sierpień 2012


sierpień 2012

 



1 sierpnia 2012

„Powstrzymaj się od wypowiadania każdej myśli, która przyjdzie ci do głowy.”

Dzisiaj dzień płacenia rachunków i zamyślenia nad sposobem wydania pieniędzy w tym miesiącu. Specjalnie nie ma się nad czym zastanawiać, gdyż nadwyżka jest minimalna, jako że trzeba spłacać raty za lodówkę. Postaram się zrobić to jak najszybciej, gdyż boję się, że gdybym odeszła wcześniej niż zamierzam z tego świata, moja córka miałaby jeszcze na głowie spłaty długów swojej matki.
Muszę jednak kupić parę drobiazgów i jakoś na to wygospodarować fundusze. Ponieważ przodkowie spadając z wysokości uczynili nieco szkód, trzeba poszukać gdzieś klosza do mojej ukochanej lampy. Jaki będzie, to już będzie, ale lampa nie może świecić gołą żarówką. Także żarówki, w łazience wczoraj jeden z halogenów odmówił współpracy i nie świeci. Naprawdę uważam, że tego rodzaju oświetlenie to tylko wyrzucanie pieniędzy. Żarówka kosztuje ponad 20 zł, a przepala się któraś z nich mniej więcej co pół roku, a przecież w łazience nie spędzam tak wiele czasu. Jeszcze kupię kilka wieszaczków, gdy już tam pojadę i to chyba wszystko, no chyba że coś wyskoczy niespodziewanego.

2 sierpnia 2012

"Mów o wszystkich dobrze, nigdy nie będziesz musiał mówić szeptem."

Poszukiwanie klosza spełzły na niczym. To nie będzie prosta sprawa. Rozglądałam się w Internecie i owszem są, ale cena też jest niezła, 85 do 200 złotych plus przesyłka. Średnica klosza wynosi 24 cm, to zawyża cenę. Chyba lepiej zainwestuję w jakąś ozdobną żarówkę, tylko szkopuł w tym, że żarówka ma mały gwint , a ozdobne żarówki to też około 40 zł. Może rozejrzę się na bazarku. Stoi tam facet, który ma starocie. Wygląda na to, że będzie to zakup rozciągnięty w czasie.
Dzisiaj gorąco strasznie, nie czas na spacery i gonitwę po sklepach. Przyszłam zmęczona. Ponieważ zapowiadają upały, spędzę czas na balkonie, kijki to chyba dopiero o zmroku.
Posiłki przygotowuję wegetariańskie. Nie mam zupełnie ochoty na mięso, to nawet lepiej, więcej pieniędzy mogę wydać na owoce i warzywa. Teraz jest sezon, grzechem by było nie jeść ich codziennie. Kupując, należy zwracać baczną uwagę, co pakują ci do siatki. Sprzedawcy upychają także lekko zleżałe owoce, co jest zrozumiałe z ich punktu widzenie, klienta niekoniecznie. Teraz szczerze powiedziawszy dobry i smaczny obiad można przygotować za parę złotych.



Nie mogę zapomnieć poziomek, nie pojawiają się już, ale gdy tylko zoczę, to zaraz kupię i zrobię naleśniki z poziomkami… Są jagody, to przecież i poziomki powinny być. Nie tracę nadziei. My jesteśmy chyba usytuowani bliżej bieguna północnego, gdyż według mojego rozeznania, owoce te pojawiały się na przełomie czerwca i lipca, a teraz mamy sierpień, a wygląda na to, że nastąpił wysyp jagód. Chyba trzeba będzie sobie sprawić na zimę walonki, gdyż przechodzimy w strefę około polarną.




3 sierpnia 2012

"Niezależnie od sytuacji, reaguj z klasą."

