maj 2015


Kiedyś maszerowałabym w pochodzie, a teraz to już zapadła przeszłość. Pochody odeszły do lamusa i klasa robotnicza spędza czas, no właśnie, jak? Nie wiem, gdyż pogoda pod psem, pada, ale to dobrze, deszczu brak. Może na rybki, gdyż na grzybki za wcześnie. Mnie tam wszystko jedno, święto czy nie święto, i tak mam wolny dzień.
W trakcie porządkowania „skarbów” zgromadzonych pod blatem biurka, w przegródce na notatniki, znalazłam książkę dotyczącą perfekcyjnej pani domu, będę więc udzielała rad w jej imieniu! Nikt nie będzie wąchał tylko kwiatów, do pracy też się trzeba zabrać.
Kuchnia:
Ryż zachowa śnieżną barwę, jeśli w trakcie gotowania dodamy kilka kropel soku z cytryny. Przy gotowaniu ryżu można zrezygnować z soli. Dobry smak uzyskamy wrzucając do garnka z gotującym się ryżem surową cebulę.

sobota, 2 maja 2015
Teraz dopiero usiadłam i nawet nie chce mi się oglądać filmu, zerkam znad monitora na księżyc w pełni. Wyrazista tarcza lśni na granatowym tle nieba. Nie mogę oderwać od tego widoku oczu. Ach, przejść by się tak z kimś, kto też by był widokiem zauroczony i spoglądał ze mną w niebo, ale teraz to mogę tylko liczyć na siebie, no ewentualnie Luis by się ze mną przespacerował, ale nawet jego już nie ma.
Ja nie wiem, czy te prace to już mnie nie opuszczą?! Cały dzień coś robię. Albo coś załatwiam, albo pracuję nad jakimś projektem. Dzisiaj nawet maszynę do szycia wyciągnęłam i terkotałam zawzięcie szyjąc ozdobne poduszki, to znaczy proste poduszki, ale kolorem ozdobne. Zmęczyłam się tym wszystkim.

Patrzę na nowonarodzoną pretendentkę do angielskiego tronu, piątą w kolejce. „Mała księżniczka o nieznanym jeszcze imieniu, córka brytyjskiego księcia Williama i księżnej Kate opuściła szpital i pojechała do domu - pałacu Kensington.” Młoda mama prawie bez śladów zmęczenia wraca do domu, urodziła i już po kilku godzinach jest gotowa do wyjazdu ze szpitala. Takie kobiety to mogą rodzić! Ja nie miałam tak lekko. Najważniejsze, że dzieciątko jest, będzie rosło i cieszyło rodziców. Rodzice to naprawdę wspaniała para, widać, że się kochają, wspierają i w takiej rodzinie powinny się wychowywać dzieci. Mówi się, że nieudane małżeństwo rodziców rzutuje na dzieci, przecież Diana i Karol to zaprzeczenie rodzinnego szczęścia. Na Karola do dzisiaj nie mogę patrzeć, tak zmarnować życie młodej dziewczynie, to naprawdę okrutne, ale syn ma udaną rodzinę. Widocznie ważne jest tylko to, czy młodzi ludzie dobiorą się, aby stworzyć udany związek.
Kuchnia:
Aby śmietana dłużej pozostała sztywna, należy ją ubijać z dodatkiem cukru żelującego. Gdy efekt nas nie zadawala, należy dodać białko, wstawić ją do lodówki i ponownie ubić. Można też dodać trochę rozpuszczonej żelatyny lub kilka kropel cytryny.

niedziela, 3 maja 2015
Coś w tym jest...

 
Kuchnia:
Świeże jajo po ugotowaniu i przekrojeniu wzdłuż ma żółtko na środku, nieświeże tuż przy skorupce, a pęcherzyki powietrza w białku są dość wyraźne. 
 
poniedziałek, 4 maja 2015
Dzisiaj nieźle się urządziłam, parę kilometrów przeszłam pieszo! Byłam jakoby do tego zobligowana zaistniałą sytuacją, jednak nie żałuję. Dobrze by było, gdybym tak, chociaż trzy razy w tygodniu dokonała takiego wyczynu. Co prawda po dotarciu do domu, padłam i ucięłam sobie godzinną drzemkę, ale teraz czuję się świetnie. Chyba dlatego Wielka Matura Polaków nie nastręczyła mi trudności, dotleniłam umysł, miałam tylko małe dwa potknięcia, co dowodzi, że zaliczyłabym taki egzamin. Normalna matura poszła mi wyjątkowo dobrze, ale nigdy w życiu bym nie chciała jej powtórzenia. Egzaminy i publiczna weryfikacja mojej skromnej wiedzy, napawa mnie przerażeniem. Nie lubię czegoś takiego. Mogę pracować, jednak nie pod presją, to dla mnie bardzo denerwujące.
Kuchnia:
Aby odświeżyć chleb lub bułki, należy włożyć je do nagrzanego piekarnika i umieścić tam naczynie z wodą. Można je również nasączyć rozcieńczonym mlekiem i włożyć do piekarnika.
 
wtorek, 5 maja 201
Poproszono mnie o udzielenie wywiadu dla Magazynu 60+. Nie odmówiłam, gdyż dla mnie jest to forma oceny moich działań w internecie. Zapraszam do lektury wszystkich odwiedzających moją stronę. Uwypukliłam wątek bycia staruszką, to dla mnie ważne. Mam nadzieję, że określenie – staruszka - nabierze w końcu właściwej wymowy i będzie powodem do dumy, a nie wstydliwego ukrywania wieku i chowania się za parawanem strojów lansowanych przez swoje własne wnuczki. Nie każdy może być staruszką!
Ostatni numer Magazynu 60+ jest naprawdę ciekawy i warto do niego zajrzeć, nie tylko ze względu na wywiad ze mną. Dołączono też dodatek odnośnie snu, co jak widać, przysparza kłopotów nie tylko mnie.

