sierpień 2016 - sierpień 2026
31 sierpnia 2026.
Czy znacie to poczucie krzywdy, niezrozumienia, oskarżeń pod własnym adresem i satysfakcji po drugiej stronie, gdy kogoś się wykiwało? Mam kilka takich drzazg w życiu i muszę z tym żyć. Osoby, które uważałam za godne zaufania, nie spełniły standardów. Nie będę tutaj wyszczególniać, o co mi konkretnie chodzi. Nie dam satysfakcji takim ludziom. Niech się cieszą swoim chciejstwem.
Dzisiaj od rana byłam naprawdę roztrzęsiona. JESTEM JUŻ UMĘCZONA ŻYCIEM I SYTUACJE ODBIEGAJĄCE OD NORMY MNIE STRESUJĄ!!! Awaria w moim mieszkaniu nie z mojej winy, ale ja chodzę za wszystkimi zaświadczeniami, aby uzyskać te parę grosze od ubezpieczyciela. Ciekawa jestem ile mi dadzą? Na pewno trzeba będzie dołożyć, nie mówiąc już o pracy, bałaganie i odległym powrocie do normalności. Posiedziałem pewnie z godzinę gapiąc się w monitor, naczytałam się w internecie o różnych przypadłościach, jakie ludzie muszą przeżywać w życiu, i trochę się uspokoiłam. Wymyślone sytuacje, czy te realnie mające miejsce, pozwalają myśleć, że inni mają jeszcze gorzej. To jest takie ludzkie współczucie - ze mną jest źle, ale z tobą jest jeszcze gorzej, więc ci współczuję.
A tak przy okazji, ktoś kto ukrywał się pod pseudonimem, a teraz jawi się pod swoim prawdziwym nazwiskiem, niech się nie łudzi, nie spotka się już z moim zaufaniem.


30 sierpnia 2026
Działka. Pogoda jesienna. Zza strug wody wyłania się właścicielka.

"Wybór działki rekreacyjnej to decyzja, która wnosi do życia nową jakość. To przestrzeń, która uczy cierpliwości, pozwala zwolnić tempo i daje ogromną satysfakcję z efektów własnej pracy. Niezależnie od tego, czy szukamy miejsca na uprawę roślin, czy po prostu cichego zakątka do czytania książki, posiadanie własnego kawałka ziemi jest nieocenionym wsparciem w dbaniu o dobrostan w nowoczesnym świecie."
 Ja też korzystam, owoców sporo mi sie dostaje, powietrze świeże i zieloność wokół.

Jesteśmy obie wpatrzone w smartfony, gdyż korzystam z okazji aby skorygować sprawy, które nastręczają mi trudności. To taka wymiana międzypokoleniowa w jedną stronę. Muszę przyznać, że odczuwam potrzebę pomocy, nie zawsze AI pomaga. 
Starość nie radość! 






29 sierpnia 2026
Cichutko, wolniutko odeszło lato. Nawet się nie zdążyłam nim nacieszyć, a już jesień powiewa chłodnym wiatrem, chłodnymi rankami zmusza do włożenia cieplejszych ubrań, nawet Bercik waha się czy spędzić wieczór na swoim stanowisku na balkonie. Myślę, że dobre maniery obowiązują wszystkich, pory roku także.
A ludzie, jak to ludzie, są tacy i tacy, dobrzy lub źli, mili lub opryskliwi...

10 zachowań kojarzonych z ludźmi z klasą
(tekst z internetu)


- Szanują cudzy czas

- Punktualność nie jest wyłącznie kwestią dobrej organizacji. Przyjście na czas pokazuje, że traktujemy poważnie osobę, która dostosowała do spotkania własne plany. Zaleca się również, by w razie nieuniknionego spóźnienia poinformować o nim możliwie szybko.

- Potrafią odłożyć telefon

- Smartfon na stole, ciągłe sprawdzanie powiadomień albo odpowiadanie na wiadomości podczas rozmowy łatwo odbierane są jako brak zainteresowania. Należy zwrócić uwagę na ograniczanie korzystania z telefonu w towarzystwie.

- Składają osobiste życzenia

- Gotowa grafika przesłana kilkudziesięciu osobom zajmuje kilka sekund. Telefon albo kilka zdań napisanych specjalnie dla solenizanta wymaga już odrobiny wysiłku. I właśnie dlatego może znaczyć znacznie więcej.

- Przedstawiają ludzi, którzy się nie znają

- Dołączenie do grupy, w której wszyscy poza nami się znają, bywa niezręczne. Osoba zapraszająca nowego uczestnika rozmowy powinna przedstawić go pozostałym i pomóc mu wejść do rozmowy.

- Nie poprawiają innych przy wszystkich

- Ktoś pomylił nazwisko, użył złego słowa albo popełnił gafę? Publiczne wykazywanie błędu może wprawić rozmówcę w zakłopotanie. Jeżeli pomyłka rzeczywiście wymaga sprostowania, często lepiej zrobić to dyskretnie.

Człowiek z klasą wie również, kiedy nie pytać
- Szanuje prywatność

- Nie każda informacja, która nas interesuje, powinna stać się przedmiotem pytania. Zarobki, problemy zdrowotne, posiadanie dzieci, związki czy powody rozwodu mogą należeć do sfery, o której druga osoba zwyczajnie nie chce rozmawiać.

- Dostrzega ludzi wokół siebie

- Przytrzymanie drzwi, ustąpienie miejsca osobie, która wyraźnie go potrzebuje, czy przepuszczenie kogoś z jednym produktem w kolejce nie wymaga znajomości podręczników etykiety. Wymaga za to zauważenia drugiego człowieka.

- Nie odwołuje spotkań w ostatniej chwili bez ważnego powodu

- Przyjęcie zaproszenia jest pewnym zobowiązaniem. Jeżeli wiemy, że nie będziemy mogli pojawić się na spotkaniu, warto poinformować o tym gospodarza jak najwcześniej, zamiast zostawiać wiadomość na ostatnie minuty.

- Pamięta o podziękowaniu

- Krótka wiadomość po kolacji, przyjęciu czy innej okazji pokazuje, że doceniamy czas i wysiłek gospodarza. Emily Post Institute zalicza odpowiednie podziękowanie do podstawowych elementów etykiety gościa.

- Pomaga, zanim zostanie poproszony

- Ostatnia zasada łączy właściwie wszystkie pozostałe. Osoba uważna nie musi czekać na prośbę, gdy widzi kogoś z ciężką walizką, rodzica próbującego wnieść wózek po schodach czy człowieka mającego trudność z otwarciem drzwi.

- Wspólnym mianownikiem tych zasad nie są więc sztywne konwenanse. Klasa w codziennym wydaniu oznacza przede wszystkim świadomość tego, że obok nas są inni ludzie – z własnym czasem, granicami i potrzebami.



28 sierpnia 2026.
Mam problemy z kręgosłupem, na operację boję się iść, wobec tego zostaje mi jedno. Ból. Jakoś sobie z tym wszystkim radzę, ale przychylanie się to nie jest moja mocna strona. Postanowiłam kupić sobie obcinacz do paznokci. Ładuje się urządzenie, a następnie powinno się obcinać paznokcie. AI trochę mi pomogła i jakoś uruchomiłam instrumencik. Instrukcja nie była w moim języku ojczystym, stąd problem. Obcinanie szło już mi zdecydowanie gorzej niż uruchomienie. Nawet u rąk miałam z tym problem, paznokcie u nóg były już zupełnie oporne. Wobec powyższego grę wchodzi co następuje:
Nie mam wprawy w stosowaniu tego urządzenia, co utrudnia wykorzystanie go.
Produkcja jest oczywiście chińska, więc precyzja działania może być dyskusyjna.
Nacięłam się już kilka razy na zamówione urządzenia. Może brakło mi rozsądku i tym razem.
Nie wiem, czy będę mogła korzystać z obcinacza, czy będzie następnym śmieciem, który będzie zalegał szuflady.
Może trzeba było wybrać aparacik innej firmy?


27 sierpnia 2026
Etiuda kapuściana. Staruszka w tarapatach.

Wczesne przedpołudnie. Na stolnicy leży głowa jesiennej kapusty - zbita, ciężka. Staruszka zbliża się z solidnym nożem w celu rozdrobnienia warzywa. Wszelkie szadkownice zostały już dawno wyrzucone. Narzędzie z trudem wbija się w kapuściane liście. Zawodzą wszelkie manewry. Po wielu trudach główka rozpada się na połowę. Nie ma co liczyć na to, że uda się ją pokroić. Babina z szafki wyjmuje rozdrabniacz do warzyw. Zakłada nakładkę predysponującą do siekania na określoną wielkość głowy kapuścianej. Urządzenie jest gotowe, ale kapusta musi być pocięta jeszcze na trochę drobniejsze części. Pokonując ból przedramienia, niesprawność dłoni, udaje się tego dokonać. Rozdrabniarka nie ma żadnego problemu w pokonywaniu przeszkód, które były nie do przekroczenia przez bezradną babinę. Kapuściana głowa ważyła chyba ze 3 kg. Wielki gar został zapełniony z czubkiem. Wszelkie dodatki typu obrane pomidory, cebula, przyprawy powędrowały także do garnka z kapustą, która po zagotowaniu trochę osiadła. Kształt poszarpanych kapuścianych liści odbiegał od normy, ale to nikomu nie przeszkadzało. Kapusta była smaczna. Zresztą, głodny wszystko zje!


26 sierpnia 2026
26 powtarza się w dzisiejszej dacie. Uroczystość miesiąca. Ja olśniona jestem snem, z którym obudziłam się nad ranem. Mieszkanie, w którym przebywałam, zostało wysprzątane do najmniejszych drobiazgów i lśniło szlachetnym blaskiem  czystości. Byłam zachwycona urokiem tego miejsca. Ja dbam w miarę sił swoich o czystość, ale to nie jest to, co objawiło mi się we śnie. Postanowiłam że nadrobię zaległości, jednak zbyt szybkie poderwanie się z łóżka było sygnałem ostrzegawczym. Ból pleców dał o sobie znać, niestety, starość zaczęła kwękać.
Bercik od razu wyczuł, że już się obudziłam i zaczął zawodzić tym swoim delikatnym głosikiem – miau, miau, miau. Najpierw zajęłam się nim, wyszczotkowałam, nakarmiłam, udostępniłam dostęp do balkonu i dopiero włączyłam  program dnia - dwuetapowy pobór tabletek przed śniadaniem. W tym czasie zrobiłam co mogłam, aby doprowadzić mieszkanie do do emeryckiej elegancji.
Berciś w blasku jesiennego słońca, jeszcze jako tako grzeje.  Zabawia się wędką z rybką.
Kicuś niczym się nie przejmował, wyszukał sobie odpowiednią plamę słońca i zażyczył sobie zabawy z wędką. Niech mi ktoś powie, że staruszka leniuchuje od rana, obrażę się bardzo. Oczywiście że Berciś jest najważniejszym punktem porannego programu, on nie da sobie niczego odpuścić. Nie mam o to do niego pretensji, albo wywalczy się o swoją  pozycję, albo się zginie. Nić porozumienia z moim kotkiem jest coraz bardziej stabilna. My siebie sobie nie wybieraliśmy. Przywieziono do mnie kotka, którego na oczy nie widziałam, kotek też nie wiedział o moim istnieniu. Na szczęście mój kiciuś bardzo mi się podoba. Nie wiem jak on odbiera mnie, ale stara się okazywać swoją sympatię. Zresztą jaki ma wybór. Jeśmy na siebie skazani, tylko nie wiadomo jak długo to potrwa. Boję się ułomnej starości. Nikt jednak nie jest w stanie przewidzieć tego, jak to będzie wyglądać. Na wszelki wypadek ubezpieczyłam się od nagłych wypadków. Tak przez przypadek, ale zrobiłam to.
Teraz będę wpatrywać się w moje mieszkanie, licząc na to, że stanie się cud, i zacznie lśnić tak, jak w moim śnie.


