Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie teksty, zdjęcia zamieszczone na stronie
http://hallas.pl.tl/
stanowią własność autora i podlegają ochronie przez prawo autorskie.
Ich kopiowanie i powielanie w całości lub części, w jakiejkolwiek formie
(drukowanej, audio czy elektronicznej),
bez zgody autora jest zabronione i jako działanie niezgodne z prawem może być karane.
.............................................
listopad 2015 - listopad 2025
30 LISTOPADA 2025 Kończy się listopad, dzień krótki, noc długa. Każdy dzień zbliża mnie do wieczności, a tam nie wiadomo jak będzie. Kot śpi, mogę okrasić czas humorem. Ostatnio znowu wróciłam do Kossakówki i jej mieszkańców. Magdalena Samozwaniec, królowa polskiej satyry.
„Dziewczyna to piec, w którym powoli piecze się baba.”
„Pięknie zbudowana kobieta modli się przed figurą, ale własną.”
"Człowiek na starość przypomina emerytowanego aktora, który siedzi na widowni i smętnie spogląda, jak jego ulubione role gra kto inny."
"Miłość to krótki okres czasu, w którym jakiś bliźni płci przeciwnej jest o nas tego samego zdania co my."
„Każdy ma w życiu swoje zadania i swój przydział. Ja otrzymałam od losu przydział na dobry humor i żadne ludzkie siły nie będą w stanie mi go zepsuć...”
........................
Antoni Uniechowski opowiada anegdoty o bohemie krakowskiej.
Było to przed pierwszą wojną światową. Z głębokiej Litwy przyjechał do Krakowa studiować jakiś młodzieniec. Spotkawszy Wojciecha Kossaka, bardzo ładnie mu się ukłonił, ten się odkłonił, ale zastanawiał się kto to jest, bo go nie znał. A gdy młodzian zaczął familiarnie:
Dzień dobry, panie Kossak!... - Wojciech nie wytrzymał i zapytał:
No dobrze, a skąd my się znamy? - Na co usłyszał:
Z fatagrafii!
.................
To Madzia z ojcem. Przystojniak ten Wojciech, nie dziwię się że miał tyle kobiet i jedną żonę, Mamidło, w domu. Córka też warta grzechu. Udały mu się córki. Talentów miały wiele.
Oto wiersz drugiej córki. Byłam zachwycona jej wierszami. Wiersz dedykuję temu, kto pojechał ze mną do Krakowa spojrzeć na Kossakówkę.
Autorka: MARIA PAWLIKOWSKA-JASNORZEWSKA
Najpiękniejszy
Związać cię piękny, różową prawdą, niebieską blagą,
jak wiąże powój dwubarwnym kwiatem muru pierś nagą,
i drżeć z zachwytu w objęciu twoim, które zaszczyca
ciężarem lżejszym niż srebrny ciężar smugi księżyca...
Albo cię stracić na wieki wieków — w poranek mglisty,
gdy blada jesień posyła ziemi złociste listy...
Mieć grób czy pałac którego każdy — patrząc — zazdrości:
pałac dla życia, lub grób dla szczęścia, z twojej piękności.
29 listopada 2025 Z najnowszych badań wynika, że:
- mózg osiąga pełną dojrzałość dopiero po 30. roku życia;
- szczyt możliwości (psychicznych, emocjonalnych, zawodowych) osiągamy dopiero w wieku 55-60 lat;
- kryzysy wieku średniego są dwa: w wieku 30 i 60 lat.
O starszych rocznikach już się nie mówi, żyją ale o rozwój już trudno. Zasoby się raczej kurczą.
Słucham w radio PiK w sobotę i niedzielę koncertu życzeń. Sama nie chciałbym być tam nagradzana piosenką, ale posłuchać mogę. Najczęściej życzenia przesyła się starszym ludziom, na zasadzie - niech się cieszą, że o nich się pamięta. Z racji wieku wracają piosenki z lat ich młodości. Dzisiaj do dedykacji dodano piosenkę, którą też tutaj dołączę. To był czas, oj był, czystych uczuć, wiary w słowa i takie tam...
28 listopada 2025 Wiesław Myśliwski ,,Kamień na kamieniu" ,,Zresztą powiem ci, że i śmierć już nie jest tym, czym była. Był człowiek i go nie ma. I na jego miejsce już sto innych się wpycha. Nawet pamięć po nim zajmą.
A dawniej, bracie, umarłeś, we wsi wyrwa zostawała, jakby w bruku. Ale dawniej, żeby tak powiedzieć, śmierć była przywiązana do ludzi. Wszyscy żyli całe życie
w jednym miejscu, to śmierć jednego była jakby śmiercią wszystkich. A dzisiaj wszyscy w ruchu, to i śmierć w ruchu. A w ruchu jak na froncie.
Z lewa, z prawa padają, a ty naprzód i naprzód. Mrą ludzie nie wiadomo na co, nie wiadomo kiedy, czy to jeszcze śmiercią da się nazwać. Nawet chorować się nie musi, bez przyczyny. Ot, zmęczył się człowiek i go nie ma.
A dawniej się zmęczył, siadł na między, odpoczął i żył dalej. Umieramy, bracie, że nie widać po nas śmierci. Nie raz nawet nie odróżnisz czy ktoś umarł, czy jeszcze żyje. I nic już
z tego nie masz, że umrzesz. Tylko z życia jeszcze ci się ma. To żyj, póki się da".
............
Moi protoplaści. Niedługo się spotkamy, nie wszystkich udało mi sie spotkać za życia. Pradziadek i dziadek ze strony mamy, znam ich tylko ze zdjęcia. Dziadek Walenty i tata, tych znam bardzo dobrze i cieszę się że byli tak ważni w moim życiu.
To zdjęcie zrobione 10 lat temu, nie to że jest takie piękne, ale wyglądam jakoś młodziej, teraz to naprawdę jestem staruszką i nie mam zamiaru się tutaj prezentować!!! Nie lubię starości.
O mnie to nawet pies z kulawą nogą nie będzie pamiętał. Przenoszę się z miejsca na miejsce, ale może to i dobrze. Ważne dla mnie jest, o kim ja pamiętam! Nie będę tutaj wymieniać. Problem w tym, że jednych wspominam czule i dobrze, a innych mam w głębokiej poniewierce, ale pamięć to pamięć. Póki co, żyjemy - mamy zimę, kota do głaskania i karmienia, wsparcie w rodzinie, a że zdrowie chwieje się już, to przecież było do przewidzenia.
Nie chcę pogrzebu, nie chcę grobu, nie zależy mi na pamięci u ludzi których nie szanuję. „To żyj, póki się da". To wskazanie myśliciela. Kto ma mnie lubić, niech to powie teraz; kto mnie kocha niech da temu wyraz. Uszu już mi w życiu dosyć przycierali, wystarczy. Co po śmierci mnie czeka, ciekawam już bardziej, niż opinii o mnie teraz.
27 listopada 2025
Ty też możesz zostać Mikołajem!!!
Akcja Stukota "Chcę zostać Twoim Mikołajem" zaowocowała darami dla Bercika. Jako tymczasowa opiekunka chcę podziękować Darczyńcy. Beret bardzo cieszy się z prezentów. Dziękujemy i życzymy zdrowia i radosnych Świąt. https://stukot.org.pl/mikotlajki-2025.
26 listopada 2025
Śnieżek sobie pada i pada. Podobno na święta też popada. Już za miesiąc choinka stanie w domu, ale co kot z nią zrobi, nie mam pojęcia. Muszę chyba kupić plastikowe bombki. Dzisiaj nad ranem poprzewracał kwiatki. Miał swoje powody, o których nie chcę tutaj pisać. Umęczyłam go trochę wędką, nakarmiłam i teraz śpi. Przystąpmy więc do rzeczy.
- Jest ślisko i nie garnę się do spacerów. Boję się wywrotki. Kupiłam sobie nowe, solidne zimowe buty, ale mimo wszystko nie jestem pewna. Podobno wystarczy przykleić plaster opatrunkowy na podeszwę, najlepiej w poprzek, by zwiększyć tarcie i zmniejszyć ryzyko upadku. Wystarczy też dokładnie oczyścić i wysuszyć podeszwę, delikatnie ją zmatowić papierem ściernym, a następnie spryskać lakierem lub nałożyć silikon. Jak będzie ślisko trzeba będzie sobie jakoś radzić, przecież wyjść do sklepu będzie trzeba.
- Amerykański plan na zakończenie wojny w Ukrainie bardzo mnie dziwi. Ukraińcy wynegocjowali z USA skrócenie go z 28 do 19 punktów. Podobno nie zawiera planów aneksji przez Rosję ukraińskich terytoriów. Rosja napadła na Ukrainę i Ukraina ma im oddawać swoje ziemie!? USA układa się z Ukrainą, a co powie na to Rosja, Rosja na takie warunki na pewno się nie zgodzi.
- Bardzo się dziwię prezydentowi, Konfederacji, w ogóle prawicy, że wygłaszają takie durne teksty chcąc skłócić nas z Zachodem. Kto będzie traktował Polskę poważnie, gdy mamy 2 nurty polityki zagranicznej? Putin tylko czeka na to, aby zagarnąć część ziem polskich. I to w końcu zrobi, jak nie uzgodnimy wspólnych celów, jakie mają kierować naszymi działaniami. Ja szczerze powiedziawszy nie widzę możliwości zakończenia tej wojny, Putin nie ustąpi i Ukraina nie ustąpi z roszczeń terytorialnych. W Polsce pożar za pożarem, wschodnia granica ciągle musi być strzeżona. Ludzie zastanówcie się co mówicie, bo to może wszystko obrócić się przeciwko nam!!!
- Abp Marek Jędraszewski odchodzi na emeryturę. Funkcję metropolity krakowskiego obejmie kard. Grzegorz Ryś dotychczasowy arcybiskup metropolita łódzki. I bardzo słusznie, abp Jędraszewski plótł już trzy po trzy, starość daje się każdemu we znaki, nie wybiera. Grzegorz Ryś ma moją sympatię, mądry człowiek, tacy powinni kierować Kościołem. Wojciech Polak arcybiskup metropolita gnieźnieński i prymas Polski ma też moje uznanie, szkoda że go odsunęli na boczny tor. Jak Kościół ma przetrwać, musi się opierać na mądrych i idących z duchem czasu ludziach.
25 listopada 2025 - Donald Tusk poleciał w poniedziałek 24 listopada do Angoli, aby reprezentować Polskę podczas szczytu Unia Europejska-Unia Afrykańska. To wydarzenie jest kluczowe z kilku powodów: ekonomicznej stabilności między kontynentami, ale i możliwości przedstawienia planu pokojowego dla Ukrainy.
W takim stroju? Jeszcze czegoś takiego nie widziałam. Pan reprezentuje nie tylko siebie, ale Polskę. Gdzie odpowiednia marynarka i buty? Do końca życia będą to panu wypominać. Wstyd!
24 listopada 2025 Kto w tym domu jest szefem? No kto?!
Złożyłam oficjalną skargę do Stukota na kota. Berecik to w końcu ich podopieczny. Potrzebowałam również porady, co ja mam robić, mój kochany dziki zwierz bardzo się rozbisurmanił. Po godzinie 20:00 chce spać, ale musi mieć odpowiednie warunki. Oczywistą sprawą jest, że musi dostać odpowiednią ilość głasków, drapanek, ale później ma być spokój - nie może grać telewizor, nie mogę siedzieć przy komputerze, nie może świecić się światło. Robi wszystko aby te czynności mi obrzydzić.
Wygląda to tak. Kiedy zbyt późno siadam do komputera, biega po klawiaturach rozpędzając się od razu na tapczan w jedną i drugą stronę. Efekt jest taki, że sama nie wiem co w komputerze mam – obraz pojawia się i znika, nie wiem co mam robić. Przestawiłam tapczan, ale na krótkie dystanse też sobie radzi. Proszę, tłumaczę, głaszczę, ale spokój jest dopiero wtedy, gdy wyłączę komputer.
To samo jest wieczorem z telewizorem. Wchodzi na komodę, gdzie stoi telewizor, siada na samym środku, a ja nie widzę obrazu. Upomnienia niewiele dają. Gdy zbyt długo ociągam się z wyłączeniem telewizora, to pacnie mnie raz czy drugi łapką. Przedstawiłam fotel bo i tak z niego nie korzystam, po prostu nie mam dostępu. Znowu źle, bo stół znalazł się z drugiej strony pokoju, a on nie lubi jak tam stół stoi. Musiałam stół przestawić z powrotem przez pod okno, bo dla niego to jest najdogodniejsze.
W sobotę sprzątałam. Feliś uwijał się po mieszkaniu odkurzając. Z początku Berciś był nawet zainteresowany, biegając za nim, w końcu to mu się znudziło i znowu wlazł na szafę, mimo że celowo postawione są tam torby, walizki, on i tak znalazł drogę. Wejść, wszedł, ale z zejściem było gorzej, bo komoda zastawiona jest kwiatami. Jak skoczyć w kwiaty? Dla niego to jest też wielka trauma, ponieważ on kocha przyrodę. Kwiaty poznaje metodą gryzienia, drapania i tak dalej.
Nie będę już więcej przytaczać przykładów, wszystko ma być tak, jak on chce. Położyłam inny koc na fotelu, źle - powinien być taki, jak był przedtem, bo inaczej jest niezadowolony i leży na bocznych ścianach fotela.