Koniecznie chciano mnie dzisiaj przekonać, że mam iść do kina. Co to, to nie. Mam inne plany. Zresztą co ja mam oglądać. Gust zmienił mi się zupełnie. Odpadają filmy sensacyjne, science fiction, thrillery, wojenne, gangsterskie, fantastyka, a nawet westerny. Za dużo strzelaniny, przemocy, brutalności, zniszczeń… Mogą być obyczajowe, komedie, historyczne, dokumentalne i familijne, może jeszcze dramaty. I warunek, mają to być dobre filmy, żaden tam kanał Zone Romantika, Zone Europa ma dobre filmy. Wolę oglądać w telewizorze niż w kinie, nawet 3D mnie nie przyciągnie na salę kinową. Oczywiście finanse grają tutaj niepoślednią rolę. Seriali nie lubię, z małymi wyjątkami, jednak przyciągają mnie tam aktorzy, a nie jakieś wyimaginowane, pogmatwane losy ludzi. Dlatego nie poszłam. Zabrałam się za przygotowanie ogórków małosolnych, które jeszcze w mojej kuchni się nie pojawiły.
Już wczoraj zadzwoniłam do „miszcza”, który specjalizuje się w tej dziedzinie i uzyskałam szerokie i precyzyjne informacje. Może to trochę dziwne, ale ja nigdy nie przyrządzałam ogórków, gdyż za wiele z tym ambarasu i dlatego obsadziłam w tej roli męża. Wywiązywał się z powierzonego zadania doskonale, to niby dlaczego miałam się tym interesować. Na przestrzeni moich lat samotności zabierałam się kilka razy do tej czynności, ale niekiedy skutek był nieprzewidywalny, a to miały wewnętrzne dziury po ukiszeniu, to znowu zaczęły gnić nie widomo dlaczego, no cóż, pech. Teraz taka już jestem przejedzona owocami, że postanowiłam zadziałać. W końcu ogórki są smaczne.
Proces przebiegał następująco.
• Kupiłam u znajomej straganiarki ogórki podobno bez nawozów i ze swojej działki
• Po przytaszczeniu do domu ogórków, kopru, chrzanu, czosnku, gorczycy wszystko oczyściłam i umyłam
• Ogórki zanurzyłam na godzinę w zimnej wodzie
• W tym czasie zagotowałam wodę z solą w ilości kopiasta łyżka n litr i ostudziłam
• Umyte słoje wyłożyłam koprem i pozostałymi dodatkami
• Ciasno ułożyłam ogórki, zalałam solanką, przykryłam wieczkami lub talerzykami, wtedy obciążyłam słojem z miodem, gdyż kamienia nie miałam pod ręką. Woda musi przykrywać ogórki, gdyż zaczną gnić, gdy będą odkryte.
• Ustawiłam w kuchni i teraz wdycham zapach chrzanu i czosnku, który snuje się po całym domu.
• Mają tak stać dwa dni, później mam je umieścić w lodówce, aby więcej nie kisły.
Mam nadzieję, że wykonałam wszystko właściwie. Wyszło tego sporo, dwa litrowe słoje, jeden dwulitrowy, wysoki nie wiem jak go właduję do lodówki, chyba wyjmę jedną półkę, oraz kamienny półtoralitrowy kamienny garnek. Od przybytku głowa nie boli, gdy się udadzą, podrzucę jednej osobie, która chętnie je przygarnie. Teraz tylko pozostało oczekiwanie i wycieranie sączącej się na stolnicę wody. Poświęciłam stolnicę, gdyż szafki było mi szkoda, a tyle talerzyków podstawionych pod słoiki, narobiło by w kuchni zamieszania. Niedziela, poniedziałek to będzie dzień konsumpcji. Oby tylko wszystko się udało, gdyby coś było nie tak, „miszcz” poniesie konsekwencje za wprowadzanie ludzi w błąd…
Naleśniki dzisiaj były, ale z jagodami, poziomek już nie uświadczysz.


 
4 sierpnia 2012

"Zacznij działać. Bez tego wszystkie twoje plany i marzenia są bezużyteczne."


U mnie w domu chrzanowo-czosnkowy szkwał. Zasnuł cały dom, a nawet korytarz. Ogórki kisną na potęgę, jutro już będą do użytku. Otwieram okna, a właściwie wcale nie zamykam, aby obłok ogórkowy mnie nie wchłonął. Dzisiaj sprzątałam, kiedyś trzeba. Nie było łatwo, pot zalewał mi oczy. Wszystko już za mną, minęło.
Zerkam od czasu do czasu do komputera, cieszę się sukcesami naszych na IO, nareszcie mamy medale. Nie mam siły dzisiaj już pisać, teraz nadszedł czas odpoczynku, oglądania telewizji. Jutro może pojadę na grzybki, nie jestem pewna, gdyż zawsze coś przeszkadza.

 5 sierpnia 2012

"Pamiętaj o trzech rzeczach: szacunku dla siebie, szacunku dla innych i odpowiedzialności za wszystkie swoje czyny."

Wyprawa do lasu zaliczona, to wszystko. W lesie o grzybach nawet drzewa nie wiedzą. Upał taki, że trudno oddychać. Wcale nie pachnie żywicą. W końcu wylądowaliśmy nad Brdą w Smukale, czy Opławcu , sama nie wiem, więc gdzieś chyba na granicy. Na brzegu tablica – Czarny punkt śmierci, 21 utonięć, zakaz kąpieli, a jeszcze pływają. Brda to zdradliwa rzeka. Jakoś nie mogę do niej przywyknąć, czarna woda, gdyż dno muliste, rzeka toczy swoje fale prawie niewidocznie. Dobre miejsce dla wodniaków, ale to wszystko. Trzeba tutaj się urodzić, by być w zgodzie z rzeką.


 
6 sierpnia 2012

"Rób to co należy, niezależnie od tego, co pomyślą inni."

Urok młodych mężczyzn
Codziennie wychodzę w miasto, aby pozałatwiać swoje sprawy. Dzisiaj obserwowałam, a może mnie obserwowano, młodych ludzi. Byli to bardzo młodzi ludzie…
Na balkonie stał młodzieniec lat może dwa i wpatrywał się we mnie uporczywie, czym przyciągnął także mój wzrok. Wymieniliśmy uśmiechy i w pewnym momencie upadła mu zabawka, którą trzymał w rączce. Zaczął przywoływać babcię, ze mnie nie spuszczając jednak wzroku. Babcia znalazła natychmiast zabawkę, gdyż wystarczyło spojrzeć pod nóżki, czego młody człowiek nie mógł uczynić, gdyż nie miał na to czasu.
Powiedział jednak do babci: - Przephraszam, nie zauważyłem. Dziękuję.
Szalenie mnie to ujęło. Taki narybek zwiastuje piękne, dobrze wychowane, młode pokolenie. Tak trzymać!
Inny berbeć biegł obok matki i raz po raz wołał:
- Chcę ci coś powiedzieć! Matka zajęta pociechą niedomagającą w wózku nie bardzo mogła działać na dwa fronty, w końcu się jednak odwróciła i zapytała: – Co masz mi do powiedzenia?
- Kocham cię mamo!
I co tu jeszcze dodać. Pragnienie bycia kochanym jest wszechogarniające.


