lipiec 2016 - lipiec 2026

31 lipca 2026
Misz-masz!
"Ofiary katastrofy komunikacyjnej, a nie wybuchu - to konkluzja ostatecznej opinii Międzynarodowego Zespołu Biegłych z zakresu medycyny sądowej, powołanego przez prokuraturę w czasach rządów PiS."
I po co było to wszystko!!!

"Donald - pochodzenie i znaczenie imienia

Imię Donald ma długą historię i wywodzi się z języka gaelickiego, używanego w Szkocji i Irlandii. Pochodzi od formy Domhnall, która składa się z dwóch członów oznaczających "świat" oraz "władcę". W związku z tym imię Donald najczęściej tłumaczy się jako "władca świata", "pan świata" lub "ten, który rządzi ludem". Od wieków było ono popularne zwłaszcza wśród szkockiej arystokracji i rodów królewskich, co dodatkowo podkreśla jego dostojny charakter."
Coś w tym jest!
"Kalifornia jest tym miejscem, gdzie spotkać można zarówno najstarsze, jak i największe drzewo na świecie. Drzewo Matuzalema jest najstarszym żywym organizmem na naszej planecie. Wyjątkowa odmiana sosny powstała 5 tysięcy lat temu i pamięta czasy, kiedy po ziemi chodzili ludzie jeszcze nie znający ani brązu, ani też żelaza.
Drzewo, które swą nazwę zaczerpnęło od najstarszego biblijnego człowieka, dziadka Noego, rośnie w Górach Białych w Kalifornii. Niestety na własne oczy nie można go zobaczyć, ponieważ wstępu do ścisłego rezerwatu chronią leśnicy. Lokalizacja prastarej sosny nie jest znana publicznie, aby chronić ją przed aktami wandalizmu. Można jednak zachwycać się jej pięknem na zdjęciach."
Czy to drzewo jest piękne?!
"Magdalena Samozwaniec zmarła 20 października 1972 roku w Warszawie, w dniu planowanej promocji swojej nowej książki. Została pochowana na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach. Jej pogrzeb również stał się podstawą anegdoty – podczas ceremonii osunęła się ziemia przy grobie, jedna z uczestniczek wpadła do środka, a próbujący ją ratować mężczyzna został z futrzanym kołnierzem w ręku. Wspominający to wydarzenie żartowali, że autorka, która przez całe życie rozśmieszała ludzi, z pewnością i z tej sytuacji śmiałaby się do łez."
Twórczość autorki śmieszy mnie do łez.



30 lipca 2026
Ukraina w ogniu!To już prawie 5 lat. Dzisiaj zaatakowany został Lwów, a niedaleko Lublina spadła rakieta. Lej, jaki zostawiła, ma 10 m średnicy. Blisko, coraz bliżej! A co będzie jak Putin zaatakuje bezpośrednio Polskę? Jak długo ci szaleńcy w Polsce będą mówić o tym, że Ukrainie trzeba przestać pomagać? Czy na nich nie ma już kary ludzkiej czy Boskiej? Gdyby została zaatakowana Polska, będą jako pierwsi "rwać" stąd. Doświadczą wtedy, co to znaczy być w innym kraju. Ataki na Ukraińców się nasilają. Komu to potrzebne? Polacy opamiętajcie się!!!
Tak sobie dzisiaj pomyślałam - gdybym ja musiała uciekać - choć nie wiem dokąd i w jaki sposób, ale gdybym musiała, co będzie z moim Bercikiem? Czy będę miała siłę go nieść, co dam mu jeść? Dzisiaj wyłączyli prąd, nic nie mogłam robić? Gdyby nie było prądu, wody, to chyba poumieramy w tych blokach?! Człowiekowi przychodzą do głowy różne myśli, współczuję Ukrainie. Niech ta wojna nareszcie się skończy.
Dzisiaj córka przesłała mi zdjęcie Bercika jako malutkiego kotka, takie niemowlę kocie. Teraz wiem, że ma ponad sześć lat! 6-letni kot odpowiada około 40 latom ludzkim. Mój kociu chodzi i "płacze", gdy mnie nie ma przy nim. Taki facet już powinien się usamodzielnić, a on się chowa za mnie przy każdym odgłosie, którego nie zna. Bercik, weź się w garść!
Wiem, że kiedy byłeś niemowlakiem, nie myślałeś o tym, co cię w życiu czeka. Nikt nie myśli. Przeszedłeś trudną drogę. Byłeś już w kilku domach i zawsze coś powodowało, że musiałeś się wynosić. Mam nadzieję, że u mnie czujesz się dobrze. Robię wszystko, aby tak było. Nie wiem jak długo utrzymam się na krawędzi mojej starości, ale póki jestem, możesz być spokojny. Jednak zawirowania losu i ta nieszczęsna wojna mogą zakłócić naszą błogą egzystencję.
 


28 lipca 2026
„Kiedy spotykam człowieka, który kocha koty, od razu uznaję go za przyjaciela i towarzysza. Nie potrzebuję żadnych dodatkowych rekomendacji”. Marek Twain
Czy ja kocham Bercika? Kocham coraz bardziej. Te jego ufne, niewinne oczęta, rozbrajają mnie zupełnie. Takie małe stworzonko, ale walczy o swoją rację bytu na wszelkie sposoby. Ja go doskonale rozumiem, przecież nawet nie może się poskarżyć, bo i komu, i jak niby ma przedstawić swoją dolę nie mówiąc ludzkim językiem!
Teraz śpi. Ogarnęliśmy nareszcie wszystko, poczynając od żwirku. Poszłam do sklepu aby kupić nowy żwirek. Okazało się w domu, że to jakiś sztuczny, plastikowy stwór, przeźroczysty i szeleszczący. Berciś był zdziwiony i bardzo niezadowolony.Przemykał po mieszkaniu jak torpeda. Bałam się aby zupełnie nie zrezygnował z kuwety. W końcu wyspałam wszystko, umyłam kuwetę i nasypałam innego żwirku. Momentalnie sprawy nabrały właściwego biegu. Kto zwyciężył – Bercik, i miał rację. Skąd ja mogłam wiedzieć że takie żwirki istnieją?
Bercik jest bardzo uważny, niczego nie zrzuci, przemyka pomiędzy przedmiotami jak cień. Nie wiem jak on to robi?Je też ładnie, ale tylko wtedy, gdy jest głodny. Nie pomaga kuszenie feliksami - to takie jego ulubione chrupki – gdy nie ma ochoty, to nie je i koniec.Gdy mu chcę zrobić przyjemność, daję mięsko z kurczaka, surowe, gotowanego nie tknie.Nie zje też kiełbasy, najwyżej szynkę i to nie każdą. Myślę, że gdyby był naprawdę głodny, zjadłby wszystko, no ale...
Lubi wylegiwać się na słońcu, jak to kot, głaskanie po główce i szyjce mile widziane, także poranny rytuał szczotkowania na parapecie okiennym. Długo jeszcze mogłabym pisać, mam przyjaciela na starość. Szanuję Bercika bardzo, gdyż umie walczyć o swoje, ma do tego prawo.

Kot posiada absolutną uczciwość emocjonalną: ludzie, z różnych powodów, mogą ukrywać swoje uczucia, ale kot tego nie robi.— Ernest Hemingway

Sposób na dogadanie się z kotem polega na traktowaniu go jak równego sobie - albo lepiej, jak wyższego, za którego się uważa.
— Elizabeth Peters
 


28 lipca 2026

Obok alejki okalającej mój blok mieszkalny rośnie jarzębina. Kiedy wczoraj przechodziłam obok drzewka, które jest dla mnie punktem orientacyjnym rozpoczynającej się jesieni, byłam naprawdę zaskoczona. Jarzębina wystrojona jest już w czerwone korale, to jednoznacznie wskazuje na to, że kończy się lato!!!. Kończy się coś, czego nie było, praktycznie biorąc. Już przysłowie "Na świętej Hanki zimne wieczory i ranki" zaczyna obowiązywać. W jeden dzień upał, drugi przynosi gwałtowne ochłodzenie. Wczoraj z Bercikiem spędziliśmy kilka miłych chwil na balkonie, ale ja byłam ubrana w ciepłą bluzę! To ma być lato?

W moim życiu prywatnym też zaszła pewna zmiana. Powieści zamieniłam na literaturę popularno- naukową. Czytam o historii odkryć związanych z budową materii. Z tego co ja pamiętam, to atom składał się z jądra, elektronów i protonów.
"W latach późniejszych odkryto miony, mezony, hiperony i wiele innych cząstek oraz ich antycząstki, początkowo wszystkie były uznane za elementarne. Obecnie znanych jest ponad 200 takich cząstek, większość z nich współcześnie nie jest już uważana za elementarne."
W jakim punkcie wiedzy ja jestem? Czy u was to się jakość lepiej układa? Trudno za tym wszystkim nadążyć, a jeszcze trudniej zrozumieć.

W moim kraju ojczystym trwają niekończące się pyskówki. Rozpad PiS jest już nieunikniony. Cieszyć się nie ma z czego, i żałować też nie ma czego. Do akcji wkroczył Kurski. Dla mnie to człowiek pozbawiony honoru, powie wszystko. Lepiej aby go odsunęli od publicznych wypowiedzi. PiS ma tylko jedno zadanie - obalić rząd Tuska. Uważam, że tak nie powinno się w ogóle wypowiadać. Można krytykować pewne posunięcia rządu, ale nie występować przeciwko rządowi, to osłabia Polskę. Politycy takie rzeczy powinni rozumieć.

Na Ukrainie wielka afera korupcyjna. Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy (NABU) oraz Specjalna Prokuratura Antykorupcyjna (SAP) poinformowały o ujawnieniu nielegalnego procederu i prania brudnych pieniędzy. "NABU i SAP zdemaskowały zorganizowaną grupę przestępczą na czele z byłym sekretarzem stanu Ministerstwa Spraw Zagranicznych Ukrainy. Jej członkowie przywłaszczyli środki zagranicznych obywateli i darczyńców, przeznaczone na wsparcie Ukrainy na początku pełnoskalowej inwazji Federacji Rosyjskiej, i zalegalizowali je przez centra konwersji"
Zgodnie z ustaleniami śledczych zalegalizowano w ten sposób ponad 37 mln hrywien (co stanowiło równowartość około 4,5 mln zł w momencie popełnienia przestępstwa).
Hm! Tam gdzie pieniądze i jest okazja, są zawsze tacy, którzy wykorzystają to na własny użytek. W budowie są 4 wille, jedna nie wiadomo komu jest przypisana. Nie będę prowadzić domysłów i lepiej aby nie było tak, jak domniemywam.


27 lipca 2026

Z naszych zachowań nie zdajemy sobie niekiedy sprawy, traktując je jako rzecz naturalną. Zastanów się czy machasz kiedyś ręką kierowcy gdy przechodzisz na pasach przez jezdnię? Przeczytałam artykuł na ten temat z wielkim zainteresowaniem dlatego, że ja też czasami kiwam ręką, gdy kierowcy czekają aż przejdę przez jezdnię, a już na pewno z dużym zainteresowaniem patrzę kto siedzi za kierownicą. Polacy nauczyli się kultury jazdy, a przecież pamiętam czasy, gdy przebiegało się jezdnię, gdy trzeba było przejść na drugą stronę ulicy.
Kiedyś bawiła u nas rodzina z zagranicy i to oni zwrócili moją uwagę pytając – Dlaczego u was ludzie przechodząc na pasach biegną? Wytłumaczenie było tylko jedno – boją się, że kierowca ruszy przed czasem! Ja nie zdawałam sobie z tego sprawy, tak jak teraz wydaje mi się naturalną sprawą, gdy kierowca czeka aż ja wkroczę na jezdnię, na pasach oczywiście. Dlaczego mam mu nie pokiwać ręką albo się uśmiechnąć?!

"Eksperci wiążą takie zachowanie z ugodowością, która jest związana z modelem osobowości nazywanym Wielką Piątką. Ludzie automatycznie machający do kierowców w teorii charakteryzują się wyższą empatią, życzliwością, uprzejmością oraz chęcią do współpracy. Przyjmują one postawę altruistyczną w codziennych kontaktach z drugim człowiekiem.
Model osobowości Wielkiej Piątki zakłada, że każdy człowiek posiada pięć tych samych cech:
otwartość na doświadczenie;
sumienność;
ekstrawersja;
ugodowość;
neurotyczność.
Występują one jednak w różnym natężeniu, co ostatecznie decyduje o naszym charakterze.

Dzieje się tak, ponieważ wykonując gest do kierowcy, nieświadomie zwracają uwagę na inne osoby w swoim otoczeniu. Takie zachowanie przypomina innym, że z danego obszaru przestrzeni publicznej korzystamy wszyscy, a przyjacielskie podniesienie ręki może załagodzić sytuację stresową."


26 lipca 2026

Bywają w życiu chwile trudne. Mnie się taka przydarzyła. Poszłam wyjątkowo do Biedronki i przy okazji kupiłam jajka, które były w promocji. Trzeba było wziąć 2 opakowania. Sprawdziłam datę przydatności na jednym, drugie już bez oglądania włożyłam do koszyka. Chciałam upiec ciasto sprawdzone, które zawsze mi się udawało, z wiśniami, w tym roku mamy urodzaj wiśni. Te jajka trochę mi podpadały, no ale nie na tyle, abym ich nie mogła użyć. Ciasto wyraźnie nie chciało uróść. Wyjęłam z piecyka i zastanawiałam się, co się mogło stać. Sprawdziłam dokładnie opakowanie jajek, no i co – te, których użyłam, miały już ostatni termin ważności. Spróbowałam ciasta po upieczeniu, jeść było można, ale zanieść się na dzisiejszą imprezę na działce, no to już raczej nie. W niedzielę rano piekłam babkę na oleju, już z tych drugich jajek, które były zdatne do użycia jeszcze w sierpniu. Babka udała się wyśmienicie. Wszystkim smakowała. Kruche ciasto z wiśniami upchnęłam do użytku w zaciszu domowym, szkoda było wyrzucić. U mnie się nic nie marnuje, jak tylko nie szkodzi i nie grozi zatruciem, no to trzeba zjeść. Nie wiem co zrobić z tymi jajkami, którym dzisiaj minął termin spożycia? Może jajecznicę czy omlet da się z nich zrobić, ale już ciasta nie będę na nich piekła.
Piszę o tym w ramach ostrzeżenia, nie kupujcie produktów z ostatnim dniem ważności!!! Może niekoniecznie trzeba z tej racji umierać, ale mogą być komplikacje, tak jak to było u mnie. Może wszystko minąć bez echa, ale może też być źle. Babkę na oleju polecam, bo jest smaczna, pulchniutka, i może dość długo leżeć. Moja nie leżała, bo nie miała możliwości.