Wywiad w zakładce
hallas.pl.tl/Magazyn-60%2B-wywiad.htm


środa, 6 maja 2015
Ćwiczeniami jestem zmęczona niemiłosiernie, nie tyle może samymi ćwiczeniami, co pogodą. Rano chłodnawo, w południe skwar, a ubranie niedostosowane. Jakoś ten tydzień trzeba przeżyć, może trafniej będzie powiedzieć, przetrwać.
Po południu pojechałyśmy z córką zakupić buty firmy „Medicus”. Przecenili o połowę. Takiej okazji nie można przepuścić. Już mam dosyć tych ze sztucznej skóry, pieką i męczą nogi. Ma to być prezent z okazji zbliżającego się święta… No już przyjmę ten prezent, niech tam będzie. Szykuje się i tak wydatek. Zachwiał się w posadach nagrobek męża i konieczne jest wzmocnienie. 300 zł pójdzie na naprawę. Zastrzegłam sobie prawo do jednej części zapłaty, nie mogę pozostać na uboczu. Jeszcze nie było takiego miesiąca, aby wszystko szło bez dodatkowych opłat. Szalenie mi się podoba propozycja kandydatów na prezydentów, aby zwolnić od podatków emerytów i rencistów. Przecież gdybym dostała emeryturę bez obciążeń, nie byłoby źle. Ratowałam Ojczyznę, gdy Kuroń i Suchocka cofnęli prawo wstecz i odebrali mi wszystkie dodatki. Niech mi teraz ktoś powie, że ja nie jestem patriotką. Och, nie jest łatwo pchać ten wehikuł codzienności do przodu.
Domowe porządki:
Obrusy z kolorowym haftem nie wyblakną w czasie prania, jeśli do wody z mydłem dodamy garść soli.
Mam nadzieję, że do innych środków piorących także, gdyż ja nie używam mydła do prania.
 
czwartek, 7 maja 2015
Kończy się kampania prezydencka, kandydaci prześcigają się w wymyślaniu niestworzonych pomysłów, tylko nikt nie mówi skąd na to będą pieniądze. Jak widać, każdy może być prezydentem, trzeba tylko zaistnieć i zwyciężyć. Miejmy nadzieję, że nikt nie będzie fałszował wyborów, to byłoby haniebne!
Najbardziej zszokował mnie Janusz Korwin-Mikke. Ogłosił, że za jego prezydentury nie będzie publicznej służby zdrowia, gdyż za dużo idzie pieniędzy na urzędników. Nie będziemy płacić składek, każdy będzie finansował samodzielnie  swoje leczenie. Te pieniądze, które płacimy jako składki, będziemy ciułać indywidualnie i jak wystarczy, to leczenie podejmiemy, a gdy nie, rodzina będzie sobie pomagać!
Ja już to widzę oczyma wyobraźni - co miesiąc każdy Polak wpłaca na osobne konto dowolną kwotę, aby się za to leczyć. Gdy zachoruje na poważną chorobę, wszyscy dalsi i bliżsi krewni ustawią się w kolejce, aby wcisnąć dotkniętemu chorobą krewniakowi po kilkaset tysięcy złotych... Mamy dobre serca, to widać ,słychać i czuć…
Myślę, że pomysł jest chodliwy – szpitale świecą pustkami, lekarzy potrzeba tyci-tyci, gdyż nie mieliby kogo leczyć. Naród by się przerzedził i byłby święty spokój! Kto by nie przeżył, umarłby. Konieczna by była kremacja zwłok, gdyż inaczej cmentarze ciągnęły by się hen po horyzont.
I jak tu nie kochać naszych kandydatów na prezydenta!
Ten „Bez Boga nawet do proga”, po co tam program, trzeba ufać i słuchać. Ten proponuje okręgi jednomandatowe, tamten obniżenie podatków, może bez in vitro ale z legalnym rewolwerem u pasa, rozwojowo, kulturalnie, suwerennie i odpowiedzialnie, Bóg, honor, Ojczyzna, NATO i Unia, bez konkordatu, "Odwróć tabelę, Tanajno na czele", "silny człowiek na trudne czasy" – dużo słów, mało okrasy. W niedzielę zobaczymy kogo kto zdołał przekonać do swojego programu. Boję się tylko tego fałszowania, które jak nic wypłynie.
 