Po złożeniu skargi, założycielka Stukota śmiała się wręcz z moich problemów, nie mogła przestać.
- Mamo, więcej stanowczości w stosunku do kota!
Takiej udzieliła mi rady. Jak ja mam być stanowcza, jak on stanie na wprost mnie i tymi oczętami wpatruje się we mnie i tak, jakbym mu zrobiła nie wiem jaką krzywdę!
Mnie nie słucha, ale mojego zięcia już tak. Jak stanął przed moim Bercikiem i powiedział w obcym języku, aby Bercik zszedł ze stołu, to moje kociątko robiło to szybciutko, bez ociągania się. Tak było z każdym zadaniem do wykonania. Ja już nie wiem, kot reagował bezbłędnie, nawet jak mówił po niemiecku, angielsku czy hiszpańsku! Z Bercika to chyba jakiś poliglota. Respektuje polecenia w innych językach, tylko moich po polsku nie?!
Kocham mojego kota, lubię, staram się szanować jego niezależność, ale to jest w końcu też mój dom i zagarnięcie przez kota jednego pokoju nastręcza mi trudności życiowe. Chyba muszę do na jakieś szkolenie. Tak dłużej nie może być, dzisiaj chyba jest teatr w TV, ja będę chciała obejrzeć, ale czy mi się to uda?
23 listopada 2025 „W surowym krajobrazie Himalajów, kot Pallasa jest jednym z najbardziej płochliwych zwierząt na świecie. Mimo że na całym świecie jest klasyfikowany jako „niezagrożony”, jest niezwykle trudny do badania, ponieważ konsekwentnie unika kontaktu z ludźmi i zazwyczaj staje się aktywny tylko o zmierzchu.”
Przecież to daleki pobratymiec mojego Bercika! A mój drapieżny dziki zwierz na posterunku okiennym od rana. Nie zwraca na nic uwagi, obserwuje tylko ptaki. Nawet nie miał czasu się najeść, musiałam miseczkę przynieść mu na okno. Jadł, ale kątem oka widział co się za szybą dzieje. Tego dzikiego zwierza nazywam moim kochanym Bercikiem. Drapię go po główce, pod szyjką, ale kiedy ma już dosyć, szczerzy kły i łapką pacnie mnie mnie po rękach. Drzemie w nim drapieżny dziki zwierz, mój słodki „miaułek”.
22 listopada 2025 Zima zbliża się wielkimi krokami. Dzisiejszy piękny, słoneczny dzień był naprawdę wart spaceru. Obiecałam sobie że na pewno wyjdę z domu. Jakoś tak mi zeszło, że w końcu moja córka mnie dopiero zmobilizowała do wywiązania się z tych 3000 kroków. Jedna mówiła - Mamo, lepiej nie wychodź, na dworze jest tak zimno, zmarzniesz.
Druga córka usilnie mnie namawiała do spaceru. I tak musiałam wyjść, trzeba było wynieść śmieci. Postanowiłam że o szarej godzinie wykonam zadanie. Słońce dawno już się schowało, ale zawsze ruch na świeżym powietrzu wart jest mojego poświęcenia. Aby udokumentować moje wyjście, zrobiłam sobie zdjęcie. Oj, ja się chyba z tą starością nigdy nie pogodzę. Nigdy nie myślałam że tak człowiek będzie wyglądał na starość.
Coraz trudniej się do czegoś zmobilizować, lata naprawdę dają się we znaki. Dzisiaj specjalnie wstałam rano, aby zobaczyć co w internecie piszczy! I zapiszczało. Gra była warta świeczki. Przy okazji znalazłam rolkę z gimnastyką, może warto byłoby trochę poćwiczyć. Ręce opadają gdy trzeba wziąć się do ćwiczeń, ale spróbować może warto...
21 listopada 2025
Pokój, też mi pokój! Rosja zaatakowała Ukrainę, a teraz ma na tym zyskać odbierając jej Krym i Donbas!!! - Plan ma być monitorowany i gwarantowany przez nowo powołaną Radę Pokoju, na której czele ma stanąć Prezydent Donald J. Trump. Porozumienie wejdzie w życie natychmiast po wycofaniu się wojsk do uzgodnionych punktów i oficjalnym zaakceptowaniu dokumentu przez wszystkie strony. Ukraińska armia zmniejszy się do 600 tysięcy, Rosja wróci do G7, NATO nie rozszerzy się na wschód!
Skąd my to znamy? Jak to będzie taki pokój, to możemy liczyć na dalsze okupywanie przez Rosję ziem Bałtów i oczywiście Polski. Putin będzie chciał stworzyć imperium jak car. Lepiej abym nie miała racji. Trump przecież na tym nie straci, a co z nami?
20 listopada 2025 Włodzimierz Czarzasty został we wtorek wybrany na nowego marszałka Sejmu. Wprowadził zaraz zakaz picia alkoholu w stołówce sejmowej, co Sejm zatwierdził. Brawo panie Czarzasty! Kto to słyszał, aby w miejscu pracy można było bezkarnie pić alkohol! Zaraz wyleciał by z pracy, a w Sejmie można było być na rauszu!!!
Teraz bierze się za kilometrówki. „Zarządzenie zostało przygotowane, zostanie w najbliższym czasie podpisane i będzie obowiązywało od 1 stycznia 2026 roku - zapowiedział w środę Włodzimierz Czarzasty.” Pieniądze płynęły do kieszeni posłów, którzy podobno nawet nie mieli prawa jazdy. Jak ładnie to uzasadnił.
„Ja żadnego posła i żadnej posłanki, łącznie ze sobą, o nic nie podejrzewam, ale uważam, że społeczeństwo polskie ma prawo do przejrzystości i ma prawo, aby po wprowadzeniu tego zarządzenia być przekonanym, że są to zasady bardzo uczciwe - mówił Czarzasty.”
Brawo marszałku, podobasz mi się, i nie obchodzi mnie, że jesteś z lewicy, jesteś mądrym facetem!!!
Kaczyński już nie wie co ma teraz robić, stracił chyba pamięć, no ale starość, to starość. Ma w swoich szeregach byłych komunistów, ale to jakoś mu to nie zawadza. Wychodzenie z ław sejmowych, kiedy mówiło się o bezpieczeństwie Polski, to było naprawdę żenujące.
Mój program piszący nagrał mi właśnie taką wiadomość gdy oglądałam przysłany mi filmik. Jak nagrał, niech już będzie.
Czy poseł może pocałować posłankę? Tak, ale tylko w pisie!
19 listopada 2025 Obudziłam się w środku nocy i rozpoczęłam lekturę książki o Marii Skłodowskiej Curie „Alchemia”. To chyba był błąd, gdyż nie mogłam się od książki oderwać. Prawie połowę przeczytałam.
Wszyscy mniej więcej znamy życiorys Skłodowskiej. Laureatka dwóch Nagród Nobla, pierwsza kobieta profesor, która objęła katedrę na Sorbonie – ale też kobieta odważna, żona, matka, namiętna kochanka, skandalistka! Nie miała łatwo. To fragment książki gdy na jaw wyszedł jej romans z Paulem Langevinem. Była wtedy wdową, gdyż jej mąż zginął pod kołami powozu, ale Paul miał żonę i gromadkę dzieci. Prasa rozpisywała się o niej niezbyt korzystnie, Paula zostawili w spokoju.
„Brzęk wybitej szyby. Wszędzie szkło, do pokoju wpadają kolejne kamienie. Tłum szaleńczo napiera na drzwi, wrzeszcząc: „Złodziejka mężów! Dziwka, cudzoziemka, ladacznica, Żydówka! Wynoś się stąd! Wracaj, skąd przyjechałaś!”. Okrzyki są coraz głośniejsze, Marie zasłania córce uszy. Biegną schować się na górę, tynk już pęka przy zawiasach, tłum wpada do środka…”
Chciano nawet uniemożliwić jej wyjazd na ceremonię wręczenia Nagrody Nobla.
Może tyle o książce. Ostatnio naczytałam się o tych podwójnych związkach. Powiem szczerze mam mieszane uczucia.
Miłość nie wybiera, ale krzywdzić potrafi, szczególnie tych, którzy zostają osamotnieni, z gromadką dzieci. Zakochani są szczęśliwi, ja to rozumiem, ale co miała zrobić ta osunięta na boczny tor żona Paula? Akurat powiła dziecię poczęte w prawowitym związku z małżonkiem, tylko mąż miał już romans z Marią, która dla niego przygotowała garsonierę. Ja już nie wiem, czy to jest odwaga, czy krzywdzenie innych ludzi, taki związek? Autorka usilnie daje prawo Marii i Paulowi do szczęścia, wspiera ich grono przyjaciół, a żona płacze, teściowa nie daje za wygraną. Sama nie wiem czy nie byłabym taka sama jak ta nieszczęsna teściowa, gdyby mojemu dziecku działa się krzywda!? Ja jestem naprawdę rozdarta pomiędzy tymi dwoma kobietami, jedna szczęśliwa z tym mężczyzną, a druga odrzucona, ale tak chyba nie do końca, bo skąd to nowo narodzone dzieciątko? Jak to się dzieje, że mężczyzna szybko znajdzie kogoś, kto go uszczęśliwi?
Żal mi jest Marii, gdyż ta nagonka na nią była naprawdę okropna, nie liczyły się wtedy jej osiągnięcia naukowe, ale czy taka miłość to odwaga? Trudno mi się z tym wszystkim pogodzić, może ja mam takie zacofane poglądy na szczęście...
18 listopada 2025 Jak ten czas leci, zaraz koniec listopada. Ja opatulam się książkami Moa Herngen, bardzo wciągająca lektura. Najpierw przeczytałam „Rodzeństwo”, dzisiaj skończyłam „Rozwód”. Książki trzymają w napięciu, dobrze się czyta mimo że pokazują dramaty rodzinne. Jeszcze jedna część „Teściowa”. Może uda mi się gdzieś ją zdobyć. Nie będę rozpisywać się na temat treści ani moich osobistych przeżyć, niech każdy przejdzie przez to sam. Oczywiście nie przez rozwody czy konflikty rodzinne, ale przez lekturę. Do czytania w te trudne jesienne wieczory lektura w sam raz.
Dzisiaj musiałam wyjść z domu, zimno, buro i ponuro. Włożyłam ciepłą, puchatą zimową kurtkę, ciepłą czapkę i szalik, jeszcze tylko nie zdobyłam się na ciepłe zimowe buty, ale wyjmę je, już chyba najwyższy czas. Zapowiadają ciężką zimę, trzeba będzie to jakoś przetrwać.
Bercik przyzwyczajony do wysiadywania w otwartym oknie, nie chce się pogodzić z tym, że ja nie otwieram już okna na całe godziny. Mieszkanie trzeba ogrzewać, to ja płacę za ogrzewanie a nie kotuś. Boli mnie ręka od machania wędką, gdyż boję się aby nie przytył, apetyt to ma mój Bercik, oj ma!
Dzisiaj dużo czasu zabrała mi sztuczna inteligencja. Stwierdziła że rycina przedstawiająca dwór obronny w Miłkowicach istnieje! Szukam na wszystkie sposoby, ale nic odszukać nie mogę.
„Sprawa wygląda tak: rycina Dunckera przedstawiająca dwór w Miłkowicach‑Zaspach faktycznie istnieje, ale nie jest obecnie dostępna w Polonie. Została opublikowana w monumentalnej serii Alexandra Dunckera „Die ländlichen Wohnsitze, Schlösser und Residenzen der Ritterschaftlichen Grundbesitzer in der Preußischen Monarchie” i znajduje się w zbiorach Staatsbibliothek zu Berlin oraz w Deutsche Digitale Bibliothek. „
Poprosiłam w końcu Kasię, moją córkę, aby napisała do tej biblioteki. Zobaczymy czy przyjdzie odpowiedź, i co ona będzie zawierała. Jestem naprawdę podniecona, nie wiem jak ja dzisiaj zasnę. Gdyby znalazła się rycina przedstawiający dwór, byłabym uszczęśliwiona. Gdyby ktoś miał jakieś namiary na taką formę wyszukiwania, kochani naprawdę skontaktujcie się ze mną. To dla mnie sprawa w tej chwili najważniejsza!!!
17 listopada 2025 Jesteśmy wykończeni z Bercikiem. Będziemy mieli nowych sąsiadów, z czego się bardzo cieszę. Starzy lokatorzy odeszli do lepszego świata, a nowi zasiedlają mieszkania, zawsze taniej niż nowe. Nareszcie będzie cieplej od dołu. Podłoga nie będzie ziębić. Wiąże się to z kapitalnym remontem u nowych właścicieli. Rozumiem tych ludzi, chcą wszystko odświeżyć, wstawili nowe okna, całe dnie dudni świder. Chyba skuwają stare kafle i podłogi.
Dzisiaj prawie nic nie zrobiłam, nawet nie wyszłam na dwór, nie chciałam zostawiać samego kotka w domu. Sam już nie wiedział gdzie się schować. Ja chodziłam ze słuchawkami na uszach, trochę było lepiej, ale to biedactwo miało uszka odkryte. Przecież nie założę mu słuchawek! Teraz wiercenie się zakończyło, nie wiadomo czy wszystko już zrobili, czy „świdrowy” zesłabł. Jak ja się wprowadziłam tutaj 17 lat temu, też sąsiedzi musieli przetrzymać wiercenie, skuwanie ścian, wynoszenie, wnoszenie. My też przetrzymamy. Myślę, że niedługo skończą. Prace wykończeniowe nie będą już takie uciążliwe. Bercik nareszcie w spokoju się najadł, nawet bawić się nie chciał, zapadł w ciepły kocyk i śpi. Taki to dzisiaj mieliśmy dzień.