25 sierpnia 2026

"A jeśli ktoś powie coś, co ci się nie spodoba, albo co uznasz może za głupie, nieprzyjemne bądź małostkowe, nie odpowiadaj w ten sam sposób. Po prostu przyjmij do wiadomości, że ta osoba znajduje się chwilowo pod wpływem ciemnej strony Mocy. Po stronie, na którą ty wcale nie musisz przechodzić."
Myślę, że po tej ciemnej stronie mocy, to my się znajdujemy często. Ja to już mam takie szczęście, że muszę uporać się ze sprawami, które nie są wcale moimi sprawami, a jednak jestem wciągana w sytuacje, z których później nie wiadomo jak wyjść. Bywa, że mylę się w ocenie człowieka. Uważam kogoś za mądrego i dobrego, ale później wychodzą sprawy, których ja nie jestem w stanie zaakceptować. Teraz tak ludzi obchodzę już z daleka, ale nie zawsze tak bywało. Zdaję sobie jednak sprawę, że ja mogę też być nie do zaakceptowania przez innych. Tak najlepiej to byłoby sobie kupić chatkę pod lasem i razem z moim kotem dożyć końca dni, które są przeznaczone dla nas na tej ziemi. Problem w tym, że nie mam pieniędzy, nie wiem gdzie chatki szukać, i nie wiem czy tak bym znowu chciała samotnie w tej chatce mieszkać.
"Spokój ponad gniewem. Honor ponad nienawiścią. Siła ponad strachem."
Może ten cytat będzie właściwszy. Wiadomo, że nie ma sensu unosić się gniewem, gdy ktoś już knuje wobec nas. Nienawiść też się nie popłaca, gdyż naprawdę ludzie nienawidząc, kierują zło przeciwko samemu sobie. Ostatnią mądrość dość trudno spełnić, ponieważ. nie zawsze tych sił mamy tyle, ile w życiu by się przydało.
"Nie licz na pomoc innych. W końcu zawsze i tak zostajemy sami. Przeżyją tylko ci, którzy wiedzą, jak się sobą zaopiekować."
Z tą mądrością idę przez całe życie. Liczę zawsze przede wszystkim na siebie. I wszystko byłoby dobrze, tylko są takie ciemne plamy w mojej przeszłości, za którymi jest wstyd. Ja myślę, że najlepiej by było, abym zaczynała moje życie z takim bagażem doświadczeń, przemyśleń, jakie mam w tej chwili. Niestety czasu się nie cofnie. Problem też jest w tym, że otoczenie oczekuje że starość  jest oazą mądrości, ale to wcale tak nie jest, jeszcze nigdy staruszką nie byłam i nie mam na tym polu doświadczenia, błądzę tak jak i inni.


24 sierpnia 2026
Cierpię na pewną przypadłość zwaną ciekawością. Robert A. Monroe, Najdalsza podróż

Coś w tym jest? Nie da się ukryć, że interesują mnie sprawy trudne, niewytłumaczalne, prawdę powiedziawszy, męczące. Mam już naprawdę dosyć wszelkich kontaktów ze światem ezoteryków.
Pamiętam czas, kiedy mnie to naprawdę pociągało. Oczywiście szukałam spotkań z ludźmi, którzy tak jak ja, byli obłożeni ciekawością nieznanego. Widocznie coś w tym było, gdyż gdy wchodziłam do sali, gdzie wiele osób z takim "skrzywieniem psychiki" przebywało, wiele wchodziło, ale pan prowadzący witał tylko mnie. Jakaś energia ze mnie się ulotniała. Pewna zielarka, z którą z jakiejś racji się spotkałem, przyjęła mnie stwierdzeniem - Co za piękna osobowość! Towarzysząca mi osoba była bardzo zdziwiona. - Skąd ona to wie? - spytała. Mnie nikt nie musiał nic podpowiadać, ja też wiedziałam. Lepiej obejmę już milczeniem wszelkie spotkania ze światem ludzi, którzy odeszli. Powiedziałam dosyć tego, i słowa dotrzymuję. Mogę powiedzieć jedno, jak ktoś na tym świecie nie grzeszy rozumem. to po przejściu na drugą stronę nie stanie się mądrzejszy.
Dlaczego dzisiaj o tym mówię? Wczoraj poszłam bardzo wcześnie spać dzięki Bercikowi. Obudziłam się przed piątą i po ciemku, mam bardzo zaciemniające rolety w sypialni, tak trochę na wyczucie kliknęłam na podkast traktujący o jasnowidzach. Sen już odszedł zupełnie i przez dwie godziny słuchałam o losach dziewczyny z bardzo skomplikowanym życiorysem, gdzie jasnowidzka przypadkowo spotkana, nakreśliła jej nowy aspekt wydarzeń. Skończyło się to cudownym układem spraw w jej życiu. Ja wierzę w przypadki, bo naprawdę człowieka spotykają różne niespodziewane sytuacje, ale znowu nie tak ułożone, jak w tej bajdzie ezoterycznej. Takich opowieści nie będę słuchała. Szkoda czasu. No może ten czas dla mnie nie jest tak wartościowy, bo ja go mam naprawdę dużo, ale mogę go lepiej spożytkować.
Mam w planie dwie małe wycieczki – jedną do Włók i drugą do Konotopia. Wiedzie mnie tam ciekawość. Pogadałam trochę z ludźmi, ale muszę sama wyrobić sobie zdanie na ten temat.
"W Konotopiu w gminie Kikół, 40 kilometrów od Torunia, w Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny poświęcono najwyższą w Europie figurę Matki Bożej. Posąg ma 55 metrów wysokości, koszt 100 milionów zł. To wotum wdzięczności Romana i Grażyny Karkosik. Jeden z najbardziej zamożnych biznesmenów w Polsce, jeszcze niedawno był niewierzący. To jego żona była osoba pełną wiary. On nawrócił się po tym, jak cudem przeżył ciężką operację. To jemu bardzo zależy na wybudowaniu tego pomnika. Jego żona dba o to, aby on był piękny."
Gdy już tam dotrę, napiszę co myślę na ten temat. Trochę mi sie odsuwają w czasie te wyjazdy, ale przecież kiedyś pojadę. 


23 sierpnia 2026
Wyzwania, którym przez całe swoje dzieje stawiali czoło Wietnamczycy, są jak najwyższe góry. Jeśli staniesz zbyt blisko, nie zobaczysz szczytów. Aby uzyskać pełen obraz, musisz się cofnąć i spojrzeć na nie z dala od porywistych nurtów życia...

To cytat z książki "Góry śpiewają" autorstwa Nguyễn Phan Quế Mai wietnamskiej pisarki. Nazwisko autorki trudne do wymówienia i zapamiętania, ale książka wspaniale napisana. To zupełnie inna perspektywa wojny w Wietnamie, którą znamy od strony Amerykanów. Porusza tematy dobroci, nadziei i ludzkich uczuć, które pomagają przetrwać w najmroczniejszych czasach. Dieu Lan, główna bohaterka zostaje zmuszona do opuszczenia rodzinnego gospodarstwa po reformie rolnej. Opowiada o tym swojej wnuczce Huong, dorastającej w czasie eskalacji konfliktu amerykańsko-wietnamskiego. Powieść pięknie napisana, mimo bardzo bolesnych tematów jakie porusza, jest pełna mądrości i poetyckiego polotu. Nareszcie mówią Wietnamczycy ze swojej perspektywy, to Amerykanie tam przyszli, a później się żalili.

Nie będę streszczać książki, zachęcam do przeczytania. Ja nie mogłam się oderwać od lektury w dzień i w nocy, a to już świadczy o dużym zaangażowaniu, prawda?

Cytaty, które przemówiły do mnie:

Chciałabym cofnąć słowa, które cisnęłam jej w twarz, lecz słowa są jak woda: kiedy raz ujdą z ust, rozleją się na podłodze. Jak noże pozostawiają niewidzialne rany, które nie przestają krwawić.

Zdałam sobie sprawę, że wojna jest potworem o wielu przerażających obliczach. Nawet jeśli nie zabije tych, których dotyka, to odbiera im część duszy, tak że nigdy więcej nie będą już tacy jak dawniej.

Dzisiaj wiem, że prawdziwa miłość zdarza się niezwykle rzadko i kiedy ją znajdziemy, musimy się jej kurczowo trzymać.

... w każdej niedoli los się uśmiecha.

... kiedy twarze dalekie, serce stygnie.


... spokojne okresy życia bywają tak nietrwałe jak kwiaty - znikają wraz z silniejszym powiewem wiatru

Wojny mają moc przemieniania dostojnych i kulturalnych ludzi w potwory.


Kwiaty lotosu, piękne, prawda?

  
 


22 sierpnia 2026
Pracowałam do tej pory, ale teraz już zupełny odpoczynek, byle nie wieczny.
Jeden przecinek, a zmienia zupełnie sens zdania, prawda.

Warto sobie przypomnieć te łacińskie zwroty. Dobrze jest rozumieć co do nas mówią. Jednego w życiu tylko żałuję, tego, że nie uczyłam się łaciny.



21 sierpnia 2026
To możliwość spełnienia marzeń sprawia, że życie jest tak fascynujące.Paulo Coelho, Alchemik
Życie lubi mnie zaskakiwać. Obecnie nie mam wielkich spraw, bo się po prostu w to nie bawię. A może dano mi już pewne granice doświadczeń, przeżyć, i koniec... Małe sprawy również są ważne.
  • Lekarstwa zamawiam przez internet, nie muszę biegać wtedy do przychodni. Bez lekarstw nie jestem w stanie funkcjonować, takie mam układy. Bywa, że nie dopatrzę czegoś i stwierdzam, że mam jeszcze tylko jedną czy dwie tabletki, a sprawdzenie wszystkiego na koncie pacjent gov. uniemożliwia zamówienie, gdyż wszystkie lekarstwa zostały już wybrane. Natychmiast proszę o wystawianie nowej recepty. Lekarz ma na to tydzień czasu, tylko że ja potrzebuję czegoś natychmiast. Niekiedy proszę o przyspieszenie terminu wystawienia recepty. Bywa, że nie mogę już naprawdę czekać i idę do przychodni, ale nie lubię tego robić.
  • Wczorajsza sytuacja sprawiła, że byłam zdumiona. Napisałam zamówienie na lek. Kod dostępu otrzymałam w moim telefonie dosłownie po 5 minutach. Szybko pobiegłam do apteki, wykupiłam lekarstwo i ciężar spadł mi z serca. Gdyby tak wszystkie moje marzenia i prośby realizowały się w takim tempie, no nie miałabym już żadnych chyba zmartwień.
- Mój kotek Bercik jest bardzo grzecznym kotkiem. Nie zdarzyło się jeszcze, aby coś zrzucił, potłukł, to ja jestem od stłuczek!  Może czuję się zbyt ograniczony w tym moim domu? Przecież teraz to też jest jego dom. Dzisiejszy ranek rozpoczęłam od lektury książki traktującej o Wietnamie. Zaczytałam się tak, że o bożym świecie nie wiedziałam. Kiciuś przyszedł do mnie raz, drugi, pogłaskałam go i czytałam dalej. Rano najpierw go wyczesałam, bo to już rytuał. Wskakuje na parapet i czeka. Później go nakarmiłam, uchyliłam drzwi na balkon i uważałam, że załatwiłam już wszystko, co należy. Bercik chyba się nudził. Postawił mnie na nogi huk! Okazało się, że kiciuś wskoczył na najwyższą półkę w mieszkaniu, czego nigdy do tej pory nie robił. Wstawiłam tam kwiatek, gdyż chciałam, aby nie dostał się w jego łapki. Coś widocznie nie powiodło się Bercikowi jak należy i wszystko z tej najwyższej półki spadło na podłogę. Bercik na wszelki wypadek uciekł na balkon i za nic nie chciał do pokoju wejść, uszanowałam jego zdenerwowanie. Tak naprawdę to czuł się chyba osamotniony. Kto tu był winien  w całej tej sprawie? Wstawiłam już wszystko na półkę i czekam czy to jeszcze się powtórzy, czy to już będzie nauczka na zawsze, że tam się nie wchodzi. Zobaczymy.


20 sierpnia 2026
Piekłam już ciasto z marchewką, bananami, dynią, ale teraz znalazłam przepis na ciasto z cukinią, bez mąki i cukru. Upiekę, będę mogła jeść bez wyrzutów sumienia. Podaję przepis, gdybyście też nabrali ochoty, przecież trzeba zgromadzić produkty. Myślę że się uda, a rozsądne spożycie jednego, dwóch kawałków, nikomu nie zaszkodzi.I to zawsze jakaś odmiana, odskocznia od utartych schematów.
Przepis na ciasto z cukinii
pysznosci.pl/w-pysznym-i-miekkim-ciescie-ukrywam-warzywo-nawet-ci-co-go-nie-lubia-zajadaja-ze-smakiem,7320419237345408a
Składniki:
1 mała cukinia,
2 dojrzałe banany,
3 jajka,
150 g płatków owsianych,
4 łyżki kakao,
3 łyżki miodu,
3 łyżki oleju rzepakowego,
1 tabliczka gorzkiej czekolady,
1 łyżeczka cynamonu,
1 łyżeczka proszku do pieczenia,
1 szczypta soli.
Sposób przygotowania:
1. Nastaw piekarnik na 180 stopni Celsjusza i wyłóż małą prostokątną formę papierem do pieczenia.
2. Zmiel płatki owsiane na drobną mąkę w blenderze albo młynku.
3. Zetrzyj cukinię na tarce o małych oczkach, przełóż ją na sitko i mocno odciśnij z nadmiaru wody.
4. Rozgnieć banany widelcem w dużej misce.
5. Dodaj jajka, miód i olej, a potem wymieszaj wszystko rózgą albo widelcem.
6. Wsyp zmielone płatki, proszek do pieczenia, kakao, cynamon i sól, po czym wymieszaj masę.
7. Dodaj odciśniętą cukinię oraz posiekaną gorzką czekoladę i jeszcze raz wymieszaj.
8. Przełóż masę do formy i wyrównaj jej wierzch łyżką.
9. Piecz ciasto przez około 35 minut, aż patyczek po wbiciu w środek będzie prawie suchy.
10. Zostaw ciasto w formie do całkowitego wystudzenia, a potem pokrój je na kwadraty. Smacznego!


19 sierpnia 2026
Apostoł Paweł napisał: Gdy tylko mamy możliwość, wyświadczajmy dobro wszystkim.