25 lipca 2026

Apostoł Paweł napisał:
Radujcie się, dążcie do doskonałości, pokrzepiajcie się na duchu, bądźcie jednej myśli, zachowujcie pokój, a Bóg miłości i pokoju będzie z wami.

Z wami! A ci inni odwiedzający Ziemię, o których się mówi od lat, a tylko nieliczni mieli okazję się z nimi spotkać? Pamiętam czas kiedy wszystkie gazety pisały o Emilcinie. Niekiedy oglądam kanał traktujący o UFO, coś w tym wszystkim musi być. Podobno USA odtajni akta związane z bliskimi spotkaniami z zielonymi ludzikami i dowodach na istnienie statków kosmicznych. Myślę, że ludzkość też doczeka podróży w kosmos. To przecież niemożliwe abyśmy tylko my istnieli w Kosmosie! Ludzie – naukowcy, bo co my tam wiemy – odkrywają coraz więcej boskich tajemnic i myślę, że Bóg nie ma nic przeciwko temu. Świat wielkimi krokami dąży do rozwikłania spraw, o których w mojej młodości nikomu się nawet nie śniło.
"Wszystko zaczęło się 10 maja 1978 roku. Jan Wolski, szanowany i skromny rolnik z Emilcina, wracał właśnie furmanką z Dąbrowy Pusznieńskiej. Rutynowy powrót do domu zamienił się w opowieść niczym z filmu science-fiction.

Jak relacjonował mężczyzna, na leśnej drodze nagle wyrosły przed nim dwa niskie stworzenia ubrane w przylegające, czarne kombinezony z kapturami. Ich twarze miały zielonkawy odcień, a zamiast mowy porozumiewały się piskliwymi, nieznanymi dźwiękami. Zaskoczony rolnik wjechał na polanę, nad którą w powietrzu bezszelestnie unosił się srebrzysty, błyszczący w słońcu pojazd, wiszący kilka metrów nad ziemią."
Napis na monumencie głosi: „10 maja 1978 roku w Emilcinie wylądował obiekt UFO. Prawda nas jeszcze zadziwi...

Ja też miałam taką przygodę z czymś nie do wytłumaczenia. Kontaktowałam  się z kilkoma osobami mających szersze spojrzenie na świat niż ja, ale też byli bezradni. Teraz zrobiło by się zdjęcie, ale kiedyś trzeba by było nosić ze sobą aparat fotograficzny. Poczytajcie sami, zapraszam. To opowiadanie noszące tytuł "Tajemnicze pojazdy".
milkowice.pl.tl/Mi%26%23322%3Bkowska-Sfera-Nieznanego.htm


24 lipca 2026
Na naszych oczach dzieje się historia. Pęknięcie w PiS. Wiele spraw może ulec zmianie. Gdyby pojawił się pisarz na miarę Henryka Sienkiewicza i przedstawił to wszystko literacko obrobione! Byłoby o czym pisać. Jarosław mógłby być wzorcem Wołodyjowskiego, rębajło Braun z zasłoniętym okiem grałby pierwsze skrzypce, Morawiecki kiejby Skrzetuski itd. Wszystko oczywiście zawoalowane, abyśmy musieli domyślać się kto jest kto. Pierwowzory kobiet, też pełniłyby niepoślednią rolę.
Ponieważ teraz jest sezon na bób, który ma liczne wartości prozdrowotne,wszyscy powinni zjadać porcję tego warzywa chociaż raz dziennie, mózgi by się uelastyczniły. Wszystkie zagrywki naszych polityków znalazłyby swoje odzwierciedlenie w trylogii "Rozwichrzona Polska" lub coś takiego. Ja mam nawet na oku pisarza, który by się mógł zmierzyć z tym tematem. Oczywiście warunek, że też musiał by codziennie spożywać bób.

Bób to warzywo strączkowe o licznych właściwościach prozdrowotnych, wspierające układ krążenia, nerwowy, odpornościowy oraz pomagające w leczeniu anemii i choroby Parkinsona.
Wartości odżywcze
Bób jest bogaty w białko roślinne – w 100 g ugotowanego bobu znajduje się około 7–7,6 g białka, przy minimalnej zawartości tłuszczu (0,4 g) i niskiej kaloryczności (około 76 kcal),
Zawiera także węglowodany (14 g/100 g), w tym błonnik pokarmowy (5,8 g/100 g), który wspomaga trawienie, reguluje pracę jelit i daje uczucie sytości. Bób obniża poziom cholesterolu LDL, reguluje ciśnienie krwi dzięki potasowi i błonnikowi rozpuszczalnemu, co wspiera serce i naczynia krwionośne.

Ma zalet znacznie więcej, ale przecież nie będę wszystkiego wyszczególniać. Pamiętam z dzieciństwa zagonki bobu – moja babcia mówiła bobru – szczególnie, gdy już zaczynał kwitnąć. W upalne dni krążyły wokół niego trzmiele. Mnie fascynowały ich aksamitne futerka. Owadów było tam więcej - brzęczały, fruwały, a bób rósł i bardzo smakował po ugotowaniu. Polscy politycy powinni go spożywać obowiązkowo, naprawdę dobrze wpływa na pracę mózgu!!!


23 lipca 2026

"Niekiedy nazbyt ciężkiem bywa cierpień brzemię…
Serce ryje się wskazy, jak spękany djament,
I najsilniejszy czuje, dziko patrząc w ziemię,
Że porywa go czarny, niewstrzymany zamęt.

W gwiazdach wówczas, człowieku, pokładaj nadzieję!
Zważaj, jako jest wielką a cichą ich praca;
Odejdziesz pokrzepiony — bo z gwiazd spokój wieje,
Który zwichrzonym myślom równowagę wraca."
                                                             Zenon Przesmycki 

Mam takie malutkie życzenie, chciałabym zobaczyć rozgwieżdżone niebo nocą. No przecież u nas też są noce, chyba gwiazdy na niebie też są, ale niestety nic nie widać. Zbyt dużo świateł.
Ostatni raz widziałam takie piękne granatowe niebo, z rojem, mrowiem gwiazd, lata temu. To był czas, kiedy jeszcze żyli rodzice. Wszyscy wieczorem siadali w ogródku w przyjemnym chłodzie nocy sierpniowej i spoglądali w niebo zasypane gwiazdami, a rój perseidów wyznaczał gwiezdne tory. Tego nie da się zapomnieć.
Przecież gdybym się uparła, to ktoś by ze mną jechał za miasto ciemną nocą, ale naprawdę nie chcę robić ludziom kłopotu. I tak sobie żyję z moimi wspomnieniami, marzeniami i pochowanymi dla moich oczu na niebie gwiazdami.


22 lipca 2026

Wy sobie nie wyobrażacie jaka wasza staruszka jest mądra, bardzo mądra! Czytałam książkę "Adam Bede" George Eliot angielskiej pisarki z XIX wieku do godziny 4:00 rano, aż nie dobrnęłam do końca. Mając 85 lat tak zarywać noce? Nie będę wgłębiać w treść, bo myślę że się skusicie aby to przeczytać, jeśli chcecie przeżywać wielką miłość głównych bohaterów, którzy tworzyli taki jakby czworokąt.
Adam Bede – to największe arcydzieło George Elliot, niewątpliwie jej najlepsza i najbardziej charakterystyczna powieść. To jeden z nieśmiertelnych klasyków literatury. To na tyle.
O wpół do siódmej obudził mnie Bercik. Z niewyspania mózg pracuje dzisiaj jak czołg. Na dodatek z archiwów Petersburgu przysłali mi ankietę, bez której powiedzieli że mi nie będą niczego szukać. Zawsze w archiwum się podaje swoje wrażliwe dane, ale do Rosji podawać? Bałam się. Obdzwoniłam córki, znajomych i zrzekłam się Petersburga z kilku powodów. Mój dwór to rok 1800. Byliśmy pod pruskim panowaniem, dopiero  po 1863 roku dokumenty musiały wędrować do Petersburga. W drodze kolejnych telefonów ustaliłam to. AI jest taka zgodna, że co jej powiem, to ona szuka, ale nic konkretnego nie znajduje nie mając bezpośredniego dostępu do archiwów. Stanęło na tym, że jednak zwrócę się do polskich archiwów i zacznę od Kalisza, którego to archiwum nie poznałam do końca. Sztuczna inteligencja napisała pismo, podała adres i wysłałam. Darmo tam mi nic nie dadzą, wiem to z góry, no ale trudno, jestem zdecydowana. Ja nie mam siły już odwiedzać bezpośrednio archiwów. Może jednak uda mi się przed śmiercią zobaczyć chociaż szkic tego dworu, albo plan i już będę zadowolona. A może ktoś jest z Kalisza i by zgłosił się do tego archiwum? Wtedy można by już szukać samemu i nie pociągałoby to za sobą takich opłat. Zobaczymy co los przyniesie, ten humorzasty i nieprzewidywalny los. Jestem taka na wpół uśpiona. ale wytrzymam do wieczora. Że przecież nie upodobnię się do Bercika, abym pół dnia przespała.


21 lipca 2026
”Umieramy, aby żyć wiecznie”
Biblia mówi: „Człowiek zrodzony z niewiasty ma krótkie i bolesne życie, wyrasta i więdnie jak kwiat, przemija jak cień chwilowy;” (Księga Hioba 14:1-2, 14)?
Martwię się. Wszyscy kiedyś umrzemy i każdy się zastanawia co będzie później. Podobno ludzie w obliczu śmierci widzą tych, którzy zmarli. Myślę że to jest możliwe, w końcu każdy ma duszę, która przecież nie umiera. Kto nas jednak powita w zaświatach? Czy są ludzie do tego wyznaczeni?
Zmarł pan, który miał kilka żon. Tak to się jakoś ułożyło. Z tego co wiem, miał też liczne flirty i romanse. To też się jakoś ułożyło. To kto będzie go witał, gdy już wyzionął ducha? Naprawdę mnie to interesuje, nawet jest powodem zmartwienia, gdyż ja się martwię o wszystko.
"Ks. przypomniał słowa, które małżonkowie wypowiadają przy przysiędze — "i że cię nie opuszczę aż do śmierci". " To mnie trochę uspokoiło, do śmierci, a później żadnych związków już nie ma. Mamy tu swoje do odrobienia, i musimy się z tego wywiązać. Jest to oczywiste. Dusza ma się doskonalić. Modlitwa ma być drogą do celu, a nie celem samym w sobie. "Wypowiedzenie słów tej, czy jakiejkolwiek innej modlitwy, nie da Ci zbawienia. Modlitwa stanowi jedynie sposób, by wyznać Bogu Twoją wiarę w Niego i podziękować Mu za zapewnienie Ci zbawienia."
Pan X może być chyba spokojny, nie będzie go witał tłum byłych żon, i dobrze.
A co z nami? Ze mną, z Tobą, z Nim? Co w niebie, a co na ziemi?
"Czy wszystko pozostanie tak samo, kiedy mnie już nie będzie? Czy książki odwykną od dotyku moich rąk, czy suknie zapomną o zapachu mojego ciała? A ludzie? Przez chwilę będą mówić o mnie, będą dziwić się mojej śmierci - zapomną. Nie łudźmy się, przyjacielu, ludzie pogrzebią nas w pamięci równie szybko, jak pogrzebią w ziemi nasze ciała. Nasz ból, nasza miłość, wszystkie nasze pragnienia odejdą razem z nami i nie zostanie po nich nawet puste miejsce. Na ziemi nie ma pustych miejsc..."



20 lipca 2026

Wczorajszy mecz dla mnie był trochę przynudnawy. ale chciałam obejrzeć i obejrzałam do końca. Bercik był bardzo nerwowy, on nie lubi jak ja tak długo siedzę w pokoju, który on zaanektował, i w którym sypia. Przekupiłam go felixami, to tak jak kocie chrupki, które on uwielbia. Najbardziej fascynujący był koniec meczu, gdyż nareszcie Hiszpania wbiła gola, skończyły się przepychanki na boisku, a wręczenie wszelkich medali, to było coś pięknego. W roli głównej prezydent Trump, który czuł się chyba bohaterem na boisku. Mało że wręczał odznaczenia, to jeszcze gdy świętowano zdobycie pucharu, nie chciał zejść ze  sceny. Zawsze mówię, że kibice czują się na meczu tak, jakby to oni brali udział w grze. Kochani chłopcy, chociaż tak się realizują.
Ciśnienie trochę mi się podniosło. Obecne normy dla poszczególnych grup wiekowych wyglądają tak!
Aktualne normy ciśnienia krwi w zależności od wieku
Obecnie ciśnienie skurczowe w zakresie 120-129 mm Hg przy rozkurczowym poniżej 80 mm Hg określane jest jako "podwyższone ciśnienie". Nadciśnienie I stopnia diagnozuje się przy wynikach 130-139/80-89 mm Hg, a II stopnia - od 140/90 mm Hg wzwyż. Ciśnienie powyżej 180/120 mm Hg określa się jako kryzys nadciśnieniowy.

Oto aktualne normy ciśnienia krwi:

Noworodki: 60-95/30-60 mm Hg

Niemowlęta: 90/60 mm Hg

Małe dzieci: 95/60 mm Hg

Dzieci w wieku szkolnym: 100/60 mm Hg

Młodzież: 110/70 mm Hg

Dorosi: 120-129/80-84 mm Hg

Osoby starsze (65-80 lat): 130-139/70-79 mm Hg

Staruszkowie nie martwcie się, gdy macie trochę wyższe, jak kiedyś ustalono normy, ponieważ starsi ludzie mają trochę wyższe i to jest normalne.


19 lipca 2026
Apostoł Paweł napisał do wierzących w Jezusa: Dary łaski są różne, ale Duch – ten sam. Różne są dziedziny służby, ale Pan – ten sam. Różne też są formy działania, lecz ten sam Bóg, który sprawia wszystko we wszystkich.

Nie wiem jakimi prawami rządzą się w Niebie, na co komu potrzebne są wojny? Niezbyt rozumiem postępowanie Załenskiego, co on chce osiągnąć tym, co robi? Nie wiem komu potrzebne jest to wieczne kręcenie i mijanie się rzeczywistością, czy przeinaczanie faktów przez prawicę? Gdyby PiS skumał się z Braunem, do czego wtedy mogłoby dojść? Koalicja rządowa też nie ma się najlepiej. Szpitale mogą ją pogrążyć. Jak to się dzieje, że niektórzy lekarze, którzy powinni traktować swój zawód jako powołanie, ubiegają się tylko o pieniądze? Dlaczego ja też widocznie nie jestem najlepszym człowiekiem, gdyż nie mogę wykrzesać w sobie litości do Rosjan, którzy giną od ataków Ukrainy?

