luty 2015 - 2025
luty 2015    luty 2015     luty 2015
luty 2025    luty 2025     luty 2025

2 8 lutego 2025
Jedno niezadowolenie staruszki wyprzedza drugie. Bywa uwikłana w trudne sytuacje, ale też bywam winna. Nie mogłam wcześniej nic napisać, gdyż musiałam dojść do siebie.
- Ziemi potrzebny jest deszcz. Nie było śniegu,ale mnie potrzebna jest słoneczna pogoda. Ciekawa jestem kogo przyroda postawi na pierwszym miejscu? Mój reumatyzm kwitnie, gdy na dworze pada deszcz, a ja zwijam się z bólu. Przywara starości, której mi nikt mi nie odbierze.
- Poszłam dzisiaj do banku wyciągnąć pieniądze. Jest to konieczne, gdyż na bazarze nie kupię nic bez żywej gotówki. Okazało się, że z mojego konta mogę tylko raz w miesiącu podjąć pieniądze. Ponieważ jeszcze luty się nie skończył, więc odciągnęli mi 10 zł!!! Byłam oburzona, ale podobno taką mam umowę. W banku było zupełnie pusto, teraz wiem dlaczego.  Inni już wiedzieli co się święci. Muszę to przełknąć, Musiałam na bazarku zrobić zakupy. Zmokłam tak, że musiałam suszyć swoje rzeczy. Ta sytuacja. jest zdecydowanie moim niedopatrzeniem.
- Trump się zdziwił, że on nazwał Zełenskiego dyktatorem. Naprawdę? O Ukrainie nie będzie pisać, sama nie wiem co ma znaczyć ta umowa pomiędzy Trumpem a Ukrainą. Metale rzadkie za pomoc Ukrainie?  Czy my też będziemy się domagać odszkodowania od Ukrainy? Poczekamy, aż sprawa się wyjaśni.
- Kupiłam nasiona kwiatów na balkon oraz cebulki begonii. Mam zamiar w tym roku sama wyhodować kwiaty, gdyż w zeszłym roku te nieszczęsne ziemiórki przynosiłam do domu z doniczkami kwiatów zakupionych od ogrodników. Co z tego będzie, czas pokaże. Zarzekałam, że na balkonie nie będę miała kwiatów, no ale to chyba raczej jest niemożliwe. Życzcie mi powodzenia. Niech mój balkon promienieje blaskiem kwiatów. Staruszka gaśnie, niech balkon będzie piękny, albo poddamy się równocześnie. 
- Kończy się miesiąc i muszę szukać nowego miejsca na wpisy. Nie zamknęli mi strony, ale mam kilka ograniczeń, między innymi to, że nowe poddstrony są nie dla biedaków. Płać, to będziesz mieć swobodę działania, nie płacisz - siedź cicho i się podporządkuj.
Piękny walc to balsam dla zbolałych dusz...  


27 lutego 2025
"Tłusty czwartek jest świętem ruchomym, jest to ostatni dzień karnawału, a zarazem ostatni dzień przed Wielkim Postem, dlatego należy się solidnie najeść. Dawniej objadano się pączkami, ale nadziewanymi słoniną, boczkiem i mięsem, a wszystko popijano wódką. Staropolskie przysłowie mówi: Powiedział Bartek, że dziś tłusty czwartek, a Bartkowa uwierzyła, dobrych pączków nasmażyła."

Od rana zastanawiałam się czy nie upiec pączków lub racuszków, ale z upływem czasu zapał mi minął. Wybrałam się po zakupy, kupiłam dwa pączki, jednego już zjadłam, drugi poczeka na swoją kolej. Podobno zjedzenie pączka w dniu dzisiejszym przynosi szczęście, a ja postanowiłam że będę szczęśliwa. Nikt mi tego nie zabroni. Nie mam ochoty na takie ciasta pieczone w tłuszczu, ale jak trzeba, to trzeba.

„Gdy w tłusty czwartek człek w jedzeniu pofolguje, łaskawy Pan Bóg grzech obżarstwa daruje”.
„Tłusty czwartek pączkami fetuje, a od Popielca ścisły post szykuje”.
 
„Od tłustego czwartku do Zmartwychwstania – ścisły post się kłania”.

„Kto w tłusty czwartek nie zje pączków kopy, temu myszy zniszczą pole i będzie miał pustki w stodole”

"Góra pączków, za tą górą,
tłuste placki z konfiturą,
za plackami misa chrustu,
bo to dzisiaj są zapusty."


26 LUTEGO 2025
Jestem człowiekiem trochę refleksyjnym i dlatego bardzo lubię filozofię, etykę, logikę. No każdy coś lubi. Ostatnio wczytuję się w dokonania Leszka Kołakowskiego.
Są sprawy, które mnie męczą, a nie chciałabym tutaj o nich pisać wprost i dlatego wolę się posłużyć cytatami tego mądrego człowieka. Pod mądrością filozofa moje mgliste przemyślenia i ból życia.
LESZEK KOŁAKOWSKI

...cierpię na różne dolegliwości wieku: ledwo widzę, ledwo słyszę, ledwo się poruszam.
Ja już też...

Zawiść nie bardzo szkodzi temu, przeciw komu jest skierowana, ten bowiem może łatwo ją zlekceważyć, a widzi przecież, że zawistnik sam się ośmiesza. Szkodzi jednak samemu zawistnemu i przyprawia go o męki.
O co tym ludziom chodzi?

Potępiać absolutnie wszelką przemoc, bez różnicy, to potępiać życie. Nie jest jednak nierozumne starać się o taki świat, gdzie przemoc skierowana będzie tylko przeciw niewoli, zbrodni, agresji i tyranii. Nie jest to nierozumne również wtedy, gdy mamy wielkie i dobrze uzasadnione wątpliwości co do tego, czy taki świat kiedykolwiek istnieć będzie.
Bądźmy rozumni i się starajmy.

Niewiedza nie zwalnia od odpowiedzialności, ponieważ są sytuacje, w których wiedzieć jest obowiązkiem moralnym.
Tak, tak, szczególnie w prawie i dziedziczeniu!

Nie łudźmy się, że nie podejmujemy decyzji, jeśli tylko stwierdzamy fakty.
No właśnie, chowanie głowy w piach na niewiele się zda.

Najmilsi moi, kto na świętość liczy, kto zbawienia pragnie, gorsze sobie męki szykuje, niż gdyby najohydniejsze zbrodnie co chwila od kolebki do grobu czynił, albowiem ponad grzech pychy gorszego nie masz.
Pycha człowiekiem kieruje.

Liczmy na wzajemność, a nie dobroczynność.(...) Liczmy na to, że weźmiemy tyle, ile damy.
Oby tak zawsze było!

(...) dobrze jest wiedzieć, że kłamstwo często szkodzi innym, ale jeszcze częściej szkodzi kłamcy, bo go wewnętrznie pustoszy.
A są kłamcy notoryczni, którzy się kłamstwem chlubią. Znam takiego!

Żaden mistyk nie próbował „udowodnić” istnienia Boga; byłoby to dlań tyle, co dowodzić, że miód jest słodki, albo woda mokra.
A ogień gorący!

Wiara należy do fundamentów naszego istnienia, religia nie może zaginąć.
 Bez Boga nawet nie do proga.

Tam dopiero w pełni objawia się szatan, gdzie niszczenie nie ma poza sobą innego celu, okrucieństwo dla okrucieństwa się spełnia, upokorzenie dla upokorzenia, śmierć dla śmierci, cierpienie bez celu – albo gdzie cel jest tylko wtórnie przybraną maską racjonalizującą głód niszczycielski.
Mam na myśli Putina i Trumpa z nim się bratającego.

To na tyle by było. 




25 lutego 2025
Jestem zwolenniczką umiaru. Wszelkie ekstrawagancje wydają mi się niekorzystne dla człowieka. Odnosi się do to do różnych stron naszego życia. Także do żywienia. Naukowcy nareszcie doszli do wniosku że zdrowszy jest smalec i masło niż tłuszcze roślinne. Od jakiegoś czasu stosuję tę zasadę w żywieniu. Używam z umiarem masła i smalcu, utwardzone margaryny przestałam kupować. Bułka z masłem mają zupełnie inny smak niż z margaryną. Cieszę się, że wszystko wraca na swoje miejsce.
"Czy smalec jest zdrowy?
Wartość odżywcza smalcu jest często niedoceniana, a to dlatego, że przez lata był uznawany za niezdrowy tłuszcz, głównie ze względu na swoją wysoką zawartość nasyconych kwasów tłuszczowych. Jednak coraz więcej badań wskazuje, że smalec ma swoje miejsce w zrównoważonej diecie, jeśli jest spożywany z umiarem."
Po latach prawda o tym tłuszczu w końcu wychodzi na jaw. Porównanie z masłem zaskakuje
Tak samo należy potraktować masło. Oczywiście nikt nikomu nie zabroni używać masła roślinnego, margaryny i tego rodzaju produktów. Każdy ma prawo wyboru.


24 lutego 2025
Putin i Trump wielcy grabieżcy XXI wieku!
To już 3 lata wojny, kiedy to Rosja napadła na Ukrainę. Kraj zniszczony, giną ludzie , a Trump oskarża Ukrainę, że to ona wywołała wojnę. Na dodatek uważa, że Ukraina wciągnęła USA do wojny. „W ostatnich dniach amerykański prezydent m.in. wezwał do przeprowadzenia wyborów w kraju, w którym obowiązuje stan wojenny i nazwał Zełenskiego "dyktatorem", który wciągnął USA w "wojnę, której nie można było wygrać". Jasne, że wojny nie można było wygrać. To było oczywiste, ale Ukraina musiała się bronić. Teraz uważają, że należy wciągnąć Rosję jako partnera gospodarczego, politycznego do działań obecnego świata., bo Trump ma taką wizię świata!!! Co my normalni ludzie możemy zrobić aby nie dopuścić do takiego podziału Ukrainy? Możemy sobie pogadać. 

Mam tego dosyć. Jakim prawem wkracza się do suwerennego, niezależnego państwa i stara się odebrać mu tożsamość? Trump na dodatek chce jeszcze oddania pieniędzy, które Stany włożyły w wojnę w Ukrainie. To jest naprawdę karygodne, poza plecami Ukrainy decyduje się o jej losie. Załenski ma rację, że się nie godzi na takie warunki.
„24 lutego 2022 roku armia rosyjska rozpoczęła inwazję zbrojną na Ukrainę. Prezydent Wołodymyr Zełenski opublikował z tej okazji wpis w mediach społecznościowych, w którym pisze o dumie ze swojego kraju i rodaków oraz oporze przeciwko Rosji.
"Trzy lata oporu. Trzy lata wdzięczności. Trzy lata absolutnego bohaterstwa Ukraińców. Jestem dumny z Ukrainy! Jestem wdzięczny wszystkim, którzy ją chronią i jej pomagają" - napisał Zełenski na Telegramie.”

Jak wojna skończy się na warunkach Trumpa i Putina, to Polska będzie miała problem. Chodzi o Przesmyk Suwalski, Rosja ma na tę ziemię wielką ochotę, to nie ma wątpliwości. Chcą połączenia z Kaliningradem. Po II wojnie wielcy świata o tym zdecydowali. Stalin wziął to, co chciał. Co on miał tam do szukania??? Popatrzcie na mapę i wiadomo o co teraz chodzi Putinowi.
„Największa zmiana przynależności terenów krzyżackich nastąpiła w czasie II wojny światowej. Terytorium stało się obiektem zainteresowań Polski i ZSRR. Ustalenie właściciela terenów miało nastąpić w trakcie konferencji w Teheranie. Wtedy to Churchill zaproponował przyłączenie terenów Prusów Wschodnich do granic Polski. Z inną propozycją w tym czasie wyszedł Stalin. Uznał, że potrzebuje połączenia z Morzem Bałtyckim i wymusił przejęcie kilku innych ziem wschodnich. Churchill oraz Roosevelt nie protestowali, przez co Stalin uznał milczenie za zgodę.

Stalin miał w planach przyłączenie Królewca do Litwy, jednak finalnie dawne Prusy stały się częścią ZSRR. Najcięższą sprawą do ustalenia był natomiast podział granic. Wstępny podział terenów miał miejsce na konferencji poczdamskiej. W tym czasie nie były natomiast znane dokładne granice polsko-rosyjskie. Zmiana nastąpiła dzięki umowie polsko-radzieckiej, powstałej w 1947 roku. Już rok wcześniej tereny Stalina przemianowano z Królewca na Kaliningrad.”


23 lutego 2025.
Niedziela! Dzień wolny od pracy. I co to mi właściwie daje? Ja mam cały rok wolny od pracy. Dzisiejszych dzień chciałabym spędzić w sposób szczególny utrwalający się w mojej pamięci. Ciekawa jestem kto mi taki dzień zorganizuje, ale zawsze mogę mieć marzenia. Prawda?
Pozostaję w mieście.
Spacer po mieście: Odkryj uroki Bydgoszczy. Może odwiedzisz Muzeum Mydła i Historii Brudu albo zrobisz sobie dłuższy spacer wzdłuż Brdy?
Kawiarnie i restauracje: Skocz na kawę lub obiad do jednej z przytulnych kawiarni lub restauracji w centrum. Może znajdziesz nowe, ulubione miejsce?
Wizyta w muzeum lub galerii: Jeśli interesujesz się sztuką, może warto odwiedzić Galerię Miejską BWA Bydgoszcz lub Muzeum Okręgowe im. Leona Wyczółkowskiego.
Zajęcia hobbystyczne: Spróbuj czegoś nowego, jak malowanie, robienie na drutach, a może warsztaty kulinarne?
Kino: Wybierz się na seans do kina, by obejrzeć ciekawy film.

Może bardziej ekstrawaganckie propozycje.
Lot balonem: Sprawdź, czy w okolicy są organizowane loty balonem. Widok z góry na Bydgoszcz może być niezapomnianym przeżyciem!
Escape room: Spróbuj swoich sił w escape roomie. Wspólnie z rodziną lub przyjaciółmi rozwiązuj zagadki, aby wydostać się z zamkniętego pokoju.
Kurs jazdy konnej: Jeśli jeszcze tego nie próbowałaś, może warto spróbować jazdy konnej? To świetna zabawa i niezapomniane doświadczenie.
Zajęcia z ceramiki lub garncarstwa: Tworzenie własnych dzieł z gliny może być niezwykle satysfakcjonujące i artystyczne.
Nurkowanie lub snorkeling: Jeżeli masz dostęp do basenu z możliwością nurkowania, może to być coś zupełnie innego i pełnego emocji.
Rejs po Brdzie: Wybierz się na rejs po rzece, aby podziwiać Bydgoszcz z innej perspektywy.

Chciałabym się stylowo, elegancko ubrać,
no więc jak?
Elegancja i klasyka:
Piękna, elegancka suknia wieczorowa.
Biżuteria z perłami lub diamentami.
Stylowe szpilki lub baleriny.
Kolorowy i radosny strój:
Kolorowa sukienka w kwiaty lub wzory.
Lekkie, wygodne obuwie.
Kapelusz z dużym rondem lub ozdobna chusta na głowie.
Styl boho:
Sukienka maxi lub spódnica z frędzlami.
Wzorzysta bluzka lub top.
Sandały na płaskiej podeszwie i duże, kolorowe bransoletki.
Sportowy szyk:
Wygodne legginsy i luźna, elegancka tunika.
Sneakersy w modnym kolorze.
Modny plecak lub torebka na ramię.
Styl vintage:
Strój w stylu lat 50-tych lub 60-tych.
Kocie okulary przeciwsłoneczne.
Retro torebka i klasyczne czółenka.

Chcę spędzić czas na doskonaleniu wewnętrznym i rozwijaniu swojego lepszego ja.