16 listopada 2025
Światowy Dzień Ubogich obchodzony jest 16 listopada 2025 roku, a jego hasłem jest "Ty jesteś moją nadzieją".
„Ubogi to ktoś bez zasobów pieniędzy lub dóbr, wyraźnie ich pozbawiony albo nieosiągający wyznaczonego progu dochodów. Ubóstwo wiąże się z pogwałceniem ludzkiej godności, bo oznacza niezdolność dokonywania wyborów, brak możliwości zapewnienia podstawowych dóbr i usług potrzebnych, by żyć z godnością. To z kolei przekłada się na bezsilność i wykluczenie.”
To przykre, że ludzie znajdują się w takich tarapatach. Dywagując od tego stwierdzenia, w jakimś sensie to wszyscy jesteśmy ubodzy, bo kto z nas może sobie pozwolić na wszystko, to wyjątki. A ubóstwo ducha, kultury, wykształcenia... Nad tym też warto się zastanowić, czy to nie jest ubóstwo?
Jak długo my jako ludzkość będziemy trwać na tej ziemi? Trochę czasu nam dają. Czy będzie my w dalszym ciągu wrogami zamiast przyjaciółmi? Patrząc na to wszystko co się dzieje, ja mam bardzo złe przeczucia. Tyle już było cywilizacji, które upadły. Kiedy nasza będzie zmierzać do końca? Może już to się dzieje? Co się na tym świecie wyprawia? Trudno to wszystko zrozumieć.
Koniec życia na Ziemi, NASA ujawnia datę!
"Okazuje się, że już za ok. miliard lat stężenie tlenu na Ziemi spadnie do mniej niż 10 proc. obecnego poziomu. Przyjazna nam atmosfera stanie się zabójcza i pełna metanu. Znane nam formy życia, w tym ludzie, nie będą w stanie przeżyć. Nie przetrwają nawet ekstremofile i niesporczaki.
Życie na Ziemi zakończy się w 1 000 002 021 roku. Później będzie już tylko gorzej. Wzrost temperatury Słońca doprowadzi do wyparowania wody i zaniku atmosfery. Atmosfera powróci do stanu sprzed katastrofy tlenowej. Roślinność nie będzie w stanie już produkować tlenu."
15 listopada 2025
Bywa, że człowieka coś zaskakuje. Wysłałam kiedyś maila do pewnej osoby, która odpowiedziała mi na niego rok później. Dobrze, że mogłam przeczytać swoje pytanie, gdyż inaczej bym nie wiedziała do czego to odnieść. Jest przebitka. 15 lat temu na YouTubie wpisałam pod filmikiem swoje spostrzeżenia, 10 dni temu przyszła odpowiedź. Ubawiłam się serdecznie, naprawdę. Wcale na odpowiedź nie czekałam, tyle się zmieniło, teraz nawet miodku nie mogę jeść. Świat się zmienia, lepiej odpowiadać w jakimś sensownym czasie, aby nie bawić ludzi swoją odpowiedzią.
@menkihs
15 lat temu Męża pszczelarza miałam i przykre przeżycia z pszczołami też... ale miodek lubię!
@bronislaw.....zb....308
10 dni temu A to dziwne.
Bardzo dziwne! Gdzie to Szanowny Pan przez te 15 lat bawił???
14 listopada 2025
Trzeba zadbać o siebie, nikt chyba nie ma wątpliwości. Każdy dba jak umie. Ja jestem zwolenniczką złotego środka – jedz to, na co masz ochotę i pieniądze. Na naszym bazarku można znaleźć te same produkty w różnej cenie. Staruszkowie kupią wszystko, byle było tańsze. Niekiedy jest zupełnie dobre, ale trzeba to zjeść od ręki, gdyż inaczej natychmiast ulegną zepsuciu. Nie ma się czemu dziwić, tak krawiec kraje jak materii staje.
Przede wszystkim dbać trzeba o mózg. Ból fizyczny da się wytrzymać, ale jak z głową jest coś inaczej, niż być powinno, to już naprawdę jest problem. Tego boję się!
5 najlepszych owoców dla mózgu Jagody – antocyjany poprawiają komunikację między neuronami; dwie porcje tygodniowo wiążą się z wolniejszym starzeniem pamięci Winogrona – resweratrol wspiera przepływ krwi w hipokampie. Cytrusy – flavanony (np. hesperydyna) łączą się z 20 proc. mniejszym ryzykiem spadku funkcji poznawczych Śliwki – polifenole łagodzą stan zapalny układu nerwowego.
Jabłka – kwercetyna chroni neurony przed stresem tlenowym.
Pamiętaj, że dieta to tylko jeden z filarów zdrowia mózgu. Wysypiaj się, ćwicz regularnie i unikaj palenia – to równie ważne dla pamięci jak kwas foliowy czy witamina C.
13 listopada 2025 Dzisiaj na obiad robiłam zapiekankę z kaszy jaglanej i jabłek. Z wszystkimi przyprawami to jest dla mnie jeden z najlepszych obiadów, smaczny i lekkostrawny. Poszłam specjalnie na bazarek aby kupić jabłka boskoopy. Te jabłka najbardziej się nadają do zapiekanek. Cena mnie oszołomiła, 8 zł za kilogram. Kupiłam jeszcze kilka innych jabłek, też w takiej cenie. Kupuję tam od lat, ale jeszcze takiej ceny nie było.
(Zdjęcie z internetu, boskoopy są zupełnie zielonkawe.} Prawdę powiedziawszy nie mogę zrozumieć, co się dzieje. W skupie rolnikowi płacą niecałą złotówkę, w Biedronce można dostać jabłka od 3 do 7 zł, ale inne gatunki. Na bazarku sprzedają jabłka bezpośrednio od producenta, no więc według mnie powinno być taniej, ale wprost przeciwnie, jest drożej, a ludzie i tak kupują, bo oni mają jabłka najsmaczniejsze.
Na szczęście zapiekanka udała się i była naprawdę smaczna. Nic nie zostało. Cena jabłek wyprowadziła mnie trochę z równowagi. I tak pójdę kupić na bazarku, najbardziej mi te jabłka smakują, ale tak przepłacać...
12 listopada 2025 Jesienny dzień przedzierał się przez mgłę poranną. Ogołocone z liści drzewa pozwalały spojrzeć głębiej w miasto. Widać było odległe domy, szaro-sine chmury broniące dostępu do słońca, odpoczywające na ławeczkach starsze osoby. W powietrzu unosił się ciężki zapach mokrej ziemi i butwiejących już liści. Alejką przez park lipowy z wolna przesuwały się skurczone postacie zmierzające na bazarek. Mimo takiej aury, patrzyłam na wszystko spokojnie i z pełnym optymizmu uczuciem mojej stabilności w życiu.
Dlaczego ja mam narzekać? Mam wszystko – spokój, możliwość robienia tego na co mam ochotę, wsparcie moich córek, kota który dotrzymuje mi towarzystwa. Stabilizacja życiowa jest bardzo ważna. Trochę zbyt długo siedzę przy komputerze i nie mogę sobie z tym poradzić. Wszystko przyciąga moją uwagę. Przez przypadek natrafiłam na stronę, której autor kiedyś poprosił o wywiad ze mną. Bardzo się przed tym bronię, ale widocznie mnie jakoś przekonał, to było dawno, ale dzisiaj strona wpadła mi w oko - świetna szata graficzna, dużo wiadomości. Chyba warto się przypomnieć. steamalmanac.pl/wywiad-z-halina-studzinska/
11 listopada 2025
Narodowe Święto Niepodległości, obchodzone 11 listopada, upamiętnia odzyskanie niepodległości przez Polskę w 1918 roku po 123 latach zaborów.
Narodowe Święto Niepodległości zostało ustanowione w celu upamiętnienia momentu, w którym Polska odzyskała niepodległość po I wojnie światowej. Wybór daty 11 listopada jest związany z rozejmem w Compiègne, który zakończył działania wojenne i umożliwił powrót Józefa Piłsudskiego do Warszawy. Święto to zostało wprowadzone ustawą z 23 kwietnia 1937 roku, zniesione w 1945 roku, a następnie przywrócone w 1989 roku. (Wikipedia)
10 listopada 2025 Miałem pisać zupełnie o czymś innym, ale tak mnie rozbawił artykuł, który przed chwilą przeczytałam, że nie mogę tego zaprzepaścić. Robert Biedroń zaprasza Jarosława Kaczyńskiego do "Tańca z gwiazdami".
"Prezesie, wszystko przed tobą".
"Wydaje mi się, że najsmutniejszym politykiem jest Jarosław Kaczyński, bo on jest taki samotny, jest z tym kotem, nie ma w najbliższym otoczeniu wielu ludzi, którzy by go kochali tak naprawdę. Myślę, że Jarosław Kaczyński powinien zobaczyć inny świat, powinien zobaczyć, że ten świat jest różnorodny, kolorowy, że ludzie się do siebie uśmiechają. To powinien być Jarosław Kaczyński, żeby zobaczył radość, uśmiech, coś pozytywnego, żeby wyszedł z tego domu w Żoliborzu, zabrał kota, żeby ten kot się przewietrzył tutaj, zobaczył, ile jest fantastycznych ludzi, jak dużo przestrzeni i zatańczył jakiś piękny taniec — tłumaczy."
Czego jak czego, ale wyobraźni to Pan Bóg mi nie poskąpił i bez trudu sobie mogę wyobrazić naszego kochanego pana Jarosławia, który śmiga po scenie w jakiejś rumbie czy w walcu wiedeńskim. Słuchu to on wcale nie ma, słyszałam jak śpiewał hymn, ale co tam, tańczyć zawsze można. Panie Jarosławie, proszę wziąć udział w następnej edycji „Tańca z gwiazdami”. Ręczę, że takiej oglądalności to nie byłoby jeszcze w telewizji. Proszę, niech pan zatańczy. Zobaczymy komu lepiej to wyjdzie, panu czy Biedroniowi!
9 listopada 2025
Obejrzałem wczoraj film „Podróż do Indii” stary film, ale świetny. Brytyjsko-amerykański film z 1984 roku w reżyserii Davida Leana, będący ekranizacją powieści Droga do Indii Edwarda Morgana Forstera. Akcja rozgrywa się w brytyjskich Indiach z początku lat 20. XX wieku. Młoda Adela Quested przybywa tam po raz pierwszy, w towarzystwie swej przyszłej teściowej pani Moore.
Czeka tam na nią narzeczony... Nie będę dalej opisywać fabuły, każdy może sobie przeczytać, ja chcę nawiązać do wątków jakie mnie przejęły grozą, ale też pięknem szlachetności uczuć, powiązań międzyludzkich i wydarzeń zmieniających ludzkie życie.
Klaustrofobia głównej bohaterki, która bardzo mi się podoba, aktorka a nie fobia, miała wpływ na życie wielu ludzi, fałszywe oskarżenia także, ale jej bezkompromisowość i odwaga w ujawnieniu prawdy postawiły ją w trudnej sytuacji ratując człowieka fałszywie oskarżonego.
Dlaczego mnie to tak wzruszyło? Ja się trochę identyfikuję z główną bohaterką, naprawdę. Nie tylko ze względu na jej przeżycia, ale chciałabym być do niej podobna. Miała kolor szminki, jaki kiedyś miałam, kupiła mi córka. Kosztowała co nieco, ale spełniała wszystkie parametry i moje wymogi. Ja nie robię makijażu, gdyż na wszystko bywam uczulona, ale szminki używam aby nie wyglądać jak staruszka przechodząca do innego wymiaru z sinymi ustami. To jedna sprawa, a druga to moje poczucie prawdy i skłonność do walki w obronie pokrzywdzonych przysporzyło mi w życiu sporo kłopotów. Trudno, tego nie zmienię. No i ta fobia. Mam skierowanie na zrobienie rezonansu magnetycznego abym mogła mieć operację kręgosłupa, ale to się nigdy nie stanie, wolę cierpieć i się garbić, a zresztą niedługo chyba przejdę do innego wymiaru, a tam duchowość będzie się liczyć, a nie urazy fizyczne. Tak na marginesie przypominam, że złożono mi różne obietnice i czas najwyższy je spełnić. Czekam, gdyż inaczej będę nawiedzać niesłownych osobników.
8 listopada 2025 Kiedy wychodzę z domu, to zawsze obieram sobie jakiś cel. Wczoraj skierowałam swoje kroki do Biedronki, chciałam kupić Bercikowi pałeczki smakowe, a przy okazji to i owo. Wracam przez bazarek mając w planie kupienie dużego pęczka natki. Stoi jakaś kobieta z wyłożonym towarem na stoliku i ma natkę. Przedniej kupującej opowiada z humorem o sytuacji odnośnie Zorro na dachu. Tamta bokiem umknęła, ale mnie zaciekawiło o co to chodzi. Okazało się, że zna wersję tego wydarzenia, kiedy to jakiś idiota wlazł na dach kamienicy przebrany za Zorro protestując przeciwko Trzaskowskiemu, a Tusk w odwecie usunął komendanta policji z jego funkcji, gdyż ten nie znalazł sprawcy. Trochę się zdenerwowałam, mówię do niej:
- Uważa pani, że Tusk nie ma nic innego do roboty, tylko zajmować się komendantem policji na jakimś tam posterunku? Ona na to:
- Tak teraz robią.
