Audyt internetowy
Anno Domini 2014

Audyt intenetowy Haliny S.

Wczoraj słysząc, że będzie robiony audyt polityczny, powzięłam postanowienie aby zrobić także swój audyt  - internetowy. Przecież już niedługo nie będzie dla mnie ranków ni wieczorów, szarość osnuje wszystko wokół, duchy pomykać będą przestworzami i zapanuje święty spokój… I co wtedy?!
Trochę mnie zdziwiło rozprawianie się z przeciwnikami metodą odwracania kota ogonem, więc aby nie czekać, aż moja opozycja, która muszę to uczciwie powiedzieć, ostatnio zbladła, chyba pod wrażeniem moich dokonań, , zabierze się do przygotowania nieprzychylnego audytu dla mnie, sama zrobię ocenę, no może raczej podsumowanie zaistnienia w internecie.
Początki były trudne, powiedziałabym tragicznie trudne. 13 lat temu, lub coś koło tego, dostałam komputer na Gwiazdkę.  Wiedziałam tylko, że komputery istnieją  i można ich używać. Gdyby moja „opoka” internetowa, która pojawiła się dnia pierwszego na GG – i nie wierz tu człowieku w przypadki! - nie tworzyła ze mną zrębu internetowego istnienia, nie wiem jak bym z tego wszystkiego wybrnęła. Tutaj intuicja mnie nie zawiodła, natomiast ta roztumaniona (tuman- kłąb czegoś sypkiego i unoszącego się w powietrzu) opozycja truła mnie przez wiele lat! Niech Bóg odpuści „opozycji” i w myśl przysłowia „Lepiej z mądrym stracić, niż z głupim zyskać” będę trzymać się tych, którzy mnie wspierają i pomocni dla mnie być mogą. Tylko niech mnie zanadto nie wyręczają, gdyż natychmiast to wykorzystuję i staję obok, zamiast działać. Chodzi oczywiście o sprawy techniczne…
Z początku byłam ufna i myślałam, naiwna istota, że tutaj z ludźmi można postępować tak jak w normalnym życiu. Srodze się zawiodłam, ale „Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło”. Tak mówi przysłowie, a przecież przysłowia są mądrością narodów. Poparte doświadczeniem pokoleń, warte są powielania w praktyce, albo chociaż przytaczania w rozmowie. Wzięłam to pod uwagę. Zawsze kiedyś w życiu mądrość przychodzi… I naprawdę, nie ma co mieć żalu do opozycji, wyszło mi to w rezultacie na dobre.
   Od 2005-10-28 13:17:09 pisałam na beju. To internetowy portal dla początkujących. Ja byłam nie tylko początkująca, ale także bardzo zielona. Najpierw wiersze pisały się same, a ja występowałam pod wieloma nickami. Dostałam właśnie zestawienie, gdyż sama nie jestem w stanie sobie tego wszystkiego przypomnieć. Główny mój profil to http://wiersze.kobieta.pl/autor/fasti-9714, tutaj pisało mi się zdecydowanie najlepiej. Jest także jeszcze aktywny http://wiersze.kobieta.pl/autor/donna-lukrecja-14886  Może chwalić się nie ma zbytnio czym, ale kilka wierszyków jest miłych w odbiorze. Szlifowałam formę i nie obrażałam się, gdy ktoś mądrzejszy niż ja, wytykał mi błędy. Gorzej było, gdy wypisywano jako komentarze głupstwa, a tak przecież często bywało. Oto dwa wierszyki, wybrane na chybił trafił na ten sam temat, faza początkowa i dążenie do podbijania poprzeczki.

Epitafium bejowiczki (to z donny lukrecji)
Tu spoczywa bejowiczka
plącząca radośnie słowa
serdecznym splotem białych róż
w różnych wersjach, wciąż od nowa.
Cześć jej pamięci!
…………………………………….
„Asperges me” i czysta się stanie,
odpuszczone zostaną jej winy,
anielskie zastępy zanucą pieśń,
nad urną w cieniu krzaka kaliny.

W białej sukience pójdzie do nieba
Spojrzawszy z żalem na wierszy szereg.
Omiecie myślą wiernych przyjaciół,
Krzyżyk uczyni nad nieprzyjacielem.