"Fundacja Opinii Publicznej (FOM) odnotowała spadek notowań Władimira Putina o pięć punktów procentowych w ciągu ostatniego tygodnia. Obecnie wynosi ono 66 proc. Jest to najbardziej znaczący spadek notowań rosyjskiego przywódcy od początku pełnoskalowej inwazji na Ukrainę."
Do tej pory Rosjanie popierali Putina prawie w pełni. Kiedy drony spadają na ich kraj, niektórzy trochę przejrzeli na oczy.  Nie za późno to przypadkiem? Ciągle gdzieś tam trzepocą mi słowa wielkiego poety Broniewskiego, którego bardzo skrzywdzono przydając mu tytuł rewolucjonisty, choć  był większym chyba patriotą, niż ci wszyscy, którzy tak obnosili się z tym, że tak kochają Polskę. Jego wiersze są bardzo wzruszające, pełne liryzmu i wielkiej miłości do Ojczyzny. 

Bagnet na broń

Autor: WŁADYSŁAW BRONIEWSKI

Kiedy przyjdą podpalić dom,
ten, w którym mieszkasz - Polskę,
kiedy rzucą przed siebie grom
kiedy runą żelaznym wojskiem
i pod drzwiami staną, i nocą
kolbami w drzwi załomocą -
ty, ze snu podnosząc skroń,
stań u drzwi.
Bagnet na broń!
Trzeba krwi!

Są w ojczyźnie rachunki krzywd,
obca dłoń ich też nie przekreśli,
ale krwi nie odmówi nikt:
wysączymy ją z piersi i z pieśni.
Cóż, że nieraz smakował gorzko
na tej ziemi więzienny chleb?
Za tę dłoń podniesioną nad Polską-
kula w łeb!

Ogniomistrzu i serc, i słów,
poeto, nie w pieśni troska.
Dzisiaj wiersz-to strzelecki rów,
okrzyk i rozkaz:
Bagnet na broń!


18 lipca 2026

Pogoda u nas zmieniła się diametralnie. Burze i deszcze są na porządku dziennym. Oczywiście małe przerwy też bywają, ale niebo jest bardzo zachmurzone. Wyszłam dzisiaj do sklepu obok, z którego bardzo, bardzo się cieszę gdyż jest blisko, bez względu na to czy tam coś jest o złotówkę droższe, dla mnie lokalizacja jest najważniejsza. Zostawiłam pootwierane okna, drzwi balkonowe, nie spodziewałam się że deszcz tak przez 5 minut zacznie znowu padać. W sklepie trochę czas inaczej płynie - tu zajrzysz, tam zobaczysz, to ci jest potrzebne czy tamto, a zjawiska atmosferyczne rozwijają, się rozwijają... Zaczęło padać, najpierw tak przyzwoicie. Akurat dzwoniła moja córka i pyta - Mamo przyjadę po ciebie. Zdecydowanie odmówiłam, bo przecież te parę kroków to przejdę, tak uważałam. Wyszłam ze sklepu, a tu zaczęło lać niemiłosiernie, błyskawice przecinały niebo, pioruny biły gromko. W jednej chwili byłam zupełnie mokra. Nie było sensu się wracać, więc pobiegłam jak mogłam najszybciej, gdyż bałam się o Bercika, który został w domu. Przestraszone biedactwo siedziało pod fotelem. Pozamykałam najpierw wszystkie okna i drzwi, później dopiero musiałam się kompletnie rozebrać i założyć suche ubrania. Dzwoni córka – Mamo gdzie jesteś, stoję pod sklepem. Wyjaśniłam jej sytuację, zrobiłem sobie gorącej czekolady, zjadłam croissanta, co mi tam, też mam prawo zrobić sobie jakąś przyjemność.
Wygłaskałam i utuliłam Bercika, śpi teraz obok mnie na łóżku, a ja mogę podzielić się z wami tym wydarzeniem, które nie często się zdarza. Co by to było, gdyby taka przygoda spotkała mnie gdzieś w mieście, nie zawsze jest się gdzie schronić i co wtedy? Staruszka, która wygląda jakby wyszła spod prysznica, musiałaby jakoś dostać się do domu, a zdrowie???
Nie wiem dlaczego tak się dzieje, siedziałam od rana w domu, mogłam wyjść albo wcześniej albo później – nie, akurat wychodzę wtedy, kiedy wszystko jest przeciwko mnie!


17 lipca 2026
Ciężko będzie przeżyć upały, mnie i Bercikowi. Nosić na grzbiecie takie futerko cieplusieńkie, jak wszędzie jest gorąco tak, że nie można prawie oddychać, to naprawdę nie jest dla tego zwierzątka łatwa sprawa. Na szczęście zaczęło się trochę chmurzyć, oby tylko nie było jakieś szalonej nawałnicy. Komu on może się poskarżyć, ma tylko mnie. Gdyby Rosja zaatakowała Polskę, jak ja bym z nim uciekała? Co ja bym mu dała jeść?
Dajmy spokój narzekaniu. Przeczytałam i oczom nie wierzę - Putin właśnie skapitulował. Rosja wycofuje się z Ukrainy. Putin w potrzasku! Przekierowuje obronę przeciwlotniczą z frontu do Moskwy, by ratować własną skórę, a Ukraina zyskuje przewagę na froncie. Zobacz, jak sprytna strategia dronowa zmienia bieg wojny!
Może więc doczekamy końca tej szalonej wojny. Jak sobie człowiek pomyśli jakie olbrzymie kwoty przeznacza się na zbrojenia tylko dlatego, żeby ustrzec się jednego szaleńca, który uważa że jest imperatorem. Zobaczymy jak to się potoczy. Ile ludzi zginęło przez te lata nikomu niepotrzebnej wojny? Ilu takich chłopców jak w wierszu, zginęło? I tak było od początku świata.

Elegia o chłopcu polskim

Autor: KRZYSZTOF KAMIL BACZYŃSKI

Oddzielili cię, syneczku, od snów, co jak motyl drżą,
haftowali ci, syneczku, smutne oczy rudą krwią,
malowali krajobrazy w żółte ściegi pożóg,
wyszywali wisielcami drzew płynące morze.

Wyuczyli cię, syneczku, ziemi twej na pamięć,
gdyś jej ścieżki powycinał żelaznymi łzami.
Odchowali cię w ciemności, odkarmili bochnem trwóg,
przemierzyłeś po omacku najwstydliwsze z ludzkich dróg.

I wyszedłeś, jasny synku, z czarną bronią w noc,
i poczułeś, jak się jeży w dźwięku minut - zło.
Zanim padłeś, jeszcze ziemię przeżegnałeś ręką.
Czy to była kula, synku, czy to serce pękło?


16 lipca 2026

Mam dni lepsze i gorsze. Raz wyglądam na wielce obłożoną wiekiem staruszkę, a niekiedy jeszcze ciut lepiej, ale to naprawdę mi już nie przeszkadza. Starość to starość. Obecnie jestem dobrotliwą staruszką, ale swoje za uszami to też mam. Zapuszczam włosy, gdyż takie krótkie odsłaniają wszystkie mankamenty wyglądu, nie powiem przecież urody, gdyż ta już odeszła w siną dal. Znalazłam fryzjerkę rozumiejącą o co mi chodzi odnośnie fryzury i udało mi się już trochę zmienić wygląd. Włosy bardzo kiepsko mi już rosną, są cienkie i straciły objętość, ale dobra fryzjerka jeszcze sobie z nimi radzi.
Podobno w zaświatach będzie można wybrać sobie siebie w określonym wieku. No nie wiem na jaki czas moojego żywota się zdecyduję... Teraz czas na podsumowania życia. Nie wypada mi to najlepiej, ale zapowiadam, nikt i nic mnie nie zmusi do powrotu w innym wcieleniu na naszą ziemię, o ojczyźnie to już nawet nie ma co myśleć. Mam już tego wszystkiego dosyć. Nasi pobratymcy to chyba półgłówki, sami siebie też możemy ocenić, ale nie mam zamiaru tego upubliczniać.
Podsumowaniem niech będą fraszki Kochanowskiego. Zdołał przejść do historii literatury, należało mu się to, prawda? Pisał też fraszki frywolne, ale, no co ale, jak on miał odwagę napisać, to ja mogę tutaj wkleić. Wybrałam te przyzwoitsze, aby nie wywoływać zgorszenia. On wiedział że żył!!!
Do dziewki
Nie uciekaj przede mną, dziewko urodziwa,
Z twoją rumianą twarzą moja broda siwa
Zgodzi się znamienicie: patrz gdy wieniec wiją,
Że pospolicie sadzą przy różej leliją.
Nie uciekaj przede mną dziewko urodziwa,
Serceć jeszcze niestare, chocia broda siwa.
O chłopcu
Pan sobie kazał przywieść białogłowę,
Aby z nią mógł mieć tajemną rozmowe.
Czekawszy chłopca dobrze długą chwilę,
Tak zeby drugi uszedł był i milę,
Pojźrzy pod okno, a ci sobie radzi!
I rzecze z góry do onej czeladzi:
"Po diable, synku, folgujesz tej paniej:
Jam kazał przywieść, a ty jedziesz na niej"
Do Wojtka
I owszem, miły Wojtku, zjednaj się z tą panią,
Niech nie woła za tobą ani też ty za nią!
Chwalę cię, że tam w sercu nie chcesz nic zostawić,
Ale zaraz przyjaźni skutkiem chcesz poprawić.
Idź co rychlej, boć wieczór, a tego jednania,
Ile po rzeczy bacz>ę, będzie do świtania.
15 lipca 2026
Nie wiem jak u was, ale u mnie jest twarda woda, pozostawiająca brązowo-biały osad. Jest z tym naprawdę duży problem. Stosowanie środków oczyszczających też nie mija bez echa, gdyż nawierzchnia porowacieje i trudno jest ją później domyć. Znalazłam taki sposób, zobaczymy czy coś da.
"Szorstki osad z kamienia na łazienkowej armaturze to powszechny i uciążliwy problem, który niszczy metalowe elementy i ogranicza przepływ wody. Zamiast sięgać po drogie detergenty, warto przygotować prostą, domową pastę z proszku do prania i octu połączonych w proporcji jeden do dwóch. Ta tania mikstura błyskawicznie rozpuszcza uporczywy nalot, przywracając kranom oraz słuchawce prysznicowej idealną czystość i blask.
Ta uniwersalna metoda świetnie sprawdza się nie tylko w przypadku kranów. Z powodzeniem można ją zastosować do odświeżenia słuchawki prysznicowej, na której często zatykają się małe otworki, a także do usunięcia matowego nalotu ze szklanych ścianek kabiny prysznicowej. Wystarczy pokryć pastą zabrudzone strefy, pozwolić jej zadziałać przez kilka minut, a na koniec spłukać wodą, by cieszyć się łazienką wyglądającą jak nowa."
Zobaczymy co to da!


14 lipca 2026
„Nic nie jest wieczne na tym świecie, nawet nasze problemy.” – trudności również przemijają. Skłania nas to do refleksji nad naszym życiem i jego ulotnością.
Co po nas zostanie? Najbardziej pamiętamy te wydarzenia z życia, które wstrząsnęły posadami. Trudno sobie po latach wytłumaczyć dlaczego tak albo inaczej postąpiliśmy w danych okolicznościach. Tylu ludzi żyło na tym świecie, miało swoje problemy, i my nawet nie wiemy, że istnieli. Pamięć o nas też zaginie.
Trzeba cenić każdą chwilę życia. Moje obecne trwanie często sprowadza się do przygotowywania potraw. Wcale nie lubię gotować, no ale ktoś to musi zrobić. Cieszy mnie, gdy inni zjadają ze smakiem to, co upichcę. Ostatnio na tapecie mam knedle z wiśniami. Wiem, że moja córka mieszkająca w oddaleniu 800 km, bardzo je lubi. Zażartowałam sobie – Wpadnij, to dostaniesz. Przy okazji zapytałam jakie potrawy najbardziej utrwaliły się jej w pamięci.
Mamo, twoje knedle, taty naleśniki, babci Mani kluski na parze i placek drożdżowy.
Więc jednak coś w pamięci pozostało. Ze mną jest gorzej, bo ja specjalnie jeść nie lubię.
Kiedyś moja młodsza córka zabrała się też za kucharzenie. Przygotowała placki kartoflane z duszoną wołowiną, i z czymś tam jeszcze, nie pamiętam. Roboty miała huk, ale pokazała, że też nie ma dwóch lewych rąk do gotowania. Potrawa była tak syta, że do dzisiaj pamiętam.
W domu mówiło się nie tylko o jedzeniu? Nie, naprawdę nie. To była raczej artystyczna rodzina, gdzie dyskutowano się książkach, grano, słuchało się muzyki, no ale jeść każdy musi. Wszyscy lubili zwierzęta. Te upodobania odbiły się na wyborze drogi życiowej moich dzieci.
Dlaczego o tym wszystkim piszę? No właśnie - czas chyba na podsumowanie, a spraw, których nie mogę zrozumieć, dlaczego w moich życiu zaistniały, jest naprawdę dużo. Mogłam podjąć zupełnie inne decyzje, ale tego nie zrobiłam. Podobno czas może biec w przód i w tył, ale nawet gdbym się wróciła, to już nic nie zmieni tego, co było. Trzeba z tym żyć!
Dzisiaj od rana byłam bardzo pracowita. Zdjęłam pościel zrobiłam pranie, wywiesiłam, Zaraz będę prasować. Nie mogę tylko ubrać pościeli, dlatego że mój Bercik rozłożył się na środku łóżka i śpi, a ja nie mam sumienia go obudzić. Mam nadzieję, że do wieczora ta sprawa też będzie załatwiona.
Dlaczego ze mną tak się dzieje? Odpowiedź można znaleźć w charakterystyce mojego znaku zodiaku. Coś w tym jest!

"Waga to znak, który dąży do harmonii i równowagi, ale czasami może być zbyt zależny od opinii innych i unikać konfrontacji za wszelką cenę. Wagi mogą mieć trudności z podejmowaniem decyzji i łatwo poddają się presji otoczenia."
 


13 lipca 2026
"Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma."