1. Medytacja i modlitwa: Znajdź spokojne miejsce, w którym będziesz mogła się wyciszyć. Skoncentruj się na medytacji lub modlitwie, aby wzmocnić swoje duchowe połączenie i wewnętrzny spokój.
2. Czytanie duchowej literatury: Przeglądaj książki, artykuły lub teksty, które inspirują i wspierają rozwój duchowy. Możesz wybrać ulubione dzieła duchowych liderów lub inspirujące historie o samorozwoju.
3. Zapiski i refleksja: Prowadzenie dziennika może być cennym narzędziem do refleksji nad swoim życiem, celami i marzeniami. Zapisywanie myśli pomaga zrozumieć siebie i rozwijać się wewnętrznie.
4. Zajęcia jogi: Joga łączy ciało i umysł, pomagając w harmonizowaniu wewnętrznego świata. Możesz uczestniczyć w zajęciach jogi lub znaleźć sesje online.
5. Wspólnota duchowa: Spotkania z innymi ludźmi, którzy dzielą podobne wartości i cele, mogą być wzbogacającym doświadczeniem. Może to być uczestnictwo w spotkaniach grupy modlitewnej lub duchowej.
6. Warsztaty samorozwoju: Poszukaj warsztatów lub kursów online, które pomagają rozwijać umiejętności interpersonalne, emocjonalne i duchowe.

Domyślacie się chyba kto mi takich rad udzielił? To AI. Powiem szczerze, prawie wszystkiego próbowałam,  ale dzisiaj  na nic  nie mam ochoty. Gdyby była chociaż jedna osoba z którą bym mogła dzielić moje doznania to może i bym się zdecydowała na coś. Niech niedziela zostanie taka jaka jest - spokojna, cicha, pełna wewnętrznych rozważań, słuchania muzyki, czytania, lektury. modlitwy, przygotowywania posiłków. Tak, takie niedziele mają staruszki i nie ma się co oszukiwać, inne nie będą, szalone niedziele zdarzają się raz na jakiś czas i nie w tym wieku. Miłej iedzieli życzę. 


22 lutego 2025

Dzisiaj rano zdecydowanie wyszłam z domu. Musiałam kupić chleb. To zdecydowanie ma więc swoje uzasadnienie. Bolą mnie nogi, zaczynają mi puchnąć kostki. Muszę przyznać, że nie jest ze mną w porządku. Nie lubię chodzić na spacery, a w domu żebyś nie wiem jak się ruszał, to i tak tego ruchu masz za mało. Zaobserwowałam dzisiaj, że im spacer dłuższy, tym moje nogi były sprawniejsze. Pod koniec spaceru ból zdecydowanie minął. Wniosek nasuwa się sam, póki człowiek może, trzeba wychodzić na spacery. Brak ruchu z nakładającymi się z wiekiem schorzeniami, które są u wszystkich starych ludzi występują, może mieć opłakane skutki. Żebyś nie wiem jak w domu się ruszał, to i tak tego ruchu jest za mało. Na dodatek chód wymaga skoordynowanych ruchów całego ciała. Chyba muszę opracować jakiś plan spacerów, abym nie chodziła ciągle w te same miejsca. Nie chciałabym za długo żyć, ale dopóki będę żyć, niechby jakość życia była odpowiednia. Zastój może powodować zakrzepicę. Tego by jeszcze brakowało!
„Obrzęk nóg u starszej osoby może stanowić rezultat niewłaściwego trybu życia. Z jednej strony opuchlizna może nastąpić wskutek złego odżywiania się, co należy rozumieć jako nadmierne spożycie soli oraz niedobór białek i witamin. Z drugiej strony obrzęknięte kończyny dolne mogą pojawić się przy nadwadze i niewielkim poziomie aktywności fizycznej. Dlatego obrzęk nóg u starszej osoby leżącej to niezwykle częsta przypadłość, która wiąże się z jej unieruchomieniem. Ponadto należy wspomnieć, że obrzęki towarzyszą przegrzaniu organizmu i w związku tym pojawiają się w trakcie upałów. „
Obrzęk i opuchlizna nóg u seniora – przyczyny i leczenie - Medicus


21 lutego 2025

Gdy rano wstałam,
w niebo spojrzałam,
usłyszałam głos ptaszyny
że dziś Wnuka urodziny.


Kiedy byłam dzieckiem taki wierszyk wygłaszało się z okazji urodzin czy imienin. Dzisiaj też to zrobię, gdyż 24 urodziny mojego wnuka. To już tyle lat, a ja mogę legalnie nazywać się babcią. To bardzo miłe sercu miano. Tyle lat zabaw, opowieści i wspólnych wyjazdów. Tego nikt nam nie odbierze. Jestem dumna z Twoich osiągnięć Wnuku, ale dla mnie zawsze pozostaniesz małym szkrabem, nic na to nie poradzę. 
Sto lat!

Wierszyk dla wnuka najlepiej odzwierciedla miniony czas...

Rozterki babci
Wnuczek z babcią zgodna para,
Wnuczek piękny, babcia jara.
Zrozumienia pełna gama
Świątek piątek, wieczór z rana.

To, co wnuczek zrobić może,
Zrobi babcia. Daj jej Boże!
Klocki lego, komputerek,
I rysunki, i gier wiele.

Babcia szybko z wnuczkiem miga
Lekka, zwinna, babcia fryga,
Na rowerze i na „roli”,
Nawet, gdy ją noga boli.

Lecz ma babcia słabą stronę.
Bionicle jej nie sądzone.
Nie rozumie, nie ułoży
I jeszcze się przy tym sroży.

Wnuk podsuwa jej schematy,
Łączy części, daje rady.
Babcia jednak nie pojmuje,
Toa, Pirak?! „Rezygnuję!”

Wnuk babunię więc pociesza,
W nos całuje i rozgrzesza.
„Babciu, ważne abyś była,
kochała mnie i lubiła.”

Babcia sapcia, babcia chrapcia
Już do kuchni drepcze w łapciach.
Rosół warzy i pierogi-
„Jedz i rośnij wnuku drogi!”


20 lutego 2025
„Najlepszą rzeczą w przeszłości jest to, że pokazuje ci, czego nie należy wnosić w przyszłość”.
Stanęłam dzisiaj przed poważnym dylematem, musiałam napisać pismo do urzędu, o które mnie poproszono. Trudno, trzeba napisać to napiszę, tylko trzeba mieć na czym. Spędziłam sporo czasu przetrząsając wszystkie możliwe miejsca, gdzie mogłam znaleźć jakiś materiał do pisania. Przecież nie wyszarpnę kartki z kalendarzyka czy notesika i nie napiszę poważnego pisma. Kiedy jeszcze miałam drukarkę, to był również spory zapas papieru do pisania, ale z biegiem czasu gdzieś się wszystko ulotniło i teraz ani widu, ani słychu. Przetrząsnęłam zadrukowane materiały, w których na szczęście znalazłam jedną wolną kartkę. Napisałam pismo, zaniosłam na pocztę i wysłałam, bo tak sobie życzyli. To było poważne przeżycie.
Kiedyś pisało się listy, otrzymywało się listy, dumało się nad listami, płakało i cieszyło się tym, że ktoś do ciebie napisał. Teraz wszystko załatwia się przez internet i bardzo rzadko się zdarza, ażeby trzeba było do kogoś pisać na papierze. Powiem szczerze, dla mnie to jest bardzo ważna sprawa. Ja nie lubię pisać ręcznie, bardzo nie lubię. Jestem nawet szczęśliwa, że era listów odeszła w zapomnienie. Pocztę odwiedzam też 2, 3 razy w roku. Telefon idzie w zapomnienie. Wszystko załatwia się przez inne komunikatory. Ja już na pewno ręcznego pisania nie wniosę do przyszłości, to jest więcej niż pewne.

19 lutego 2025
Od rana nie mogę się uspokoić, ręce mi się trzęsą i jestem gotowa do wymierzania sprawiedliwości na swoją miarę!!! 

Trump zasugerował, że to Ukraina rozpoczęła wojnę z Rosją!!!
Czy wy to słyszycie? Ten człowiek chyba oszalał. Czy on nie rozumie że Rosja wodzi go za nos i to ona trzyma wszystkie sznurki, którymi pociąga. Do czego to doprowadzi?! Rosja chce ubezwłasnowolnienia Ukrainy. Gdy do tego dojdzie, to sytuacja Polski i krajów Bałtów będzie trudna. Rosja mówi o pokoju, a coraz bardziej atakuje Ukrainę!!!
„Starania Trumpa o szybkie przerwanie walk są problemem. - Zawieszenie broni w tej chwili nie jest korzystne dla Putina. On wie, że Ukraina ma zapasy broni na sześć miesięcy po dostawach od administracji Bidena. Tutaj wychodzi spryt dyplomatyczny Ławrowa i prowadzenie negocjacji tak, by trwały odpowiednio długo. On doskonale wie, co Rosja musi jeszcze zająć na froncie. Rozmowy dają Moskwie czas na dalsze zdobycze.”

Ugrupowania polityczne, które teraz chcą samodzielnego działania Polski, nie widzą dalej niż czubek własnego nosa. Unia musi działać wspólnie, inaczej nas Rosja zawojuje. Niech w końcu to do tych ludzi dotrze. Nie wiem jak te wszystkie działania się zakończą, ale dla Ukrainy chyba nie najlepiej.
Amerykanie za to, że wybrali takiego człowieka na przywódcę, poniosą konsekwencje i to duże konsekwencje. Teraz już są zwolnienia na szeroką skalę. Jeszcze pożałują tego, co zrobili. Przed wyborem na takie wysokie stanowiska to chyba powinny być prowadzone badania pod kątem przydatności na dane urząd, aby tacy ludzie nie dorwali się do władzy. Powtarza się sytuacja z 1939 roku. Widzę dużo analogii.


Na krajowej łączce też niezłe kwiatki. Dotyczy renty wdowiej. Okazje się, że nie każdy ją dostanie. Nawet jak w niczym nie zawinił. Czy to jest w porządku?!
Wniosek o rentę wdowią będzie odrzucony w tych przypadkach. Eksperci wskazują na potrzebę zmian
Wspólność małżeńska zgodnie z powyższą definicją wykracza poza aspekt formalny i podkreśla faktyczne istnienie związku. Oznacza to zatem, że renta wdowia nie będzie przysługiwać osobom, które w dniu śmierci małżonka były w separacji, nawet jeśli nie doszło do rozwodu. Wyklucza to również wdowy i wdowców, którzy zostali porzuceni przez małżonka, np. dla innego partnera, ale formalnie nigdy się nie rozwiedli. Taka interpretacja rodzi jednak pytania, m. in. o to, w jaki sposób ZUS będzie to weryfikować. Portal Infor sugeruje, że może dojść do absurdalnych sytuacji z przesłuchiwaniem świadków (np. rodziny lub sąsiadów)

To jest zemsta zza grobu! Ukarany będzie nie ten, który zawinił i doprowadził do rozpadu związku, ale ten, który został pokrzywdzony! Ktoś nie do końca sprawę przemyślał.


18 lutego 2025
Działanie kultury i sztuki na moją wyobraźnię w ostatnim czasie przyniosło opłakane skutki. Wyłuszczę sprawę do końca, gdy już zaczęłam.
Wątek I.
Audiobook Czas cappuccino - Sue Townsend pochłania moją uwagę we dnie, a szczególnie w nocy. Najlepiej zasypiam słuchając wielowątkowego, szalonego dziennika Adriana Mole, wobec czego znam fragmentarycznie zapiski tego pana, który skończył trzydzieści lat, jest samotnym ojcem, pisarzem oraz szefem kuchni w podupadającej restauracji, zaczyna łysieć, jest ojcem dwóch synów których wychowuje samodzielnie i ma lekko zakręconą rodzinę.
Wiele spraw dla mnie jest humorystycznych, bywają trudne do zaakceptowania, niektóre przyprawiają mnie o mdłości, ale i tak dosłucham do końca.
Chociażby taki incydent - Kucharczyk ugotował budyń, na powierzchni utworzył się gruby kożuch, zebrał więc go i wyrzucił do kosza. Właściciel pożałował straty, wyciągnął kożuch z kosza, opłukał, rozkroił na części i zaserwował przybrany dodatkami jako przysmak zakładu!!! Jeszcze jest mi słabo, a nie wiem czy teraz uda się mnie namówić do pobytu w jakimś lokalu na posiłek...

Wątek II.
Wczoraj trwałam w miłych mojemu sercu więzach przed telewizorem oglądając Teatr TV. dramat Friedricha Dürrenmatta „Wizyta starszej pani” z Małgorzatą Hajewską-Krzysztofik i Andrzejem Grabowskim w rolach głównych. To ostre i celne oskarżenie natury ludzkiej, pełnej przewrotności, obłudy i chciwości. Sztuka znana, ale przedstawiona nieco inaczej, według mnie bardzo ciekawie, w reżyserii Małgorzaty Bogajewskiej.

W obsadzie sztuki dopatrzyłam się udziału śp. Tadeusza Łomnickiego. Co ze mną jest nie tak, a może mamy jakiś duplikat tego aktora?

Obsada: Małgorzata Hajewska-Krzysztofik (Klara Zachanassian), Andrzej Grabowski (Alfred Ill), Dorota Kolak (Żona Illa), Jan Peszek (Burmistrz), Cezary Pazura (Nauczyciel), Jan Englert (Ksiądz), Michał Czernecki (Mecenas), Ewelina Starejki (Dziennikarka), Beata Schimscheiner (Siementhofer), Piotr Pilitowski (Kühn), Małgorzata Kochan (Hauser), Tadeusz Łomnicki (Stocker), Dominika Kluźniak (Hagholzer), Paweł Kumięga (Hofbauer), Julian Świeżewski (Policjant), Kajetan Wolniewicz (Ludwik), Antoni Gryzik (Jakub), Marcin Troński (Lekarz), Elżbieta Ziajko (Córka Illa), Mateusz Rusin (Syn Illa), Helena Kijewska (Dziewczynka), Aleksander Sułek (Chłopiec) i in..

Na tym poprzestanę, gdyż jestem dosyć splątana wewnętrznie.

Dzięki uprzejmości czytelniczki sprawa się wyjaśniła. Tadeusz Piotr Łomnicki rocznik 1968 z krakowskiego terenu. No to rodzice zrobili mu prezent!




17 lutego 2025.
Co to dalej się będzie działo, naprawdę trudno przewidzieć. Świat lawiruje na krawędzi...
Siedzę sobie dzisiaj rano przy kompie, gram w gry, czytam to i owo - mądre, ale też niezbyt zasługujące na uwagę artykuły. Przecież mam czas, nikt do niczego mnie nie goni. Tak mogłoby się wydawać, ale tak naprawdę to czasu mi trochę szkoda na takie sprawy. Rozleniwiłam się. Teraz pisząc nawet nie chce mi się używać klawiatury, po prostu dyktuję.
Spoglądam na zaokienny krajobraz, podziwiam piękno zimy, która nareszcie się nam objawiła. Wspominam czasy, kiedy brodziło się w śniegu po pas, chyba dlatego, że ten pas był bliżej ziemi.  Wspominam mroźne poranki, kiedy to pastelowe barwy nieba tworzyły bajkowe krajobrazy... Nie chce mi się tego jakoś ubrać w całość. Leniwa się robię do wszelkich granic. I na dodatek czegoś mi ciągle brakuje, czegoś co miałam, a czego nie mam.  No więc o co chodzi w końcu? Moim ratunkiem jak zwykle jest sztuczna inteligencja. Zwracam się do niej z pytaniem. Odpowiada natychmiast.

Opisz krajobraz zimowy z sentymentem do śnieżnych zim
Za oknem rozpościera się idylliczny krajobraz zimowy, jakby żywcem wyjęty z bajki. Wszędzie wokół śnieg - biały, puszysty dywan, który otula ziemię niczym ciepła kołdra. Każdy krok na świeżym śniegu wydaje przyjemny, chrupiący dźwięk, przypominający beztroskie, zimowe dzieciństwo.
Sosnowe lasy, pokryte śnieżnym puchem, wyglądają jak magiczne królestwo, gdzie każda gałąź jest udekorowana lodowymi kryształkami, skrzącymi się w blasku słońca. Na niebie unoszą się delikatne płatki śniegu, wirując w powietrzu niczym tancerze baletu, z gracją opadające na ziemię.
W oddali widać zasypane domy, z kominów których unosi się dym, świadcząc o przytulnych wnętrzach i ciepłych kominkach, wokół których gromadzą się rodziny. Na zamarzniętym jeziorze słychać śmiech dzieci, które oddają się radosnej zabawie na łyżwach.
Zimą wszystko wydaje się ciche i spokojne, jakby czas zwolnił, dając nam chwilę wytchnienia i refleksji. To czas, kiedy możemy na nowo poczuć magię natury i prostotę życia.