Może ukradkiem ktoś uroni łzę,
Powie z żalem - „Odeszła tak szybko”,
Zapali znicz na grobie wierszokletki
W myślach pożegna się z bejowiczką.

Zostanie po niej kilka wierszy
Wspomnień trochę, fotografii parę,
A w testamencie wiersz zapisany
Temu, który nie docenił jej w porę.

A to z fasti, myślę, że już się trochę rozwinęłam pisząc epigramat i elegię - z przymrużeniem oka oczywiście - ale zawsze. Dla mnie była to tylko zabawa i nic więcej. Nie ukrywam, pisać lubię.

Elegia o umierającej poetce.

Epigramat
Tu spoczywa poetka z beja
w zieleń piór spowita.
Łudziła się, że wiersze pisze- naiwna kobita.
…………………………………………
Zdarli z ciebie suknię zwiewną,
wieniec zdjęli laurowy
i zsunęli z palca pierścień
z weny okiem turkusowym.

Nakarmili mlekiem pszczelim
rozpuszczonym w posłuszeństwie,
a na oczy położyli
krągły pieniądz, zwąc go szczęściem.

W białe dłonie zesztywniałe
wcisnęli ci tomik mały.
Pamięć ćmi już słowa wierszy,
gorycz klęka w cieniu chwały.

Nim zabłyśnie gdzieś w niebiosach
świtu promień purpurowy,
wejdziesz cicho w nieskończoność
w ręku niosąc pęk piór płowych.

Pisałam z przerwami, aż w końcu wystawiony mi komentarz obraził mnie, a ja nie pozwolę sobie na takie uwagi i już, odeszłam więc 2009-03-04 11:45:01 podsumowując swoje działanie pożegnalnym wierszem w tonacji czarniawej http://wiersze.kobieta.pl/wiersze/czarna-dama-50367 Niech wiedzą, kogo stracili! Wierszyków już nie piszę, gdyż mi się nie chce. Unicestwili mnie na tym polu i dobrze.

Wybrane wiersze wydałam, a jakże, w 2007 roku, dla przyjaciół. To tomik „Nie dogonisz uciekającego czasu”. W tym samym roku ujrzało światło dzienne drzewo genealogiczne rodziny. Materiały zbierałam ponad dwa lata przy współudziale wszystkich chętnych krewniaków. Układając tekst do druku, wstawiając obrazki, robiąc tabele,  zapoznałam się z Wordem i nie tylko… Wiele programów musiałam opanować. 
W międzyczasie byłam „filmowcem” na You Tube. Rozpoczęłam karierę 17 cze 2009. Uściubiłam dziesiątki filmików, ale najwięcej wejść miał http://www.youtube.com/watch?v=Uih8KTncmZs&list=UUApABKyhantso9ae2NBc1wA  ponad 180 tysięcy i chyba przybywa mu chętnych do oglądania. Mam tam swoje ulubione filmiki, ale przecież nie moja opinia się liczy, tylko oglądających. Działania zakończyłam, gdyż było to zbyt pracochłonne, a mnie już cierpliwości zaczęło brakować. Na dodatek ciągle coś tam blokowali albo usuwali, motywując takie działania naruszaniem praw autorskich.  Było, minęło, ale ślad pozostał.

W 2010 roku - chyba! - stanęłam na nogi i założyłam stronę internetową, aby nikt mnie nie blokował, nie wystawiał mi audytu i nie wypisywał komentarzy od rzeczy. Nie wiem, czy kto ją jeszcze pamięta, ale miała wzięcie wśród moich zwolenników dosłownie na całym świecie, co pokazywał licznik, a mnie się to barrrdzo podobało. Oj, działo się wtedy, działo! Nikt nie miał pojęcia jak się tam poruszać, ale przecież świat do odważnych należy.  Przyszła po ponad roku klęska totalna. Zażądali opłat za stronę, a ja nie mam zamiaru płacić. Zamknęli dostęp i skończyło się. Reaktywacja strony nastąpiła 27 maja 2011, oczywiście po okresie poszukiwań, prób i błędów. Okazało się w końcu, że nie było czego żałować, ta strona jest zdecydowanie przyjaźniejsza i według mnie ładniejsza, a że ileś tam wejść straciłam, trudno. HTML trochę mnie deprymuje, ale przy wsparciu „opoki” jakoś wszystko się układa.