I gadaj z nią. Powiedziałam co sobie myślę myślę o ludziach, którzy powtarzają takie bzdury. Ona wsparła się Republiką i telewizją Trwam! Jak dalej takie idiotyzmy będą opowiadać i ci biedni ludzie będą słuchać, i w to wierzyć, to my nigdy nie dojdziemy do ładu w naszym państwie. Mnie naprawdę ogarnia litość. Dobrze by było włączyć myślenie, a nie tylko powtarzać bezmyślnie głupoty.
Przy okazji chcę przeprosić moich znajomych, których tak naprawdę jako ludzi lubię, ale to, że ciągle „oplatają” o tym, co robi PiS, odsuwa to ich ode mnie. Wolę nie mieć z nimi do czynienia i się nie denerwować. Nie ma ludzi bez skazy, każdy robi jakieś błędy, ale to co teraz się wyprawia w PiS to już przechodzi ludzkie pojęcie.
O Ziobrze, i o tym, co on robił, pisałam wielokrotnie. Dlaczego tak nieodpowiedzialnemu człowiekowi dano taką władzę! Przecież on robił to, co chciał. Gdyby nie był winien, to by nie uciekał. Już nie tylko o sprawy polityczne chodzi. Ile krwi napsuł temu lekarzowi, który leczył jego ojca, a ojciec umarł. Dla mnie Ziobro to miernota, który nadużywał władzy. Należy postawić mu zarzuty, i poczekać niech się wyleczy, tylko nie wiem dlaczego raz ma siły żeby występować w swojej telewizji, drugi raz nie ma siły żeby się stawić na Komisję?!
Kiedy wykończyli Blidę, to nikt się nie martwił, że ona cierpi na nowotwór! Jak naprawdę zginęła, nikt do końca nie wie, tak jak ja nie wiem, czy Nawrocki został naprawdę wybrany na prezydenta. Wiadomo, że były przekręty, ale został zaprzysiężony. Jego żona to mi się nawet podoba, ale do niego nie mam za grosz zaufania! Teraz tylko czekać, kogo ułaskawi! Nerwowo się wszędzie robi.
7 listopada 2025 Czas biegnie, każdy się starzeje, ma różne doświadczenia życiowe. Chcę pocieszyć siebie i wszystkich narzekających na zmiany, do których tak naprawdę nie jesteśmy wszyscy przygotowani. Meryl Streep powiedziała kiedyś:
"Resztę życia poświęcam sobie – bez pośpiechu i bez przeprosin. Nie wiem, ile mi go zostało, ale chcę je przeżyć w wierności samej sobie, nie pozwalając, by cokolwiek zniszczyło mój spokój... Szczęście przyszło wtedy, gdy przestałam szukać go w innych, a odnalazłam w sobie. Życie się nie powtarza. A ja zamierzam je przeżyć.”
Aktorkę lubię, ma taki problem jak każdy z nas. radzi sobie, a to najważniejsze.
Nie zamartwiajcie się bezsennością, jest tego przyczyna jak widać. Coś za coś.
Nie martwcie też się że niekiedy nie możecie się odnaleźć wśród ludzi uważających się za mądrzejszych, lepiej sytuowanych czy bardziej eleganckich. Każdy ma swój czas do rozwoju. Natrafiłam na świadectwo szkolne Baczyńskiego, orłem to on nie był, ale to jego imię zostało zachowane na zawsze, a bardzo dobrzy uczniowie gdzieś się zapodziali w tłumie. To oczywiście nie jest reguła, ale wyjątek.
Obcokrajowcy dziwią się, że u nas do obiadu zawsze jest natka z pietruszki, oczywiście gdy pasuje do danego dania. Ja też mam do niej sentyment. Okazuje się że nadaje się też na herbatkę.
6 listopada 2025 Starość to chyba najtrudniejszy okres w życiu człowieka. Oczywiście choroby, zniedołężnienie, osamotnienie, to wszystko z czym się borykamy na co dzień, ale przecież jakoś funkcjonujemy, radzimy sobie, staramy się każdą godzinę uczynić sensowną.
Wieczorem obejrzałam film „Strzępy”.Tytuł wskazuje, że nie będzie to łatwe, życie podarte na strzępy.
Żyje sobie rodzina, spokojnie i szczęśliwie, aż tu pojawia się choroba Alzheimera, w formacie który szokuje. Nie tylko brak słów, gubienie się, zapominanie, to szalona agresja. Teść dotknięty chorobą, mało że rozbiera się do naga i paraduje po domu, to jeszcze napada na swoją synową której łamie ręce, czyni w domu spustoszenie. Kobieta ląduje w szpitalu, a on w domu opieki. Syn jednak w poczuciu obowiązku, decyduje się zabrać go do domu. Jego żona ucieka, córka też, ze strachu przed chorą osobą. Na czas pójścia do pracy ojciec jest przywiązany do kaloryfera, bo przecież nie wiadomo co by zrobił. Córka odwiedziła ojca opiekującego się staruszkiem i padło właśnie takie pytanie - Czy ja na starość też się będę tobą opiekowała, jak ty może odziedziczysz chorobę? Finał jest taki, że syn wiezie ojca na sankach po śniegu w odludne miejsce w górach, gdzie razem umierają, zamarzając.
Czy to był mądry wybór? Dzieci powinny opiekować się rodzicami, ale zniszczenie swojej rodziny w imię opieki nad ojcem, który o sobie już nie decydował zupełnie, dla mnie nie było mądrym pomysłem. Zniszczono rodzinę, szczerze powiedziawszy ojciec też nie był zaopiekowany. Syn mógł bać się genów odziedziczonych po ojcu, ale w końcu nigdy nie wiemy co odziedziczymy.
Pisząc o tym wszystkim zastanawiam się czy nie dodać odpowiedniego aneksu do spisanego testamentu, że w wypadku gdybym nie daj Boże zapadła na taką chorobę, zmusić córki do oddania mnie do ośrodka, który by się zajął takim chorym człowiekiem. Tak naprawdę w takim wypadku lepsza by była eutanazja, to chyba jest bardziej humanitarne. Sama już nie wiem.
5 listopada 2025 Znajoma kiedyś określiła swoje małżeństwo jako związek z rozsądku, i powiedziała że tak takie układy są najtrwalsze. Fakt, trwa to już wiele lat. Czy są szczęśliwi? To zgodne stadło, rozumiejące się, wspierające i chyba kochające. To jakaś analogia z moim kotem Bercikiem.
Kot przywędrował do mnie, gdyż takie były układy. Nie znaliśmy się, nie wybieraliśmy się, żadna tam nić sympatii. Trzeba było się zaakceptować. Początki jak zwykle były dosyć trudne, dopóki się nie poznaliśmy. Każdy chciał dominować, w końcu ja uległam, bo nie miałam wyjścia. Zależało mi na tym, aby kociu się dobrze czuł. Podążam za jego przyzwyczajeniami, smaczkami żywieniowymi i jego chyba romantyczną naturą. Sypia na fotelu w pokoju, gdzie sypiam, albo oddzielnie, to już naprawdę jego wybór. Doszło wczoraj do takiej sytuacji, która mnie zastanowiła.
Bercik przysiadł się do mnie na kanapie. Wyraźnie zależało mu na tym, abym zajęła się jego łebkiem - głaskała, drapała, przytulała. Przymknął oczęta i wpadł w błogi stan bliski usypiania. Ja oglądałam telewizję i wpatrzona w ekran popełniłam chyba jakiś błąd głaszcząc go w sposób, którego nie akceptował. Zasyczał, pokazał zęby i zaczął mnie bić łapką. Oniemiałam! Kotuś opuścił legowisko na kanapie i umościł się na dywanie przyjmując postawę wielce obojętną. Wygłosiłam mowę dotyczącą kulturalnego zachowania kotów. Odebrał ją w spokoju wpatrując się w jakiś punkt na ścianie. Obrażona siedziałam na kanapie, a kot obrażony leżał na dywanie podwijając lewą łapkę, jak zwykł to zwykle to czynił w chwili zdenerwowania. Jakiś czas to trwało. W końcu Bercik stanął obok mnie i zaczął dokładnie delikatnie dotykać łapką mojej nogi, jakby przepraszając. Wzruszyłam się, naprawdę! Kot to niezależne zwierzę, i taki gest...
No szczerze powiedziawszy mogło mu zależeć również na tym, aby dalej go głaskać. Może tak, a może nie. Ja myślę że lepiej zostać przy wersji przeprosin. I tak to u nas wygląda.
4 listopada 2025 Miałam zamiar dzisiaj ponarzekać. Od rana zwijam się jak w ukropie - niby pralka pierze, zmywarka zmywa, odkurzacz czyści, a ja nie mogę sobie ze wszystkim poradzić. Bercik cierpliwie czeka leżąc przy otwartym oknie, kiedy zajmę się nim. W końcu usiadłam i wędka poszła w ruch. Nie ukrywam, że trochę go zmęczyłam. Biegał jak w ukropie. Teraz śpi, a ja mogę trochę zająć się swoimi sprawami. Kasia przysłała mi zdjęcie swoich zygokaktusów. Uginają się od kwiatów, a u mnie posucha. Jakby tego było mało, zamieściła podpis pod zdjęciami.
„A wszystkie różowe ( były różne;-)- jak pachnące ręce aniołów gotowe do błogosławieństwa naszego domostwa, wielbiącego stare kwiatostanów bóstwa.”
Co się z nami dzieje? Z wiekiem dojrzewamy do pisania, malowania, działania, i tak dalej.
Aby nie było zbyt dużo chwalby, zamieszczam spis zachowań, jakie powinny obowiązywać kulturalnego człowieka. Każdemu się przyda. Mnie też.
1️⃣ Nie dzwoń więcej niż dwa razy z rzędu. Jeśli ktoś nie odbiera, to znaczy, że nie może albo nie chce. Uszanuj to.
2️⃣ Oddawaj pożyczone pieniądze, zanim ktoś ci o nich przypomni. Tak samo z parasolami, długopisami czy pudełkami na jedzenie. To kwestia uczciwości.
3️⃣ Gdy ktoś zaprasza cię na obiad, nie zamawiaj najdroższego dania. Wdzięczność ma większą wartość niż luksus.
4️⃣ Przestań zadawać krępujące pytania w stylu: „A chłopak?”, „A dzieci?”, „A dom?”. To nie twoje życie, więc nie twój problem.
5️⃣ Zawsze otwieraj drzwi osobie, która idzie za tobą. To zwykła kultura.
6️⃣ Jeśli twój przyjaciel płaci dziś za taksówkę, ty zapłać następnym razem. W relacjach liczy się równowaga, a nie wykorzystywanie.
7️⃣ Szanuj inne opinie. To, co dla ciebie jest „6”, dla kogoś innego może być „9”.
8️⃣ Nie przerywaj. Słuchaj. Cisza uczy więcej niż gadanie.
9️⃣ Jeśli opowiadasz żart i nikt się nie śmieje – odpuść. Niezręczność to też odpowiedź.
? „Dziękuję” nigdy nie jest za dużo. Używaj go często.
1️⃣1️⃣ Chwal publicznie, poprawiaj prywatnie.
1️⃣2️⃣ Nie komentuj wagi innych. Powiedz po prostu: „Jesteś wspaniały(a)!”. I tyle.
1️⃣3️⃣ Gdy ktoś pokazuje ci zdjęcie na telefonie, nie przewijaj dalej. Nigdy nie wiesz, co tam się kryje.
1️⃣4️⃣ Kiedy ktoś idzie do lekarza, nie pytaj: „Co ci jest?”. Lepiej powiedz: „Mam nadzieję, że wszystko w porządku”. Szanuj prywatność.
1️⃣5️⃣ Traktuj woźnego tak samo jak dyrektora. Wielkość człowieka mierzy się tym, jak traktuje tych, którzy nic mu nie zawdzięczają.
1️⃣6️⃣ Jeśli ktoś z tobą rozmawia, odłóż telefon. Wpatrywanie się w ekran to brak szacunku.
1️⃣7️⃣ Nie udzielaj rad, jeśli nikt cię o nie nie prosi. Nikt nie słucha niechcianych kazań.
1️⃣8️⃣ Gdy spotykasz kogoś po latach, nie pytaj o wiek ani zarobki. Zapytaj, jak się czuje. To jest najważniejsze.
1️⃣9️⃣ Zajmij się własnym życiem. Sprawy innych nie zawsze potrzebują twojej ingerencji.
2️⃣0️⃣ Zdejmij okulary przeciwsłoneczne, gdy rozmawiasz z kimś na ulicy. Szacunek widać w oczach.
2️⃣1️⃣ Nie chwal się bogactwem przy biednych ani dziećmi przy tych, którzy nie mogą ich mieć. Prawdziwa klasa to empatia.