Bercik też nie ma wyjścia, musi bawić się z wroną Felicją, która niestety musiała zejść z ramy balkonu, gdyż siatka uniemożliwia gołębiom siadanie na moim balkonie i jej stanie na straży nie ma już racji bytu. Dla Bercika balkon jest miejscem służącym do obserwowania świata, podrywania się w momencie, kiedy obok przefwają ptaki. Umożliwia wygrzewanie się na słońcu, albo wieczorem branie głębokiego oddechu w wychłodzonym powietrzu.
Czy mój kot jest szczęśliwy? Czy staruszka jest szczęśliwa? Nie jest łatwo odpowiedzieć na takie pytania! Mamy wszystko - dach nad głową, spokój, mamy co jeść, wspiera nas rodzina, ale czegoś nam brakuje. Bardzo bym chciała aby Bercik wychodził na dwór. Już widzę oczami duszy jak biega po łące, wdycha nowe zapachy, goni motyle... To jest tylko w sferze marzeń i wątpię czy będzie kiedyś zrealizowane. Przecież nie będę sobie kupowała na starość domu z ogrodem! Musi nam wystarczyć to, co mamy.
Taki pan napisał mi, że ja tutaj wypisuję mądrości! Jakie znowu mądrości? Opisuję to, co spotyka osobę w bardzo zaawansowane wieku, taką jaką ja obecnie jestem. Trapią mnie choroby stosowne do wieku, nie mam już potrzeby ubiegania się o nowe znajomości, nie interesuje mnie bogactwo tego świata, gdyż i tak pójdę boso, tak jak każdy nieszczęśnik, który umiera. Zdecydowanie nie chcę grobu, nie chcę pogrzebu na pokaz, nie chcę nadmiernego bogactwa, to wszystko jest mi już niepotrzebne. Lubię czytać o zjawiskach paranormalnych i ciekawa jestem kto wyjdzie mi na spotkanie, gdy już przeniosę się do zaświatów. Muszę powiedzieć szczerze, że ja naprawdę nie czuję tego, że mam już 85 lat prawie. Staruszka – ha! Koniec jednak przyjdzie...Warto przeczytać zapisy o tym, co dzieje się po śmierci.
• W chwili śmierci niektórym ludziom łatwo jest oddzielić się od ciała fizycznego. Inni potrzebują aktywnej pomocy w przejściu. Szczególnie trudno oddzielić się od ciała jest tym, dla których najważniejsze na Ziemi były dobra materialne.
• Ludzie, którzy są głęboko przywiązani do Ziemi przez silne uzależnienia, takie jak narkotyki, alkohol, hazard, tytoń lub seks, mogą zostać uwięzieni na poziomie astralnym.
• Większość umierających witają ich bliscy — spotykają się bratnie dusze. Wygląd pozagrobowy wraca do czasów swojej świetności, dla większości ludzi jest to około 20. rok życia.
Umysł ma ogromną moc w życiu pozagrobowym. Może tam tworzyć materię i transportować swoje ciało z prędkością myśli, więc jeśli wyobrażasz sobie, że jesteś gdziekolwiek na świecie, natychmiast tam jesteś.
• Ci, którzy byli na Ziemi źli, są pozostawieni sami lub są otoczeni przez innych z tymi samymi niskimi wibracjami, z tą samą niską duchowością, wpadają do niższych i ciemniejszych sfer.
Nadużycie władzy i systematyczne nękanie innych to dwa z najbardziej karmicznych działań. Przerażająca karma czeka na tych, których misją była ochrona społeczeństwa, ale którzy celowo nadużywali swojej władzy, dopuszczali się wykroczeń i powodowali krzywdę innych.
• Nie przychodzimy na ten świat, aby mieć wymarzone życie, bez smutku, bez cierpienia i bez problemów. Im bardziej zróżnicowane są nasze doświadczenia, im więcej uczymy się na błędach, tym cenniejsza jest nasza egzystencja.

• Odpowiedzialność za siebie jest podstawą — każdy jest odpowiedzialny za swoje własne czyny i zaniechania podczas swojego życia na ziemskim planie.


12 lipca 2026
Wszystkich "zaćmionych" ostrzegam - drugi raz soczewki w oczach nie wymienią, najwyżej korekta laserem. Wczoraj dorwałam się do "Buddenbrooków" i praktycznie biorąc cały dzień tkwiłam z nosem w książce. Muszę wprowadzić jednak ograniczenia, bolą mnie oczy, to nie są już żarty. Dwie godziny dziennie i koniec. Z komputerem to samo. Tak się zastanawiam co będzie po śmierci czy oni mi udostępnią lektury do czytania?! Nie wyobrażam sobie dnia bez tekstu pisanego. Nie to, że ja mam pisać, tylko że muszę czytać, to jest już naprawdę wewnętrzny przymus.
Staram się być na bieżąco wydarzeniami w kraju i na świecie, to też taki wewnętrzny przymus. Wczoraj oglądałam film  'Nie zostawiać śladów" gdzie były żołnierz wojny wietnamskiej musiał całe życie uciekać i ukrywać się w lesie.Wojna zostawia straszne następstwa.
Wczoraj były obchody tzw. krwawęj niedzieli, która była punktem kulminacyjnym rzezi wołyńskiej. 11 lipca obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci o Polakach – Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA. Uroczystości, wypowiedzi - tym którzy zginęli to naprawdę się należało, tylko chodzi o to aby nie szerzyć nienawiści, bo to się naprawdę może źle skończyć.
Krzesimir Dębski oddaje hołd ofiarom Wołynia, zginęła tam jego rodzina, ale on mówi o tym z rozwagą.
"Nie chodzi o zemstę, chodzi o pamięć. O to, by młode pokolenia wiedziały, co się wydarzyło, i nigdy nie pozwoliły na powtórkę takiego cierpienia — zaznaczył."
Każdy naród ma niestety ciemne strony swojego bycia. Jedwabne! To miejsce dla Polaków mało chwalebne. Jak oni, ci którzy mordowali, później mogli z tym żyć. To nie było działanie w afekcie, to nie był przypadek, to było świadome działanie."Nie ma takiej rzezi, z której nikt by się nie uratował." Tak też było w Jedwabnem. Między innymi żydowski chłopak uciekając schował się na żydowskim cmentarzu, przeżył.To była jego trauma do końca życia, dał jednak świadectwo tych wydarzeń.



11 lipca 2026
Uśmiechaj się,do każdej chwili uśmiechaj,
na dzień szczęśliwy nie czekaj,
bo kresu nadejdzie czas,
nim uśmiechniesz się chociaż raz


Uśmiechnij się! Wczoraj wsiadłam do windy, choć mieszkam na pierwszym piętrze, ale nie chce mi się chodzić po schodach, była już tam sąsiadka z wyższego piętra. Wysiadłyśmy razem, zaczęłśmy trochę gawędzić. Starsze panie najczęściej rozprawiają o chorobach, nie mogłam się wycofać. Jakoś tak wyszło, że pochwaliłam się moimi pięcioma stentami.
- Och! - rzekła moja rozmówczyni- ja mam założone bajpasy...
- No to pani jest bardziej zaawansowana niż ja – stwierdziłam lekko zawstydzona.
- To nie wszystko – ciągnęła moja rozmówczyni – prawie nie mam żołądka, wycięli mi wszystko, rak!
Osłupiałam. Nie wyglądała na schorowaną, fajnie ubrana, zadbana, z miłym uśmiechem na ustach. Ciągnęła dalej.
- Cieszmy się każdą chwilą, trzeba podziękować za każdy dzień i nastawić się optymistycznie do życia.
Ma rację, wszystko w ręku Boga. Tak sobie myślę, ile osób przewinęło się już tutaj przez te lata w internecie, z którymi miałam kontakt, później kontakt się urwał, ci ludzie gdzieś się zapodzieli, niektórzy odeszli. Rok temu w lipcu zmarł mój kumpel od pogawędek. Poinformowała o tym córka na Facebooku. W marcu uciął się kontakt z moim wiernym pomocnikiem komputerowym. Ilu odeszło takich ludzi, z którymi miałam tylko dorywczyc kontakt? O jednych wiem że zmarli, inni zamilkli, mogli przestać się odzywać z różnych powodów. Najczęściej to ludzie oczywiście mi nieznani w realu, ale jakoś los mnie z nimi zetknął.Tak naprawdę to cieszę się, że mogłam utrzymywać takie kontakty, były bardzo pomocne. Oto Współtwórcy strony Miłkowic. Nie wiem czy oznaczyłam wszystkich, którzy już przeszli do lepszego świata, nie mam możliwości sprawdzenia. Dzięki wszystkim za to, że byli za mną. Mój czas zbliża się wielkimi krokami, mam nadzieję że się spotkamy w zaświatach, albo każdy pójdzie swoją drogą, nie wiem tego przecież. Przepraszam, że nie wszystkie formy pomocy podałam do końca, jak zmienię jeden zapis, to później godzinę siedzę i wyrównuję spisy. Wszystko jest zaznaczone w tekście.

milkowice.pl.tl/Wsp%F3%26%23322%3Btw%F3rcy-strony.htm



10 lipca 2026
Opozycja to chyba nie bardzo wie co robi. Sami kiedyś, gdy byli u władzy, inicjowali różne poczynania – zielony ład, militarna pomoc Ukrainie, a teraz uważają, że to co robi rząd, to jest złe i krytykują. Ja już słuchać tego nie mogę. Podjudzanie Polaków przeciwko Ukraińcom jest naprawdę bardzo głupią sprawą, to do niczego dobrego nie doprowadzi. Błaszczak i Czarnek gadają jak nakręceni, powinni się najpierw zastanowić co plotą. Te obywatelskie kontrole,  to też przechodzi ludzkie pojęcie, od tego są służby państwowe, a nie jak komuś się przypomni, to idzie i będzie kontrolował. Podobała mi się postawa tej Ukrainki, którą przyszli kontrolować. Nie dała się zastraszyć. Sianie nienawiści może przynieść naprawdę tragiczne w skutkach następstwa. Chcą pracować dla dobra ogółu, to niech idą i zbierają śmieci po tych, którzy zawalają lasy albo parki, czy przydrożne rowy śmieciami, których nie wyrzucają u siebie, tylko wolą gdzieś zostawić, u nas też koło śmietnika ktoś całą stertę zostawił i sobie odjechał.
Afera z lekarzami zatacza coraz szersze kręgi. Wyznaczanie limitów zarobków jest bardzo słuszne, tylko ci, którzy dostawali dużo, czy oni tak łatwo zrezygnują z tego? Problemów jest dużo. Wykształcenie jednego lekarza kosztuje naprawdę sporo.
"...wykształcenie lekarza to duży wydatek dla budżetu państwa. Sześć lat studiów, staż podyplomowy i przykładowa 5-letnia specjalizacja oznaczają dla budżetu państwa koszt od 1,1 do 1,25 mln zł. Dochodzą jednak do tego zmienne koszty związane z wynagrodzeniami nauczycieli akademickich, utrzymaniem infrastruktury uczelni, szpitali klinicznych i tym podobne."
Lekarz musi zarabiać dobrze, ale nie miliony! Ja nie wiem czy to tak łatwo z tym rząd się upora. To narastało i narastało, byli ludzie którzy wykorzystali okazję i brali, jak się dało. Problemem według mnie to jest również to, że prywatna służba zdrowia jak da więcej i lekarze będą przechodzić do prywatnych klinik, to będzie problem. Zawód lekarza to powołanie, a nie tylko zarabianie.


9 lipca 2026

Czytam "Buddenbrooków" i nie mogę się oderwać od lektury. Bolą mnie oczy i musiałam zrobić przerwę. Namawiam, wróćcie do tej książki. Należał mu się Nobel.
- Jeden z najważniejszych pisarzy owego okresu, William Faulkner, powiedział o tym dziele Manna, że jest ono dla niego najlepszą powieścią stulecia, przechowując przy tym wydanie Buddenbrooków w swojej domowej bibliotece wraz z podpisem autora.

Dla staruszków cytat:
'Nikt nie wie, co to znaczy starzeć się!- mawiał (konsul). Gdy próbuję zmyć zimną wodą małą plamkę od kawy na spodniach, zaraz odczuwam silny reumatyczny ból.... A dawniej? Na co to człowiek mógł sobie pozwolić! - Miewał też czasem zawroty głowy."

Też tak macie? Oj!



26 lipca 2026

18 lipca, to właśnie tego dnia nad terytorium Polski zaczną napływać bardzo gorące masy powietrza, poczynając od zachodniej granicy. Już w południe w większości regionów doświadczymy temperatur przekraczających 30 st. C. Im dalej na zachód, tym sytuacja będzie trudniejsza - w tych regionach prognozowane wartości temperatur przekroczą nawet 35 st. C, a lokalnie sięgną nawet do 37 st. C. Strefami wolnymi od ekstremalnego upału (poniżej 30 st. C) pozostaną jedynie pas nadmorski, rejony górskie oraz województwa północno-wschodnie. Przy tak wysokich temperaturach Polacy muszą przygotować się na tropikalną noc. Po zachodzie słońca temperatura nie zejdzie poniżej 20 st. C."
Jak my to przetrzymamy? Dzisiaj wiatr pokazał co umie. Szłam akurat na bazarek i zmagałam się z tym, aby podejść pod wiatr. Co starsi i mniej wytrzymali staruszkowie, naprawdę nie dawali rady aby iść do przodu. To będzie trudny okres. Co prawda trudno ludziom dogodzić - zimno źle, gorąco źle. Nocą trzeba będzie uchylić znowu okna. Za oknami wraz z brzaskiem słońca moje "ukochane" gołębie gruchają przeraźliwie głosami w dolnych registrach. Wróciła rozkrzyczana wrona. Dlaczego ona tak by wyróżnia się na tle innych ptaków, nie mam pojęcia? To jakaś sekutnica.  Kiedy słyszę te dwa nielubiane głosy poranka, dalej nie jestem w stanie spać. Bercik od razu to wyczuwa i też jest na nogach. Męczymy się tym wstawaniem o świcie. Później kociu śpi, a ja chodzę zmęczona, bez chęci do pracy. Przeczytałam że hałas w czasie snu dobiegający do śpiacego, ma istotny wpływ na otępienie starcze. Bardzo bym chciała dotrwać w znośnym stanie do końca moich dni. Co mam zrobić z gołębiem i wroną? Nawet nie jestem w stanie ich wytropić i wypłoszyć, kryją się gdzieś w gęstym listowiu drzew.



