lipiec 2011

 

1 lipca 2011

Tak, to dzisiaj moje święto. Jak na razie odbieram tylko telefony, co dalej, zobaczymy, ale fetę odkładamy do przyjazdu córki z rodziną, a szczególnie tą najważnieszą osobą, moim wnukiem...

 

 

Halina 

Charakterystyka: Jesteś dziewczyną delikatną, o dużej wrażliwości. Łatwo Cię zranić nieopatrznym słowem. Sprawiasz wrażenie niezaradnej, słabej i wiotkiej, wymagającej opieki i wielkiej troskliwości. Obdarzona jednak jesteś rozwagą, stanowczością i konsekwencją. Na ogół wiesz, czego chcesz i najkrótszą drogą zmierzasz do celu. Starasz się uchodzić za osobę spokojną i opanowaną, czasem wszakże okazuje się, że jesteś jednym kłębkiem nerwów i że zżera Cię trema. Zjawisko to daje o sobie znać szczególnie podczas ważnych klasówek, sprawdzianów i egzaminów Zazwyczaj jesteś dobrze przygotowana, nie dawaj się więc pokonywać strachowi i wykorzystaj stres w celach mobilizujących. Często mija sporo czasu, zanim przekonasz się do swojej wartości, uwierzysz w siebie i stwierdzisz, że potrafisz wszystko to, co inni, tyle że... lepiej. Decyzji nie podejmujesz zresztą pochopnie, lubisz skorzystać z rad doświadczonej przyjaciółki (a czasem nawet szerokiego grona). Działasz bez zbytniego pośpiechu, z namysłem, ale skutecznie. Postępujesz według planu, starając się zachować ład i porządek, zachowujesz wewnętrzną równowagę. Również na zewnątrz czujesz zamiłowanie do porządku: masz zawsze poukładane i w szafie, i w torebce, posprzątane w pokoju. Niełatwo przekonujesz się do innych innych, toteż z trudem nawiązujesz znajomości. Czasem powinnaś po prostu dać się ponieść nastrojowi chwili i porywowi entuzjazmu. 
Imieniny: 1 VII, 2 X. 
Pochodzenie: greckie lub łacińskie. 
Znaczenie: uosobienie spokoju lub kwoka, być może stanowi także przekształcenie imienia Helena. 
W innych językach: czes., ros. - Galina. 
Znane imienniczki: Halina Auderska - pisarka; Halina Czerny-Stefańska - pianistka; Halina Frąckowiak - piosenkarka; Halina Gordon-Półtorak - łyżwiarka figurowa i sędzia sportowy; Halina Konopacka -lekkoatletka; Halina Kowalska - aktorka; Halina Mikołajska - aktorka; Halina Rowicka - aktorka.


***

2 lipca 2011
Recepta na lekkie przeziębienie Dzisiaj   skupiłam się na pracy. W trakcie działań domowych wysłuchałam wypowiedzi dżudoka, który podał prostą receptę na pozbycie się niedyspozycji związanej z przeziębieniem. Gdy niedomaga, walczy na macie tak długo, aż nie spłynie rzęsistym potem. Doprowadza się wtedy do ładu tradycyjnymi metodami, to znaczy bierze ciepły prysznic, naciera się suchym ręcznikiem i po przeziębieniu ani śladu. Ponieważ ja też lekko niedomagałam bez trudu przy wzmożonej pracy fizycznej pociłam się, ale nie przestawałam działań. Zmieniłam później garderobę i doprowadziłam się do ładu i o dziwo, czuję się świetnie. Może to jest metoda! Radzę jednak nie ryzykować przy zapaleniu oskrzeli, gdyż rezultat mógłby być opłakany. Mówimy o lekkim przeziębieniu!!!

***
 

3 lipca 2011

Wzięłam kije w rękę i podążałam za słońcem. Widocznie czekało na mnie do popołudnia. Dzisiaj przeszłam daleko, aż do działek. Mijałam po drodze takich samych samotników jak ja. Starszy pan założywszy ręce do tyłu szedł niespiesznie w stronę lasu, młody człowiek zawzięcie pedałował na rowerze, starsza pani z godnością niosła naręcze kwiatów, widocznie wracała z działki… Nałożyłam w uszy słuchawki, gdyż wolałam słuchać muzyczki niż dobiegającego aż tutaj szumu samochodów i naszły mnie myśli smutne. Dotyczyły właśnie tych samotnych ludzkich postaci, które wyszły z domu, gdyż nie da się siedzieć cały dzień przed komputerem czy telewizorem. Ludzie starsi odliczają swoje dni, im wszystko jedno, może nawet lepiej gdy są sami ze sobą, ale jak czują się młodzi, którzy też bywają samotni?!
Nie dziwię się już dlaczego łapią znajomości byle jakie. Nie chcą być sami…


***

 