Joanna Szczepkowska ma 73 lata. Była u nas kiedyś na spotkaniu, to taka krucha staruszka, ale jak widać wojowniczka. "Jej ulubionym celem wpisów na Facebooku stał się prezydent Karol Nawrocki, którego z nieukrywaną pogardą nazywa "rezydentem". W opozycji do tego, aktorka niemal na każdym kroku pieje z zachwytu nad rządem Donalda Tuska. Nic więc dziwnego, że gdy w poniedziałek jej konto wyparowało z Facebooka, a fani nie dostali swojej codziennej porcji politycznego jadu, w internecie zapanował popłoch."
Przyznam się, że mnie też zmroziło. Prezydent nie jest moim ulubieńcem, oj nie, nie, nie, nie. Ale może lepiej trzymać buźkę na kłódkę, bo zaraz mi stronę znowu zamkną.  Co prawda nie mogę nic nowego nanieść otworzyć nowej strony, no ale chociaż mnie nie wyeliminowali. U mnie to raczej chodzi o opłaty, o pieniądze. Lepiej wyważyć słowa, które się pisze, bo może być niedobrze. Nie będę chwalić, ale też nie będę krytykować, mogę stwierdzać tylko fakty. Apostoł Paweł ma rację, wyświadczajmy dobro, ale ta druga strona też się powinna takimi zasadami kierować. Człowiekowi dosyć trudno jest nie wypowiedzieć swoje opinii, gdy widzi, że dzieje się coś nie tak, jak powinno.
W moim życiu prywatnym też się nie popisałam talentem do rozwiązywania problemów. Zawiesił mi się czytnik. Jeszcze nigdy tak się nie stało. Strona bielusieńka, ani włączyć, ani wyłączyć. Wezwałam na pomoc córkę. Ona była też bezradna, ale AI pomogła  - trzymać włączony przycisk przez 40 sekund, i pomogło. Przecież ja też mogłam zapytać i sama zaradzić nieszczęściu. Na drugi raz będę działać na swoją rękę, U mnie zawsze dzieją się rzeczy, które jeszcze nikomu się nie przytrafiły. Staruszka powinna sobie umieć radzić sama, prawda?


18 sierpnia 2026
Przyzwyczaiłam się do tego, że powinnam po dwudziestej drugiej znaleźć się już w swojej sypialni. Mam wtedy czas na lekturę. Bercik wymusza to na mnie,  mądry kotek! Wczoraj trochę nietypowa była kocia sjesta wieczorna. W kocimiętce znalazły schronienie ćmy. Podniecenie kotka sięgnęło zenitu. Zorientowałam się o co chodzi dopiero wtedy, gdy taką zmaltretowana ćmę, pdrzucając ją w łapkach, przyniósł do pokoju. Zabrałam nieszczęśnicę i puściłam wolno na balkonie. Bercik musiał przyjść do pokoju. Dostał na kolację rybę. Surowej nie chciał jeść. Musiałam ją lekko sparzyć. Gra była warta świeczki, gdyż po obfitym posiłku uspokoił się zupełnie. Trochę jeszcze pomrukiwał patrząc mi prosto w oczy, ale już układał się do snu. Ma swoje ulubione miejsca, czym się kieruje wybierając jedno z nich, nie zdołałam jeszcze ustalić.
Mój Bercik w przeliczeniu na ludzkie lata, jest facetem około czterdziestki. Wyobrazić sobie trudno, że skarży się swoim mruczeniem i miauczeniem jak małe dziecko. Może to kastracja wpłynęła na takie jego zachowanie? Bercik, gdy mu się zwróci uwagę, drugi raz tego nie zrobi. Z początku lubił zawsze w dzień sypiać obok mnie na fotelu, ale niekiedy musiałam wstać - zadzwonił telefon, musiałam zrobić coś w kuchni. Odczytał to chyba jako moje niezadowolenie z takiego stanu rzeczy, i teraz już omija mnie z daleka. Jest to trochę przykre. Przecież robię co mogę, aby się czuł jak najlepiej. O to mój Płaczuś kochany. 


Dzisiaj, kiedy usiadłam do komputera i coś tam robiłam z ustawieniami, odczytał to jako zaproszenie do oglądania bajek. Wskoczył na blat komputera, coś nacisnął i miałam tryb czarny!!! Nie wiedziałam co z tym zrobić, pomogła mi jak zawsze przyjacielsko nastawion AI. Ubolewam, że nie może bajek oglądać, ale jest tak siłowo i emocjonalnie nastawiony do akcji na ekranie, że mam teraz kłopoty z kablami  i ustawieniami. Chyba muszę kupić dla niego tablet... 



17 sierpnia 2026
Gdy widzę naszego kochanego prezydenta, to mam takie skojarzenia - jego postawy, ruchów, wrzasków z... Lepiej już to zostawię, bo to nie wypada o prezydencie tak mówić. Jaki ten prezydent jest, to jest, ale jest. Z wykształcenia historyk. I taka wpadka!

Obrońcy czy zdobywcy? Błąd historyczny prezydenta
"Dzięki wychowaniu patriotycznemu mieliśmy świętego papieża Polaka, Jana Pawła II, Zbigniewa Herberta i innych wielkich obrońców Monte Cassino, obrońców Westerplatte” – mówił prezydent.
Problem polega na tym, że polscy żołnierze z 2. Korpusu Polskiego pod dowództwem gen. Władysława Andersa w maju 1944 roku nie bronili klasztoru, lecz brali udział w krwawej alianckiej ofensywie mającej na celu jego zdobycie i przełamanie niemieckich linii obronnych."
Każdy się może pomylić, ale takie przemówienie to powinno być przygotowane dokładnie, w szczegółach, sprawdzone, bo przecież to nie można tak opowiadać, tym bardziej że wykształcenie nie pozwala na takie lapsusy.
Zdjęcia nie dodam, gdyż prezydent mi się nie podoba. Jego żona jest w porządku, w każdym razie jeszcze mi nie podpadła, widać że miła osoba, prezencja też niezła, ale męża to sobie dobrała niezbyt szczęśliwie.
Dajmy już parze prezydenckiej spokój. Zbliża się wielkimi krokami jesień i ze zdrowiem staruszków będzie tylko gorzej. Oto najnowsze spojrzenie na przygotowanie i czas kolacji. To bardzo ważne, gdyż głód nie pozwala zasnąć, ale przejedzenie też nie jest wskazane. Umiar jest ważny, tak jak wszystko w życiu.
  • Zjedz 2–3 godziny przed snem. Sztywna zasada jedzenia do godziny 18:00 to mit.
  • Wybieraj lekkie, białkowe posiłki. Drób, jajka, ryby i warzywa ułatwiają nocną regenerację.
  • Dbaj o stałe pory jedzenia. Regularność skutecznie hamuje wieczorne napady głodu.


16 sierpnia 2026
"Książki to także świat, i to świat, który człowiek sobie wybiera, a nie na który przychodzi." ("Traktat o łuskaniu fasoli" Myśliwski)
Tak naprawdę to nikt z nas nie jest w stanie przewidzieć co się z nim stanie za kilka chwil. Życie bywa nieprzewidywalne. Wypadek polskiego autokaru na Węgrzech, tyle osób nie żyje. Kierowca prawdopodobnie zasnął za kierownicą.
Wróćmy do cytatu tytułowego. Czytasz książkę którą ktoś napisał, wchodzisz do świata jego wyobraźni, podoba ci się lub nie, ale to jest sprawa twojego wyboru czy dalej będziesz czytał. "Książki są lustrem: widzisz w nich tylko to, co już masz w sobie". W tym czasie na świecie takich czytelników jak ty może być tysiące, jak na przykład przy książce 
„Mały Książę” Antoine’a de Saint-Exupéry’ego. Podobno najczęściej jest czytana przez dorosłych i dzieci. Otwiera przed nami prawdy uniwersalne. Oto kilka cytatów:

„Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.”

„Miłość nie polega na tym, aby wzajemnie sobie się przyglądać, lecz aby patrzeć razem w tym samym kierunku.”

„Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają jak latać.”

„Dla całego świata możesz być nikim, dla kogoś możesz być całym światem.”

„Gdy ktoś kocha różę, której jedyny okaz znajduje się na jednej z milionów gwiazd, wystarczy mu na nie spojrzeć, aby być szczęśliwym.”

„– Na pustyni jest się trochę samotnym. – Równie samotnym jest się wśród ludzi.”

15 SIERPNIA 2026
"Ile niewypowiedzianych słów przepadło na zawsze. A może ważniejsze były od tych wszystkich wypowiedzianych." ("Traktat o łuskaniu fasoli" Myśliwski)

Dzisiaj Święto Wojska Polskiego, 106 rocznica zwycięskiej Bitwy Warszawskiej.
Wszystkie uroczystości skrupulatnie obejrzałam mając łzy w oczach. Lubię patrzeć na żołnierzy w czasie pokoju, wojna mnie przeraża. Przemówienie prezydenta było frustrujące. Lepiej by było niektórych słów nie wypowiadać. Powiem szczerze, jak on miał odwagę stanąć przed wojskiem po tych wszystkich wetach odnośnie spraw związanych z dozbrojeniem armii.To trzeba mieć tupet!!!

Musimy mieć przekonanie, że wojsko polskie nie potrzebuje obcojęzycznych przymiotników do tego, by się określać i oceniać. Sprzęt, który widzicie na defiladzie, od F-35, przez F-16, czołgi K-2, czołgi Abrams, mogliśmy kupić dzięki waszym pieniądzom, dzięki płaconym przez Polaków podatkom – wskazywał Nawrocki, zwracając uwagę, że to obywatele finansują rozwój armii ze swoich składek i podatków. Zakończenie było naprawdę nieprzemyślane.
"– Musimy mieć świadomość, że na sztandarach Wojska Polskiego od wieków wypisane jest "Bóg, Honor i Ojczyzna", a nie SAFE – podsumował. "

Ciekawa jestem co by zrobic zdołać mogli za te pieniądze, o których nikt nie ma pojęcia czy istnieją. Takie odwracanie kota ogonem jest niegodne piastowanego urzędu, a to ględzenie o strategii przygotowywanej przez prezydenta? Czemu to ma służyć. Co komu da strategia, gdy nie będzie sprzętu, wyszkolonej kadry, pieniędzy na to wszystko? Nie lubię gdy ludzi traktuje się jak durniów. Jak coś się zrobi źle, trzeba się do tego przyznać i nie powtarzać błędów.
Wystąpienie Kosiniaka było rzeczowe, poparte danymi, konstruktywne.
Tusk był w Gdyni, tam prezentowała się marynarka wojenna. Swoje przemówienie zakończył mocnym akcentem - "Polska będzie bezpieczna tylko wtedy, kiedy w Polsce nie będzie zdrady i głupoty. W te filary ktoś stara się uderzyć, nie tylko w Moskwie, ale też u nas. Blokowanie wielkiego projektu SAFE, próba podzielenia Polski z sojusznikami - mówił stanowczo Donald Tusk." Te filary to: bezpieczne i szczelne granice, realne sojusze i mądra polityka zagraniczna, wielkie inwestycje w naszą armię, gospodarka, która się rozwija.
Nic dodać, nic ująć. Kto mówił do rzeczy, a kto ględził? Zwolennicy prawicy, gwizdali, buczeli, jak zwykle. Kiedy to się skończy?! Oceniajmy merytoryczność wypowiedzi, a nie wypowiedzi, byle coś mówić.


14 sierpnia 2026
"Śmiech to zdolność człowieka do obrony przed światem, przed sobą. Pozbawić go tej zdolności to uczynić go bezbronnym." ("Traktat o łuskaniu fasoli" Myśliwski)

Przyroda ożywiona dla mnie bywa uciążliwa. Dokucza mi i dominuje. Mój ukochany Bercik w dalszym ciągu uważa, że o 10 to ja powinnam chodzić spać. Biega z miejsca na miejsce, ociera się o moje nogi. Kiedy zgaszę telewizor, również światła wygaszę, to wtedy spokojnie siada na oknie i wpatruje się w ciemność nocy.
Wczoraj już wyłączyłam telewizor dla świętego spokoju. Przeszłam do pokoju, gdzie ustawiłam obecnie komputer, ale to było Bercikowi  za mało, przyszedł i galopadkę zrobił po mojej klawiaturze, po moim laptopie. Wszystko się kotłuje na moim monitorze. Potulnie wyłączyłam komputer. Wygłaskałam kotka, zamknęłam drzwi i poszłam spać. Może on dba o to, abym szybciej znalazła się w łóżku?! Koty mają intuicję. Powinnam mu chyba podziękować.
Mam też problemy z gołębiami. Chyba mają wyżej gniazdo i załatwiają się na mój parapet. Trzeba to szybko zmywać, gdyż zostają plamy, których nie można usunąć. Nie lubię gołębi, mało że gruchają, to jeszcze ze mnie chcą zrobić babkę klozetową. Niechby to gruchanie było w dzień, ale one, gdy tylko słoneczko wzejdzie,już są aktywne. Okno musi być choć trochę uchylone, ale wtedy słyszy się wszystkie odgłosy. Sama już nie wiem czy śmiać, się czy płakać. Mojego Bercika kocham, ale gołębi nie lubię.
Sprawy do załatwienia dzisiaj od ręki:
- zrobić zakupy, jutro święto i można zostać z pustą lodówką
- w związku z aferą związaną z wyciekiem danych osobowych zmienić hasła w internecie, zastrzec PESEL

Z Romanowskim to sprawa trudna, sama nie wiem co o tym myśleć. To się w głowie nie mieści, że mógł się tam znaleźć. Poczekamy, zobaczymy.
Z Bercikiem też sprawa do wyjaśnienia, nie wiadomo czy wychowywać kotka, czy mnie????