3 listopada 2025
Pamięci ofiar polskich i niemieckich. Mieszkam w mieście, które tak naprawdę moim miastem, takimserdecznym, to nigdy nie będzie, to miasto nazywa się Bydgoszcz. Obecnie to ładne miasto, szczególnie Śródmieście, ale inne dzielnice też cieszą oko. Piszę o tym wszystkim, gdyż czytam książkę Michała Tabaczyńskiego „Kieszonkowa metropolia”.To książka inna niż wszystkie jakie czytałam o Bydgoszczy. Zaszokował mnie szczególnie rozdział mówiący o tym, że niemieckie obozy koncentracyjne przejęli po wypędzeniu Niemców Polacy!!! Osadzono tam Niemców bez względu na to, jaki był ich stosunek do polskości. To co się tam działo według autora, dla mnie jest szokujące. Że też coś takiego mogli robić moi rodacy! Zimne Wody i Potulice to miejsca kaźni.
„Tabaczyński rozpisuje się na temat powojennych obozów pracy dla Polaków, ale też Niemców... wbrew racji stanu „rozgrzebuje” powojenne sprawy. – Polski kult polskich trupów nie jest ani trochę wzniosły i uniwersalny – raczej: partykularny, narodowy, wykluczający, jest znakiem naszej strasznej historii – pisze.
Oto fragmenty.
- W trakcie ekshumacji polskich ofiar niemieckiego mordu, których ciała odnaleziono w pobliżu obozu, strażnicy kazali całować kości, potem je czyścić i myć, ponieważ w ocenie strażników jeden ze skierowanych do tych prac chłopców, nie chciał wykonać należycie zadania, nakazano aby jego starszy osiemnastoletni brat wymierzył mu karę, gdy ten odmówił bicia młodszego brata, obu utopiono w szambie.
-Obóz w Zimnych Wodach istniał kilka miesięcy, od końca stycznia do początku czerwca 1945 roku. Rejestry obozowe notują od 18 lutego do 27 marca 265 ofiar, a od 27 marca do 5 kwietnia 100.W opracowaniach dotyczących śmierci Niemców w obozie w Zimnych Wodach pojawia się często używana fraza - urzędowi stanu cywilnego liczba ta wydawała się tak nierealnie wysoka, że wzbraniał się przed wpisaniem nazwisk do rejestru zmarłych. Mogłoby to rzucać ujemne światło na przebieg stosunków, jakie zapanowały w obozach polskich po wyzwoleniu się spod jarzma okupacyjnego, nie wiadomo jak mogą w przyszłości ukształtować się stosunki międzynarodowe...
Nie będę już pisać o gwałtach, biciach, rozstrzeliwaniach. To czas po wojnie, wiadomo co tutaj robili Niemcy, to zemsta Polaków na starcach, kobietach, niemieckich dzieciach. Dla mnie te sprawy są szokujące. Polacy, moi rodacy, są oprawcami. Oto co z ludźmi robi wojna!
2 listopada 2025
Dzień Zaduszny jest dniem modlitw za dusze zmarłych (stąd nazwa: Zaduszki).
Święto to zostało ustanowione w 998 roku przez św. Odilona, opata benedyktynów w Cluny we Francji i szybko zyskało popularność na terenach zarządzanych lub zamieszkałych przez katolików. W XIII wieku Dzień Zaduszny był powszechnym świętem w Kościele katolickim. Wato pamiętać, że początkowo katolickie Zaduszki miały pragmatyczny charakter. Wprowadzono je bowiem jako przeciwwagę dla pogańskich obrządków związanych z kultywowaniem pamięci po zmarłych przodkach, a obecnie genezę Dnia Wszystkich Zmarłych upatruje się w przedchrześcijańskich wierzeniach Słowian zachodnich, Celtów i German. Współcześnie Dzień Zaduszny łączy w sobie elementy katolickie (np. wiara w duszę, czyściec) oraz ludowe, pogańskie (np. wiara w duchy z zaświatów, czy w moc oczyszczająca ognia).
1 listopada 2025
„Jeżeli życie jest nicią - można przeciąć tę nić,
I odpłynąć na obłoku niby na srebrnej tratwie...
Ach, jak łatwo, ach, jak łatwo byłoby żyć,
Gdyby nie żyć było jeszcze łatwiej!”
Pamięci Tych, którzy już odeszli.
"Światła cmentarz rozjaśniły,
że aż łuna bije w dali,
lecz i takie są mogiły,
gdzie nikt lampki nie zapali."
Szelest spadających liści
mgła wspomnień
chybotliwy płomień
kwiat troskliwą ręką położony
zaduma
Idziemy ku naszym bliskim, kochanym.
Na płytę nagrobka wnuk się wspiął
(Oni go nigdy nie widzieli).
Bawi się , śmieje,
krzyż objął rączkami.
Nie daje się zdjąć z tego "placu zabaw".
Nikt się zresztą tego zrobić nie ośmielił.
Stoimy wzruszeni
łzy ocierając ukradkiem.
Spełniło się ich ostatnie marzenie.
Oni się odnaleźli i zrozumieli.
Babcia wyciąga kochające dłonie,
Dziadzio gładzi główkę kochaną.
Otulają go radości tchnieniem.
Zawsze odchodzimy stąd nie w porę-
róża nie rozwinęła się z pąka w ogródku,
film nie został obejrzany,
książka niedoczytana ,
świat nie do końca rozpoznany.
Miłości nic tylko zatrzymać nie zdoła-
śmierć
zimna nagrobna płyta
tajemnicze niebieskie kręgi
oddalenie
czas
Ona wszystko pokona
serdecznym spełnieniem.
Szczęśliwi, którzy odeszli ze spełnionym ostatnim marzeniem.
Tak to kiedyś ujęłam, zapisałam i ze smutkiem do tego wspomnienia wracam. Nie ma ich, odeszli, zostały wspomnienia, miłość nam dana, i groby z płonącymi dzisiaj zniczami… Taki to człowieczy los. Przychodzimy na ten świat ze świadomością końca, ale chcemy żyć. Mogił, do których wracamy, jednak jest coraz więcej, przyjaciół obok nas, coraz mniej. Przyjdzie ten dzień, że dołączymy do tych, którzy są już tylko w naszej pamięci. 1 listopada to dzień czci wszystkich znanych i nieznanych z imienia świętych. Zduszki, dzień pamięci o tych, których już nie ma wśród nas. Połączy nas modlitwa i płomień znicza.
2 listopada 2015
Zaduszki to dzień modlitw za zmarłych, odwiedzania cmentarzy i zapalania na grobach świateł, które symbolizują nieśmiertelność duszy. Byłam już w kościele, o dziwo, obudziłam się bez budzika. Poszłam wspomnieć i pomodlić się za wszystkich, którzy pojawili się w moim życiu nie bez przyczyny, trwaliśmy obok siebie przez lata całe, lub chwile krótkie jak mgnienie, z winą lub bez winy. Jedni pomagali mnie, innym ja prostowałam ścieżki losu, kochani byli lub odsuwani na bok, taka to plątanina czynów i uczuć, dziękuję za wszystko, gdyż nie sposób oddzielać na gorąco nitki przebiegłego losu. Każdy z nas podąża swoją drogą, zapracowuje na zbawienie, tym, którzy mają z tym kłopot po drugiej stronie, dzisiaj modlitwa i westchnienie.
Ksiądz Twardowski, poeta, pochylił się nad karmelitanką, ten wiersz bardzo przypadł mi do serca, niech więc będzie wskazówką - … z wszystkich cudów natury
jedynie poważam trawę
Bo ona deptana niziutka
bez żadnych owoców, bez kłosa
trawo – siostrzyczko moja
karmelitanko bosa
3 listopada 2015
Boję się o tym myśleć i boję się o tym mówić. Na cmentarzu spacerowała alejkami pani, która wygłaszała orację na sobie tylko wiadomy temat, ale za to głośno i zamaszyście. Ledwo się z tym jakoś uporałam, a dzisiaj spotkałam znowu kobietę, która żywo zapraszała mnie do rozmowy. Trudno się nie odzywać do maleńkiej, kruchej staruszki. Kiedy poszła załatwiać sprawy do banku, poinformowano mnie jak się sprawy mają. Alzheimer! Osoba samotna, wyciąga w banku pieniądze i je później wpłaca. Spaceruje po ulicy ze sporymi sumami, ostatnio 5 tysięcy! - Dawno już nie widziałam takiej sumy, jakoś wszystko upłynniam na bieżąco. - Osoba samotna, nie chce iść do domu opieki, sąsiedzi pomagają jak mogą, ale to nie jest łatwe gdyż zapomina, oskarża. No cóż, choroba!
Tego boję się najbardziej, nie bólu, nie cierpienia, tylko utraty sprawności umysłu. To, że człowiek nie zdaje sobie sprawy z tego, co robi, jest stresujące. Przeczytałam, że może się to objawić nagle!!! Co tam los ma w zanadrzu, czym może człowieka obdarować?! Cieszmy się tym, co mamy, gdyż nie wiadomo co nam jutro przyniesie.
4 listopada 2015
Ludzka logika jest przewrotna. Wczoraj przesłano mi informacje dotyczące pewnego polityka pnącego się obecnie do władzy, udowadniając, że jego przymioty opierają się o to, czego nie zrobił! Ludzie kochani, przecież to jest coś nie tak. Sądzimy człowieka według jego czynów, a nie według tego, czego nie zrobił. Jedną z jego zasług w tym tekście jest to, że nie jadł ośmiorniczek! To mnie najbardziej rozbraja. Ja jestem zatem aniołem, człowiekiem bez grzechu, gdyż tak nienawidzę owoców morza i wszelkich „mackowtych” stworzeń morskich, że musieliby mnie chyba zahipnotyzować, aby zmusić mój organizm do popełnienia takiego „przestępstwa”. Cała litania wywodów opiera się o takie przesłanki. Po co to pisać, komu to jest potrzebne, chyba tylko tym, którzy to piszą. Doszli do władzy, niech rządzą. Osądzimy to po ich poczynaniach. Rządzenie wcale nie jest łatwe, dobre chęci nie wystarczą, rozdawnictwo także nie, rzeczywistość jest brutalna. „Gospodarka, jeszcze raz gospodarka, idioto – coś w tym stylu mówił do siebie pewien amerykański prezydent i miał rację.
Druga sprawa, która mnie zbulwersowała, to udowadnianie i wychwalanie przez pewien portal dla seniorów, samotności! Taaaaak, samotność, ale z wyboru ma jakiś sens, samotność starcza jest rzeczywistością, niekoniecznie akceptowaną przez ludzi nią dotkniętych, ale jest i musimy się z nią pogodzić. Nie wmawiajcie nam, że to niebiańska radość. Te wszystkie działki, uniwersytety, spacery i wycieczki to nic innego jak zabijanie samotności. Niech raczej zginie, na pohybel tej zmorze otwierającej - podobno - drogę do innego, lepszego świata. Stopień ten, jak nam wpierają, trzeba przekroczyć, aby być lepiej przygotowanym do przejścia w inną rzeczywistość, aha! Może ten inny świat jest piękny, ale my jakoś z uporem trzymamy się życia ziemskiego.
Jestem samotna, nie jest mi z tym dobrze, zagospodarowałam jednak swoją samotność i dopóki mam sprawność fizyczną i psychiczną nie utyskuję, szukam dla siebie zajęć i form działania wypełniających mój czas i tyle, ale do szczęścia czegoś mi brak…
Ja nie chcę, aby moje dzieci ciągle przy mnie siedziały, nie mam zamiaru destabilizować im życia. Kocham swoje dzieci, wystarczy mi to, że są, że mnie kochają, mam taką nadzieję, gdyż dla mnie są najważniejsze. A samotność, no cóż, trzyma się mnie jak rzep psiego ogona. Każdy rzep można odczepić, ale ślady są trudne do usunięcia.
6 listopada 2015
Czas jest ulotny, ciągle go zresztą brak! Mój dzień zupełnie się rozregulował. Mimo że przygotowuję się do snu według wszelkich zaleceń, to i tak to niewiele daje. Między drugą a trzecią budzę się i nie mogę zasnąć. Zabieram się za czytanie, to muszę przeczytać, Grzebałkowskiej „Beksińscy. Portret podwójny”.
Taka tematyka nie pewno nie uspokaja wewnętrznie, a wręcz przeciwnie wchodzę w atmosferę fantastyki, nieokiełznanych wizji, niepokoju i malarstwa niedającego się sklasyfikować. Ludzie wielkich talentów odbiegają od schematów, prowadzą życie trudne do przyjęcia dla normalnych ludzi. W takiej atmosferze wyrasta ich syn Tomek, dziecko bardzo inteligentne i wrażliwe. Ukochana żona Zofia powinna być chyba powołana do świętości, podporządkowała swoje życie talentowi męża. Nie wiem jak bym to znosiła. Z takim bagażem przeżyć zasypiam nad ranem i śpię do 9, a później dnia brakuje i z niczym nie nadążam.
7 listopada 2015
Apostoł Paweł napisał: Choćbym na chleb dla głodnych wydał cały majątek i sam dał się żywcem spalić, a nie darzył nikogo miłością - nic mi to nie pomoże. 1 do Koryntian 13,3 Współczesny Przekład
Czytam to i czytam i jakoś nie bardzo się zgadzam. Czy naprawdę człowiek, który stara się pomóc bliźniemu, nic nie ma na swoje usprawiedliwienie? Przecież chciał pomóc?! Jakie były jego intencje, nie wiemy, ale tacy ludzie raczej nie robią tego na pokaz.