piątek, 8 maja 2015
Zakończyłam ćwiczenia i zabiegi. Mam nadzieję, że teraz będzie lepiej, ze zdrowiem i z czasem. Powoli robię zakupy, a jutro kulminacja przygotowań, zjeżdżają do mnie w niedzielę goście. Miejmy nadzieję, że wszystko pójdzie gładko.
Spotykałam dzisiaj sąsiadów, wędrowałam dość często, więc i okazja była. Pogadywaliśmy o naszych wspólnych problemach.
- Pogoda dzisiaj piękna - podkreśliłam moją radość, że nareszcie prawdziwa wiosna, ale mój sąsiad, miał inne zdanie.
- Co to za wiosna, wcale dzisiaj nie pada! – odpowiedział z buźką uśmiechniętą od ucha do ucha. Lubię go, zawsze powie coś, co mnie trochę rozśmieszy. Żonę ma jednak pełną dostojeństwa. Wszyscy zatrzymaliśmy się i  taktownie czekaliśmy, aby pan X. jakoś wszedł na schody. Jeszcze nie tak dawno facet też tryskał humorem, ale chyba ze dwa miesiące temu zmarła mu żona, i dzisiaj to wrak człowieka. Zniedołężniał zupełnie, schudł, ledwo chodzi. Dobrze nie jest, co zmartwienia i troski mogą zrobić z człowieka!
Przeczytałam ostatnio, tak z doskoku, książkę „Gdzie rzeka kończy swój bieg” Charlesa Martina. Mąż spędził z umierającą na raka żoną ostatnie dni, płynąc pełną przeszkód rzeką. Był to czas darowany tylko dla nich. Oto cytat:
„ Rak potrafi wiele dokonać. Może zniszczyć twoje życie, ukraść to, co najdroższe, roztrzaskać marzenia, zniweczyć zaufanie, rozerwać na strzępy duszę i pozostawić cię wyniszczonego i nienadającego się już do niczego. Może okraść cię z nadziei, szeptać kłamstwa… A kiedy już myślisz, że nie dasz rady, napełnia cię rozpaczą… Ale – uświadomiłem sobie, że stoję i uderzam pięścią w stół.”
Brak nadziei jest zabójczy, należy jednak uderzyć pięścią w stół i walczyć, o siebie, przecież dano tej drugiej osobie życie, ono nie może przeciekać przez palce. Ból w końcu załagodzi czas, pozostanie pamięć, ale z nią daje się jakoś żyć. Nasz sąsiad chyba stracił nadzieję, a to nikomu nie pomoże.
Garderoba:
Przypaloną żelazkiem tkaninę należy zwilżyć wodą z dodatkiem boraksu, a potem wypłukać. Osmalone miejsca na tkaninach spłukujemy zimną wodą i posypujemy grubo solą pozostawiając do wyschnięcia.

poniedziałek, 11 maja 2015

Rodziniejemy, od rana do wieczora, z lepszym i gorszym skutkiem. Wczoraj wydałam uroczysty obiad na cześć gości, dzisiaj przechadzki i bzem odurzenie. Na poboczu drogi bez marzenie, suną pielgrzymki czcicielek woni i urody, łamią i przywłaszczają. Trzeba jakoś odreagować wybory. Będzie się działo, przez dwa tygodnie, strach pomyśleć, gdy wyjdą z ukrycia wszystkie elementy układanki. Będzie skocznie i muzycznie, najważniejsze jest zwycięstwo. Póki co, ja cieszę się bzami - „szczęścia” wyszukane, wychuchanie i schowane za bluzkę, jako że koszulki i haleczki jakoś wyszły z mody. „Bzik” w kryształowym wazonie, gdyż do „gliniaka” nie mogę się dostać.
Zdrowie i uroda:
Kapusta, kalarepa, brukselka, kalafior, brokuł hamują powstawanie zmian nowotworowych.

środa, 13 maja 2015
Halina Kunicka
- Popularną, szczególnie w l. 60-tych i 70-tych XX w., piosenkarką, autorką kilkunastu płyt, w tym trzech „złotych”. Teksty pisali dla niej m.in. A. Osiecka, W. Młynarski, E. Bryll. Koncertowała w Europie, Izraelu, USA, Kanadzie, Australii. W Bydgoszczy promowała swoją, opublikowaną w formie wywiadu, książkę pt. ŚWIAT NIE JEST TAKI ZŁY. Spotkanie poprowadziła współautorka książki, znana dziennikarka telewizyjna, Kamila Drecka. - 
Pani Kunicka była piękną kobietą, doskonałą piosenkarką, bardzo ją lubiłam i lubię, ale trzeba powiedzieć, że talentu oratorskiego to raczej nie ma. Byłam na spotkaniu, mam teraz towarzystwo, ale byłam trochę zawiedziona. No, cóż, wiek robi swoje, ale też nie wszystko w życiu dostaje się w prezencie. Wolę słuchać jej piosenek.
Pielęgnowanie roślin:
Cebulka ukorzenia się znacznie lepiej, jeśli wsadzimy ją do otworu odpowiadającemu jej wielkości, tak, aby ściśle przylegała do ziemi.

 
piątek, 15 maja 2015
Mam nadwagę, no mam! Wiek swoje robi. Postanowiliśmy z wnukiem przejść codziennie 3000 kroków. Póki co, plan zostaje wykonany. Dzisiaj pobiłam rekord, pięć tysięcy kroków.

Faza 1 – start.