13 sierpnia 2026
"To prawda, że znaleźć siebie to nieprosta sprawa. Kto wie, czy nie najtrudniejsza ze wszystkich spraw, jakie człowiek ma do załatwienia na tym świecie."
(Myśliwski "Traktat o łuskaniu fasoli")

Marcin Romanowski w prorosyjskim Naddniestrzu.
Jest potwierdzenie. Domaga się listu żelaznego.
Zobowiązał się do osobistego stawiennictwa przed organami wymiaru sprawiedliwości pod warunkiem, że będzie odpowiadał z wolnej stopy. Hm! Najpierw Węgry i Orban, teraz przytula się doprowincji znajdującej się pod patronatem Rosji!!! Szkoda, że nie pokłonił się osobiście Putinowi...
Zastanawiam się dlaczego PiS nie krytykuje Rosji i niczego się od Rosji nie domaga!? Ciągle tylko wieszają psy na Niemcach. Może chodzi o to, że gdyby Rosja napadła na Polskę, to będą mieli czyste konto u nich?! To jest naprawdę zastanawiające!!!
Ilu Polaków po powstaniach zginęło z ręki Rosjan, później Katyń, ale to nie wszystko. Przytoczę tylko taki fakt. O tych Polaków nikt się nie upomina? Nikt nie walczy o odszkodowania!

Krwawy bilans
Według danych NKWD w okresie od 15 sierpnia 1937 roku do 15 listopada 1938 roku na terenie ZSRS zostało aresztowanych, a następnie skazanych 139 835 osób narodowości polskiej, w tym 111 091 osób skazano na kary śmierci, zaś 28 744 osoby pozbawiono wolności w obozach pracy przymusowej. Jeżeli do tego dodamy ofiary innych działań sowieckich wobec Polaków, to liczba ofiar może sięgać 200 tys. Helena Trybel, której ojca zamordowano, a ją z całą rodziną deportowano do Jakucji, w rozmowie z Nikołajem Iwanowem mówiła:
„Być Polakiem w Związku Sowieckim w 1938 roku – to mniej więcej to samo, co być Żydem w III Rzeszy”.

O co w tym wszystkim chodzi? Teraz politycy prawicy nie chcą pomagać Ukrainie. I co dalej? Kto i gdzie ma się odnaleźć? Wczorajsze zjawiska astronomiczne to może zapowiedź nadchodzących wydarzeń? Pamiętacie film "Faraon" i wykorzystanie zaćmienia do pokonania Ramzesa? U nas też na chwilę zapadł zmierzch. Przez liście drzew dało się zobaczyć słońce ciemniejące z minuty na minutę. Idą chyba trudna czasy. Może już nadchodzi Apokalipsa zapowiadana przez Św. Jana?



12 sierpnia 2026
"Bo najciężej jest ruszyć. Nie dojść, ale ruszyć. Dać ten pierwszy krok. Bo ten pierwszy krok nie jest krokiem nóg, lecz serca. To serce najpierw rusza, a dopiero nogi za nim zaczynają iść. A na to nie tylko trzeba siły, ale i przeznaczenia, żeby przemóc serce i powiedzieć, to ruszam."
( Myśliwski "Widnokrąg")
Pełne zaćmienie Słońca, u nas częściowe, ale zawsze to wielkie wydarzenie. Jak ja mam zrobić ten pierwszy krok, gdy wszystko jest przeciwko mnie? Nie mam specjalnych okularów, niebo mam rozświetlone i zastawione blokami.. Biedna staruszka!!!
Ponad 70 lat temu mieszkańcy części Polski zobaczyli całkowite zaćmienie Słońca. Ja też wtedy zaćmienie Słońca oglądałam. Byłam wtedy w liceum. Wszyscy wyszliśmy na boisko szkolne i oglądaliśmy zaćmienie Słońca przez zadymione szybki. Zrobił się półmrok. Ptak zaczęły siadać na drzewach, w gniazdach, i przygotowywać się do snu. Wtedy uważano, że taka zadymiona szybka jest wystarczająca, aby wzrok się nie uszkodził. Było to naprawdę wielkie przeżycie. Pamiętam całą atmosferę tego wydarzenia do dziś.
Teraz mówi się wyraźnie. Bezpiecznie można oglądać zaćmienie tylko przez specjalne okulary. Takich nie spotkałam. Trudno.

"Istnieje pewna alternatywna metoda obserwacji zaćmienia, bez ryzyka uszkodzenia wzroku.

Twórca kanału "Nocne Niebo" na YouTube... sugerował wykorzystanie projekcji otworkowej za pomocą zwykłej kartki A4. Na środku kartki należy wyciąć niewielką dziurę i ustawić ją w taki sposób, by promienie słoneczne mogły pojawić się na płaskiej powierzchni. Dzięki tej metodzie można obserwować zaćmienie bez bezpośredniej ekspozycji na szkodliwe promienie świetlne. Przez dziurkę pod żadnym pozorem nie należy spoglądać w kierunku Słońca.

Następne całkowicie zaćmienie Słońca będzie za 100 lat.
Dzisiaj jedyna okazja aby zobaczyć.
To nie koniec.

Noc z 12 na 13 sierpnia będzie bardzo niezwykła, bo nastąpi kumulacja aż trzech fascynujących zjawisk astronomicznych. Po pierwsze – wspomniane już częściowe zaćmienie Słońca. Po drugie – niesamowity spektakl Perseidów, które pojawią się na północno-wschodnim horyzoncie po północy.

Natomiast na sam koniec wrażeń, około godziny 5:00 rano, na niebie ustawią się obok siebie planety: Merkury, Jowisz, Saturn, Mars, Uran i Neptun. Mamy więc do czynienia z astronomicznym zbiegiem okoliczności."

Dla mnie problemem jest to, że na niebie, nawet jak są sprzyjające warunki, ja nie widzę zupełnie nic. Zbyt dużo świateł. Zasłaniają niebo bloki i chyba mój wzrok też nie jest już tak wyostrzony. Marzę o tym, aby zobaczyć niebo upstrzone gwiazdami, jak to dawniej bywało.



11 sierpnia 2026
"Człowiek wmówił sobie, że ma za krótkie życie, w związku z czym zwykł się tłumaczyć ustawicznym brakiem czasu. Tylko, powiedzmy, gdyby żył dwa razy dłużej, miałby go więcej? Wątpię. Jeśliby komuś udało się skonstruować zegar, który odmierzałby człowiekowi czas zmarnowany, pusty, i czas pełny, poświęcony jakiemuś pożytkowi, choćby własnemu, okazałoby się, że większość życia zmarnował. Więc może i tak życie dane jest nam w nadmiarze." (Myśliwski "Ostatnie rozdanie")
Uderzmy się w piersi. Jak dzisiaj czas został wykorzystany? Minął, ale pytam się jak został wykorzystany? Dzisiaj chodzę jak błędny rycerz. Brałam przez dwa dni tabletki przeciwbólowe i czuję się fatalnie. Z dwojga złego lepiej znosić ból niż następstwa zażywania takich leków.
Mam sprawy ściśle ustalone od samego rana i staram się je wdrażać w życie, co też zrobiłam. Na dzisiaj zaplanowałam trasę – biblioteka, bank, sklepy i bazarek w drodze powrotnej.Przyszłam do domu dosyć umęczona, wiał wiatr zimny i nieprzyjemny. Na szczęście obiad był tylko do odgrzania. Teraz czytam wspomnienia Wojciecha Kossaka. Miał facet talent, nie ma co ukrywać, życie też miał bardzo ciekawe. Kontakty z koronowany nimi głowami Europy plasowały go na bardzo wysokim miejscu w dziedzinie malarstwa. Najbardziej zdumiały mnie jego wycieczki w Tatry Wysokie. Chodzili w dużej grupie. Droga wiodła ścieżką obok przepaści. I w pewnym momencie na tej ścieżce była dziura. Co mniej odważni ludzie dostawali histerii i nie mogli tego przekroczyć. Musieli wrócić się, bo było to dla nich nie do przejścia.  Ja bym się w ogóle chyba z nimi nie wybrała na taką wycieczkę. Popatrzcie sami. Obrazek Kossaka, który przedstawia górala schodzącego na dół ze szczytu tatrzańskiego. Drugi, który mnie bardzo rozbawił. Gazda, gdy przyszedł do kościoła, to odpalał fajkę od płonącej w świątyni w wiecznej lampki. Nie mogę streszczać całej książki, ale nie ma strony, która by nie budziła mojego zadziwienie. Chyba Kossak swojego czasu nie marnował. Musiał zarobić na utrzymanie domu. córek, które raz po raz zawierały nowe małżeństwa, a rozwód musiał być kościelny, co kosztowało. Pomagał także swojemu bratu bliźniakowi. który nie był ani tak uzdolniony, ani tak obrotny jak Wojciech.
  
Chcę przypomnieć także abyśmy się przygotowali się na zaćmienie słońca jutro. Będzie już u schyłku dnia. Ale warto wiedzieć, że będzie.  Nie zmarnujmy okazji, aby zobaczyć.
Momenty zaćmienia dla wybranych miast, podane według "Almanachu astronomicznego na rok 2026", wydanego przez Polskie Towarzystwo Astronomiczne (PTA). Podane są kolejno: początek, faza maksymalna, koniec zaćmienia: Białystok - 19.13, brak maksimum, 20.01, Gdańsk - 19.11, 20.05, 20.23, Kraków - 19.18, brak maksimum, 20.04, Łódź - 19.16, 20.08, 20.12, Poznań - 19.15, 20.10, 20.24, Szczecin - 19.14, 20.08, 20.36, Warszawa - 19.15, 20.07, 20.07, Wrocław - 19.17, 20.12, 20.19.

 


10 sierpnia 2026
"A że żyć, żyłem, jak się dało czy musiało, to widocznie inaczej się nie dało, bo nikt przecież nie żyje, jak by chciał. A zresztą gdyby nawet się dało, jak by człowiek chciał, czy byłoby mu lepiej? Nigdy nie wiadomo, czy tak jak człowiek by chciał, nie byłoby akurat gorzej. To może każdy ma nie tylko takie życie, jakie ma, ale i najlepsze, jakie mógłby mieć." (Wiesław Myśliwski "Kamień na kamieniu")

I co wy na to? Tutaj zawsze przytaczam takie cytaty, z którymi się w pełni zgadzam i moje myśli znalazły tam swoje uwidocznienie. Dzisiaj niebo zasnute chmurami. Nie jest łatwo podjąć jakąś decyzję, zastanowić się, co by się mogło robić, ale przecież jakoś ten dzień trzeba przeżyć!
Zastanawiam się dlaczego dziennikarze piszą takie długie artykuły. Czyta się i czyta, aby dojść do sedna. Dla mnie wystarczyłyby dwa, trzy zdania. Tak samo sprawa ma się z podkastami. Nie lubiłam podcastów. Jednak okazało się, że mogą być ciekawe, tylko trzeba się trochę rozejrzeć i znaleźć takie, które budzą nasze zainteresowanie. Nie jest dla mnie ważna tylko ich funkcja poznawcza, ale usypiająca! Wyszukuję interesujący mnie podcast przed snem. Słucham, jak długo się da i mogę być pewna, że telefon się wyłączy, gdy podcast się skończy. Gdy mnie zainteresował, wracam do niego w ciągu dnia. Spróbujcie, to jest świetna sprawa "usypiankowa".
Co do długości podcastów, wybieram ostatnio takie, które są przeznaczone dla dzieci. Radio Naukowe, a w nim krótkie podcasty, gdzie naukowcy odpowiadają na pytania dzieci, krótko i na temat. Najbardziej rozbawił mnie ostatnio temat śpiewu dinozaurów. Upraszczając sprawę, wywodzą się od ptaków. Małe ptaszki śpiewają cieniutkimi głosikami, im większy ptak, tym głos jest niższy i silniejszy, a wyobraźcie sobie jak śpiewały dinozaury. Było czego słuchać, tylko nas nie było.
Staram się sobie przypomnieć, w co się bawiliśmy kiedyś. Gdy ja byłam mała, były książki i trzeba było sobie zabawy wymyślać. Zabawki też były dosyć prymitywne. Oczywiście wiązało się to też z zamożnością rodziców. Ja mówię o takich przeciętnych rodzinach. Pamiętam czas, gdy moje dzieci były małe. Nie szczędziłam pieniędzy na zabawki, ale również bawiłam się z dziećmi. Wtedy już wymyślałam dla córek seriale bajkowe. Kiedy mój wnuk był mały, weszłam w świat dinozaurów i bionicli, o których nie miałam do tej pory pojęcia. Wnuk był specjalistą w tych dziedzinach. Gdybym jeszcze doczekała prawnuków, to już nie wiem, czy byłabym w stanie się z nimi bawić. Wszystko się naprawdę zmienia. Na obrazku gadunka, mam z nią wiele do wspominania. I dołączę jeszcze mój wierszyk z tego okresu.
Rozterki babci
Wnuczek z babcią zgodna para,
Wnuczek piękny, babcia jara.
Zrozumienia pełna gama
Świątek piątek, wieczór, z rana.