7 lipca 2026
1.
 Zastanawiam się czy nie prowadzić dzienniczka wyczynów mojego Bercika. Wszystko biegnie normalnie i poprawnie kiedy mój kociu śpi, ale przecież nie można spać dzień i noc. Wczoraj wieczorem życzył sobie jeszcze wyjść na balkon przed snem. Spełniłam jego prośbę nie spodziewając się niczego nadzwyczajnego. Los zarządził inaczej. Dosyć silny wiatr przygnał na teren przed wieżowcem aluminiową folię, prawdopodobnie po jakimś uroczystym przyjęciu z okazji urodzin czy imieniem. Była tego duża płachta pozwijana i pokurczona, na którą padało światło latarni. Efekt naprawdę był nadzwyczajny, sama patrzyłam zdumiona na to, co się dzieało. Sprawiało to wrażenie płonącego ogniska. Mój kotek był bardzo podniecony, wręcz wzburzony tym dziwnym zjawiskiem. Biegał z jednego końca balkonu na drugi, wspinał się na stojak dla kota, a ogon drżał mu z podniecenia, i na sztorc stanęła sierść na grzbiecie. Była już bardzo późna pora, starałam się go jakoś zwabić do domu, gdyż na noc boję się go zostawiać samego na balkonie. Nawet jak udawało mi się zapędzić go do pokoju, to i tak gdzieś bokiem mi zawsze uciekał, w końcu wzięłam pod brzuszek i przyniosłam do domu. Nie mógł się uspokoić, głaskałam, karmiłam, ale drżał na całym ciele. W końcu ułożył się na parapecie przy odsłoniętym oknie i jakoś udało mu się zasnąć. Folia leży do dzisiaj, ale czy wieczór znowu będzie taki pełen napięcia, zobaczymy.
2.
 Ja jestem cała "przewiśnona", wszystko na wiśniach- zupa wiśniowa, knedle z wiśniami, koktajl wiśniowy i wiśnie na deser. Czy już końca nie będzie tych wiśni? Od rana znowu drylowałam, ale już Asia zabrała wszystko do zamrażalnika, u mnie już nie ma miejsca.Chciałam zamrozić też czarną porzeczkę, ale na bazarku przeraziła mnie cena – 36 zł za kilogram! Tyle to ja już nie zapłacę, zima też będzie obfitować ciastami z wiśniami.
3. 
Teraz nareszcie mam trochę czasu i zabiorę się do lektury "Buddenbrookowie". Czytałam to lata temu i nic nie pamiętam. Zachęciła mnie moja córka która wczoraj odwiedziła Lubekę z racji koncertu, i oczywiście przesłała zdjęcie domu tej rodziny. Ciekawie to wygląda.
Oto cytat :
"Szczęście i powodzenie tkwią w nas samych. Musimy je trzymać: mocno i głęboko, skoro tylko wewnątrz nas zaczyna się coś rozluźniać, opuszczać, męczyć, natychmiast wszystko dookoła nas popuszcza wodze, opiera się nam buntuje, uchyla się od naszych wpływów…Jedno wypływa z drugiego, porażka następuje po porażce i wszystko skończone."
 


6 lipca 2026
"Człowiek człowiekowi wilkiem", "Wilk w owczej skórze"
1.Wszyscy znamy te przysłowia, prawda? Nie wszystkim się podoba oskarżanie wilków. Ludzie stanęli w ich obronie. "Ministerstwo Klimatu i Środowiska w Polsce zainicjowało kampanię, aby zwrócić uwagę na przysłowia, które stygmatyzują wilki. Przysłowia takie jak „człowiek człowiekowi wilkiem” i „wilczy apetyt” są uznawane za nieprawdziwe i mogą obarczać wilki odpowiedzialności za ludzkie zachowania. Ministerstwo postanowiło reinterpretować te przysłowia, aby zwrócić uwagę na ich negatywny wpływ na percepcję wilków w społeczeństwie. Inicjatywa ta ma na celu poprawę wiedzy publicznej na temat wilków oraz ich praw, co jest kluczowe dla ochrony ich dobrostanu."
Może trzeba posunąć się dalej - „Czerwony Kapturek” ,„Wilk i siedem koźlątek”, w złym świetle są tam przestawione wilki. Bajki wykasować! Dbajmy o dobrą opinię wilków. Bywa że wilki postępują niekiedy mądrzej niż ludzie.Tak, tak...

2. Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla tygodnika „Wprost” z 2007 roku przyznał, że polityczne cele wyznaczył sobie bardzo wcześnie.
„Chciałem rządzić, już gdy miałem 12 lat. Premierem zamierzałem zostać mając lat 34, a skończyć rząd, mając lat 91” – zadeklarował.
Jak to się sprawdzi, to przed nasz jeszcze wiele trudnych lat.
Mataczył z prawem już od wczesnych lat młodości."Naukę w szkole średniej Jarosław Kaczyński rozpoczął w warszawskim liceum im. Joachima Lelewela na Żoliborzu. W książkach „Alfabet braci Kaczyńskich” oraz „Polska naszych marzeń” sam przyznał, że o mało nie zdałby z dziesiątej do jedenastej, maturalnej klasy, bo rada pedagogiczna głosowała za pozostawieniem go na drugi rok. Przed powtarzaniem klasy uchroniła go interwencja ówczesnego kuratora okręgu szkolnego Jerzego Kuberskiego, późniejszego ministra oświaty i członka KC PZPR. Kurator doprowadził do przeniesienia ucznia do liceum im. Mikołaja Kopernika na Woli, gdzie Kaczyński zdał maturę w 1967 roku.
„Kuberski spowodował, że klasy nie powtarzałem. Chyba zorientował się, że trzymanie mnie dłużej w tej szkole nie ma sensu” – wspominał w „Polsce naszych marzeń”. Jak sam dodawał, do końca nie wie, jak udało się to załatwić, bo teoretycznie kurator nie miał do tego prawa.
Edukację uniwersytecką zamknęła obrona pracy doktorskiej w grudniu 1976 roku. Kaczyński zdał wówczas państwowe egzaminy, w tym z filozofii marksistowskiej, na ocenę bardzo dobrą.
To wszystko w człowieku siedzi!

3. I tutaj nie jest już wcale śmieszne.
Stosunek Ukraińców do Polaków uległ znacznym zmianom w ostatnich latach. Z badań wynika, że poziom sympatii Ukraińców wobec Polski i Polaków spadł z 83% w 2022 roku do 41% obecnie
Jednocześnie, w 2023 roku pozytywnie do Ukraińców nastawionych było 64,4% Polaków, co spadło do 55,3% w 2025 roku. Oznacza to, że obecnie co trzeci Polak krytycznie odnosi się do obecności Ukraińców w Polsce.
Lepiej nie podsycać nienawiści do Ukraińców, bo co oni są w tej chwili winni temu, co działo się ileś tam lat wcześniej.
Ciągle mam w myśli pogrom kielecki. Mieszkańcy Kielc i wojsko mordowało Żydów, którzy niczemu nie było nie byli winni. Lepiej takiej nienawiści nie wszczynać. Reakcja tłumu najczęściej nie jest mądra. Jak ci ludzie mogli tak postąpić, dzieciak nakłamał, gdyż bał  się kary, a później ginęli niewinni ludzie.


5 lipca 2026
Rozmowa przy zrywaniu wiśni
"Człowiek najchętniej rozmawia z samym sobą. Według mnie, to nawet gdy z kimś rozmawia, w gruncie rzeczy rozmawia z samym sobą." Wiesław Myśliwski

Proszę pani, u nas w tym roku obfitość wiśni. Niezbyt duże drzewko, ale ładnie ukształtowane, do tej pory owoców dawało bardzo skąpo. Ten rok jest jednak zupełnie inny. Zbiegło się wszystko bardzo korzystnie dla wiśniowego drzewa. Słońca było tyle ile trzeba, deszczu tyle ile trzeba, kiedy wisienka obsypała się kwiatami, ominęły ją przymrozki. Teraz wiśni tyle, że nie możemy sobie dać rady ze zrywaniem i drylowaniem. To dobry gatunek wiśni dojrzewającej wcześniej niż wiśnie na starych drzewach. Gałęzie się łamią, więc zrywamy i zrywamy. Już dwa wiadra przyniesione do domu, wydrylowane, umieszczone w pudełkach które pochłonął zamrażalnik. Znajomi zaopatrzeni w wiśnie, obrywaocze dokarmieni wiśniami, miejsca już brakuje w lodówkach, wiśnia dalej obsypana owocami. Szczęście wielkie że na działkach nie zadomowiły się szpaki, oj miałyby używanie.
Niech pani zrywa ile pani może, starczy dla każdego. Jakie te wiśnie piękne, dojrzałe, soczyste, połyskliwe, a kolor jaki piękny, ciemnoczerwony. Nie wszystkie jeszcze dojrzały, trzeba na nieiektóre jeszcze poczekać, tak jak na wszystko w życiu. Przychodzi czas na działanie, na odpoczynek i na rwanie wiśni.Przecież nie wiemy czy na drugi rok też wiśnia tak obrodzi, ale w tym roku jest ich obfitość, cieszmy się więc zbiorami.
Co pani będzie robiła z wiśniami – przerabiała, jadła, mroziła? Ja tylko dryluję, zamykam w pudełkach po lodach, gdyż one najlepiej mi się mieszczą w zamrażalniku. Dzisiaj gotuję zupę wiśniową, a jutro robię knedle z wiśniami. Nacieszymy się wiśniami.

 

1. To drzewko w głębi działki tak nas zaskoczyło wysypem owoców wiśni.

2. Wiśnie wydrylowane przygotowane do zamrożenia. Takie pudełko wystarczy do ciasta.



Pogadałam sobie!



4 lipca 2026
Kiedy ranny blask rozświetli niebo, podejdź staruszko do okna lub wyjdź na balkon! Kontakt ze słońcem rano pomoże regulować twój rytm dobowy. Wzrośnie twój poziom kortyzolu, melatoniny odpowiedzialnej za sen. Tak, tak - nie łap telefonu, nie gap się w telewizor, idź po słońce. Ono jest łaskawe, da ci witaminę D. Uchroni cię to od Alzheimera, demencji starczej i innych uroków starości. Na twój dobry stan mózgu mają wpływ oprócz tego porannego rytuału genetyka, aktywność fizyczna, dieta, sen, relacje społeczne oraz ogólny styl życia. Najlepiej bądź normalna, to nie będą za tobą podążać wszystkie choroby starości.

Starość
Autorka: MARIA PAWLIKOWSKA-JASNORZEWSKA

Leszczyna się stroi w fioletową morę,
a lipa w atłas zielony najgładszy...
Ja się już nie przebiorę,
na mnie nikt nie popatrzy.

Bywają dziwacy,
którzy z pokrzyw i mleczów składają bukiety,
lecz gdzież są tacy,
którzy by całowali włosy starej kobiety?

Jestem sama,
Babcia mi na imię -
czuję się jako czarna plama
na tęczowym świata kilimie...


3 listopada 2026
Teraz możemy oddawać butelki w sklepach, oczywiście odpowiednio oznakowane i bez zawartości w środku. Jedni chwalą, drudzy narzekają... To jest słuszne, ale przetrzymywanie butelek w domu, aby ich się chociaż kilka uzbierało, jest trochę trudne w warunkach, gdy się ma niezbyt duże mieszkanie. Szczerze powiedziawszy wolałabym tych butelek nie zbierać, no ale jak trzeba to trzeba. Dostaje 3,oo zł, 3,50,  bo więcej butelek nie będę trzymać w domu, dla mnie to jest naprawdę problem. Nie spotkałam się nigdy z odmową przyjęcia, ale podobno różnie to wygląda.

"...klient może oddać butelkę lub puszkę w dowolnym sklepie uczestniczącym w systemie kaucyjnym. Nie musi udowadniać, gdzie kupił napój. Liczy się to, czy opakowanie jest objęte systemem i czy punkt, do którego je przyniósł, ma obowiązek, albo dobrowolnie zobowiązał się je przyjmować. Zgodnie z informacjami resortu opakowania można zwracać w dowolnym punkcie zbiórki.
Ważne jest również to, że brak butelkomatu nie zwalnia sklepu z obowiązku przyjmowania opakowań. Tam, gdzie automatów nie ma, zbiórka powinna odbywać się ręcznie. Jeśli natomiast butelkomat jest dostępny, ale akurat nie działa, klient nie powinien zostać odprawiony z kwitkiem tylko dlatego, że urządzenie uległo awarii. W takiej sytuacji obsługa powinna przyjąć opakowania ręcznie.
Kiedy sklep może odmówić przyjęcia butelki objętej kaucją?
Nie oznacza to jednak, że sklep musi przyjąć każdą butelkę w dowolnym stanie. Odmowa może być uzasadniona, jeśli opakowanie nie jest objęte systemem kaucyjnym, czyli nie ma odpowiedniego oznaczenia kaucji na etykiecie. Problemem może być też zgnieciona, uszkodzona lub pozbawiona etykiety butelka, nieczytelny kod kreskowy, mocne zabrudzenie albo resztki płynu w środku."
Wysokość kaucji: Na etykiecie musi być podana kwota kaucji, która wynosi 0,50 zł lub 1 zł, w zależności od rodzaju opakowania. Informacje te powinny być umieszczone w prostokącie o wymiarach 8,3 mm na 11,7 mm, co zapewnia ich czytelność.






2 lipca 2026
Po wczorajszym dniu poziom cukru chyba bardzo mi się podniósł. To tylko jednodniowe odejście od reguły. Od dzisiaj, no może od jutra, będę mogła wrócić do ustalonych norm. Trochę jeszcze, to czy owo popodojadam, i koniec.
Bercik ma lepiej, bo nie gustuje w słodkich rzeczach. To taki miły i kochany kotek. Dogadujemy się w wielu sprawach, tylko komputer stanowi kość niezgody, ponieważ Bercik ogląda filmiki siłowo... Nawet już wie, że gdy stół nakryty na przyjęcie gości, koty nie są na nim mile widziane. Zrozumiał co kot może, a co nie...
"Koty dobrze zrozumiają ludzkie słowa i mogą reagować na to, co mówisz.
Zrozumienie, jak kot okazuje miłość, pozwala lepiej zadbać o jego potrzeby emocjonalne i fizyczne. Kocie uczucia są złożone i subtelne, ale dzięki obserwacji i wiedzy możemy lepiej zrozumieć naszego Pupila. Odpowiednia dieta, zrozumienie emocji oraz szacunek dla jego przestrzeni i granic są kluczowe w budowaniu trwałej i satysfakcjonującej relacji z kotem."
Mój Bercik daje sygnały że jest szczęśliwy. Popatrzcie na wasze koty, co one mówią?

TABLICA ILUSTRACYJNA KOCICH GESTÓW


1 lipca 2026

Dziś Haliny imieniny. Wszyscy życzą mi zdrowia, i słusznie. Niech się spełni. Ochłodziło się nieco po nocnej burzy z piorunami. Mój mały bohater Bercik był bardzo przerażony, musiałam go przytulać, ale teraz jest przyjemnie chłodno.
Mają mi się spełniać marzenia, no może życzenia, jak zwał, tak zwał. Ja mam takie marzenie, które dla mnie się nie wypełni, ale mogę sobie chociaż popatrzeć na obrazek AI. Taką działeczkę blisko gdzieś bym chciała, oj chciała. Mogę sobie pomarzyć, może młodsza generacja zrealizuje projekt, wtedy chętnie ich odwiedzę. Ładny domek, prawda? I taki urokliwy, jak zaczarowane miejsce.