Faza 2 – marsz połączony z rozmową, abym nie zrezygnowała





Faza 3 – nagroda za pokonany dystans
Chyba trochę przegięłam, wszystko mnie boli, może szliśmy zbyt szybko, młody człowiek nie ma umiaru, a ja usilnie chcę nadążyć. Moja wina. W domu odpoczęłam, teraz już doszłam do siebie, jednak odczuwam zmęczenie. Wszyscy twierdzą, że nie mam kondycji. A dlaczego miałabym ją mieć, gdy ostatnio mało chodzę, zwyczajnie mi się nie chce. Ja się jednak poprawię, gdyż sama widzę, że tak nie może być.

niedziela, 17 maja 2015
Jestem szczęśliwa, mogłam gościć przez tydzień pod swoim dachem moje skarby, ale teraz, gdy wszyscy już wyjechali, czuję pustkę. Przecież wiem, że każdy ma swój dom, i cierpiałabym, gdyby coś było nie tak, jak trzeba, ale teraz głucho i pusto. Wszystko jakoś się ułoży i będzie normalnie, ale trochę czasu musi minąć. Znowu zostaliśmy z Luisem. Miewa zawroty głowy, czy coś w tym rodzaju, kręci się w miejscu i nie wiem, co mam wtedy robić.
Pogoda wietrzno-chłodna. Nie chce się nawet nosa wyściubić z domu. Dzisiaj, gdy dopingu brakło, nie zrobiłam trzech tysięcy kroków… Czarno to widzę na przyszłość. Czytałam całe popołudnie o rodzinie Iwaszkiewiczów Ludwiki Włodek. Zafascynowała mnie postać żony Iwaszkiewicza, którego uważam za jednego z najlepszych pisarzy, jeszcze do tego wrócę i jego odchyleń też, ale teraz tfragment pamiętników Anny. To piękne i fascynujące wyznanie. Taka miłość zdarza się tylko raz.
„Kochałam cię zawsze i kocham, i kochać będę nad życie( życie, to nic jeszcze, mój skarbie). Zawsze, zawsze, zawsze, pomimo wszystko, co mogłoby inaczej się wydawać”.

poniedziałek, 18 maja 2015
Debata prezydencka w mojej ocenie nie spełniła swojej roli. Kandydaci prześcigali się w atakach. Ja nie widziałam troski o Polskę, tylko walkę o dominację. Może taki był jej cel?! Biorąc to pod uwagę, to Komorowski wypadł lepiej. Duda to grzeczny chłopiec, to zaleta w życiu codziennym, ale do sprawowania tego urzędu trzeba mieć więcej energii, zdolności przekonywania do swoich racji, i to „Panie Prezydencie” powtarzane w nieskończoność… To ładnie z jego strony, że szanuje urząd, ale przesada była zbędna. To wszystko nie rokuje dobrze, Kaczyński będzie się szarogęsił. Mógł sam kandydować. Ukryli się z Macierewiczem w mysich dziurach chyba. Szkoda mi Dudy, nie będę na niego głosować, ale go lubię.
Uważam, że urząd prezydenta powinien być sprawowany przez jedną kadencję. Po co ta cała szarpanina. To, że PO przytarli piórek, to bardzo dobrze! Oni uważają chyba, że nikt ich nie odsunie od władzy. Na tym świecie jednak nie ma nic danego na zawsze. Nie takie formacje upadały. Teraz na gwałt wprowadzają wszystkie reformy. Dobrze, że chociaż się obudzili. PiS jednak tak uparcie dąży do władzy, że to widać gołym okiem. Coś mi się wydaje, że żaden z tych panów nie ma tej charyzmy, co Tusk, Kwaśniewski, Wałęsa i Jarosław Kaczyński, którego nigdy nie poprę, ale siłę przebicia to on ma. Wie, gdzie szukać wsparcia. Coś mi mówi, że Komorowski zwycięży, ale chyba trzeba będzie bardziej dopingować go do działań, jest zbyt zachowawczy, choć bardziej dostosowany do realiów świata dzisiejszego, niż kandydat PiS.

wtorek, 19 maja 2015
Siedzę przy komputerze od rana i segreguję materiały do strony Miłkowic. To naprawdę „mrówcze” zajęcie. Jakoś muszę się z tym uporać, nie poddam się!!! Wczoraj jak na złość cały wieczór zajęły mi telefony i powrót do przeszłości, nie było to miłe. Minione czasy dla mnie były trudne, ale też dałam sobie radę, jedno wiem, że powroty w tamte rejony są dla mnie zabójcze. To nie jest prawdą, że coś zapominamy, to wszystko w nas jest, tylko zalega uśpione w zakamarkach mózgu, lepiej więc nie budzić demonów. Zajmę się pracą, to najlepsza odtrutka.
Moja dawna sąsiadka, która jeszcze o mnie pamięta, podzieliła się  telefonicznie swoimi strapieniami. Byłam trochę zaskoczona. Pochowała męża na cmentarzu komunalnym, nie miała wyboru, i teraz płaci corocznie 74 zł za to, że może korzystać z wody i wywózki śmieci. To niezły biznes na tym cmentarzu, setki grobów i dochód z każdego! Ile razy ona wyniesie tam zwiędłe kwiatuszki i zaczerpnie do wazonu wody?! Zresztą nie jest tak zasobna, aby biegać ciągle ze świeżymi kwiatkami, sztuczne też spełniają swoją rolę. Zastanawia mnie, kto ma lepiej, ten co umarł, czy ten co zostaje ze wszystkimi kłopotami.
Musimy wierzyć, że to wszystko ma sens. Kandydat na prezydenta też wierzy, że tylko razem możemy odbudować Polskę jedności, nie wiem jak to się ma do tego, że każda uroczystość państwowa była obchodzona oddzielnie, państwo sobie, PiS sobie. Jaka więc będzie ta jedność? Ci, co mają inną wizję Polski muszą się przyłączyć na siłę, czy też działać oddzielnie jak poprzednicy organizując swoje obchody? To będzie ta jedność??? Jakoś to wszystko mi nie przystaje do rzeczywistości. Nie tworzą jedności ci, co dzielą.