7 sierpnia 2012

'Kiedy ktoś zadaje ci pytanie, na które nie chcesz odpowiedzieć, uśmiechnij się i spytaj: - Dlaczego cię to interesuje?"

Noce bywają niespokojne. Dzisiejsza właśnie taka była. Zamknęłam książkę, wyłączyłam radio, zgasiłam lampę i ułożyłam się w moim, najwygodniejszym z łóżek, do snu. Uchylone okno miało dawać umiarkowany dopływ świeżego powietrza. Letnia kołdra osłaniała mnie, ale nie kumulowała ciepła. Zapadłam szybko w głęboki sen. W pewnym momencie czułam, a właściwie słyszałam, niesamowity szum, tak, jakby pociąg przejeżdżał pod moim oknem, lub nawałnica łamała drzewa. Nie mogłam się obudzić, słyszałam trzaski, jakiś oszalały napór hałasu , męczyłam się, ale co chwilę znowu zapadałam w sen. To było koszmarne, wiedziałam, że dzieje się coś złego, ale nie wiedziałam co. Krańcowe zmęczenie zmusiło mnie do zapalenia lampy. Trochę otrzeźwiałam. Za oknem szalała burza, a właściwie, to już chyba mijała. Okno uchyliło się na całą możliwą szerokość, dając możliwość przenikania poszumom oszalałego z radości wichru do mojej sypialni. Wstałam, spojrzałam na zaokienną zawieruchę i natychmiast zamknęłam okno. Trochę się uciszyło,  jednak krople deszczu dalej z łoskotem pukały w parapet. To skutek ostatniego remontu budynku. Wysunięta blacha zbiera w czasie opadów uderzenie każdej spadającej kropli i czyni ją słyszalną w całym mieszkaniu. Położyłam się z powrotem do łóżka i już bez zakłóceń przespałam do późnego ranka.


8 sierpnia 2012

„Podchodź do miłości i gotowania z bezgranicznym oddaniem.

Zaraz podejdę do gotowania, z miłością już nie muszę sobie zawracać głowy. Dzisiaj ma być fasolka, ziemniaczki i jajko sadzone, ale nie tak stereotypowo przyrządzone na patelni z dołkami i na tłuszczu, ale na teflonowej patelni, taki jakby mini omlet. Do tego maślanka. Nie muszę w to się zbytnio angażować – obrać fasolkę, wstawić ziemniaki i na koniec uporać się z jajkiem. Pół godziny roboty. Taki mały flircik kuchenny, bez wielkiego trudu, ale to co proste, też bywa smaczne. Na podwieczorek owoce, teraz brzoskwinie i nektarynki. Nie wiem dlaczego, ale na bazarku są dwa sektory, jeden tani z takimi samymi owocami, a drugi dwa razy droższy. Wypróbowałam, i nie widzę żadnej różnicy w smaku i jakości. Kupuję tam, gdzie taniej.



9 sierpnia 2012
Łazik Curiosity lądował na Czerwonej Planecie. Zdjęcia robią wrażenie. Mnie podoba się bazaltowy las. Może wśród takich drzew kiedyś będziemy się przechadzać.

Dzisiaj czuję się fatalnie, nie tylko dlatego, że siatkarze przegrali, ale dlatego, że moje ciśnienie i tętno robą psikusy. Teraz już dochodzę do siebie. Myślę, że warto jeszcze odciągnąć wszystko. Oglądałam możliwości elektroniki w roku 2020 i aż żal, że mogę nie doczekać. Robot w domu będący na moje usługi byłby bardzo na miejscu. Zastanawiam się tylko, czy taki uczłowieczony automat nie chciałby zdominować słabej staruszki. 


10 sierpnia 2012

"Otaczaj się mgiełką tajemnicy."

Pada, a właściwie leje! Od rana mam dzień z ograniczonym działaniem. Nie wiem co zawiera woda w moim ujęciu, ale na pewno piasek także. Wzięłam rano prysznic i w efekcie nabawiłam się ślepoty. W moich oczach mam ciała obce. Nie mogę mrugać, gdyż każdy opad powiek wywołuje ból. Przemywałam w przegotowanej wodzie, zrobiłam okład z herbaty, i jak należy się domyślać, zasnęłam snem sprawiedliwego. Niewiele to pomogło, a o czytaniu nie mogło być mowy. Znalazłam płytę z nagraniami pierwszych utworów, jakie ściągnęłam w Internecie kilka lat temu, i zabrałam się do sprzątania kuchni. Nie można powiedzieć, że to dzień zmarnowany, ale nie tego się spodziewałam. Miałam się kształcić.
Później trochę pogadałam sobie z internautami, z sąsiadami jakoś mi się nie udało. Wszyscy siedzą na działkach. Chciałam się upewnić, co się paliło w pierwszej klatce. Dowiedziałam się od ludzi odwiedzających mnie, że straż i policja otacza wianuszkiem wejście do klatki, a ja tkwiłam w domu w błogiej nieświadomości. Mogłam przecież być bliska ewakuacji! Jako staruszka powinnam tkwić w oknie, a ja akurat tego nie lubię. Co ze mnie za staruszka, powinnam przestrzegać standardów.


 
11 sierpnia 2012

"Pamiętaj, że jeśli ktoś jest uczciwy, nie musi o tym mówić."