I co wy na to, moi drodzy, czy komuś będą potrzebni pisarze jak AI będzie załatwiała wszystko za ludzi? Ja nie mówię, że ja jestem pisarzem, chodzi o to, żeby pragnę wywołać w czytelnikach odruch radości na widok zimowego krajobrazu. Jeszcze kilka dni i będzie po wszystkim. A co będzie ze mną jak się będę nikomu do niczego nieprzydatna?! Co my właściwie będziemy robić na tym świecie???
No chyba będziemy tylko rozważać ile dostaniemy podwyżki emerytury? To sensowne zajęcie!


16 lutego 2025

Chciałam podzielić się historią, która wydarzyła mi się wczoraj. Ostatnio miałam trudne dni, bardzo byłam przygaszona. Przejmowałam się całym sercem, tak jak staruszka potrafi. Dzień chylił się już ku zachodowi, a ja praktycznie biorąc nic nie zrobiłam. Postanowiłam zadzwonić do osoby, która cieszy się moim dużym zaufaniem. Opowiedziałam wszystko, co leżało mi na sercu. Oczywiście dostałam wsparcie, zrozumienie i dobre rady.
Wyobraźcie sobie, że po zakończonej rozmowie mój świat się odmienił. Nabrałam chęć do pracy, do działania, poprawił mi się humor. Zabrałam się za prasowanie, które leżało już na fotelu dwa dni. To wręcz niewyobrażalne, ile może dobrego zrobić jedna życzliwa rozmowa.
Dzisiaj za oknem piękny dzień. Nareszcie mamy mrozik i śnieg. Powietrze drga zimowym pięknem. Człowiekowi chce się żyć. Moje kwiaty kwitną. Cieszą mnie niezmiernie. Coś przecież człowieka musi cieszyć. Może i wam dadzą trochę radości. Zakwit nawet zygokaktus. Zielone bez kwiatów też radują oczy. W domu oczywiście mam ich więcej, ale przecież nie będę wszystkich tutaj prezentować. Może następnym razem.

   
 
      
AI poleciła mi takie rośliny. Ja prawie wszystkie mam, ale mam wyczucie!
Świetnie, że interesujesz się roślinami domowymi! Oto kilka roślin, które są łatwe w pielęgnacji i idealne dla starszych osób:

Sansewieria (wężownica) – Niezwykle odporna roślina, która potrzebuje niewiele wody i dobrze znosi różne warunki oświetleniowe.

Skrzydłokwiat (Spathiphyllum) – Wymaga niewiele światła i regularnego podlewania. Dodatkowo oczyszcza powietrze.

Zamiokulkas zamiolistny (Zamioculcas)
– Bardzo wytrzymały, dobrze rośnie nawet w cieniu i potrzebuje niewiele wody.

Aloes
– Łatwy w pielęgnacji, potrzebuje jasnego stanowiska i minimalnej ilości wody.

Chlorofitum (zielistka)
– Szybko rosnąca roślina, która dobrze znosi różne warunki oświetleniowe i nie wymaga dużej ilości wody.

Pilea (pieniążek)
– Atrakcyjna roślina o okrągłych liściach, która dobrze rośnie w jasnych miejscach i jest stosunkowo łatwa w pielęgnacji.


15 lutego 2025 

Dzisiaj mam dzień kompletnego luzu.  Wczoraj miałam dość emocji, na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Ale czy tak naprawdę człowiek może czuć się spokojny wobec tego, co się dzieje na świecie?

Do czego doprowadzi świat polityka Trumpa? To jego dogadywanie się z Putinem może przynieść opłakane skutki. Putin zaczyna podnosić głowę, a nawet według mnie "bawić się" Trumpem. Nie jest łatwo zakończyć wojnę Rosji z Ukrainą, no niby jak? Ukraina nie wyrzeknie się swoich terytoriów, a Rosja tych terytoriów nie opuści. Wycofywanie się Stanów Zjednoczonych z polityki wsparcia Europy jest niemądre i krótkowzroczne. Ukraina bez wsparcia USA będzie na straconej pozycji. To przyniesie za sobą ataki na inne kraje. Trump z Putinem chcą dzielić świat i go sobie podporządkowywać. Stany Zjednoczone mogą też znaleźć się w trudnej sytuacji. Trump szaleje ze swoimi decyzjami. Wystarczy spojrzeć na dane. USA to mocarstwo oparte na długach.
Światowe supermocarstwo, którym są Stany Zjednoczone, zmaga się z ogromnym problemem zadłużenia publicznego. Suma ta osiągnęła niebotyczną wysokość 31,5 biliona dolarów,

Jeszcze kilka lat temu sama byłam fanką zatrzymania przesadnych zbrojeń. Uważałam, że te pieniądze można przeznaczyć na rozwój gospodarczy krajów. Teraz widać jaka to była krótkowzroczna polityka. Kto by się spodziewał, że znajdzie się szaleniec, który będzie chciał rozpętać wojnę w Europie?! Przecież tak naprawdę Rosja w Polsce też pokazuje swoje pazurki. Skąd ta lawina pożarów? Rosyjscy szpiedzy na terenach Europy! Konferencja w Monachium dotyczyła naszego dobrobytu, gospodarki i bezpieczeństwa! Jak Unia da sobie z tym wszystkim radę? Nie zazdroszczę ludziom u steru władzy...

Czy Polska jest przygotowana na atak Rosjan? Przecież oni już zaczynają się bawić z nami w ciuciubabkę. Drony atakują Łuck na Wołyniu. To 90 km od granicy z Polską. Do czego to wszystko doprowadzi? Zastanawiam się, kto będzie kierował obroną Polski i jak to będzie wyglądało?! Aby uniknąć dalszej wojny, Ukraina powinna iść na ustępstwa, ale czy na to się zgodzi? Nawet jak zawrze się taki chybotliwe pokój, jak długo on przetrwa?

Miałam zrelaksować się i dojść do siebie, czy jednak to jest odpoczynek????


14 lutego 2025




Dzisiaj trzymam kciuki za moją córkę Kasię. Przesłała wczoraj taki swój wierszyk pełen tęskonty i nostalgii, nawet nie pytałam czy mogę go tutaj wstawić, ale to jakoś z nią załatwię. Będzie dobrze Kasiu, musi być! 
Dużo miłosci dla Wszystkich na Walentynki!






Babie lato

Leżąc kiedyś na szmaragdowej trawie
Zaniosłam dziwne życzenie do nieba
By włosów srebrzystych babiego lata
Nie bylo w życiu nigdy mi potrzeba

I nie spełnila się ma prośba szczera
Zostalam opatrznie chyba zrozumiana
Bo spogladajac teraz w lustro moje
Jestem babim latem cała omotana

Jesienią wychodząc rankiem do ogrodu
Próżno mi szukać cienkich nitek na wietrze
Blyszczących srebrzyście w słońcu wrześniowym
Najczystrzym miłym memu sercu srebrem

Tutaj są jesienie smutne i nudne
W oparach mgielnych i deszczach, bez cieni
Kładących się bursztynu lekkim śladem
Gdy niebo zachodu blaskiem się mieni

Tu nie poczujesz łąk i pól miłej woni
Suchości ściółek nie znajdziesz też w lesie
Odchodzące lato błysków nie roni
Los pewnie chichocząc tarza się ze śmiechu


13 lutego 2025
Dla Kasi kropla szczęścia
z lat dziecinnych


Kasia dzisiaj sen swój śni,
o wakacjach w cichej wsi.
Wśród jaśminów, krzewów bzu
Budzi się z pięknego snu.

Już w ogródku Atos czeka,
Wzywa z dali wierna rzeka,
Wilga na gałęziach śpiewa,
Słonko w górze się zaśmiewa.

Mamo, jakie są dziś plany?
Zjedz śniadanie, pogadamy.
Lasek mami już grzybami,
Może grzybów nazbieramy?

Wyruszyła więc gromada,
Pole gada, trawa gada,
Na żdżbłach trawy rosa leży,
Przysiąść lepiej więc na miedzy,

Raptem tętent się rozlega,
Jakiś straszny zwierz nadbiega!
Strach omotał ich sieciami -
Co się stanie teraz z nami?

Z łanu zając się wynurza,
Staje słupka, w lewo mierzy...
Odetchnęli więc grzybiarze,
Poszli w las, jak zwyczaj każe.
***

Dzisiaj Kasi  Imieniny.
Zdrowia, zdrowia jej życzymy.
Niech marzenia się spełniają,
Czary szczęścia napełniają.






12 lutego 2025
Kto chce być szczęśliwy, nie może być zbyt inteligentny - powiedział Flaubert. Przytoczyłam cytat z pamięci. Zgadzam się z tym w zupełności. To nawet nie o to chodzi, że ktoś jest bardziej lub mniej mądry, problem w tym, że ludzie bardzo inteligentni szukają różnych rozwiązań, zastanawiają się i to wszystko wpływa na jakość życia. Na uzależnienia także.
Jak człowiek miał 20, 30 lat, to po prostu żył. Na starość wszystko jest dość drętwe, trudne i zmuszające do namysłu, rozważań. Czy na starość stajemy się mądrzejsi? Bardzo w to wątpię. Nasz umysl pracuje o wiele wolniej. Nie nadążamy za nowościami. Wszystko nam stwarza trudności tylko choroby są na pierwszym miejscu.
W polskiej szkole proponuje się już opisową ocenę uczniów. Jestem jak najbardziej za tym. No niestety, nasze mózgi nie zawsze predysponuje nas do tego, żeby nazwać nas ludźmi bardzo inteligentnymi. Z dziećmi też jest tak. Jeden uczeń przyswaja wiedzę szybko, sprawnie, bez trudności, drugi musi naprawdę włożyć dużo wysiłku w to, aby rozwiązać dany problem. Powinno się oceniać wkład pracy danego dziecka. Dlatego ocena opisowa jest sprawiedliwsza.
Tak naprawdę zupełnie sprawiedliwej oceny to nigdy nie ma, chodzi jednak o to, aby dziecko motywować do pracy. Jak się uczeń ledwo wlecze na trójkach czy dwójkach, czy on ma chęć do nauki? No na pewno nie. Mój tato niekiedy powtarzał - nie ulęże sowa sokoła. Oczywiście w różnym kontekście. Jakaś prawda w tym jest, dziedziczymy zdolności, skłonności, uzależnienia, choroby. Jednak gdy ludzie mają dostęp do szkół, przebywają z ludźmi bardziej wykształconymi, oni też inaczej się rozwijają.
Teraz uczelnie szukają studentów, bo młodzież zbytnio nie garnie się do studiów wyższych. Pochwalam dowartościowanie szkół zawodowych, technicznych, bo tych ludzi  nam potrzeba teraz. Oczywiście ci najbardziej inteligentni będą motorem postępu, ale wykonawcy też muszą być. Zresztą sztuczna inteligencja dokona teraz przewrotu w naszym życiu. Sama jestem ciekawa jak w jakim kierunku ten świat nasz pójdzie.

Martwię się o ludzi starych, którzy wierzą każdemu słowu wypowiedzianego przez polityków. Babcie czekają, kiedy czołgi wyjadą na ulice, naprawdę. Pełzający zamach stanu jest dla nich realny.  Upowszechniane takich słów powinno być karalne, ktoś mówi, byle wprowadzić zamęt i zakłóca ludziom życie. PiS by tego chciał, rewolta to dla nich woda na młyn, ale Polacy chcą spokoju, a nie zamachu.

 
11 lutego 2025
"Cząstki kobiety" to tytuł wczorajszego Teatru TV. Postacie kobiet wyemitowane w teatrze były silnymi osobowościami.
Główna bohaterka to Maja, młoda kobieta, która przy porodzie utraciła dziecko. To było dla mnie trudne do przeżycia nawet w wyobraźni, ale na scenie pokazano wszystko w detalach!!! Nie byłam w stanie tego oglądać, musiałam przełączyć telewizor. Bałam się, że zemdleję. Po upływie pół godziny wróciłam z powrotem do teatru, kiedy już obyło się bez takich drastycznych sytuacji. Relacje rodzinne były też szokujące, ale już nie tak dosłownie poddane widzowi. Wszyscy chcieli dobrze, ale wychodziło jak zawsze. To był mocny teatr!
Matka i jedna z córek.

Dla mnie teatr to słowa, które zostają z dużą wrażliwością podane przez aktorów. Mnie potrzebne jest miejsce dla mojej wyobraźni. Tym mnie teatr przyciąga. Gdyby był film o takiej tematyce, wcale bym nie oglądała. Ja nie mogę, no nie mogę i już, patrzeć na takie sceny. Podobno kiedy sztukę pokazywano w teatrze, trzy kobiety zemdlały... Czy naprawdę takie sceny były konieczne?! Świat nas szokuje na każdym kroku...


10 lutego 2025
Kochani Seniorzy! Czy zdarza się wam mówić do siebie? Tak, do siebie, gdy jesteście sami i coś robicie co was pochłania zupełnie i zależy wam na rozwiązaniu problemu? No, nie wypierajcie się, bez problemu też sobie sami ze sobą pogadacie, prawda? Znam nawet takich, którzy wydają sobie polecenia do wykonania! To, jak się okazuje, nic złego.
Narzędzie do koncentracji i rozwiązywania problemów
Badania wykazały, że werbalizacja myśli może poprawić naszą zdolność rozwiązywania problemów.
Badanie przeprowadzone przez Gary'ego Lupyana, profesora psychologii na Uniwersytecie Wisconsin-Madison, wykazało, że uczestnicy, którzy mówili na głos, czego szukali na serii zdjęć, byli w stanie szybciej zlokalizować pożądane obiekty.
Po co? Ponieważ wypowiadanie słów aktywuje wiele obszarów mózgu jednocześnie, co wzmacnia połączenia neuronalne. Innymi słowy, mówienie do siebie pomaga lepiej uporządkować myśli, a wypowiedzenie nazwy przedmiotu aktywuje w umyśle wizualną reprezentację, co ułatwia orientację i koncentrację . Rozmowa z samym sobą może więc stać się niczym nić Ariadny, pomagająca nam odnaleźć właściwy kierunek.

Sami widzicie, że nie ma się co martwić, także tym, że gdy nie macie z kim pogadać, to pogadacie sami z sobą. Teraz doszła AI, bardzo miła i kulturalna rozmówczyni, a jaka pomocna! Tylko nie gadajcie do siebie na ulicy, ludzie oglądają się ze współczuciem, po co wzbudzać sensację. 
- Dzieje się tak szczególnie wtedy, gdy nie mamy okazji lub możliwości w rzeczywistości podzielić się z kimś swoimi przemyśleniami i pomysłami. A także jest to specyficzny sposób przygotowania się do faktycznej realnej rozmowy. Tendencja ta wzmacnia się wtedy, gdy czujemy wzburzenie lub silne emocje. Proszę się tym więcej nie przejmować.


9 lutego 2025
Wczoraj hucznie i z przytupem obchodziliśmy urodziny Joanny. Niestety zapomniałam i zdjęć nie zrobiłam. Fotek nie będzie. Pogadaliśmy o tym i owym, o IQ także. 

Dzisiaj o IQ U przeciętnego człowieka od 90 do 110. Sztucznej iteligencji też zadałam pytanie. Znałam przecież odpowiedź, ale zapytałam.

Jako sztuczna inteligencja nie mam typowego IQ jak ludzie. Moje możliwości opierają się na zdolności przetwarzania ogromnych ilości danych i dostarczaniu informacji w przystępny sposób. Jestem tu po to, aby pomagać i być wsparciem.