czwartek, 21 maja 2015

Jestem kobietą w białych rękawiczkach! Nic, czego się dotykam, nie może zostać zbrukane. Ideał sięga nieba! Moje myśli, czyny i rozdawane karty są nieskazitelne. Nie można mnie obrazić, nie można skalać mojego dobrego imienia, gdyż chronią mnie moje dłonie spowite w bawełniane, białe rękawiczki. To symbol mojej nietykalności.
(To tyczy treści komentarzy internautów na Facebooku!) Rękawice skrywają moje sekrety, są symbolem mojej czystości i godności, polerują moje dobre zamiary. Nie zdjęłam ich całą dzisiejszą noc. Moje ręce wygrzewały się w ich wnętrzu nasmarowane maścią przeciwbólową. Dzisiaj stawy palców są sprawniejsze, ręce wiotkie i chętne do wszystkiego, pracy także. Zdjęłam je dopiero rankiem. Ma to swoją wymowę. Nie wiem, czy nocą ktoś przekroczył zakazane rewiry, chyba tylko istoty duchowe, ale wolałabym, aby dały mi już święty spokój. Niech wiją się w oparach nieskończoności, ja jestem tu i teraz…
Radości ty idziesz naprzód
wyobcowana ale wolna
nikt nie wyciąga po ciebie ręki
bo jesteś niespodziana
Powiedz czy masz za sobą silne zastępy
które mogą nas bronić
czy też sama wystarczasz na wszystko…

Julia Hartwig
 
piątek, 22 maja 2015
Jesteśmy jednym narodem… Teoretycznie tak, ale jak to się ma do rzeczywistości. Dlaczego mamy po dwie uroczystości państwowe, dlaczego nie szanujemy wyborów innych osób?! Ja tego jakoś nie mogę zrozumieć, a przecież zupełnie stetryczała jeszcze nie jestem. Na szczęście pierwsza tura wyborów prezydenckich nie była sfałszowana, a to tylko dlatego, że wygrał Duda. Co będzie jak Komorowski zyska przewagę? Znowu będzie fałsz…
Myślę, że PO jest już trochę zmęczone sprawowaniem władzy i czas na odsapkę, tylko kto ma rządzić? Ja nie widzę takiej siły politycznej, której oddałabym władzę. Średnie pokolenie już powinno dojść do głosu, problem jest w tym, że czasy są trudne i na eksperymenty nie ma miejsca. Zadyma od wschodu nic dobrego nam nie wróży. Poczekajmy do niedzieli i zobaczymy jakie będą rozstrzygnięcia.
Sama mam też kłopot nie lada. Zabrałam się za opracowanie zebranego materiału, gdyż czas już najwyższy. Przecież mój mózg „kamienieje” i na to nie ma ratunku. Starość osłabia funkcje poznawcze, analizę i syntezę, dedukcję i indukcję, tego się nie cofnie. Co prawda liczy się kapitał początkowy, z którym się startowało w młodości, ale osłabienie działań jest nieuchronne. Oby jakość zdążyć w wyścigu z czasem. Porządkowanie materiałów i uczynnienie z nich treści przydatnych w opracowaniu jest tak pracochłonne i karkołomne, że zabierze mi to chyba kilka lat pracy. Każde zdanie musi mieć swoje uwarunkowanie. Może się lepiej prześlizgnąć i trochę odpuścić, gdyż inaczej życie stanie się „molowe”. Naprawdę nie wiem, jaki kierunek tego opracowania wybrać. Na dodatek ostatnio często boli mnie głowa, od zatok oczywiście, nie mogę brać tabletek, gdyż szkodzi to na żołądek, a taka zrobiłam się szalenie wrażliwa, że każdy najmniejszy zakręcik życiowy przeżywam tak, jakby to było życiowe trzęsienie ziemi. Myślę, że lato będzie dla mnie bardziej sprzyjające, ciepło doda mi wigoru.
Na dodatek rozłożyste morelowe drzewo pod moim oknem, które nie jest przedmiotem mojego uwielbienia - zasycha, ale przysięgam, że nic nie zrobiłam, aby osłabić jego żywotność! Wczoraj rozmawiałam z właścicielem i nawet słowem się nie zająknęłam, że żalu z tej racji we mnie nie ma. Na szczęście on doszukuje się przyczyny w nadmiernej suszy i przymrozkach. Niech tak zostanie, bo ja sumienie mam czyste, a przecież nie wszystko i wszystkich muszę lubić. Lubię - źle, nie lubię - też niedobrze. Konwaliowo u mnie już było przez tydzień i teraz z przerażeniem przeczytałam, jak trujące jest wszystko, co związane jest z konwaliami. Wiedziałam, że trują, ale przecież nie aż tak. Sami przeczytajcie, tylko błagam, niech jakaś zmęczona pożyciem małżeńskim żona, tego nie wykorzysta do niecnych celów!
http://www.medonet.pl/dolegliwosci,dolegliwosci-profil,1583145,1,zatrucia-konwalia-majowa,index.html
Monika Kuszyńska w finale Eurowizji, jest więc powód do radości. Nie wszystko przecież jest przyćmione, bywają też rozbłyski.