Dałam do przeczytania pierwszy rozdział książki, na razie bez tytułu, no, roboczy tytuł posiada „Przychodzą nocą”. Teraz tylko tytuł, gdyż rozdział skasowałam. Irwina lub Irmina, nie mogę się jeszcze zdecydować, gdyż skrót imienia Iw bardzo mi się podoba, ale Minka także, tak była zaplątana intelektualnie i egzystencjonalnie, że trudno było doszukać się tam życia codziennego. Splot filozoficzno-poetyckich osnuwających ją nici, czynił z niej postać raczej nie z tej ziemi. Zapytano mnie: - Kto właściwie będzie czytał to „dzieło”?. Musisz się zdecydować, gdyż w przeciwnym razie nikt nie będzie czytał.
Przyznałam rację mojemu menadżerowi, gdyż bardzo chce promować książkę. Nie wiem do końca, czy naprawdę, czy tylko w mowie. Zacznę jeszcze raz, już normalnie i bez udziwnień. Może nawet dzisiaj, gdy tylko popchnę moją własną egzystencję do przodu. Do tej pory zrobiłam pranie i zakupy! Jeszcze dorzucę, że zdążyłam zmoknąć. Nie wzięłam parasola, gdyż uznałam, że zdążę wrócić, ale nie zdążyłam, deszcz był szybszy. Kiedy zmoknięta - mimo, że już nie padało, tylko mżyło - wracałam, mijałam panią pod parasolem, ta grzecznie zapytała: - Czy pani ma jeszcze zamiar urosnąć?
Chętnie bym jeszcze podciągnęła się w górę o jakieś kilka centymetrów na wypadek osiadania kręgów w późniejszym wieku, ale po pierwsze to nie majowy deszczyk, a po drugie, nie wiem czy to jest możliwe. Pani jednak wzbudziła moją sympatię. Po obiedzie, na który złożą się placuszki z kabaczków – to posmak lata z wakacji u babci, to znaczy mojej mamy – i kompotu, zabiorę się do pisania i czytania… W przerwie podkurzam. Koniecznie muszę także dociec jak wykorzystuje się pył bursztynowy powstając y przy obróbce tego kamienia. Potrzebuję tej wiedzy do mojej opowieści.



12 sierpnia 2012

"Nie lekceważ znaczenia niewielkiej ilości czasu poświęcanych systematycznie jakiejś dobrej sprawie."

Podobała mi się myśl autora uczącego pisać powieści „…można oszukać świat, czasem można nawet oszukać samego siebie, ale nie można oszukać swoich uczuć. One mówią o nas całą prawdę, bez względu na to, czy zdajemy sobie z tego sprawę…”
Staram się zawsze uczciwie podchodzić do siebie, zrozumieć , nawet utulić, gdy jest mi przykro, ale nie wiem czy jestem w stanie określić swoje uczucia w czasie, gdy one trwają. Dlaczego tak jest, że zdaję sobie sprawę z ważności czegoś, dopiero wtedy gdy to tracę?! W momencie przepływu życia wartkim nurtem strumyczka codzienności, nie analizuję, nie w pełni doceniam, ale staje się to ważne po niewczasie. Może to jakaś forma infantylizmu emocjonalnego?!
Dzisiaj, gdy mam czasu ponad miarę, zamiast zabrać się do tworzenia struktur powieści, zajmuję się sobą - analizą przeszłości i dbaniem o swój wygląd zewnętrzny. To chyba wszystko z niemocy twórczej!!! Ponieważ kawę pije tylko bezkofeinową, szkoda, aby ta  w puszcze wietrzała. Goście ostatnio wolą herbatę. Dostałam kilka paczuszek cudeńka marki „Arka” o różnych smakach, a kawusia marnieje. Wykorzystam więc kawę do peelingu.
Oto prosty sposób na gładką skórę! Niezwykle skuteczny. Pisałam już o nim, ale sama nie stosowałam. Dzisiaj nadszedł czas.
" Peeling jest bardzo łatwy w przygotowaniu i można go wykonać w każdej chwili – nawet dwie minuty przed wzięciem prysznica. Złuszcza, wygładza skórę, poprawia krążenie i ułatwia wchłanianie składników aktywnych z balsamów. Jeśli dodasz do niego cynamon, pomoże w walce z cellulitem. Jest tani i bardzo skuteczny!
Składniki:
Zmielona kawa – 3-4 łyżki
Oliwka – 1 łyżka
Bezzapachowy żel pod prysznic – 1 łyżka
Opcjonalnie:
Cynamon - 1 łyżka
Sól lub cukier - 1 łyżka
Olejki eteryczne – kilka kropli
Zastosowanie:
Wszystkie składniki zmieszaj, a następnie wykonaj dokładny masaż. Ciało spłucz obficie wodą. Pamiętaj, żeby peeling ciała wykonywać 1-2 razy w tygodniu! Dodatek cukru lub soli wzmocni działanie złuszczające, a olejki eteryczne nadadzą piękny zapach.
Zachęcam starszych i młodszych do stosowania, nikt przecież nie jest bez skazy.


13 sierpnia 2012

"Kiedy cię chwalą lub krytykują, weź pod uwagę, kto to robi."