1 lipca 2016
Wczorajszy wieczór to były wielkie emocje. Najpierw łzy wzruszenia po pierwszej bramce Lewandowskiego, a później łzy żalu, gdy nie udało się wbić gola Kubie Błaszczykowskiemu. Było mi go bardzo żal. Taki wspaniały zawodnik i że to właśnie jemu się nie powiodło. Myślę, że możemy być dumni z naszych chłopców, odpadli, ale stworzyli historię. Dla mnie Euro 2016 się zakończyło, ja oglądałam tylko mecze, gdy grali Polacy.
Szczerze powiedziawszy to nie lubię rywalizacji, zawsze są wygrani i przegrani. Pamiętam, gdy moje dzieci brały udział w jakichś konkursach, zawodach, popisach muzycznych byłam tak zdenerwowana, że przeżywałam to bardziej niż trzeba było. Wiedziałam, że to zdolne dziewczyny i dadzą sobie radę, ale bałam się, że jednak jakaś złośliwość losu pokrzyżuje plany i one będą na pozycji zepchniętych na drugi plan. Nie o to chodziło, że coś by nie powiodło się, ale o to, że będzie im przykro, tak jak teraz Kubie. Panie Kubo jest pan wspaniałym piłkarzem!
W związku z dzisiejszym świętem róża dla staruszki. Gdyby wszystkie życzenia  się spełniły będę najszczęśliwszą Halinką w Europie. 

Wiersz dla dzisiejszych solenizantek. 

„ … nic nie dzieje się przedwcześnie,
I nic się nie dzieje za późno,
I wszystko się dzieje w swym czasie,
Wszystko …Wszystkie uczucia, spotkania,
Odejścia, powroty, czyny, zamiary,
Zawsze właściwą godzinę biją Boże Zegary”

R. Brandstaetter

2 lipca 2016
Salomon - król Izraela i myśliciel - powiedział: Naiwny ufa każdemu słowu, przemyślny rozważa swe kroki. Mądry się boi i złego unika, głupi się zapala, nabywając pewności.
W każdej z tych ról każdemu chyba udało się w życiu wystąpić. Plucie sobie w brodę nie na wiele się zda, gdy już stanie się, co się dzięki nam stało. Dzisiaj byłam z moją córką w Galerii Pomorskiej. Postanowiłam sobie sprawić trochę nowej garderoby. To, co mam w swojej szafie pamięta już czas dawno miniony.
Przebudowali cały kompleks handlowy, powiało wielkim światem, nie da się zaprzeczyć. Dużo jest fajnych ciuchów, ale moje konto raczej jest ubożuchne. Uzupełnienie odzienia było konieczne w związku ze zmianą mojej figury. Każda bluzka pęka w szwach. I właśnie z bluzką mi nie wyszło. Wypatrzyłyśmy białą, z kreszu, z pięknym haftem z przodu, rękawek – wszystkie wymagania spełnione, ale na dole haft zupełnie z innej bajki. Tak czy siak musiałabym go odpruć. To jest bez sensu płacić za coś, co się i tak usunie. W tej bluzce wyglądałam dobrze jak na staruszkę i ja „pochodzę” za takim fasonem. Kupiłam natomiast dżinsy, niedrogie, leżą jak ulał. Nareszcie coś dopasowali dla pań z nadwagą. Jestem bardzo zadowolona. Chciałam też kupić sobie sukienkę, ale tutaj miałam kłopoty. Jedna była naprawdę piękna, tył czarny, przód kolorowy, tylko rozporki do pół uda, a nogi staruszek nie nadają się do pokazywania w takiej rozciągłości. Na dodatek można by to i owo domniemywać, a wiek już nie ku temu. Wykazałam się więc rozwagą i odłożyłam sukienkę na wieszak. Zmęczyłyśmy się okrutnie, ale warto było.
 
3 lipca 2016
Byłam w lesie, nic nie znalazłam, ale podziwiałam urodę leśnych zakątków i zachwycałam się śpiewem ptaków, szumem wiatru w konarach drzew. Ciekawa jestem, jaki jest stan liczebny ptaków i owadów żyjących w lasach? Ile przypada na m2 drobnicy leśnej? Budują sobie w lesie gniazdko, nie biorą pożyczek, jedzonko za darmo – żyć nie umierać. Święty spokój zapewniony. Nafruwać się trzeba, ale przecież nigdzie bez pracy nie ma kołaczy. Można by spróbować iść na taki darmowy wikt i opierunek. Tylko jak to zrobić?!
Jakie ja miałabym szanse, gdyby mnie osadzili w więzieniu za przekonania polityczne, załóżmy, na pół roku. Czy wtedy dostawałabym emeryturę? Gdyby tak było, to nieźle bym się ustawiła. Emeryturka płynie na konto, mieszkanie by się wynajęło, ja wypoczęta po półrocznej przerwie od wszystkich problemów wychodzę na wolność i sięgam do tych zasobów bez żadnych ograniczeń! Nikt jakoś nie umie mi odpowiedzieć, czy dostaje się emeryturę, gdy przebywa się za kratkami… Może teraz trochę o tych przekonaniach.
Pani Premier nawołuje: - Ci, którzy próbowali w skandaliczny sposób zakłócić uroczystości 60. rocznicy Poznańskiego Czerwca, nie dorośli do tego, by stawać w tym miejscu i tam wtedy być.
Święta prawda, też tak uważam. Tylko teraz to jakoś inaczej się do tego podchodzi, ale kiedyś, gdy obchodzono rocznicę Powstania Warszawskiego, gwizdom i wyciom nie było końca. Czy ta rocznica nie była godna poszanowania? A race i tumult na Święto Niepodległości? Może oddzielne obchody świąt wpisują się w dorosłość i dojrzałość obywatelską, oraz szacunek dla tych, którzy oddali życie za Ojczyznę? Patrzę na to wszystko i uszom i oczom nie wierzę. Teraz powinniśmy być lepsi, ale kilka lat temu nie musieliśmy.
Podobało mi się powitanie naszych piłkarzy, owacje i uznanie, mimo, że nie poszliśmy dalej w rozgrywkach. Może z nami nie jest tak źle, tylko niekiedy nie bardzo rozumiemy dlaczego postępujemy niewłaściwie. To tak dla złagodzenia, gdyż nie jestem jeszcze przygotowana do wkroczenia w bramy więzienne. Lepiej aby tam się nigdy nie znaleźć, ale tego nigdy nie wiadomo. Czasy ciężkie.
 
4 lipca 2016
Wczorajszy wpis to oczywiście żart. Wcale nie wybieram się do żadnego zakładu penitencjarnego, choć tak naprawdę to nigdy tego nie wiadomo. Dostałam w tym roku na imieniny zamiast kwiatów kupony totolotka. I co? I nic! Jedna cyferka była zbieżna z wylosowanymi. Mnie wygrane się nie imają, dlatego szukałam alternatywnych rozwiązań. Stąd to więzienie. Zdążyłam już wyłuskać informację w internecie, że niestety tak dobrze nie ma, albo więzienie albo emerytura, co najwyżej może być w wyjątkowych wypadkach wstrzymana i wypłacona po wyjściu z tego miejsca odosobnienia.
Dzisiaj żłobi moją wyobraźnię inny problem, a mianowicie na ile osobnik ludzki potrafi myśleć samodzielnie  i czy ja to też potrafię. Tak naprawdę to nie jest wcale tak powszechne. Myślę, że tak na oko 20% naszego społeczeństwa miewa własne zdanie, reszta albo powiela zdanie innych, albo wcale się nie wysila aby zdanie swoje mieć. Tak z grubsza podzieliłabym ludzi na tych, którzy:
- zastanawiają się nad problemami i wysnuwają własne wnioski
- starają się wybrać właściwą dla siebie opcję opierając się na usłyszanych informacjach i ją popierają
- jest im wszystko jedno, niech się dzieje co chce, ja żyję swoim życiem
Trudno ocenić, które stanowisko jest właściwe. Najlepsza byłaby może wersja kombinowana. Problem jest w tym, że odbija się to na życiu społeczeństw poprzez np. głosowanie w jakiejś istotnej sprawie. Czy zawsze większość ma rację?! Niekoniecznie, a później wszyscy cierpią.
Ostatnie wybory na prezesa w PiS mnie dobiły. Siedem głosów sprzeciwu, reszta popiera kandydaturę. Komentarza nie będzie. Wczytuję się też w plan Morawieckiego, ładnie to wygląda, tylko kto za to wszystko zapłaci. Czy da się tak łatwo uruchomić prywatny kapitał? Potępianie w czambuł Balcerowicza jest chyba bardzo nie na miejscu. Dobrze by było pamiętać, że ktoś polską gospodarkę przeprowadził przez trudny okres kryzysu światowego i umocnił jej pozycję na arenie międzynarodowej. Chełpienie się swoimi, jeszcze niezrealizowanymi dokonaniami, to chybotliwa droga. 
Ja też mam swój plan i od dzisiaj ruszam do pracy, Dosyć obijania się i myślenia o ciuchach. Staruszka musi iść swoją drogą, ma na to już dosyć doświadczenia i rozsądku. Mam nadzieję, że znane mi osobniki ludzkie to docenią.
 
5 lipca 2016
Wczoraj miałam trudne chwile. Bolał mnie kręgosłup. Na dodatek pogoda zmieniła się gwałtownie i trochę zmarzłam. Chodziłam wyprostowana jak japońska gejsza drobiąc kroczki, aby się nie odchylić od pionu. Gdy musiałam schylić się, najpierw klękałam, a później po wykonaniu czynności, podpierając się o jakiś mebel, wracałam do poprzedniej postawy. Wzięłam tabletki, smarowałam okolice bólu maścią i dzisiaj już nieco lepiej. Na szczęście nie odczuwałam męczeństwa leżąc. Gdy tylko zaczęło szarzeć, już byłam w łóżku. Noc przespałam z nadmiarem. Tak jest zawsze, gdy coś się dzieje z moim zdrowiem. Mam nadzieję, że jutro będę już w formie. Umówiłam się koło Łuczniczki i przecież nie pójdę na spotkanie podpierając się laską.
 
6 lipca 2016

Wieje, pod drzewami leżą odłamane konary. Pogoda przewrotna. Ograniczyłam wyjście do odwiedzin najbliższego sklepu, a plany miałam nieco inne. Jak tak będzie wyglądało lato, to dziękuję. Wyjechać nad morze tylko po to, aby zmienić miejsce pobytu i jeszcze za to płacić? Trochę się zaczynam martwić.
Dzisiaj dzień pocałunku czy też serdecznych ucałowań. Kojarzy mi się to z pocałunkiem, cmoknięciem, ucałowaniem z szacunkiem niewieściej ręki, braterskim lub matczynym całusem. Możemy tą drogą wyrazić sympatię, wdzięczność, miłość, pożądanie. Jest nawet nauka zajmująca się tym zjawiskiem to filematologia. Całowanie pomaga zniwelować stres, poprawia układ krążenia, przyczynia się do obniżenia cholesterolu. Problem w tym, że musi być między składającymi sobie pocałunek jakaś chemia, chociażby sympatia, w każdym razie osoba, którą chcemy cmoknąć, nie może budzić wstrętu… Brrr, a pocałunek Almanzora? To pocałunek śmierci. W twierdzy panowała zaraza, którą pokonany Almanzor podstępnie, przez pocałunek przekazuje zdobywcy. Straszno się zrobiło, a przecież miało być miło. A zresztą, staruszce już nic do tego świata, niech Tuwim pocałunkiem z tymi, których nie lubi, się brata.
 
.........................................................................................
Nie ma się co robić z igły widły. To jest obraźliwy tekst? Całować można w każdą część ciała, to nie jest chyba problem – a niemowlęta, a zakochani… Problemem jest nastawienie emocjonalne. Osobiście moje emocje zrównały się z tuwimowskimi. Jestem bardzo niezadowolona z moich poczynań twórczych, polityków, denerwuje mnie kłamstwo i wypaczanie rzeczywistości. Tuwim to mądry człowiek i świetny poeta.

7 lipca 2016
Nowy prezes NBP Adam Glapiński o stopach procentowych na niskim poziomie: „to „nic-nie-robienie” jest głęboko przemyślane i jest najbardziej finezyjną formą ruchu.”
Mnie na taką giętkość nie stać, muszę działać, jednak wypowiedź prezesa podoba mi się bardzo i w chwilach lenistwa zawsze się na nią powołam.
 
8 lipca 2016
Taka pogoda mnie nie satysfakcjonuje! Żyję na pół gwizdka. Wysłałam materiały do oceny i w niedzielę będę miała „przetrzepywaną skórę”, na co czekam z niecierpliwością. Nie interesuje mnie chwalenie mojej pracy, mnie potrzebne jest krytyczne spojrzenie. W dalszym ciągu borykam się z wyważeniem proporcji pomiędzy zamieszczaniem dokumentów a „czytelnością” tekstu. Niech już jakoś dobrnę do końca. Zależy mi na tym.
Poszłam dzisiaj oglądać bluzki. Przymierzyłam chyba ze dwadzieścia i żadna nie dorównuje szykiem i elegancją oglądanej w Galerii. Jak mam mieć jakąś tam, to wolę wcale nie mieć. Tak już mam w życiu. Moje „staruszki” też są dobre, a że już mają swoje lata, to trudno, ja też mam i jakoś się telepię przez życie.
 
9 lipca 2016
Są rzeczy, które lubię, ale nie są już dla mnie. Podobają mi się krótkie, rozszerzone spódniczki. Młode dziewczyny tak ładnie w nich wyglądają. Mogę tylko popatrzeć. Przecież się w taką nie ubiorę. Nie uchodzi starszej pani w takim stroju paradować.
Lubię kwiaty, bardzo lubię. Muszę gdzieś na nieużytkach nazbierać tych polnych piękności, ale jeść kwiatów nie mam zamiaru, co nie znaczy, że inni tego nie robią. Nigdy jakoś nie robiłam konfitury z płatków róży, szkoda mi było rujnować piękno. Kalafiory, czy brokuły zjadam, choć to też kwiatuszki.

Tych rzeczy jest więcej, ale bywa, że trochę też obchodzę granicę starczej przyzwoitości i robię coś, o czym powinnam już dawno zapomnieć. Nie, nie nic z tych rzeczy, chodzi mi o strój albo o jedzenie zupełnie mi nie służące np. pieczone skrzydełka czy kotlety panierowane… Lepiej by było nie jeść, ale jak jest okazja, to jakoś obchodzę zakazy. Z ciasteczkami miętowymi oblanymi czekoladą też tak mam. Trzymam w zamrażalniku, ale jakoś i tam ich ubywa. Buty sportowe  też mnie nęcą i wydaje mi się, że mimo ubożejącego konta, będę je chyba miała. Nie do kościoła przecież, ale na spacer po Myślęcinku, to i owszem. Biedne są te staruszki, oj biedne.