Z tą miłością to ławo nie jest, no bo co mamy począć, gdy nie płoniemy uczuciem, ale jesteśmy dobrymi ludźmi, staramy się pomagać, nie krzywdzić? Gdy jesteśmy zakochani, to przecież nie obnosimy się z tym, co dla nas najważniejsze, to jest tylko nasze i wystarczy nam, że jesteśmy szczęśliwi. A co zrobić, gdy jesteśmy nieszczęśliwi, skrzywdzeni, odrzuceni, mimo, że kochaliśmy całym sercem i duszą? Rodzi się w nas tęsknota za niepamięcią, aby móc jakoś odnaleźć się w tym pełnym zasadzek życiu.
Miałam dzisiaj iść do lasu, z nadzieją, że grzyby tam na mnie czekają, ale całą noc mżyło i chyba trzeba by założyć sztormiak i buty dla rybaka, aby tam wśród opadłych liści i nasiąkniętych deszczem gałęzi jakoś się przedrzeć. Może jutro pogoda się ustabilizuje. Przecież kocham las, dlaczego więc psuje mi się szyki i nie pozwala się spotkać z moim ukochaniem?! Może tam czai się jakiś Janek albo Franek, który pozwoli mi wypełnić przykazanie miłości, gdy miłość do przyrody nie wystarczy. Wszystko wczoraj "porobiłam" i dzisiaj mam dzień do prac miłościwych, a może miłosiernych nad moim opracowaniem, które się jakoś ślimaczy, może dlatego, że miłość wypaliła się we mnie, dogasa i już nie daje mi tyle energii co dawnymi czasy. Włączyłam sobie płytę z zebranymi onegdaj melodiami, które kocham, ale to mnie rozprasza, gdyż przynosi wspomnienia, przełączyłam więc się na jazz, on człowieka pobudza do działań. Tak, to jest to! Mam taki programik POLSKASTACJA.PL - polecam - gdzie ustawiłam sobie ulubione i słucham tego, co akurat mnie dopinguje do działania.
8 listopada 2015
Poszłam dzisiaj na grzyby, mimo wiatru ponad przeciętność i odradzania mi takiego posunięcia przez lokalne społeczeństwo. Poszłam i już. "Natura jest zawsze mądrzejsza od ludzkich pomysłów" powiedział A. Kępiński. Dowiódł tego piękny las skąpany w barwach jesieni stawiając na mojej drodze pięknego grzyba, jednego, ale to zawsze coś. To była nagroda za moją wiarę i zaufanie do lasu. Dziękuję ci lesie za piękne widoki, mogłam je podziwiać, napawać się ich widokiem, światłocieniami ufundowanymi przez naturę, wdychać powietrze czyste i przejrzyste. I kto miał rację? Ja, staruszka, która wie wszystko, no prawie wszystko. "Nie zaznasz spokoju, dopóki nie odkryjesz, jak wybaczać sobie, jak wybaczać innym i jak pozwolić, by inni wybaczyli tobie"Dorothy Rowe. Ja wybaczam wszystkim, którzy mają moje opinie i słowa za nic, sobie też wybaczam, gdyż nachodziłam się, oj nachodziłam. Mam jednak satysfakcję, że nie wróciłam z pustymi rękami, grzyb był, czekał na mnie, a ile się namieliłam językiem, wystarczy mi na tydzień chyba. "Człowiek nie doświadcza szczęścia dlatego, że koncentruje się na tym, czego nie ma" A. Demelli Ja stąpam twardo po ziemi, wiem czego i gdzie szukać, a jak już szukam to i znajduję. "Doskonałość tak samo nie jest nam dostępna jak nieskończoność"A. Musset. Może trochę się mylę w samoocenie, ale jestem tylko człowiekiem. "Idź swoją drogą, a ludzie niech mówią, co chcą"Dante.Pójdę!
9 listopada 2015 W mojej szufladzie kilka lat leżał szalik. Nie używałam go, gdyż nikomu się nie podobał, ale przyszedł czas, że noszenie go stało się koniecznością. Wyjęłam szal z szuflady, uprałam, wypłukałam w płynie zmiękczającym, jednak wypadło wszystko nieciekawie. Poprosiłam córkę, aby coś z tym zrobiła, aby pomogła. Trochę go podfarbowałyśmy, szydełkiem dorobiłyśmy nowy brzeg i postanowiłam go zaprezentować. Spotkałam się z krytyką. Szalik poszedł powtórnie do szuflady, a córka podsuwała inne szaliki, doradzała. Wszyscy uwierzyli, że teraz będę nosiła właśnie takie „okrętki około-szyjne”. Kiedy doszło do wspólnego spaceru, wystąpiłam jednak w starym szaliku, inne zostały upchnięte w szufladzie i nie było już odwrotu, ludzie musieli zaakceptować mojego starego „owijasa”. Stary szalik, mimo że „schodzony”, nieciekawy, ujrzał światło dzienne. Teraz niech inni się martwią o to, jak ja w nim wyglądam, ja tam swoje wiem, stary, bo stary, ale jest. A to, że lada dzień się rozpadnie, trudno. Taki będzie jego los.
Teraz tak będę pisać, posługiwać się będę przypowieściami i niedomówieniami. Miałam napisać o dziewczynce z zapałkami, ale szalik jest chyba bardziej na czasie. Lepiej dmuchać na zimne…
10 listopada 2015
Wczoraj ruszyłam z pracą. Muszę sama siebie za to pochwalić, gdyż nie ma kto tego zrobić. Komasacja z rozdziału „Wieś” została opanowana. Mały kroczek, ale to zawsze coś. Zapis z archiwum jest w jakimś „diabelskim” formacie i program ABBYY nie zapisuje wszystkiego w miarę przystępnie. Jakoś jednak poszło, trzeba sobie radzić. Gdy tak na trzeźwo zastanowić się nad tym wszystkim, to życia by mi nie starczyło, gdybym się nad wszystkim pochyliła tak naprawdę dogłębnie. Ślizg - to będzie najlepsze wyjście z sytuacji.
Otulam się w czasie pracy muzyką, zapewnia mi to spokój i bezpieczeństwo psychiczne, oczywiście o ile muzyka jest spokojna. To forma izolacji od otoczenia. Bardzo mnie rozpraszają odgłosy zza ściany - grający telewizor, głośne rozmowy; życie ulicy, głośne parkowanie lub rozruch samochodów - muzyczka daje mi możliwość koncentracji i nastraja mnie pozytywnie, do pracy oczywiście. Nie muszę się ciągle dożywiać, ukradkiem czegoś dojadać, nie czuję tego nieprzyjemnego ssania w żołądku – robię co mam robić. Cisza jest do przyjęcia, ale niechby to była cisza. Takiej jednak nie uświadczysz w blokowisku w środku miasta. Zbyt długotrwała też działa przygnębiająco. Obudziłam się dzisiaj zbyt wcześnie, ale co mam na to poradzić, jak już jestem na nogach, to biorę się do działania. Z kim z seniorów nie rozmawiam, wszyscy mają to samo, wstają rano i wymyślają „ciche” prace. Ja też tak robię. Niech to będzie piękny dzień, mimo fatalnej pogody i przygnebiającej szarości za oknem.
11 listopada 2015
Chcemy Polski niepodległej, abyśmy tam mogli urządzić życie lepsze i sprawiedliwsze dla wszystkich. Józef Piłsudski
12 listopada 2015
Miałam pisać przypowieści, ale to jest zbyt mądre, u mnie będą opowiastki, to wystarczy. Numeracji też nie będzie, gdyż cyfry wywołują u mnie złe skojarzenia. No więc. Opowiastka domowa, ale nie tylko*
W czasie kolacji żona wykorzystując sytuację, że mężuś jest syty i zadowolony, wszczyna rozmowę.
- Kochanie, wydaje mi się, że już czas zmienić meble, stare są zniszczone, pies poobgryzał nogi stołu, fotele wysiedziane, tapczan się niebezpiecznie ugina…
- Moja droga – odpowiada małżonek, nie czas teraz na takie sprawy. Wiesz jak stoimy finansowo. Jak chcesz meble, to najlepiej weź jakieś nadgodziny i kup na raty. Ja protestuję, nie godzę się.
- Nie mam już siły na dodatkową pracę - odpowiada żona, - trudno, zostaną stare, wyczyszczę i jakoś to będzie -odpowiada żona lekko zdenerwowana.
Gdzie tu u tego człowieka empatia, zgodne kroczenie w małżeńskim kieracie, chęć zrobienia mi przyjemności?Jaka gruboskórność – pracuj dodatkowo! I te kłamstwa, że nie mamy pieniędzy. Zamilkła żona, połykając łzy, zabrała się do pracy, której nikt nie cenił jak należy.
Minął jakiś czas i mąż zwraca się do żony.
- Słoneczko moje, kokoszko rozkoszna, nie uważasz, że wstyd już jeździć tym starym gratem, może byśmy kupili nowy samochód? Możemy o tym porozmawiać spokojnie, załatwić wszystko jak kulturalni ludzie, przecież liczy się przede wszystkim dobro naszej rodziny, prawda?
Małżonka popatrzyła się spod oka, spięła się wewnętrznie i wypaliła z siłą tajfunu:
- Co ty sobie myślisz! Gdy ja prosiłam, abyśmy kupili meble, poradziłeś mi abym dorobiła do pensji, a teraz masz takie zgodliwe plany?! Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie! Będę robiła to samo, co ty – bunty, strajki włoskie, polskie, oczernianie, podcinanie skrzydeł… Zobaczysz jak to dobrze. Anioły są w niebie, na ziemi tylko ludzie.
Może postąpiła źle, przecież ludzie się zmieniają?! Ciekawe tylko, że zmieniają się wtedy, kiedy mają coś do załatwienia.
Ludzie z moich rodzinnych stron, gdybyście zajrzeli na stronę milkowice.pl.tl/Nowo%26%23347%3Bci.htmwysilili wzrok. Może kogoś rozpoznacie na zdjęciu? Napiszcie do mnie, każda buzia się liczy. Proszę także córkę Lucynki, odezwij się dziewczyno. Obiecane zdjęcia nie nadeszły, a ja nie mam adresu, mój komputer pożarł wszystkie przy przymusowym formatowaniu. Czekam. Dane słowo się liczy, prawda?
13 listopada 2015
Dzisiaj piątek, trzynastego, nie ma co liczyć na to, że zdarzy się nam coś miłego. Od rana napastują mnie informacjami krytykującymi ustępujący rząd, prezydenta… Gdyby to chociaż było dowcipne, ale toporne jest i niesmaczne. No po co mi to! Rodacy kochani, jest zwycięzca wyborów, niech zakasuje rękawy i rządzi z moim błogosławieństwem, tylko niech rządzący nie zapominają o obietnicach danych emerytom, co prawda dzieci już nie spłodzimy, ale kolebiemy się po tym świecie i żyć musimy, nawet jak nam to nie jest na rękę.
Krytyka była, jest i będzie, podobno nie ma lepszego lekarstwa na depresję niż obrobić, nie kraść tylko obgadać, bliźniego. Poprawia to poczucie obrabiającego. Jak to tak działa, proszę bardzo, możecie mnie obgadać od dołu ku górze, na skos i na wspak.
A krytykanctwo? Jest ma każdym szczeblu. Miałam na to dowody w czasie minionym, gdyż obecnie, odpukać, jakoś nic mi się nie psuje. Przychodzi specjalista, zaczyna ogląd zepsutego urządzenia i zaczyna się, co to za „paprok „ to robił?! Wychodzi ten wszystko umiejący, a urządzenie działa gorzej niż poprzednio. Przeszedł już siebie pewien szewc, gdy obejrzał moje buty i stwierdził: - To pewnie ten z ulicy X to robił, widzę , fuszera aż strach. Uśmiechnęłam się wewnętrznie i nic nie okazując na zewnątrz, stwierdziłam – Nie pamiętam. Przecież dobrze wiedziałam, że to jego dzieło, gdyż nigdzie więcej nie chodziłam z butami, ale co miałam powiedzieć?! Czekać, aż mnie wyrzuci za drzwi.
Tak to na tym świecie jest. Niech każdy robi to, co do niego należy, najlepiej jak umie, a mnie, jako osobę neutralną, nie zawalajcie memami. Szkoda na to czasu i atłasu.:) Zakwasy się od tego robią!
15 listopada 2015
Masakra, do której doszło w Paryżu, zmieni nasz świat na zawsze. To nowa dla nas formuła wojny. Chyba kończy się czas otwartych granic w Europie, choć Niemcy twierdzą, że do tego u nich nie dojdzie. Może to forma zapobieżenia atakom na ich kraj? Stała się rzecz straszna, niepojęta, godząca w nasze pojęcie wartości międzyludzkich.