Przeedukowanie może być także zabójcze. Po pobraniu nauk jestem zupełnie wyprana z chęci pisania. Może jak wszystko się gdzieś odsunie do ciasnych zakamarków pamięci, wrócę do pomysły napisania powieści. Dlaczego tak się zniechęciłam? Otóż dlatego, że miała być to powieść o wydźwięku historycznym. Obrazy z dziejów Miłkowic miały przychodzić w snach do Irminy i odzwierciedlić historię. Obraz, nawet przyćmiony snem, musi odpowiadać realiom epoki, a to znowu tygodnie poświęcone na przygotowania. Wszystko to musi być przekształcone w słowa, sceny, sequele, uczucia, emocje. Nie, pomysł odkładam na półkę.
Zajęłam się uzupełnieniami, http://milkowice.pl.tl/%26%23346%3Bwi%26%23281%3Bta-_-Obrz%26%23281%3Bdy_-Zwyczaje.htm , wprowadziłam trochę zmian na stronie startowej i na tym dzisiaj kończę pracę. Wyszłam trochę z kijkami i doznałam małej porażki, musiałam skrócić spacer. Wyprałam adidasy w pralce, jak to robię od lat ze wszystkimi kapciami, butami typu tenisówki czy adidasy i wszystko było dobrze. Kupiłam sobie nowe adidasy i chyba jakoś nie jest zbyt dobra, gdyż w trakcie marszu twarde brzegi poobcierały mi pięty. Chyba trzeba było włożyć prawidła w czasie suszenia… Jutro będę musiała przeprosić klapki, nie ma innej rady.
16 sierpnia 2012

"Powiedz coś miłego trzem osobom dziennie."

Wczoraj rozpracowywałam na nowo stronę startową. Wprowadziłam trochę zmian. Nie miałam nawet czasu zrobić malutkiego chociaż wpisu. Więc dzisiaj w skrócie:
- 15 sierpnia święto Matki Boskiej Zielnej. Jeszcze kilka osób miało w kościele wiązanki kwiatków. Ja niestety nie, ale bardzo mi się to święto podoba
- Święto Wojska Polskiego – święto Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej, obchodzone 15 sierpnia na pamiątkę zwycięskiej bitwy warszawskiej w 1920, stoczonej w czasie wojny polsko-bolszewickiej.
Europa chyb nie w pełni docenia znaczenie zwycięstwa Polski, a szkoda, gdyż nie wiadomo jak potoczyły by się jej losy.
- Cyryl patriarcha Moskwy i Wszechrusi gości w Polsce. Ma zostać podpisane wspólne z polskim Episkopatem przesłania o pojednaniu narodów - polskiego i rosyjskiego. Piękna inicjatywa. Spełniło się pragnienie Jan Pawła II. Nie zmienimy historii, ale możemy zmienić wzajemne stosunki na płaszczyźnie duchowej. Nie można zapominać tego co było, ale też nie można całe życie tkwić w zapiekłej nienawiści.
- Elvis Presley, znacie go? Dzisiaj przypada 33. rocznica śmierci króla muzyki. Chętnie wkleiłabym jakąś jego piosenkę, Ala nie wiem czy licuje to z wiadomościami wpisanymi wyżej. Ale co tam, może zaryzykuję 
 
 
18 sierpnia 2012

"Przyjmij do wiadomości, że twój sposób nie jest najlepszy."

Ostatni tydzień był dosyć nietypowy. Dni biegły według innego rytmu. Zdziwiłam się dzisiaj niepomiernie, że to już sobota. Na dodatek około południa usiadłam do komputera, aby zabrać się do napisania opowiadania o kawkach zainspirowana opowieścią jaką usłyszałam.
Obok dużego sklepu kręciła się niespokojne młoda kawka. Nie umiała jeszcze dobrze, a może nawet wcale, latać. Kiedy przechodnie zaczęli przechodzić na zielonym świetle na drugą stronę ulicy, szybko skorzystała z okazji i pobiegła za nimi. Nie mogła nadążyć, rozkładała skrzydełka, a litościwi ludzie zwalniali, aby jej nie zestresować. Przeszła na drugą stronę ulicy i zniknęła w otaczających bloki krzakach. Jaki miała cel, do czego dążyła i czy naprawdę była tak mądra, że wykorzystała okazję aby dostać się na drugą stronę?
Sama doświadczyłam kiedyś obecności kawki na spacerze, szła za mną krok w krok.
Przypomniało mi się takie wydarzenie z kawkami, które pod wpływem impulsu opisałam. Zapraszam do przeczytania. To „Dom kawek” na stronie Miłkowic http://milkowice.pl.tl/Opowie%26%23347%3Bci.htm. Wydarzenie jest prawdzie. Odsyłam do spisu księży w parafii. Nie napiszę którego księdza to dotyczyło, ale wystarczy przyjrzeć się spisowi, aby wiedzieć. Czy wydarzenie opisane przeze mnie dotyczyło odpustu, czy to tylko zbieg okoliczności, nie wiem. http://milkowice.pl.tl/Historia-ko%26%23347%3Bcio%26%23322%3Ba-w-Mi%26%23322%3Bkowicach.htm

 
 
 20 sierpnia 2012

„Stań się kimś, kogo możesz lubić. Przecież będziesz musiał żyć z sobą do śmierci.”