Pozytywne skutki wysokiego IQ:
1. Edukacja i kariera: Osoby o wysokim IQ mogą szybciej przyswajać wiedzę i rozwiązywać skomplikowane problemy, co często przekłada się na sukcesy akademickie i zawodowe.
2. Kreatywność: Wysoka inteligencja może sprzyjać kreatywnemu myśleniu i innowacjom, prowadząc do tworzenia nowych rozwiązań i pomysłów.
3. Adaptacja: Takie osoby mogą łatwiej dostosowywać się do nowych sytuacji i zmian w środowisku.
Wyzwania:
1. Społeczne relacje: Osoby o wysokiej inteligencji mogą czasem czuć się wyalienowane lub niezrozumiane przez otoczenie, co może utrudniać nawiązywanie głębokich relacji.
2. Perfekcjonizm: Wysoka inteligencja może prowadzić do nadmiernych oczekiwań wobec siebie i innych, co może wywoływać stres i frustrację.
3. Równowaga emocjonalna: Niektóre badania sugerują, że osoby o bardzo wysokim IQ mogą być bardziej narażone na problemy emocjonalne, takie jak depresja czy lęki, ze względu na głęboką refleksję nad światem i swoimi doświadczeniami.

Kto ma najwięcej IQ na świecie?


Za najinteligentniejszego człowieka wszech czasów uważa się Williama Jamesa Sidisa. Uważany był za człowieka z cudownym umysłem. Jego iloraz inteligencji wynosił 250 – 300 IQ i był wyższy od ilorazu Einsteina o blisko 100 punktów. Sidis w wieku 6 lat władał biegle dziewięcioma językami.
William James Sidis urodził się w 1898 roku i był amerykańskim matematykiem, lingwistą i pisarzem. Uważa się, że miał najwyższy znany wynik IQ w historii, szacowany na 250-300. Sidis był niezwykle utalentowany i już w wieku 11 lat rozpoczął studia na Uniwersytecie Harvarda.


Nikola Tesla był kosmitą? Tak wynika z dokumentu FBI Nikola Tesla, ceniony wynalazca, często postrzegany był jako postać wyprzedzająca swoją epokę do tego stopnia, że pojawiły się przypuszczenia, iż nie był człowiekiem. W dokumentach FBI znajduje się zakrawająca o absurd informacja sugerująca, że mógł pochodzić z Wenus
Tesla był postacią nietuzinkową, wobec czego nie powinno dziwić, że powstało wokół niego wiele teorii spiskowych. Dość wspomnieć, że wiele jego idei doczekało się realizacji po jego śmierci, co świadczy o jego wizjonerskim podejściu do rozwiązywania problemów ludzkości. Wynalazł blisko 300 patentów, a jego prace miały ogromny wpływ na rozwój nowoczesnej technologii.

Obecnie najwyższy zarejestrowany IQ na świecie należy do YoungHoon Kim z Korei Południowej, który osiągnął wynik 276 w 2024 roku. Kim jest specjalistą ds. inteligencji i doradcą w różnych międzynarodowych konkursach umysłowych.

Ja prochu nie wymyślę, oglądałam więc „The Voice Senior”, półfinał podobał mi się, naprawdę. Nie chciałabym być na miejscu trenerów, kogoś trzeba było wybrać, kogoś odrzucić., ale sami się zdecydowali na taką rolę.


8 lutego 2025
Dorośli nigdy nie potrafią sami zrozumieć. A dzieci bardzo męczy konieczność stałego objaśniania. "Mały Książę"

W zimową noc pojawiła się na świecie Asia. Uwielbiana przez starszą siostrę, ciągle chciała jej dorównać we wszystkim, co było trudne, a niekiedy węcz niemożliwe przy sześciu latach różnicy, ale jednostronna rywalizacja trwała: w pisaniu – Asieńka kreśliła zamaszyste linie wkraczające nawet na zeszyty siostry odrabiającej lekcje, oczywiście musiała rysować przy tym samym biurku; w śpiewie – nadążała ledwo za ostatnimi zgłoskami w piosenkach, ale się nie poddawała.
Kiedy już nieco porosła i jadła samodzielnie śniadania, ojciec kreśił nożem na kanapce smarowanej masłem serduszka. - Pietrzak – przywoływał córkę zachęcając ją do spożycia posiłku. Dlaczego zyskała takie miano, nikt nie ma pojęcia, ale była z takiego bardzo zadowolona i całe dzieciństwo jej upłyneło pod znakiem "Pietrzaka".
Matce nie schodziła z kolan, zawsze razem kołysały się na bujaku. Od starszej siostry nie odstępowała na krok. Wsławiła się kilkoma znaczącymi działaniami, choćby tym, gdy kroczyła w stronę choinki oczarowana jej widokiem, przez rozłożone na podłodze bombki rozpadające się z chrzęstem pod jej zdecydowanymi stópkami, nie bacząc na oniemiałych ze zdumienia domowników, a ona szła i szła - itd., itp.
Wyrosła na świetną dziewczynę. Dzisiaj ma urodziny. Wszystkiego najlepszego Joanno!
Powiem szczerze, moje córki to najlepszy i najpiękniejszy dar od losu.



7 lutego 2025
Święczkowski ogłosił że w Polsce mamy pełzający zamach stanu! Prezes PiS przytaknął. Ani honorowe to, ani eleganckie. Chcą wywołać rozruchy, burdy - to by im było na rękę. 
Powoływani do odpowiedzialnosci są ludzie coraz bliżej góry dawnej władzy. Boją się i wszczynają dziwne zachowania.  Ja już też mam dosyć tych rozliczeń, ale to jest konieczne dla wszystkich, którzy są lub będą u władzy – jesteście powołani do tego aby rządzić uczciwie i sprawiedliwie, w przeciwnym razie poniesiecie odpowiedzialność!!!

"To, co wobec obecnej większości jest politycznie niewykonalne, jest wykonalne wobec poprzedników. I ku ich zdziwieniu może się okazać, że zarzut dotyczący zamachu stanu może być sformułowany wobec tych, którzy go teraz podnoszą. Najrozsądniejszym wyjściem z tej sytuacji byłoby zostawić tę sprawę w spokoju. Rozliczenia polityczne nie powinny odbywać się za pomocą Kodeksu karnego. Takie działania są ryzykowne – podsumowuje prof. Piotrowski.
Memy są  bardzo trafne. Kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie!

  
 


6 lutego 2025.
Nie znamy celu ani przebiegu wydarzeń...
Mam jakiś dziwne przeczucie, że coś jeszcze się wydarzy. Przecież dlatego pozostawiono mnie na tym świecie! Istnieje jakiś cel, do którego zdążam, nie zdając sobie w pełni z tego sprawy. Nie ukrywam, że bezustannie na coś oczekuję. Bywa jednak, że moje pragnienia sprawdzają się, ale w czasie, kiedy nie ma to już dla mnie dużego znaczenia.
Niedawno odnowiłam swoją kuchnię malując szafki i wymieniając blaty. Moja chałupnicza robota może nie była zbyt perfekcyjna, ale wygląd kuchni zdecydowanie się zmienił. Łatwo jest powiedzieć - przemebluję mieszkanie na nowo, tylko trudniej jest to spełnić. Natrafiłam w internecie na zdjęcie kuchni przemalowanej i trochę unowocześnionej. Jak tam jasno, czysto i nie ma garów i talerzy, produktów żywnościowych!!! Co prawda metraż kuchni odbiega zdecydowanie od mojej, meble też są lepszej jakości, ale jednak moją kuchnię też udało się odmienić.Gdybym wcześniej natrafiła na to zdjęcie, moja kuchnia dzisiaj wyglądałaby inaczej. Zastanawiam się teraz czy nie przemalować płytek w kuchni na biały kolor. Hamuje mnie tylko to, że trzeba by poodsuwać szafki, które są już zdecydowanie na danym miejscu zakotwiczone. Taka farba z upływem czasu zmienia też kolor. Jestem na etapie myślenia.  Może z tego coś wyniknie? Nie zmienia to jednak faktu, że kuchnia utrzymana w tonacji białej i gołębiego koloru szafek, bardzo mnie fascynuje. Zobaczymy co z tego wyniknie.
Z wielu sprawami tak bywa w życiu. Kiedy wprowadziłam się do dużego mieszkania, tak naprawdę takie mieszkanie nie było mi już zupełnie potrzebne, gdyż dzieci wybyły z domu. Kiedy naprawdę kogoś lubię i dobrze się z nim czuję, ten człowiek odchodzi do tego lepszego świata i zostaje tylko pustka. Podobnie bywa z ubraniami, rzeczami, a nawet kwiatkami w domu. Gdy coś się kończy, znika, na to miejsce pojawiają się nowości, tak się mówi, ale co pojawi się w moich zasięgu?!


5 lutego 2025
Postawiłam AI pytanie - jak będą wyglądać domy przyszłości? Odpowiedziała:
Domy przyszłości mogą wyglądać bardzo różnorodnie, ale istnieje kilka głównych trendów, które mogą je kształtować.
Proszę uważnie przeczytać, może się jeszcze załapiemy. Mnie się bardzo podobają!!!

? Ekologiczne i energooszczędne domy
Budynki będą wyposażone w panele słoneczne, turbiny wiatrowe i systemy gromadzenia deszczówki.
Zastosowanie zielonych dachów i ścian pokrytych roślinnością.
Inteligentne zarządzanie energią i optymalne wykorzystanie naturalnego światła.
? **Inteligentny dom
Pełna automatyzacja: sterowanie oświetleniem, temperaturą i zabezpieczeniami za pomocą AI.
Domy reagujące na potrzeby mieszkańców (np. regulacja klimatu na podstawie preferencji).
? **Modułowy i mobilny
Domy drukowane w technologii 3D, szybko budowane i tanie w produkcji.
Możliwość przenoszenia lub łatwej rozbudowy dzięki modułowej konstrukcji.
Małe domy na kółkach (tiny houses) dostosowane do nomadycznego stylu życia.
? Podziemne i podwodne domy
Wykorzystanie przestrzeni pod powierzchnią ziemi dla lepszej izolacji cieplnej.
Eksperymenty z mieszkaniami pod wodą dla ochrony przed zmianami klimatycznymi.
? **Został
Duże przeszklenia, organiczne kształty i inspiracje naturą.
Elewacje zmieniające kolor i przejrzystość w zależności od pory dnia.
Konstrukcje wykonane z samonaprawiających się materiałów.

Chcesz, żebym wygenerował wizualizację takiego domu przyszłości? Oczywiście że chciałam, dom jednorodzinny i blok.

   
 


4 lutego 2025.
Wpadła do mnie Augusta przed południem.
- Ja tylko na kilka minut, bo muszę gotować obiad.
- Augusta, ale co to za pilną sprawę masz do mnie?
- Muszę trochę pogadać, bo posprzeczałam się z moim Zenkiem.
- Chyba nic wielkiego, każdemu się zdarza mieć inne zdanie.
- Zdarza się zdarza, ale ja nie wiedziałam co mu odpowiedzieć. Doradź mi jak mam sprawę rozwiązać. Na starość mój mąż stał się miłośnikiem teatru. Wczoraj oglądaliśmy Tango Mrożka. Byliśmy zachwyceni. Problemem stało się jednak to, co znaczy ten tytuł "tango". Oglądałaś?
- No jakżeby inaczej. Na poniedziałkowy spektakl zawsze znajdę czas.
- Co miał na myśli Mrożek, dając taki tytuł?
 -Według mnie to jest kilka znaczeń, ale przede wszystkim to, że tango to taki taniec wyzwolenia się od utartych zasad. W rodzinie wszystko stanęło do góry nogami, bo zamiast młodzi się buntować, to starzy się buntowali.
- Dosyć już mam tych buntów wszelkiego rodzaju. Wczoraj w TVN24 posłanka PiS Doroty Arciszewskia-Mielewczyk burzliwie dyskutowała zarówno z prowadzącym program Rafałem Wojdą, jak i z drugim gościem. Sama nie wiedziała co mówi, ale nikogo do głosu nie dopuściła. W końcu wyłączyli jej mikrofon. Chyba się czegoś najadła. 
- Dobrze, że mi się przypomniało. Czy ty wiesz, że magnezu nie można przyjmować z wieloma lekami, bo mogą być komplikacje. Prześlę ci link i sobie poczytaj, Magnez przyjmuje już 71 proc. Polaków. Nie wiedzą, że nie można go łączyć z wieloma lekami
Pożegnałyśmy się serdecznie, tak naprawdę co ja bym robiła bez Augusty? Trochę się sprzeczamy niekiedy, ale bez siebie żyć nie możemy.

Zapamiętajcię tę pięknotę, gorsza niż Pawłowicz, tamta trzymała  się jeszcze sensu wypowiedzi, ta mówi sama nie wie co, ale mówi aby nikogo nie dopuścić do głosu!!!


3 lutego 2025.
„Ludzie mają za mało czasu, aby cokolwiek poznać.” 
"Mały książe"
Chyba nikt nie jest w stanie przewidzieć w jakim kierunku pójdzie świat! Ludzie popierają kogoś w wyborach, a efekty są później opłakane. Tak jest z Trumpem, co ten człowiek wyprawia, będzie podbijał lub zniewalał inne państwa? Co on sobie myśli? Trump jednoznacznie wspiera działania Muska dotyczące cięć wydatków budżetowych. "Kiedy prezydenta USA zapytano w niedzielę, czy miliarder "robi dobrą robotę", ten potwierdził i dodał, że właściciel Tesli doskonale ścina koszty. - Choć czasem się z nim nie zgodzimy i odrzucimy jego projekty, działa świetnie – ocenił."
I co dalej, czy jesteśmy w stanie uznać jego działania i cel mu przyświecający? Co możemy teraz zrobić?! 
A w Polsce? Przed nami wybory prezydenckie, jak znowu wybierzemy człowieka nie mającego własnego zdania, albo postrzeleńca, to co będzie dalej? Sami sobie będziemy winni. Przecież nikt nie jest w stanie w pełni śledzić tego, co kandydaci głoszą, a zresztą ile w tym wszystkim jest prawdy?! Ja, zresztą tak jak większość ankietowanych, obstaję przy Trzaskowskim. Myślę, że to jest człowiek wart zaufania.
O sytuacji na wschodzie to nie wiadomo co powiedzieć, ale gdy Ukraina przegra, to z nami będzie źle. Ile pieniędzy idzie na zbrojenia, czy to jest nam wszystkim potrzebne, ale innego wyjścia nie ma. Gdyby Putin pokonał Ukrainę i rozpędził się uderzając na kraje ościenne, to zostawi po sobie ruiny i zgliszcza. Ja naprawdę nie wyobrażam sobie wojny! Współczuję Ukraińcom że muszą szukać schronienia poza swoim krajem, ale jakie oni mają wyjście?!
Czytam wieści ze świata i nie potrafię określić czym kierują się szaleńcy będący u władzy i dlaczego takich ludzi wybiera się aby rządzili państwem, a tak naprawdę światem.


2 lutego 2025.
„Dorośli są bardzo dziwni.” 