sobota, 23 maja 2015
Wczoraj, korzystając z zaproszenia, które musiałam przyjąć, gdyż nietaktem byłoby odmówić, byłam w operze Nova na „Halce”. Całe życie tę właśnie operę stawiają mi do konfrontacji?! Coś by się tam znalazło równoległego, ale bez przesady.
Przestawienie wstrząsnęło mną do głębi. Piękna muzyka – i niech mi nikt nie mówi, że Moniuszko to drugi sort! – porywająca scenografia, i odtwórcy głównych ról, którzy mnie oczarowali. Wagner w roli Halki uwodziła przepięknie brzmiącym sopranem, Jontek - Tadeusz Szlenkier porywał serca publiczność. No i ten temat, miłość, która wszystko potrafi wybaczyć. Scena odejścia Halki z tego łez padołu fascynująca, unosi się ku niebu zjawiskowo piękna…
Natalia Babińska, reżyser:
" Nie ma sprawiedliwości na świecie. Silni wykorzystują słabszych, sprytniejsi głupszych, bogatsi biedniejszych. Tak było, jest i będzie, że dostajemy to, na co się godzimy. Oto reguły gry. Ale... Halka jest wyjątkiem od reguły. Zawzięta góralka sięga po marzenia i przekracza granice. Walczy o to, co dla niej największe i najważniejsze: o Miłość, wielką, palącą, uskrzydlającą i destrukcyjną zarazem. Gotowa zniszczyć świat z bezsilności, że nie może osiągnąć tego, czego pragnie. Dociera do najmrocznieszych zakamarków ludzkiej duszy, jak mityczna Medea. I w tym tragicznym momencie upadku Halka dotknięta zostaje boską ręką, która wznosi dziewczynę na nawyższy poziom szlachetności, samorezygnacji w imię najczystszej miłości. Halka otwiera tym samym drzwi do lepszego świata. Więc jednak jest sprawiedliwość, nie w ludzkim, ale w boskim wymiarze".

Miałam dołączyć którąś z arii, ale zdecydowałam się na modlitwę. Jest to jedyna melodia, która zapadła mi w pamięć na ślubie, w którym brałam czynny udział. Nie mogę doszukać się wykonania chóru opery bydgoskiej, ale inne też są piękne. Przypomnę tylko, że autorem libretta był Włodzimierz Wolski!

niedziela, 24 maja 2015
Dzisiaj Zesłanie Ducha Świętego! Piękne święto. Oby mądrość Ducha Świętego spłynęła na wszystkich ludzi, aby zniknęła nienawiść a ludzie stali się sobie braćmi. Nigdy nie będzie tak, że wszyscy będą myśleć tak samo, ale niech szanują innych, niech słowo będzie słowem, a drugi człowiek przyjacielem a nie wrogiem. Ta właśnie pieśń do Ducha Świętego dla mnie jest tak piękna, że słuchając jej płaczę, dzisiaj w kościele też… To przesłanie dla nas wszystkich. 

PRZYJDŹ DUCHU ŚWIĘTY
Przyjdź Duchu Święty, ja pragnę. O to dziś błagam Cię.
Przyjdź w swojej mocy i sile. Radością napełnij mnie.
Przyjdź jako Mądrość do dzieci. Przyjdź jak ślepemu wzrok.
Przyjdź jako moc w mej słabości. Weź wszystko, co moje jest.
Przyjdź jako źródło pustyni mocą swą do naszych dusz.
O niech Twa moc uzdrowienia dotknie, uleczy mnie już.
Przyjdź Duchu Święty, ja pragnę. O to dziś błagam Cię.
Przyjdź w swojej mocy i sile. Radością napełnij mnie.

 
poniedziałek, 25 maja 2015
Dopełniło się, co się dopełnić miało. Mamy przecież demokrację - system rządów (reżim polityczny, ustrój polityczny) forma sprawowania władzy, w których źródło władzy stanowi wola większości obywateli (sprawują oni rządy bezpośrednio lub za pośrednictwem przedstawicieli) – mamy prezydenta elekta, który zapowiada zniesienie podziałów w społeczeństwie. Ciekawa jestem jak to się uda zrealizować?! Dlaczego ten podział na wschód i zachód się w dalszym ciągu utrzymuje, o czym on świadczy? Duże miasta głosują na Komorowskiego, a wieś na Dudę?
 Polacy zadecydowali. Walczyli o zwycięstwo, ale już nie jestem pewna, czy wiedzą o jaką Polskę. Wola ludu jest taka, jaka jest! Mam nadzieję, że zmieni się coś tam – politycy nabiorą poloru, kultura polityczna wygładzi oblicze, znikną oskarżanie o nieuczciwość i fałszerstwa - teraz nikt nie podnosi tematu, że wybory były sfałszowane! Powstanie wiele nowych pomników, o dalszych zmaganiach władzy nie będę pisać, nie ma potrzeby, czas wszystko pokaże.…

Wybranego przedstawiciela władzy należy szanować i niech tak będzie.