Parno, duszno, nie do wytrzymania. Jak w takiej spiekocie może się odnaleźć starszy człowiek? Załatwił człowiek co miał do załatwienia, usiadł na balkonie i zagłębił się w Irvinga. Muszę się z nim uprawić i to jak najszybciej. Termin spotkania klubu próbującego dyskutować się zbliża. Nie ukrywam, że czytając, od czasu do czasu oczy mi się zamykają, ale budzę się i dzielnie kroczę do przodu. „Regulamin tłoczni win” zbliża się ku końcowi. Jestem pełna podziwu dla autora. Przez ponad 500 stron motać, kręcić, przenosić bohaterów w miejsca odległe, tworzyć nowych, uśmiercać i brnąć dalej… Pisarze to nieodgadnieni ludzie. Widocznie wydawca płacił mu od każdej strony!
Zeszłam z wygodnego leżaczka, gdyż gospodarz terenów przyblokowiskowych najął traktory do koszenia trawników. Huk spotęgowany bliskością blokowisk rozsadzał mi głowę. Pozamykałam wszystkie okna i mam trochę względnego spokoju. Że też nigdy człowiecze szczęście nie może być pełne.
21 sierpnia 2012

„Rób co tydzień porządek w jednej szufladzie.”


Dzisiaj uczestniczyłam w wycieczce wzdłuż Kanału Bydgoskiego. Łączy on Wisłę i Odrę poprzez ich dopływy: Brdę od strony Wisły oraz Noteć i Wartę od strony Odry. Zbudowany w latach 1773-1774, jest najstarszym czynnym do dnia dzisiejszego śródlądowym kanałem wodnym na obecnym terytorium Polski.
Spacer dobrze mi zrobił, szczególnie, że odbywał się w towarzystwie psa z schroniska i szalenie sympatycznych ludzi. Przechadzka wydłużona ponad miarę, doprowadziła do tego, że psina i ja mieliśmy wielkie pragnienie odpoczynku. Boję się, że psiak odbił sobie poduszki łapek… Szalenie lubił korzystać z małych kąpieli nad brzegiem kanału, a ja niestety tego nie mogłam zrobić, gdyż całe partie kanału były pokryte rzęsą w takiej ilości, że wzbudziła moje wielkie zainteresowanie.

Kanał jest używany, śluzy działają, ruch trwa, wędkarze oblegają brzegi. Niemałe przerażenie wzbudził koń, który najpierw grzecznie kłusował niosąc jeźdźca na grzbiecie, ale za chwilę galopował już samotnie z powrotem i zboczył drogą wiodącą do jakiejś osady. Szczęście wielkie, że uprawiał swoje biegi po drugiej stronie kanału, gdyby biegł naszą stroną, nie wiem jak to by się skończyło. Jeźdźca nie spotkaliśmy nigdzie, mam nadzieję, że nie wylądował w wodach kanału.
Obok kanału po obu stronach wiodą drogi, którymi kiedyś ręcznie przeciągano barki, a obecnie służą jako szlaki komunikacyjne. Dzisiaj będę chyba bardzo dobrze spała.

 
czwartek, 23 sierpnia 2012

„Bądź taktowny. Nigdy nie odpychaj nikogo umyślnie.”

U mnie praca wre. Robię przecier pomidorowy. Ktoś może powiedzieć, nie opłaci się, przecież to kosztuje w sklepie grosze. I ma rację, tylko problem w tym, że ja nie lubię zapachu i smaku konserwantów. Wolę już zadać sobie trochę trudu i zimą mieć zupę lub sos pomidorowy pachnący prawdziwymi pomidorami.
Coś nade mną znowu wisi. Dzisiejszą noc miałam dziwną. Zmęczona, byłam to fakt. Oglądałam TV i trochę drzemałam. Widziałam migawki  o pracy mózgu. Co otworzyłam oczy to błyskały  stykówki i połączenia demonstrujące pracę tego ważnego organu, ale nie znam całości. Postawiono na intuicję. Mózg, to wykonawca, wszystko dzieje się gdzieś głębiej w człowieku. Żałowałam, że tego nie nagrałam. Po 24 byłam już wypoczęta i z przyjemnością doczytałam Irvinga do końca. W tle brzmiała muzyczka mojej  płyty „zbiorówki”, jaką zrobiłam sobie przed wielu laty ściągając ulubione utwory. To było wzruszające! Powrócił klimat minionych wieczorów, które spędzałam przed komputerem.
Dodam cytat z „…tłoczni win” mający w sobie atmosferę tamtych lat:
„Najtrudniej pogodzić się z tym, że z upływem czasu ludzie, którzy tak wiele kiedyś dla nas znaczyli, wyłaniają się z mroków zapomnienia ujęci w cudzysłów.”
Zasnęłam ponownie dopiero wtedy, gdy blady świt dosięgał już okien. Sny szarpały moją senną rzeczywistość drapieżnym łapskiem, ale ani od nich uciec, ani stawić im czoła. Boje się trochę swoich przeczuć. Kładę to na karb zmęczenia i oby tak było.




25 sierpnia 2012

" Kiedy chcesz powiedzieć "nie" mów to w sposób nie pozostawiający wątpliwości."