4 lipca 2011 - Szara myszka
Oglądałam wczoraj „Rebekę” któryś tam raz z rzędu, a głównie dlatego aby popatrzeć na szarą myszkę. Kiedyś, dawno temu, film wywoływał dreszcz emocji, ale teraz to już tylko śledzenie poczynań skromniutkiej i ślicznej bohaterki i jej zmagania z sytuacjami, jakie jej się przydarzają w środowisku, do którego nie nawykła…
Lubię szaro-płowe kobiety, gdyż doszukuję się podobieństwa do mnie samej, tylko jakoś nie porwał mnie dotąd w objęcia żaden Maxim i raczej już to mi się nie przydarzy, jako żem już staruszka całą gębą. Szarej myszce najtrudniej w to uwierzyć, że może komuś się podobać, być kochana i warta tego, czym obdarowuje ją życie. One tak już mają te szaruszki….
Zastanawiam się jakie było imię głównej bohaterki filmu, drugiej żony Maxima, i jakoś nie mogę sobie przypomnieć… Pierwsza pcha się do tytułu filmu bez zahamowań, nawet pośmiertnie gra pierwsze skrzypce. Film niesie jednak nadzieję, że to szare myszki mogą być kochane bardziej niż klasyczne piękności! Dlatego właśnie ten film oglądam.

***
5 lipca 2011
Kanikuła, czas przewietrzyć się, gdyż zmiana miejsca pobytu dobrze wpływa na stan ciała i umysłu. Rodzina zaprasza staruszków, niech też coś jeszcze z życia mają no i pobyć razem można, a najważniejsze, że zaopiekują się wnukami. Można będzie gdzieś wyjść wieczorem. Wloką więc z sobą babcię lub dziadka, lub parę staruszków, gdy jeszcze udało im się razem dotrwać. Przygotowania do wyjazdu już uwidoczniają różnice w podejściu do życia młodszej i starszej generacji.
***
Córka czyli C. – Kupiłam sobie nowe buty, będą mi pasowały do sukienki.
Babcia dalej zwana B. – Zabiorę te stare sandały, są takie wygodne. Jak się zniszczą w czasie wędrówek, wyrzucę i już.
***
C. – Zamówię miejsca w kurorcie nad morzem, tak tam ładnie.
B. – Ani mi się waż. Najlepiej u rybaka, taniej i bliżej normalnych ludzi. Pogadam sobie z nimi, poczuje klimat osady nadmorskiej. Tylko tam.
***
C. - Biorę większą walizkę, trochę ciuchów się przyda.
B. – Kto by tyle wszystkiego taszczył. Kilka bluzek, dwie pary spodni, bielizna, klapki i adidasy i szlus.
***
C. – Co to za pudło? Co mama tam ma?!
B. – Lekarstwa, dziecko, lekarstwa, bez tego się już człowiek nie obejdzie…
***
C. – Musze iść do fryzjera. Trzeba coś zrobić z włosami.
B. – Po co ci to dziecko! I tak nosi się jakieś nakrycie głowy, pójdziesz po powrocie. Włosy tak się niszczą od słońca.

Podczas wyjazdu różnic wyłania się jeszcze więcej i tylko dobra wola obu stron daje możliwość wspólnego przetrwania. Obecność wnuków czyni świat piękniejszym, zresztą nowe otoczenie daje też inne możliwości, przecież to w końcu ma być wypoczynek.

***
6 lipca 2011

Przyjeżdża mój wnuk. Zaczynają się wakacje dla babci także. Pogoda w kratkę, ale co tam. Przeżyjemy i to. 

***
 

7 - 17 lipca 2011 

Tydzień na Helu wystarczył mi zupełnie. Na szczęście pogoda była dla mnie wymarzona, zmienna i niezbyt upalna. Kąpiele naprzemiennie ze spacerami. Przemierzałam kilometry brzegiem morza. Najbardziej dała się nam we znaki trasa Jurata – Jastarnia. Nie odpuszczaliśmy, pieszo w obie strony. Jurata to miejsce, w którym przebywał Wojciech Kossak przed samą wojną w otoczeniu rodziny, ze swoimi córkami i Mamidłem. Zachowało się okno w pracowni i drzwi. Obecnie mieści się tam kawiarenka.
Na Helu odwiedziliśmy Fokarnię. Urocze foczki chyba z nudów pozowały do zdjęć. Biedna Krysia przepłaciła życiem zamiłowanie do monet wrzucanych do basenów. Mój wnuk ubolewał nad tym faktem niezmiernie, to znaczy nad głupotą ludzi i nieszczęściem zwierzęcia.
Muzeum Rybołówstwa przybliżyło nam rybackie zajęcia mieszkańców, ale mnie najbardziej przypadł do serca dom rybaków w Jastarni. Zbudowany z drewna pochodzącego z rozbitych statków cieszył oko wyglądem i zgromadzonymi tam przedmiotami. Uroczy opiekun zbiorów z pasją opowiadał o życiu na Helu.
Hel ma swój urok. Do morza wszędzie blisko. Chcesz otwarte morze, proszę bardzo, nad zatokę dwa kroki. Podobno jesienią jest trudniej, gdyż muzyka rozszalałych fal morskich nie pozwala nawet nocą spać. My jednak takich problemów nie mieliśmy.