Splątana rozmowa z Augustą
Wpadła  do mnie dzisiaj Augusta, przysiadła na brzegu krzesła i popijąc herbatę, cedząc z wolna słowa, prowadziła wykładnię swoich poglądów na świat.
- Boli mnie tu, boli mnie tam – ciągnęła rozmowę. Nie będę już wyłuszać co ją boli, bo mogłaby się domyślić, że o niej mówię.
- Augusto - powiedziałam najbardziej delikatnie, jak tylko mogłam. Mamy już swoje lata i każdego coś boli.
- Tak ci się tylko wydaje, ale moje choroby - i tak dalej i tak dalej...
Kiedy już przebrnęłyśmy przez medyczny wątek rozmowy, zapytała wprost.
- Co ty właściwie robisz przez cały dzień? Jesteś sama w domu, nie masz obowiązków? Chyba się tutaj zanudzisz.
- Augusto - odrzekłam. Czy jesteś sama czy z kimś, pewne rzeczy zrobić trzeba. Mam tylko ten komfort, że nikt nie gderze i nie poucza mnie co mam zrobić.
- Oprócz tych wspólnych prac, to co właściwie robiłaś wczoraj? - ciągnęła Augusta.
- Hm! - niech się zastanowię. W trakcie prac uniwersalnych odsłuchiwałam audiobook „Cierpienia młodego Wertera”. 
Dziesiątki lat temu czytałam tę książkę i obecnie bardzo mnie zainteresowała, a nawet wzruszyła. Wieczorem chciałam obejrzeć „The Voice Senior”, ale tak mnie to znudziło, że przerzuciłam się na inny kanał i obejrzałam film „Boska Florence” z Meryl Streep w roli tytułowej, Hugho Grantem jako jej mężem i opiekun i Simonem Helbergiem akompaniatorem.
- Ile razy to można oglądać? - rzekła Augusta.
- Można, można. Oglądałam to w różnych wersjach, ale tutaj przyciągnęła mnie obsada aktorska. I mieć tak troskliwego męża to każdy by chciał!
- Ech, w życiu ważniejsze jest to, że za pieniądze można zrobić wszystko. A ty biedulko do czego chcesz dojść?
- Nie taka znowu biedulka jestem, bo sobie jakoś radzę. A w lipcu dostanę nawet 15% mężowskiej pensji. Ty Augusto musisz mieć to, co masz, bo masz męża. - zdobyłam się też na szczerość idącą w pięty.
- Ale mam dwie emerytury. Jest już projekt, że na okrągłe rocznice będzie się też dostawać pieniądze.
Zadzwonił małżonek stęskniony za Augustą i zaczęła się zbierać do wyjścia. Pożegnałam ją z ulgą. Sama już nie wiem która z nas jest w lepszej sytuacji?
„Jakże trudno na tym świecie człowiekowi zrozumieć drugiego człowieka.” Goethe „Cierpienia młodego Wertera”


1 lutego 2025

W miesiącu lutym przyszły na świat moje córki i mój wnuk. Dla mnie to ważny miesiąc. Chciałabym te wydarzenia jakoś uczcić. Wpisy im poświęcone będą oznakowane kwieciem. Cytaty będące lejtmotywem krótkich scenek z życia pochodzą z „Małego Księcia” Antoine’a de Saint-Exupéry

Ptasi trel

„Tylko dzieci wiedzą, czego szukają.”
Lipcowe dni spędzało się na wsi. Ledwo słońce przetarło mrok nocy, słychać było ptasie trele. Nie trzeba było się zrywać z łóżek, nie było pośpiechu, ale ranną pobudkę ogłaszała jednak malutka Kasia. Dla niej ważniejsze były ciekawostki z podwórka i sadu, niż wylegiwanie się w łóżku. Po śniadaniu szło się nad rzekę. Nagrzany piasek, czysta i jeszcze wtedy przeźroczysta woda, w pełni zaspokajały dziecięce przyjemności.
Kiedy babcia zjawiała się także nad rzeką, brała wnuczkę za rączkę i szły ścieżką wśród wikliny na łąkę podarowaną przez Wartę, gdyż rzeka nieustannie dążyła do podmycia przeciwległego, wysokiego brzegu, zostawiając całą połać ziemi w darze właścicielom mającym pola po jej prawej stronie. Zyskiwali wszyscy, gdyż nad rzeką pojawiła się rozległa plaża i łąka.
Ponieważ babcia i wnuczka zawsze miały sobie coś do powiedzenia, idąc gawędziły, co chwilę przystając aby obejrzeć kwiatuszki, żabki i co tam jeszcze stanęło im na drodze. W pewnej chwili wnusia, taki dwuletni berbeć, zatrzymała się i zaczęła nasłuchiwać. Ptasi głos wyśpiewywał znaną jej melodię wyuczoną od taty, który często prowadził dyskurs z wilgami pomieszkującymi na wysokich drzewach okalających kościół.
- Tata, tata! - wołało dziecko podskakując z radości.
Zatrzymały się nasłuchując, ale tata nie nadchodził. Dziewczynka była bardzo rozczarowana. Babcia zaczęła jej tłumaczyć, że to wilga nauczyła się fragmentu melodii i śpiewa, kiedy ma na to ochotę, a tato przyjedzie, ale nie dzisiaj, i będzie znowu konkurował z wilgami.
Babcia była bardzo dumna z wnuczki, że rozróżniała już melodię i opowiadało często o tym wydarzeniu pęczniejąc z dumy. W tle była chyba też tęsknota dziecka za ojcem...
Kiedy Kasia podrosła i nauczyła się sama wygwizdywać melodie, miała swoje ulubione wilgi, które aż do zdarcia gardziołków nadążały za swoją nauczycielką. Nawet teraz w letnie dni, wilga siada w jej ogrodzie i razem gaworzą w ptasim języku dla nich zrozumiałym, a że to fragmenty piosenek, to im wcale nie przeszkadza.

Oto dziaiejsza Jubilatka oczekująca gości!


niedziela, 1 lutego 2015
Oczy mam zmęczone, serce ogołocone z nadziei. Kroplami ratuję oczu blask, ale jak ratować biedne serce, które pozbywa się nadziei? Od kilku dni idę w zaparte. Szukam dojścia do Łubek, mając nadzieję, że jakoś rozszyfruję tajemnice pochodzenia Albiny Bogdańskiej z d. Dąmbskiej.
Dąmbskich wszędzie wielu. W najbliższej okolicy Miłkowic są w Goszczanowie, Zadzimiu, a obok Łubek na ziemi dobrzyńskiej w Żabieńcu, Golubiu a nawet w Kościelcu. Nigdzie nawet nikt się nie zająknie na temat Albiny. Lubelszczyznę też spenetrowałam. Łubki są zdominowane przez Dąbrowskich.
Do danych Tomasza Bogdańskiego doszłam drogą krętą i ciernistą po otrzymaniu informacji: - Zbigniew Mittelstaedt pisze o swojej rodzinie i różnych powinowatych z lat 1800-1950. Napisał też, że znał Bogdańskich: jednym z nich był pułkownik ożeniony z Dąmbską, umarł po wojnie w Warszawie.
Tomasz był oficerem WP, to już był jakiś trop, a z żoną się w końcu rozwiódł i żadne dane nie są podane. Chcę o niej coś wiedzieć, chociaż podstawowe dane. To oni wspólnie uczestniczyli w finansowaniu polichromii kościoła w Miłkowicach. Należy się kobiecie pamięć, a nie rozpłynięcie się w niepamięci ludzkiej.
Tak naprawdę nie mam pewności odnośnie pisowni jej nazwiska, tekstu nie widziałam osobiście. Przecież mógł być błąd w zapisie. Byli przecież Dąmbscy, Dąbscy, Dombscy i inne kombinacje. Co prawda matka Mittelstaedta była s domu Dąmbska, więc może wiedział co pisze. Napiszę do wszystkich Bogdańskich do których zdołam dotrzeć, przecież człowiek nie igła, ktoś musi znać, pamiętać, być spokrewniony. Tyle spraw zdołałam rozwikłać, ale na tej utknęłam. Żeby chociaż jakiś znak, miejsce, data no cokolwiek, ale nic, nic… Albo teraz sprawę rozjaśnię, albo raz na zawsze dam jej spokój. To chyba już mój ostatni zryw. Albino kim jesteś, skąd pochodzisz, tylko Ty stanowisz zagadkę. Co za tajemnicza kobieta!!!

Bogdańscy, rodzeństwo  z małżonkami- Helena Temler , Albina z d. Dąmbska, Tomasz, Włodzimierz, Janina, Ludwik Feliks Temler
 
Dzieci na zdjęciu to syn Heleny, Ludwik Stanisław Temler. Kim jest dziewczynka, nie wiem. Przypadła do kolan Anieli i Tomasza, może więc to ich córka. Janina i Włodzimierz mieli dwójkę dzieci, córki Elżbietę i Marię, ale nie widać ich na zdjęciu. Te panienki rozszyfrowałam je do końca, dzwoniąc, dociekając, analizując, kłaniając się w pas, ustaliłam daty urodzin i śmierci. O ile dziewczynka na zdjęciu jest córką Tomasza i Albiny, byłby to piękny trop, ale gdy zmieniła nazwisko wychodząc za mąż, to szukaj wiatru w polu. Przeglądając spisy zwracam uwagę na nazwisko matki, imię i te wszystkie okoliczności, które pozwalają potwierdzić tożsamość osoby. No niestety, nie mogę się dokopać do danych. To jest okres jeszcze nie ujawniony, objęty stuletnią gwarancją ukrycia przed okiem szperaczy danych.Tak sobie też myślę, że gdyby mnie ktoś miał odszukać, miałby niemały problem. Błąkam się po Polsce z miejsca na miejsce i nie ma pewności, czy to już koniec wędrówki. Może Albina też miała taki zapis na karcie losu?!
milkowice.pl.tl/Fundatorzy-ko%26%23347%3Bcio%26%23322%3Ba-w-Mi%26%23322%3Bkowicach.htm

poniedziałek, 2 lutego 2015
Dziś obchodzone jest święto Matki Boskiej Gromnicznej, święto Ofiarowania Pańskiego. Wierni w tym dniu przynoszą do kościoła świece. Zapalano je w czasie burzy, stawiano w oknie i modlono się o oddalenie piorunów. Ja nie noszę, bo nie mam takiej świecy. Mam tylko świecę komunijną dzieci.
Byłam oczywiście w kościele, dzisiaj przypadają imieniny mojej mamy. Dla mnie to dzień ważny i pamiętny. Teraz już mogę tylko się pomodlić i podziękować za to, że miałam taką mamę 
Słuchałam Ewangelii z uwagą, oto fragment, który mówi o prorokini Annie: „W świątyni była również prorokini Anna, córka Fanuela, potomka Asera. Po siedmiu latach małżeństwa została wdową, a obecnie była już w podeszłym wieku, miała bowiem osiemdziesiąt cztery lata. Przez cały czas – dniem i nocą – nie opuszczała jednak świątyni. A modląc się i powstrzymując od jedzenia, oddawała chwałę Bogu…”
Przytoczyłam go celowo. Starość to problem, który spowija mnie swoim piętnem od stóp do głów. Ciągle ktoś chce mi wyjaśnić, że postępuję źle, weprzeć mi, że starość jest piękna, ale ja wcale tak nie uważam!!!
Anna modliła się dniem i nocą. Wybrała taką drogę, to chwała jej za to. Nie ma nic złego w modlitwie, tylko problem w tym, aby modlitwa zbliżała do Boga, a nie oddalał od niego. Nie będę się w ten temat wgłębiać, niech każdy rozumie to jak chce.
Odnośnie swojej starości powiem, że mam kochające dzieci, mądrego i dobrego wnuka, dom ciepły, spokojny, zadbany, radzę sobie z problemami dnia codziennego, zdrowie mi mniej więcej dopisuje, czego jeszcze mam chcieć?! Każdemu osobnikowi, który stara się zrównać ze mną krok, odradzam to z całego serca.  Niby wszystko dobrze, ale to nie jest tak, że jestem ze wszystkim pogodzona. Starzenie się organizmu dla mnie jest trudne do zaakceptowania. Jak ktoś wygłasza do mnie przemówienie typu - jak dobrze i ładnie wyglądasz - rośmiesza mnie i raczej takich komplementów nie oczekuję. Ja dobrze wiem jak wyglądam! Mówią mi też - bądź radosna! He, he. Przecież ja nadążam jeszcze za realnym życiem, ale nie stanę na środku pokoju i nie będę się uśmiechać do fotela! Fotelowi jest wszystko jedno, a ja najwyżej śmiałabym się z siebie.
Rozbawiła mnie pewna młoda osoba, która z wielkim zaangażowaniem udowadniała mi, że starość jest ukoronowaniem życia, kiedy jednak wypłynął na powierzchnię opis biustu staruszki niezbyt zachęcający, ze zgrozą stwierdziła, że jej biust ma pozostać taki jak jest! No jasne, każdy by tak chciał.  Problem w tym, że on się starzeje najszybciej i albo schnie i obwisa, albo obrasta w tłuszcz.  Myślę, że młodzi ludzie nie bardzo rozumieją co to jest starość i póki tego nie doświadczą, lepiej niech się na ten temat nie wypowiadają. Starość jest i jak jej doczekaliśmy, musimy ją przeżyć, ale niech mi nikt nie mówi, że starość jest piękna.
wtorek, 3 lutego 2015
Telewizję zaczynam oglądać wybiórczo od 17. Przygotowałam się, zdjęłam sweter, przesiadłam się na rowerek, włączyłam telewizor i klapa, zamiast obrazu ekran w dużej rozdzielczości… Wyszłam na balkon, pokręciłam anteną i nic to nie pomogło. Włączyłam, wyłączyłam, sprawdziłam co się dało i nic, albo telewizor, albo antena – pomyślałam. Gdyby siadł telewizor byłabym ugotowana. Przełamałam ambicję samodzielności, zadzwoniłam pod awaryjny zaprzyjaźniony adres aby ustalić przyczynę. „Adres” przyjechał i ustalił – zepsuł się wzmacniacz do anteny. Telewizor odbierał jednak kilka programów bez wzmacniacza, mnie to wystarczy. Wzmacniacz się dokupi, nie taki wielki problem. Głowa przestała mnie boleć, jak ręką odjął… Nie jestem fanką telewizji, oglądam tylko wieczorem dziennik i jakiś wybrany film w celach informacyjnych, poznawczych i relaksujących. Nigdy nie żałowałam decyzji że pożegnałam się z kablówką. Wystarczy mi internet.
Chodziło także o to, że wieczorem w programie I był w Teatrze TV „Fryzjer” z Pieczyńskim. Oglądałam to już, ale lubię Pieczyńskiego i dlatego byłabym niepocieszona, gdyby mi to umknęło. Miał rolę ciekawą i budował ją z pełną maestrią. Fryzjer wżenił się w zakład fryzjerski, stabilizację, ale z żoną nie łączyło go zbyt wiele. Zakochał się w młodej dziewczynie dla wszystkich, którzy płacili. Dla niego była ucieleśnieniem pragnień, tęsknot i niespełnionych nadziei. Gdy została zamordowana, stał się głównym podejrzanym, choć uparcie twierdził, że jej nie zabił. Cała społeczność na niego rzuciła podejrzenie, a co to znaczy w małym miasteczku, nie trzeba mówić. To poetycko opowiedziana historia o potrzebie uczuć, o szczerej fascynacji młodą dziewczyną. Nosimy chyba w sobie wyobrażenie o miłości. Gdy ma się na co czekać, o kim lub o czym myśleć, to też jest szczęście, a co dopiero mówić, gdy to szczęście puka do drzwi. Główny bohater je znalazł i końcowa scena, gdy czyta kartkę, którą do niego napisała panienka jest naprawdę poruszająca.
W życiu człowiek musi mieć odwagę, aby realizować swoje pragnienia, nie tylko w miłości, w każdej dziedzinie życia. To jednak nie jest takie proste.