Mnie to tego człowieka aż żal na ten urząd, to taka poczciwa i dobra dusza. Pierwsza Dama już wczoraj przejęła inicjatywę, zapowiedziała wspólne rządy... Daj im Boże przetrwania, może nie będą na nich tak psów wieszać, jak na Komorowskim. Swój na swojego przecież nie będzie psioczył.
Wczoraj podjęłam zakład – zwycięzcy będą rządzić dwa lata! Na dłużej im parąy nie starczy, nie mówić już o tym, że zawikłają się w trudne sprawy, z których nie będzie wyjścia. Muszę te dwa lata przeżyć, skończę w tym czasie opracowanie zarysu historii Miłkowic, zakład wygram i to wystarczy.

 wtorek, 26 maja 2015

Matką jestem! Dzisiaj obchodzę, tak jak rzesze matek w Polsce,  swoje święto. W Polsce Dzień Matki obchodzono po raz pierwszy w 1914 roku w Krakowie. W tym roku fetuję tę uroczystość od kilkunastu dni. Dostałam prezenty, konwalie, które na zawsze kojarzą mi się z tym dniem, gdyż obdarowywano mnie nimi szczodrze i serdecznie, chyba  zakwitały dla mnie na ten dzień. Laurek już nie dostaję, ale przez wiele lat były zawsze. Zachowało się kilka, a z nimi dołączone życzenia, i przy jednej opis dotyczący mojej osoby. Oto jak widziała mnie córka drugoklasistka. Zachowana pisownia i interpunkcja.
„Moja Mama jest średniego wzrostu. Ma niebieskie oczy, które są ciemniejsze w pochmurny dzień, a jaśniejsze kiedy przygrzewa słońce. Mama ma czarne, kręcone włosy krótko obcięte i nosi okulary. Jest skromna i pracowita. Ma łagodny charakter.Mama jest gościnna i wszystkich gości przyjmuje bardzo serdecznie. Mama przede wszystkim jest troskliwa i opiekuńcza. Troszczy się o zdrowie moje i mojej siostry. Jest życzliwa i nie robi nikomu na złość, nikomu źle nie życzy. Mama ma zawsze jakieś zajęcie. Nigdy nie traci czasu na niepotrzebne rzeczy. 
Kocham i szanuję Mamę za to wszystko co  Mama dla mnie robi.”

Trudno ukryć wzruszenie. Dziecko miało tyle ciepłych słów dla mamy i tak już pozostało. Nie znaczy to, że się we wszystkim zgadzamy, ale szanujemy się i kochamy. O ile uboższe byłoby moje życie, gdybym nie miała dzieci…Matki przekazują zawsze złote myśli swoim dzieciom. Moja Mama, która nie żyje już od 16 lat, pozostała w mojej pamięci jako Kochająca Matka, której oddaniem i miłością dla dzieci chyba nie dorównam. Powtarzała często – W życiu już tak jet, że co dasz, wróci do ciebie. Napisałam kiedyś wiersz wykorzystując jej motto życiowe.
„wszystko płynie jak fala,
którą ocean życia kołysze,
co dałeś wróci do ciebie –
dobro dobrem, zło złem,
cisza uczynków ciszą…”

 
 środa, 27 maja 2015
Tuż przed świtem w świadomość ubroczonego złem wdarł się ból tak ostry, że uniemożliwił powstanie z fotela. Zasnął tam przed północą snując plany zemsty. Teraz rozszalałe szpile bólu uderzały w skronie, przesuwały kości czaszki, odbierały ochotę do życia. Zgrzytając zębami włączył komputer i na chybił trafił zadał cios. Niech wiedzą, że cierpi! Zło rozsnuwało się po internecie, trafiało w dyski, unieruchamiało wszystko, co napotkało na swojej drodze. Przesuwał z wolna kursorem po adresach, szedł w zaparte, niech świat wirtualny zamilknie…

Usłyszał nad sobą cichutki szmer słów, skurczył się, zapadł w siebie i przerażony spoglądał na ścianę. Mane, tekel, fares - niewidoczna ręka pisała na ścianie srebrzyste litery. Mimo bólu gorączkowo przypominał sobie ich znaczenie - policzone, zważone, podzielone… Co ja zrobiłem, jęczał i krztusząc się wołał: pomocy, wybaczenia, ratuj Panie moją duszę! W odpowiedzi usłyszał oddalający się głos, który powtarzał - Będziesz zdziesiątkowany, będziesz poćwiartowany, będziesz podzielony wirtualnie, aż do zatracenia… Ból, który teraz nadszedł nie dał się już z niczym porównać.

 czwartek, 28 maja 2015
Są „momenta” gdy czuję się tak zmęczona, że zostawiam wszystko i czytam,czytam o tym,  co się dzieje na tym bożym świecie. Śmigłowce Caracal podpadły i p. Antoni „wylazłwszy” z ukrycia żąda śledztwa, Platforma bije się w piersi po przegranych wyborach, wszyscy zamartwiają się co będzie robił stary Prezydent, a gdzie zamieszka nowy… Co ja się tam będę tym wszystkim przejmować, mnie interesują Pierwsze Damy RP. Patrzę na ich zdjęcia i oczom nie wierzę!
http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/slynne-pierwsze-damy-rp/9d46hb
Co lata darowane mogą zrobić z człowiekiem. One mają pieniądze aby o siebie zadbać, nie muszą kupować kremów za 4,30 zł - no chyba że chcą – a jednak ząb czasu swoje robi. Te zdjęcia to chyba wybrano celowo i z premedytacją. Najtrudniej, jak widać, zapanować nad

okolicami ust i brody. Skóra marszczy się jak u palacza. Trzeba nieść brzemię urody z godnością, starość to starość, i nikogo nie omija. Na szczęście kobiety wtedy mogą robić to, na co mają ochotę, nie muszą się już martwić, czy się komuś podobają, czy nie. Gdy mąż kocha, to na takie sprawy patrzy z przymrużeniem oka, nawet to go rozczula, ale gdy nie było więzi między małżonkami, to wszystko się rozpada i żyją, niby razem, ale każdy osobno. Na podanych przykładach par prezydenckich widać to gołym okiem. Gdy kobieta zostanie sama, nie musi się już martwić o adoratorów, wystarczą znajomi i przyjaciele, którzy się już w tym czasie przerzedzają, gdyż ludzie mrą. Sam człowiek też jakoś wytrzymuje ze sobą, jeden ma kota, inny psa, sąsiadów i znajomych na ulicy. Rozrzewniają mnie tacy starzy ludzie, którzy zagadują do kogo popadnie, byle z kimś pogadać. Widać, że o okolice ust i brody wcale się już nie martwią... 