 11 lipca 2016
Niedziela nie należała do łatwych, ale na szczęście już minęła. Dzisiaj podjęłam decyzję o wgraniu Windowsa 10! Mam usilne pragnienie „wdarcia” się do Archiwum Akt Dawnych, a Ósemka mi to uniemożliwiała. Przy lekkim łopocie skrzydeł wszystko się udało. Nie wiadomo, kto się teraz do kogo dopasuje, ale mam nadzieję, że jakoś dojdziemy do ładu. Uważam, że na dzisiaj jest już dosyć dobrego. Robię sobie wolne i żadnych wysiłków umysłowych na dzień dzisiejszy.

wtorek, 12 lipca 2016
Jestem kłębkiem nerwów! Mam już dosyć dobrych zmian, za które ja muszę płacić. Cholery – przepraszam – można dostać. Podwyższyli podatek bankowy w banku państwowym PKO BP w ramach dobrej zmiany zmiany,  przecież ktoś musi się na to złożyć, a robią to klienci banku. Mam tam lokatę, wiecznie gołą, ale na to konto przesyłają mi emeryturę. Do tej pory za każdą dokonana operację płaciło się ponad 70 gr a teraz 1,20! Proszę, nie jestem gołosłowna.
Z tej dobrej zmiany wynikają też dalsze konsekwencje. Oto rozpoznanie.
„podatek bankowy spowodował wzrost opłat i prowizji za prowadzenie konta z kartą średnio o 1-2 zł miesięcznie. A to jeszcze nie wszystko. Banki ścięły oprocentowanie lokat i podniosły marże i prowizje od kredytów. Z danych zabranych przez Expandera wynika np., że oprocentowanie depozytów rocznych w styczniu sięgało 1,67 proc., a październiku ubiegłego roku 1,81 proc. Smaczku dodaje fakt, że wtedy znowu wyróżniał się państwowy PKO BP. Wg Expandera wcześniej na lokacie rocznej płacił skromne 0,6 proc., po zmianie ledwo 0,2 proc. A to oznacza, że klient po roku otrzyma teraz odsetki wynoszące jedną trzecią tego, co zyska osoba, która założyła taką samą lokatę w październiku ubiegłego roku.”
Czy ten kochany naród jest tak naiwny, że uważa, że coś można dać, nie zabierając komuś innemu? Są dwie drogi, albo się wypracuje takie kwoty, albo stosuje się rozdawnictwo zabierając innym. Ja nie mówię, że to jest źle, że rodziny dostają 500 zł na dziecko, ale skąd się wzięły te pieniądze, z moich opłat bankowych? Trzeba było dać rodzinom najbiedniejszym, a nie wszystkim. Nikt normalny dla 500 zł nie będzie rodził dziecka. Należało pomóc tym, które już się urodziły i cierpią biedę. Ja nie jestem tak bogata abym rozdawała. Teraz dobrali się do OFE… Lepiej się nie denerwować. Za rozwój gospodarki należy się zabrać, a nie rozdawać to, czego się nie ma.
Świrnięta posłanka Pawłowicz wymyśla głupoty aby odciągnąć ludzi od tego, co się naprawdę w państwie dzieje, a władza robi to co chce.

środa, 13 lipca 2016
Możemy dzięki temu adresowi śledzić pogodę na swoim terenie, wystarczy wpisać nazwę miejscowości po lewej stronie, póżniej kliknąć Radar i nacisnąć na wyskakującym pasku z prawej strony trójkącik.  Przed wyjęciem z domu dobrze jest zapoznać się z aktualnym stanem pogody.
antistorm.eu/#radar


14 lipca 2016
Szaro, buro, sino, wietrznie. Lato mamy. Gdy sobie pomyślę, że ta huśtawka pogodowa się utrzyma, zastanawiam się czy jest sens wyjeżdżać na wakacje. Wpłaciłam już zadatek i klamka zapadła. Inni jednak mają jeszcze gorzej, aż strach narzekać. 
Mam trochę kłopoty z szyciem maszynowym! Usilnie staram się rozszerzyć bluzkę, ale może się skończyć wyrzuceniem szaty do kosza. Maszyna stoi na stole, praca posuwa się w żółwim tempie, raczej się wlecze, ja się denerwuję i koło się zamyka. Nie mam siły pisać, zajmować się opracowaniem, sobą samą też nie potrafię się zająć, odpuszczam więc krajowi, rządowi, światu. Niech tylko słońce przejmie panowanie nad światem, a dla mnie wszystko się zmieni. 
Są i dobre strony. Moje buty zdają egzamin. Przeszły dzisiaj chrzest bojowy. Są świetne. Lubię sportowe obuwie. Za takie grosze trafiły mi się nareszcie skórzane kapciuchy. Aniołek zatrzepotał skrzydełkami, a może rycerze przyszli mi z pomocą i odpędzają złe uroki.  

15 lipca 2016
Mimo, że proszę, aby mi nie przysyłać okolicznościowych informacji odnośnie miłościwie nam panującej władzy, i tak takie sprawy mają miejsce. Jestem człowiekiem niezależnie myślącym, tak w każdym razie myślę o sobie i żaden wciskany kit mnie nie nawróci na drogę dobrej strony społeczeństwa.  Jest takie przysłowie – Z pustego i Salomon nie naleje. Należy zadbać o rozwój gospodarki, o dobre stosunki z sąsiadami, z Unią Europejską to są sprawy priorytetowe. Plan Morawieckiego dla mnie jest bardzo mglisty, a jego twórca mało przekonywujący. „Dług publiczny wynosi obecnie 1,05 bln złotych, czyli 57,13 procent PKB. Z każdą sekundą polski dług rośnie o 1 603 złote.” Skok n OFE zahamował przyrost, ale kosztem tych, którzy gromadzili tam pieniądze. Jakieś to wyjście jest, tylko jakie?! 
Promocją Polski za granicą zajmie się Polska Fundacja Narodowa. I słusznie. Biznes i państwo powinny współdziałać. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że ten biznes musiał mieć czas i warunki, aby się rozwinąć. O tym trzeba pamiętać. W pół roku nie zbuduje się kokosów.
Podczas obchodów rocznicy Powstania Warszawskiego ma być uskuteczniona decyzja ministra Macierewicza o apelu smoleńskim. Muzeum Powstania Warszawskiego zaapelowało, by apel poległych w powstaniu wyglądał tak, jak co roku, czyli bez apelu smoleńskiego. Co ma Powstanie Warszawskie do katastrofy smoleńskiej? Takie uroczystości powinny łączyć naród, wszyscy powinniśmy czcić pamięć tych, co wtedy polegli. Obchody katastrofy będą miały swój czas i nie dołoży się wtedy pamięci o powstańcach
Zamach w Nicei znowu wstrząsnął światem! Czas już chyba, aby powiedzieć otwarcie, to jest wojna, tylko inaczej prowadzona. Nie wiem, czy zdoła się jej przeciwdziałać. Zbrojenia, jakie się prowadzi, chyba jej nie zapobiegną. Trzeba zadziałać innymi drogami, tylko jak to zrobić? Nikt tego nie rozstrzygnął, jak na dzień dzisiejszy. A gdyby jakiś szaleniec rzeczywiście wypowiedział wojnę, to będzie tak, jak powiedział Einstein: Nie wiem, jaka broń będzie użyta w trzeciej wojnie światowej, ale czwarta będzie na kije i kamienie.
I po co to wszystko, to jątrzenie, stwarzanie konfliktów? „Oddajcie tedy, co jest cesarskiego, cesarzowi, a co jest bożego Bogu.” I będzie święty spokój.

16 lipca 2016

„Lepiej jest korzystać z tego, co jest przed oczyma, niż pożądać czegoś innego.”
Tyle rzeczy mi w życiu umknęło, tyle uczuć przeciekło przez palce, tyle niezrozumienia człowieka spotkało, ale przecież warto było to wszystko przeżyć aby teraz mieć co wspominać i żałować, bo to też ma przecież swoją wartość.
Foto Halina S. 
Byłam w lesie na grzybach, których nie uświadczysz, ale las pachniał wspaniale, szumnie grał na osadzonej w gałęziach  harfie i pławił się w słońcu, tak jak w wierszu Tuwima: 
I wtem - jak z cebra - na świerki 
Słońce chlusnęło, wylało, 
I poszły ćwierki-przećwierki, 
Zaświegotało, załkało...
 
Po powrocie chwyciłam za odkurzacz, doprowadziłam dom do ładu po krawieckich zmaganich – maszyna schowana głęboko i długo jej nie wydobędę z ukrycia – usiadłam przy oknie i spłynęła na mnie chwila takiej błogości, że odczuwałam ją tak, jak czuje się ból zęba, wyraziście i głęboko! To było naprawdę piękne! Sama się zdziwiłam, ale poczulam się tak, jakbym sięgnęła do innej rzeczywistości.
 
17 lipca 2016
Obejrzałam wczoraj film „Miłość i inne używki”. Podrywacz zakochał się w pięknej dziewczynie, chorej, jak się później okazało, na Parkinsona. Nie będę wnikać w treść filmu, gdzie sceny łóżkowe dominowały, ale skupię się na jednej z nitek akcji, a mianowicie na poświęceniu kobiet. Główna bohatera, mimo że zakochana po uszy, w trosce o karierę swojego partnera postanawia zakończyć związek. Chciała dać ukochanemu szansę, mając świadomość, że jej choroba ograniczy jego perspektywy życiowe. Facet, jak to facet, nic z tego nie zrozumiał. Oczywiście wszystko kończy się happy endem, zakochani zostają razem, karierę licho wzięło, ale szczęście trwa. Niby w czym problem?! Ano w tym, że płeć męska nie od razu łapie intencje kobiet. Kobiety bywają wielkoduszne. Czy to dobrze? Trudno wyrokować, ale tak to jest.
Ja natomiast mam psie szczęście. Doszłam w Windowsie do 10 i po kilku dniach wszystko zaczęło się plątać. Nastąpił zanik startowego ekranu, zniknęła plansza umożliwiająca łączenie ekranów… U znajomych nie ma problemu, ale u mnie są. Jestem mistrzynią zaplątań. Na szczęście dzięki łopotowi anielskich skrzydeł wyszłam na prostą, ale co się nadenerwowałam, to moje. O wydarzeniach ze świata nie będę pisać, chyba diabeł mota w polityce. Zresztą to nic nowego,  nawet mitologiczne czasy były zbrukane złymi uczynkami i tak to się wlecze po dzień  dzisiejszy. 

 
.............................................................................................
18 lipca 2016
Apostoł Piotr napisał: Kto chce cieszyć się życiem i doczekać dni szczęśliwych, niech strzeże swego języka od zła i swoich warg od słów obłudnych. Niech odwróci się od zła i czyni dobro, niech szuka pokoju i do niego dąży.
Nie spisałam się zbyt dobrze. Chyba powiedziałam coś niepotrzebnego i krzywdzącego. Nie miałam złych zamiarów, ale wyszło to nieszczególnie. Liczę na wyrozumiałość. Na drugi raz najpierw ugryzę się w język, a później dopiero wygłoszę to, co mam do powiedzenia. To nie były obraźliwe słowa z moje strony, ale czuję niesmak sama do siebie. Lepiej powiedzieć mniej niż więcej… Przepraszam osobę publicznie.
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114871,20415117,jezu-atakuje-ludzi-dzik-na-plazy-w-karwi-poturbowal.html#Prze
Link, który zamieszczam, dotyczy dzika na plaży w Karwi. Byłam tam kilka lat temu. Miejsce najbardziej wysunięte na północ, chłodnawe raczej, ale naprawdę urocze. Pas między Karwią i morzem oddziela las i to chyba tamtędy przebiegał dzik. Dlaczego wszedł do morza, trudno powiedzieć. Może chciał wykorzystać sezon kąpielowy?! Najbardziej uderzyło mnie to, że nieustraszeni mężczyźni rzucili się w stronę zwierza chcąc wskazać mu drogę ucieczki. To było piękne. Z takimi bohaterami warto iść przez życie. Obronią słabą płeć w każdej sytuacji. Zmagać się z dzikiem nie każdy by potrafił. Niejeden chłoptaś chowałby się za żonę, a ci nie, sami rzucili się do obrony bezbronnych kobiet i dzieci. Piękna to postawa, jestem pełna podziwu. Naprawdę. Lepiej nich dziki w tym roku nie wychodzą na spotkanie ze mną, nie życzę sobie.

............................................
19 lipca 2016
Całe przedpołudnie siedziałam w przychodni wędrując od lekarza do lekarza… Pani doktor wypisała mi recepty do września abym nie musiała odwiedzać w czasie wakacji przychodni. Lekko zaoponowałam w sprawie września, gdyż leki dla emerytów mają być bezpłatne. Co prawda mnie będzie brakowało miesiąca do ukończenia 75 roku życia, ale nigdy nie wiadomo, czy to będzie rocznikiem czy po ukończeniu wieku. Pani doktor kazała mi się nie martwić, gdyż leki, które biorę raczej „darmochą” nie będą objęte. No trudno, będzie jak będzie, tyle lat sobie jakoś radzę, to i poradzę sobie teraz. Władza pobierze wyższe uposażenie, ja zostanę przy swoim. Pokora najważniejsza, pracy się już ode mnie nie wymaga. Wcale nie twierdzę, że to źle, że prezydentowe dostaną pensje. Przecież musiały przestać pracować, a być na garnuszku u męża to wcale nie taka prosta sprawa. Ja nikomu nie zazdroszczę, trzeba było wcześniej pomyśleć, aby zająć bardziej reprezentacyjne stanowisko, albo mieć bardziej obrotnego męża, a tak jest jak jest, ale tak naprawdę jest nieszczególnie. 

20 lipca 2016
Wczoraj się zdenerwowałam. Dobrze, że byłam pod wpływem jakiegoś eliksiru, który mi zaordynowali w przychodni, gdyż ciśnienie miałam ponad miarę, oj dużo wyższe, niż powinno być, mimo, że biorę leki. Muszę iść się zapytać co to za eliksir świętego spokoju dostałam!!! Dzięki temu przyjęłam wszytko na klatę, jak to niektórzy twardziele twierdzą.
Jestem osobą wierzącą. Szanuję jednak ludzi, którzy są ateistami, gdyż bywa tak, że ich życie przypomina chrześcijan u zarania wiary. Mają odwagę być sobą. Ich sprawa. Ja tam nie będę nikogo przywoływała na łono wiary, nie moja to rola życiowa. Nie lubię natomiast hipokryzji.
Nie dalej jak wczoraj odbyłam rozmowę z człowiekiem, który twierdzi, że on i cała rodzina są ludźmi niewierzącymi. Pomstuje na kościół, księży, opłaty za ceremonie kościelne, aż się robi niedobrze. Przecież jest sprawą oczywistą, że księża są różni, ceremonie kościelne wymyślili ludzie, ale się im poddajemy, gdyż chcemy zaakceptować ich ważność i znaczenie dla nas. W czym więc istota rzeczy?!
Otóż problem jest w tym, że ten najbardziej wrzeszczący odbywa w tej niewierzącej rodzinie wszelkie śluby, chrzty, komunie w kościele? No po co to?! Jesteście niewierzący, to idźcie swoją drogą, szanujcie swoje zasady życiowe, wybór sumienia, po co się pchać do kościoła ze wszelkimi ceremoniami - na pokaz, dla unikania konfliktów w przyszłości?! To jest podwójne kłamstwo, człowiek grzeszy sam przed sobą. Nie mam szacunku dla takiej postawy życiowej. Albo, albo – nie można być trochę wierzącym, trochę niewierzącym. Jasne, że tacy ludzie środka są,  ale jak już tacy są, to niech nie pomstują na kościół Nikt do niczego, póki co,  nikogo nie zmusza.
Z drugiej strony są też ludzie, którzy codziennie biegają do kościoła na poranną mszę, ale z ich ust płyną słowa nienawiści, podawania niesprawdzonych lub przeciwnych logice faktów, czy to są ludzie wierzący? Dla mnie człowiek prawy, to człowiek żyjący w zgodzie z własnym sumieniem, nie krzywdzący drugiego człowieka, konsekwentny w swoim postępowaniu. Po prostu człowiek.
 