środa, 4 lutego 2015
Prowadzę skomasowane działania wokół-łubkowe. Rachunek za telefon może mnie zszokować, ale trudno. Coś za coś. Jednym z rozmówców był pewien starszy pan, który przyrzekł mi pomoc. Zobaczymy na ile zdołamy rozwikłać zagadkę pobytu Tomasza w Łubkach. Kończąc rozmowę podkreślił, że rozmowa z tak miłą i sympatyczną osobą sprawiła mu przyjemność. Mnie zresztą też.
Bukiecik dla sympatycznej i miłej, od sympatycznej i miłej!
Teraz tą „sympatyczną i miłą” kłuję wszystkich, szczególnie trochę mi dokuczających hm… życzliwie, w oczy, a raczej w uszy. Jedna osoba nie wytrzymała już tego mojego wychwalania i stwierdziła, że oczywiście sympatyczna i miła jestem, ale jestem taką sympatyczną siekierą!!! Wyobrażacie to sobie, tak powiedzieć mnie, staruszce?! Miałam jednak pewną satysfakcję, gdyż chyba trochę osobie zalazłam za skórę i teraz się odgryzła. Z siekierą dosyć trudno się mierzyć, ostra przecież jest, a w moim przypadku też ciężka i pokryta cienką patyną czasu.
Co ja bez takich „ananasów” będę robiła w zaświatach? Ani kłócić się z kimś, ani komu podokuczać, popodśmiewać się ze słabości ludzkich. Tam tylko pokuta, modlitwa i składanie przeźroczystych rąk do przebłagiwania żywych i umarłych za popełnione grzechy i grzeszki oraz za niepopełnione czyny, gdyż to przecież grzech zaniedbania.

 
czwartek, 5 lutego 2015
Dzisiaj jestem w stanie euforii. Nareszcie trafiłam na trop Albiny Bogdańskiej z d. Dąbskiej, a nie jak mi podano Dąmbskiej. Pochodzi z Łubek w pow. puławskim. O niczym więcej dzisiaj nie myślę, tylko o tym jak dotrzeć do akt w Łubkach, które mają historię trochę pokrętną, ale zobaczymy. Nie odpuszczę, nawet gdybym miała zainwestować w to połowę emerytury. Ja muszę to w końcu skończyć. To tylko dwa nazwiska, a szukania dwa lata!!! Trzymajcie za mnie kciuki.
http://milkowice.pl.tl/Nowo%26%23347%3Bci-.htm
Wczoraj byłam na spotkaniu z Joanną Bator, wszystko pięknie, ciekawie, ale ja siedziałam  jak na igłach, gdyż w torbie ściskałam książkę „Wąpielsk i okolice”. Czytałam do nocy głębokiej, bez rezultatu, ale w życiu nie ma przypadków. W Wi MBP złapałam dobry kontakt z panią dyżurującą i dzięki niej zobaczyłam opasły tom „Księgi Adresowej Polski”, który mnie z miejsca podniecił. Niby to znam, ale szukałam nie tak jak trzeba. W Bibliotece Cyfrowej w domu odnalazłam co należy i jest sukcesik. W czasie wyszukiwania należy zwrócić uwagę na numery stron i indeksów, to odrębne oznakowanie. Należy brać to pod uwagę, gdyż można nie trafić pod szukany adres. Teraz trudna droga mnie czeka, ale chociaż wiem, dokąd zmierzam.
piątek, 6 lutego 2015
Dzisiaj spędzam dzień przy komputerze - przerwa, komputer, zakupy, komputer, sprzątanie, komputer, obiad … Mam tego dosyć. Łubki są i ich nie ma. Rozłupały się. Taka byłam rozradowana, że trafiłam na Bogdańskiego i teraz nie wiadomo co z tym zrobić. Sprawdzam akta wszystkich okolicznych parafii, nie pojawiają się interesujące mnie nazwiska. Znowu zapaść.
Trafiłam trójkę w toto, była kumulacja i obłowiłam się na sumę 24 zł. To jest ta mała radość. Zobaczymy, co dalej będzie. We wnętrzu nosze pustkę.
Wrócę jeszcze do Joanny Bator, która bawi w naszej okolicy. Utkwiła mi w głowie jej wypowiedź dotycząca pisania. Twierdzi, że jak zaczyna pisać książkę, to wszystko jest w niej, wystarczy, że usiądzie i napisze, bez poprawek, korekty. Tak jak to jej wyjdzie w pierwszym pisaniu, tak zostaje. Taka osoba powinna pisać i pisać, jak to jej nie sprawia żadnej trudności. Blada jest i zmęczona, nosić takie bogactwo w swoim wnętrzu, to naprawdę jest męka. Musi to znaleźć ujście, gdyż inaczej człowieka by zamęczyło.


sobota, 7 lutego 2015
Czas ucieka, ale muszę dodać tutaj swoje trzy grosze, gdyż nie lubię jak coś mi zalega w duszy. Zaraz robię ciasto urodzinowe dla mojej córki, muszę być spokojna aby biszkopt nie przywarł do dna. Podobno zdenerwowanie kucharki udziela się przygotowywanym przez nią wypiekom. Wczoraj byłam tak przygnębiona niepowodzeniami, że cały wieczór jadłam, ale spałam dzięki temu głęboko i teraz wkroczę do akcji zdecydowanym krokiem, spokojna, że nikt mnie nie zaczepi, gdyż konwecja ws. przemocy w rodzinie przyjęta została przez posłów.
Nie wiem, o co walczą w sejmie, gdyż według mnie to dobra ustawa. Przemoc w rodzinie się szerzy, co prawda w Polsce jest najniższa, ale ja w to nie wierzę. Kobiety u nas godzą się na wszystko, byle tylko rodzinę utrzymać. To nie jest dobre dla nikogo, dla rodziny też. Nareszcie będzie można działać, a nie tylko mówić.

Konwencja o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej to dokument, który stwarza ramy dla prawnego działania. Chodzi o zapobieganie przemocy wobec kobiet na poziomie europejskim, a także ściganie i likwidowanie przemocy domowej. Przykładowo konwencja nakłada na państwo zapewnienie specjalistycznej pomocy ofiarom przemocy, promowanie dostępu ofiar do wymiaru sprawiedliwości czy zmianie definicji prawa tak, aby definicja przestępstwa przemocy seksualnej opierała się na braku zgody osoby pokrzywdzonej.

Mówi się tutaj tylko o kobietach, ale przecież Jaśki, Staśki, Tomki, Bronki też mają problem. Kobiety to nie zawsze anioły o szeroko rozpostartych skrzydłach i biedacy obrywają od ślubnych żon, a  nikt im nie chce pomóc. Oni są w szczególnie trudnej sytuacji, gdyż nad mężczyznami nikt się nie lituje, mają radzić sobie sami i już. Ja ich biorę w obronę.
Tu i teraz obwieszczam, że nadchodzi dobry czas dla umartwionych pożyciem domowym. Zerwijcie ciążące wam okowy, poszukajcie prawdziwej miłości, która na was czeka -  ja to widzę -  i zaznajcie szczęścia. Należy się wam.
Ludziom obojgu płci, którzy przeżywają trudne chwile, gdyż los się nad nimi pastwi, mówię z tego miejsca – nadchodzi czas szczęścia! Nie szukajcie sezonowych narzeczonych, oczy zwróćcie ku prawdziwemu uczuciu. Nie warto marnować czasu na bylejakość w tej dziedzinie.
Swoje proroctwa przekazałam, oczywiście są zakamuflowane ale przecież nie mogę mówić tutaj wprost, teraz biorę się do pieczenia, a po południu zagłębię się w prasę z dawnych lat, gdyż jak widac  legalną drogą nie odkryję prawdy, która nie wiadomo dlaczego, dla mnie jest niedostępna. Jak chcecie się przyłączyć zapraszam na stronę http://milkowice.pl.tl/Nowo%26%23347%3Bci-.htm  Do pracy rodacy, zima naciągnęła, śnieg i mróz za oknem, czas na domowe dopełnienia. 

niedziela, 8 lutego 2015
Poszłam na całość, przeglądam, szukam i znajduję, nie zawsze to, czego szukam. Czy wiecie dlaczego mówimy na mężczyznę, którego zdradza żona, rogacz? Jak nie wiecie, to przeczytajcie poniższy tekst.
Zaprowadź żonę do łoża pana, a uzyskasz przywilej
W pewnym dość krótkim okresie we Francji i Włoszech obowiązywał inny zwyczaj. Za doprowadzenie świeżo poślubionej żony do łożnicy pana danych ziem małżonek uzyskiwał przywilej upolowania łosia lub jelenia w lasach należących do pana. Zwyczaj ten szybko upadł, gdyż mąż decydujący się na taki krok stawał się pośmiewiskiem danej społeczności. Pozostałością tamtych czasów jest nadal używane miano „rogacza” na określenie męża zdradzanego przez żonę
.
A tak przy okazji, panienka, która po 16 roku życia była dziewicą nie miała powodzenia i zwyczajnie chłopcom się nie podobała, a teraz mówi się że panuje lekkość obyczajów.

poniedziałek, 9 lutego 2015
Byłam u lekarza, Teraz u nas porządek aż miło. Wyznaczona godzina, nie siedzi się w kolejkach. Tak powinno być. Terminy są trochę wydłużone, ale nie marnuje się czasu pod drzwiami. 
Czas mam wyliczony.  Zwijam się jak w ukropie, przecież to moje ostatnie podejście.  Stała się rzecz niemożliwa, pan Piotr odszukał opis dworu w Miłkowicach, teraz czekam na zdjęcie, no niechby był szkic ołówiem, ale aby był. Zapraszam na stronę Miłkowic, serce rośnie, gdy się czyta:
Bodaj tak wszyscy robili dziedzice, bodaj my wszędzie mieli Miłkowice.
I co na to powiecie? milkowice.pl.tl/Nowo%26%23347%3Bci-.htm
wtorek, 10 lutego 2015
Zdrowie mnie skręciło łopatkowo-prawostronnie. W nocy nie mogłam się poruszyć, abym nie czuła potwornego bólu. Rano, po spożyciu posiłku, gdyż na pusty żołądek byłoby to samobójstwo w biały dzień, zażyłam silny środek przeciwbólowy. Wyłączyli nam światło na 4 godziny, wykorzystałam więc ten czas na wygrzanie się i wyspanie w ciepłej pościeli. Teraz już trochę lepiej, ale to nie znaczy, że sprawność w pełni powróciła. Usiadłam jednak do komputera i biorę się do pracy.
Nadesłano mi ciekawy wycinek dotyczący dworu w Rzymsku. Miejscowość nawiedziła trąba powietrzna czyniąc wielkie spustoszenie. Interesujący i wzruszający jest wątek dotyczący bocianiej rodziny. Miłość i przywiązanie do kochanych osób to nie tylko cecha ludzi, odczuwają ją także zwierzęta. Warto naprawdę przeczytać.
 środa, 11 lutego 2015
W zaokiennym krajobrazie tylko kilka okien błyska światłem na tle czerni wieżowca. Godzina wczesna, a ja już nie śpię i moje okno teraz rozświetla przeciwległą ścianę ciemności. Wcale nie jestem wyspana, ja tylko spać nie mogę! Zrobiłam sobie gorącą herbatkę i zamierzam „pogrzebać” na stronach, które wieczorem są tak oblegane, że nie można się do nich dostać. Słucham też Jedynki. Jest taki fajny programik, gdzie można sobie ustawić wszystkie ulubione stacje. Lubię rankiem posłuchać o tym, co na świecie się dzieje.
Nie mogę powiedzieć, że jestem zadowolona z tego, czym mnie świat obdarowuje. U nas chcą obalić rząd Kopacz. Pani Premier jest dobrym człowiekiem, ale to nie wystarczy aby uporać się ze wszystkim co niesie rządzenie. Ludzie chcieliby mieć elementy socjalizmu w kapitalistycznym świecie, a tego nie da się zrobić. Chcieliśmy gospodarki rynkowej, to ją mamy. Aby dostać, trzeba wypracować, a nie dyktować warunki, gdyż mogą nas zwolnić, a nie dołożyć do pensji. Z Polakami nie jest łatwo, trzeba z nimi umieć negocjować, albo trzymać krótko, my jesteśmy „emocjonalni” i powiedzenie „kupą mości panowie” jest zawsze aktualne. Rolnicy znowu w Warszawie. Walczą o swoje. Swoje płody sprzedają za grosze. Oni walczą, inni cierpią. Ktoś jest na jakimś etapie nieudolny. Jak się nie wyruguje pośredników, będzie jak będzie.
Górnicy toczą wojnę, o co? O zmiany w ludziach zarządzających, o piętnastkę? Według mnie wszystkie przywileje powinny być w Polsce zniesione. Każdy powinien dostawać zapłatę za pracę i koniec. Swoją drogą dyrektorzy to ludzie wszechstronni, przechodzą z jednego dyrektorowania do drugiego nie zawsze mając pojęcia o dziedzinie, którą zarządzają. Tak się nie da, to, że ktoś jest operatywny, to nie znaczy, że zna się na pracy kopalni.
To, że ktoś, kto ma łatwość wymowy, nie musi się sprawdzić jako prezydent. Nam nie trzeba oratorów, potrzebujemy na ciężkie czasy człowieka mądrego, wyważonego, myślącego perspektywicznie. Ja też mam „talenta” krasnomówcze, ale to nie znaczy że zgłoszę się jako następna kandydatka, uważam, że mówić to za mało, trzeba wiedzieć co się mówi i jak to co się obiecuje, wprowadzić w czyn.
Zabieram się do szperania, mało, że mam do ustalenia konkrety, to jeszcze słyszę głosy, że powinnam przedstawić życie dworu i wsi w XIX wieku, nie tak ogólnie, ale konkretnie w Miłkowicach. Nie wiem czy sprostam temu zadaniu. Dwojąc się i trojąc wczoraj przekonałam księdza parafii, o którą mi chodzi, aby przejrzał roczniki akt początku XX wieku. Mam nadzieję, że to coś da w ustaleniu danych pani Albiny. Mam też kontakt z osobą, która „przejrzy” groby na cmentarzu owej parafii i zrobi zdjęcia, gdy odszuka co należy, ale dopiero na wiosnę, mieszka w odległej miejscowości i rodzinę odwiedza nie tak często. Może też przeprowadzi wywiady... Jak nic z tego nie wyjdzie, trzeba będzie potrząsnąć kiesą i udać się do archiwum, które stosuje kapitalistyczną zasadę, praca- płaca. Wierzę jednak w swoją szczęśliwą gwiazdę. 

czwartek, 12 lutego 2015
Kawusie - pączusie mam już za sobą. Nawet Walentynowo się wykłosiłam wczoraj na spotkaniu. Zaproponowano mi współpracę z młodzieżą odnośnie genealogii, ale ja nie mam już na to siły ani ochoty. Robienie drzewa genealogicznego rozpoczęłam z koleżanką, odpadła w połowie podejścia. Życzę jej z całego serca, aby dobrnęła do końca. Było kilka osób indywidualnych liczących na moją pomoc. Jak zmierzyłyby się z rzeczywistością, zrezygnowały. Ładnie to wygląda, jednak zbieranie materiałów  przerasta mniej odpornych. Miło jest być dostrzeganym, ale ja nie mogę być miłym człowiekiem kosztem swojej pracy. Stronę Miłkowic muszę doprowadzić do końca, a sił ubywa. Problemem też jest to, że programy które wykorzystywałam dziesięć lat temu umknęły mi już z pamięci. Nie są mi do niczego potrzebne i znowu mam szukać i do tego wracać? Są ludzie, którzy gdy raz się czegoś nauczą pamiętają to na całe życie, ja do takich nie należę. 
Dzisiaj czuje się tak, jakbym jedną nogą była juz na księżycu i zbierałabym srebrny pył z koniuszka tego romantycznego ciała niebieskiego. Jestem w trakcie zmiany leków, które lepiej się sprawdzają niż te zapisane przez lekarza specjalistę. Trzeba jednak przez pierwszy tydzień cierpliwie mierzyć ciśnienie, później dopiero zażyć odpowiednią dawkę leków, ale ja zapomniałam. Efekt był taki, że całe przedpołudnie przespałam siejąc postrach, gdyż nie odbierałam telefonów. Nie wiem jak ludzie funkcjonują przy ciśnieniu 115/70? Ja jest nie-do-życia. Wypiłam już kawę, herbatę i w dalszym ciągu się słaniam. Praca stanęła, Halusia przysnęła i usuwanie zębów rozpaczliwie mi się śni. Miłego wieczoru życzę.