Bardzo mnie to wszystko przygnębia, na dodatek pogoda, zmiany ciśnienia, lektura wyciągająca przepastne pokłady ciemności twórczej u Beksińskiego, doprowadziły do takich skoków ciśnienia u mnie, że całą sobotę miałam straconą, a na dodatek nieprzespaną noc, a nawet, gdy się zdrzemnęłam, to koszmarne sny umajone szkieletami, mulistym podłożem upstrzonym potworami, powodowały szybkie przebudzenie. Ja się nie nadaję do takiego życia. Mój świat ma by pełen spokoju, miłości, ciepła i piękna. Wtedy czuję się dobrze, mam chęć do pracy i do działań, które dają mi satysfakcję. Beksiński, wielki malarz, artysta światowej sławy, miał też jak się okazuje dylemat związany z sensem tego, co robi już jako stary człowiek. Widocznie to wspólna cecha nas wszystkich, wchodzących w wiek schyłkowy. Zapytano go, dlaczego jeszcze maluje, gdy boli go już kręgosłup, nogi, i ma wiele innych dolegliwości. Ujął to, po głębszym zastanowieniu, w ten sposób: „Nie wiem, po co maluję. Oczywiste jest to, że nierobienie niczego jest jeszcze trudniejsze do wytrzymania niż robienie czegokolwiek z wmawianiem sobie, iż to ma jakikolwiek sens. (…) Nasza egzystencja jest wypełniona bezsensownymi, stereotypowymi, na wpół automatycznymi działaniami i całkowicie beznadziejna. Myślę o tym pytaniu do dziś i nadal nie umiem na nie odpowiedzieć. Namalowanie dobrego ( w moim mniemaniu) obrazu i powieszenie go sobie na ścianie to wielka przyjemność. Czy po to się męczę i mam wyrzuty, gdy w danym dniu nie malowałem? Poza mną nikt tego nie widzi.”
Proszę podstawić sobie czynności, czy czyny, jakie każdy z nas ma jako priorytet życiowy, i chyba musimy się z Beksińskim zgodzić, lepiej robić coś, niż nic.
16 listopada 2015
Po świecie powiało grozą. Nie wiadomo, co przyniesie nam dzień jutrzejszy. Siedzę w ciepłym pokoju, syta, wyspana dzisiaj aż do przesytu – tak już ostatnio mam, w jeden dzień 2 godziny snu, a w następnym 10! - i myślę sobie, co by było z nami wszystkimi, gdyby przestały pracować elektrownie, wodociągi, ciepłownie? Zimno, bez obiadu, bez sprawnie funkcjonującej łazienki… Jak my byśmy przetrwali!? Chyba stawiać na skwerkach namioty, rozpalać ogniska… A co byłoby, gdyby uległy zniszczeniu zapory na zbiornikach retencyjnych? Ile terenów zostało by zalanych, ilu ludzi by zginęło? Dostałam dzisiaj filmiki i zdjęcia ze zbiornika Jeziorsko. Powiało grozą. Wiatr, który wieje jak oszalały od kilku dni, rozhuśtał fale zalewu. Biją o brzeg huczą, dudnią. Jeszcze lepszy efekt jest w Siedlątkowie, gdzie stworzono tamę osłaniającą zabudowania i pola. Tam huk fal jest nieustanny. Cieszmy się każdym dniem spokoju, póki trwa.
.................................................................................................... 18 listopada 2015 Ewa Lipska„Odwaga” z tomiku „Czytnik linii papilarnych”
Odwaga żyje z niebezpiecznych chwil.
Zawsze była dzielna i nieustępliwa.
Niania podziwiała jej pewność siebie
kiedy wkładaliśmy palce
do elektrycznych gniazdek
i przeszywała nas czarna jaszczurka…
Czy całe życie trzeba pokazywać odważną gotowość? W imię Boga zabijać? Czy Bóg żywi się krwią ludzką?! Ryzyko zaciera ręce– jak powiedziała poetka, ale od tego świat może się przekręcić.
Na naszym rodzimym podwórku też są tacy, którzy wychodzą przed szereg, za nic im konstytucja, sądy i obywatele, oni wiedzą lepiej. Ku czemu zmierzamy, czy tak miało być? Ryzyko zaciera ręce, jak to się skończy?! A może o to chodziło? Wszędzie, wszyscy zostawiamy ślady naszych linii papilarnych...
19 listopada 2015 Grafika. Młoda-stara. Dopatrzyliscie się, która dominuje?
Nie wiem dlaczego mnie traktuje się tak, jakbym miała trzydzieści lat! Mam wszystko umieć, wiedzieć, radzić sobie, nie marudzić, być zadowolona i tryskać energią. Kochani, tak dobrze nie jest. Staram się, nadążam, ale lata robią swoje. I jeszcze to – Nie masz czasu, a co ty robisz?!
Robię, w żółwim tempie, ale robię. Najgorsze jest to, że nie śpię w nocy. Po tabletkach nasennych dzień, który nastaje, to jest makabra, w półśnie mija, drzemkami się skraca i co z tego, że spałam, gdy sprawność jest ograniczona. Nie śpię, to jestem tak zmęczona, że nie mam siły do życia. Gdyby jeszcze ta bezsenność pozwoliła na aktywność, ale gdzie tam, to jest pół-jawa, pół-sen. I te nerwy bez przerwy, jestem wiecznie podminowana. Gdzie ten mój spokój się podział?!
Dzisiaj od rana realizuję zadanie za zadaniem, piorę, piekę ciasteczka półkruche na drożdżach – zupełnie smaczne, część z cukrem, część ze słonecznikiem, częsciowo już zniknęły! – wieszam pranie na balkonie, gdyż trochę się „przetarło” na dworze, może nie do końca wyschnie, ale się przewietrzy.
Gadam w międzyczasie przez Skype, przecież nie mogę zapomnieć mowy ojczystej, ale tak naprawdę to załatwiam interesy. Biegnę po zakupy, gotuję obiad, trochę poczytam, szyby przeczyszczę w pomieszczeniach, gdyż słońce bezczelnie obnaża wszystkie niedociągnięcia, po południu zlustruję wystawę w galerii, obejrzę film, jaki mi wczoraj dostarczono, a jeszcze ojciec Mateusz! A gdzie czas na zaplanowaną resztę? Wisi to wszysko nad moją głową jak miecz Damoklesa. A ile mam nowych książek do przeczytania! I tak dzień w dzień. Co robią te staruszki? – mówicie z półuśmiechem. Cieszcie się, że nadążają. To nie jest sprawiedliwe takie ocenianie staruszki.I jeszcze dzisiaj w radio wypominali nam, że najdroższe jest leczenie ludzi po 60-tce.
piątek, 20 listopada 2015
Czarne chmury zbierają się na moim niebie. Zacina deszcz słów złych i niepotrzebnych. Prowokacyjny wiatr dmie od rana, nawet temperatura ma mnie na oku. Niedobory huśtają się na wodzach wyobraźni, nieporozumienia zalegają w kątach pokojów, osądzanie bliźnich nabiera rozmachu, kurczy się moja strefa Schengen i święty spokój . Grozą powiało i smutkiem. Zrób coś z tym staruszko, zanim życie nie postawi cię zupełnie na boku.
A sikoreczki nie boją się mojej Stefy na balkonie, przychodzą i siadają obok. Bardziej ufne, czy mniej mądre od znienawidzonych srok?!
21 listopada 2015 Apostoł Paweł napisał: Nie odpłacajcie nikomu złem za złe, o wszystkich ludziach myślcie dobrze. do Rzymian 12,17 Dzisiaj Dzień Życzliwości. Czy to dużo trzeba, aby świat był lepszy? Chyba nie i na dodatek nie wymaga to żadnych nakładów finansowych. Oglądałam film z gatunku – miłość. Apodyktyczny ojciec, który wszystko wiedział najlepiej, chciał ułożyć życie dzieciom, ale te na szczęście poszły za głosem serca i nie dały sobie zmarnować życia. Trzeba było rodzinnego kataklizmu, aby ojczulek zrozumiała swoje błędy. Boję się, że taka „mądrość” może spłynąć także na mnie. Dzieci nie lubią słuchać podpowiedzi, wolą się sparzyć, a rodzic musi patrzeć i przytulać.
Taka wewnętrzna belfera to we mnie siedzi i ciągle mam ochotę o czymś przypominać, pouczać. To nie jest dobre. Muszę się powstrzymywać, aby na pewnym portalu, opanowanym przez - hm… - testy, nie napisać komuś czegoś przykrego. Co komu daje taka zabawa, przecież ona niczego mądrego nie wnosi do naszego życia. Na podstawie tych strzępów informacji, które tam się zamieszcza, określa się poziom inteligencji, podaje się poprzednie wcielenia, ludzi, którzy nas lubią …. Może lepiej rozwiązać prawdziwy test na inteligencję, wtedy wyjdzie szydło z worka. Osobiście do testów mam dosyć ambiwalentny stosunek, gdyż zawsze można wybrać właściwą odpowiedź na zasadzie szczęśliwego trafu. Zresztą, wszystko w życiu jest szczęśliwym trafem.
Czytam teraz z wielkim zaangażowaniem powieść Kamińskiej o Simonie Kossak. „Mówili o niej „Czarownica” — bo gadała ze zwierzętami oraz miała kruka terrorystę, który kradł złoto i atakował rowerzystów. Ponad trzydzieści lat żyła w drewnianej leśniczówce pośrodku Puszczy Białowieskiej, bez wody i prądu. Spała w łóżku z rysiem i mieszkała pod jednym dachem z oswojonym dzikiem. Była naukowcem, ekologiem, autorką nagradzanych filmów i słuchowisk radiowych. Aktywnie działała na rzecz najstarszego lasu w Europie. Uważała, że należy żyć prosto i blisko przyrody. Wśród zwierząt znalazła to, czego nigdy nie doświadczyła od ludzi.” Nietuzinkowa kobieta, która umiała poszukać swojego miejsca w życiu.
Taka przebojowa to raczej nie jestem, ciągle mam na względzie to, aby nie skrzywdzić bliskich mi ludzi, nieść im pomoc. Nie wiem czy to dobrze, ale taka już jestem. Gdy jesteście w stanie odpowiadać bez zakłamania na pytania, polecam test http://www.16personalities.com/pl/darmowy-test-osobowosci
Mnie wyszło, że jestem „obrońcą” i coś w tym jest, gdy działam w obronie lub interesie innych ludzi, daje mi to satysfakcję życiową.
22 listopada 2015
Anna Kamińska "Opowieść o niezwyczajnym życiu Simony Kossak"
Fascynacja Simoną Kossak zmusiła mnie do przeglądania filmów na You Tube, zapoznawania się z Dziedzinką, miejscem zamieszkania Simony, powrotem do Jasnorzewskiej - Pawlikowskiej i Magdaleny Samozwaniec… Simona powiedziała, że ona nie ma marzeń, ma plany pozwalające jej realizować swoje zamierzenia i ma rację. Marzenia to takie bujanie w obłokach, a planowanie to stąpanie po ziemi. Ja też przechodzę na planowanie, dosyć już marzeń. Simona miała kontakt ze zwierzętami o jakim inni mogą tylko pomarzyć.
W pewnym momencie swego życia Simona powiedziała: Mieszkając tak długo w Puszczy Białowieskiej (…) w pewnej chwili zrozumiałam, że przekroczyłam kordon i znalazłam się (…) po stronie drzew i zwierząt. Występuję więc w ich imieniu. Skończyłam studia biologiczne ze specjalizacją psychologii zwierząt, lecz dopiero lata życia w lesie nauczyły mnie rozumieć mowę zwierząt. I znam ją tak dobrze, że należałoby mnie spalić na stosie jako czarownicę…
23 listopada 2015
Ochłodziło się, a to zawsze stwarza niebezpieczeństwo. Zaczęłam rehabilitację. Udało mi się znaleźć jeszcze miejsce na ten rok. Zaczepiłam się jednym słowem. To dla mnie najlepsze wyjście, gdyż leki mnie doprowadziły do perturbacji we wnętrzu żołądka. Lokalizacja nawet dobra, mogę tam dojechać prawie pod samą placówkę. Problem w tym, że nie dostosowałam jeszcze odzienia do warunków atmosferycznych i lekko podmarzłam, a to już jest problem. Jakoś wytrwałam do obiadu, ale później moje zdolności do pracy umysłowej skurczyły się. Kiedy opatulona kocykiem położyłam się na kanapie, poderwałam się dopiero po kilku godzinach. To znak, że dobrze nie jest. Choróbsko czyha. Muszę się jutro zmobilizować, ubrać się odpowiednio i zadbać o siebie. Najlepsze byłoby sanatorium, ale ja tak nie lubię tych wspólnych pokoi!!! Szczególnie nocy, z chrapaniem w tle. Teraz zabiorę się do pracy, przecież umysł mam jasny, wypoczęta jestem, ale co będzie z nocką, nie wiem. Łatwo nie będzie. Popracuję nad stroną, ale później poczytam o ks. Twardowskim - Grzebałkowskiej, zaskakujące rzeczy wychodzą na jaw. „Ulegałem fascynacjom kobietami i nie wstydzę się tego” powiedział ks. Twardowski sześć lat przed śmiercią. To nie to, co tam sobie myślicie. To była miłość duchowa, wręcz metafizyczna. „Całe życie kochałem, myślę, że nie można bez tego żyć” podsumował. Listy, jakie do niego pisały były całkiem ziemskie. Oto fragment „ Wspaniały, Najdroższy, Mój Najmilszy, Najbardziej Uroczy – Niepowtarzalny mój Janku!” Wzięło Janinę P. we władanie uczucie szalone, aż ksiądz się wystraszył i uciął znajomość. Wcale się nie dziwię Janinie P., można stracić głowę dla kogoś, kto pisze takie wiersze! Mnie też uwodzą poeci, mimo że o tym nie mają zielonego pojęcia. Każdy w duszy jakieś tajemnice chowa.