Nie poprzestałam na tym. 24.10.2011 założyłam stronę Miłkowic http://milkowice.pl.tl/ Zaczynałam z tym, co słyszałam od rodziców, nawet w Internecie nic prawie nie było, a ja postawiłam sobie ambitny cel - odtworzę i udokumentuję historię. Stałam się dla odmiany  archiwistką. Teraz, z perspektywy czasu uważam, że jest to moje największe dokonanie. Trafiłam na właściwy czas, znalazłam poparcie pasjonatów historii i udało się. Mam zamiar, oczywiście, gdy nic nie stanie na przeszkodzie, opracować zebrany materiał i wydrukować, aby znowu niespodzianki życiowe nie unicestwiły mojej pracy.
Została jeszcze Wikipedia. Noszę się z zamiarem umieszczenia tam informacji o Miłkowicach. Chyba mam prawo, w końcu napracowałam się nad tym, ale nie bardzo wiem jak się tam poruszać i czekam, kiedy jakiś Anioł Opiekuńczy mnie oświeci i zdołam się tam zakotwiczyć. Mam już przygotowany artykuł. Poinformowali mnie, że mogę wszystko zamieścić w takiej formie, jak przygotowałam, ale nie bardzo wiem jak to zrobić, a nie chcę się potknąć... Muszę się w przyszłości jakoś z tym zmierzyć. Przyjdzie i na to czas, czuję to.

Rok 2011.  Nastąpiło wydane moich wspomnień z dzieciństwa „W cieniu jesionów”. Zainspirował mnie mój wnuk, któremu opowiadałam o czasach minionych. Słuchał chętnie i tak poszło, od kamyczka do rzemyczka. Pisało mi się lekko, gdyż wspominałam czasy bliskie memu sercu. W związku z wydaniem książki zaliczyłam spotkania z czytelnikami i jakoś wkupiłam się w łaski odbiorców.
O takich sprawach  jak blogi - http://www.klub.senior.pl/moje/formiko/ lubię, gdyż tam jest przyjaźnie i spokojnie - nk, Twiterr, Facebook i inne strony nie będę pisać, ktoś mnie tam zaprosił, no więc jestem. Zaglądam od czasu do czasu, ale nie przejawiam zbytniej aktywności z braku czasu. Tak jestem zaangażowana w prowadzenie moich stron, że nie starcza mi niekiedy czasu nawet na rozmowy z przyjaciółmi, a co mówić o innych sprawach. Przepraszam, myślę, że mnie rozumiecie.
Jak widać w życiu nic nie dzieje się bez przyczyny. Nawet doznane krzywdy można zamienić na pozytywy. Ważne, aby nie nosić w sobie żalu. Może tak musiało być, aby lokomotywa życia mogła dowieźć mnie na właściwe miejsce?! Niech moje Pendolino mknie, zobaczymy dokąd mnie jeszcze dowiezie. Mam nadzieję, że coś miłego mi się jeszcze w życiu przytrafi, co da mi osobistą satysfakcję, ale losowi trzeba pomóc. Taki on już jest, ten los. Problem jest także w tym, że mnie inspirują tylko nowe wezwania!
Tak więc internetowy audyt mam z głowy. Działalność podsumowana, niezależna ocena wydana – przecież o sobie nie będę pisać źle!, z prawem się nie minęłam – no trochę na You Tube, ale przecież nie będę komponować muzyki, gdyż nie mam o tym pojęcia!, procedury zachowane, standardy utrzymane, prawie... Oby to tylko nie było pożegnanie...  :) 
 
      
 

 
suma wejść na stronę - 237652,
odwiedzających - 79629,
dzisiaj -11
Reklama
 
Motto strony
 
„Pamiętaj, że każdy wiek przynosi
nowe możliwości.
Daj z siebie wszystko – inaczej oszukujesz samego siebie.”
Moja aktywność w Internecie
 
Reaktywacja strony
 
Firma JUNESSE
 
Każda kobieta chce młodo wyglądać. Chcesz powstrzymać proces starzenia? Stosuj produkty firmy Firma JUNESSE > Każda kobieta chce młodo wyglądać. Chcesz powstrzymać proces starzenia? Stosuj produkty firmy Firma JUNESSE [kliknij]
 

=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=