21 lipca 2016
O co w tym wszystkim chodzi?! Podwyżki dla władzy cofnięte, mogli chociaż zostawić pensję dla prezydentowej! Należy jej się, jestem za. Nie będzie chodziła kilka lat w jednej sukience. To się w głowie nie mieści, kto mógł podwyżki zaproponować i zaakceptować bez wiedzy prezesa. Może premier Beata Szydło jest już na wylocie i trzeba było to jakoś usankcjonować? Coś jest na rzeczy, ale co?
W PO rozwałka, Schetyna też coś ma na wątrobie i się mści. Żona Trumpa popełniła plagiat, a to nie robi dobrego wrażenia. W Turcji Erdogan wprowadził stan wyjątkowy i robi czystki. Choroba Alzheimera może dotknąć dzieci!!! Piękno przemija – to slogan, którym posługują się brzydcy ludzie. Tylko ten frazes jestem w stanie zaakceptować. U mnie, staruszki naznaczonej piętnem czasu, też wszystko do kitu. Z niczym nie mogę nadążyć. Wypisałam na kartce, co mam do zrobienia i ledwo udało mi się zrealizować połowę z tego, co miało być wykonane. Albo wypisałam zbyt wiele spraw, albo działam na pół gwizdka. Będę piła herbatę z imbirem, jadła jajka, migdały i gorzką czekoladę, piła zieloną herbatę, może zrzucę te nieszczęsne 10 kilogramów. Takie są zalecenia fachowców od żywienia. Idę spać. We śnie też się podobno chudnie, najpierw jednak poczytam w łóżku Tokarczuk, to niezdrowo, ale autorka warta grzechu.
 
22 lipca 2016
Trochę jestem w rozterce. Chyba zbytnio się nie zgadzam z Olgą Tokarczuk i jej moralitetem udostępnionym w „Prowadź swój pług przez kości umarłych”. Jestem co prawda w wieku, gdzie wiele spraw przyjmuje się na wiarę, gdyż człowiekowi nie chce się szarpać z rzeczywistością, ale we mnie pozostało coś z buntowniczki. Trzeba mnie umieć przekonać, a to nie zawsze się mojemu rozmówcy udaje, szczerze powiedziawszy rzadko, gdy już mam wyrobione zdanie na dany temat. Olgę T. dopiero drążę.
Trzeba przyznać - pisze brawurowo, wciągająco, ale czy do końca prawdziwie? Zaczęłam dopiero czytać i dlatego poczekam z finalnymi odczuciami, gdy doczytam do końca. Przytoczę jednak jeden fragment, o treści, która mnie już dawniej poruszyła i wydaje mi się prawdziwa, gdyż sama coraz bardziej ku takiemu rozwiązaniu zmierzam. Warto na ten problem spojrzeć łaskawiej i dać święty spokój mężczyznom, no i kobietom, gdy już zabrną w ten ślepy zaułek towarzyszący starości.
„Wielu mężczyzn z wiekiem zapada na autyzm testosteronowy, który przejawia się w powolnym zaniku inteligencji społecznej i umiejętności międzyludzkiej komunikacji, a także upośledza formułowanie myśli. Zaatakowany tą Dolegliwością Człowiek staje się milczący i wydaje się pogrążony w rozmyślaniach. Bardziej interesują go różne Narzędzia i maszynerie. Pociągają go druga wojna światowa i biografie znanych ludzi, najczęściej polityków i złoczyńców. Prawie zupełnie zanika jego zdolność do czytania powieści, autyzm testosteronowy zaburza psychologiczne rozumienie postaci.”
W wypadku poszczególnych ludzkich osobników trzeba by podstawić – działka, szydełkowanie, historia regionalna… Tak to niestety na starość bywa i niewiele pomoże bieganie na wykłady, jogę, tańce, człowiek i tak „zakłębia” się wewnętrznie.
 
23 lipca 2016
Mam propozycję. Może dobrze by było w szkołach wyższych, i niższych, wprowadzić oddzielne lekcje etyki i dobrego zachowania się w miejscach publicznych i w domach. To, co dzieje się w sejmie, te głupawe odzywki, gesty spod budki z piwem, może wtedy by nie miały miejsca. Każdy z domu wynosi podstawy zachowania się, ale domy są różne, niekiedy środowisko też kształtuje młodego człowieka, a gdy już przyswoi się niewłaściwe wzorce, jakoś z nimi się wiąże i nie zdaje sobie sprawy, że palcem w nosie można sobie grzebać, gdy jest się w łazience, ale nie wypada robić tego za stołem prezydialnym czy na sali sejmowej. Niekiedy mówi się -  ma wyższe wykształcenie, a jak on się zachowuje. On ma wykształcenie specjalistyczne, ale to nie znaczy że jest dobrze wychowany. Niekiedy prości ludzie mają wrodzoną godność, uprzejmość i grzeczność, a tym wykształconym tego może brakować.
To samo dotyczy stroju, sposobu jedzenia, wysławiania się. Wielu osobom by to pomogło. W chwilach zdenerwowania wychodzi szydło z worka. Zresztą, prawdę mówiąc, każdemu z nas przydałaby się taka powtórka z zasad dobrego wychowania. Człowiek, który ma wpojoną kindersztubę, to nawet wtedy, gdy zrządzeniem losu będzie w łachmanach, da się poznać jako osoba dobrze wychowana. Poznamy to po gestach, sposobie mówienia, uprzejmości. To nikomu nie zaszkodzi, a bardzo w życiu może pomóc. Dla przypomnienia ogólne zasady dotyczące kontaktów międzyludzkich.
1. Interesuj się szczerze ludźmi.
2. Uśmiechaj się.


1. Pamiętaj, że dla każdego nazwisko jest najsłodszym i najważniejszym z dźwięków.
2. Bądź dobrym słuchaczem, zachęcaj innych by opowiadali o sobie.
3. Rozmawiaj z każdym o tym tylko, co jest mu znane i co go interesuje.
4. Usiłuj wzmagać w każdym poczucie jego wartości i czyń to szczerze.
Do tego wpisu zmusili mnie posłowie sejmowi, gdyż zachowanie niektórych mnie zniesmacza.

 
2016-07-24

Wczoraj obudziłam się o 5 rano, w sam raz, aby wyskoczyć na grzyby. O tym mogłam jedynie pomarzyć. Ranek był iście jesienny, dosyć chłodny i pachniało wszędzie ziemią przygotowującą się do jesieni. Byłam naprawdę zdziwiona. Niekiedy budzę się tak wcześnie, ale raczej na balkon nie wychodzę, a jak już, to w słoneczne poranki. Położyłam się jeszcze w celu dosypki i jakoś się udało. Pomknęłam później, po katuszach porannego mycia, na bazar. Zakupiłam czarne porzeczki, zajrzałam tu i tam i czas do 11 zszedł mi nie wiadomo kiedy. Telefon wzywał mnie już do wyjazdu do Myślęcinka. Przybiegłam do domu, wszystko włożyłam do lodówki, włącznie z porzeczkami i pojechałam po chwilę relaksu, marszu, radości obcowania z przyrodą. Czarne porzeczki zostawiłam na przedwieczerz, podoba mi się to słowo. Ponieważ rękawiczki gumowe dawno nieużywane, odmówiły posłuszeństwa, gołymi łapskami obierałam te maleńkie czarne witaminowe kuleczki. Ręce zrobiły mi się sinawe w kolorycie. Szorowałam je później zmywakiem do naczyń i płynem. Dzisiaj już wyglądają w miarę normalnie. Porzeczki zamroziłam, będą do ciasta typu torty lub przekładance. Podobno porzeczki zbierają kombajnem albo ręcznie i gdy trafi się na te kombajnowe, to obierania jest naprawdę co nie miara.
Zdenerwowana usiadłam do komputera i telewizji równocześnie, gdyż wyświetlane filmy jak na złość przechodzą sezon ogórkowy, ciągłe potówtórki. Jednym okiem zerkałam w jeden lub drugi ekran. Nie chciało mi się już nic robić, więc grałam w kulki. Miałam cichą nadzieję, że uda mi się sfinalizować grę i wykosić cały ekran. Za którymś razem się udało, co poczytuję za sukces. Jest to gra dla tych, którzy nie lubią zbytnio łamać sobie głowy, a stwarzają pozory, że angażują się do ostatnich granic kulkowej wyobraźni, dobra właśnie do zabawy przy znudzeniu otaczającą rzeczywistością. Nic szczególnie atrakcyjnego, ale gdy wam się uda wystrzelać wszystkie kulki, do ostatniej, to dajcie znać. Lubię ludzi odnoszących sukcesy.
http://www.gry.jeja.pl/47,pryskajace-banki.html

2
5.07.2016
Aby nie było, że jestem gołosłowna. Dopięłam swego, wyczyściłam planszę, a gdyby ktoś jeszcze mi wyjaśnił jaka jest konstrukcja tej gry, byłabym wdzięczna.
Teraz mogę stanąć już do pracy - pranie, sprzątanie, bieganie po bazarku za godnymi uwagi zakupami. Dołożyć jeszcze trzeba przygotowanie i wietrzenie pościeli, przygotowanie miejsca na walizki i półki w szafach, goście lada moment zapukają do drzwi. Staruszka musi stanąć na wysokości zadania. 


2016-07-26.
ŚDM rozpoczęły się. Niech wszystko się uda i nic się złego nie stanie. Codziennie rozpoczynam dzień od dziennika i zawsze słyszę coś strasznego. To jest naprawdę przerażające. Niedługo zamkniemy się w domach jak w bunkrach i też nie będzie pewności, czy będziemy bezpieczni.
Moje przygotowania do powitania gości zakończone, co nie znaczy, że obyło się bez wpadek. Mimo upału upiekłam na to jutrzejsze powitanie ciasto. Ma przyjść więcej osób, czymś gości trzeba poczęstować. Zrobiłam jabłecznik z pianką. Znalazłam jakiś durny przepis, gdzie do ubitych białek sypie się budyń. Warstwa kremu mająca być ozdobą ciasta wyszła jakoś ubożuchno. Zawzięłam się i zrobiłam drugi z kremem z ugotowanego budyniu i bitej śmietany przełożonego czarnymi porzeczkami i warstwą jabłek. Mimo, że dołożyłam żelatyny, ten krem się słabo ściąga. Coś zrobiłam nie tak, ale nie wiem co. Jak do rana nie dojdzie do normy, to albo będzie zbiorowe ucztowanie - każdy swoją łyżeczką z jednej blachy, albo pójdę kupić gotowca. Tak trzeba było od razu decydować, a nie w ten upał się męczyć i jeszcze bez sukcesów. To wszystko jest smaczne, ale nie takie, jakie miałam w zamyśle.
Na bazarku grzybów w brud, a ja nie mam z kim iść w leśne knieje. Muszę czekać do soboty, może wybierzemy się całą gromadą. W niedziele mamy w planie wycieczkę, a pogoda ciężka. Coraz gorzej znoszę takie upały.

29.07.16
Kocham papieża Franciszka – dobry, mądry, miłosierny, rozumiejący prostego, normalnego człowieka. „Nie kończyć dnia bez zawarcia pokoju”. To mogłoby rozwiązać większość problemów międzyludzkich.
Z moich spraw: z radością donoszę, że ciasta w porannym świetle znormalizowały się, smakowały i przetrwały już w formie szczątkowej w lodówce. Prawdą jest, że nie należy zamartwiać się na zapas, życie i tak przynosi swoje rozwiązania.
Wczoraj przeszłam z rodziną ponad 1000 kroków, czuję się bardzo dobrze, mam nadzieję, że dzisiaj też powędruję po południu następne tysiąc. Upały nie opuszczają nas. 

30.07.2016
Nie będę jadła lodów,

przekąsek,

przegryzek.

Będę prowadziła tryb życia ascetki.

Swoich zdjęć nie zamieszczę, 

jestem zdruzgotana.

Facebook "Lubię to"
 
Motto strony
 
„Pamiętaj, że każdy wiek przynosi
nowe możliwości.
Daj z siebie wszystko – inaczej oszukujesz samego siebie.”
O nic cię nie poproszę - fasti
 
Nigdy się nie ukorzę
o nic cię nie poproszę
zamknę słowa na klucz
wymyję w zimnej rosie
wierszyk jakiś napiszę
życie sobie osłodzę
ukradnę słowa sowie
wiatr pogonię w ogrodzie
nie będę już wiedziała
o wszystkich dylematach
miłości niespełnionej
uczuciach do końca świata
A kiedy czasem nocą
poszukam złudnych cieni
perliście zalśni rosa
na zimnym skrawku ziemi
i wtedy moje serce
w atramentowej toni
odszuka twoje myśli
i z bólem je dogoni
bo jesteś mym marzeniem
i będziesz do końca świata
w Różowej Księdze Uczuć
zapisanym tego lata
Bezsenność
 
w ciemnej ciszy nocy
kroczy cicho zegar
wybija wspomnienia
i czasu przestrzega

srebrny blask księżyca
o tarczę się oparł
oświetlił wskazówki
i wszystko zamotał

czyjeś smutne oczy
wpatrzone w mrok nocy
śledzą czasu przebieg
bezsenności dotyk
Sposób na samotność
 
Wymyśliłam sobie ciebie
W noc bezsenną o poranku,
Gdy uparcie w okno moje
Zerkał księżyc, bard kochanków.

Wymyśliłam sobie ciebie,
Gdyż ma dusza poraniona
Nadawała ciągle sygnał
„Skrzynka żalów przepełniona.”

Wymyśliłam ciebie sobie
Od początku, aż do końca.
Wiem, że nigdy cię nie spotkam,
Muza tylko struny trąca.
 
Odwiedziło stronę 232606 odwiedzający
Ta strona internetowa została utworzona bezpłatnie pod adresem Stronygratis.pl. Czy chcesz też mieć własną stronę?
Darmowa rejestracja