Miłość świat zmaglowany
polityka pudło
dom już nie tamten
inna brama
nie wierzący na roratach w kościele
tylko miłość
wariatka ta sama
Ten taki, jak przystoi osobie duchownej, ale poecie przystoi wiele…
Czekanie Popatrz na psa uwiązanego przed sklepem
o swym panu myśli
i rwie się do niego
na dwóch łapach czeka
pan dla niego podwórzem łąką lasem domem
oczami za nim biegnie
i tęskni ogonem
pocałuj go w łapę
bo uczy jak na Boga czekać
24 listopada 2015
Zabrałam się nareszcie do pracy. Może nabiorę animuszu z biegiem czasu… Aby więc nie narzekać, nie biadolić, jako że kupiłam sobie buty z zimowej promocji z 50% ulgą, mimo, że pieniędzy nie mam, ale kartą zawsze można płacić, niech się tam nawet trochę zadłużę, promocja nie będzie czekała przecież, a w wyślizganych i wytartych butach nie mam zamiaru chodzić. Do pierwszego jakoś się dożyje.
Radosna i lekka, gdyż pieniądze obciążają umysł człowieka, spoglądam łaskawie w okno, a tam sikoreczki skubią coś na gałązkach. Moja kochana Stefa odstraszyła sroki i jestem jej za to wdzięczna. Zbigniew Herbert, poeta, pewnego roku też je znienawidził, gdyż wrzeszczały pod oknem. Ja potrafię to zrozumieć, u mnie toczyły potyczki na balkonie, aż pióra fruwały. Mamy więc zbieżność myślenia z poetą Herbertem, zawsze to jakaś bliskość. Herbert wyżył się na tych skrzeczących ptaszyskach pisząc wiersz, a ja się dołączyłam, przecież dmiemy w ten sam róg... (Pica pica to łacińska nazwa sroki)
Pica pica L.
od wczesnej wiosny
do późnej jesieni
rankiem
za oknem mojej sypialni
przelatuje
sroka
w annałach
kronikach
tablicach genealogicznych
zwana Pica pica
z rodu kondotierów
krwawych i podstępnych
niech nas nie zwodzi
czystość kolorów
soczyste listowie nieba
niepokalana biel śniegu
tylko jej śpiew
śpiew grzechotnika
odsłania jej
prawdziwy charakter
morderczyni niemowląt
należałoby
powściągnąć zachwyt
przestrzegać
piętnować
rzucić klątwę
zedrzeć z niej
obłok zachwytu
którym osłania zbrodnię
wtrąca w wahanie
lekkomyślne dusze
co zatem czynić
co czynić wypada
- ha –
wiem co zrobię
wynajmę
księdza Jana Twardowskiego
piewcę rodzimego drobiu
jako Egzorcystę Natury
do specjalnych poruczeń
kiedy ksiądz
wyjdzie nagle z cienistego
konfesjonału zagajnika
ptaszysko może dostać
zawału serca ze strachu
i na miejscu skonać
zresztą księdzu może przydać się także
trochę ruchu
na świeżym powietrzu
Zbigniew Herbert
25 listopada 2015
Jest już do nabycia nowy numer kwartalnik „Na Sieradzkich Szlakach” 4/2015. W numerze tym znajduje się wiele ciekawych artykułów zawiązanych z regionem, a także artykuł związany z Miłkowicami mojego autorstwa w oparciu o stronę milkowice.pl.tl Miłkowice niegdyś należały do Ziemi Sieradzkiej, stąd moja tam obecność.
Chętni mogą nabyć kwartalnik w Bibliotece Powiatowej w Sieradzu oraz w siedzibie PTTK ul. Żwirki i Wigury 4, lub poprosić o przesłanie na swój adres przelewając na konto stosowną sumę
Numer konta
55 9267 0006 0000 1977 2000 0010
Cena jednego egzemplarza 5 zł plus koszt przesyłki 5 zł. W wypadku zamówienia większej ilości egzemplarzy koszt przesyłki zwiększy się do 10 zł, lub więcej.
Numer kontaktowy 501242201.
Zapraszam do kupna, to przecież nasze wspólne dzieło. Bez Waszej pomocy byłoby mi trudno uporać się z tyloma problemami. Dziękuję za to, że jesteście, wspomagacie moje poczynania. Jestem za pomoc bardzo wdzięczna. Przykro mi, że nie mogę obdarować każdego tym właśnie egzemplarzem, ale taki są realia rynku. Nie mam wszystkich adresów, więc nie do każdego mogę napisać, proszę więc podzielić się wiadomością ze znajomymi.
26 listopada 2015
Życie starszej osoby pełne jest atrakcyjnych spotkań, wyjść planowanych lub nie, doznań na styku metafizyki. Do końca grudnia przemieszczam się z jednego końca miasta na drugi. Rehabilitacja mnie mobilizuje odnośnie stroju i wyglądu, panie przychodzą na zabiegi w pełnym rynsztunku. Muszę się jakoś dopasować, choć nie ukrywam, męczy to mnie trochę. Na dodatek chyba pewnych zabiegów zaniecham, gdyż ciśnienie podnosi się i podnosi. Powoduje to czuwanie w nocy, a w dzień przysypianie. Najważniejsze działanie i decyzje zapadają więc nocą, jak w polskim sejmie. Dzisiaj zerwałam się o świcie, aby pobiec na badania do laboratorium. Sąsiadka dziwiła się, że tak wcześnie rano już przejawiam aktywność, ale to była konieczność, wymuszenie na żywym organizmie. Paweł Wojtunik, szef CBA, też został przymuszony do złożenia dymisji, tak jak ja do porannego wstawania.
Na dodatek zaczynają mnie ugadywać, abym urnę z prochami pozwoliła złożyć w kolumbarium, a ja chciałam w aby moje prochy były rozsypane na poletku pamięci. Sama nie wiem już co mam robić. Czas się kurczy i muszę się wypowiedzieć na ten temat. Ks. Twardowski wykupił sobie kwaterę na Powązkach i marzyło mu się, że jego wierni przyjaciele i czytelnicy będą składać na płycie grobu orzechy, aby wiewiórki odwiedzały go i łupały je umilając mu spoczynek, ale nikt jakoś nie uszanował jego woli i pochowano go w "Świątyni Opaczności" - tak napisałam celowo, gdyż nie pochowano go tam, gdzie sobie życzył. Przecież nie dodałam Bożej! I teraz mam za swoje, jednym słowem takie żarty trzeba umieć sprzedać. Świątynia nazywa się Świątynia Opatrzności Bożej, to nie ulega wątpliwości. To, że nie uszanowano jego woli, jest trudne do zrozumienia, splendor splendorem, ale życzenie umierającego jest najważniejsze, tak myślę. Nie ma więc co tak precyzyjnie planować, gdyż nie wiadomo co nas czeka. Wczoraj miał nastąpić koniec świata zapowiedziany przez Nostradamusa, ale jakoś przepowiednia się nie sprawdziła. Będzie więc to, co ma być.
28 listopada 2015
Wstępuje we mnie tytan pracy. Muszę zdążyć, wyniki badań zdecydowanie staruszkowate, nie ma więc co się oglądać na spowolnienie czasu. No chyba, że załapię się na jakąś wyprawę kosmiczną, wtedy wszystko może się odwlec. Nie wiem tylko, czy będą chcieli eksperymentować ze staruszką. Na Marsie co prawda buszują myszy, a to znak że może tam istnieć życie i dla mnie miejsce się znajdzie. Uwiecznił to łazik Curiosity, który eksploruje Czerwoną Planetę. Może gdzieś też żyją chłopcy Marsianie, dla których wiek staruszek nie ma znaczenia, przecież mężczyźni pochodzą ponoć z Marsa?! Na Ziemi nie ma już czego szukać: w Chinach hodowla krów z probówki, podobno Putin nie żyje już od dawna i reprezentuje go sobowtór, stąd te szalone decyzje, tam ludzi zbyt wielu, jedzenia za mało, albo odwrotnie… Wszystkie sprawy w moim kraju w dalszym ciągu załatwia się nocą, a to zły znak, gdyż w mroku czai się szaleństwo i niedorzeczny rozhowor. Na dodatek tak szybko robi się teraz ciemno i nie wiadomo już czy traktować to jako przedwczesną noc, czy jako późny dzień. Najlepiej niech nie zmieniają czasu, to tylko niepotrzebny stres, a korzyści nie ma zbyt wiele. Same paradoksy na tym świecie.Oto marsjańska mysz, nie wiadomo, czy skamieniała czy żywa...
29 listopada 2015
Wolność to ważna sprawa. W 185 rocznicę wybuchu powstania listopadowego przed Belwederem przemawiał prezydent i stwierdził, cytuję z pamięci – mimo, że wszystkie trzy powstania poniosły klęskę, były ważne dla narodu… Niewątpliwie, ale jakoś nie zgadza mi się ilość powstań, a po drugie mieliśmy także powstanie zwycięskie, to powstanie wielkopolskie 1918 - 1919! Dlaczego wszyscy o tym zapominają, przecież tak nie można. Historii nie można zafałszowywać, i tak jest dosyć zagmatwana, Pomniki padają jeden po drugim, czy słusznie? No trudno powiedzieć, żołnierze byli dobrzy, gdy walczyli i ginęli, teraz nie są już ważni, Tak się nie robi, lepiej nie stawiać i później nie burzyć, to tak gwoli przestrodze. Zmienią się czasy i znowu wszystko zostanie pochowane w muzeach. Mamy już przykład mostu w mieście B. Najpierw w porywie nadano mu imię zmarłego prezydenta, później jednak wycofano się z tej uchwały i został mostem Uniwersyteckim. Ciekawa jestem czy znowu doczeka się zmiany?!
Jan Paweł II powiedział o wolności ciekawe słowa, może nie w pełni wyczerpujące temat, ale nikt jeszcze fundamentalnych słów wolność, miłość, prawda w pełni nie zdefiniował. „Wolność jest odpowiedzialną drogą poprzez miłość i prawdę…” Wolność wiedzie przez Prawdę, ale ogranicza ją Miłość, nasza własna, do rodziny, przyjaciół, narodu, Boga… Jednym słowem wolność to podporządkowanie się prawdzie, prawu, kodeksowi cywilnemu, dobru państwa… z uwzględnieniem miłości. Gdzie więc jest wolność?! Pozostawię to do rozstrzygnięcia każdemu z osobna, sobie też, gdyż jestem wolna i niewolna, co nie znaczy, że zniewolona.
30 listopada 2015
Nareszcie wczoraj odwiedziłam wystawę twórczości Zdzisława Beksińskiego. Powiem krótko – to jest coś wspaniałego. Szczególnie obrazy malowane farbą olejną na płycie pilśniowej podbiły moje serce. Co prawda malarstwo fantastyczne, wizjonerskie, jednak pięknie wykonane, starannie, dopracowane w najmniejszych detalach, koloryt wręcz wspaniały, głębia artystyczna mnie urzekła. Nigdy nie dawał swoim obrazom tytułów, uznając, że każdy widz może je interpretować w dowolny sposób. Mnie takie coś się podoba, można puścić wodze fantazji. To nie to, co reprodukcje, gdzie ginie trójwymiarowość, nikną kolory, a w tym był naprawdę mistrzem. Mimo, że nie miała przygotowania do malarstwa, skończył Wydział Architektury Politechniki Krakowskiej, jednak sam zdobył wiedzę na ten temat i co najważniejsze, prawdziwy talent zawsze się przebije.
Miałam dołączyć jakiś obraz do tego wpisu, ale to jest bez sensu, to trzeba zobaczyć.
Facebook "Lubię to"
Motto strony
„Pamiętaj, że każdy wiek przynosi
nowe możliwości.
Daj z siebie wszystko – inaczej oszukujesz samego siebie.”
O nic cię nie poproszę - fasti
Nigdy się nie ukorzę
o nic cię nie poproszę
zamknę słowa na klucz
wymyję w zimnej rosie
wierszyk jakiś napiszę
życie sobie osłodzę
ukradnę słowa sowie
wiatr pogonię w ogrodzie
nie będę już wiedziała
o wszystkich dylematach
miłości niespełnionej
uczuciach do końca świata
A kiedy czasem nocą
poszukam złudnych cieni
perliście zalśni rosa
na zimnym skrawku ziemi
i wtedy moje serce
w atramentowej toni
odszuka twoje myśli
i z bólem je dogoni
bo jesteś mym marzeniem
i będziesz do końca świata
w Różowej Księdze Uczuć
zapisanym tego lata
Bezsenność
w ciemnej ciszy nocy
kroczy cicho zegar
wybija wspomnienia
i czasu przestrzega
srebrny blask księżyca
o tarczę się oparł
oświetlił wskazówki
i wszystko zamotał
czyjeś smutne oczy
wpatrzone w mrok nocy
śledzą czasu przebieg
bezsenności dotyk
Sposób na samotność
Wymyśliłam sobie ciebie
W noc bezsenną o poranku,
Gdy uparcie w okno moje
Zerkał księżyc, bard kochanków.
Wymyśliłam sobie ciebie,
Gdyż ma dusza poraniona
Nadawała ciągle sygnał
„Skrzynka żalów przepełniona.”
Wymyśliłam ciebie sobie
Od początku, aż do końca.
Wiem, że nigdy cię nie spotkam,
Muza tylko struny trąca.