siebie wszystko – inaczej oszukujesz samego siebie.”
O nic cię nie poproszę - fasti
Nigdy się nie ukorzę
o nic cię nie poproszę
zamknę słowa na klucz
wymyję w zimnej rosie
wierszyk jakiś napiszę
życie sobie osłodzę
ukradnę słowa sowie
wiatr pogonię w ogrodzie
nie będę już wiedziała
o wszystkich dylematach
miłości niespełnionej
uczuciach do końca świata
A kiedy czasem nocą
poszukam złudnych cieni
perliście zalśni rosa
na zimnym skrawku ziemi
i wtedy moje serce
w atramentowej toni
odszuka twoje myśli
i z bólem je dogoni
bo jesteś mym marzeniem
i będziesz do końca świata
w Różowej Księdze Uczuć
zapisanym tego lata
Bezsenność
w ciemnej ciszy nocy
kroczy cicho zegar
wybija wspomnienia
i czasu przestrzega
srebrny blask księżyca
o tarczę się oparł
oświetlił wskazówki
i wszystko zamotał
czyjeś smutne oczy
wpatrzone w mrok nocy
śledzą czasu przebieg
bezsenności dotyk
Sposób na samotność
Wymyśliłam sobie ciebie
W noc bezsenną o poranku,
Gdy uparcie w okno moje
Zerkał księżyc, bard kochanków.
Wymyśliłam sobie ciebie,
Gdyż ma dusza poraniona
Nadawała ciągle sygnał
„Skrzynka żalów przepełniona.”
Wymyśliłam ciebie sobie
Od początku, aż do końca.
Wiem, że nigdy cię nie spotkam,
Muza tylko struny trąca.