To, co wnuczek zrobić może,
Zrobi babcia. Daj jej Boże!
Klocki lego, komputerek,
I rysunki, i gier wiele.

Babcia szybko z wnuczkiem miga
Lekka, zwinna, babcia fryga,
Na rowerze i na „roli”,
Nawet, gdy ją noga boli.

Lecz ma babcia słabą stronę.
Bionicle jej nie sądzone.
Nie rozumie, nie ułoży
I jeszcze się przy tym sroży.

Wnuk podsuwa jej schematy,
Łączy części, daje rady.
Babcia jednak nie pojmuje,
Toa, Pirak?! „Rezygnuję!”

Wnuk babunię więc pociesza,
W nos całuje i rozgrzesza.
„Babciu, ważne abyś była,
kochała mnie i lubiła.”

Babcia sapcia, babcia chrapcia
Już do kuchni drepcze w łapciach.
Rosół warzy i pierogi-
„Jedz i rośnij wnuku drogi!”

Polecam wszystkim seniorom krótkie, zwięzłe, odkrywcze, zabawne niekiedy - podcasty. Póki żyjemy, musimy poznawać świat.
 


9 sierpnia 2026
Apostoł Paweł napisał: Unikaj czczej gadaniny, bo ci, którzy się nią zajmują coraz bardziej oddalają się od Boga.
Chciałabym uniknąć niepotrzebnej gadaniny, ale jednak muszę się wygadać. Należę do osób wrażliwych na wszelkie zmiany pogody i różne atmosferyczne zjawiska. Ostatnio pogoda nas nie rozpieszcza. Zmiana pogody następuje z dnia na dzień. Byłam wczoraj trochę nieostrożna, sprzątając pootwierałam wszystkie okna. Nie będę wydawała się w szczegóły, ale odczułam to. Noc miałam nieprzespaną. Ostre, pulsujące bóle uniemożliwiały zaśnięcie. Lekarze podchodzą z dystansem do czegoś takiego jak przeciąg, ale ja wiem, jak to oddziałuje na mnie. Wzięłam już lekarstwa i w miarę dobrze się czuję, ale to nie było przyjemne doznanie. Lepiej nie ryzykować. Staruszka też bywa nieostrożna, i cierpi. Nie świadczy to o mądrości, oj nie.
"Z przeciągiem to zupełnie inna sprawa. Co się dzieje, gdy silny strumień powietrza nagle uderzy w człowieka rozluźnionego, rozgrzanego pracą? Nikomu nie trzeba mówić, że jest to równoznaczne z zesztywnieniem karku, bólem ramion czy bólem głowy, bo to przecież przeżywa każdy z nas. Lekarze chińscy mówią o takich przypadkach, że nastąpiło zablokowanie meridianów i energii w nich krążącej. Gdy nagłe wtargnięcie wiatru blokuje energię, która zarządza całym naszym życiem, skutki mogą być różne. Może nas „wykręcić”, powodując sztywny wyraz twarzy – rodzaj lekkiego paraliżu, a nawet wywołać poważną chorobę.

Jeśli czynnik chorobotwórczy pokonał pierwszy poziom ochronny, występują zwykle takie objawy, jak dreszcze, gorączka, niepokój wewnętrzny. Wówczas stosujemy nacieranie, ciepłą kąpiel lub owinięcie wełną, aby zaś wspomóc się od środka – wypijamy coś rozgrzewającego: imbir, gorczycę, lipę, sok malinowy, kieliszek alkoholu. Jeśli jednak czynnik ten pokonał pierwszy poziom i przedostał się głębiej, nie można go tak łatwo zlikwidować. Zablokowanie energii powoduje, że także krew ma mniej siły do krążenia – Chińczycy mówią, że nastąpił „zastój krwi”, my nazwalibyśmy to niedokrwieniem naczyń. Organy wewnętrzne reagują na to różnymi dolegliwościami."


8 sierpnia 2026

Międzynarodowy Dzień Kota
obchodzony jest 8 sierpnia i ma na celu edukację społeczną oraz zwrócenie uwagi na dobrostan kotów domowych i dzikich.
Międzynarodowy Dzień Kota został ustanowiony w 2002 roku przez Międzynarodowy Fundusz na rzecz Dobrobytu Zwierząt (IFAW) oraz inne organizacje prozwierzęce
Celem święta jest nie tylko celebrowanie uroku i inteligencji kotów, ale także zwiększenie świadomości na temat ich potrzeb, problemów zdrowotnych, bezdomności oraz ochrony gatunków dzikich kotowatych, takich jak ryś, gepard czy tygrys
W Polsce Międzynarodowy Dzień Kota obchodzony jest od 2006 roku, głównie dzięki inicjatywie miesięcznika „Kot” i Cat Club Łódź

W dniu swojego święta Bercik, najładniejszy, najmądrzejszy, najlepszy kotek pozdrawia.
 

7 sierpnia 2026

Kiedy już wczoraj upał lekko zelżał, przenieśliśmy się z Bercikiem na balkon. Zaczęłam rozwiązywać krzyżówkę, kociątko jednak stało przede mną z nieszczęśliwą miną i za nic na świecie nie chciało nic zjeść, nawet feliksy nie pomagały. Przemawiam do niego czule: - Słoneczko moje kochane, zjedz chociaż troszeczkę, bo inaczej będziesz słaby... Ponieważ rozwiązywałam jolkę, bez smartfona to mi idzie dosyć ciężko. Obecnie takia forma na starość. Miałam włączony tryb AI i system słownego zapisu. Wszystko co mówiłam do Bercika, wpisywało się jako pytanie do sztucznej inteligencji. Ze zdumieniem zobaczyłam odpowiedź.
- Jestem sztuczną inteligencją, ja nie jem. O jaką potrawę ci chodzi?
Trochę mnie to ubawiło. AI jest gotowa odpowiadać na każde pytanie, a ta uprzejmość, elegancja odpowiedzi, chęć pomocy i przyjmowanie każdego pytania, mnie rozbraja. Gdyby ludzie przejęli takie cechy od AI, świat byłby inny.
Wczoraj Nawrocki przed pałacem w pierwszą rocznicę urzędowania, a może według niego władzy, wysforował się na dyktatora. Wejście przypominało Putina, pamiętacie, jak te odrzwia się otwarły i wkroczył w glorii chwały? Nawrocki to samo,  i na dodatek on nie przemawia, on wrzeszczy i ta uniesona w górę ręka?! Pamiętacie to! Czy przezydent jest wybrany po to, aby występował przeciwko rządowi, czy ma wypełniać swoje funkcje dla dobra państwa? Komuś tu się w głowie pokręciło. Kaczyński niech też zwija swoją działalność i idzie na emeryturę, co ten człowiek wygaduje? Nie będę się powtarzać, gdzie jest w końcu wróg, na wschodzie czy zachodzie?! Czy rząd jest do rządzenia czy prezydencik???
Ja już wolę sztuczną inteligencję, niż te podchody polityków. Tusk powinien zostać świętym za jego męczeńską drogę dla Polski. Ja tego nie mogę zrozumieć, jak ludzie mogą takie postępowanie niby przywódców brać za dobrą monetę? Pogadam sobie z AI, to się trochę uspokoję.


6 sierpnia 2026
Ciepło, ciepło, upał! Stosuje wszelkie sztuczki, aby w domu był przyjemny chłód. Naczynia myję ręcznie, ponieważ zmywarka po zakończonej pracy musi się wywietrzyć,  bije od niej wtedy ciepło. Dzisiaj od rana wstałam pełna zapału do pracy. Córka dostarczyła mi jabłek, nie bardzo wiedziałam co z nimi zrobić. Już od rana upiekłam ciasto z kaszy manny i jabłek. Wczoraj robiłam pranie jedno za drugim,  Na wieczór było tak gorąco, że nie miałam siły prasować. i nie tylko o siłę chodzi, tylko o to, że mieszkanie się od tego nagrzewa. Mój słodki futrzak ułożył się teraz na wypranych ręcznikach i pościeli, znalazł tam schronienie. On tak lubi, żeby wszystko było świeże, wyprane, wcale mu się nie dziwię. Niech sobie spokojnie śpi. Jutro ma się ochłodzić, to ja się wezmę za prasowanie. U mnie w domu jest naprawdę przyjemnie, nie za gorąco, ale te dodatkowe źródła ciepła mogą pogorszyć sprawę. O zamrożonej butelce nie wiedziałam, już ją przygotowuję, i zobaczymyjak się sprawdzi przy chłodzeniu

Jak się ochłodzić w upały w domu

W upalne dni, aby schłodzić się w domu, warto zastosować kilka prostych, ale skutecznych sposobów:
Wietrzenie: Otwórz okna nocą i wczesnym rankiem, aby wchłonić chłodniejsze powietrze. Zamknij okna w godzinach szczytu nasłonecznienia, aby zatrzymać ciepło poza mieszkaniem.

Wentylatory: Ustaw wentylatory w pobliżu okien, aby wchłaniać chłodniejsze powietrze. Możesz również ustawić pojemnik z lodem w pobliżu wentylatora, aby strumień powietrza staje się chłodniejszy.

Mokry ręcznik: Ustaw mokry ręcznik w pobliżu wentylatora, aby wchłaniać wilgoć i chłodzić powietrze. Możesz również użyć zamrożonych butelek PET, aby zwiększyć chłodzenie powietrza.

Nawadnianie: Pij odpowiednią ilość wody, aby regulować temperaturę ciała i utrzymać prawidłowe funkcjonowanie organizmu.

Chłodne napoje: Pić zimne napoje, takie jak herbaty ziołowe czy napoje izotoniczne, może pomóc w utrzymaniu równowagi elektrolitowej w organizmie.


Te metody pomogą Ci przetrwać gorące dni i poczuć ulgę. Pamiętaj, aby unikać otwierania okien w godzinach szczytu nasłonecznienia, aby zminimalizować straty ciepła w domu.


Jak zrobić "klimatyzator" DIY z zamrożonej butelki?

Sama konstrukcja zajmuje dosłownie moment, ale trzeba się do tego wcześniej przygotować. Jeśli zaczniemy teraz, to na wieczór i tropikalną noc powinniśmy mieć wszystko gotowe.

Przygotuj zwykły domowy wentylator pokojowy oraz głęboką miskę.
Znajdź plastikową butelkę po wodzie mineralnej i napełnij ją w 70 proc. wodą.
Dosyp do środka sól kamienną stanowiącą około 10 proc. objętości. Dodatek soli obniża temperaturę zamarzania, dzięki czemu lód staje się znacznie zimniejszy i wolniej się topi.
Włóż przygotowaną butelkę na kilkanaście godzin do zamrażalnika.
Postaw zamrożoną butelkę w misce tuż przed pracującymi łopatkami wentylatora. Miska uchroni podłogę przed mokrymi plamami ze skraplającej się wody.



5 sierpnia 2026
Co to na tym świecie się dzieje? Co to wszystko znaczy? Co mamy o tym myśleć?
"Pożary, które od kilku dni pustoszą południowo-zachodnią Francję, pochłonęły już setki domów i zmusiły setki tysięcy ludzi do ewakuacji. Wśród zniszczeń uwagę wielu osób zwrócił jeden szczegół – nienaruszony krzyż, który pozostał pośród spalonych zabudowań. Dla wielu stał się symbolem nadziei."

Na naszym polskim podwórku też dzieje się, oj dzieje!
Rafał Leśkiewicz, rzecznik prezydenta, stwierdził, że "wara rządzącym od prerogatyw pana prezydenta" w kontekście decyzji Karola Nawrockiego o ułaskawieniu Piotra Staruchowicza. Leśkiewicz podkreślił, że prezydent ma prawo do stosowania prawa łaski i że decyzja była analizowana w kontekście konstytucyjnych praw prezydenta.
Po pierwsze!
Już Kazimierz Wielki mówił, że mądrość władcy opiera się na mądrości jego doradców. Do końca nie wiemy, czy Nawrocki został wybrany prezydentem. Zgadzam się z prezydentem Wałęsą, że powtórne przeliczenie głosów jest konieczne, aby uznać albo nie uznać prezydenturę Nawrockiego. Czy w takim tonie powinni wypowiadać sie doradcy???
Po drugie!
Wystarczy o prezydencie mówić prezydent, dodawanie pan prezydent to przesada. Nikt nie odmawia prezydentowi prawa łaski, jednak ułaskawienie kibola... Jest to środowisko dobrze znane Nawrockiemu, jednak osobiste sympatie nie powinny mieć tutaj miejsca.
Po trzecie!
Postawa prezydenta i jego doradców powinna być wyważona i godna sprawowanych urzędów. Jak można uzywać używać zwrotu "wara rządzącym". Kim to niby prezydent jest? Nawet król liczy się z opinią poddanych. Może jest półbogiem? Będziemy niedługo klękać, żeby mu oddać cześć. Nie lubię narwańców. Lepiej się dwa razy zastanowić nim się wypowie takie słowa. Polacy też już dosyć mają krzyków Nawrockiego, on nie przemawia, on krzyczy. My już znamy takich krzykaczy. Mam już tego wszystkiego dosyć.
Po czwarte....
Ku przestrodze!
"Po roku od objęcia urzędu przez Donalda Trumpa większość Amerykanów wyraża niezadowolenie z jego rządów. Najnowsze sondaże wskazują, że działania prezydenta popiera około 40 proc. Amerykanów, a blisko 60 proc. jest rozczarowana prezydenturą. Krytycy Trumpa wskazują przede wszystkim na sytuację gospodarczą USA, politykę zagraniczną i styl sprawowania władzy. "


4 sierpnia 2026
Omnibus to człowiek mający dużo wiadomości z różnych dziedzin. To tytuł nowego teleturnieju prowadzonego przez Krzysztofa Czeczota. Występują gwiazdy zamiast anonimowych graczy. Wiedza, refleks i pamięć wystawione są na próbę przed publicznością i widzami. Różnie z tym bywa. Ja wiem że to nie jest łatwo, tym bardziej że wszystko opiera się na szybkości, refleksie. Ale jak się autorstwo Chłopów przypisuje się Żeromskiemu, no to nie chciałabym być w skórze tej osoby. Teleturniej nie jest łatwy, to trzeba uczciwie przyznać. Sama się sprawdzam, w tych zmaganiach wypadam nie zawsze chwalebnie, ale z uczestnikami też jest różnie. Muszę przyznać że oglądam program dość systematycznie. Uziału jednak nie wzięłabym w tym za nic na świecie. Mam też takie swoje gry na czas i to jest naprawdę męczące. Zwycięzcom należą się brawa za odwagę. Ciekawa jestem finału.