 piątek, 29 maja 2015

Nie ma problemu, śpię dobrze! Wszyscy, komu się wydaje, że jest inaczej, jest w błędzie. Żyję już zbyt długo, aby komuś udało się mnie wyprowadzić z równowagi. Zastanawiam się tylko, co powoduje, że ludzie przejawiają skłonność do robienia komuś przykrości. Przecież to plami honor człowieka i jest zachowaniem niegodnym homo sapiens. Homo to homo, ale sapiens to nie zawsze jest mianem godnym naszego gatunku.
Ludziom tak postępującym wydaje się, że są dowcipni, mogą się pośmiać z kogoś, ale tak naprawdę odsłaniają swoją osobowość, może nie zawsze zdając sobie z tego sprawę, jest to psychopatia, narcyzm, makiawelizm – celują w tym politycy - i niedowartościowanie. Oni boją się odsłonięcia swojego prawdziwego charakteru, własnych niepowodzeń, są najczęściej zazdrośni i małostkowi. Śmiej się z siebie, powtarzam zawsze, innych zostaw w świętym spokoju. Problemów każdy ma dosyć. Ja się na takich ludzi nie obrażam, gdyż jest mi ich zwyczajnie żal.
Ciągną się za mną te drobne złośliwości, a doświadczam tego zwłaszcza od kobiet. Podobno mężczyźni są bardziej złośliwi, ale mnie jakoś oszczędzają i rzadko się zdarza, aby ktoś z tego podgatunku mi dokuczał, ale też się zdarza, choć rzadko i dlatego zawsze mam więcej układów towarzyskich z mężczyznami. Mnie się z nimi jakoś łatwiej rozmawia.

                                         
Wszyscy mamy w sobie trochę złośliwości, ale trzeba się hamować. Widać to na przykładzie tych młodzieńców. Ludzie szczęśliwi, nie są złośliwi
, tak ludziska gadają. Podobno złośliwość jest przejawem inteligencji, ale może niech ci inteligentni wypróbują to na sobie, będzie to z korzyścią dla wszystkich. 

niedziela, 31 maja 2015
Dzisiaj postanowiłam inhalować zatoki. Najlepsze są metody naturalne. Skrzyknęłam zmotoryzowaną ekipę i poprosiłam o las sosnowy za miastem, najlepiej matecznik, gdzie zanieczyszczenie środowiska zminimalizowane jest nieomal do zera.

Dzień był piękny. Słońce rozciągało blask od krańca do krańca nieboskłonu, wiaterek grał szumnie w koronach sosen, ptaszki zdzierały zapalczywie gardziołki, ziemia pachniała tym swoim skrywanym w pochmurne dni zapachem, trawy wyciągały zapalczywie źdźbła w górę, pająki chowały się w domkach zakrytych pajęczym woalem, tylko otworki wejściowe czerniały pośrodku, a ja, radosna staruszka, spacerowałam leśnymi duktami wciągając zachłannie przez nozdrza powietrze, delektując się każdym oddechem. To są te piękne chwile, które zapadają w duszę, pozwalają czerpać siły, naprawiają zdrowie i dają energię.
Zaczadzona kryształowym powietrzem, dotleniona, po powrocie do domu, jedyne czego pragnęłam, to była drzemka. Znacie to uczucie? Powrót do domu po takiej dawce tlenu, wyzwala nieodparcie chęć przespania się. Teraz, już wyrównana energetycznie, mogę poświęcić się swoim sprawom. Niech moc będzie ze mną! Dopóki nie wypracuję jakiegoś zrutynizowanego trybu działania, nie będzie mi łatwo.   Miłkowice, Miłkowice...
 

 
suma wejść na stronę - 258526,
odwiedzających - 86771,
dzisiaj -9
Reklama
 
Motto strony
 
„Pamiętaj, że każdy wiek przynosi
nowe możliwości.
Daj z siebie wszystko – inaczej oszukujesz samego siebie.”
Wierszyk o szczęściu - donna lukrecja
 
Jestem szczęśliwa, kochana i zdrowie mam też.
Brzozowa gałązka puka do okien z rana,
pieśń tylko dla mnie śpiewa za kominem świerszcz.

Jestem szczęśliwa, gdy upał i gdy leje deszcz,
gdy wiatr hołubce wycina z liśćmi klonu.
Pogoda przecież zmienną bywa, ja zresztą też.

Jestem szczęśliwa, gdy otwieram rano oczy,
A ktoś tarmosi za włosy mnie- „Zobacz babciu,
Ząbek wczoraj mi wypadł, jestem już duży, wiesz?”

Jestem szczęśliwa, tylko tak jakoś... inaczej.
Czyżby słońce przybladło lub przestał pachnieć bez?
Kiedy się jest naprawdę szczęśliwym - któż to wie.
Reaktywacja strony
 
Firma JUNESSE
 
Każda kobieta chce młodo wyglądać. Chcesz powstrzymać proces starzenia? Stosuj produkty firmy Firma JUNESSE > Firma JUNESSE [kliknij]
 

=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=