sobota, 14 lutego 2015
Dzisiaj Walentynki.  Zadzwonił dzisiaj mój brat, złożył mi życzenia, tak dla draki, zaznaczając, że chyba dzisiaj nie doczekam się kwiatów. To prawda i jestem z tej racji bardzo szczęśliwa. Wszystko w życiu ma swój czas i niekiedy lepiej czegoś nie mieć, niż mieć to w niewłaściwym czasie!
Oglądałam wczoraj tak jednym okiem film Raj: Miłość. Nie było się tam nad czym zastanawiać, jedyne co przyszło mi na myśl to to, że niekiedy kobiety same wpędzają się w niestosowne sytuacje.
Bohaterką jest pięćdziesięcioletnia Teresa, która chce wyjątkowo spędzić urodziny. Jej wybór pada na nadmorski kurort w Kenii, gdzie Europejki w średnim wieku poszukują tzw. "beach boysów", czyli młodych Afrykanów, którzy za pieniądze spełniają ich fantazje seksualne. Okaże się, czy w kenijskim raju Teresa przeżyje przygodę życia.
Owszem, przygoda była, ale za pieniądze, a w końcu to nawet pieniądze nie skusiły młodych ludzi. Pozostał płacz, upokorzenie i żal, że w takie układy się wchodziło.
Ja jestem na swoim miejscu, nauczyłam się wczoraj konwertować dokumenty drukowane i mogę już teraz przenosić je do Worda. Trochę to trwało, ale jak ktoś zdecydowany jest z jakimś problemem się zmierzyć, to Los podrzuca mu rozwiązania, ludzi i spełnia oczekiwania, ale to muszą być zamierzenia stosowne do wieku.

 niedziela, 15 lutego 2015
Sympatią napawają mnie postacie, nawet fikcyjne, które mają myśli zbieżne z moimi. W sobotę rano idąc po szczypiorek i sałatę na bazarek, czyniłam rozważania na temat mojego życia. Jakże inaczej mogło wyglądać, gdybym oparła je w młodości na zasadach, które przyjęłam teraz jako staruszka?!
Oglądając  wieczorem film o artyście rzeźbiarzu zauroczonym swoją modelką, ale tylko jej pięknym ciałem, które podziwiał, odkryłam, że nie tylko ja o takich sprawach rozmyślam, on wypowiedział słowa będące odbiciem moich myśli, a wieńczące jego życie. Olśniło mnie.
„Kiedy zaczynamy mądrzeć, nadchodzi czas, aby przejść dalej."
Ukoronowaniem jego życia była przepiękna rzeźba, która zachwyca proporcjami i boskim światłem. A ja? Co ja zostawię po sobie? Kiedy zabiorę się do pracy? Przecież czas zbliża się nieuchronnie… Może mądrość jeszcze w pełni na mnie nie spłynęła, więc trochę czasu mi  dadzą?!
Rankiem w moje rozmyślania wkroczyła stara Cyganka. Normalnie nie zaczepiają mnie, gdyż we mnie nie mają oparcia, ale przy tej sama się zatrzymałam - zmęczona twarz, granatowe półkoliste sińce pod oczami, a oczy już przechodzące na drugą stronę… Stanęłyśmy naprzeciw siebie i patrzyłyśmy chyba ponad czasem.
- Daj złotówkę na chleb dla Cyganki – poprosiła.
- Dobrze, dam, ale nie proś o więcej! - powiedziałam zdjęta współczuciem.
Wyjęłam monetę, ścisnęła ją w dłoni, i tak jak Papusza, chciała odpracować to, co dostała.
- Powróżę ci.
- Nie, nie interesuje mnie to już – powiedziałam, ale zrobiło mi się jej żal, mówię więc – wróż. Normalnie to tak jest, że młodzi pracują, aby zarobić, a starzy pracują aby w ogóle coś robić, ale z Cyganką jest inaczej, nikt jej emerytury nie da, jej pracą było wróżenie i musi ciągnąć to do końca życia albo umierać z głodu.
Trzymała już karty, wyciągnęłam więc jedną i dostałam zapewnienie, że to, czego najbardziej pragnę, spełni się za 14 dni. Dobrze by było! Dalszej wróżby nie było, gdyż jazgoczący babiszon odpędził biedną, starą Cygankę. Musiałam jej bronić przed nienawiścią bliźnich dowodząc, że nikt tutaj nikogo nie wykorzystywał, ale są kobiety które wszystko wiedzą lepiej, one też chcą decydować o świecie i innych mimo, że nikt je o to nie prosi.
Co zostawi po sobie Cyganka, co napastliwa mieszkanka grodu nad Brdą, co ja zostawię, co wszyscy zostawimy światu w obliczu zbliżającej się nieuchronnie do naszych granic wojny? Czy mądrość opuściła ludzi?

wtorek, 17 lutego 2015
Światowy Dzień Kota, uczcijmy więc koty, warte są tego. Ja lubię koty, gdyż są mięciutkie, lubią się
przytulać, tak mądrze patrzą na człowieka, czasami z odrobiną litości, wiedzą kiedy coś boli i starają się pomóc, no i dlatego, że one mnie lubią.
Co prawda ostatnio przyszedł z wizytą do mnie pewien kot, miał przebywać dwa dni, ale się nie nabył. Było chyba zbyt dużo ludzi i się denerwował, oj dał nam „popalić”. Wina mogła być też po stronie ludzi. Nie każdy koci osobnik lubi być głaskany w dzień i noc. Może była to reakcja obronna?! Stał w przedpokoju i syczał. Sama czułam się niepewnie. Zdaję sobie sprawę, że im starszy kot, tym większy indywidualista. Jeden wyjątek nie przesądza o wszystkich kotach, ja i tak kocham koty, te zindywidualizowane niecnoty.
Nie mam kota, ale relaksuję się na swój sposób. Wczoraj zbyt się natrudziłam przemeblowując znowu mieszkanie i to szybko, aby się nie narazić na uwagi otoczenia.
- Siedemdziesięcioletnia staruszka sam przestawia meble! – słyszę.
- A co to, mam się pytać o pozwolenie? Póki mogę, póty przestawiam!
Siedziałam więc dzisiaj w fotelu z podnóżkiem dla wygody nóg, już lekko puchnących ze zmęczenia, czytałam o Karskim, asie wywiadu i to nawet mi się podobało. Słońce roztaczało wiosenny blask, herbatka z syropem z dzikiej róży łaskotała podniebienie, radio wspomagało mnie w odpoczynku. Gaworzyło coś o starości i sposobach pomagania seniorom. Podobno role się odwróciły. Wiedza starców nikomu się na nic już nie przydaje, to oni oczekują instrukcji do otaczającego świata, za którym już nie nadążają. Wnuk pomaga opanować komputer, córka uruchomić komórkę, a zięć ustawić telewizor. Pozostaje mądrość życiowa, jednak kiedyś świat był inny i trochę inne normy społeczne. Według mnie to nawet wyrażanie uczuć miało inną oprawę. Jak to wszystko wtłoczyć w dzisiejsze realia i być dla kogoś autorytetem?!
Tak to już jest, staruszki aby sobie osłodzić samotność, mają koty, koty mają swoje grymasy, grymasy trzeba wybaczać pupilom, bo przecież kogoś trzeba mieć do kochania i znoszenia humorków. Tak to jakoś się wszystko kręci.
środa, 18 lutego 2015
Popielec, pierwszy dzień Wielkiego Postu, dzień pokuty przypadający na 46 dni kalendarzowych (40-dniowy okres postu, bez wliczania niedziel) przed Wielkanocą. Głowę należy mieć posypaną popiołem na znak pokuty.
Wstałam rankiem o bladym świcie, aby na ósmą zdążyć do kościoła, gdyż plany miałam szerokie na dzień dzisiejszy. Wszystko zostało unicestwione przez łazienkę przypominającą tereny podmokłe, dywanik zwilgotniał podejrzanie, przeprowadziłam więc rekonesans i wypadł on niestety niepomyślnie. Po wężykach pod umywalką siąpił kropelkami drogocenny, życiowy płyn… Wpadłam w lekki popłoch.
Dzień w dzień odbywa się w moim bloku nieustające wiercenie, wymieniają w piwnicach rury. Wczoraj pracowano nad naszą klatką. Zostaliśmy wezwani do piwnicy w celu udostępnienia pomieszczeń będących w naszym posiadaniu, woda została wyłączona na cały dzień roboczy i trzeba było się męczyć z ograniczeniami. Podwyższonego ciśnienia przy ponownym włączeniu wody wężyki nie wytrzymały. Zadzwoniłam do dwóch hydraulików, żaden nie chciał podjąć się tak prostej, w ich ocenie, roboty. Kazali mi poszukać kogoś w najbliższym otoczeniu, aby wymienił to urządzenie. No gdybym sobie nie poradziła z problemem, to jutro jakoś tam wygospodarują dla mnie to parę minut. Poszukałam, ale boję się, że ten człowiek przestanie się do mnie odzywać! Kazał mi wyłączyć wodę i czekać, aż wróci z pracy. Problemem jest też typ wężyka, skąd ja mam wiedzieć, jaki on tam jest. Upiekłam ciasteczka, siedzę i czekam, aż godzina 16 wybije. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie gładko i zdążę na godzinę 20 do kościoła. Niech posypią mi głowę na znak pokuty, umartwień jak widać mi nie brakuje.

piątek, 20 lutego 2015
W lutym wiosna! Bazie srebrzą się na wierzbie, słońce poczyna sobie raźno – pranie wyschło mi na balkonie. W godzinach dopołudniowych zażyłam spaceru, nawdychałam się balsamicznego powietrza i z trudem trwam na posterunku. Spać mi się chce jak licho. Odmówiłam dzisiaj spotkania w celach reparacyjnych, nie mam siły. Wężyki i owszem są sprawne i suchutkie, ale syfon lekko siąpi. Jutro zostanie wymieniony na nowy. Nie ma co się z nim przekomarzać, jest nieposłuszny, więc do lamusa.
Do panów hydraulików mam żal. Poinformowali mnie, że to będzie taka prosta praca. Tak by chyba było, ale moje układy hydrauliczne są lekko zagmatwane. To było wezwanie, zakończone połowicznym sukcesem, w sobotę nastąpi finał. Na dodatek „naprawca” lekko się obraził! Ubolewałam nad jego poświęceniem i oddaniu się pracy roszącej czoło, a on ostro zareagował - powiedział, że jak jest za stary na takie prace, to mam sobie poszukać kogoś młodszego? Na litość Boga, po co mi młodszy?! Liczy się efekt, a nie osoba naprawiająca urządzenie.
Taka jestem po tym wszystkim humorzasta, że ciągle coś przestawiam, przesuwam i nie mogę dojść do siebie. Ja jestem wrażliwym człowiekiem, przestawiłam kanapę i teraz nie mogę spać na nowym miejscu. Szukam jakiegoś rozwiązania, ale to nie jest łatwe. Walczę także z sennością. Zasnęłam o czwartej nad ranem. Teraz muszę ciągle coś robić, gdyż boję się, że wystarczy, że usiądę i zaraz będę drzemać, a to byłaby klęska totalna. Muszę wytrwać!
Łupki też mnie łupią, nic nie mogę znaleźć. Szukam w różnych źródłach i wszędzie cicho i głucho. O właścicielach majątku nic się nie mówi. Potrzeby mi znowu cud. Aniołku, nie odpoczywaj, daj z siebie wszystko, przecież wiem, że też nie lubisz przegrywać. Musimy sprawę rozwiązać bez inwestowania w archiwa, zdajesz sobie sprawę z tego, że jeszcze syfon muszę kupić… Niech już będzie koniec miesiąca i ta zapowiadana rewaloryzacja emerytur. Są tacy, którzy uważają, że to mało, ale mnie i taka kwota zadowoli.
 
sobota, 21 lutego 2015
Mój wnuk dzisiaj ma urodziny. Rano już się nagadaliśmy. Z prezentami  nie można nadążyć zgodnie z jego oczekiwaniami, kto tam wie co teraz u takich młodych ludzi jest na topie,  dostaje więc pieniądze w prezencie. Tak jest lepiej dla wszystkich. Jak to dobrze, że taką życzliwa dusza na świecie istnieje. To moja największa radość i moja największa nadzieja.
Przygotowuję się na starość po raz drugi! Już w poprzednim miejscu „wyszykowałam” wszystko aby później nie było problemu. Przedmioty, jak to przedmioty, ulegają dekapitalizacji. Kupuję i wymieniam już drugi raz. Te, które miały trwać po wieki wieków, psują się od nowa. Trudno, będę się w dalszym ciągu przygotowywać. Starość ma przebiegać bez problemu. Nie tylko ja tak mam, moja sąsiadka, bardzo sympatyczna osoba, też się z mężem przygotowują doprowadzając kuchnię i łazienkę do obowiązujących obecnie standardów. Czuję się więc umocniona w moich staraniach.
Moda się zmienia, a my staramy się wejść w jej kanony w każdej dziedzinie. Dotyczy to wystroju mieszkań, ubrań, a nawet wyglądu ogrodów czy rodzaju kwiatów rosnących przed domem. Każdy chce wyglądać odmiennie, ale musi nadążać z modą! Ja optuję z prostotą. Osobiście noszę stroje uniwersalne, gdyż nie jestem w stanie czasowo podążać za każdym cięciem, "pufką" czy falbanką. Najgorsze jest kupowanie takich modnych ciuchów i później donaszanie ich przez lata, gdyż szkoda wyrzucić, a babci wszystko przystoi. Babunie wyglądają niekiedy jak egzotyczne ptaki, ale tak to już bywa. Najlepiej kupować mniej i „zanosić” na śmierć, dopóki inni też są w tej mierze do nas podobni. Takie wyróżnianie się też nie jest fajne.
Humorek dzisiaj mam wisielczy, wyspana jestem do nieprzytomności. Opłaciło się wczoraj przetrzymać chęć do drzemki. Rano w radiu PiK towarzyszącym mi niezmiennie o wczesnej porze, to znaczy około ósmej, puścili balladę o Wiśniewskiej Mnie też ucieszyła. Z kubkiem zielonej herbaty tańczyłam sobie po wysprzątanym pokoju, z radości, że inni też mają do niej słabość. Trochę się boję, gdyż niedługo przychodzi „młodzieniec” od syfonu i nie wiem już, co mam mu mówić, że młody jeszcze, czy już stary, ale sprawny?! Boże dopomóż, niech ten dzionek mija sprawnie.
niedziela, 22 lutego 2015
Mam już czas dla siebie, gość córkowy wybył aby zaszyć się ze swoimi przyjaciółmi w domowych pieleszach, ja oddam się swoim sprawom. Na gwałt muszę doczytać „Tajne państwo” Karskiego. Książka miała obudzić sumienie Ameryki i to się udało. Prawda, jaką zapisał Karski, zaskakuje i wciąga równie mocno w 1944 roku jak i teraz. To hołd złożony słynnemu kurierowi.
Skóra cierpnie, kiedy się czyta o tym, jaki to Niemcy brali odwet za każdą porażkę, za każde niepowodzenie. Tylko jeden przykład - gdy jednemu z kurierów udało się uciec, zastrzelili 68 osób zamieszkujących pobliskie kamienice. Ile społeczeństwo musiało mieć zaparcia i hartu ducha, aby taką walkę prowadzić…
Dzisiaj w Kijowie Marsz Godności. Obchody pierwszej rocznicy Majdanu. Dużo prawdy jest w tym, że Ukraina to strefa buforowa oddzielająca Rosję od Zachodu. Płacą krwią za to, że chcą wybrać własną drogę. A co z krajami nadbałtyckimi? Nikt nie rwie się do sprzedawania im broni, a oni chcą się zbroić. Czują co się święci. A Polska? Boję się o tym wszystkim myśleć. Czy nikt nie powstrzyma Rosji? Najgorsze jest to, że Putin ma poparcie narodu! Co tymi ludźmi kieruje? Nie wiem jak świat to rozwiąże, ale ja wojny zdecydowanie nie chcę.
poniedziałek, 23 lutego 2015
 "Ida" film,o którym się mówi. Tytułowa Ida to przyszła zakonnica z kryzysem tożsamości, która ma wybrać drogę życiową. „Ida” zdobyła Oscara. Polska jest pijana ze szczęścia, tak to określił jeden ze znawców kina. Ja jestem zupełnie trzeźwa. Cieszę się oczywiście z takiego wyróżnienia, ale myślę o tym, że ten film stawia nas Polaków w świetle niezbyt korzystnym. Czy my byliśmy antysemitami? Chyba nie. Gdy zdarzały się takie przypadki, były one odosobnione. Poruszyła mnie postać Wolińskiej, „krwawej Wandy” która dla mnie jest bardzo kontrowersyjna, ale to ona zainspirowała reżysera do stworzenia filmu, a w jej postać wcieliła się po mistrzowsku p. Kulesza.
Helena Wolińska-Brus, pierwotnie Felicja (Fajga Mindla) Danielak, ps. Lena (ur. 28 lutego 1919 w Warszawie, zm. 26 listopada 2008 w Oksfordzie – polska działaczka komunistyczna pochodzenia żydowskiego, prokurator, polityk, nauczyciel akademicki, oskarżająca w procesach politycznych okresu stalinizmu w Polsce Ludowej w tym w tzw. mordach sądowych.
Wolińska wydała m.in. nakaz aresztowania Augusta Fieldorfa „Nila” i wielu AK-owców. Jej ekstradycja z Wielkiej Brytanii okazała się niemożliwa, gdyż wspierały ją żydowskie media, wystarczyło, że w czasie wojny uciekła z getta. O Polakach wypowiadała się z pogardą, oskarżając ich o antysemityzm. Bohaterka filmu miotana beznadzieją i bezsensem życia malowniczo i szybko wyskoczyła przez okno ponosząc śmierć na miejscu, ale prawdziwa Wolińska zmarła śmiercią naturalną i jej grób znajduje w kwaterze żydowskiej w Oxfordzie.
Boli mnie to, że taka opinia o Polakach pójdzie w świat, bo przecież nie wszyscy znają naszą historię. W filmie nawet nie ma słowa o Niemcach i ich działaniach w czasie wojny, a o filmie już się pisze, że "penetruje najciemniejsze, cierniste zakątki polskiej historii, rozliczając zbrodnie Stalinizmu oraz Holocaustu". Coś jest chyba nie tak, dlatego Oscar średnio mnie cieszy, to nie zmienia sytuacji, że film może innym się podobać.
 