3 sierpnia 2026
"Życie to pasmo wyborów, a wybieralibysmy inaczej, gdybyśmy mieli zacząć wszystko od nowa. Jeśli zawsze dobrze wybierałeś i nigdy się nie pomyliłeś, jesteś bogiem...." Jan Baptiste Andrea
Całe nasze życie to pasmo wyborów. Wybieramy dobrze, wybieramy źle, nie dokonujemy wyborów, zdajemy się na ślepy los - która z tych drugich jest najlepsza, a skąd mamy wiedzieć która jest najlepsza?! Po czasie orientujemy się, jak na tych wyborach wyjdziemy. Częściej nieszczególnie, brak zadowolenia, brak satysfakcji życiowej. Droga wybrana i brniemy w to dalej. Po czasie dochodzimy do wniosku, że coś jest nie tak. Niczego nie odwrócisz, trudno coś naprawić. Myślę, że najszczęśliwsi są ludzie, którzy wykonują swoje zadanie solidnie, z uporem, i nie głowią się nad następstwami. Ktoś za nich decyduje, a oni są - no nie powiedziałabym szczęśliwi - ale spokojni. Leży mi pewna sprawa na duszy, nie moja była wina, ale konsekwencje jak najdalej posunięte, odbijają się o mnie. Szczęście wielkie że mam dzieci, na których mogę polegać i kota Bercika mojego druha. Jest ze mną na dobre i złe, on też nie ma wyjścia!
Teraz kilka cytatów autora sentencji przewodniej. Czytam go, mądry facet.

Urok zła polega właśnie na tym, że nie wymaga ono żadnego wysiłku.

Nienawiść, podobnie jak modlitwa, żywi się ciszą

Potwory produkują potwory, które produkują kolejne potwory.

Coraz rzadziej słucha moich rad. Ale to chyba znaczy, że byłam dobrą matką.

Rodzice są starzy. I nie mówię o ich wieku. Oni należą do innego świata. Nie rozumieją, że jutro będziemy latać, tak jak dzisiaj jeździmy konno. Že kobiety będą miały wąsy, a mężczyźni będą nosili biżuterię.

Chciałbym ułożyć ze swoich wad stos i go podpalić, by znów stać się tym, którego kochała.

Nie krytykuj mnie. Nie wiesz, jak to jest być mną...

Moja nieznośna siostra i ja kłócilibyśmy się jak przedtem. Może nawet dzisiaj już byśmy ze sobą nie rozmawiały. Pokłócilibyśmy się o jakieś idiotyczne sprawy spadkowe. Między nami panowałyby chłodne stosunki, tak już je
st.


2 sierpnia 2026


Wczoraj Marta i Karol Nawroccy pojawili się na koncercie TVP "Warszawa śpiewa (nie)zakazane piosenki". Prowadzący powitał go ze sceny, oklaski widowni, powitał także władze Warszawy, słychać było wtedy gdzieś z tyłu buczenie. Uroczystość miała łączyć Polaków, nawoływali także do tego powstańcy. Polaków można nawoływać, papież nawoływał, bardziej rozgarnięci Polacy nawołują, jednak są tacy, którzy muszą robić zzadymy, aby się wyżyć i pokazać że są. Czy my jesteśmy mądrym narodem?!
"Robert Bąkiewicz idzie w tłumie z racami i flagami. Marsz przeszedł ulicami Warszawy pod hasłem "Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz", które organizatorzy przedstawiali jako nawiązanie zarówno do historii, jak i współczesnych sporów dotyczących relacji polsko-niemieckich..."
Do Rosji nie mają o nic pretensji, nawet nie przeszkadza im to, że rosyjskie rakiety spadają w Polsce? Dlaczego nie żądają reparacji od Rosji? Czyżbyśmy wszystko im odpuścili, wybaczyli i będziemy przyjmować każdą rosyjską rakietę z radością, jako dowód jedności narodów?
Rozumiecie coś z tego, bo ja naprawdę nie. Jak już walczyć, to sprawiedliwie o wszystko, a takich niezrównoważonych Bąkiweiczów umieścić tam, gdzie jest ich miejsce.
Ja uroczystości państwowe oglądam zawsze, łzy same mi płyną z oczu, choć na codzień jestem twardą babą i nie odpuszczam, aż spawy nie doprowadzę do końca. Gdzieś się wypłakać jednak muszę!!!Rezerwuar łez mam w zanadrzu.
W czasie koncertu operator często pokazywał widownię skupiając się na twarzach ludzi udających że śpiewają. Nie znali tekstu, ani chyba melodii, ale się nie poddawali. Mnie ten śpiew udawany szokował, operatora chyba też. Kto umiał śpiewać było widać. Dobre chęci też się liczą, a koncert był naprawdę piękny.


1 sierpnia 2026
Powstanie warszawskie (1 sierpnia – 2 października 1944) – wystąpienie zbrojne przeciw wojskom niemieckim okupującym Warszawę. Powstanie zorganizowała Armia Krajowa w ramach akcji „Burza”, przy ujawnieniu najwyższych struktur Polskiego Państwa Podziemnego i jego oficjalnej działalności. Była to największa operacja militarna Armii Krajowej. Swoim maksymalnym zasięgiem objęła część lewobrzeżnych dzielnic miasta, niewielki obszar prawobrzeżnej Warszawy, a także Puszczę Kampinoską, Legionowo i okolice Marek. Była to największa bitwa stoczona podczas II wojny światowej przez organizację podziemną z wojskami okupacyjnymi. (Wikipedia)

http://%20https//milkowice.pl.tl/Powstanie-Warszawskie.htm
Udział w powstaniu wzięli też Miłkowiczanie i ludzie związani z tym terenem.
Józef Sieradzan
(1912-1996)

http://www.1944.pl/historia/powstancze-biogramy/Jozef_Sieradzan/?q=J%C3%B3zef+Sieradzan
Miejsce urodzenia - Miłkowice
Imiona rodziców - Wojciech - Anna z domu Zielińska
Wykształcenie i praca do 1944 r.
Uczył się w Miłkowicach i Liskowie. Szkołę średnią rozpoczął w Gimnazjum im. Adama Asnyka w Kaliszu, a ukończył w Liceum im. Piusa X we Włocławku. Po maturze w 1935 roku rozpoczął studia w Wyższym Seminarium Duchownym we Włocławku. Wybuch wojny zmusił księdza Sieradzana do przerwania nauki. Seminarium Duchowne ukończył w Warszawie. 20 września 1941 roku z rąk arcybiskupa Antoniego Szlagowskiego w warszawskiej katedrze p.w. św. Jana Chrzciciela przyjął święcenia kapłańskie. Pracę duszpasterską rozpoczął na Marymoncie w parafii Najświętszej Marii Panny Królowej Polski

Oddział II Obwód "Żywiciel" (Żoliborz) Warszawskiego Okręgu Armii Krajowej - kapelan

Dzielnica Żoliborz

Stefan Sieradzan( 1908-1999)

http://www.1944.pl/historia/powstancze-biogramy/Stefan_Sieradzan

Stopień
strzelec

Miejsce urodzenia
Miłkowice

Oddział II Obwód "Żywiciel" (Żoliborz) Warszawskiego Okręgu Armii Krajowej - zgrupowanie "Żubr" - 1. kompania - pluton 247


Szlak bojowy
Żoliborz
 
Aleksander Temler uczestnik Powstania Warszawskiego
Aleksander Roman Temler

Pseudonim „Pucek”
ur.17.03.1930 Warszawa
zm. 9.09.1989 Warszawa
Rodzice – Ludwik Stanisław Temler, 
Halina Temler z d.Jeleniewska

Gdy wybuchło Powstanie Warszawskie Aleksander, uczestnik powstania,   miał 14 lat!!!


Oby już nigdy więcej tak młodzi ludzie nie musieli z bronią w ręku walczyć o wolność Ojczyzny.



2016-08-02
Nareszcie wycieczka szlakiem słynnych ludzi została zrealizowana Szafarnia – Fryderyk Chopin, Płonne – Maria Dąbrowska, doszła do skutku. Przy okazji zamek Golub Dobrzyń, Toruń.


 

Szafarnia
- Ośrodek zajmuje parter dworu Dziewanowskich i otoczony jest parkiem krajobrazowym o powierzchni około 3 ha, a staw w parku ma kształt fortepianu. W latach 1824–1825 Fryderyk przebywał tu 2-krotnie na wakacjach u rodziny Dziewanowskich. Lubił wiejski chleb, o czym napisała w liście do matki.
Wspaniały koncert w wykonaniu Pawła Kowalskiego. Artysta grał ze doskonałym wyczuciem muzyki Chopina.
Z pałacu Dziewanowskich, który znajduje się w niedalekiej odległości od ośrodka chopinowskiego zostały ruiny.





Płonne
. Dąbrowska bywała w tym majątku, tu zbierała materiały do powieści i częściowo ją pisała.
Zachował się domek, w którym mieszkała w czasie pobytu w Płonnem. Pamięć o Dąbrowskiej przetrwała w pamięci mieszkańców, jako kobiety wolnej od uprzedzeń. Powieść pisała na wzgórzu, zwanym modrzewiowym. Stołeczek, na którym siedziała pisząc, nosił na wzgórze ośmioletni chłopiec, syn sąsiadów, który opowiadał o Dąbrowskiej wiele. Zasadniczy wątek fabularny Nocy i dni, jak i rys psychologiczny bohaterów Dąbrowska stworzyła w miejscowości Płonne k. Radomina. Bogumił i Barbara, główni bohaterowie powieści, wzorowani byli na administratorach majątku w Płonnem (żona administratora, Helena Hepke, była siostrą Dąbrowskiej).
   Domek, w którym mieszkała Dąbrowska, po wielokrotnej przebudowie. Obok obecny mieszkaniec posesji i kierowniczki wycieczki, matka i córka.
Golub Dobrzyń. Zamek w Golubiu – czteroskrzydłowy konwentualny zamek krzyżacki z przełomu XIII i XIV wieku, wzniesiony na wzgórzu górującym nad miastem, obecnie w granicach miasta Golub-Dobrzyń; zachowany w stylu gotycko-renesansowym. W planie odtworzenie ogrzewania przez kominki.

   

Toruń. Świątynia pw. Najświętszej Maryi Panny Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i błogosławionego Jana Pawła II. Ojciec Rydzyk wystawił monumentalne wotum dziękczynne dla papieża Polaka. Mnie się podoba na obecnym etapie. Co będzie dalej, trudno przewidzieć. Obecnie malują jaskrawe freski. Byliśmy wczesnym wieczorem, tłumów nie było.
11.08.16
Sopot zaliczony. Pogoda w kratkę, co nie znaczy że pobyt mało atrakcyjny. Plaża, podobno nr 1 w rankingu polskich plaż, szeroka a i owszem, ale brudnawa. Nie chodzi o zanieczyszczenia, chodzi o piasek, ale z domieszką jakiejś mieszanki ziemi, który czyni ją burą. Wybrzeże pokryte wodorostami morskimi tworzącymi  w niektóry dzień zwalisty wał na styku wody i plaży. Słońce zawstydzone stanem rzeczy chowa się często za chmurami darzącymi plażowiczów przelotnymi opadami deszczu. Opalać można było się sporadycznie, ale za to przemierzaliśmy wybrzeże długości 4,3 kilometra w jedną i drugą stronę kilka razy dziennie brzegiem morza albo deptakiem. Chodziłam z osobą, o której nie mogę tutaj mówić (skrót o.o.k.n.m.m.) nawet poza granice miasta, do strumienia. Dziennie przemierzaliśmy od 15 do 20 km wzdłuż wybrzeża lub  zwiedzając kurort. Zważyłam się po przyjeździe i waga ani drgnęła. Odzież, co prawda nabrała luzu, ale ciężar ciała pozostał niezmieniony. Jadłam normalnie, nie głodziłam się, nie nadużywałam słodkości, ale efektów nie ma. Wczoraj zmiana klimatu unieruchomiła mnie zupełnie, walizki rozpakuję dopiero dzisiaj.