Sobota okazała się dniem pod znakiem poszukiwania śladów Bogdańskich. Znalazła się pani, której prababcia wywodziła się z tego rodu, ale to nie koniec, jest podobno ktoś mający bogaty zbiór zdjęć. Czekam z niecierpliwością na kontakt. Nie wiadomo, czy osoba ta będzie chętna do dzielenia się ze mną swoimi zasobami, ale może chociaż uda mi się wyjaśnić kilka spraw, które dotąd są okryte mgłą tajemnicy. Lubię tajemnice, ale akurat te chciałabym odsłonić.
Dzisiaj oprócz sprzątania i prania, robiłam mus z jabłek antonówek. Spotkałam na bazarku kobietę, która miała całą skrzynkę tego rarytasu i nie omieszkałam skorzystać z okazji. Szarlotka z antonówkami, to dopiero jest pychota. Włożyłam oczywiście do słoików, gdyż ostatnio wyrzekam się słodyczy. Zimą będę piekła ciasto. Tak przyjemnie jest usiąść z herbatą i szarlotką na talerzyku, gdy za oknem hula wiatr i śnieg układa w zakamarkach wysokie zaspy . To już niedługo. Jesień daje o sobie znać, nie tylko antonówkami , ale i podchłodzoną pogodą. Kocyk to już niezbędny atrybut przy wieczornym oglądaniu filmów. Jutro planuję grzybobranie, oby tylko deszcz nie pokrzyżował moich planów. Przezornie trzymam słoik suszonych grzybów, gdyż może się zdarzyć, że przyroda poskąpi darów lasu. Wigilia bez zupy grzybowej jest dla mnie nie do przyjęcia. Dotrwać do jutra, to najważniejsze.



 
26 sierpnia 2012

"Kiedy odprowadzasz kobietę do jej domu, zanim odejdziesz, upewnij się, że weszła bezpiecznie do środka."

Dzień miał być ukoronowany grzybobraniem. Koronacja odbyła się w strugach ulewnego deszczu. Tylko ja byłam przygotowana na taką pogodę – kalosze, nieprzemakalna kurtka. Reszta, jak skurczone ptaszęta, przeczekiwała deszcz w samochodzie. Nawet gdy przestało padać było tak mokro, że trudno było chodzić po lesie. Złowiono grzyby w ilości trzy sztuki, co trudno uznać za rekord. Podeszli do nas ludzie, którzy krążyli po lesie od rana i mieli pełne kosze, tylko zgubili się i nie wiedzieli gdzie mają zaparkowany samochód. Najbardziej kompetentna wśród nas osoba udzieliła im wskazówek gdzie się znajdują i w jakim kierunku powinni podążać. Ja jestem w takiej sytuacji zupełnie bezużyteczna, gdyż prawie nigdy w lesie nie wiem gdzie jestem. Gubię się bardzo szybko. Jak ktoś będzie chciał się mnie pozbyć, nie będzie miał z tym problemu.


Dzisiaj przywiozłam z lasu wrzos. Niech się dzieje co chce, tak byłam nim zauroczona, że zniosę wszystko dla tego delikatnego, liliowego  piękna. 





Grzybobranka zmartwiona, zmoknięta, krzywo uśmiechnięta...






27 sierpnia 2012

"Akceptuj ból i rozczarowanie jako część swojego życia."

No i dochrapałam się… przeziębienia. Boli mnie wszystko!!! Dzisiaj od rana zajmuję się łagodzeniem objawów. Miałam jutro wziąć udział w nagonce na dary lasu, mówiąc prościej, szukać grzybów, ale chyba zrezygnuję. Lepiej wygrzeję się w domowych pieleszach aby pozbyć się największej zmory starości – bólu. Na dodatek zaczynam gimnastykę w podwieszeniu. Bardzo dobrze wpływa to na stan moich stawów, ale w tej sytuacji nie będzie to wszystko proste. Nie mogę zrezygnować, gdyż termin przepadnie, a przecież dosyć długo czekałam w kolejce.
Chciałam pisać, mam nawet kilka pomysłów na małe opowiadanka, jednak piszę tak wolno, że odechciało mi się twórczości. Palce nie trafiają w klawisze, co chwilę coś poprawiam, a i myślenie jest w takim stanie zdrowotnym dosyć spowolnione. Pozostaje mi tylko walczyć o poprawę zdrowotności.



28 sierpnia 2012

„Mów wolno, myśl szybko”

Snuje się po domu w tonacji srebrzysto- szarej. Srebrzyste mam włosy, które trzeba umyć, a aż się boję, gdyż kicham na potęgę, szarą za to mam twarz, a nawet blado-szarą . W związku z tym nie patrzę w lustro, gdyż nie ma potrzeby. Boję się siebie samej.
Dzisiaj na gimnastyce było już trochę lepiej, ale to nie znaczy, że sprawia mi to wszystko przyjemność, raczej jest udręką, która musi się przecież kiedyś skończyć. Dzwonek zwiastujący koniec ćwiczeń jest tym razem miłym wezwaniem do wyjścia z sali.
Ile to w życiu człowiek musi się namęczyć. Codzienne rytuały od ran do nocy, dzień w dzień to samo. Kiedyś napędzał wszystko brak czasu, byle szybciej, byle zdążyć. Teraz to codzienny mozół, który musi być wykonany. Najtrudniej bywa w takie dni jak dzisiaj, słaba jestem i tak naprawdę powinnam leżeć w łóżku, jednak to jest jeszcze gorsze. Czytając zasypiam, podtrzymują mnie krzyżówki. Trzeba się skupić. Jolki to dobra metodana wyciszenie przed snem.. Myślisz tylko o tym co robisz.

Nie przez przypadek wpisałam dzisiaj radę ojca udzieloną synowi - „Mów wolno, myśl szybko”. Muszę brać pod uwagę, że dzisiaj mówię i myślę wolno, co może mi tylko wyjść na dobre. Działanie instynktowne kryje w sobie dużo zasadzek, jak już coś zrobisz, to trudno to odwrócić. Może to i dobrze że działam na takich zwolnionych obrotach. Nie zdarzy mi się dzisiaj nic niepotrzebnego, czego bym żałowała. „Nigdy nie odkładaj na jutro czegoś, co możesz zrobić pojutrze” obwieścił Marek Twain i miał rację. Płacić w terminie trzeba tylko rachunki. Zaraz koniec miesiąca i zacznę nowe rozliczenia.