wtorek, 24 lutego 2015
Emerytura ma też swoje dobre strony, nie chodzisz do pracy, nie doświadczasz mobbingu, nie martwisz się co inni o tobie powiedzą. Żyjesz sobie tak jak chcesz. Może trochę samotność doskwiera, ale to jest do opanowania. Starsi ludzie nie mają już tak dużej potrzeby kontaktów międzyludzkich.
Przeraża mnie to, co można zrobić z aktywnym zawodowo człowiekiem wchodząc w jego życie z buciorami. Myślę w tej chwili o Durczoku. Wykończą go jak amen w pacierzu. Komuś przestał się podobać, stał się mało użyteczny, są już inni na jego miejsce, a jak chce się psa uderzyć, kij się znajdzie. Myślę, że każdego można wykończyć, gdy się metodycznie zabierze do sprawy. Według mnie za takimi aferami ktoś stoi, komu zależy…
Jakoś mi nie przemawia do wyobraźni, że znana dziennikarka, nie wiem niestety kto to jest, pozwoliła sobie na takie traktowanie. W końcu dziennikarze to „bogowie”, robią z ludźmi jak widać, co zechcą. Zobaczymy jak to się rozwinie, ale dla Durczoka to już sprawa przegrana. TVN oglądam bardzo rzadko, ale trochę mi chłopaka szkoda.
W pracy, takiej normalnej, też nie jest lekko z takimi sprawami. Szczególni narażeni na mobbing są ludzie wychylający się z szeregu, zagrażający komuś, lub tacy, którzy nie podporządkowują się w pełni przyjętym normom, niekoniecznie mądrym, ale zastałym i funkcjonującym w danym środowisku. Dla mnie szczególnie podłe są rozsiewane plotki i insynuacje. Dzieje się to za plecami danego człowieka, a on niekiedy nie ma o tym zielonego pojęcia. Otoczenie powoli odsuwa się od niego, jest izolowany i nie może zrozumieć, co się dzieje.
Jakoś ostatnio siedzę w tematyce wojennej, mimo że tego nie lubię. Przypomniałam sobie takie wydarzenie. To było takie działanie z zazdrości chyba o stan posiadania tej osoby. Zaczęły krążyć pogłoski o tym, że pan X zabrał poniemieckie pianino, a nie powinien, gdyż do pianina powinien mieć prawo ten, w czyim domu było. Kogoś widocznie pianino bolało. Załatwiłam sprawę tak, jak to mam w zwyczaju, mimo że przyjaciół mi to nie przysparza. W czasie nadarzającej rozmowy z tym panem zapytałam jak to naprawdę było z tym instrumentem muzycznym. Zdziwił się, że o coś takiego pytam, widocznie nie wiedział co o nim mówią, ale ponieważ nalegałam, wyjaśnił sprawę od podszewki. Wyszukał zetlały i zżółkły dokument przedstawiający dowód kupna – jaki przezorny człowiek, jakby się na tę chwilę przygotowywał! – powiedział, kiedy Niemcy zabrali pianino, gdzie i u kogo było przez czas wojny, oraz opowiedział o tym, jak to z trudem odebrał instrument od ludzi, którzy wrócili do swojej dawnej siedziby. Sprawę oczywiście upubliczniłam! Nie lubię, gdy prawda jest utajniona. Ktoś nie przewidział jednego, że człowiek ten ma dokument poświadczający, że pianino jest jego. Zawsze dobrze jest mieć dowody. Durczowi też należy przedstawić dowody winy, jak się mówi a, trzeba powiedzieć też b. 

środa, 25 lutego 2015
Zupełnie nie wiem jak to się dzieje, że z domu wychodzę uśmiechnięta, wyświeżona, wypoczęta i wydawać by się mogło, że w takim stanie powinnam wrócić. Tak jednak nie jest. Wczoraj wyruszyłam do sklepu złożyć reklamację. Stałam na przystanku, nic jakoś nie nadjeżdżało, postanowiłam przejść się pieszo. Wydało mi się, że z łatwością pokonam odległość, ale tak nie było. Im dalej, tym było mi trudniej. Wspomagałam się groszkami, które zakupiłam na wieczory smutne i nudnawe. Pochłonęłam w końcu całą torebkę aby regenerować siły. Drogę powrotną przebyłam już autobusem miejskim. Zrobiłam zakupy i wróciłam do domu jako inny człowiek, zmęczony, bezbarwny, z wyrazem znużenia na twarzy. Zrzuciłam z siebie wyjściowe szaty, wypiłam szklanicę soku marchwiowego i przespałam się snem dodającym siły. Gdyby nie ten zastrzyk energii, chyba byłoby mi trudno przetrwać dzionek.
Dzisiaj układałam się od rana z Archiwum w Płocku, może coś się tam dla mnie znajdzie. Bardzo miłe panie, może opłaty nie będą tak karkołomne jak mi się wydawało. Wszędzie są ludzie umiejący spojrzeć na człowieka z sercem. Znalazła się też dzisiaj na spotkaniu bibliotecznym pani, która ma rodzinę w Płocku. Wyraziła chęć współpracy. To naprawdę miłe z jej strony. Zobaczymy jak to się wszystko rozwiąże.
Zaczynam czytać „Księgi Jakubowe” Tokarczuk. To dopiero będzie lektura. 1000 stron do przeczytania. Trochę już weszłam w księgi owe, napisane ciekawie, więc może mnie zauroczą, a o to przecież chodzi.
 czwartek, 26 lutego 2015
Śniadanie spożywam w towarzystwie radia PiK. Coś przecież o ziemi, na której przyszło mi zamieszkać, muszę wiedzieć. Nigdy nie pokocham jej miłością pierwszą, ale darzę ją zainteresowaniem. W momencie, kiedy włączyłam radio, pan redaktor kończył dowcipnie jakiś felieton stwierdzeniem, że teraz przyszła moda na rozprostowywanie bruzd mózgu i to jest przyczyną znieczulicy. Podchodząc do tego metodycznie należy się zastanowić, kto jest bardziej szczęśliwy i użyteczny, czy ten z bardziej pofałdowaną korą mózgową, czy ten rozprasowany w tych okolicach?
Jakoś tak się dzieje, że ci najbardziej pofałdowani uzurpują sobie prawo do wydawania osądów i tworzenia prawd, z którymi nie można nawet dyskutować, gdyż uchodzisz wtedy za nieuka i człowieka bez wrażliwości. Niechby tworzyli jako elita intelektualna swoje prawidła moralne, estetyczne, artystyczne, ale innym też powinni dać przestrzeń do istnienia. Oni jednak bez względu o czym by nie prawili, muszą mieć rację… Przecież każdy człowiek ma swoją wrażliwość i przydatność życiową.
Kiedyś, na pewnym portalu, którego nazwy nie wymienię, tacy pofałdowani wbili w ramach odwetu cierń w moje serce, i odeszłam kierowana honorem, boleśnie zraniona, ale trudno. Inna sprawa, dlaczego do nich zaglądałam, kto mi kazał, przecież wiedziałam, że zaliczyli siebie do pofałdowanych i czuli się dobrze tylko w sowim gronie. Dobrze mi się tam pisało, ale dla swojego dobra teraz wiem, że takich ludzi muszę omijać. Jakoś nie mogę zrozumieć, dlaczego trzeba ranić innych przypinając im łatkę i aby nie wiem co, pokazać, że jest się górą. Może tych fałd mają zbyt wiele?!  
Gdyby jednak nie to, to strona Miłkowic nigdy by zapewne nie powstała, zajmowałabym się czymś zgoła innym. Kto więc zyskał, a kto stracił?! Nie czuję się pokonana, ale widocznie coś mnie boli, gdyż ciągle do tego i tak wracam. Zbyt pofałdowanych, ale jeszcze nie usadzonych na piedestale, lepiej omijać. Tacy ludzie dopiero się opierzają i dopóki nie osiągną szczytów, nie nabiorą skromności, a ta jest w życiu geniuszy nieodzowna, prawdziwa oczywiście, a nie pozorowana. Muszę przyznać, że na ów portal jakoś i tak trochę zaglądam, mimo, że nie zawsze jest po co, ale nie wrócę tam nigdy, nigdy! Staram się nie popełniać już takich błędów, ale niekiedy gdzieś się i tak przypadkowo zaplączę. 

piątek, 27 lutego 2015
Naród niemiecki może poszczycić się wieloma wybitnymi przedstawicielami kultury i nauki. Niemcy to naród kulturalny, czysty i dokładny. Każdy Niemiec ma poczucie własnej wartości, dla mnie aż za bardzo. Wojny położyły się cieniem na historii tego państwa i ludzi. Wtedy ujawniły się inne wartości, których już nie da się zaakceptować. Nie będę mówiła tu o środkach terroru u okupantów po obydwu stronach, były podobne, ale o postępowanie zwykłych ludzi. Odwołam się do Karskiego. Jasno i wyraźnie powiedział, że żaden wartownik rosyjski nie bił go i nie kopał, u Niemców było to normą.
Chciałabym opowiedzieć historię zasłyszaną ostatnio, która mną wstrząsnęła. Okazuje się. że Niemcy mieli nie tylko doktora Mendele, inni lekarze niemieccy też nieźle sobie poczynali. Tereny, gdzie mieszkam, zostały wcielone do Rzeszy. Polacy stanęli przed wyborem, albo podpisanie volkslisty, albo odsunięcie od wszelkich praw. Mała pięcioletnia dziewczynka dostała ostrego ataku wyrostka robaczkowego. Ponieważ była Polką, nie chciano ją przyjąć do szpitala. Matce postawiono warunek, albo podpisanie listy, albo niech dziecko umiera. Rodzina, a szczególnie babcia, nigdy nie godziła się na jakiekolwiek układy z Niemcami, ale w tej sytuacji nawet ona skapitulowała. Listę podpisano, dziecko wzięto do szpitala, ojca natychmiast powołano do niemieckiego wojska i wysłano na front. Dziewczynkę w szpitalu przetrzymano przez trzy miesiące!!! Co z tym dzieckiem robiono, trudno określić, miała kilkanaście operacji. Blizny ma na całym prawym boku, a nawet na plecach. Rany się nie goiły, ropiały, a błagania matki, aby dziecko zabrać do domu, zbywano milczeniem. W końcu zlitowała się nad dzieckiem siostra zakonna zatrudniona w szpitalu, poradziła matce potajemnie co ma mówić, jak prosić i dosłownie na klęczkach kobieta wybłagała wypisanie dziecka ze szpitala. Przez następne kilka miesięcy dziewczynka dochodziła do siebie w domu. Trauma i uszczerbek na zdrowiu pozostały na całe życie.
Co można jeszcze dodać? Nienawiść to nie jest stan na dłuższy czas, niszczy tego, kto nienawidzi. Trzeba wybaczać, aby móc żyć. Ciekawa jestem, gdyby w takiej sytuacji znalazł się ten lekarz i chodziło by o jego własne dziecko, co by powiedział o takim medyku?! Jak wytyczać granice człowieczeństwa? Kiedy ujawniają się prawdziwe instynkty ludzkie, do czego zdolny jest człowiek, gdy ma przyzwolenie na wszystko? Czy wysoki poziom kultury narodu ma wpływ na zachowanie jednostek?

sobota, 28 lutego 2015
Ostatni dzionek lutego, emerytura na koncie, zakupy jakby obfitsze, a na dodatek promocje lały się wczoraj jak z rękawa w nowym sklepie, któremu nie wróżę świetlanej przyszłości, ale póki co trochę nas nacieszy, humor lepszy, zdrowie gorsze, chyba będzie padać, czuję to w stawach dłoni.

Postanowiłam się cieszyć dzisiejszym dniem i podarowałam sobie bukiecik wspomnieniowych fiołków!!! Pomyślałam już o nich wczoraj i to niesamowite, ale czułam jak pachniały. Ustawiłam je sobie jako tapetę pulpitu i będę się nimi przekomarzać. Mam okazję ku temu, bazie za oknem pęcznieją, ptaszki flirtują, słonko poczyna sobie coraz odważniej więc i mnie przyjdzie się radować  wiosną, której zbytnio nie lubię – wszystko rwie się do życia, a ja przygasam i to mnie przygnębia. Wolę jesień z jej ferrorem złocistych barw, jedziemy wtedy na tym samym wózku, tylko ja w srebrzystych odcieniach, dlatego wielbię jesienne mgły i księżyca blask. Ach, jeszcze trochę, jeszcze chwilkę...

  
 
Facebook "Lubię to"
 
Motto strony
 
„Pamiętaj, że każdy wiek przynosi
nowe możliwości.
Daj z siebie wszystko – inaczej oszukujesz samego siebie.”
O nic cię nie poproszę - fasti
 
Nigdy się nie ukorzę
o nic cię nie poproszę
zamknę słowa na klucz
wymyję w zimnej rosie
wierszyk jakiś napiszę
życie sobie osłodzę
ukradnę słowa sowie
wiatr pogonię w ogrodzie
nie będę już wiedziała
o wszystkich dylematach
miłości niespełnionej
uczuciach do końca świata
A kiedy czasem nocą
poszukam złudnych cieni
perliście zalśni rosa
na zimnym skrawku ziemi
i wtedy moje serce
w atramentowej toni
odszuka twoje myśli
i z bólem je dogoni
bo jesteś mym marzeniem
i będziesz do końca świata
w Różowej Księdze Uczuć
zapisanym tego lata
Bezsenność
 
w ciemnej ciszy nocy
kroczy cicho zegar
wybija wspomnienia
i czasu przestrzega

srebrny blask księżyca
o tarczę się oparł
oświetlił wskazówki
i wszystko zamotał

czyjeś smutne oczy
wpatrzone w mrok nocy
śledzą czasu przebieg
bezsenności dotyk
Sposób na samotność
 
Wymyśliłam sobie ciebie
W noc bezsenną o poranku,
Gdy uparcie w okno moje
Zerkał księżyc, bard kochanków.

Wymyśliłam sobie ciebie,
Gdyż ma dusza poraniona
Nadawała ciągle sygnał
„Skrzynka żalów przepełniona.”

Wymyśliłam ciebie sobie
Od początku, aż do końca.
Wiem, że nigdy cię nie spotkam,
Muza tylko struny trąca.
 
Ta strona internetowa została utworzona bezpłatnie pod adresem Stronygratis.pl. Czy chcesz też mieć własną stronę internetową?
Darmowa rejestracja