    
W pierwszy dzień tak wyglądał brzeg morza, ale później wzburzone wody Bałtyku zabrały wodorosty i było w miarę normalnie. Pozostałości dzieci wykorzystały jako budulec na tworzenie zapaści  dla wędrowców nadbrzeżnych i więzienie dla meduz, co bardzo nas oburzało. Walczyliśmy,  gdzie się dało w ich obronie. Dzieci bywają okrutne, a rodzice nie reagują, gdyż chcą mieć święty spokój. 
W Sopocie zaliczyliśmy: Monciak, Molo, rejs statkiem pirackim, Ratusz, Grodzisko, Operę Leśną, Dworek Sierakowskich, wystawę Kossaków w Państwowej Galerii Sztuki i obejrzeliśmy co ciekawsze budynki w mieście.
O wszystkim jednak napiszę w odpowiednim czasie, gdyż mam przed sobą pranie, zakupy, i czas poświęcony rodzinie bawiącej u babci.

14.08.2016
W mieście B. powstają „psie parki”. To ogrodzone miejsca, gdzie właściciele czworonogów będą mogli wyprowadzać swoich pupilów bez smyczy. Warto podkreślić, że będzie tam można również szkolić zwierzaki na specjalnie przygotowanych przeszkodach. Dzisiaj nastąpiło uroczyste otwarcie jednego z nich być w okolicach Balatonu na Bartodziejach. Zaszczyciliśmy to wydarzenie swoją obecnością.

   
15.08.16
Cisza! Zdarzyło się to pierwszy raz od trzech tygodni. Wyjazdy, sport, wyjścia, a babci udało się zostać w domu samej. Nie bardzo wiem co mam w tej sytuacji robić. Poleżę chyba na kanapie obserwując sufit. Kiedy pomyślę, że za kilka dni znowu pozostanę sama, jest mi trochę przykro. Wszystko ma chyba swoje dobre strony.
Z trudem odnajduję się w scrabblach. Jestem ostatnio w ogonie. Ten, o którym nie mogę mówić publicznie, ograł nas w któryś dzień dokumentnie. Nigdy nie uczył się polskiego, czytać nauczył się w dzieciństwie sam i teraz wszystkich nas, rdzennych Polaków, wystawił do wiatru. Młody umysł ma dużo większe możliwości. Tak naprawdę to się cieszę, gorzej by było gdyby było odwrotnie.
Zdjęć swoich nie będę upubliczniać, bardzo się sobie nie podobam. Starość to fatalny okres w życiu. Najtrudniej jest z położeniem kresu nieustannemu apetytowi?! Może są jakieś środki na poskromnienie ssania w żołądku. Muszę schudnąć. Nawet nie chce mi się oglądać zdjęć z moją osobą w tle. Ubrana od góry do dołu jeszcze najlepiej wyglądam. 

  
19.08.2016
Dzisiaj o świcie pobudka, rodzina wyjeżdżała na wypoczynek. Przysnęłam potem solidnie, ale gdy się obudziłam, ostro wzięłam się do pracy. To najlepsza odtrutka na depresję, przygnębienie, żal, tęsknotę i wszystkie inne życiowe niepowodzenia. Najbardziej lubię, gdy już wszyscy wracają z wypoczynku, wtedy jestem szczęśliwa, że są cali i zdrowi.
Trochę „fiksuje” mi komputer, mimo, że nikt nie wtrącał się, nie ustawiał, nie wgrywał nowych programów. Teraz każdy ma już swoje narzędzia kontaktu ze światem. Byliśmy na obiedzie w knajpce azjatyckiej, abym nie musiała dzień w dzień stać przy garach. Małżeństwo obok wpatrywało się w swoje smartfony i nie zamienili nawet słowa. Współczesna komunikacja międzyludzka! Nie znaczy to, że u nas jest z tym dobrze, ale staramy się rozmawiać. Wczoraj na koniec w ostatniej partii scrabbli odniosłam sukces, na osłodę chyba. Za każdym prawie wejściem zgarniałam po co najmniej 50 punktów. W grze, jak to w grze, ma się szczęście lub nie. Widocznie jakiś adorator mnie opuścił. Trudno, muszę to przeżyć. Podobno gdy się ma szczęście w miłości, nie ma się w grze. Każde wytłumaczenie jest dobre, aby przegrywającemu nie było przykro.
Chciałam polecić świetną książkę szwedzkiej pisarki Marianne Fredrikssen „Szymon”. Czytałam w przerwach zwiedzaniowo-spacerowych w Sopocie. Oszczędny styl, ale treść przemówiła mi do wyobraźni, a ostatnio nie często się to dzieje. Wybredna się zrobiłam na starość bardzo. Do Sopotu jeszcze wrócę, ale muszę się
 uporać z codziennością. Jutro mknę na grzyby, na bazarku aż się roi od prawdziwków i koźlaków. Zobaczymy, czy szczęście mi dopisze.
Zdjęcie przedstawia staruszkę  w pełnej krasie w drodze na obiad, rodzina odcięta, nie chcą się prezentować, nie to nie i już. Bluzka odziedziczona po wnuku z nadrukiem jakiegoś "stwora", ale tak się świetnie w niej chodzi, że nie zrezygnuję z przyodziewku. Doskonała bawełna! Włosy obcięte na lato praawie do skóry, o reszcie nie będę mówiła, jest jak jest... Muszę o sobie przypominać, dawno mnie nie było, a przecież zależy mi na kontaktach międzyludzkich. Pozdrawiam moich czytelników i zapewniam, że teraz już wszystko wróci do normy. Będę aktywna. Mam nadzieję, że dzisiaj dojdę do ładu z komputerem, praca pójdzie więc pełną parą.




20.08.2016

Grzybobranie! Doczekałam się nareszcie dnia, gdy mogłam iść do lasu, chłonąć jego zapach, szum drzew, wypatrywać wśród traw i mchów brunatnych kapeluszy. Z przyjemnością chodziłam po sosnowym lesie, pełnym przestrzeni, gorzej było, gdy weszłam do lasu świerkowego. Spuszczone do ziemi konary, omszałe drzewa, ciemna zieleń igieł. Mrowie przebiegało mi po plecach, boję się takiego ciemnego boru, ale opłaciło się. W pół godziny uzbierałam pełne wiaderko. Nikt tam widocznie nie chodził. Stały pod świerkami piękne okazy podgrzybków. Takie grzybobranie to naprawdę frajda. Przyszło nareszcie spełnienie. Lubię wracać do domu z takim "urobkiem". Resztę grzybów przywiozłam w kamizelce. Posłużyła jako torba. Teraz czeka mnie najbardziej trudna operacja - obierani i suszenie.

 2
Mój strach przed świerkowym lasem wypowiedziałam kiedyś w wierszu, teraz mi jakoś raźniej, ale i tak się boję.
Mój ciemny sen
Zmatowiały świerki ciężką zielenią.
Wilgoć w trawie, mulistej czerni drogi,
szaro znaczy drobne ślady obute
w poranną nadzieję. Zamilkły ptaki.

W dali dom, solidny, na podmurówce
obezwładnia czernią uśpionych okien.
Ani ukryć się, ani zbiec, bo i dokąd?
Domysły przysiadły na resztkach mroku.

Coś oczy przeciera, odpycha mglenia,
przeczucie legło w czapach omszałych drzew.
Ty tam czekasz!? Matuzalem wspomnień!
To do ciebie idę w mym prześnionym śnie?

2016-08-21
Adam Mickiewicz „W jednym tylko przypadku rada nie zawadzi: W jakim? - Gdy się pokora u mądrości radzi.”
Dzisiaj słowa o uchu igielnym odbiły się echem o mury kościelne. Skruszone serca wiernych trwały w zadumie. Nie jest łatwo przyznać się samemu do popełnianych błędów. Dla mnie to też była lekcja życia. Dlaczego ja narzekam?! Wyglądam jak wyglądam, w końcu jestem staruszką z trochę nieforemną figurą, ale z niezłym zdrowiem. Marsze szybkim krokiem wzdłuż morza dodały mi energii. Na początku trochę zaniemogłam, ale każdy dzień przynosił nowe siły i energię. Wczoraj w czasie grzybobrania byłam „nie do zdarcia”. Grzyby już wysuszone, spoczywają grzecznie w słoju. Noc miałam trochę niespokojną, musiałam wstawać przekładać pojemniki, aby równo się suszyły, ale jakoś dałam radę. Suszarka zaraz będzie wykorzystana przez innych uczestników leśnego zbieractwa.
Miałam pisać o pokorze. Czego tak naprawdę chcę od życia? Mam dobre, kochające dzieci i wnuka, z którym najlepiej się rozumiem. Pieniędzy nie mam to fakt, ale sobie radzę jak mogę. Naprawdę dobrze, że nie mam zbyt wiele, wydałabym na niepotrzebne rzeczy których i tak jest ponad miarę. Mam przyjaciół poświęcających swój czas dla mnie, to jest naprawdę niezwykłe. Znowu złapałam wirusa rozprzestrzeniającego się w moim komputerze i potrzebne było formatowanie. Może bym i zrobiła jakoś sama, ale wygodniej było złożyć to w bardziej doświadczone ręce. Format to klęska żywiołowa, wszystkie programy trzeba było wgrywać. Część wgrałam sama, ale co do niektórych nie miałam odwagi i już drugi dzień po kilka godzin dziennie jest ktoś, kto steruje moimi poczynaniami. Nie wiem już sama, jak ludzie mają dla moich poczynań cierpliwość! Mam nadzieję, że już wszystko jest wgrane, ale to okaże się w praniu. Komputer miałam już tak dopasowany, a teraz muszę wszystko układać na nowo. Nie lubię formatu. Myślę, że jestem szczęściarą i tyle. Dzisiaj dopracuję detale a od poniedziałku ruszam z dalszym opracowaniem. Jeden rozdział wkleiłam na stronie Miłkowic, tak dla kurażu, aby dodać sobie odwagi.
http://milkowice.pl.tl/Opracowania.htm
Mam spis lekarstw, które mają być za darmo od 1 września. 16 zł zyskam od października.Tego się spodziewałam, ale leków nie zmienię, gdyż te co mam mi służą. Można sprawdzić swoje leki pod tym adresem, tylko ludzie powyżej 75 lat!!! Reszta niech czeka na swoją kolej.
cd.pl/Darmowe-leki

22 sierpnia 2016
Kiszę ogórki małosolne, a że praca raczej mało odkrywcza, włączam radio. Szukam jakiejś przyjaznej stacji i trafiam na gawędziarski ton Gwidona Jakubowskiego członka PAN, pracownika Muzeum Ziemi. Opowiada o kościach znalezionych w ziemi. Nastawiłam ucha – dinozaury, mamuty, wieloryby… Kiedy jednak doszedł do kości młodej kobiety znalezionej w Wiśle liczącej ponad tysiąc lat, rozbawił mnie do łez. Wysnuł wniosek, że może być to kosteczka Wandy, co nie chciała Niemca i płynąc na fali powstających muzeów o wydźwięku patriotycznym, zaproponował utworzenie Muzeum Wandy, pierwszej znanej bohaterki narodowej.
Drzeworyt przedstawiający Wandę. Myślę, że tutaj Wanda ma klasę książęcą.
Kadłubek Wandę raczej wymyślił, kontynuował legendę Długosz, a teraz profesor Gwidon Jakubowski zaproponował pociągnięcie wątku narodowego. Bardzo to przypadło mi do serca. Zaczynać powinniśmy czcić bohaterów narodowych od prapoczątków. Książęta, księżne, królowie ustawieni w pięknym szpalerze przywoływaliby nasze dzieje i wbijali nam do głowy historię. Nic by nie umknęło uwadze. Zastanawiam się tylko czy tacy przeciętni, a może nawet naganni królowie, też powinni stać w szeregu?! Albo prawda historyczna, albo uczczenie pamięci wszystkich panujących aż po dzień dzisiejszy. Być może wrócimy do monarchii i wtedy grunt będzie już przygotowany.
Ogórki zostały ukiszone i zobaczymy, czy zgłoszone  propozycje będą miały wpływ na ich smak. Być może dobry humor gospodyni udziela się przygotowywanym przez nią potrawom.