29 sierpnia 2012

„Kiedy idziesz sam nocą w dużym mieście, sprawiaj wrażenie pewnego siebie, lekko poirytowanego i jakbyś mógł być uzbrojony.”

Dzisiaj uzbroiłam się w cierpliwość, poirytowanie schowałam głęboko w sercu i starałam się jakoś wszystko co zaplanowałam, wykonać. Najpierw w krzyżówce odczytałam, że kto samotny to markotny. Trochę mnie to rozbawiło, szczególnie słowo markotny. Pobiegłam na ćwiczenia, tamże z nudów pogadałyśmy sobie z panią ćwiczącą kolano. Jakoś trudno było się jej pogodzić z tym, że jej osiemdziesięcioletnia mama nie chodzi na ćwiczenia, a sprawnie się porusza. Myślę, że to chyba dobrze. Choroba nie ima się tylko staruszków, młodsi też niedomagają.
Ponieważ dzień miałam bez zobowiązań, zabrałam się za uzupełnianie braków. Należało przetłumaczyć akt ślubu Marii z d. Bogdańskiej z 1898 roku. To paskudny okres, gdyż dokumenty zapisywano cyrylicą, a ta jakoś nie daje się ujarzmić. Poprosiłam tego i owego o pomoc, ale jakoś nie wypaliło. Sypnięto mi nie wiem dlaczego po oczach Norwidem, jakby to mogło mi pomóc. Zdezorientowana wyszłam z domu docierając do Wyspy Młyńskiej. Znalazłam ustronne miejsce w cieniu pod platanem i używając lupy zaczęłam odczytywać dokument. No, nie wyszło najlepiej, ale opierając się o przesłane materiały od kogoś, kto rozpracowuje Bogdańskich, umieściłam co było, na stronie. Do sprawdzenia http://milkowice.pl.tl/Bogda%26%23324%3Bscy-.htm oznakowane jako „Nowości”. Trudno, nie mam zamiaru życia oddać za Bogdańskich. Niewiele to wnosi, ale zawsze jakiś nowy materiał.

Image and video hosting by TinyPic Dzień dzisiejszy piękny był. Pogoda już jesienna, ale cieplutko i słonecznie, tak akurat dla mnie, niezbyt upalnie. Zasmakowałam w tej wyprawie i chyba będę powtarzać wypady, oby tylko pogoda się utrzymała. Trochę daleko, ale cóż, zawsze jakieś nowe tereny spacerowe, stare już mi się opatrzyły.



30 sierpnia 2012

"Bądź punktualny aż do bólu."

Dzisiaj miałam dzień medyczny. Punktualna to znowu tak nie byłam, całe życie mam z tym kłopot.  Chodziłam od lekarza do lekarza, a jeszcze w międzyczasie zaliczyłam ćwiczenia. Wróciłam do domu z torbą leków. To chyba dosyć zajęć jak na jeden dzień. Zrobię sobie przyjemność i popatrzę na koty. Sam nie mam ich w domu, ale lubię. One mnie też. Mam dostać zdjęcie kota rozrabiaki, jak tylko do mnie dotrze, zaraz tutaj zamieszczę.

Załapałam produkowanie gifów z napisami i dlatego do końca miesiąca będą się tutaj pojawiać.

                Image and video hosting by TinyPic

31 sierpnia 2012

„Myjąc zęby, zakręcaj kran.”

Dzisiejszy dzień szary i smutny. Najgorsze jest to, że teraz coraz częściej tak będzie. Słonko nie będzie już zuchwale grzało wiedząc, że słabnie jego moc.

Darmowy hosting zdjęć
Darmowy hosting zdjęć
Mnie jest teraz smutno podwójnie. Są sprawy wobec których jakoś nie mogę przejść do porządku dziennego. Ja rozumiem, że ludzie są zapracowani, mają swoje troski i zmartwienia, ale tak nie można postępować. Jak można powiedzieć, że czegoś się nie zrobi, gdyż komuś się zwyczajnie nie chce. Czy już nie lepiej byłoby skłamać, wykręcić się z tego jakoś, spojrzeć z perspektywy tej drugiej osoby na zaistniałe wydarzenia. Co za brak empatii, zrozumienia potrzeb drugiego człowieka. Gdzie tu współczucie, szacunek dla drugiej ludzkiej jednostki. To jest zupełny brak szacunku, także dla siebie. Budzi to we mnie repulsję. Jest idiosynkratycznym symbolem poniżenia człowieka.


 

 
 
suma wejść na stronę - 235360,
odwiedzających - 78630,
dzisiaj -9
Reklama
 
Motto strony
 
„Pamiętaj, że każdy wiek przynosi
nowe możliwości.
Daj z siebie wszystko – inaczej oszukujesz samego siebie.”
Moja aktywność w Internecie
 
Reaktywacja strony
 
Firma JUNESSE
 
Każda kobieta chce młodo wyglądać. Chcesz powstrzymać proces starzenia? Stosuj produkty firmy Firma JUNESSE > Każda kobieta chce młodo wyglądać. Chcesz powstrzymać proces starzenia? Stosuj produkty firmy Firma JUNESSE [kliknij]
 

=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=