Z moim wnukiem na trasie Jurata - Jastarnia

24 lipca 2011

Agroturystyka jednak trochę mnie zmogła. Pojechaliśmy do moich miejsc rodzinnych, gdzie rodziny już nie uświadczysz. Zatrzymaliśmy się więc w gospodarstwie, gdzie dobrze i smacznie dawano jeść, ale pająki mnie przepędziły. Były wszędzie. Takich okazów jeszcze nie widziałam. Wróciłam więc zastraszona pajęczą inwazją do swojego mieszkania, przyjaznego mi zdecydowanie bardziej. Widocznie w życiu każde miejsce ma swój czas dla nas tylko przeznaczony.
Jutro jeszcze spodziewam się gości. I dla mnie na tym wakacje się kończą. Nadmiar słońca uczynił spustoszenie na twarzy, ale nogi zyskały dawną sprawność. Trochę ruchu widocznie pomogło.

25 lipca2011

21 lipca dotarły do mnie pierwsze egzemplarze książki. Dzień później świętowaliśmy ten pamiętny dzień. Spotkałam się kilka dni później z głównymi bohaterami książki. To było wspaniałe. Oczywiście wspomnienia dominowały. Mój brat ze wzruszenia ocierał dyskretnie wilgotne oczy. Telefony od tych, którzy już przeczytali radowały serce. Oczywiście nie obeszło się od komentarzy typu – Dlaczego zdjęcie na okładce jest prześwietlone!
Jest, bo takie było i tak ma pozostać. Nie miałam ochoty niczego ubarwiać, pisałam o wszystkim z wielką szczerością. To moje odczucia i moja rzeczywistość.


 

Zachód słońca  w Miłkowicach. Zdjęcie zrobione przez mojego wnuka, który jako reprezntant następnego pokolenia Miłkowice uwielbia.

29 lipca 2011


Plany wakacyjne nieco się zmieniły. W domu rodzinnym Leonarda zalanie. Rodzice przerwali wypoczynek i pomknęli do H. Wnuk wybłagał aby pozostać z babcią w Polsce. Trochę się bałam odpowiedzialności za skarb tak wielki, jakim jest ten mały człowiek, ale uspokoił mnie słowami: - Babciu, jak pozwolisz mi zostać w Polsce u ciebie to nawet będę codziennie mył nogi! To przyrzeczenie złamało wszystkie moje opory. Jak do tej pory słowa dotrzymuje. Razem jest nam naprawdę fajnie. Chodzimy na zakupy, nad Balaton, gramy w wojnę. Dzisiaj wybieramy się do muzeum na Wyspę Młyńską. Czasu mamy mało, on zajęty swoimi sprawami, a ja realizująca się kulinarnie. Najważniejsze, że pod wpływem impulsu zaczął pisać swoją powieść fantastyczną. I to jak! Stosuje dialogi, co dla mnie było trudne do przeskoczenia. Myślę że przy jego wrażliwości, fantazji i łatwości w wyrażaniu myśli ma duże szanse. Zobaczymy, zobaczymy…

30 lipca 2011

Wybudziłam się dzisiaj ze snu wcześnie, gdyż mój skarbuś nad ranem poprosił abym przyszła do niego na chwilkę do łóżka. Zasnął później smacznie ale od babci sen uciekł. Zrobiłam sobie zielonej herbatki i zasiadłam do komputera. Umówiliśmy się dzisiaj na pierogi w moim wykonaniu. Muszę się postarać, gdyż sława moja w tej dziedzinie nie może przygasnąć. Wczoraj zmieniły się nasze plany. Przełączyli w TV kanał Cartoon Network zamienili na jakiś inny i ponieważ telefon nie pomógł poszliśmy interweniować w UPC osobiście. Skutek był natychmiastowy. Robimy z wnukiem postępy w dziedzinie przekonywania ludzi.
Senior promuje moją książkę… Staję się popularna. No cóż, przecież napisałam książkę. Podobno dobrze się ją czyta i wzbudza tyle refleksji. O to przecież mi chodziło.





 

 

 

 


 
suma wejść na stronę - 239360,
odwiedzających - 80287,
dzisiaj -2
Reklama
 
Motto strony
 
„Pamiętaj, że każdy wiek przynosi
nowe możliwości.
Daj z siebie wszystko – inaczej oszukujesz samego siebie.”
Moja aktywność w Internecie
 
Reaktywacja strony
 
Firma JUNESSE
 
Każda kobieta chce młodo wyglądać. Chcesz powstrzymać proces starzenia? Stosuj produkty firmy Firma JUNESSE > Każda kobieta chce młodo wyglądać. Chcesz powstrzymać proces starzenia? Stosuj produkty firmy Firma JUNESSE [kliknij]
 

=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=