23 sierpnia 201
Oglądałam film, główną rolę grał mój dotychczasowy idol - Matthew McConaughey. Jestem nieutulona w żalu, przestał mi się podobać. Widocznie gust staruszki się zmienia, chyba zacznę się oglądać za stulatkami. Chociaż, gdy oglądam ten mój filmik zrobiony lata temu, nie jestem już taka pewna, czy odstawię go na bok, idola oczywiście, a nie filmik. Może te pierwsze jego filmy nie były takie udane… Zastanowię się jeszcze, w końcu jest na co popatrzeć, przystojny to on jest i ten drapieżny uśmiech. Gdzie drugiego takiego znajdę?!
Zaskoczyła mnie wczoraj p. Kempa, mówi dwa razy wolniej niż w czasach, gdy była w opozycji! I jak przewraca oczami, robi niewinne miny. A fryzura, widać że kobieta zapracowana i na głupstwa nie ma czasu. Jawi się obecnie jako oaza spokoju i taktu. Władza ustawia człowieka, ludzie się "wyrabiają", tak jak aktorzy. Dług rośnie, budżet trzeszczy w szwach, ale teraz to jakoś p. Beacie nie przeszkadza. Najważniejsze, że są nowe afery, jest o czym mówić, zasłona dymna działa. Dla mnie zagwozdką jest jednak Matthew. No zobaczymy, zobaczymy co będzie z nami dalej.:)

25 sierpnia 2016
Pojechałam dzisiaj do Jyska po ręczniki, była znaczna przecena, a ja potrzebuję takich w ciemym kolorze, nie dlatego, że nie widać brudu, ale dlatego że mam dosyć pasteli. Okazało się, że ten tańszy jest lepszy, niż ten droższy! No trudno, w praniu wszystko wychodzi na jaw. Chętnie bym kupiła sobie jeszcze to i owo, ale nie jest to teraz możliwe. Skończyły mi się także leki i trzeba było wykupić receptę. Pani doktor wypisała mi dwie na zapas, może ma mnie dosyć i woli abym tak często do niej nie zaglądała?! Lekarstwa będzie sprzedawała we wrześniu apteka według cennika. Ja muszę na to swoje 16 złotych poczekać do października.
Jakie to na tym świecie wszystko złudne. Teraz trzęsienia ziemi we Włoszech dokonały spustoszenia. Człowiek się stara całe
 życie, zabiega, gromadzi i sekundy decydować mogą o jego życiu lub śmierci, nie wspomnę już o dobytku. Zabieram się do gotowania obiadu, nic nie poradzi się na nieszczęścia innych, najwyżej można współczuć. Życie i tak toczy się swoim torem. Dzisiaj gotuję zupę z dyni z kluskami z razowej mąki. Nie mogę się już doczekać tego smaczku, jakiego w tym roku jeszcze nie doświadczyłam. Lubię dynię, ale tylko na słodko.
Dieta dla nadciśnieniowców pod adresem http://cafesenior.pl/dieta-dla-nadcisnieniowcow/, a kot na osłodę. Mam jego podobiznę ustawioną na monitorze, nie mogę się napatrzeć, ten wzrok, urocze futro mnie ekscytuje.

piątek, 26 sierpnia 2016
Śmierć to samotność i wolność ostatnia. Leopold Staff
Czasy się zmieniają, tradycja pozostaje. Chodzi mi o cmentarze. Budowanie nagrobków nie jest dla mnie tak oczywiste, jak mogłoby się wydawać. Dopóki żyje rodzina, która jest na miejscu i zadba o miejsce pochówku bliskich ludzi, wszystko jest w porządku, sprawa się komplikuje, gdy bliscy poumierają, a nagrobki trwają. Kto się nimi ma opiekować?! Trudno tego wymagać od obcych ludzia w mniejszych miejscowościach nie ma firmy zajmującej się takimi sprawami. Dojazd, niekiedy z odległych miejsc czy kontynentów, nie jest możliwy. Groby popadają w zapomnienie, zapadają się, porastają mchem.
Mamy też teraz taką sytuację z nagrobkiem osoby z dalszej rodziny. Była bezdzietna, swój majątek zapisała córkom siostry, które chyba też już pożegnały się z tym światem i na dodatek mieszkają daleko, nikt z nimi nie utrzymuje kontaktu. Kobieta ta była nieposzlakowanego charakteru, dobra, uczynna, życzliwa. Tak wszyscy ją pamiętają. Byłam na cmentarzu przed dwoma miesiącami i widziałam jej nagrobek. Ciągle siedziało mi to w głowie jak zadra. W końcu poszukałam osoby w tej miejscowości, też tam jakoś spokrewnionej, i postanowiłyśmy poszukać wśród żyjącej, a znanej nam jeszcze rodziny i znajomych, chętnych do pomocy. Udało się zebrać potrzebną kwotę - póki co, to zadeklarowane sumy, ale to ludzie odpowiedzialni za słowa - i mam nadzieję, że zdołamy sprawę sfinalizować. Nie wiem, czy dla każdego bym to zrobiła, ale ta kobieta warta jest pamięci i wdzięczności za swoją postawę życiową.
 Bardziej podobają mi się cmentarze niemieckie. Są łatwiejsze do utrzymania, nie tak wystawne i bardziej przyjazne środowisku. Jakiś kamień z imieniem i nazwiskiem, mały symbol ludzkiej pamięci, bardziej mi się podoba. Jest jeden człowiek, który kosi trawę, utrzymuje porządek, płaci się za to, ale czy my nie płacimy, a bliscy zawsze mogą przyjść, aby odwiedzić miejsce ostatniego spoczynku, porozmawiać, gdy ma się potrzebę z osobą, która odeszła.
Kiedy widzę na starych cmentarzach te omszone groby, zawsze ściska mi się serce, kamień pozostał, ale niekoniecznie pamięć ludzka.

27 sierpnia 2016
Upał, skwar, cisza, duchota. Zmilkły ptaki, tylko jakieś owady brzękliwie gawędzą z niezliczonymi pająkami zagradzającymi drogę grzybiarskim intruzom. Taki był dzisiaj las, nagrzany do nieprzytomności, osowiały, zadumany i chyba osłabły od upału. Niedobitki grzybów zostały tylko z przed tygodniowego wysypu, dojrzałe niepomiernie i czekające na amatora, zamężne leśne dziewice, nienaruszone i zasuszone w swej cnocie leśnej. Mam dosyć takiego grzybobrania. Czekałam cały tydzień, a teraz przechodzać z jednej kwadry lasu do drugiej, wylądowałam w Koronowie i nic, nigdzie nic. Ach, szkoda słów.
Wróciłam do domu, zabrałam się do pieczenia ciasta, smażenia kotletów. Czekam na powrót moich zadomowionych gości wracających z Chorwacji. Znowu mam poparzone palce, wczoraj odcedzałam kluski do zupy i teraz dla odmiany lewa ręka padła ofiarą. Prawa goiła mi się prawie dwa tygodnie. Dzisiaj zakleiłam palec plastrem bojąc się infekcji w lesie, i zdejmując go zdarłam skórę. Znowu dużo czasu minie aż dojdę do sprawności. Takie głupstwo, a człowiek dosłownie staje się kaleką. Zdrowe, sprawne ręce to skarb. Nie zdaję sobie z tego sprawy tak długo, aż się coś nie stanie. Jestem na wpół inwalidką.
Och, powiej chociaż ty jesienny wietrze, zagraj na fletni Pana, ostudź spiekotę jesienną, daj odpoczynek spragnionej duszy. Może przywiejesz wspomnienia, ochłodzisz rozpaloną głowę staruszki i dodasz odwagi wyobraźni, niech rozśpiewa się i rozkołysze, póki jeszcze wie dlaczego chce się śpiewać.

29 sierpnia 2016
Pojechali. Postanowiłam, że prace rozłożę na raty i będę realizowała etapami. Rano jeszcze pomknęłam z pewną osobą na bazarek aby kupić co nie co. To nasze główne wyjścia i największa atrakcja dnia. Nagadamy się przez drogę, a właściwie to babcia się nasłucha opowiadań. Coś mi się wydaje, że to ostatnie podrygi wspólnych wypraw, zbyt bardzo ktoś tęskni już za kolegami i koleżankami, tak tak… Już nie leją się łzy, gdy się wyjeżdża.
Mam do odrobienia jeszcze Sopot, to chyba podam w wersji ekspresowej. O plaży już pisałam, małej ilości jodu w powietrzu także, ale przecież życie towarzyskie tam kwitnie, jest też co zwiedzać. Na mnie największe wrażenie zrobiły: grodzisko, Opera Leśna, Dworek Sierakowskich, Monciak niech mu już tam będzie, wystawa Kossaków w Państwowej Galerii Sztuki, molo, hotele, pensjonaty, knajpki bo przecież nie miałam zamiaru znowu stać przy garach.
Grodzisko – może gród strażniczyw X wieku plądrowany przez Prusów i Wikingów. Ciekawa wystawa archeologiczna z historią gier.
Opera Leśna – tak wspaniałej akustyki jeszcze nie słyszałam. W okresie międzywojnia odbywały się tutaj festiwale wagnerowskie, co teraz tam się dzieje nie muszę przypominać. Góral spod Tatr przyjechał tutaj aby zaśpiewać. Byliśmy świadkami koncertu. Niosło, że aż hej!
Dworek Sierakowskich – wiek XVIII, to tutaj odbywają się wystawy i koncerty, był tu w odwiedzinach 17-letni Chopin.
Kossakowie – na Placu Zdrojowym w Państwowej Galerii Sztuki prezentowali się Juliusz, Leon, Wojciech, Jerzy, Karol. Było czym nasycić oczy. Wyszperałam nawet obraz Juliusza Kossaka – śmierć Kazimierza Unruga pod Kołem, zresztą jakoś tam związanego z Kossakami.
To chyba tyle. Czas zaciera ślady, są nowe wieści i jakoś człowiek odsuwa na bok, to co już minęło. Wczoraj oglądałam Chorwację na zdjęciach i to teraz wbija się w pamięć.

31 sierpnia 2016
Jestem sprana i sprasowana do ostatniej sztuki. Dobrze, że pogoda dopisuje. Teraz ze spokojem będę mogła sprzątać i przestawiać meble do woli. W czasie tych nudnawych zajęć oglądam telewizję. Dzisiaj z wielkim wzruszeniem żegnał się z widzami Maciej Orłoś. Bez takiej osobistości to już nie będzie program, któremu wiernie dotrzymuję kroku od pierwszego dnia. Coraz mi trudniej żyć z tą „dobrą zmianą”.
Maciej Orłoś w środę po raz ostatni poprowadzi „Teleexpress” – informuje Press.pl. Dziennikarz po 25 latach pracy odchodzi też z TVP. Jak wynika z informacji portalu, Orłoś ma obecnie prowadzić rozmowy z Wirtualną Polską. Osoby z branży spekulują, że powodem odejścia może być konflikt z nowym szefem programu Klaudiuszem Pobudzinem.
Dostałam zawiadomienie, że dostanę od 1 października dodatek pielęgnacyjny, 208 zł i coś tam groszy. Chyba wykorzystam go w pełni z jego przeznaczeniem. Teraz jestem pełna energii po pobycie nad morzem, ale z biegiem dni przyjdą te gorsze, wiem to z doświadczenia. Sama sobie trochę jestem winna. Siedzę nad opracowywaniem zebranych materiałów o Miłkowicach i póki nie skończę, taki tryb życia będzie konieczny. Wstaję rano i zabieram się do pracy. Wypoczęty umysł sprawniej funkcjonuje. Mam już z tym kłopoty. Wieczorem oglądam filmy, o ile jest co oglądać, gdyż ciągłe powtórki są trudne do przełknięcia. Czytam wieczorami i gram w kulki, do tego jestem tylko zdolna u schyłku dnia. Może jakoś to wszystko da się ułożyć według sił i rozpędu szanownej staruszki.
Facebook "Lubię to"
 
Motto strony
 
„Pamiętaj, że każdy wiek przynosi
nowe możliwości.
Daj z siebie wszystko – inaczej oszukujesz samego siebie.”
O nic cię nie poproszę - fasti
 
Nigdy się nie ukorzę
o nic cię nie poproszę
zamknę słowa na klucz
wymyję w zimnej rosie
wierszyk jakiś napiszę
życie sobie osłodzę
ukradnę słowa sowie
wiatr pogonię w ogrodzie
nie będę już wiedziała
o wszystkich dylematach
miłości niespełnionej
uczuciach do końca świata
A kiedy czasem nocą
poszukam złudnych cieni
perliście zalśni rosa
na zimnym skrawku ziemi
i wtedy moje serce
w atramentowej toni
odszuka twoje myśli
i z bólem je dogoni
bo jesteś mym marzeniem
i będziesz do końca świata
w Różowej Księdze Uczuć
zapisanym tego lata
Bezsenność
 
w ciemnej ciszy nocy
kroczy cicho zegar
wybija wspomnienia
i czasu przestrzega

srebrny blask księżyca
o tarczę się oparł
oświetlił wskazówki
i wszystko zamotał

czyjeś smutne oczy
wpatrzone w mrok nocy
śledzą czasu przebieg
bezsenności dotyk
Sposób na samotność
 
Wymyśliłam sobie ciebie
W noc bezsenną o poranku,
Gdy uparcie w okno moje
Zerkał księżyc, bard kochanków.

Wymyśliłam sobie ciebie,
Gdyż ma dusza poraniona
Nadawała ciągle sygnał
„Skrzynka żalów przepełniona.”

Wymyśliłam ciebie sobie
Od początku, aż do końca.
Wiem, że nigdy cię nie spotkam,
Muza tylko struny trąca.
 
Odwiedziło stronę 234589 odwiedzający
Ta strona internetowa została utworzona bezpłatnie pod adresem Stronygratis.pl. Czy chcesz też mieć własną stronę?
Darmowa rejestracja